iwa.14
06.08.05, 23:14
Czuję niesmak i nawet mam uczucie, że mnie poniżono. Zaprosiła mnie na
pogaduszki koleżanka "K", z którą "w dwa małżeństwa" jeździmy drugi rok na
Słowację na krótkie urlopy. Na codzień nie przyjaźnimy się jako małżeństwa.Na
samym początku mojej wizyty zadzwoniła nasz wspólna koleżanka z którą "K"
przyjaźni się właśnie "na na codzień" to znaczy imieniny, grile, sylwestry
itp. Chcę zaznaczyć, że z tą dzwoniącą koleżanką niezbyt się lubimy.W rozmowie
telefonicznej pojawiały sie coraz to nowe wątki a ja...siedziałam.Wściekłość
we mnie narastała ale nie chciałam robić afrontu i wytrzymalam. Co prawda "K"
przepraszała, ale czy nie powinna była przerwać tej rozmowy, ze względu na to,
że przecież byłam gościem?. MOże powinnam była jednak wyjść??Płakać mi się chce