maria421 13.12.05, 09:54 24 rocznica proklamowania stanu wojennego. Kto pamieta? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lotak Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 10:25 maria421 napisała: > 24 rocznica proklamowania stanu wojennego. > > Kto pamieta? Udało nam się uciec z Gdańska via Warszawa do Kolonii (wraz z całą rodziną!) w 5 miesięcy i 7 dni wcześniej. Niemieckiem pogranicznikowi, który odwoził nas do obozu dla azylantów, podarowałem przypięty do klapy marynarki znaczek Solidarności... Potem, już w grudniu, za pośrednictwem Radia Wolna Europa przekazywaliśmy z żoną pozdrowienia dla krewnych w naszych rodzinnych stronach, a kiedy już można było, wysyłaliśmy regularnie paczuszki za pieniądze z pomocy socjalnej... Straszne to były czasy, przygnębiające; z jednej strony człowiek cieszył się wolnością, z drugiej ta gorycz i obawy o przyszłość... Ech, książke możnaby napisać! lotak Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 10:41 > Kto pamieta? Pokolenie 35-40 latków i starszych. M. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 11:30 ja pamiętam. Z mojej rodziny nikt nie uciekał. Wszyscy przeżyliśmy godzinę policyjną, człogi na ulicach. Różne zakazy nakazy, wymuszenia - np "lojalek" w pracy, gdzie aby pracować, a więc zarabiać na życie, trzeba było podpisać oświadczenie, że "podporządkuję się prawu stanu wojennego". Mało kto wie, ale nie wolno było kupować od rolników "na lewo". Rolnik miał obowiązek do skupu, a reszta motłochu do sklepu z kartkami wędrowała. Według mnie, wyglądało to wszystko tak, jakby to ówczesna władza wymyśliła sobie wroga i następnie z tym wrogiem walczyła. Teraz mam nieco więcej wiadomości na ten temat, i NA PEWNO opowiastki o czającej się kontrrewolucji ze strony solidarności to BAJE. Dopiero wprowadzenie stanu wojennego sprowokowało do myślenia, do zastanowienia się nad sensem tego wszystkiego, do działania. Kto za tym stał? W stanie wojennym umarł Polak - idealista, a narodził sie Polak - cwaniak. Który już NIKOMU nie wierzy, zadnych idaełów nie uznaje. Któremu nie przeszkadza kłamliwy i koniunkturalny prezydent. Który w wypowiedzi Mazowieckiego słyszał to, co KTOŚ podał do słyszenia. (Ja słyszałam to expose, dokładnie słuchałam. I to co nazajutrz przeczytałam i usłyszałam w mediach wprawiło mnie w stan osłupienia). Polak, który zapomniał co to "wojna na górze", który daje poklask takiemu samemu kłamliwemu cwaniakowi, jak i on. Polak, który wyśmiewa się z tych, co to jeszcze coś tam o "życiu w prawdzie" przebąkują. Okrągły stół, wolne wybory - to nieliczni pozostali idealiści, którzy do dziś są opluwani przez kłamczuchów i zawistników. I jak obserwuję, wielu z tamtych bojowników o "wolność waszą i naszą" już zostało "wychowanych" i biją pokłony przed mamoną na ołtarzu. Brak ideałów, relatywizm, polityczna poprawność (a więc zgoda na narzucone "prawdy"), mamona na ołtarzu - to pokłosie temtych czasów. Ech, dużo by można o tym, ale czy warto? Ludzie, dla których relatywizm moralny to codzienność i tak nie pojmą, a ci którzy pojmują - sami wiedzą. Ciekawi mnie amnezja dzisiejszej "ulicy". Dlaczego ludzie nie chcą wiedzieć? nie chcą pamiętać? czyżby ich rodziny były umaczane po niewłaściwej stronie? Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 11:48 >>Kto za tym stał? W stanie wojennym umarł Polak - idealista, a narodził sie Polak- cwaniak. Który już NIKOMU nie wierzy, zadnych idaełów nie uznaje. Któremu nieprzeszkadza kłamliwy i koniunkturalny prezydent. Który w wypowiedzi Mazowieckiego słyszał to, co KTOŚ podał do słyszenia. (Ja słyszałam to expose, dokładnie słuchałam. I to co nazajutrz przeczytałam i usłyszałam w mediach wprawiło mnie w stan osłupienia). Polak, który zapomniał co to "wojna na górze", który daje poklask takiemu samemu kłamliwemu cwaniakowi, jak i on. Polak, który wyśmiewa się z tych, co to jeszcze coś tam o "życiu w prawdzie" przebąkują. Nie przeceniaj mocy rozrodczej stanu wojennego. Polak-cwaniak był juz wczesniej, zdrajca, koniunkturalista, kolaborant. I popatrz do licha wokół - to my - różni. Polacy. Nie wszyscy mieścimy się w Twoich ramkach. >>Okrągły stół, wolne wybory - to nieliczni pozostali idealiści, którzy do dziś są opluwani przez kłamczuchów i zawistników. I jak obserwuję, wielu z tamtych bojowników o "wolność waszą i naszą" już zostało "wychowanych" i biją pokłony przed mamoną na ołtarzu. Idealiści ciągle się rodzą. Także Ci nie obciążeni piętnem stanu wojennego. Warto dać im szansę :-) >>Brak ideałów, relatywizm, polityczna poprawność (a więc zgoda na narzucone "prawdy"), mamona na ołtarzu - to pokłosie temtych czasów. Nie, to rys chrakterystyczny dla wszystkich czasów. >>Ech, dużo by można o tym, ale czy warto? Ludzie, dla których relatywizm moralny to codzienność i tak nie pojmą, a ci którzy pojmują - sami wiedzą. Podzielimy sie na tych lepszych i tych gorszych? Lewa strona, prawa strona, kłótnie, oceny.... Moze warto w końcu przestac dzielić!!! >>Ciekawi mnie amnezja dzisiejszej "ulicy". Dlaczego ludzie nie chcą wiedzieć? nie chcą pamiętać? czyżby ich rodziny były umaczane po niewłaściwej stronie? A może niektórzy mają dośc kombatanctwa, może chcą po prostu pracować dla swojego kraju, bez tych cholernych flag, wieńców i patriotycznych piosenek na ustach??? Po prostu uczciwie pracowac i uczciwie żyć? Po niewłasciwiej stronie? Tak - rozliczajmy nadal, babrzmy sie w tym... czynmy odpowiedzialnymi dzieci za czyny ojców... to takie .... patriotyczne i sprawiedliwe i wzniosłe... Przpraszam Azerko - poniosło mnie. M. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 12:12 maika7 napisała: > Przpraszam Azerko - poniosło mnie. Ależ proszę bardzo. Każdy ma prawo do swojego widzenia świata. Jedną mam tylko prośbę. Opracuj jakąś metodę, aby czytający nie miał wątpliwości co jest TWOIM zdaniem, a z czym polemizujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 12:16 > Jedną mam tylko prośbę. Opracuj jakąś metodę, aby czytający nie miał wątpliwośc > i co jest TWOIM zdaniem, a z czym polemizujesz. To znaczy? Nie widać wyraźnie do której części Twojego tekstu się odnoszę? M. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 20:57 a000000 napisała: > maika7 napisała: > > > Przpraszam Azerko - poniosło mnie. > > Ależ proszę bardzo. Każdy ma prawo do swojego widzenia świata. > > Jedną mam tylko prośbę. Opracuj jakąś metodę, aby czytający nie miał wątpliwośc > i > co jest TWOIM zdaniem, a z czym polemizujesz. Droga A000000, Nie wiem dlaczego denerwujesz się na czcigodną Maikę7? Bardzo mądrze Ci odpisała. Przecież cwaniacy byli zawsze, a idealizm... Ostatnio przeczytałem na GW jeden ciekawy artykuł o tym naszym idealizmie (przed stanem wojennym). serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3058864.html Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 21:50 Ależ ja się nie denerwuję!!! Napisałam długi tekst Diabolciu, ale....stwierdziłam, że nie zrozumiesz. Więc pozostańmy przy stwierdzeniu, że sie nie denerwuję. Może nieco zadziwiam. Ale pewnie dlatego, żem idealistka. Coraz mniejsza. Bo poświęcać się można, gdy jest dla kogo. Mogę być conajwyżej zasmucona. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Dzis 13 grudnia 14.12.05, 07:47 a000000 napisała: > Ależ ja się nie denerwuję!!! > > Napisałam długi tekst Diabolciu, ale....stwierdziłam, że nie zrozumiesz. Więc > pozostańmy przy stwierdzeniu, że sie nie denerwuję. Może nieco zadziwiam. Ale > pewnie dlatego, żem idealistka. Coraz mniejsza. Bo poświęcać się można, gdy jes > t > dla kogo. Mogę być conajwyżej zasmucona. No, więc sobie myślę, że zupełnie niepotrzebnie. Szkoda, że nie wystawiłaś na próbę mojego rozumienia. Rzeczywiście coś straszna pesymistka z Ciebie ostatnio. W życiu prywatnym wszystko w porządku? Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Dzis 13 grudnia 14.12.05, 07:54 A propos wypowiedzi czcigodnej Maiki7, przypomina mi się taki tekst Staszewskiego: "...a za nami pozostanie: wiece w rykach, wojsko w łazikach, politka, partia i klika, i dialektyka, i w ogóle wszystko co nam przeszkadza spokojnie leżeć na słońcu trzymając ręce na piersiach panienek i patrzyć na chmury typu cumulus w kolorze białym; natomiast niebo jest przy tym niebieskie" (mogłem trochę pomieszać, bo cytuję z ułomnej pamięci). Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Dzis 13 grudnia 14.12.05, 08:14 Chciałabym dodac: Uważam, ze o stanie wojennym nie wolno nam zapomnieć. Był. Wielu ludziom rozsypało się wtedy życie. Pisałam, że stan wojenny pamietają 35-40 latki i starsi. To nie jest prawda. pamiętają tez ci, którzy byli dziecmi, a którym zabrano rodziców zamykając ich na czas nieokreslony bez prawa do kontaktu z rodziną. Pamietają bolesnie ci, ktorzy przezyli wtedy strach, zagrożenie, którym zaglądano do toreb, buszowano po półkach w poszukiwaniu bibuły, pamiętaja Ci, którym rozwalano maszyny drukarskie. Pamietaja ci, ktorych rozpedzano armatkami wodnymi, pałowano, zatrzymywano, przesłuchiwano..... Pamiętaja też ci, ktorzy nagle znaleźli sie po tej lub tamtej stronie barykady. Podziały na swoich i obcych. Przyjaciele i wrogowie. Syn przeciw ojcu. Ojciec przeciw synowi. Dlatego nie wolno o tym zapomniec. Ale - to co we mnie pozostało po tamtym czasie to przeświadczenie, że bardzo łatwo nas (naród) podzielic i postawić jednego przeciw drugiemu. Tak niewiele potrzeba żebyśmy zaczęli byc przeciwko sobie, zakleszczeni w naszej wzajemnej nienawiści. Polewający wodą, strzelający do siebie, bijący do nieprzytomności. PO co? PO CO???? Mało nam jeszcze? Więc jestem przeciw stawianiu jednego człowieka przeciwko drugiemu. Nie chodzi mi Diabolo, o beztroskość i błogość i wygodną amnezję. M. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Dzis 13 grudnia 14.12.05, 11:50 maika7 napisała: > Pamiętaja też ci, ktorzy nagle znaleźli sie po tej lub tamtej stronie barykady. > Podziały na swoich i obcych. Przyjaciele i wrogowie. Syn przeciw ojcu. Ojciec > przeciw synowi. > Dlatego nie wolno o tym zapomniec. Ano nie wolno. Naród, który pamięci nie ma, nie jest wart niepodległości. Dlatego cofnę się o następne 10 lat. Rok 1970, grudzień. Niecałe dwa lata po syjonistowskiej hucpie. Znajomy z pracy był wówczas w wojsku. Ateista, komunista z przekonania, lubiliśmy się, choć poglądów swoich nie podzielaliśmy. Dostał rozkaz: w transporterze opancerzonym bronić dostępu do gmachu Komitetu Partii, ze strzelaniem (ostrym) do tłumu włącznie. Stał w małej bocznej uliczce, na placu tłum robotników. A on, z rękami na spustach armatnich, czy jak to się tam nazywało, błagał Boga w którego nie wierzył, aby stał się cud i tłum poszedł inną ulicą. Bo nie wiedział, czy woli zabijać, czy woli sam zginąć. Cud się stał. Rąk krwią braci nie splamił, i zrobił wszystko , aby na zawsze przejść do cywila. Piszę to po to, aby KAŻDY który podzieli wedle stereotypów miał się na baczności, gdyż może właśnie wielką krzywdę człowiekowi prawemu wyrządza. Należy pamiętać, że nie każdy po stonie słusznej to święty, i nie każdy po niesłusznej stronie to drań. A wracając do dnia dzisiejszego, a propos podziałów: zauważam prawidłowość następującą. NA NASZYM FORUM. Odzywa się katolik - natychmiast któryś z ateistów czuje się w obowiązku wykazać jego zaściankowość. Czy tak Maiko ma wyglądać zgoda narodowa? Czy to ateiści mają monopol na wiedzę i postęp, a katolicy zawsze w ciemnogrodzie dyrdymały plotą? Czy ateiści w uwielbieniu swej prawdy nie zauważają drwiącego i pełnego wyższości tonu wobec ludzi wierzących? Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Dzis 13 grudnia 14.12.05, 17:09 >>>Piszę to po to, aby KAŻDY który podzieli wedle stereotypów miał się na baczności, gdyż może właśnie wielką krzywdę człowiekowi prawemu wyrządza. Należy pamiętać, że nie każdy po stonie słusznej to święty, i nie każdy po niesłusznej stronie to drań. Widzisz, z Twojej poprzedniej wypowiedzi zrozumiałam, że dzielisz. Na tych "dobrych" i na tych "złych". A też uważam, że podziały i stereotypy wyrządziły w naszym kraju juz wiele szkody. >>>A wracając do dnia dzisiejszego, a propos podziałów: zauważam prawidłowość następującą. NA NASZYM FORUM. Odzywa się katolik - natychmiast któryś z ateistów czuje się w obowiązku wykazać jego zaściankowość. Czy tak Maiko ma wyglądać zgoda narodowa? Czy to ateiści mają monopol na wiedzę i postęp, a katolicy zawsze w ciemnogrodzie dyrdymały plotą? Czy ateiści w uwielbieniu swej prawdy nie zauważają drwiącego i pełnego wyższości tonu wobec ludzi wierzących? Azerko, może cos przeoczyłam, ale po obu stonach widzę zarówno takie osoby, które nie wnikają w światogląd tylko słuchja i próbuja zrozumieć dany argument. I po obu stronach widze osoby zamknięte w stereotypach. Sprawa jest o tyle złożona, że świat widziany oczami wierzących i oczami niewierzących jest różny. Wzajemne zrozumienie i uszanowanie odmiennego poglądu, odmiennego patrzenia wymaga czasu, cierpliwości, dobrej woli itp., a nie zawsze nas (wszystkich) na to stać. Ale mamy tu okazje probowac się porozumieć, próbować się wzajemnie zrozumieć. A często odmienne poglądy nie wynikaja z odmiennego swiatopoglądu tylko ze zwyczajnych (pozaświatopoglądowych) różnic pomiędzy nami wszystkimi. :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Dzis 13 grudnia 14.12.05, 20:53 a000000 napisała: > > A wracając do dnia dzisiejszego, a propos podziałów: zauważam prawidłowość > następującą. NA NASZYM FORUM. Odzywa się katolik - natychmiast któryś z ateistów > czuje się w obowiązku wykazać jego zaściankowość. Czy tak Maiko ma wyglądać > zgoda narodowa? Czy to ateiści mają monopol na wiedzę i postęp, a katolicy > zawsze w ciemnogrodzie dyrdymały plotą? Czy ateiści w uwielbieniu swej prawdy > nie zauważają drwiącego i pełnego wyższości tonu wobec ludzi wierzących? Droga A000000, Popatrz, to bardzo interesujące, bo sam bym nigdy nie wpadł na to, aby przeprowadzić klasyfikację uczestników tego forum według kryterium katolicy - ateiści. Prawie zawsze zgadzam się z opiniami takich katolików jak czcigodni Witold czy Isma. Nawet do Ciebie mam dziwną słabość... Oczywiście są tacy katolicy "walczący" i "obrażalscy", których sama obecność "myślących inaczej" obraża, i ci katolicy mają stosunek do ateistów dokładnie taki jaki Ty przypisałaś ateistom (jakim?). Dla przykładu mogę podać niedawny casus forumowicza katolickiego, który źle "oszacował" katolickiego adwersarza, no i wyszło mu na to, że ateiści to buraki, które po prostu nie rozumieją pewnych głębokich, duchowych przeżyć ludzi wierzących. Jednak podziały religia-ateizm na tym forum to stanowczo jakieś Twoje fantazje. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Dzis 13 grudnia 14.12.05, 17:50 Czcigodna Maiko7, Po pierwsze chciałem podkreślić, że słowa które tylko tak fatalnie poprzekręcałem nie należały do mnie, lecz do S.Staszewskiego, żołnierza Powstania Warszawskiego, żołnierza Wermahtu, dezertera z Wermahtu, więźnia obozu Mauthausen, komunisty, antykomunisty, emigranta, niewątpliwie obserwatora francuskiej rewolty roku 68, poety, pieśniarza. Szersze fragmenty owego tesktu idą tak: ----------------------------------- U Marianny orzechy z miodem, U Marianny szampan pod lodem, U Marianny krwawa langusta, Ma Marianna ćwiczone usta, Bieliznę z polotem, na ekler majtki złote, Chłopców judzi, ale się nudzi. (...) O jak klawo, o jaka draka, Można śmiać się, można i płakać, Wnet zapomnieć na dupie krosty, Zamiast krzywych - nogi mieć proste, Przeliczne podniety i nowe wciąż gadżety - Kat, ofiara Che Guevara. (...) Przez Mariannę w nocy polucja, Całe szczęście jest rewolucja, Śmietnik płonie, policja pędzi, No co z tą pałą, do kurwy nędzy? Łap pióro, ponuro w odezwie opisz flika, Gwałcącego panny z barykad. A ciotka Idalia żuje obiadek, Sto batów Praksedzie na goły zadek, Na Sybir Macieja, do pierdla Hryćka, Ogrody, szynszyle, róż na policzkach, Krucyfiks, z nim w zgodzie fotosik na komodzie, Panna dzika, Nike barykad. Ech, Marianno, zrzuć-no suknię, Jutro rano trzydziestka stuknie, Chodź no z nami, wynajmiem chalet, Odgryziem szyjkę, zrobimy balet I pokażemy, bo znamy te problemy, Co wynika z ognia barykad. Nas ciotka Idalia nie może złapać, My ciotkę Idalię zaklniemy w capa, Przepchniemy baniolę bez laissez-passer, Tygrysa do baku i wio na trasę, W słońca migotanie, za nami świat zostanie, I panika ery barykad, Morda flika, wojsko w łazikach, Polityka, klasa i klika, Wiece w rykach, partia, syndykat, dialektyka i w ogóle wszystko, co nam przeszkadza spokojnie leżeć na słońcu trzymając ręce na piersiach panienek i patrzeć na chmury typu cumulus w kolorze białym... Natomiast niebo jest przy tym niebieskie. ----------------------------------------------- Oczywiście głupio jest pisać na temat "co autor miał na myśli" w tym tekście. Jednak coś mi podpowiada, że nie chodziło tutaj o "beztroskość i błogość i wygodną amnezję". Po drugie mój stosunek do stanu wojennego jest taki sam jak stosunek do historii w ogóle, o czym już tu chyba pisałem. Uważam, że to niezwykle cenne kompendium wiedzy o człowieku, czyli o nas i należy podchodzić do niego z powagą, spokojem i obiektywizmem. Nudzą mnie wszystkie pompy i "akademie na cześć". A próby podsycana czy wykorzystywania do celów politycznych (jak to ciągle obserwujemy) emocji historycznych raz mnie śmieszą, innym razem przerażają. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
gumpel Re: Dzis 13 grudnia 17.12.05, 00:38 Też bardzo lubię ten tekst (w wykonaniu syna, ma sie rozumieć). W kontekście tego co napisałeś o stanie wojennym i historii w ogóle jakoś tak przypomniał mi sie taki oto tekst Kaczmarskiego <a href="http://www.kaczmarski.ltd.pl/ " target="_blank> (utwór Weterani z płyty Między nami) </a>( Karki cherlawe, serca szklane, Umysły - prawdę rzec - nietęgie, Słowem: lepieni na kolanie, Stawiani pod istnienia pręgierz Łapiemy się na chwyty tanie I, zanim ktoś po rozum sięgnie, Do słów tracimy zaufanie I wielka wściekłość w nas się lęgnie. Łapiemy się na chwyty tanie I, zanim ktoś po rozum sięgnie, Do słów tracimy zaufanie I wielka wściekłość w nas się lęgnie. Karki, jak dęby, serca - dzwony, W umysłach prawda, jak łza - czysta: Nie bacząc na rachunek słony Grzmimy, jak jeden wielki wystrzał. Szubrawcy drżą, padają trony, Jutrzenka nam się jawi mglista; Przed lustrem ćwiczy już ukłony Ten, który bunt nasz wykorzysta. Szubrawcy drżą, padają trony, Jutrzenka nam się jawi mglista; Przed lustrem ćwiczy już ukłony Ten, który bunt nasz wykorzysta. Próchnieją dęby, serca milkną, Zwątpieniem - prawdy łza mętnieje I już my - weterani tylko Nie pojmujący co się dzieje. Już nasze epopeje - chwilką, Najwyżej ktoś się z nich uśmieje, A - dzisiaj gorzką są pastylką, Snów naszych wymazuje rejestr. Już nasze epopeje - chwilką, Najwyżej ktoś się z nich uśmieje, A - dzisiaj gorzką są pastylką, Snów naszych wymazuje rejestr. Karków badyle i serc kiście, Zwiędłych umysłów byt roślinny - Zbieramy zawsze suche liście Z sadzonych z takim trudem winnic. Śmierci nie znamy osobiście - Jak dotąd - umierali inni... Jeśli to piekło jest, lub czyściec - Niebu nic nie jesteśmy winni. Śmierci nie znamy osobiście - Jak dotąd - umierali inni... Jeśli to piekło jest, lub czyściec - Niebu nic nie jesteśmy winni. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Dzis 13 grudnia 17.12.05, 10:23 Bardzo fajnie, nie znałem. Poszukam w internecie, może znajdę wersję śpiewaną. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Pamietam doskonale. 13.12.05, 10:58 U mnie w domu nie działał tego ranka zaden zegarek. Budzik stanął. Zegarynka? - telefon nie działał. Mama powiedział, zebym poszła do sasiadki. U nich tez telefon milczał. Więc włączyłysmy radio. I usłyszałysmy - nie która godzina, tylko przemowienie generała. ja nie bardzo rozumiałam o co chodzi, mama stała jak skamieniała, babcia uklękła i zaczęła sie modlić. Ojciec pracował w Berlinie Zachodnim. Zero kontaktu. Do ostatniej chwili nie wiedziałysmy czy perzyjedzie na swieta. Przyjechał w Wigilię o 16.. A pamiętacie ze było cos takiego jak przepustki do innego województwa? Moja mama musiała czesto jeździc do żyrardowa (Skierniewickie) do chorej tesciowej. Na stanie w kolejce po przepustkę nie miała czasu. Więc z pociagu wyskakiwało się nie na peron, tylko druga strona i przemykało jakimis opłotkami zeby na nadziac sie na patrol na dworcu... Odpowiedz Link Zgłoś
lynx.rufus Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 11:09 z samego 13 grudnia wspomnienia mam dosyc typowe: nie bylo teleranka :( ale za to juz w styczniu nastepnego roku wszystko sie zmienilo, jak ojca i mnie z ulicy zgarneli tajniacy. pozdrawiam lynx Odpowiedz Link Zgłoś
kohei Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 14:13 Z racji wieku wówczas mocno szczenięcego pamiętam niewiele. Pamiętam jednak wozy pancerne na ulicach, wzmocnione patrole i blokady na drogach. No i ubeków nachodzących moich rodziców. Przede wszystkim pamiętam, że się bałem, mimo że rodzice próbowali mnie trzymać od tego z daleka. Ale i tak mi wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Dzis 13 grudnia 13.12.05, 14:19 13 grudnia 1981 rano.Wlaczam radio, zamiast zwyczajnych programow jesty tylko muzyka powazna. Wlaczam telewizor-najpierw sniezy, a potem jest tylko plansza. Ide do sasiadow- u nich to samo. Chce dowiedziec sie jak u kolezanki- telefon jest gluchy. I w koncu w TV pojawia sie Jaruzelski... Nie wierze! Trzeba isc na miasto, dowiedziec sie. Wychodze i wiedze obwieszczenia na murach. Stan wojenny. Godzina policyjna. Kara smierci. Zawieszenie zajec szkolnych i uniwersyteckich. Internowania.WRON. Ide na niedzielna msze do kosciola, ktory peka w szwach. Ksiadz z ambony nawoluje do zachowania spokoju. Spiewaja "Boze cos Polske". Kryje twarz w kolnierz i placze. Podobnie jak wiekszosc osob wkolo mnie. Kazdy z nastepnych dni wymagalby osobnej relacji. Ale, czy teraz to jeszcze kogos obchodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza A ja nie pamiętam braku cholernego i symbolicznego 13.12.05, 17:41 teleranka! Pewnie nie chciało mi się akurat oglądać... Z samego stanu pamiętam, jak wyjrzałam z okna na 12. piętrze (u Mamy przyjaciółki) i oczy mi łzawiły. Azerciu, pogoń za mamoną istnieje od czasu , kiedy człowiek stworzył gospodarkę , w której istniały nadwyżki dóbr! Żaden komuch nic do tego nie ma! To tak jak twierdzić, że Ford wynalazł koło... ;-))) A POlak generalnie - potrafi się zrywać powstańczo etc. , ale zasuwać w codziennym kieracie już nie. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: A ja nie pamiętam braku cholernego i symbolic 13.12.05, 18:37 Pogoń za mamoną obserwujemy ab urbe condita, czyli od czasów, gdy Fenicjanie - oby ich pokręciło! - wynaleźli pieniądze. Tylko, że ta pogoń była w szerszym wymiarze statystycznym jakoś bardziej zrównoważona z wartościami bardziej duchowymi. Dziś już nawet nikt nie udaje: money, money, money...only. Nie ma sztuki, nie ma bezinteresowności (no, chyba że zawiść) nie ma wielkoduszności. Nie ma zasad, nie ma wartości.... Kiedyś, gdy się szło do pracy, to pierwsze pytanie było: co mam robić. Dziś: zrobię wszystko, tylko za ILE. Trudno, kapitalizm. Odpowiedz Link Zgłoś
hiperrealizm Re: A ja nie pamiętam braku cholernego i symbolic 13.12.05, 18:42 a000000 napisała: > Pogoń za mamoną obserwujemy ab urbe condita, czyli od czasów, gdy Fenicjanie - > oby ich pokręciło! - wynaleźli pieniądze. ==================================================== Hmmmm ciekawe za czym ludzie wcześniej się uganiali? :) PS Wynalazek UNIWERSALNEGO MIERNIKA WARTOŚCI to jedno z najwspanialszych osiągnieńć ludzkości! Trudno, kapitalizm. ======================= Jakie to szczęście że kapitalizm :) Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: A ja nie pamiętam braku cholernego i symbolic 13.12.05, 19:14 hiperrealizm napisał: > a000000 napisała: > > > Pogoń za mamoną obserwujemy ab urbe condita, czyli od czasów, gdy Fenicja > nie - > > oby ich pokręciło! - wynaleźli pieniądze. > ==================================================== > Hmmmm ciekawe za czym ludzie wcześniej się uganiali? :) > Za lokalną monetą, np. muszlą jakąś tam. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: A ja nie pamiętam braku cholernego i symbolic 13.12.05, 20:11 albo bryłką soli. Odpowiedz Link Zgłoś
hiperrealizm Re: A ja nie pamiętam braku cholernego i symbolic 14.12.05, 18:38 a000000 napisała: > albo bryłką soli. ============================= A czym różni się bryłka soli od bryłki złota? Jeśli do obiegu wprowadzimy bryłki soli to będą one pełnoprawnym PIENIĄDZEM. Forma nie ma większego znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
hiperrealizm Re: A ja nie pamiętam braku cholernego i symbolic 14.12.05, 18:37 kochanica-francuza napisała: > hiperrealizm napisał: > > > a000000 napisała: > > > > > Pogoń za mamoną obserwujemy ab urbe condita, czyli od czasów, gdy F > enicja > > nie - > > > oby ich pokręciło! - wynaleźli pieniądze. > > ==================================================== > > Hmmmm ciekawe za czym ludzie wcześniej się uganiali? :) > > > > Za lokalną monetą, np. muszlą jakąś tam. ============================================ Kochanico przed wynalezieniem pieniądza nie było czegoś takiego jak "lokalnych monet" (gdyby był to byłby wynalazkiem o którym mówimy) PIENIĄDZ to rzecz umowy - forma nie decyduje o tym co jest a co nie jest pieniądzem. Dlatego jeśli w obiegu były by np. muszle to nalezy je uznać za pełnoprawny pieniądz. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: A ja nie pamiętam braku cholernego i symbolic 13.12.05, 20:13 hiperrealizm napisał: > a000000 napisała: > Trudno, kapitalizm. > ======================= > Jakie to szczęście że kapitalizm :) hehehe, nawet ten z podatkiem katastralnym? Na Florydzie 0,9% wartości, podoba Ci się? Odpowiedz Link Zgłoś
hiperrealizm Re: A ja nie pamiętam braku cholernego i symbolic 14.12.05, 18:39 a000000 napisała: > hiperrealizm napisał: > > > a000000 napisała: > > Trudno, kapitalizm. > > ======================= > > > Jakie to szczęście że kapitalizm :) > > hehehe, nawet ten z podatkiem katastralnym? Na Florydzie 0,9% wartości, podoba > Ci się? ================================= No no tylko bez takich :))))) PS Jestem wrobiem podatków! A zwłaszcza podatku katastralnego. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: A ja nie pamiętam braku cholernego i symbolic 14.12.05, 18:51 No to się zdecyduj. Kapitalizm to podatki od własności. Wprawdzie świętej i nienaruszalnej, ale dochody państwa też są święte. hehehehe Odpowiedz Link Zgłoś
nauma Re: Dzis 13 grudnia 14.12.05, 22:55 Pamiętam. Choć miałem raptem 8 lat. Pamiętam dziwną ciszę i pustki na ulicach, poszarzałe twarze rodziców, zatrzymanie taty... Pamiętam skoty stojące na rogu Wołoskiej (wtedy Komarowa) i Odyńca, na dawnej pętli autobusowej i przerażenie mamy, gdy z sąsiadem rzucałem w nie śnieżkami. Pamiętam zbiegowisko kilka dni później, gdy w budynku obok zwinięto radiostację. Pamiętam gaz łzawiący na Marszałkowskiej, przy Domach Centrum. Pamiętam ogromną kłótnię mamy (i jej łzy) z dziadkiem, starym partyjniakiem, gdy wydarzyło się mordowanie w Wujku. Pamiętam - i nie wiem, jak oceniać. PZPR to dla mnie mafia, ale nie wiem, czy akurat SAMA decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego była złem, czy mniejszym złem. Wiem tyle, że z tej decyzji wyniknęło mnóstwo zła, za które dotąd winnych nie ukarano. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Dzis 13 grudnia 16.12.05, 20:46 Dzisiaj rocznicza masakry w Trójmiescie w 1970 roku. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
lotak Re: Dzis 13 grudnia 16.12.05, 21:10 diabollo napisał: > > Dzisiaj rocznicza masakry w Trójmiescie w 1970 roku. > > Kłaniam się nisko. Byłem wtedy w wojsku. Leśny garnizon nad samym Bałtykiem, Choczewo koło Lęborka... Miałem dziewczynę w pobliskim miasteczku i w sobotę koniecznie chciałem pójść na przepustkę. Łaziłem za naszym dowódcą kompanii jak krowa za pastuchem, a on nie dawał się przebłagać. Tłumaczył, że choćby chciał, to z pewnych względów nie może. Wreszcie w tajemnicy przed resztą, zgodził się na 12 godzin – od 20- stej do 8-mej rano! Dopiero następnego dnia dowiedziałem się, jaka była faktyczna przyczyna tych obostrzeń. Podobno także nasza jednostka miała być – w razie czego – wysłana do Trómiasta... Ech, to były czasy! lotak Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Dzis 13 grudnia 16.12.05, 22:29 Drogi Lotaku, Naprawdę podziwiam Cię kiedy opowiadasz historie z życia. Świetna narracja, dystans do siebie, autentyzm. Tylko dlaczego przerywasz w najważniejszym momencie? Jak wypadła przepustka? Z dziewczyną w pobliskim miasteczku, czy zaskakująco inaczej? No i jak "wojowała" Twoja jednostka? Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
lotak Diabollo, nie kuś mnie w Adwencie! 17.12.05, 00:49 diabollo napisał: > > Drogi Lotaku, > > Naprawdę podziwiam Cię kiedy opowiadasz historie z życia. > Świetna narracja, dystans do siebie, autentyzm. > > Tylko dlaczego przerywasz w najważniejszym momencie? > Jak wypadła przepustka? Z dziewczyną w pobliskim miasteczku, czy zaskakująco > inaczej? > > No i jak "wojowała" Twoja jednostka? > > Kłaniam się nisko. Drogi Diabollo! Kiedyś jako dwudziestoparoletni chłopak, podobnie jak wielu młodych ludzi, próbowałem coś tam pisać. Kilka z moich „opowiadań“ zaniosłem nawet pewnemu, poznanemu przez znajomego, literatowi z Gdańska. Ten, nieżyjący już, niegłupi facet przeczytał nadspodziewanie szybko moje bazgroły, zamyślił się i orzekł: „Wiesz, pisanie to ty pozostaw innym. I nie chodzi tu wcale o talent czy coś w tym rodzaju, ale o fakt, że ty tak jednoznacznie ZAKAŃCZASZ swoje opowiadania! Tego nie wolno robić! Zawsze trzeba pozostawić czytelnikowi pole do domysłów i spekulacji! Niech główkuje, bo po to ma łeb na karku! A ty smarujesz te teksty DO SAMEGO KOŃCA i zdaje się, ze inaczej już nie potrafisz!“ No i okazuje się, że się gość jednak mylił, chyba:) Ok. - z dziewczyną, której twarzy już nie pamiętam, spędziłem trzy rozkoszne godziny (pozostałe pięć przemaszerowałem w tą i spowrotem w zupełnych ciemnościach, bo innej możliwości dostania się do lubej nie było) i zupełnie wykończony przesypiałem w niedzielę każdą wolną chwilę gdzie się tylko dało, nawet w ubikacji... - nasza jednostka do Trómiasta nie trafiła, ale przez miesiąc z górą nie wolno nam było opuszczać koszar i CODZIENNIE mieliśmy odprawy-pogadanki z oficerem politycznym, który opowiadał jakieś pierdoły o „zakusach“ Zachodu, o „wichrzycielach“, o koniecznej „czujności“ i złowrogich „niebezpieczeństwach czychających na naszą ukochaną Ojczyznę“. I o wołającym o pomoc towarzyszu Gierku. Efektem tego miesięcznego odizolowiania i politruckiej indoktrynacji była autentyczna luka w wiedzy o wydarzeniach grudniowych, którą wyczerpująco wypełniłem dopiero po wyjściu do cywila... Jak więc widzisz, zakończenie mojej opowieści jest zupełnie prozaiczne i chyba nie warto było je zdradzać. Poza tym mój literat się w grobie przewraca. Gdybym nie dopowiedział rzeczy do końca, to znając mnie z moich wpisów na tym forum (moją pobożność i pieniactwo), mógłbyś sobie np. wyobrazić, że wraz z dziewczyną i jej rodzicami odmawiałem tamtej nocy różaniec w intencji nawrócenia się na katolicyzm towarzysza Wiesława, albo cuś jeszcze pardziej efektowniejszego, żeby następnego ranka, wraz z moją jednostką zostać przerzuconym do Gdyni i strzelać z RKM-u do protestujących stoczniowców... Słowem – dramat, tragedia, rozdarcie – jak u Wajdy czy Kieślowskiego... Mogło więc być tak ciekawie, a zostały: marsz, dupa, marsz, zmęczenie i drzemki w ubikacji, oraz miesiąc politycznej indoktrynacji... Niestety, znowu posłuchałem podszeptów diabła... :))))) Dobranoc! lotak Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Diabollo, nie kuś mnie w Adwencie! 17.12.05, 10:21 Czcigodny Lotaku, No i jak Cię nie lubić? Tylko czcigodna A000000 twierdzi, że tu na formum jak świat światem nie będzie atesita katolika sympatykiem. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
nauma Re: Diabollo, nie kuś mnie w Adwencie! 18.12.05, 01:14 A i ja napiszę, żeś Lotaku wielce mnie zaciekawił najpierw tajemniczością, a potem opowieścią, a żem sympatię poczuł i podziękę dla losu, że nie zetknął mnie ani z wojskiem, ani z groźbą postawienia na kartach historii po stronie, która mnie obrzydza... Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Diabollo, nie kuś mnie w Adwencie! 18.12.05, 14:42 diabollo napisał: > Tylko czcigodna A000000 twierdzi, że tu na formum jak świat światem nie będzie > atesita katolika sympatykiem. I tą wypowiedzią czcigodny Diabollo udowodnił prawdziwość twierdzenia czcigodnej Azerki. Gdyż nie mógł sobie podarować okazania tej sympatii i ugryzł. A czcigodna Azerka uda, że nie przeczytała, i sie nie odniesie. hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Diabollo, nie kuś mnie w Adwencie! 18.12.05, 18:41 a000000 napisała: > diabollo napisał: > > > Tylko czcigodna A000000 twierdzi, że tu na formum jak świat światem nie b > ędzie > > atesita katolika sympatykiem. > > I tą wypowiedzią czcigodny Diabollo udowodnił prawdziwość twierdzenia czcigodne > j > Azerki. Gdyż nie mógł sobie podarować okazania tej sympatii i ugryzł. > > A czcigodna Azerka uda, że nie przeczytała, i sie nie odniesie. hehehe Droga A000000, A czy możesz mi jeszcze wyjaśnić w jaki sposób ugryzłem? Załączając wyrazy sympatii kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Bardzo ciekawy odczyt A. Michnika... 18.12.05, 13:34 ...właśnie na temat stanu wojennego. serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3071712.html Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Bardzo ciekawy odczyt A. Michnika... 18.12.05, 23:05 Za te słowa : "Powyższe słowa pragnę zadedykować nowemu prezydentowi Rzeczypospolitej, Lechowi Kaczyńskiemu: Zwracam się doń z tego miejsca: Niech Pan skończy, Panie Prezydencie, ten smutny spektakl śledztw i procesów odwetowych. Niech Pan wystąpi z aktem abolicyjnym, który sprawi, że Polska stanie się godna swej wielkiej tradycji - państwa bez stosów, bez procesów politycznych, państwa tolerancji i kompromisu. Niechaj taki będzie znak rozpoznawczy Pańskiej prezydentury. Dajmy szansę samym sobie, żeby stać się lepszymi. Będę chyba fanką Michnika. Za kilka innych słów też :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
lotak A ja mu nie dowierzam... 19.12.05, 00:10 maika7 napisała: > Za te słowa : > > "Powyższe słowa pragnę zadedykować nowemu prezydentowi Rzeczypospolitej, Lechow > i > Kaczyńskiemu: > Zwracam się doń z tego miejsca: Niech Pan skończy, Panie Prezydencie, ten smutn > y > spektakl śledztw i procesów odwetowych. Niech Pan wystąpi z aktem abolicyjnym, > który sprawi, że Polska stanie się godna swej wielkiej tradycji - państwa bez > stosów, bez procesów politycznych, państwa tolerancji i kompromisu. Niechaj tak > i > będzie znak rozpoznawczy Pańskiej prezydentury. Dajmy szansę samym sobie, żeby > stać się lepszymi. > > Będę chyba fanką Michnika. Za kilka innych słów też :-) > > M. A ja mam w stosunku do pana Adama coraz bardziej mieszane uczucia. Ambiwalentne, takie... Ma niewątpliwe zasługi, ale ostatnio zbyt często co innego gada i wypisuje, a co innego sam robi. Kiedyś, w czasach KOR-u i demokratycznej opozycji uwielbiałem go, łykałem wszystkie jego eseje i książki wydawane w drugin obiegu, ale już po Magdalence coraz bardziej przestawał mi się podobać. Pod hasłem grubej kreski zaczął kumać się ze swoimi dawnymi prześladowcami, a razy rozdzielał dawnym przyjaciołom. I obrastał w piórka, coraz natrętniej domagając się uznania go za Najwyższy Autorytet. Szczególnie podpadł mi za te ohydne moralnie wódeczki z Urbanem, za te obskórne towarzyskie spotkania z Kiszczakiem i peany na cześć Generała. Jako katolik jestem naturalnie za wybaczeniem, za zaniechaniem zemsty, ale wybaczyć nie oznacza wcale usprawiedliwiać zła wyrządzonego przez tego, komu się wybacza... Pan Adam wpadł zdaje się w drugą skrajność, a mianowicie według własnego widzimisię dyskwalifikuje dawnych towarzyszy walki o wolną Polskę, coraz bezczelniej rehabilitując komunistycznych sprzedawczyków i różne męty w rodzaju tego zbydlęconego Urbana. A „z kim przestajesz, takim się stajesz“ – powiada znane przysłowie. Ogólnie mam takie wrażenie, jakby pan Adam od czasow uzyskania niepodległości, coraz wyraźniej stawał się takim moralnym dr. Jerkylem i Mr. Hydem. Inny prywatnie, dla swojaków od wódeczek i rautów, którymi są obecnie głównie postkomuniści, a inny oficjalnie, dla „maluczkich“, dla czytelników, których z profesjonalną zręcznością dalej „powala“ swoimi, godnymi św. Franciszka tekstami, grając rolę nieskazitelnie czystego moralizatora, pouczającego i grożącego palcem... Kropką nad „i“, przynajmniej w moich oczach, był jego oburzający „występ“ przed komisją w sprawie Rywina. Skompromitował się tam dokumentnie. Arogancki, niezrównoważony, bezczelny... Obecne szamotanie się, coraz bardziej zdradza chyba... strach pana Adama. Po raz pierwszy u władzy są ludzie mu nieprzyjaźni, ale i od niego niezależni, którzy w dupie mają jego moralizowanie i których nie musi on „rehabilitować“, a którzy są jak najbardziej w stanie zweryfikować jego wizerunek, odbrązowić pomnik, który z takim trudem sam sobie stawiał. Chowa się więc za „społeczeństwo“ za „naród“ i jego dobro, a tymczasem bardziej chyba chodzi mu o jego własny, mocno nadszarpnięty image... Ja mu po prostu przestałem wierzyć. Mimo jego „cudownych“ moralnie tekstów. Pozdrowienia lotak Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: A ja mu nie dowierzam... 19.12.05, 07:11 Łatwo przychodzą Ci oceny drugiego człowieka. Niezaleznie z czyich ust wyszłyby te słowa o skupieniu się na budowaniu nowej Polski bez babrania się w przeszłości, bez odwetów, koniecznych rozliczeń, pręgieży - jestem właśnie za takim działaniem. M. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: A ja mu nie dowierzam... 19.12.05, 11:10 Majko, przebaczyć mogą TYLKO poszkodowani. Ani Ty, ani ja. Wyłącznie ci, którzy zdrowie stracili, którzy uciekać musieli, którzy wygnani zostali (znam osobiście), którym rodziny się rozpadały, którzy w końcu NA GROBY CHODZĄ. Którzy do dziś cierpią z powodu zmarnowanych szans na lepsze życie. Tylko ci. Którzy upokorzeni zostali. A rząd??? Rząd ma obowiązek działać zgodnie z prawem. Czyli ustalić, czy popełnione zostało przestępstwo i jeśli tak, osądzić i skazać. Co do Michnika mam równie ambiwalentne uczucia co Lotak. Jedynie występ przed Komisją Rywina pomijam, gdyż Michnik wówczas był już ciężko chory. Jednakże JEŚLI Michnik w swoim imieniu wybaczył swoim oprawcom, chwali mu się to i to bardzo. Spodziewałabym się jednak przynajmniej wyjaśnienia zmiany stosunku do niegdysiejszych kolegów. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: A ja mu nie dowierzam... 19.12.05, 11:33 1. Nie wiesz co się działo z moją rodziną w tym czasie. Nigdzie o tym nie pisałam. 2. Nie pisałam o przebaczeniu, to osobiste sprawy dotkniętych traumą. I nikt od nikogo nie ma prawa wymagać przebaczenia. 3. Rząd nie sądzi. Sądzą sądy. 4. Od Michnika nie spodziewam się niczego i nie będę go osądzać (nie tylko jego zresztą) - sprawa zmiany stosunku do jego kolegów może byc jego prywatną, osobistą sprawą. 5. Nadal jestem zdania, że skupianie się na rozniecaniu emocji prowadzących do wzajemnej wrogości jest gorsze od skupiania się na budowaniu porozumień ponadpodziałowych. Amen M. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: A ja mu nie dowierzam... 19.12.05, 12:06 maika7 napisała: > 1. Nie wiesz co się działo z moją rodziną w tym czasie. Nigdzie o tym nie pisałam. Nie wiem. > 2. Nie pisałam o przebaczeniu, to osobiste sprawy dotkniętych traumą. I nikt od nikogo nie ma prawa wymagać przebaczenia. Zgadzam się. > 3. Rząd nie sądzi. Sądzą sądy. Niestety, minister sprawiedliwości jest członkiem rządu, a sądy jemu podlegają. I w tym sensie osądzenie przestępst do rządu należy. Poszczególni sędziowie to tylko sposób wykonywania PRZEZ RZĄD prawa. > 4. Od Michnika nie spodziewam się niczego i nie będę go osądzać (nie tylko jego zresztą) - sprawa zmiany stosunku do jego kolegów może byc jego prywatną, > osobistą sprawą. Prywatną dotąd, dokąd nie wychodzi z potępieniem na forum publiczne, nie uzasadniając zmiany stanowiska. > 5. Nadal jestem zdania, że skupianie się na rozniecaniu emocji prowadzących do > wzajemnej wrogości jest gorsze od skupiania się na budowaniu porozumień > ponadpodziałowych. A!!! tu już mogę się z Tobą zgodzić nawet bezwarunkowo. > Amen I niech się tak stanie. > Odpowiedz Link Zgłoś
grzespelc Re: A ja mu nie dowierzam... 19.12.05, 14:23 < minister sprawiedliwości jest członkiem rządu, a sądy jemu podlegają. Nieprawda, w żaden sposób żaden sędzia nie podlega ministrowi. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: A ja mu nie dowierzam... 19.12.05, 14:33 grzespelc napisał: > < minister sprawiedliwości jest członkiem rządu, a sądy jemu podlegają. > > Nieprawda, w żaden sposób żaden sędzia nie podlega ministrowi. Nie manipuluj, nigdzie nie powiadziałam, że sędziowie podlegają. Sędzia jest niezawiły w WYROKOWANIU!!! Sądy administracyjnie podlegają ministerstwu sprawiedliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
lotak Re: A ja mu nie dowierzam... 19.12.05, 11:28 maika7 napisała: > Łatwo przychodzą Ci oceny drugiego człowieka. Po pierwsze, osoba publiczna, która to swoje upublicznienie dobrowolnie wybrała i w sumie nieźle na tym wychodzi, POWINNA liczyć się z tym, iż będzie poddawana ocenie i krytyce, nawet takiej, która jej samej wydaje się zbyt ostra czy niesprawiedliwa. Po drugie, właśnie tacy ludzie jak pan Adam, zmuszają wręcz opinię publiczną do DOKŁADNIEJSZEGO przyglądania się ich postępowaniu, a to ze względu na moralizujące teksty, i kreowanie samego siebie na Najwyższy Swiecki Autorytet Moralny. Niestety od dłuższego już czasu pan Adam robi takie wrażenie, jakby pisywał swe (ach, jakże piękne!) teksty, jedynie dla INNYCH, samego siebie stawiając POZA własnymi "wskazówkami"... Ba, oburza się nawet na "nieufających mu krytyków", śmiących zarzucać komuś takiemu JAK ON coraz bardziej widoczną rozbieżność słów i czynów. Po trzecie i ostatnie, także i ja mam swoje poglądy, oparte na dość bogatym, życiowym doświadczeniu, a także na długoletniej, szczegółowej obserwacji polskiej sceny politycznej i jej głównych aktorów i wolno mi pisać, co mi się podoba. Ktoś może się ze mną nie zgadzać, może spróbować moje tezy podważyć, ale samo przygadywanie mi, że "łatwo" serwuję wyroki, to trochę za mało, aby zniechęcić mnie do posiadania własnego zdania. > Niezaleznie z czyich ust wyszłyby te słowa o skupieniu się na budowaniu nowej > Polski bez babrania się w przeszłości, bez odwetów, koniecznych rozliczeń, > pręgieży - jestem właśnie za takim działaniem. Owszem, sama idea wybaczania, miłosierdzia i zaniechania "polowań na czarownice" także jest mi bliska, ale ja niestety przykładam RÓWNIEŻ wagę do OSOBY nawołującej, która w/g mnie MUSI być wiarygodna. Może wynika to po prostu z faktu, że mi tych pouczeń nie potrzeba, ja je akceptuje już od dłuższego czasu, a apele pana Adama bardzie traktuje jako apele PANA ADAMA, a nie altruistyczne głoszenie jakichś znanych mi od dawna, uniwersalnych wartości... I tym się chyba różnimy:) pozdrawiam lotak Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: A ja mu nie dowierzam... 19.12.05, 12:29 >>Po pierwsze, osoba publiczna, która to swoje upublicznienie dobrowolnie wybrała i w sumie nieźle na tym wychodzi, POWINNA liczyć się z tym, iż będzie poddawana ocenie i krytyce, nawet takiej, która jej samej wydaje się zbyt ostra czy niesprawiedliwa. Osoba publiczna sie pewnie liczy. Ja się dziwie TOBIE jako osoba prywatna, że łatwo oceniasz. >>>Po drugie, właśnie tacy ludzie jak pan Adam, zmuszają wręcz opinię publiczną do DOKŁADNIEJSZEGO przyglądania się ich postępowaniu, a to ze względu na moralizujące teksty, i kreowanie samego siebie na Najwyższy Swiecki Autorytet Moralny. Niestety od dłuższego już czasu pan Adam robi takie wrażenie, jakby pisywał swe (ach, jakże piękne!) teksty, jedynie dla INNYCH, samego siebie stawiając POZA własnymi "wskazówkami"... Ba, oburza się nawet na "nieufających mu krytyków", śmiących zarzucać komuś takiemu JAK ON coraz bardziej widoczną rozbieżność słów i czynów. Mądre teksty są po prostu mądrymi tekstami. I na tym wolę się skupiać. Zamiast skupiac sie na osobie je piszacej. Bo to dla mnie przesłanie płynace z tekstów jest ważne. >>>Po trzecie i ostatnie, także i ja mam swoje poglądy, oparte na dość bogatym, życiowym doświadczeniu, a także na długoletniej, szczegółowej obserwacji polskiej sceny politycznej i jej głównych aktorów i wolno mi pisać, co mi się podoba. Ktoś może się ze mną nie zgadzać, może spróbować moje tezy podważyć, ale samo przygadywanie mi, że "łatwo" serwuję wyroki, to trochę za mało, aby zniechęcić mnie do posiadania własnego zdania. Posiadanie własnego zdania a ferowanie ocen to nieco co innego. Nie przygadywałam Ci. Stwierdziłam fakt. Poprzec cytatami z Twoich wypowiedzi? >>>Owszem, sama idea wybaczania, miłosierdzia i zaniechania "polowań na czarownice" także jest mi bliska, ale ja niestety przykładam RÓWNIEŻ wagę do OSOBY nawołującej, która w/g mnie MUSI być wiarygodna. Może wynika to po prostu z faktu, że mi tych pouczeń nie potrzeba, ja je akceptuje już od dłuższego czasu, a apele pana Adama bardzie traktuje jako apele PANA ADAMA, a nie altruistyczne głoszenie jakichś znanych mi od dawna, uniwersalnych wartości... Pan Adam ma chyba prawo wypowiadac apele w "tym temacie". I on nie POUCZA, on apeluje o pokój - w Polsce. I to jest dla mnie najwazniejsze - i nie jest dla mnie ważne czy te słowa padaja z ust Papieża, Kaczynskiego, Wałęsy, Jaruzelskiego czy kogokolwiek innego. To przesłanie jest mi bliskie niezaleznie od tego kto je wypowiada. M. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: A ja mu nie dowierzam... 19.12.05, 20:01 lotak napisał: > > A ja mam w stosunku do pana Adama coraz bardziej mieszane uczucia. > Ambiwalentne, takie... Ma niewątpliwe zasługi, ale ostatnio zbyt często co > innego gada i wypisuje, a co innego sam robi. A co takiego robi innego niż gada i wypisuje? > Kiedyś, w czasach KOR-u i demokratycznej opozycji uwielbiałem go, łykałem > wszystkie jego eseje i książki wydawane w drugin obiegu, ale już po Magdalence > coraz bardziej przestawał mi się podobać. Pod hasłem grubej >kreski zaczął kumać się ze swoimi dawnymi prześladowcami, a >razy rozdzielał dawnym przyjaciołom. A mi się to właśnie bardzo zawsze podobało, że potrafił rozmawiać z być blisko z ludźmi przeciwnej opcji. >I > obrastał w piórka, coraz natrętniej domagając się uznania go za Najwyższy > Autorytet. A to już Twoja interpretacja. > > Szczególnie podpadł mi za te ohydne moralnie wódeczki z Urbanem, za te obskórne > > towarzyskie spotkania z Kiszczakiem i peany na cześć Generała. Nigdy nie przeczytałem żadnego "peanu na cześć Generała", może podasz jakieś źródło? Nawet w cytowanym tekście z Generałem polemizuje, choć stara się być obiektywny. A wódeczka z Urbanem czy Kiszczakiem? Sam bym się chętnie z nimi napił i porozmawiał. Co w cale nie znaczy, że podzielam ich postawy. > Jako katolik jestem naturalnie za wybaczeniem, za zaniechaniem zemsty, ale > wybaczyć nie oznacza wcale usprawiedliwiać zła wyrządzonego przez tego, komu > się wybacza... Pan Adam wpadł zdaje się w drugą skrajność, a mianowicie według > własnego widzimisię dyskwalifikuje dawnych towarzyszy walki o wolną Polskę, > coraz bezczelniej rehabilitując komunistycznych sprzedawczyków i różne męty w > rodzaju tego zbydlęconego Urbana. Słuchaj, z Urbanem można się nie zgadzać, można mu zarzucić fatalną przeszłość, można go nawet za to nie lubić. Ale bydlęciem on napewno nie jest, lecz człowiekiem, w dodatku nietuzinkowym. > A „z kim przestajesz, takim się stajesz“ – powiada znane przy > słowie. Jak wszystkie "mądrości" tego typu można naciągać w stronę Mądrości, można też wykazać, że to kompletny idiotyzm. > Ogólnie mam takie wrażenie, jakby pan Adam od czasow uzyskania niepodległości, > coraz wyraźniej stawał się takim moralnym dr. Jerkylem i Mr. Hydem. Inny > prywatnie, dla swojaków od wódeczek i rautów, którymi są obecnie głównie > postkomuniści, a inny oficjalnie, dla „maluczkich“, dla czytelników > , których z > profesjonalną zręcznością dalej „powala“ swoimi, godnymi św. Franci > szka > tekstami, grając rolę nieskazitelnie czystego moralizatora, pouczającego i > grożącego palcem... > > Kropką nad „i“, przynajmniej w moich oczach, był jego oburzający > 8222;występ“ przed > komisją w sprawie Rywina. Skompromitował się tam dokumentnie. Arogancki, > niezrównoważony, bezczelny... Nie widziałem, ale słyszałem, że się zagotował, bo komisja jego traktowała jak złoczyńcę, podczas kiedy to on złoczyńcę ujawnił. > Obecne szamotanie się, coraz bardziej zdradza chyba... strach pana Adama. > Po raz pierwszy u władzy są ludzie mu nieprzyjaźni, ale i od niego niezależni, > > którzy w dupie mają jego moralizowanie i których nie musi on „rehabilitow > ać“, a > którzy są jak najbardziej w stanie zweryfikować jego wizerunek, odbrązowić > pomnik, który z takim trudem sam sobie stawiał. Pożyjemy i zobaczymy jacy to ludzie doszli do władzy. > Chowa się więc za „społeczeństwo“ za „naród“ i jego dob > ro, a tymczasem bardziej > chyba chodzi mu o jego własny, mocno nadszarpnięty image... > > Ja mu po prostu przestałem wierzyć. Mimo jego „cudownych“ moralnie > tekstów. Właśnie dożyliśmy takich czasów, że ludzi nie ocenia się po ich twórczości tylko "jak wypadł w telewizji" (na przykład podczas przesłuchani przed komisją). Również pozdrawiam i kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
lotak Re: A ja mu nie dowierzam... 20.12.05, 12:21 diabollo napisał: > A co takiego robi innego niż gada i wypisuje? (...) Drogi Diabollo! Zupełnie dobrowolnie i nadwyraz głupio dałem się sprowokować Twoją linkem do kolejnego moralizatorskiego eseju Michnika, a następnie wciągnąć do dyskusji nad tą postacią, o której mówić w zasadzie nie lubię. Tą moją niechęć do dyskutowania o panu Adamie, możnaby porównać do tej, którą odczuwam również w stosunku do rozmów o pewnej fajnej dziewczynie, mojej wielkiej, pierwszej miłości, która aby mnie wkurzać, często flirtowała z moimi kolegami, zwłaszcza z tymi, których specjalnie nie lubiałem. Najpaskudniejsze było przy tym to, że zachowując się tak, ciągle na nowo wyznawała mi swoją miłość. Wszystko skończyło się tak, jak się skończyć musiało, a mianowicie "wpadką" tej dziewczyny i małżeństwem z wyjątkowo niesympatycznym typem, z którym była potem bardzo nieszczęśliwa. I także dlatego nie lubię o niej rozmawiać. Z Adamem Michnikiem jest w moim wypadku podobnie. Jak już napisałem, pan Adam był dla mnie w latach mojej młodości (przełom lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych) absolutnym idolem; podziwiałem jego odwagę, jego pierwsze, pisane w podziemiu eseje i analizy, kochałem go za cierpienia których doznawał, za lata w więżieniach, za "nieznanych sprawców", za KOR, za Solidarność, za przyjaźń z Vaclawem Havlem, Mikołajewską, Kuroniem i za wiele innych fantastycznych rzeczy... Nawet już po wyjaździe z Polski połykałem wszystko co pisał; miałem bowiem szczęście już w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych dostać pracę w Federalnym Instytucie Studiów Wschodnich i Międzynarodowych w Kolonii (BIOst), który dysponował bardzo bogatym archiwum, i abonował wszystkie najważniejsze periodyki i wydawnictwa, także te z Polski. Instytut ten, po upadku muru berlińskiego rozwiązano, większość z jego współpracowników została jednak przejęta przez inną, jeszcze okazalszą "think tank" czyli Fundację Nauki i Polityki (SWP) w Berlinie, a więc dalej mam szeroki dostęp do doskonałych archiwów i wydawnictw. Nie piszę tego, żeby się chwalić czy coś w tym rodzaju. Chcę jedynie, abyś zrozumiał, że moje antypatie nie biorą się z niedoinformowania czy jakiejś tam prawicowo-radykalnej ideologii, ale z trzeźwej oceny tej postaci i nieprzyjemnego uczucia zawodu pomysłami i wyczynami pana Adama po roku 89-tym. Seweryn Blumstein napisał w padzierniku w Wprost artykuł o A. Michniku, który mógłby być mojego autorstwa. Zgdadzam się dosłownie z każdą linijką tego tekstu. www.wprost.pl/ar/?O=81745 Oczywiście jako człowiek panu Adamowi (z wzajemnością!) nieprzyjazny, Blumstein pomija w swoim artykule milczeniem wszystko to, o czym ja napisałem powyżej, a więc jego NIEWĄTPLIWE zasługi, jego walkę i oddanie sprawie niepodległości Polski, jego zaangażowanie, jego patiotyzm. Ale reszta tej analizy jest w/g mnie absolutnie bezbłędna. Tak więc odsyłam Cię do lektury i... proszę o zaniechanie dalszych dyskusji na ten temat, w którym się z całą pewnością nie dogadamy. Odnośnie urbana dodam tylko, że godzę się na "kompromis". Godzę się na Twoje określenie "nietuzikowości"; zgadza się, urban to NIETUZINKOWY BYDLAK i nie wymagaj ode mnie katolika, człowieka, który i tak już grzeszy, wyrażając się w ten sposób o innych, abym uzasadnił dodatkowo moją opinię, bo na to, to już ABSOLUTNIE nie mam ochoty. Pozdrowienia lotak Odpowiedz Link Zgłoś
lotak Re: A ja mu nie dowierzam... 20.12.05, 13:35 lotak napisał: > Seweryn Blumstein napisał w padzierniku w Wprost artykuł o A. Michniku,(...) Oczywiście chodzi o Bronisława Wildsteina. Przepraszam za pomyłkę; nazwiska takie podobne, cholera... ;) Pozdrowienia lotak Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: A ja mu nie dowierzam... 29.12.05, 18:30 Czcigodny Lotaku, Przeczytałem ten felieton(?) Bronisława Wildsteina. I muszę Ci wyznać, że się z nim całkowicie nie zgadzam i odbieram jako zwykły zestaw dość obrzydliwych pomówień. Akurat trochę ostatnio miałem czasu i poczytałem sobie teksty Michnika, pewnie większość z komentowanej tutaj jego książki: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3083159.html A wracając do pana Wildsteina to jestem przekonany, że sam nie wierzy w większość rzeczy, które sugeruje o Michniku w cytowanym przez Ciebie felietonie. Tym baredziej obrzydliwe wydają się jego sugestie, że "Michnik i jego środowisko" zawarli układ z nomenklaturą, że Michik jakoby odmówił "rozliczenia przeszłości", a nade wszystko Michnik zachwalał III RP w celu chronienia jej elit władzy i ukrywania patologii, których źródło tkwiło w PRL. Wiesz, muszę Ci wyznać, że zawsze bardziej będę ufał ludziom takim jak Michnik, którzy za walkę z elitami władzy siedzieli latami w więzieniach, a potem kiedy wszystko się odmieniło, mówili, że nie można kopać leżących, że rzeczywistość nie jest czarno-biała lecz dużo bardziej skomplikowana, że należy budować przyszłość na porozumieniach. Będę takim ludziom ufał dużo bardziej, niż panu Bronkowi, który robi polityczą karierę na prostych (a nawet prostackich) podziałach, pogrywając ubeckimi archiwami. Jakoś nie ufam człowiekowi, który nawet w artykule dyskredytującym Adama Michnika jako "warszawskiego inteligenta" i zakładnika elit III RP musi podlizywać się braciom Kaczyńskim (dzisiejszej top-elicie) i pisać o nich jak o genialnych strategach, którzy doprowadzili do buntu SD i ZSL odbierając PZPR władzę (oczywiście bronione przez Michnika). Naprawdę nie rozumiem jak ten tekst Wildsteina mógł Ci się podobać. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś