pam_pa_ram_pam
23.09.05, 14:06
Od paru tygodni siedzę sobie w pewnym biurze projektowym jako członek
powstałego właśnie zepołu i nie mam nic do roboty, bo Klient ma jakieś
problemy z pozwoleniami i z bankiem, więc nie daje "go".
Płacą nam stawkę (zupełnie godziwą) i nie wymagają żadnej pracy, bo niby
jakąż to pracę moglibyśmy wykonywać. Mamy mieszkanie, nic nam nie brakuje,
skonfigurowaliśmy sobie komputery, przearanżowaliśmy chyba pięć razy meble i
zaczynami się nudzić. Poznaliśmy chyba większość pubów w okolicy, zwiedzamy
na potęgę zabytki.
To nie jest całkiem takie "overseas", bo Glasgow, Szkocja, ale wiem, że
podobne przypadki miało wielu expatriate'ów.