Dodaj do ulubionych

McEwan raz jeszcze

07.04.06, 10:00
Było już sporo o "Pokucie" - i nawet nie pamiętam, czy tu, czy na FK, było
o "Sobocie" - ale nigdzie (oprócz króciutkiej wzmianki NNtoperza, że
przeczytał) nie znalazłam nic o "Enduring Love", po polsku niefortunnie
(chyba) "Przetrzymać tę miłość".

Właśnie skończyłam czytać, jestem pod ogromnym wrażeniem, i jeżeli następne
("Pokuta" już czeka na półce, mniam!) są jeszcze lepsze, to czeka mnie
prawdziwa uczta.

Przekonał mnie niesamowicie sugestywny opis zderzenia dwóch światów - tego
racjonalnego, firmowanego "sziełkiem i okiem" i tego opartego na emocjach,
przeczuciu, wierze... A przecież nie jest to obraz czarno-biały, uproszczony.
Książka trzyma w napięciu od początku do końca. No i ten wspaniała scena
otwierająca powieść, zmagania kilku mężczyzn z unoszącym się balonem...
Majstersztyk!

Czytał ktoś jeszcze?
Obserwuj wątek
    • formaprzetrwalnikowa Re: McEwan raz jeszcze 07.04.06, 10:02
      ja JESZCZE nie, ale zachwycona Atonement i Saturday z pewnoscia przeczytam.
      napiszesz cos wiecej o Enduring?
      • beatanu Re: McEwan raz jeszcze 07.04.06, 10:24
        formaprzetrwalnikowa napisała:

        > ja JESZCZE nie, ale zachwycona Atonement i Saturday z pewnoscia przeczytam.
        > napiszesz cos wiecej o Enduring?

        Nie chcę pisać za dużo, coby radości czytania nie psuć. Pokrótce - współczesny
        Londyn. Dziennikarz naukowy przed pięćdziesiątką, niespełniony naukowiec, ale
        szczęśliwie żyjący w związku z kochającą go kobietą. Pewnego dnia staje się
        świadkiem, i... niezamierzonym uczestnikiem zdarzenia z balonem, w trakcie
        którego życie dziesięcioletniego chłopca zawisa na włosku (i w powietrzu;)
        W takcie ratownia chłopca bohater spotyka młodego mężczyznę. Spotkanie to da
        początek wydarzeniom, o którym ani filozofom ani samemu bohaterowo się nie
        śniło. Spotkanie brzemienne w skutki, to zaledwie eufemizm...

        Po szwedzku tytuł książki przetłumaczono na "Szaleństo miłości". Mam wrażenie,
        że ten tytuł bardziej oddaje istotę książki. O szaleństwie jest sporo - jako
        psychiatra spojrzysz na to wszystko jeszcze innym, bo profesjonalnym okiem...

        Miłej lektury!

        PS. Odkryłam, że mam też na półce kupiony dawno przez męża "Amsterdam", hurra!
        • stella25b Re: McEwan raz jeszcze 07.04.06, 11:33
          Zachecasz Beato i zachecasz. Wlasnie znalazlam niemieckie tlumaczenie
          Enduring`u -"Liebeswahn" wiec nic tylko skoczyc do biblioteki.
          • daria13 Re: McEwan raz jeszcze 07.04.06, 15:30
            A mi dziś dziecko przyniosło z biblioteki Pierwszą miłość, ostatnie posługi i
            ze zdziwieniem przeczytałam na okładce: "Twórczość McEwana ma charakter
            prowokacji artystycznej. Chętnie operuje on groteską, deformacją, makabrą,
            dokonuje gwałtu na wrażliwości czytelnika uciekając się do środków
            drastycznych, niekiedy wręcz rewoltujących". Czy to ten sam pisarz, który
            napisał Pokutę? Hmmmmm.
            Warto?
            P:)
            • staua Re: McEwan raz jeszcze 07.04.06, 16:52
              Taki byl chyba na poczatku tworczosci (takze "Betonowy Ogrod", moja pierwsza z nim stycznosc),
              potem bardzo sie zmienil, i to, wedlug mnie, tylko na lepsze.
            • braineater Re: McEwan raz jeszcze 07.04.06, 17:02
              no to przynajmniej masz okazję poznać McEwana nadającego się do czytania,
              Dario. Jeden z najlepszych zbiorów opowiadań, jakie miałem w rękach (uwaga
              dygresyjna - pani Zofia Hanasz tłumaczką był wyśmienitą, ale tu popełniła
              poważne zbrodnie polegające na tym, że z polskich wersji poleciały w sinądal,
              co bardziej obrazoburcze fragmenty!) z genialną po prostu Stereometrią na czele
              [swoją droga pierwszy tekst literacki jaki kiedykolwiek dla własnej
              przyjemności tłumaczyłem - wyszła żałosna porażka:). Jak jeszcze sięgniesz po
              Betonowy Ogród, to wtedy będziesz miała pełny obraz, jak rewelacyjnym pisarzem
              mógł być pan Ian, gdyby mu moralnie nie odbiło i nie postanowił zostać
              pseudofilozoficzną marudą.

              P:)
              • daria13 Re: McEwan raz jeszcze 10.04.06, 18:04
                Skończyłam First love, last rites i pozwolę sobie nie zgodzić się z
                przedmócami, czyli Stauą i Brainem. McEwan podoba mi się w obu odsłonach;
                wczesnej i późnej. Obie różnią się zasadniczo, ale obie na swój sposób są
                ciekawe. Niektóre opowiadania są doskonałe, bardzo podoba mi się tytułowe i
                Ostatni dzień lata. Rozmowa z człowiekiem z szafy jest porażająco smutna.
                Zresztą one wszystkie na dobrą sprawę takie są. I to jest chyba wspólny rys
                całej twórczości tego pisarza, bo Pokuta z pewnością nie należała do książek
                przyjemnych, czy mniej smutnych.
                Ja kupuję całego McEwana, bo nie pozostawia mnie obojętną.
                P:)
                • staua Re: McEwan raz jeszcze 10.04.06, 19:04
                  Nieni, nie, mnie sie podobaja tez obie odslony, po prostu "Betonowy Ogrod" strasznie mnie zszokowal,
                  a dwie "pozniejsze" ksiazki bardzo pobudzily do refleksji, niemniej z checia poznam reszte tworczosci,
                  tym bardziej, ze "Ogrod" czytalam, jak kiedys juz pisalam, bardzo dawno.
                  Zabawne, ze z Brainem mielismy odwrotne wrazenia, ale ja nie uwazam, ze wczesniejszy okres jest
                  gorszy, po prostu jest zupelnie inny, a to, co czytalam ostatnio jest nowsze.
                  Daria, poza tym to czytam "Sprawe osobista" i dzis chyba skoncze - kiedy bedziemy omawiac? Bo mam
                  troche do powiedzenia...
                  • itek1 Re: McEwan raz jeszcze 10.04.06, 19:18
                    > czytam "Sprawe osobista" i dzis chyba skoncze - kiedy bedzie
                    > my omawiac? Bo mam
                    > troche do powiedzenia...
                    Sadze, ze jak przeczytasz ostatnie zdanie bedziesz wowczas miala wiecej (a moze
                    duzo wiecej) do powiedzenia. To zakonczenie to jest majstersztyk. A sama ksiazka
                    znakomita.
                    • staua Re: McEwan raz jeszcze 10.04.06, 19:21
                      Zostalo mi jakies 30 stron...
                      Ale nadal nie wiem, czy to jest wlasnie nastepna lektura, czy cos innego.
                      • itek1 Re: McEwan raz jeszcze 10.04.06, 19:22
                        Te 30 stron moga Toba wstrzasnac.Uwazaj.Zazdroszcze Ci:)
                        • staua Re: McEwan raz jeszcze 10.04.06, 19:35
                          Itek: jeszcze bardziej? Ta ksiazka JUZ mna wstrzasnela tak, ze sni mi sie po nocach. Niesamowita.
                          • itek1 Re: McEwan raz jeszcze 10.04.06, 19:51
                            Jeszcze bardziej (i to duzo). Koniec jest niesamowity. Dla mnie
                            oczyszczajacy.Wiecej nie powiem, by nie psuc wrazen. Warto to przeczytac! Oj warto:)
                            • daria13 Re: Sprawa osobista 10.04.06, 20:38
                              Najgorsze, że ja jeszcze nie mam Sprawy osobistej, bo najpierw miałam nadzieję,
                              że znajdę w jednej ze swoich bibliotek, potem odkryłam McEwana i Coetzee'go,
                              teraz nie mam kasy na zakup, no i zaczęłam Czarodziejską górę;)
                              Wysyłam jeszcze Julkę, żeby zapisała się do dużej biblioteki niedaleko jej
                              szkoły, jeśli tam znajdzie, to szybko do Was doszlusuję, zrobię najwyżej
                              jednodniową przerwę w czytaniu Manna, dla dobra sprawy, oczywiście. Dajcie mi
                              jeszcze kilka dni, dobrze?
                              P:)
                              • itek1 Re: Sprawa osobista 10.04.06, 20:50
                                zaczęłam Czarodziejską górę;)[...]
                                Dobrze juz napoczelas i wciagnelo?
                                A Sprawe osobiste to koniecznie przeczytaj (IMO jak rzadko ktora pozycja latwo
                                teraz dostepna w pl warta jest kupienia).
                                • daria13 Re: Sprawa osobista 10.04.06, 21:31
                                  Zaczęłam dziś po południu, jestem dopiero na 70 stronie, więc jeszcze nie
                                  miałam okazji się rozsmakować, ale powoli zaczyna wciągać i nie mogę się
                                  nadziwić, że kiedyś przeczytanie tej pozycji mogło nastręczyć mi jakichś
                                  kłopotów. Musiałam wtedy zabrać sie za nią w naprawdę nieodpowiednim na to
                                  momencie. Choć z drugiej strony czytanie Czarodziejskiej góry w autobusie,
                                  byłoby swojego rodzaju profanacją, a teraz mam naprawdę idealne warunki.
                                  Sprawę przeczytam z pewnością, ale potrzebuję trochę czasu.
                                  P:)
                          • itek1 Re: McEwan raz jeszcze 11.04.06, 06:40
                            Stauo, jak juz skonczysz Osobista to bardzo polecam wywiad godzinny(!) z KO z UC
                            Berkeley dotepny na tej stronie:
                            globetrotter.berkeley.edu/people/Oe/oe-con0.html
        • nienietoperz Re: McEwan raz jeszcze 10.04.06, 23:37
          W sprawie 'Enduring love':
          historia, mimo rewelacyjnego poczatku, wydala mi sie jednak troche
          przeintelektualizowana. O ile zazwyczaj McEwan swoimi rozwazaniami zasadniczo
          mnie przekonuje, w przypadku milosci trwalej (czy tez milosci przetrzymywanej)
          odnioslem wrazenie, ze piszemy powiesc pod tytulem: znalazlem ciekawy przypadek
          chorobowy, wiec napisze o nim powiesc. I tyle. Brak zaangazowania, brak
          autentycznosci, przyjemnosc zwiazana z lektura dobrej prozy nie niesie za soba
          nic wiecej.

          Ad ogolnie: podpisuje sie pod Dariowa wypowiedzia czterema konczynami. 'Cement
          Garden' jest proza doskonala, niepokojaca, pochlaniajaca i nie pozwalajaca na
          wytchnienie. W zasadzie oprocz 'Zamku' nie rzypominam sobie zadnej innej
          ksiazki podczas lektury ktorej widok slonca na dworze budzil we mnie zdziwienie
          i odruch protestu - jak to, dlaczego, przeciez wszystko wokol to beton
          (ewentualnie snieg - vide Kafka) pokrywajacy nasze uczucia, pragnienia, mysli.
          Nie zmienia to szacunku dla McEwana zaangazowanego - Brainy skadinad popelnia
          pewnie klasyczny blad ideologow: proza skierowana w poprzek naszych koncepcji
          znaczit sie proza nudna czy tez bezwartosciowa.

          Wasz
          nntpz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka