Dodaj do ulubionych

Najblizsze sercu miejsce

04.09.05, 04:58
I od razu przepraszam za sentymentalny tytul watku. Juz wyjasniam. Kupilam nowy numer pisma
kobiecego "Twoj Styl" na Greenpoincie, zachecona informacja na okladce, ze w srodku jest wywiad z
Janem Jakubem Kolskim. W domu przeczytalam wywiad. Spojrzalam na duze zdjecie Kolskiego,
stojacego na ulicy. I...od razu wiedzialam, gdzie to jest. Mianowicie - tory tramwajowe na
Marszalkowskiej, przed Placem Zbawiciela, Kolski stal twarza w strone Mokotowa, za plecami mial, w
dali (niewidoczny, bo zdjecie bylo w polmroku) Plac Konstytucji. Widoczna byla tylko ulica za nim,
okolona podcieniami MDMu. Cala szara, w polmroku, tylko postac rezysera byla oswietlona (no, bo to
on byl obiektem, naturalnie). Zreszta, moze ktos z Was to widzial.
I teraz - to, ze rozpoznam chyba jakiekolwiek miejsce w Warszawie na zdjeciu, ze pamietam kazdy
zakatek lepiej niz oprogramowanie instrumentow, ktorych codziennie uzywam, to chyba znaczy, ze
to jest wlasnie moje miejsce i gdybym byla nie wiadomo jak daleko, to go nie zapomne?
Drugim miastem, ktore znam, jest Bazylea. Daleko jej jednak do Warszawy. trzecim jest Nowy Jork,
ale juz baaaardzo daleko. Ciekawe, czy jesli gdzies, w jakims nowym miejscu bede mieszkac
dwadziescia lat, to bedzie dla mnie druga Warszawa?
Czuliscie kiedys cos takiego? Absurdalne, ale wlasnie to zdjecie wywolalo we mnie taka fale
wzruszenia...
Obserwuj wątek
    • gatta13 Re: Najblizsze sercu miejsce 04.09.05, 20:40
      Podoba mi się to zdjęcie, przyglądałam mu się długą chwilę, szukając w nim może swojego miasta, ale niestety nie znalazłam. Choć jest w tej fotografii coś bliskiego, ciepłego, cichego, jakaś nostalgia za minionym.
      Bliskie są mi także małe, senne miasteczka, po których lubię chodzić niespiesznie, odkrywając je ciepłymi, leniwymi wrześniami.

      A głębolo w sercu tkwią mi uliczki Londynu, pełen klimatu sklepiczek z "czarną magią" (nie było jeszcze wtedy Pottera ;) ), niewielkie cmentarze, ludzie śpiewający na Picadilly Sound of silence, ech...
      • braineater Re: Najblizsze sercu miejsce 04.09.05, 20:44
        Ruiny huty Kościuszko w Chorzowie, czyli miejsce zabw wszystkich dzieciństwa
        Katowice, co raczej jest zrozumiałe.
        Wielka a nieodwzajemniona miłośc do Łodzi
        oraz Barcelona i Luxemburg, jako dwa najżywsze, najweselsze, nacudniejsze
        miasta jakie widziałem (ale Barcelona bardziej:)
        P:)
        • kawa_malinowa Re: Najblizsze sercu miejsce 04.09.05, 20:48
          Luksemburg mnie zauroczył tym, że wygląda jak duża wioska. No i te krowy
          ozdabiające każdy róg i plac (nie wiem, czy to stała "ekspozycja uliczna", czy
          moze trafiłam na jakiś festiwal). Dzisiaj właśnie przeglądalam swoje stamtąd
          zdjęcia. I jeszcze - stare zabudowa, mosty (most Charlotty, czyli prawie mój:),
          mury, z których można w dół spoglądać na kościoły i uliczki. W zasadzie
          centrum, a jakby senna prowincja.
          Do tego Wrocław, którego nocne oglądanie mam w planach za kilka już tygodni,
          miasto z piękną architekturą i kilkoma ciekawymi lokalami. I odbicie Wrocławia
          niewiele kilometrów dalej, czyli piękna Praga...

          A jeszcze moje miasto ma sporo uroków...

          Kawa (zawstydzona banalnym umiłowaniem Paryża, którego wcześniej nie wymieniła)
          • staua Re: Najblizsze sercu miejsce 05.09.05, 04:30
            Strasznie chcialabym zobaczyc Wroclaw - miejsce, gdzie piec lat dziecinstwa, czesto wspominanych,
            spedzil moj Tata (jako syn oficera do wieku lat dwunastu przejechal chyba 6 miast, po czym Dziadek
            zostal pulkownikiem i na szczescie na stale osiadl w Warszawie, inaczej mala bylaby szansa, zeby moi
            rodzice w ogole sie spotkali). We wspomnieniach Taty we Wroclawiu chodzilo sie po ruinach,
            znajdowalo niewypaly, teraz tego juz nie ma, ale chcialabym kiedys byc tam, gdzie on byl...
            • kawa_malinowa Re: Najblizsze sercu miejsce 05.09.05, 09:43
              Chyba rozumiem tę tęsknotę, bo tak samo chcialabym pojechac choc na kilka dni i
              pod Wilno i pod Lwow, gdzie mieszkali dziadkowie. Tak sobie myślę, ze to byloby
              przezycie - zobaczyc tamte strony! Chyba jakos tak nostalgicznie na maturze
              mowilam o Kresach w literaturze powojennej i przez to jeszcze bardziej mi sie
              marzy taka wyprawa.

              A Wrocław - czytalam w darmowym dzienniku rozdawanym na ulicach miasta -wciaz
              na niewypalach stoi. Pamietam, ze co roku kilkaset wezwan mają odpowiednie
              sluzby, z czego wiekszosc to wciaz spadek po wojnie!
          • aaneta Re: Najblizsze sercu miejsce 05.09.05, 15:13
            Słuszny pomysł, Kawo, z tym oglądaniem Wrocławia nocą, bo w dzień to raczej
            lepiej go nie oglądać. Wiem, że się narażę wielu osobom tym poglądem, ale
            mieszkałam we Wrocku przez rok z kawałkiem i obejrzałam go sobie dokładnie, nie
            tylko turystycznie. Poza Rynkiem, Ostrowem Tumskim i Parkiem Szczytnickim
            Wrocław jest koszmarny: zaniedbany, brudny, śmierdzący i źle zorganizowany.
            Dlatego tyle tam knajp, bo na trzeźwo się tego nie da wytrzymać, he, he...
            • kawa_malinowa Re: Najblizsze sercu miejsce 05.09.05, 17:07
              Ojej!
              Wrocław moim zdaniem jest przepiękny cały - chyba Powstańców Śląskich niezbyt
              urokliwa-, jest atmosfera, architektura piękna, miejsca do posiedzenia nad
              Odrą. Tylko ten dworzec PKP - jakieś takie horrendalne kuriozum, koszmar
              architekta.
              A z knajp najfajniejszy jest moim zdaniem Salvador na placu Solnym (wchodzi się
              od tej ulicy, gdzie biblioteka uniwersytecka sie miesci). Skrzyzowanie hacjendy
              z buduarem plus hiszpańskie klimaty.
        • staua Re: Najblizsze sercu miejsce 05.09.05, 04:27
          W Barcelonie nie bylam... W Luxemburgu bylam w poniedzialek Wielkanocny 2002, byl zupelnie
          wyludniony, choc przesliczny.
          Mojego miejsca zabaw dzieciecych, czyli skladowiska betonowych plyt prefabrykowanych przed moim
          blokiem, tworzacych labirynty i skalki wspinaczkowe, juz nie ma - nowe osiedle w koncu zbudowano.
          Niestety (a na szczescie dla nowych pokolen rodzicow, nasi zyli w ciaglej panice, ze cos sie na nas tam
          osunie)!
        • gatta13 Re: Najblizsze sercu miejsce 07.09.05, 10:46
          Braineater, czemu nieodwzajemniona? Mnie się marzy Łódź z czasów Poznańskiego i całej reszty panów włókienników, zachwyciłam się "Ziemią obiecaną", sama nie wiem, czemu tak późno dopiero, i staram się patrzeć na ulice szukając w nich śladów dawnej epoki. Choć jeden dzień w dawnej Łodzi...
          • braineater Re: Najblizsze sercu miejsce 07.09.05, 11:15
            A temu, że jakoś nie moge się tam przeprowadzić, nawet dłużej pobyć, tylko
            zawsze cos przeszkadza. Ale jesli już mieszkac w Polsce to tylko tam albo w
            Katowicach:)
            Ja wiem to zboczenie, ale się źle czuję jeśli w około nie ma ruin fabryk,
            kominów, starych odrapanych kamienic i ludzi po których znac pokolenia
            fizycznej pracy w fatalnych warunkach:)

            Pozdrowienia:)
            • noida Re: Najblizsze sercu miejsce 07.09.05, 11:34
              Snobujesz się na parobka? ;-) też mam takiego znajomego, co to najszczęśliwszy
              jest, jak może pogadać z rybakiem w Jastarni i panem Zenkiem z warsztatu, a
              jednocześnie jak mnie zobaczy z kryminałem w ręku to patrzy na mnie
              potępiająco, że co ja czytam za utwór nie wart wspomnienia.
              • braineater Re: Najblizsze sercu miejsce 07.09.05, 19:16
                heh - dobra teoria:)
                Ale ja po prostu od dziecka mieszkam wśród takich klimatów i po prostu je lubię

                P:)
            • gatta13 Re: Najblizsze sercu miejsce 07.09.05, 18:25
              To może się jednak pospiesz z tą przeprowadzką, bo tych ruin i kamienic ciagle ubywa. :( Władze wolą postawić centrum rozrywkowe zamiast ocalić piękno starej Łodzi.
              Ba, nawet wykłady kiedyś miałam w ogromnej fabrycznej hali.
      • staua Re: Najblizsze sercu miejsce 05.09.05, 04:24
        O, bardzo sie ciesze, ze widzialas :-) Dla mnie to byl niesamowity moment ( a czasopismo "Twoj Styl"
        nie dostarcza mi raczej takich wzruszen).
    • broch Czeka Cie rozczarowanie 04.09.05, 21:07
      "Ciekawe, czy jesli gdzies, w jakims nowym miejscu bede mieszkac
      dwadziescia lat, to bedzie dla mnie druga Warszawa?"
      DWADZIESCIA lat w jednym miejscu w Stanach? Niemozliwe :)
      • staua Re: Czeka Cie rozczarowanie 05.09.05, 04:31
        Eee, wlasnie w Bostonie mam znajoma (z forum, ale czesto sie spotykamy), ktora tamze przyjechala po
        doktoracie i zostala juz wlasnie dwadziescia lat :-)
        A ile lat byles w Georgii? Tez chyba dosc dlugo...
        • broch Re: Czeka Cie rozczarowanie 05.09.05, 05:23
          "A ile lat byles w Georgii? Tez chyba dosc dlugo..."
          8 lat.
          W L.A. chce zostac dluzej. Odpowiada mi tutaj. Z okien widoki jak w Zakopanem
          (Polnocne L.A./Glendale). No i ta fenomenalna pogoda: nigdy mniej niz 18C
          (zima)i rzadko ponad 30C(lato)
          • staua Re: Czeka Cie rozczarowanie 05.09.05, 05:39
            No. Podoba mi sie, ze tam jest i Pacyfik, i gory. W Szwajcarii mialam tylko gory, tu mam tylko morze :-)
            Plasko jak na talerzu...
            Osiem lat to juz dlugo, jak nawet tyle bede w jednym miejscu, to uznam to za sukces godny
            odnotowania gdzies w Internecie...
    • beatanu Re: Najblizsze sercu miejsce 05.09.05, 03:26
      staua napisała:
      > Ciekawe, czy jesli gdzies, w jakims nowym miejscu bede mieszkac
      > dwadziescia lat, to bedzie dla mnie druga Warszawa?

      Obawiam sie, ze nie... chociaz mówie oczywiscie za siebie. Od 14 lat mieszkam w
      Uppsali i chociaz do dwudziestu lat zostalo jeszcze pare, to nie sadze, zebym
      kiedykolwiek mogla powiedziec o niej - tak jak o Krakowie (ze szczególnym
      uwzglednieniem Nowej Huty) - to najblizsze sercu miejsce... Blizszy juz
      zdecydowanie Sztokholm czy Berlin. Ale mam tutaj takie magiczne i bardzo wazne
      dla mnie miejsce - wspominany juz kilkakrotnie tutaj wsio-las na pólnocny
      wschód od Uppsali. Potezne, kilkusetletnie deby, majestatyczne brzozy i
      swierki, wspaniale, rosle jalowce, matowe, przycmione barwy w zamglonym ciut
      wrzesniowym sloncu, zielona do bólu zielen na wiosne i zapach mokrej ziemi i
      rosa pod stopami i te nieszczesne trzmiele i malwy... No i co ja zrobie, ze
      pokochalam to miejsce od pierwszego wejrzenia, zanim jeszcze tesc wzniósl tam
      drewniana chalupe a my wykarczowalismy troche lasu, zeby móc zaczac uprawiac
      ziemniaki i inne pod- i nadziemne?

      Pozdrawiam!
      B
      • staua Re: Najblizsze sercu miejsce 05.09.05, 04:35
        Mozliwe, ze nie... szkoda. Bo zawsze, kiedy wracam do Warszawy, to szukam zmian, zeby je
        zapamietac, ide wszedzie, gdzie moge, biegam po calym miescie, zeby tylko znowu je poczuc...
        Moj watek pewnie jest instynktowna odpowiedzia na niedaleka perspektywe kolejnej przeprowadzki -
        choc ciesze sie, to chcialabym juz znalezc miejsce, w ktorym moglabym osiasc, ale, jak pisze wyzej
        Broch, w USA i w tej pracy to moze byc niemozliwe i moim miejscem na zawsze bedzie juz Warszawa, w
        ktorej nie bede mieszkac.
    • blue.berry Re: Najblizsze sercu miejsce 05.09.05, 08:56
      to taki wątek skłaniający do zastanowienia. to zatrzymania się na moment.
      nie wiem czy mam najbliższe sercu miejsce. najnormalniej w świecie nie wiem.
      nawet nie do końca wiem jak takie miejsce powinno się definiować. czy jako
      miejsce do którego żeśmy się przywiązali, czy takie co nas zachwyciło. a może
      takie w którym zdarzyło się coś wyjątkowego. pewnie wszystko na raz i każde z
      osobna. nie wiem.
      tak więc Londyn jako taki – nie było tam długo ale za to intensywnie.
      przywiązałam się, zachwyciłam i było wyjątkowo. miejsce szczególne bo spędziłam
      tam jeden z najciekawszych fragmentów mojego życia czy też było tak inspirująco
      bo miejsce szczególne. do dziś żywo reaguje na zdjęcia z Camden Town czy to w
      prasie czy to w filmach. i trochę robi się melancholijnie.
      drugie miejsce to wioska gdzieś w masywie centralnym francuskim. powraca w
      wielu opowieściach. ciepłym klimatem, beztroską, niespiesznym dniem, winem
      sączonym wieczorami, zbieraniem kasztanów i dziwnym domem niczym z
      zaczarowanego ogrodu znalezionym gdzieś w górach.
      no i dom moich dziadków gdzieś w małym miasteczku w Poznańskiem. obraz na
      zawsze wyryty na matrycy mózgu. wiele razy myślałam żeby tam znów pojechać. ale
      nie wiem czy to do końca dobry pomysł. bo tego miejsca już nie ma. miasteczko
      po tylu latach zapewne zmieniło się diametralnie, a dom… cóż może nawet już go
      nie ma, a jeśli jest to też zupełnie inny. a tak mam miejsce które pojawia się
      w snach i chyba niech takie zostanie. bo czy warto je konfrontować z
      rzeczywistością?
      i dalej nie wiem czy to czar miejsc czy zdarzeń...
      • stella25b Re: Najblizsze sercu miejsce 05.09.05, 11:00
        Mam podobny problem jak blue berry. Nie istnieje dla mnie tylko jedno takie
        miejsce, jest ich kilka. Jednak kazde kojarzy mi sie z czyms innym i w inny
        sposob zachwyca. Obecnie zakochana jest w moim domu na wsi. Tam zycie toczy sie
        zupelnie innym torem, daleko od cywilizacji a blisko natury. Tam moglabym
        pozostac na zawsze. W odroznieniu od paru miejsc, ktore zawladnely moim sercem
        na krocej, gdyz sama wiedzialam, ze musze je opuscic. Tak za kazdym razem jest
        z Arco nad jeziorem Garda czy St. Remy w pd.Francji. Ja bardzo lubie podrozowac
        wiec rozstania nie sa dla mnie tak drastyczne jak dla innych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka