Gość: mario2
IP: *.za-tp.digi.pl
18.12.02, 11:03
Kurwa, najpierw bedzie oczywiscie kupowanie prezentow. Ale co i komu kupic?
Kiedys juz przeciez wszystko wszystkim dalem. Nienawidze tego przeciskania
sie przez spocone tlumy z wyrazem kretynizmu na twarzy blakajacych sie jak
gesi bez lbow w celu nabycia czegos taniego dla najdrozszych. Dylemat mam
spory. Wujkowi Ziutkowi w tamtym roku podarowalem flaszke. Nie moge sie
powtorzyc, bo obciach spory. To co? Mam mu kupic kurwa ksiazke? Przeciez
facio w zyciu nie przeczytal nic poza etykietka na pollitrowce. Ciocia
Stasia zadowolila sie w zeszlym roku kremem z przeceny (okres trwalosci
uplywal za tydzien), to w tym roku wchodzi w gre jedynie krem
przeciwzmarszczkowy. Ale kurwa na te bruzdy nawet chirurg plastyczny Lubicz
nic nie poradzi. Poza tym, czy cala swiateczna kase mam wydawac na tego
perszerona? Dzieciak tez ryczy o jakas nowa gre komputerowa. Ja wiem, ze to
tylko na 48 godzin- potem sie znudzi- dla tego glaba kazda gra jest za
trudna. Zona jak zwykle zacznie jeczec, ze Kowalska z biura dostanie cos
lepszego... eh kurwa
Dzien przed Wigilia sledzik z kolezenstwem w pracy. Szef- krwiopijca bedzie
nam obludnie zyczyl duzo pieniedzy, a kazdy wie, ze najchetniej widzialby
mnie pracujacego za talerz zupy z brukwii przyklutego lancuchami 16 godzin
do kompa. Wodeczka sie poleje. Referent Kazio obslini cycki Bozenki z
ksiegowosci, a potem zamkna sie w archiwum, bo oni sie zawsze pierdola jak
zajaczki, kiedy sobie popija.
No tak, przed Wigilia musze jeszcze zamordowac karpie. Kobieta ma miekkie
serce i nie moze patrzec jak sie zwierzatka mecza. To ze ona sie nademna
codziennie zneca nie ma jakos wplywu na jej uczucia.
Wigilia. Oplatek, rodzinna atmosfera w gronie osob, ktorych udaje mi sie
skutecznie unikac przez caly rok. Ciotka Ziuta po starannym 2 godzinnym
przezuwaniu, ze lzami w oczach zacznie smecic, jak to jest dobrze, ze
jestesmy rodzina i sie razem trzymamy. Nie przeszkodzi to jej 2 godziny
pozniej nazwac swego slubnego "zlamanum chujem", co zreszta jest prawda. Ale
dlaczego popierac ten argument ciskajac w ryj wujka talerzem po sledziach.
Mniejsza o jego ryj, ale ona nigdy nie trafia, a plama na kanapie smierdzi
jeszcze 2 tygodnie. Mam nadzieje, ze 6 letnie dziecko kuzynostwa nie zesra
sie w srodku kolacji, co obwiesci wszystkim zebranym anielskim swym glosem,
bo to, ze cos ze stolu wypierdoli na swoj pusty leb, to pewne.
Jeszcze tylko kuzyn Wiesio upstrzy sciane ptaszyskiem nakarmionym salatka
warzywna i bedzie mozna odtrabic koniec kolacji wigilijnej.
O urokach pasterki i 2 dni swiat, oraz o Sylwestrze kiedy indziej.
WESOLYCH SWIAT