shiwling
17.10.01, 13:18
Globalna zaraza
Grożą nam epidemie bardziej zabójcze od AIDS
W Rosji pojawiły się oporne na antybiotyki prątki Kocha. W Rio de Janeiro
lokalna odmiana dengi (powodującej, podobnie jak wirus Ebola, gorączkę
krwotoczną) uśmierciła w tym roku ponad 20 osób. Francuscy mikrobiolodzy
wykryli nowe pałeczki dżumy oporne na najczęściej stosowane antybiotyki.
Epidemie w rodzaju "czarnej śmierci", która w średniowieczu zabiła 40 proc.
ludności Europy, zagrażają także cywilizacji XXI stulecia. Patogeny stale
ulegają modyfikacji: niegroźne w każdej chwili mogą się stać bardzo
niebezpieczne, a te, które zarażały wyłącznie zwierzęta, atakują człowieka.
Obawiać się należy też dawno poskromionych drobnoustrojów, występujących w
nowych, groźnych mutacjach.
Nowe odmiany starych chorób
Nie ma wygasających infekcji i epidemii, są tylko ich nowe odmiany. - W
przeszłości były już groźniejsze epidemie niż choroba szalonych krów. Po I
wojnie światowej grypa zwana hiszpanką zabiła 20 mln ludzi. Dopiero za kilka
lat będziemy wiedzieli, jak bardzo groźna jest dla ludzi choroba Creutzfeldta i
Jakoba, spokrewniona z chorobą szalonych krów. Eksperci są zgodni, że realizuje
się najgorszy scenariusz - mówi prof. Paweł Liberski z Akademii Medycznej w
Łodzi. Światu grozi nowa globalna zaraza. Może będzie to zmutowana odmiana
ospy, która przed stu laty zdziesiątkowała ludność Europy. Spod kontroli wymyka
się epidemia pryszczycy, w lutym tego roku wykryta w Wielkiej Brytanii. Wybito
już prawie 4 mln zwierząt parzystokopytnych, mimo to wciąż pojawiają się nowe
ogniska zachorowań.
Alarm dla Polski
W Polsce rejestrujemy nową falę zachorowań na żółtaczkę; tym razem szerzy się
wirusowe zapalenie wątroby typu C - groźniejsze niż żółtaczka typu B.
Zakażonych jest już co najmniej pół miliona osób (wedle niektórych szacunków,
nawet trzykrotnie więcej). Na tę odmianę choroby nie ma szczepionki, a leczenie
jest wyjątkowo trudne i kosztowne. Nie chroni przed nią preparat zapewniający
odporność na żółtaczkę typu B. Tymczasem tym wirusem łatwiej się zarazić niż
HIV. W dodatku aż 80 proc. zakażonych nie wie, że zetknęło się z zarazkiem, bo
objawy choroby pojawiają się często po latach. Wciąż zagraża nam epidemia AIDS,
tym bardziej że HIV należy do wirusów najłatwiej ulegających mutacjom.
Mutacje i migracje
Groźne są zresztą nie tylko mutacje HIV. W ostatnich 25 latach pojawiło się 30
nowych chorób zakaźnych. Każda z nich może się stać globalną epidemią -
alarmuje Światowa Organizacja Zdrowia. W tym roku z ich powodu zmarło już
prawie 20 mln ludzi na całym świecie. Część tych chorób może być skutkiem
stosowania nowoczesnych technologii, zwłaszcza w masowej hodowli zwierząt i
produkcji żywności. Mutacjom zarazków i wirusów mogą też sprzyjać migracje
ludności na ogromną skalę, wywołane na przykład działaniami wojennymi w
Afganistanie i innych krajach.
- Globalne zarazy wywołują globalne problemy gospodarcze. Większa mobilność
ludzi i kapitału to także więcej wirusów - mówi prof. Jerzy Wilkin z
Uniwersytetu Warszawskiego. Skończyły się czasy, kiedy niebezpieczne infekcje
występowały wyłącznie w krajach Trzeciego Świata. Zmiany klimatu, a także wyrąb
lasów i zagłada dzikich zwierząt, powodują rozprzestrzenianie się chorób
tropikalnych. Na północ przesuwa się granica występowania malarii. W razie
dalszego ocieplania się klimatu choroba ta może się pojawić nawet na południu
Polski. Owady roznoszące leiszmaniozę (owrzodzenia skóry i błon śluzowych),
śpiączkę afrykańską (zapalenie mózgu i opon mózgowych) i żółtą gorączkę
znakomicie przystosowują się do nowych warunków, występują na przykład na
polach uprawnych, drogach, a nawet w kopalniach.
Nowoczesne środki transportu sprzyjają przenoszeniu zarazków z jednej półkuli
na drugą, z kontynentu na kontynent. Pierwszy przypadek choroby szalonych krów
w Azji wykryto przed kilkoma dniami w Japonii. Dengę po raz pierwszy od 50 lat
zdiagnozowano na Hawajach. W USA zmorą stał się wywołujący zapalenie mózgu tzw.
wirus zachodniego Nilu (spokrewniony z odmianą występującą w Afryce i Azji),
przenoszony przez komary z ptaków na ludzi. Jego pojawienie się w Nowym Jorku,
gdzie ostatnio spowodował śmierć dziewięciu osób, wzbudziło podejrzenia CIA, że
terroryści użyli go jako broni biologicznej. Podobne przypuszczenia snuł
przebywający wtedy w USA Ken Alibek, były szef Biopreparatu, tajnego
laboratorium broni biologicznej w ZSRR. W lipcu tego roku ostrzegał on, że
epidemia pryszczycy w Wielkiej Brytanii mogła zostać wywołana celowo. -
Bioterroryzm należy potraktować poważnie, jednak znacznie większe zagrożenie
stwarzają choćby malaria i AIDS, zabijające co roku 5 mln ludzi - mówi prof.
January Wei-ner, ekolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wieczne epidemie
Pod koniec XX wieku formułowano optymistyczne prognozy, że wszystkie infekcje
można opanować za pomocą nowych leków i szczepionek. Ten optymizm wynikał z
nieznajomości ekologii ewolucyjnej. Głosi ona, że masowe epidemie występowały
zawsze: rozpoczęły się wraz z rozwojem rolnictwa 10 tys. lat temu, gdy człowiek
zaczął żyć w większych skupiskach, magazynować żywność i hodować zwierzęta.
Wedle biologów ewolucyjnych, globalne epidemie będą nękały ludzkość niezależnie
od postępów medycyny. Może się nawet okazać, że rozwój cywilizacji będzie ich
największym sprzymierzeńcem.