Dodaj do ulubionych

Co nas uszczesliwia

10.01.06, 22:15
Drodzy TWAcze kiedy tak naprawde czujecie sie szczesliwi? Czy wystarcza Wam
tylko kubek mocnej kawy i papieros czy moze jeszcze odrobina jakiegos
whiskacza? A moze dlugi spacer po lesie? A moze kapiel w wannie lub rozmowa
ze znajomym?Co powoduje taki stan i co na niego wplywa? Zdradzcie swoja
tajemnice szczescia.
Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: Co nas uszczesliwia 10.01.06, 22:26
      bardzo lubie ta moment tuz przed zasnieciem
      jest mi blogo i szczesliwie :)
      • braineater Re: Co nas uszczesliwia 10.01.06, 22:37
        - pierwsza poranna fajka
        - pierwsza poranna kawa
        - poranny buziak (etc:) od Marysieńki
        - Marysieńka 24 godziny na dobę
        - wyjście z antkwarni/księgarni z nową porcją lektur (dziś nowy Hollebeceque:)
        - powrót do domu i Marysieńki skądkolwiek
        - konkretny joint na dobranoc.

        i mnóstwo innych rzeczy:)

        P:)
        • kubissimo eee 10.01.06, 23:26
          naprawde uszczesliwiaja Cie uszczesliwiaja wypociny pana H.?
          smutnomiboze
          • braineater Re: eee 11.01.06, 10:59
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=29371739&a=29412985
            P:)
            • kubissimo Re: eee 11.01.06, 12:11
              hmmm
              ok, jestem w stanie przyjac taki tok myslenia
              na mnie pan H. nie robi zadnego wrazenia
              tylko papieru szkoda
    • 3promile Re: Co nas uszczesliwia 10.01.06, 22:49
      czy to z maila, czy to ze skype'a - taka odpowiedź:
      dzięki
    • itek1 Re: Co nas uszczesliwia 10.01.06, 23:01
      Szczescie innych osob np. wyrazone poprzez usmiech lub smiech.
      Dobrze wykonane zadanie.
      Odkrycie czegos nowego/niepowtarzalnego.
      Pokonanie wlasnych slabosci.

      Wiecej teraz nie pamietam:)
    • beatanu Re: Co nas uszczesliwia 11.01.06, 03:05
      Juz wczesniej o czyms podobnym pisalismy w watku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=28545770&a=28602349
      ale moge powtórzyc... bo szczesliwych chwil nigdy za wiele.

      1. srebrne bąbelki wypływające spomiędzy palców gdy pływam w zielonkawo-
      brązowawej wodzie jeziora
      2. zanurzanie dłoni w pojemniku z makiem
      3. otwieranie paczki z Merlina
      4. uczucie rowerowej lekkości na wiosnę z powodu a) braku upierdliwego żwirku,
      którym posypywano dróżki rowerowe przez całą zimę b) zmiany opon z zimowych na
      normalne
      5. zapach mokrego kurzu po letnim deszczu
      6. widok trzmielego kuperka wystającego z kwiatu malwy
      7. smak pierwszych truskawek
      8. "Mitt Gullbergs kaj paradis" Håkana Hellströma
      9. mruczando naszego kota
      10. cisza wrześniowego wieczoru na wsi/w lesie

      i jeszcze milion innych rzeczy czynionych z dziecmi, mezem, przyjaciólmi albo
      solo :)


    • kawa_malinowa Re: Co nas uszczesliwia 11.01.06, 10:44
      1. moi przyjaciele, ich obecnosc, ich ręce na mojej glowie, ich wrzaski na
      mnie, e-maile od nich kilkanascie razy dziennie. ołgasz, nie wiem skąd ich
      wzięłam... :)
      2. żelazny jarmuschowski zestaw, a co?
      3. kiedy potrafie sie wyłączyć i trzy magiczne słowa "warto to olać" działają
      4. kilka słów, ale z nich nic nie wychodzi, wiec po trzech sekundach szczescia
      czeka mnie trzydniowa zawiecha. ale co tam....
      5. dobry wiersz.
      6. pisanie.
      • stella25b Re: Co nas uszczesliwia 11.01.06, 10:56
        Przyznaje, ze nie pamietalam tego watku stad ten plagiat. Ale zaraz wytlumacze
        skad wzielo sie to moje pytanie. Wczoraj w radio byla audycja na temat
        szczescia i pan lekarz od duszy wypowiadal sie bardzo ciekawie na powyzszy
        temat. Podkreslil, ze czlowiek zwierzeciem stadnym jest i najbardziej
        szczesliwym powinien sie czuc wsrod przyjaznie nastawionych mu ludzi. Wlasnie
        dobre ralacje miedzyludzkie wplywaja glownie na nasze szczescie i dobre
        samopoczucie. Kawa potwierdza teorie.
        • mamarcela Re: Co nas uszczesliwia 11.01.06, 11:06
          w moim konkretnym przypadku to jest tak:
          uszczęśliwia(łby) mnie fakt, że wszyscy uszczęśliwiający mnie ludzie dają(liby)
          mi święty spokój i dostatecznie dużo czasu dla siebie, abym mogła za tymi
          uszczęśliwiającymi mnie ludźmi zatęsknić
          mamarcela potencjalna mizantropka i eremitka
          • stella25b Re: Co nas uszczesliwia 11.01.06, 11:33
            Mmarcelo rozumiem Cie doskonale. Ja takze lubie samotnie posiedziec nad kubkiem
            zielonej herbaty.
          • formaprzetrwalnikowa Re: Co nas uszczesliwia 22.09.06, 23:57
            brzmi znajomo :)
        • kawa_malinowa Re: Co nas uszczesliwia 11.01.06, 11:17
          Podkreslil, ze czlowiek zwierzeciem stadnym jest i najbardziej
          > szczesliwym powinien sie czuc wsrod przyjaznie nastawionych mu ludzi. Wlasnie
          > dobre ralacje miedzyludzkie wplywaja glownie na nasze szczescie i dobre
          > samopoczucie. Kawa potwierdza teorie.


          A pewnie. MOi przyjaciele są najcudowniejszymi, najinteligentniejszymi ludźmi
          jakich znam. Się zdziwiłam, bo ostatnio kiedy było coś nie tak (moje ulubione
          frazy: ale o co chodzi // po co się robi komuś takie rzeczy), okazało się, że
          nie tylko mój gang najukochańszy jest ze mną, ale kilka osób - kumpel z
          liceum, kumpela ze studiów (ta miała nawet wyrzuty sumienia, że to niby przez
          nią zrobiłam jak zrobiłam, mimo ze reszta grozila mi za to zrzuceniem ze
          schodów, na szczescie skonczylo sie narzucaniu w moją stronę "niebezpiecznymi
          związkami", popielniczkami i innymi drobnymi przedmiotami)- jeszcze przyszlo
          (wirtualnie) pomóc....
          bo niektorzy ludzie to są dziwniejsi niz inni...
          • stella25b Re: Co nas uszczesliwia 11.01.06, 11:36
            No wlasnie przyjaciele. Nie wpisalam wlasnych przemyslen na temat Przyjazni w
            watku Darii bo mocno odczulam jej brak, wlasnie tu w Niemczech na poczatku
            mojego pobytu. Wtedy najbardziej brakowalo mi polskich przyjaciol bo bariera
            jezykowa i mentalonosc Niemcow nie pozwalaly na szybkie zawieranie nowych
            przyjazni.
        • eva.68 Re: Co nas uszczesliwia 11.01.06, 11:43
          stella25b napisała:
          > Podkreslil, ze czlowiek zwierzeciem stadnym jest i najbardziej
          > szczesliwym powinien sie czuc wsrod przyjaznie nastawionych mu ludzi. Wlasnie
          > dobre ralacje miedzyludzkie wplywaja glownie na nasze szczescie i dobre
          > samopoczucie. Kawa potwierdza teorię.

          Też mogę potwierdzić. I nawet jak lubimy pobyć sami (dłużej lub krócej, na co
          mają wpływ różne parametry)i czujemy się wtedy szczęśliwi, to przychodzi taki
          moment, że tęsknimy do ludzi. I jak nie możemy z nimi być to chcemy
          przynajmniej wiedzieć, że oni też tęsknią. I chcemy potwierdzenia ich
          przyjaznego ku nam nastawienia. Od czasu do czasu.

          P:)
          • daria13 Re: Co nas uszczesliwia 11.01.06, 14:44
            Jeśli Itek napisał, że radość daje mu uszczęśliwianie innych wyrażone na
            przykład usmiechem, to ja z całym spokojem moge napisać, że dla mnie szczęściem
            jest radość moich dzieci. Wszystkie te chwile, które możemy spedzić razem bez
            pośpiechu, na przykład kotłowanie się w małżeńskim łóżku całą czwórką (na
            piątkę się nie godzi mąż, bo nie akceptuje psa w pościeli, ale gdy go nie ma,
            jego miejsce zajmuje Frodo, bo ja akceptuję;). Wieczorne przytulkanie się do
            Kubusia, albo długie, poważne rozmowy z Julką.
            Z drugiej strony późne wieczory już bez dzieci, bez obowiazków, najlepiej z
            jakąś szklaneczką i do tego albo dobrą ksiażką, albo ciekawe rozmowy na forum,
            też dają masę frajdy.
            Jeśli chodzi zaś o więzi międzyludzkie, to nawet miałam założyć osobny wątek,
            ale powiem o tym tutaj: cierpie na chroniczny brak samotności. Ludzie mnie
            męczą, męczą mnie rozmowy o niczym. Kiedy u nas w domu dzwoni telefon zawsze
            czekam aż ktoś inny z domowników odbierze w nadziei, że rozmówca zadowoli sie
            rozmową z kimś innym. NIe cerpię telefonów. Przyjemność sprawiają mi jedynie
            rozmowy z osobami, które stosunkowo mało znam i które są naprawdę ciekawe i
            mają dużo ciekawych spraw do przekazania, czyli z Wami:)Jestem niemal
            przekonana, że będę bardzo samotną emerytką, ale samotną z wyboru.
            I zastanawiam sie dlaczego tak się dzieje. W młodości, ba właściwie do
            niedawna, byłam bardzo towarzyska, za taka w zasadzie nadal uchodzę, a
            najchętniej wyjechałabym bardzo daleko, w głuszę ze stertą książek i psem i
            odpoczywałabym miesiącami od ludzi. Myślę, ze osiągnęłam taki stan, o jakim
            kiedyś pisał dottore; usiadłabym nad rzeką i patrzyła na przepływające patyki.
            To chyba kryzys wieku sredniego:)))
            Pozdrawiam:)
            • kawa_malinowa Re: Co nas uszczesliwia 11.01.06, 18:19
              a ja chyba jestem człowiekiem towarzyskim ze skłonnościami do izolacji. Samemu
              to i tak dlugo ze sobą siedzę po nocach, słuchając muzyki. I ciesze sie, ze są
              ludzie gotowi jechac przez pol miasta, bo dostają smsy "wpadniesz na herbate?".
              Potrafie sie sama sobązająć - olga tokarczuk chyba pisala, ze dzieci powinno
              sie uczyc przebywania w samotnosci. Ale mi to doskwiera....
    • dr.krisk Samotność! 11.01.06, 15:17
      Już chciałem podac długi spis rzeczy i sytuacji, które powoduja wystąpienie u
      mnie wspaniałego uczucia lekkości bytu - między innymi wykrycie w portfelu
      zapomnianej stówy (tak się jakoś schowała za prwo jazdy..), zlezienie z rowera
      po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów, pływanie w jesiennym jeziorze
      pokrytym złota warstwą liści (włażą do ust, ale to nic), itp., itd.
      Ale najbardziej czuję się szczęśliwy gdy jestem sam - nie muszę nikogo słuchać,
      dostosowywać się, być kriskiem w wersji wyjściowej, zorganizowanej i
      poukładanej. Uwielbiam spędzać samotnie święta na obczyźnie, samotne wędrówki z
      plecakiem, wyprawy rowerowe, samotne chodzenie do kina, i tak dalej.
      Nadmieniam jednocześnie że nie pochodzę z 10-osobowej rodziny gnieżdżącej się w
      jednym pokoju - nic z tych rzeczy.
      Lubię mieć luźno dokoła :)
      • kubissimo Re: Samotność! 11.01.06, 15:45
        hmmm, jak slysze takie teksty (nie muszę nikogo słuchać, dostosowywać się, być
        kriskiem w wersji wyjściowej, zorganizowanej i poukładanej), to zawsze mnie
        zastanawia, czy my naprawde zyjemy w tak opresyjnym spoleczenstwie, ktore
        wymaga slepego przestrzegania regul, zasad i konwenansow?
        kiedys na zajeciach zadano nam pytanie, czy uwazamy sie ludzi wolnych. okazalo
        sie, ze bylem jedyna osoba, ktora powiedziala, ze czuje sie wolna. reszta (i to
        takie typowe szare myszy - urok studiow na sfeminizowanym wydziale) czula sie
        strasznie stłamszona i zniewolona. ale zadna z nich nie umiala sprecyzowac na
        czym to ograniczenie polega
        mi sie wydaje, ze chodzi o ograniczenia, ktore tak naprawde narzucamy sobie
        sami, ale poniewaz rzadko sklaniamy sie do obwiniania samych siebie, zwalamy
        wine na reszte swiata
        ale moze sie myle. wiec jezeli moglbys i chcialby, to rozwin dottore mysl o tym
        wymuszonym dostosowywaniu sie, bo ja np. nic takiego nie czuje, ale kto wie,
        moze jestem jako ten homar w garnku, ktory cieszy sie, ze woda jest ciepla
        (ktos pamieta z czego ten cytat? odstawilem lecytyne i takie efekty)
        • aaneta Re: Samotność! 11.01.06, 15:59
          Hmmm, przestrzeganie konwenansów nie jest moją mocną stroną (czyt. olewam
          totalnie), dużo też w swoim życiu namieszałam, żeby nikt mojej wolności
          osobistej nie ograniczał, ale jak przez cały wieczór, tydzień albo i miesiąc nie
          jestem ani przez chwilę sama, to chce mi się wyć.
        • dr.krisk Już odpowiadam. 11.01.06, 16:22
          kubissimo napisał:

          > wiec jezeli moglbys i chcialby, to rozwin dottore mysl o tym
          >
          > wymuszonym dostosowywaniu sie,
          No pewnie że moge i chcę. Otóz nie jest tak, abym najchętniej spędzał czas
          schowany pod kołdrą, jęcząc "piekło to inni". Po prostu, przebywanie z innymi
          ludźmi wymaga dostosowania się - trzeba wysłuchac narzekań starszej pani na
          Ogólny Rozpad Wszystkiego, koleżanki z pracy od 20 lat narzekającej że studenci
          się nie uczą, szczegółowego opisu niedomagań samochodu kolegi, itp. Dobrzy to
          są ludzie, mogę na nich liczyć w biedzie i ostatnia rzeczą o jakiej mógłbym
          pomyślec jest posłanie ich w diabły!
          Natomiast czasem lubię pobyć sam, i tylko tyle.
          • kubissimo Re: Już odpowiadam. 11.01.06, 16:51
            dzieki za odpowiedz
            no i znowu sie okazuje, ze ktos zaczyna z wysokiego C, a tak naprawde chodzi mu
            o drobiazgi :)
            a pobyc sam to chyba kazdy lubi :)
          • mamarcela Re: Już odpowiadam. 11.01.06, 16:51
            Przepraszam, że się czepiam, ale przed chwilą w innym wątku szanowny dochtór
            postulował "okiełznanie niedostosowanych bachorów"? Więc jak to jest - na
            bachory urawniłowka,a na dorosłych nie?
            pozdrawiam
            mamarcela, która jest jak najbardziej za wychowywaniem dzieci, ale zdecydowanie
            przeciwko urawniłowce w jakiejkolwiek dziedzinie
            • dr.krisk Errata... 11.01.06, 16:53
              mamarcela napisała:

              > Przepraszam, że się czepiam, ale przed chwilą w innym wątku szanowny dochtór
              > postulował "okiełznanie niedostosowanych bachorów"?
              Nie "niedostosowanych" a "ryczących". A to duża róznica. Jeżeli czyjes
              niedostosowanie nie odbija się na moim słuchu , to w niczym mi nie przeszkadza.
              • monikate Re: Errata... 11.01.06, 17:32
                1. Przebywanie z córką;
                2. Przypływy i stała obecność gotówki;
                3. Kiedy wszelkie sprawy układają się po mojej myśli;
                4. Ten luz i samotność omówione szerzej przez dr. Kriska;
                5. Łatwe, przyjemne i wygodne życie :)
                • daria13 Re: Errata... 11.01.06, 18:24
                  monikate napisała:

                  > 1. Przebywanie z córką;
                  > 2. Przypływy i stała obecność gotówki;
                  > 3. Kiedy wszelkie sprawy układają się po mojej myśli;
                  > 4. Ten luz i samotność omówione szerzej przez dr. Kriska;
                  > 5. Łatwe, przyjemne i wygodne życie :)

                  Już miałam napisać, że chętnie bym się podpisala pod takim manifestem (w pkt 1
                  dopisałabym jeszcze syna), ale uświadomiłam sobie, jak to wszystko brzmi
                  oportunistycznie i znowu włączyła mi sie samokontrolka, że nie wypada tak
                  wprost przyznawać się do takiej postawy. Musicie mnie chyba jeszcze wiele
                  nauczyć:))))
                  Ps.
                  Moniko, a skąd Ty właściwie jesteś? Daleko miałabyś na nasz Zlot Gwiaździsty?
                  Pozdawiam:)
                  • monikate Dario :) 11.01.06, 18:39
                    A ja tam jestem oportunistką, a co! Krzywdy nikomu nie robię, więc chiba
                    mogie ? :)
                    Wyzwoliłam się częściowo z tej presji, aby żyć i zachowywać się wedle oczekiwań
                    innych.
                    Kochana Dario, jestem z Lublina, niby niedaleko, ale za daleko, aby na wieczór
                    stawić się na zlot gwiaździsty. Tym razem przynajmniej. Bardzo żałuję. Szczerze
                    wam zazdroszczę, wypijcie moje zdrowie!
                    • monikate Re: Dario :) 11.01.06, 18:40
                      I też ciepło pozdrawiam!
                      • daria13 Re: Moniko:) 11.01.06, 19:17
                        Lublin faktycznie blisko nie jest:(. Ale my w piątek pijani będziemy, jak tak
                        za każdego obecnego duchem wypijemy:)
                        Marzy mi się kiedyś wielki Zlot Gwiaździsty członków TWA z całej Polski, ba, z
                        całego świata! Ale by nam gwiazda wyszła!
                        Wiem, że to nierealne, ale pomarzyć miła rzecz:)
                        P:)
                        • stella25b Masz szczescie, ze sie poprawilas 11.01.06, 21:59
                          Masz szczescie, ze po tej Polsce jest jeszcze caly swiat dodany bo ja juz
                          ostrzylam dziabe na Ciebie;) Ja zbieram w piwnicy kolejne butelki Dornfeldera i
                          licze (caly czas), ze w tym roku zdolam je z Wami wypic.
        • kawa_malinowa Re: Samotność! 11.01.06, 18:22
          rozmawialam o tym ostatnio ze znajomymi. o wolnosci. nie jestesmy wolni.
          mowili, ze są w sumie z tego zadowoleni. A ja bym wolala, zeby bylo inaczej.
          zeby kazda decyzja mogla byc naprawde suwerenna, zeby nie musiec od nikogo
          zalezec i samozdielnie odpowiadac za swoje decyzje. ale tak przeciez nie
          jest....
          • daria13 Re: Wolność 11.01.06, 19:04
            Ale czy można być wolnym, naprawdę wolnym, nie raniąc przy tym nikogo? Jeśli
            nudzą mnie żale mojej koleżanki, która tylko płacze, ale tak naprawdę nie robi
            nic, żeby poprawić swoją sytuację i ciągnie się to już latami, nie wiem już co
            jej odpowiadać, kiedy moje rady nieodmiennie odrzuca i cała ta sytuacja mnie
            męczy, ale wiem jednocześnie, że nie mogę jej tego powiedzieć (znaczy, że mnie
            nudzi i męczy), bo wiem, że sprawiłabym jej tym ból, bo ona potrzebuje tego
            wyżalenia się. Zmuszając się do słuchania jej, ograniczam swoją wolność.
            To sytuacja uproszczona, ale jakże życiowa. Takich sytuacji, w których nasza
            wolność mogłaby skrzywdzić czy zranić drugą osobę, jest bardzo wiele. Jak to
            pogodzić?
            P:)
            • kawa_malinowa Re: Wolność 12.01.06, 10:31
              I wlasine dlatego nie możemy być wolni....
              • stella25b Re: Wolność 12.01.06, 10:35
                Moze wlasnie dlatego tez nie chcemy byc wolni. Zalezy nam na towarzystwie
                innych ludzi, czesto nawet podswiadomie do tego dazymy wiec zawsze sluzymy
                dobra rada i juz napewno cierpliwym uchem.
                • kawa_malinowa Re: Wolność 12.01.06, 10:42
                  niekoniecznie. bo mimo dowodu w portfelu to nie jest tak, że na przykład moi
                  rodzice nie ponoszą konsekwencji moich pomyłek....
                  • monikate Re: Wolność 21.09.06, 23:18
                    Czytam i czytam ten wątek... wcale się nie zmieniły moje priorytety. A Wasze?
            • zdanka1 Re: Wolność 24.09.06, 12:34
              Jeśli
              > nudzą mnie żale mojej koleżanki, która tylko płacze, ale tak naprawdę nie
              robi
              > nic, żeby poprawić swoją sytuację i ciągnie się to już latami, nie wiem już
              co
              > jej odpowiadać, kiedy moje rady nieodmiennie odrzuca i cała ta sytuacja mnie
              > męczy, ale wiem jednocześnie, że nie mogę jej tego powiedzieć (znaczy, że
              mnie
              > nudzi i męczy), bo wiem, że sprawiłabym jej tym ból,

              Wrecz przeciwnei - takie rzeczy powinno się mówić głośno i wyraznei prosto w
              oczy, traktując to jak kubeł zimnej wody. Na tym własnie polega przyjażn - ze
              mozna powiedzieć to, czego osobie w letnich kontaktach by sie nie powiedziało i
              ze nikt się tu nei obrazi, a nawet jesli to przejdzie mu po pewnym czasie. Nie
              ma nic gorszego niż zagłaskiwanie zawsze - w sumie chyba tzreba wyczuć , kiedy
              dac kopa w dupę, a kiedy pogłaskać. Oczywiscie zazwyczaj ciągle się te momenty
              człoweikowi mylą:)
    • illiterate Re: Co nas uszczesliwia 21.09.06, 23:54
      Jest mnie w stanie uszczesliwic niemal wszystko, co mi sie wydarza, o ile nie
      jest to cudze cierpienie. Tym bardziej, im bardziej osadzam sie w okreslonej
      chwili. Taki specyficzny spontaniczny stan, w ktorym cieszy i cieply pocalunek
      na karku, i kolor autobusu, i ze wlasnie mzawka.
    • 3promile Re: Co nas uszczesliwia 22.09.06, 09:54
      Zadymiony pokój, zielony stolik, nad którym zwisa staromodna lampa, 4 piki
      licytowane Wilkoszem z 18PC na obu rękach (z kontrą po partii przy stawce 10 PLN
      za punkt), a na sąsiednim stoliku cztery skromne ścieżynki czekające cierpliwie
      na koniec roberka. Mógłbym to robić codziennie ;)
    • kawa_malinowa Re: Co nas uszczesliwia 22.09.06, 23:26
      u mnei sie zmienilo.
      jeden punkt z listy wyzej odpadl. mea culpa, mea kupa, bo czyja.

      "Szczesliwa jestem tylko tutaj, gdzie sie ucze i musze o tym myslec, albo kiedy
      czytam, albo w kinie. (...) Jestem szczesliwa tylko wtedy, kiedy zapominam, ze
      zyje. Kiedy istnieja tylko mojeo czy albo uszy, albo skora." /mag/

      na tej liscie brakuje koncertow. najlepsze pol godziny tych wakacji to byl
      wlasnie koncert.
      i taki stan, kiedy sie zapomina o wszystkim, z papierosem, w parku, itepe.

      I jeszcze "lubie swoja samotnosc zawieszona wyzej niz most rekoma obejmujacy
      niebo". Powtarzac sobie przed snem az do uwierzenia.
    • zdanka1 Re: Co nas uszczesliwia 24.09.06, 12:40
      Ostatnio to awantury humanisty z biologiem:)

      Mnie bardzo mocno cieszy niewiele , ale we własciwym miejscu, ale i w podobny
      sposób totalnie zabija mnie bardzo mało, we własciwym miejscu. W ogóle
      problemem mojego charaktweru jest to, ze potrafię kogoś wnieść na rekach na 10-
      te i zmieszać z błotem za nic.
    • ash3 Re: Co nas uszczesliwia 24.09.06, 12:44
      Dla mnie szczęście to jednak raczej nieobecność cierpienia...
      Chwile ewidentnego szczęścia występujące w moim życiu kojarzą mi się z
      działaniem, z odkrywaniem nowych szans i możliwości, z otwieraniem sie nowych
      rozdziałów. Np bardzo szczęsliwa, jak pamiętam, byłam pewnego sierpniowego dnia
      idąc przez most (w odwiedziny do kogoś w szpitalu, ale to mniej istotne), bo
      dowiedzialam się wychodząc, że przyjęto mnie o szkoły.
      Jestem tez szczęsliwa, gdy spotykam się z miłymi, ciekawymi ludźmi albo gdy
      panuje wokół mnie dobra lub/i beztroska atmosfera.
      Myśle tez, że szczęście badz nieszczęście, jako poczucie tych obu stanów, płynie
      z głowy. Czasem doprawdy trudno powiedzieć co takiego realnego się zdarzyło
      (oprocz wspomnianego na początku braku cierpienia i poczucia pewnej beztroski,
      tego, że życie nie naciska zbyt mocno...).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka