Dodaj do ulubionych

Módlcie się za mnie, czy coś...

05.08.05, 20:38
...bo chyba zakochałam się w angliście.

Ani chybi Bóg doszedł do wniosku, że zbyt wychodzę na prostą...
Obserwuj wątek
    • stephen_s Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 20:48
      Iiiii, to nie ma powodów do obaw... Angliści nie są niebezpieczni... :)))
      • a000000 Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 21:05
        W tym czarnym??? A nie ma on przypadkiem kobiety - żony? Czy może już wolny? W
        takim razie: do dzieła, droga Kochanico, do dzieła, i niech Ci Bóg błogosławi.
        • kochanica-francuza Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 21:16
          a000000 napisała:

          > W tym czarnym??? A nie ma on przypadkiem kobiety - żony? Czy może już wolny? W
          > takim razie: do dzieła, droga Kochanico, do dzieła, i niech Ci Bóg błogosławi.


          Zielonym w kropki bordo.

          Anglista jest jak najbardziej biały, ale zajęty, choć nieformalnie.

          Wy sobie jaja robicie, a mnie miłość niszczy. Poprzednio była bulimia. Na razie
          widzę obniżenie nastroju, ból brzucha i brak energii.
          • a000000 Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 21:25
            Ja sobie jaja robię? JA???? Ja będę skakać z radości, gdy powiedziesz anglistę
            przed ołtarz. Dosyć już masz uczuć jednostronnie- romantycznych. Czas na
            realizację zysków, jak to na giełdzie się mówi. Wyczuj faceta i atakuj.
            Ostrożnie. Aby nie spłoszyć.

            Pytam o czarnego, bo kiedyś opowiadałaś o czarnym angliście.
            • kochanica-francuza Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 21:51
              a000000 napisała:

              > Ja sobie jaja robię? JA???? Ja będę skakać z radości, gdy powiedziesz anglistę
              > przed ołtarz. Dosyć już masz uczuć jednostronnie- romantycznych. Czas na
              > realizację zysków, jak to na giełdzie się mówi. Wyczuj faceta i atakuj.
              > Ostrożnie. Aby nie spłoszyć.


              No tłumaczę jak krowie na rowie: ZAJĘTY!!!
              A poza tym - Polak...

              >
              > Pytam o czarnego, bo kiedyś opowiadałaś o czarnym angliście.
              E tam. On był od francuskiego.
              • a000000 Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 22:21
                Co to znaczy: zajęty??? Żonaty, dzieciaty???
                • tom1111 Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 22:24
                  a to ma jakieś znaczenie ?
                • kochanica-francuza Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 22:29
                  a000000 napisała:

                  > Co to znaczy: zajęty??? Żonaty, dzieciaty???
                  Dziewczynę ma. Dzieci nie ma. Lat 25 albo 26 ma ten facet,buuuuuuuuuuuu...
                  • a000000 Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 23:36
                    E! dzieciak. Uważaj, nieopierzony.
                    • kochanica-francuza Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 06.08.05, 16:26
                      a000000 napisała:

                      > E! dzieciak. Uważaj, nieopierzony.
                      Względnie.
      • kochanica-francuza Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 21:16
        stephen_s napisał:

        > Iiiii, to nie ma powodów do obaw... Angliści nie są niebezpieczni... :)))
        >
        Ale uczucia - jak najbardziej.
        • stephen_s Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 21:22
          Kochanico, to Ty jesteś z tych ludzi, co na miłość reagują "Och w pytona, w co
          ja się wpakowałem/am!"?

          Wiesz, trochę Cię rozumiem, bo zdarzało mi się podobnie reagować - ale nie
          trzeba się dawać takiemu podejściu opanowywać...
          • kochanica-francuza Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 21:50
            stephen_s napisał:

            > Kochanico, to Ty jesteś z tych ludzi, co na miłość reagują "Och w pytona, w co
            > ja się wpakowałem/am!"?

            A nie no, skąd... Na pierwszą reagowałam bardzo entuzjastycznie... Tylko że dała
            mi (i kolejne) tak zdrowo popalić, że wiesz...

            Kotek ładne zwierzę, prawda? Ale jak cię trzy kotki tak podrapią, że musisz
            sobie robić nowe zdjęcia do paszportu, to na widok kotka zgrzytasz zębami?
    • gumpel Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 21:52
      no, ale to sobie bedziesz teraz musiała nicka zmienić :-)) Tylko wiesz,
      kochanica-anglika to jakoś tak niepasuje ... O już mam może ...Duma Albionu :-))
    • diabollo Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 05.08.05, 23:09
      kochanica-francuza napisała:

      > ...bo chyba zakochałam się w angliście.
      >
      > Ani chybi Bóg doszedł do wniosku, że zbyt wychodzę na prostą...


      Czcigodna Kochanico,

      Tak z czystej ciekawości zapytam, czy chociaż próbowałaś już zrobić sugerowany
      wysiłek, aby przestać skupiać się na sobie (jaka to jesteś zakochana), a chociaż
      spróbować przez 20 minut skupić się na angliście?

      Aha, taki szczegół techniczny: skoro jesteś nieźle starsza od anglisty to jak
      już zaczniecie bliżej sympatyzować, głupio będzie, jeżeli to on będzie Ciebie
      przekonywał do seksu oralnego.

      Kłaniam się nisko.
      • kochanica-francuza Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 06.08.05, 16:26

        > Czcigodna Kochanico,
        >
        > Tak z czystej ciekawości zapytam, czy chociaż próbowałaś już zrobić sugerowany
        > wysiłek, aby przestać skupiać się na sobie (jaka to jesteś zakochana), a chocia
        > ż
        > spróbować przez 20 minut skupić się na angliście?

        Czcigodny Diabollo,

        Stosunki (sic!) między mną a anglistą są Ci nieznane , więc skąd ten wniosek, że
        nie skupiam się na nim?

        Nie wiesz nic o moim skupianiu się na angliście.

        Secundo, ja się wbrew pozorom nie skupiam, załatwiam mnóstwo spraw cały dzień, a
        zakochanie mi wyłazi skądsiś, jak akurat skupiam się np. na dokonaniu opłaty
        przelewem.
        >
        > Aha, taki szczegół techniczny: skoro jesteś nieźle starsza od anglisty

        Przepraszam, pięć lat to NIEŹLE starsza?


        to jak
        > już zaczniecie bliżej sympatyzować, głupio będzie, jeżeli to on będzie Ciebie
        > przekonywał do seksu oralnego.

        Diabollo,

        Mógłbyś przestać mnie nieustająco osądzać?
        • diabollo Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 06.08.05, 18:11
          kochanica-francuza napisała:

          >
          > > Czcigodna Kochanico,
          > >
          > > Tak z czystej ciekawości zapytam, czy chociaż próbowałaś już zrobić suger
          > owany
          > > wysiłek, aby przestać skupiać się na sobie (jaka to jesteś zakochana), a
          > chocia
          > > ż
          > > spróbować przez 20 minut skupić się na angliście?
          >
          > Czcigodny Diabollo,
          >
          > Stosunki (sic!) między mną a anglistą są Ci nieznane , więc skąd ten wniosek, ż
          > e
          > nie skupiam się na nim?
          >
          > Nie wiesz nic o moim skupianiu się na angliście.
          >
          > Secundo, ja się wbrew pozorom nie skupiam, załatwiam mnóstwo spraw cały dzień,
          > a
          > zakochanie mi wyłazi skądsiś, jak akurat skupiam się np. na dokonaniu opłaty
          > przelewem.
          > >
          > > Aha, taki szczegół techniczny: skoro jesteś nieźle starsza od anglisty
          >
          > Przepraszam, pięć lat to NIEŹLE starsza?
          >
          >
          > to jak
          > > już zaczniecie bliżej sympatyzować, głupio będzie, jeżeli to on będzie Ci
          > ebie
          > > przekonywał do seksu oralnego.
          >
          > Diabollo,
          >
          > Mógłbyś przestać mnie nieustająco osądzać?

          Czcigodna Kochanico,

          Oczywiście o Twoich stosunkach z anglistą nic nie wiem, dlatego pozwoliłem się
          zapytać jak to z tym skupianiem się u Ciebie jest.

          Po drugie - broń Boże - nie zamierzam Cię osądzać, lecz po prostu przejmuję się
          tym co piszesz, no i staram się zwrócić Twoją uwagę na to, co moim zdaniem może
          Ci się przydać.

          Wieczorem albo jutro może napiszę coś więcej, co mi przyszlo do głowy, teraz
          obowiązki wzywają.

          Kłaniam się nisko.
          • diabollo Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 07.08.05, 14:38
            /Jacek Kaczmarski/

            O krok od źródła konają z pragnienia,
            O krok od piekła szaleją z rozkoszy,
            Trzeźwieją z marzeń na krok od spełnienia,
            O krok od celu własny cień ich płoszy.

            O krok od triumfu opuszczają głowy,
            Podnoszą głowy o krok od wyroku,
            O krok od łaski tracą dar wymowy,
            Krok od przepaści przyspieszają kroku,

            O krok od zemsty nagle wielcy duchem,
            O krok od drogi błądzą w próżnych sporach,
            O krok od czynu wolą frazy kruche,
            O krok od jutra przeżywają wczoraj.

            O krok od zgody pusta złość ich bierze,
            O krok od wiedzy wdychają zabobon,
            O krok od Boga zaprzeczają wierze,
            O krok od siebie nie chca stać się sobą.

            O krok od śmierci żywot im nie drogi,
            O krok od życia śnią minione kaźnie,
            Prowadzą księgi na krok od pożogi,
            O krok od klęski czują się najraźniej.

            Tak przez godzinę, dzień, miesiąc rok,
            Aż zrobią ten jeden nieuchronny krok...

            *********************************************

            Czcigodna Kochanico,

            Właśnie chciałem wczoraj dodać, to o czym mówi powyższy, niegłupi tekst.
            Czcigodny Stephen będzie roztrząsał swoją nieciekawą sytuację, ale bardzo trudno
            mu zdecydować się na radykalne posunięcia.

            Krótko mówiąc, aby cokolwiek się miało zdarzyć też z Tobą i anglistą, musisz
            "zrobić jakiś krok", co naprawdę w cale nie jest takie łatwe.

            Kłaniam sie nisko.
    • herbarium Nie ma sprawy 06.08.05, 16:55
      Ale o co mamy się modlić: żebyś się odkochała, żeby anglista Cię obdarzył
      wzajemością, czy o Wolę Bożą?
      • kochanica-francuza Re: Nie ma sprawy 06.08.05, 20:17
        herbarium napisała:

        > Ale o co mamy się modlić: żebyś się odkochała, żeby anglista Cię obdarzył
        > wzajemością, czy o Wolę Bożą?

        Na razie może żebym go dorwała, bo cholernika nie ma w domu ani pod telefonem!!!!

        A poza tym - sama nie wiem...
    • hiperrealizm Już się pomodliłem 06.08.05, 19:04
      O to by odwzajemnił twoje uczucie
      :)
    • isma Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 07.08.05, 12:41
      E, no, Kochanico, rozwiazanie kwestii anglisty jest jak najbardziej w Twoim
      zasiegu, juz myslalam, ze sprawa faktycznie beznadziejna i interwencji Boskiej
      wymaga.
      Diabollo dobrze radzi. Nie mysl o sobie, mysl o facecie.
      • kochanica-francuza Re: Módlcie się za mnie, czy coś... 07.08.05, 16:09
        Nie mysl o sobie, mysl o facecie.


        Diabollo się zaparł zadnimi łapami (bez obrazy, to taki zwrot z
        Chmielewskiej),że ja w kółko myślę o sobie.

        Po pierwsze, wymaga to odbicia anglisty dziewczynie.

        Po drugie, ja tego nie umiem, a w roli klasycznej uwodzicielki wypadam komicznie.
    • kochanica-francuza No dobra, dzieci... 07.08.05, 16:31
      do rzeczy, czyli co? Dziś się widzę z anglistą, bo już w połowie tygodnia
      umówiliśmy się na lekcję niemieckiego.

      Co robić? Macie czas do szóstej.
      • diabollo Re: No dobra, dzieci... 09.08.05, 00:23
        kochanica-francuza napisała:

        > do rzeczy, czyli co? Dziś się widzę z anglistą, bo już w połowie tygodnia
        > umówiliśmy się na lekcję niemieckiego.
        >
        > Co robić? Macie czas do szóstej.

        No i jak było?

        Kłaniam się nisko.
        • diabollo Re: No dobra, dzieci... 12.08.05, 16:00
          diabollo napisał:

          > kochanica-francuza napisała:
          >
          > > do rzeczy, czyli co? Dziś się widzę z anglistą, bo już w połowie tygodnia
          > > umówiliśmy się na lekcję niemieckiego.
          > >
          > > Co robić? Macie czas do szóstej.
          >
          > No i jak było?
          >
          > Kłaniam się nisko.


          Czcigodna Kochanico,

          Skoro się nie wypowiadasz, pewnie znaczy to, że nic nie wyszło z tym anglistą.
          Cóż, ważne jest też wyczuć moment, kiedy trzeba sobie jasno powiedzieć
          a-srał-go-pies.

          Z tym skupianiem się na obiekcie westchnień chodziło mi trochę o to, co można
          wyczytać w byle-jakiej książce od marketingu i sprzedaży.
          Mianowicie, że:
          1. Należy zawsze zaczynać od analizy potrzeb (etap niezwykle ważny i decydujący
          o wszelkim powodzeniu; w kontaktach międzyludzkich w praktyce to odpowiednia
          rozmowa umożliwiająca poznanie)
          2. Oferta zaspokojenia tych potrzeb (na przykład zaproszenie "na płyty")
          3. Gra negocjacyjna (czasem jej nie ma, czasem się przedłuża i wielu się przy
          tym spala, choć zawsze trzeba mieć świadomość, że jeżeli ta gra się toczy to
          wszystko jest na właściwej drodze)
          4. Zamknięcie (wymaga odpowiedniego czasu i odpowiedniego zdecydowania;
          "zrobienia decydującego kroku"; na przykład stara prawda o kobietach mówi, że
          zignorowanie momentu, kiedy kobieta pragnie "zamknięcia" w konsekwencji może
          prowadzić do tego, że już nigdy taki moment się nie powtórzy.
          5. Kontynuacja (ciągłe sądowanie potrzeb i ich zaspokajanie).

          Jak widzisz, w powyższej teorii nie ma miejsca na to, że płoszysz delikwenta
          oświadczeniem, że się w nim zakochałaś i co on na to.

          Kłaniam się nisko.
          • kochanica-francuza Re: No dobra, dzieci... 12.08.05, 18:11

            > Skoro się nie wypowiadasz, pewnie znaczy to, że nic nie wyszło z tym anglistą.
            > Cóż, ważne jest też wyczuć moment, kiedy trzeba sobie jasno powiedzieć
            > a-srał-go-pies.
            >
            Diabollo,

            Sprawa jest jeszcze bardziej złożona, bo straciłam serce dla anglisty jako dla
            znajomego... A szkoda, bo niewielu ich mam.
          • kochanica-francuza Re: No dobra, dzieci... 12.08.05, 18:13

            > Skoro się nie wypowiadasz, pewnie znaczy to, że nic nie wyszło z tym anglistą.
            > Cóż, ważne jest też wyczuć moment, kiedy trzeba sobie jasno powiedzieć
            > a-srał-go-pies.

            Diabollo,

            Już dawno sobie powiedziałam "a-srał-go-pies" na temat pewnego kolegi ze szkoły,
            niemniej śni mi się on konsekwentnie od 16 lat.

            Theia mania niekiedy nie reaguje na obiektywne spojrzenie i rozumowe decyzje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka