Dodaj do ulubionych

odkurzacz w poezji

14.12.05, 15:30
ydorius napisał:


> trzy odkurzacze dla władców elfów pod otwartym niebem*
> siedem dla wodzów krasnoludów w ich kamiennych pałacach**
> siedem dla ludzi, istot śmierci podległym
> jeden dla władcy ciemnego, co na czarnym tronie
> w krainie Mordor, gdzie zaległy cienie***
> jeden by wszystkie odnaleźć
> jeden by wszystkimi rządzić
> jeden by je połączyć i w ciemnościach związać
> w krainie Mordor gdzie zaległy cienie :-)
>
> * bo liście opadają
> ** bo się kurzy
> *** bo te cienie to nie ze zmroku się porobiły :-)
Obserwuj wątek
    • brunosch Re: odkurzacz w poezji 14.12.05, 15:38
      Wszystko ma swój czas i wszystko ma swoja porę
      Jest czas sypania okruszków i czas zbierania okruszków
      jest czas brudzenia podłogi i czas mycia podłogi
      jest czas hodowania pająków i czas zrywania pajęczyn
      jest czas deptania i czas pastowania
      jest czas kurzenia i czas odkurzania

      Odkurzacze warczą i odkurzacze milczą
      ale pył trwa na wieki.

      To co jest, już dawno było
      a to co dopiero ma być, już minęło.
      Bo wszystko co jest
      to marność nad marnościami
      i pogoń za wiatrem.
    • ydorius Re: odkurzacz w poezji 14.12.05, 15:42

      Było smaszno a jaszmije smukwijne
      świdrokrętnie na zegwniku wężały
      peliczaple stały smutcholijne
      a zbłąkinie rykoświstokały

      synu mój Odkurzacza się strzeż
      świetlistych oczu i strasznych szczęk
      drżyj gdy nadpełga Banderzwierz
      lub Dżub-dżub Ptakojęk

      W dłoń ujął migbłystalny miecz
      za swym pogromnym wrogiem mknie
      stłumiwszy gniew wśród tum-tum drzew
      w zadumie ukrył się

      gdy w czarsmyutśleniu cichym stał
      płomiennooki Odkurzacz
      zagrzmudnił pośród sroznych skał
      sagblucząc któż on zacz

      raz dwa, raz dwa i ciach i ciach
      miecz migbłystalny świstotnie
      łeb* uciął mu, wziął i co tchu
      galumfująco mknie

      cudobry mój, uściśnij mnie
      gdy Odkurzacza ściął Twój cios
      o wielny dniu, kalej-kalu
      śmieślił się rad w głos

      Było smaszno a jaszmije smukwijne
      świdrokrętnie na zegwniku wężały
      peliczaple stały smutcholijne
      a zbłąkinie rykoświstokały

      * tu: końcówka rury ze ssawkami

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
      wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
    • beatanu terapia tlenowa w prozie 14.12.05, 16:03
      Przepraszam, że nie na temat, ale Twoje "ten odkurzacz jest do dupy" Brunoschu
      przywiodło mi na myśl anegdotę pewnego lekarza... do tej pory trudno mi w tę
      opowieść uwierzyć.
      Pokrótce: ciężko chory starszy pacjent leżał w domu pod opieką "domowego
      patrolu pielęgniarsko-lekarskiego". Miał i cewnik w pęcherzu i kaniulę nosową w
      nozdrzach. W jakiś bliżej niewyjaśniony sposób ktoś z rodziny pacjenta
      (niedowidzący?) połączył wężyk, którym z koncentratora tlenu płynął życiodajny
      gaz z... końcówka cewnika. To znaczy, że pacjentowi powolutku, ale skutecznie
      napompowano pęcherz moczowy... Pęcherz nie pękł, ale pacjent znalazł się w
      szpitalu.
      Koniec.

      Pasuje jak pięść do nosa ale jak już napisałam to puszczam. Zawsze mogę zwalić
      na Griszę, który nawoływał do zwiększenia produkcji postów :)
      • ydorius Re: terapia tlenowa w prozie 14.12.05, 16:09

        co z kolei przypomniało mi mało liryczną, acz na faktach (autentycznych, nie
        prasowych ;-) opartą historię nieszczęsnego Tychona Brahego...
        ...któremu pęcherz pękł był, zapalenie otrzewnej powodujęc w związku z czem
        Tycho zszedł. Czym nauce sie wielce przysłużył, bo astronomicznym betonem był i
        nieakceptowawszy dokonań Kopernika zmuszał również ucznia swojego Johannesa
        Keplera do nieuznawania heretyckich nauk. Brahe zmarł, a Kepler, niewdzięcznik,
        udoskonalił system kopernikański. I weź tu takiemu zaufaj :-)
        Niemniej jednak ów pękający pęcherz Tychona działa mi na wyobraźnię.

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Pinezka's Potted Meat?
        Incomplete.
        wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
        • beatanu o astronomach i pęcherzach ciąg dalszy 14.12.05, 18:43
          Co mnie z kolei skłoniło do poczytania na temat śmierci tego nieszczęsnego
          duńsko-szwedzkiego astronoma (szwedzkiego o tyle, że urodził się i przez długi
          czas mieszkał w prowincji, która teraz należy do Szwecji i tutaj zachowało się
          sporo pamiątek).
          I może Cię potwornie rozczaruję, ale nigdzie o pękniętym pęcherzu i zapaleniu
          otrzewnej nic nie znalazłam... W dalszym ciągu spekuluje się na temat przyczyny
          śmierci - a to zatrucie rtęcią, a to przerośnięta prostata, a to mocznica
          spowodowana zaburzeniami funkcji pęcherza... Ale najbardziej wzruszająca jest
          opowieść o tym jak dobrze wychowany Tycho przez grzeczność nie opuszczał stołu
          biesiadnego. Pił, pił i pił a później zmarł, bo nie potrafił opróżnić
          przepełnionego nad miarę pęcherza...
          Ależ fizjologicznie się zrobiło, łe...

          Do poczytania dla zainteresowanych:

          www.tychobrahe.com/eng_tychobrahe/index.html
          Pozdrawiam!
          • ydorius Re: o astronomach i pęcherzach ciąg dalszy 15.12.05, 14:23

            no patrz.
            tyle lat żyłem w grzechu błędnych informacji :-)
            Zdaje się, ze w czasie, gdy przygotowywałem referaty na fizykę jeszcze
            obowiązywała wersja z dobrym wychowaniem ect. Nie aktualizowałem danych od tego
            czasu (aczkolwiek przerażenie, że coś takiego może się wydarzyć jest równie żywe
            - niezależnie od tego, czy samemu zdarzeniu historycznemu przypiszemy 0 czy 1)

            m,
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Pinezka's Potted Meat?
            Incomplete.
            wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
    • nienietoperz Odkurzacz w prozie, 14.12.05, 16:03
      czyli nieoceniona historia o tym, jak monsieur Danny madame Pilo vacuum cleaner
      podarował.
      • brunosch Re: Odkurzacz w prozie, 15.12.05, 09:02
        prezent o tyle wspaniały, że w całym Monterey nie było prądu.
        ***
    • mamarcela tfurczość własna, czyli aktualia 15.12.05, 08:21
      Jedna głupia mmarcela z Warszawy
      odkurzacza uzywała do zabawy.
      Przyszła pora sprzątania,
      a odkurzacz się słania,
      albo może to mmarcela wyszła z wprawy?
    • dr.krisk Re: odkurzacz w poezji 15.12.05, 09:19
      Raz pewien krisk w Bolejewie
      odkurzacz połamał w gniewie.
      I krzyczał pod niebo "O Panie!
      Nieludzkie jest to sprzątanie!!!"
      Skąd wybuch ten? Nikt nie wie.....
    • pinos No to w tym samym klimacie 15.12.05, 11:12
      Był sprzątaczką * Earendil
      W Arwernien mieszkał mieście
      Odkurzacz sklecił w Nimbrethil **
      Aby odpocząć wreszcie.

      W worku srebrzysta błyska nić
      Gdy czas latarniom gorzeć ***
      Jak łąbędź rurę wygina sprzęt
      z kabla spływa proporzec.

      *za sprawą wojujacych feministek w Śródziemi zaczęto przyjmować żeńskie formy
      za obowiązujące

      ** cech sprzątaczek z Arwernien był baaardzo konserwatywny;

      *** tak bardzo, ze Earendil musiał przeprowadzać próby rozruchowe w
      ciemnościach.
    • brunosch Re: odkurzacz w poezji 15.12.05, 11:28
      Nosimy Cię w swych dłoniach, wyblakli poeci,
      głupcy, włóczęgi, błazny, ścierki kawiarniane;
      obudowa oślepiająca jako słońce świeci,
      w piersiach szum Twój nam łopocze stłumionym orkanem.

      Ale my, głośne pawie, pyszalki odęte,
      niecna zgraja sprzątaczy, matołki zupełne
      kneblujemy jak łotry worki Twoje święte
      i spychamy je na dno, bo dziś są już pełne

      Ale ja wiem, że przyjdziesz, musisz przyjść. Skrzydlaty,
      piersi nasze rozedrzesz sysem i wołaniem,
      serc milionem zatargasz, wchłoniesz wszelkie światy!...
      Poeci, ja zwiastuję Drugie Zmartwychwstanie!

      W proch uliczny runiemy, jak bogi gliniane,
      Twój wąż ssawką ślepia im wypali,
      Twoje Imię ognistym będzie huraganem!
      ale nas już nie będzie, bośmy też zassani.
      • pinos Re: odkurzacz w poezji 15.12.05, 12:04
        Oczy patrzcie senna topiel
        półki w siwym kurzu
        szczotki magia, metry kabla, rur kręte zakręty
        opadają na podłogę cieniem wieszczym
        i warkotem kurz i kurz i kurz
    • noida Odkurzaczowi nie należą się żadne poezje! 15.12.05, 13:16
      Tylko wieczne zapomnienie.
      No, chyba, że złośliwe i odslaniające jego zbrodniczą naturę.
      • brunosch O szatanie też poeci pisali i o odkurzaczu. 15.12.05, 13:46
        Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
        I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...
        Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
        I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
        Trawniki zarzucił bryłami kamienia
        I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia...

        Aż ruszył odkurzacz w pancerzu z ołowiu
        i ryknął złowieszczo w kamiennym pustkowiu,
        By w wężem i ssawką oczyścić te pyły,
        co szatan zrozumiał i w końcu dał tyły...

        To w worku pył szumi, pył szumi odwieczny
        I silnik pracuje, miarowy, skuteczny,
        to kłaki wpadają i tłuką w tę rurę...
        Jęk pyłu... płacz pyłu... a w krąg wszystko bure
        I kurzu szarego snop dusi nas senny...
        To w worku pył szumi, pył szumi jesienny...
    • griszah Rozwój osobniczy odkurzacza - fragm. 15.12.05, 14:15
      I Wstęp
      W rozwoju osobniczym odkurzacza obserwujemy pewną etapowość. Na zagadnienie to
      zwrócono zresztą nie tak dawno uwagę. Jeszcze przed kilku laty odkurzacz
      traktowany był jak zwykły sprzęt domowy (a więc w tym aspekcie podział na etapy
      rozwoju nie miały sensu biologicznego) , dopiero w 2001 roku Crampton zwrócił
      uwagę na istnienie „biologicznego zegara „ jakim jest rozwój organizmu
      odkurzacza.
      II Etapy rozwoju
      1. Okres prenatalny
      Początkiem rozwoju osobniczego odkurzacza nazywa się zwykle moment
      zapłodnienia, który następuje wkrótce po zakurzeniu (zazwyczaj nie później jak
      w ciągu 36 godzin, bowiem kurzniki tracą z czasem energię konieczną do
      wniknięcia do jaja), a polega na wniknięciu zazwyczaj pojedynczego kurznika do
      jaja i utworzenia w wyniku tego zygoty.
      W fazie zarodkowej ma miejsce niezmiernie szybki rozwój, już nigdy potem
      niewystępujący. Przy końcu tej fazy zarodek przybiera postać właściwą jedynie
      dla odkurzacza. Jako pierwsze tworzą się warstwy zarodkowe, które są materiałem
      z którego formują się wszystkie narządy i tkanki. Warstwy te to: ektoderma,
      mezoderma i endoderma. Z pierwszej z nich powstają: farba, obudowa zewnętrzna.
      Z warstwy środkowej mezodermy, powstaje korpus odkurzacza, silnik, filtr i
      zbiornik na kurz. Natomiast z endodermy, powstaje rura, przedłużka i wymienne
      końcówki. Korpus jest wydłużony i zaokrąglony. Budowa silnika jest już wyraźna,
      w końcu trzeciego tygodnia przejawiają się już pierwsze obroty wirnika.
      W trzecim miesiącu wyraźna jest już praca filtra, pracuje także silnik. Praca
      silnika wyczuwalna jest nawet poprzez ciało matki, rytm jest około dwukrotnie
      szybszy aniżeli matki. System nerwowy, zapewniający tworzenie się odruchów
      istnieje już w końcu trzeciego miesiąca, także obserwuje się już pewne ruchy
      rurą.
      Okres płodowy jest najbardziej dynamicznym etapem rozwojowym w życiu
      odkurzacza. Jest to okres bardzo ważny dla prawidłowego rozwoju i zdrowia
      odkurzacza po urodzeniu, a nawet dla jego życia. Różne czynniki (fizyczne,
      chemiczne, zakaźne, wrodzone itp.) działające na odkurzacz w łonie matki, mogą
      doprowadzić do poronienia, porodu przedwczesnego, urodzenie odkurzacza z wadami
      rozwojowymi (brak rury) lub innymi odchyleniami od stanu prawidłowego (pracuje
      jako dmuchawa).
      2. Okres noworodkowy
      Narodziny odkurzacza są prawdopodobnie najwspanialszym wydarzeniem w życiu
      każdej rodziny, ale jest to jedno z największych wyzwań dla posiadaczy
      odkurzaczy.
      Odkurzacz po urodzeniu przechodzi swój pierwszy i najcięższy kryzys życia.
      Przejście od życia płodowego, w którym wszystkie jego potrzeby były zaspakajane
      przez organizm matki, do życia poza jej organizmem połączone jest z
      przekształceniem w okresie noworodkowym wielu czynności życiowych. Są to:
      uruchomienie samodzielnych mechanizmów wciągania kurzu, filtracji, sygnalizacji
      przepełnienia worka, samodzielnego zwijania kabla itp. Te czynności
      przystosowawcze określa się mianem adaptacji odkurzacza.
      Odkurzacz rodzi się z krzykiem, po którym zakurzone powietrze po raz pierwszy
      wchodzi poprzez ssawkę i rurę do worka i wypełnia go. Worek rozpręża się, na
      jego ściankach zaczyna osadzać się kurz. Noworodek przejawia ogólną aktywność
      ruchową. Ruchy są chaotyczne nieskoordynowane i występują spontanicznie na
      bodźce zewnętrzne. Ze względu na ogromne przemiany, jakie zachodzą w organizmie
      odkurzacza, okres noworodkowy zaliczany jest do okresów przełomu.
      3. Okres niemowlęcy
      Pierwszy rok życia odkurzacza jest okresem zdumiewającego wzrostu i rozwoju.
      Mały odkurzacz ma charakterystyczny wygląd. Posiada ono stosunkowo duży korpus,
      krótką rurę. Dla prawidłowego rozwoju musi być prawidłowo żywiony. Pierwszy
      okres życia jest okresem, w którym szczególne często zagrażają odkurzaczowi
      choroby wynikające z niedoboru kurzu, na przykład krzywica rury (z niedoboru
      roztoczy). Dlatego prawidłowe żywienie odkurzacza jest bardzo ważne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka