18.04.06, 12:06
Dzien dobry. Nazywam sie Marcin, mam 29 lat i od co najmniej 4 lat jestem
uzalezniony od internetu. Uzależnienie z gatunku łagodnych, acz czasem
drazniacych więc gdybologizowac sobie zacząłem, co by było, gdyby nie było
sieci. I z tym pytaniem ja do Was:) Co robicie żyjąc w świecie bez sieci, co
wam to ułatwia a co utrudnia?
Motywacje do watka złapałem czytając dzis o tym, że 59% naszych rodaków
spokojnie zyje sobie bez tego wynalazku i nijakiego pociągu ku niemu nie ma,
co, jak odkryłem bez zdziwienia, jest dla mnie KOMPLETNIE juz w tym momencie
niezrozumiałe & niewytłumaczalne...

P:)
Obserwuj wątek
    • kwiecienka1 Re: A.N 18.04.06, 12:32
      A witam Pana bardzo serdecznie.
      Od dziś mam 26 lat z czego ostatnie dwa spędziłam stukając w klawiaturę.
      Jedynie wyjazd na dalmatyńską wieś pozbawił mnie tej przyjemności (fizyczny
      brak dostępu do sieci), ale w sumie do dziś nie wiem czy to było dobrze czy
      źle... wytrzymałam te 6 tygodni, więc chyba ze mną nie najgorzej :)
      Uzależnienie jest, jak mniemam, z gatunku łagodnych: większość dni zaczynam od
      przejrzenia poczty i for, ale jeśli z jakiegoś powodu nie mogę tego zrobić nie
      wpadam w paranoję i nie lecę do najbliższej kafejki (lenistwo stoi w moim
      przypadku wyżej niż jakiekolwiek uzależnienia)
      W ciągu dnia wiele razy zerkam tu i ówdzie, nie przewracam jednak z góry
      ustalonego planu dnia; wieczór często kończę z laptopem na kolanach...
      Ludzi, którzy mogą spokojnie żyć bez internetu rozumiem i nie widzę w tym nic
      nadzwyczajnego - ja tak mam z komórką... (prawie wogóle nie dzwonię, używam w
      niej jedynie budzika i cały czas zapominam naładować, miesięcznie wydaję
      ok.20zł i nawet jestem zła, że aż tyle, co prawie zawsze spotyka się z
      niezrozumieniem otoczenia)
      gdyby nie było internetu:
      * nie poznałabym wielu ciekawych ludzi (including TWA)
      * musiałabym spisać sobie rozkład jazdy autobusów/tramwajów/pociągów a tak mam
      je pod ręką
      * prawdopodobnie miałabym więcej czasu na czytanie, sprzątanie, spacerowanie,
      chodzenie do kina itd. choć nie jestem pewna
      * moje życie rodzinne byłoby bardzo nudne (ilość kłótni w domu jest
      wprostproporcjonalna bo siostra też lubi a laptop tylko jeden)
      i pewnie jeszcze wiele innych rzeczy, o których chwilowo nie pamiętam
      generalnie uważam internet obok kawy, ptasiego mleczka, lodów chałwowych,
      ciągłej chęci mycia okien i zbieractwa kubków za niegroźne uzależninie, którym
      na codzień wogóle się nie przejmuję :)
      pozdrawiam
      Kwiecienka z Ptasim
    • kawa_malinowa Re: A.N 18.04.06, 12:37
      bry. nazywam sie Karolina. Lat 19. Od internetu jestem uzalezniona. Stopien
      natezenia zalezy od kondycji psychofizycznej, im bardziej podle sie czuje, tym
      wiecej czasu spedzam przed monitorem - ale mozna to tlumaczyc faktem, ze moja
      banda przebywa w innej przestrzeni geograficznej i to najprostsza droga
      kontaktu.

      blogi, poczta, gadu, fora, grono i tak w kółko.

      Gdyby nie internet, chyba bylabym dzisiaj kims innym. Ale to nie ten temat :)
    • ben-oni Re: A.N 18.04.06, 12:39
      Witaj Marcinie!

      Ja nie jestem uzależniony. Wiem to, bo czuję, że jeszcze mi smakuje i nie
      wykazuję objawów odstawienia w okresach przerw w stosunkach.

      Życie bez sieci jest łatwe gdy się ma taki monitorek jak ten mojej żony. Tak
      około 14 cali...:)) (Żart, i to z gatunków grubych. Sorki)
      Moja łajf zupełnie niezainteresowana netem więc skutecznie odciąga i mnie. A ma
      czym... (Znowu żart)
      No i córka też tak sobie internetowa. Woli grfikę robić sobie na komp.

      A poza siecią - żyję jak Pan Bóg przykazał.
      • obly Re: A.N 18.04.06, 13:02
        cfaniaczek, wyciagnał z was ile macie lat ;))))

        mam 33 lata, uwazam ze internet jest straszna strata czasu i marnowaniem
        swojego potencjalu i wpadaniem w sidła niepotrzebnych czesto zwiazków miedzy
        ludzkich.
        ach gdybym tylko ja ten potecjał czuł i do tego jeszcze chciał wykorzystywac w
        jakimkolwiek celu. niestety ja sie czuje szczesliwy bez wykorzystywania tego
        potencjału. wpadlem w łapska band netowych ktorych poznałem koniec konców oko w
        oko.
        teraz z nimi nie mailuje bo siedze u nich w chacie, z jedym załozylem kapele
        metalowom, w innym przypadku jezdzimy raz do roku na Kaszuby "aaaaby pochlac".
        w innym przypadku włoczymy sie razem na rowerowo-piesze wycieczki po
        podwarszwskich lasach. w jeszcze innym przypadku rysujemy sobie rózne rzeczy
        via mail. w nastepnym tego typu przypadku poznałem około 90% muzyki tej która
        uwielbiam słuchać.
        generalnie nuda, podkrążone oczy i nie ma mozliwosci ocalenia. bede sie bronił.

        niemniej bez netu wytrzymam ile mi sie chce (tak myslę). nie prowadzę szeregu
        korespondecji. nie chatuje (to jest najgorsza rzecz jaką spotkałem) gg uzywam
        tylko jako telefon. rok go nie miałem.

        z doswiadczenia:
        blogi to jest strata czasu, w sieci nalezy poznawac ludzi a nie ich wątpliwy
        dorobek a najgorzej to samemu prowadzic hehehe (sam to zreszta robię) na
        szczescie połowe blogow mi sie pokasowało i przeszedłem 2 letni okres rządzy
        pisania wszystkiego na każdym blogu. ostatnio te rządze wyparowały kompletnie i
        jest fajniej.
        Po za tym dodatkowo wszelkie spotkania mesko damskie mają duze ryzyko (90% ze
        się nie uda) jakiego nie ma w przypadku spotkań towarzyskich gdzie wszystkie
        wyszły na plus (a wiec 100%).

        ja cie kręcę niczego nie żałuję no.
        Panie Doktorze czy mam jeszcze szansę?
    • blue.berry Re: A.N 18.04.06, 12:57
      cześć, nazywam się blue i mam dużo lat
      byłam bardzo uzależniona od sieci. aktualnie jestem tylko troszkę.
      internet w moim życiu pojawił się około 5 lat temu.
      bardzo szybko zachłysnęłam się nową forma komunikacji jaką okazały się chaty i
      komunikatory.
      mam za sobą dwa lata spędzone właśnie w owych. lata bynajmniej nie stracone.
      był to bowiem bardzo przyspieszony kurs korzystania z netu oraz poznawania jego
      specyfiki (No i nabycie umiejętności szybkiego pisania:). faktem jest ze
      spędzałam w nim wiele godzin dziennie, zbyt wiele prawdopodobnie. szczególnie
      po zamianie modemu na stałkę.
      po około dwóch latach nastąpiło zmęczenie materiałem.
      dzisiaj
      dzisiaj net jest codziennie obecny w moim życiu.
      wprawdzie korespondencję mam okrojoną do minimum (mogę tygodniami nie zaglądać
      do skrzynek bo i tak nic sie tam nie dzieje), ale mam parę miejsc w sieci gdzie
      bywam codziennie, a nawet kilka razy dziennie.
      poranna kawa z przeglądaniem netu to codzienny rytuał od którego jestem wolna
      tylko w weekendy.
      czas wolny może być bez netu i nie rwę sobie wtedy włosów z głowy. tak do
      czterech dni. potem jednak nerwowo szukam jakiegoś łącza.
      net to też niezbędne narzędzie w pracy. szeroki dostęp do zdjęć, danych,
      nowości, informacji no i niezbędny kontakt z klientami którym nie tylko trzeba
      opowiedzieć/napisać ale również pokazać. a bez netu ciężko się
      pokazuje: ))))))))))))))))))))))) generalnie – kiedy netu nie ma w firmie część
      rzeczy stoi...
      dziś chętnie net wymieniam na książkę, spacer, film... ale dni w roku bez niego
      mam do policzenia na własnych palcach:))

      p.s. bez sieci byłoby tak jak było bez sieci. czyli parę lat temu – nie musze
      sobie tego wyobrażać bo jeszcze całkiem nieźle pamiętam.
      co ułatwia net to chyba nie musze się nad tym rozpisywać. każdemu co innego a
      ogólnie to wiele ułatwia.
      co utrudnia – nie wiem, może trzeźwe spojrzenie na niektóre rzeczy, ale tylko
      wtedy kiedy jest się do niego przyklejonym 10 godzin dziennie (jak ja kiedyś).
      czy można bez niego żyć – kiedyś wszyscy żyli więc jak widać można było: )
      • karolinka_k10 Re: A.N 18.04.06, 13:21
        Wita!
        Nazywa sie Karolinka i jest czesciowo uzalezniona(a to juz lepiej niz w pelni;)
        Ma latek 23 i wyobraza sobie zycie bez internetu, aczkolwiek nie chce. Korzysta
        z niego wlasciwie codziennie w celach poznawczych, tudzież informacyjnych,
        dlatego przeglada Forum Ksiazki,TWA, allegro,grono i swoją poczte elektroniczna.
        Nie chatuje, nie surfuje bezmyslnie po stronach, zaglada jedynie tam, gdzie cos
        sie dzieje,tam,gdzie toczą sie rożnorakie dyskusje ją interesujace, czyli
        glownie te,w ktorych mowa jest o ksiazkach i filmach.
        Ma swoje zycie, swoje zainteresowania, a internet jest dla niej milym
        dodatkiem:)
    • braineater Re: A.N 18.04.06, 13:19
      tak sie rozkreciłem z tą spowiedzia, ze nie napisałem o plusach/minusach:
      +
      internet przynosi mi 1/4 do 1/3 moich miesięcznych dochodów

      zaoszczedza bezsensownego kontaktu twarza w twarz z ludżmi dla ktorych mam
      tylko coś zrobic za kasę ->

      -> W związku z tym o wiele bardziej moge robić to co lubię, czyli nie ruszać
      sie z domu:)

      Daje mozliwość pogadania z nienormalnymi ludźmi, na których brak w realu cierpię

      Muzyka/ksiązki/filmy - tytuły do których droga standardową nigdy bym nie dotarł
      (znalazłem Asphalt Jungle, znalazłem, wreszcie zobacze ten film!!!!!!!:)

      -
      wpieprza czas, który mogłbym poświęcic na czytanie rzeczy konkretnych.

      Tworzy dośc mocne więzi emocjonalne z ludźmi, których prawdopodobnie nigdy na
      oczy nie zobaczę, a tego akurat nie lubię. W odwrotnym przypadku zmusza mnie do
      wk..sie na ludzi, których nigdy nie zobaczę, ale za to swoje im nabluzgam.
      Zupełnie bezsensu.

      Wytwarza podobny mechanizm uzależnienia, co fajki - dośc często z braku innych,
      bardziej kreatywnych pomysłów na spedzenie czasu, ładuje sie w jakąs
      bezsensowną stronę, typu fora katolickich ortodoksów, albo spiskowców
      wszelakich i chłonę te bzdury, nie wiedząc po co. Po fajkę tez dośc często sie
      siega z braku zajecia dla rak.
      --------------------------------------------------------------------------------
      Czas poza siecią? Próbowałem w wakacje. Nieskutecznie. Po czterech dniach
      mielismy opanowane wszystkie internetowe kafejki, zarówno w Hiszpanii, we
      Włoszech, jak i w Chorwacji. 4 dni, okaząły sie byc własnie ta jak na razie
      nieprzekraczalną granicą.

      P:)
      • kubissimo a propos Asphalt Jungle 18.04.06, 19:41
        kiedys tak dziwnie wyszlo w rozmowie na forum Kino, ze absolutnie obcy czlowiek
        spontanicznie przyslal mi z Francji oryginalne DVD z tym filmem, bo ponoc mial
        dwa egzemplarze

        taki mily prezent od nieznajomego dla nieznajomego :)
    • zdanka1 Re: A.N 18.04.06, 13:42
      Dzień dobry!

      Mam jakoś na imie i ileś lat, ale odkąd pamietam wszyscy mówią na mnie Zdanka ,
      tak więc i tak nie ma to znaczenia:)

      Życia bez internetu nie jestem sobie już w stanie wyobrazić [ może poza
      wakacjami w górach:)]

      - dostarcza mi kasy
      - dostarcza materiałów , których na darmo szukałabym w polskich bibliotekach,
      albo na szukanie których traciałbym tygodnie ( tu muszę napisac, ze Polacy
      bardzo korzystnie wypadają jesli ni z gruchy, ni z pietruchy poprosić o
      zeskanowanie czegoś czy zrobienie ksero itp - nigdy nie spotkałam się z
      odmową, a czesto nie chcą ani grosza)
      - poznałam dzięki niemu kilku fajnych ludzi,( także w realu potem )
      - poznałam kilku fajnych ludzi, których w życiu nie spotkam - jak choćby cała
      angielska grupa oscholarsów, która z kurtuazją znosi mój angielski
      odpowiadajac mi zawsze tak ujmującymi meilami, ze doprawdy chylę czoła:),
      ludzie z grup dyskusyjnych , ktorzy zawodowo lub amatorsko na poziomie nieraz
      lepszym niż zawodowy zajmują sie róznymi dziwnymi dziedzinami/tematami/
      działaniami

      - nie musze wreszcie płacić niebotycznych rachunków telefonicznych ze względu
      na skype'a

      O ile spokojnie mogę się obyć bez komórki, samochodu i kilku podobnych rzeczy,
      o tyle nie mogę tego samego powiedzieć o internecie:)

      PS. Oczywiscie jest jeszcze ta cudowna możliwość nabluzgania komuś na
      forum :)))))) Bardzo rozluźniająca:))))))))
    • obly coś tak czuje że.. 18.04.06, 13:55
      ..ktoś nas bedzie i tak z tego leczył.
      • karolinka_k10 Re: coś tak czuje że.. 18.04.06, 13:57
        ...moze 'formaprzetrwalnikowa'?;)
        • formaprzetrwalnikowa Re: coś tak czuje że.. 18.04.06, 14:32
          uhm. tylko jak?
          moze online?
          ;)
    • formaprzetrwalnikowa Re: A.N 18.04.06, 14:09
      dzien dobry. mam na imie i lat tez troche mam, ale ile i jak nie powiem, bo sie
      wstydze ;-)
      dostep do internetu mam od lat 6, bardzo szybko wpadlam w sieci Sieci i ciezko
      bylo sie bylo z niej wyplatac. siec(dz)ialam w niej jakies 3-4 lata bardzo
      intensywnie, bo dobrze 'odmozdzala'i leczyla rany- spedzalam sporo czasu na
      czatach i forach (dopoki nie oberwalo mi sie na jednym z forow a czat z
      sympatycznej grupki nie przeksztalcil sie w nudnego, monotonnego molocha).
      ciezko bylo sie wyrwac, ciezko. az w koncu pomalu zaczelam.
      teraz uzywam umiarkowanie - glownie w celach towarzysko-zawodowych, przy czym
      tzw real ma w tej pierwszej kategorii zdecydowana przewage. od czasu, kiedy
      rany sie zabliznily na dobre nie odczuwam przymusu sprawdzania poczty co
      kilkanascie minut i nie histeryzuje, kiedy sie komp zepsuje. moge spokojnie
      spedzic 4 dni w barcelonie lub jakims odludnym miejscu swiata bez przymusu
      poszukiwania najblizszej kafejki internetowej.
      Dzieki netowi kiedys niezle podreperowywalam swoj lichy budzecik.
      poznalam mnostwo fajnych ludzi. a takze tzw meza.
      swoje doswiadczenia i umiejetnosci nabyte w czasie kursiku pomocy uzaleznionym
      od sieci chcialam wykorzytsac w pracy zawodowej, ale kiedy wreszcie pojawila
      sie pierwsza kandydatka do terapii -moja byla szefowa uznala, ze nie ma czegos
      takiego jak uzaleznienie od internetu i leczyla babke na depresje. a kiedy juz
      wyplynelam na bardziej niezalezne wody wlasnego gabinetu okazalo sie... ze
      ponad polowa polakow nie miala w ogole kontaktu z internetem. i kogo tu leczyc??
      ;)
      • blue.berry :))) 18.04.06, 14:16
        nas:)))))))))

        widze ze te 4 dni to jakies magiczne som.
        • formaprzetrwalnikowa Re: :))) 18.04.06, 14:24
          bluberko, hehe, ale wiesz, ze to trzeci dzien jest najgorszy, nie czwarty
          ;)
          • braineater Foremko 18.04.06, 14:35
            a możesz zdradzic, jak się taka terapie uzaleznien w ogolnych zarysach
            prowadzi? Musisz obrzydzac źródło nałogu, czy wszystko dostosowane pod
            indywidualnego pacjenta?
            P:)
            • formaprzetrwalnikowa Re: Foremko 18.04.06, 14:43
              w ogolnych zarysach: chodzi o to, zeby pokazac, ze swiat rzeczywisty jest
              ciekawszy niz wirtualny. stopien zaawansowania 'dowodow' zalezy od stopnia
              zaangazowania podmiotu w wirtual. generalnie chodzi o to, o co we wszystkich
              uzaleznieniach - odkrycie 'co ci to robi', czyli co sie pod tym kryje (np. nie
              musze udawac przed swiatem, ze nie jestem smutny, albo: moge rozmawiac z ludzmi
              i nie wstydzic sie, ze nie beda chcieli ze mna rozmawiac, bo jestem
              gruby/brzydki/zle ubrany)- poszukanie alternatywnych, a najlepiej wlasciwych
              sposobow na 'naprawienie' sytuacji.
              nastepnie - wyszukanie innych sposobow spedzania czasu, zdrowszych (uwaga na
              zastepowanie jednego uzaleznienie drugim, jak to sieczesto dzieje z ludzmi
              angazujacymi sie w ruch AA)
              to ogolne zasady pracy ze wszystkimi uzaleznieniami. specyficzna dla
              uzaleznienie od sieci jest praca nad przywroceniem odczuwania wszystkimi
              zmyslami (najlepszym przykladem tego, o co chodzi jest tzw seks wirtualny -
              tzw, bo przeciez nie prawdziwy)

              to z grubsza.
              Any specific questions?
              ;)
              • obly Re: Foremko 18.04.06, 15:07
                jasne mnie styka.
                czyli chodzi o wytłuacznie ludziom:
                słuchaj jestes gruby i nie rozwiązuje to problemu ze sie chowasz za nickiem
                boginiisexuXENA19 tyko poglęba frustrację bo nie mozesz sie meet in real i
                dalej nie tylko brniesz w klamstwa ale i tyjesz bo w sumie siedzisz i wcinasz
                orzeszki.
                niech wejdzie na jakies forum grubasów co sie umawiaja na jazdę konno, szachy
                sportowe ala Tytus, basket ball i wtedy nie ma uzaleznienia prawda?

                czyli nie walczysz z uzaleznieniem tylko w sumie z "brakiem logicznego
                myslenia" i ulegania "własnemu poczuciu pokrzywdzenia i odrzucenia"
                oraz "rowleczone nadmierne oczekiwania w stosunku do siebie i innych" ze tak to
                delikatnie nazwę?

                nie mozna jak sie nie chce pic mleka zabijac krowy. a rozsądku i tak sienie da
                nauczyc. kazdy musi to przepracowac na własne potrzeby sam. ty mozesz jedynie
                przeprowadzic kurs pierwszej pomocy co będzie jak palec sie w maszykę kręci.
                • formaprzetrwalnikowa Re: Foremko 18.04.06, 15:23
                  z grubsza rzecz ujmujac - masz racje.
                  odciecie od netu nie zalatwi sprawy. zalatwienie sprawy sprawi, ze odciecie od
                  netu nie bedzie potrzebne.
                  z tym, ze tu wchodzimy na grzaski grunt sporow miedzy dwoma szkolami leczenia
                  uzaleznien: w stylu absolutnej abstynencji (niestety, ta 'namaszczona' i jedyna
                  wlasciwa w polsce - 'nie jest mozliwe kontrolowane picie' - to taki alkoholowy
                  skrot, ale generalnie wpisuje sie we wszystkie uzaleznienia) i kontrolowanego
                  uzywania uzywki. w przypadku netu absolutna abstynencja jest czesto w ogole
                  niemozliwa, bo np uzalezniony pracuje z komputerem/w sieci, dlatego w polsce
                  ciagle jeszcze nie ma dobrych programow pracy z siecioholikami w 'panstwowej
                  sluzbie zdrowia' (jakos nie slyszalam o zadnych sukcesach glosno inicjowanego
                  rok czy dwa lata temu osrodka katolickiego na warmii czy mazurach... chyba post
                  i modlitwa nie pomogly.. ;-))
                  generalnie uzaleznienie (kazde) opiera sie i karmi petla stymulacji osrodka
                  nagrody a niechciane uczucia swietnie sie chowaja za spirala klamstw.
                  bytheway: czytalam w ostatniejPolityce recenzje filmu dokumentalnego
                  nakreconego przez (nazwisko rezysera wylecialo mi z glowy - zaczynalo sie na
                  b) - i emitowanego w TV: o alkoholiku i jego chorym swiecie. ktos widzial?
                  • obly Re: Foremko 19.04.06, 00:10
                    polecam ci south park odcinek o problemie alkoholowym ojca Kylea.. zajebista
                    pointa...
                    niemniej wolnosc to mozliwosc kontrolowania aj nou, nasze slabosci pokazuja nam
                    z czym mamy pracowac ;)))) mozna tego unikac i jak ktos jest slaby powinien to
                    stosowac ale w wiekszosci przypadkow mozna powalczyc.
                    co do netu trzeba powiedziec jedno ze nie wolno odddzielac swiata nie tworzyc
                    jego opcji na uzytek netu. jak podrywasz to musisz byc gotowy sie spotkac oko w
                    oko.. inaczej to strataczasu.. to jak stanie nad produktem w sklepie bez
                    zamiaru jego kupowania.. ale to prosto napisac.
                    teraz dla mnie wiele rzeczy jest jasnych ;))

                    naprawde polecamwszystkim south park poszczegolne odcinki jak chcesz do dam ci
                    nr odcinka
          • obly Re: :))) 18.04.06, 14:38
            a wiecie ze po tygodniu bez netu nie czuje sie potrzeby siegania do niego i
            oczekiwania wzrastaja juz tak ze zaden meil (oprócz potwierdzającego wpływ na
            nasze konto okrągłej sumki) nie jest w stanie nas zadowolić ;)))
            sprawdziłem to na sobie i generalnie zdaje sobei sprawę ze czuje potrzebę
            zaglądania gdzieś tylko dlatego ze zaglądałem tam codziennie i wiedziałem o
            cochodzi. to jak z serialem którego 5 odcinków sie opusciło. bez stresu i bez
            emocji znikam z sieci i zajmuje sie gadaniem z przygodnymi. na szczescie dla
            przygodnych siec mam.

            i łatwiej fajnych wariatów znaleść to fakt. tak na oko to trudno ich wyłowić bo
            wyglądaja podobnie do nas i sie uśmiechają.
            a jak napiszą kilka rzeczy w sieci to od razu widać kto zacz ;))
            • formaprzetrwalnikowa Re: :))) 18.04.06, 14:47
              zgadzam sie, ze siec jest narzedziem komunikacji i poszerzania sieci spolecznej.
              i latwiej tu rozmaitej masci wariatow znalesc - wystarczy tylko wiedziec, jaki
              adres wpisac :)
          • blue.berry Re: :))) 18.04.06, 14:39
            bluberko - jak ladnie:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

            wiem wiem moj TZ ostatnio 3 dnia wlasnie wyszedl z laptokiem na łączke krasc
            internet okolicznym mieszkancom. dodam ze musiał stac zeby co chwycic.hihi.
            • nienietoperz Re: :))) 19.04.06, 13:26
              Bluberko - brzmi niestety troche jak gaberko, i w zwiazku z tym nie budzi
              pozytywnych skojarzen (podejrzewam, ze nieswiadoma Forma Huberatha nie czytala).
              Pozostane przy Jagodce:-)

              NNtpz
              • formaprzetrwalnikowa Re: :))) 19.04.06, 13:28
                marek hubetarh Gniazdo swiatow? jedna z niewielu ksiazek, ktore czytalam z
                zapartym tchem nie mogac sie doczekac, co bedzie dalej.
                gaberki jednakze nie kojarze.
                • nienietoperz Re: :))) 19.04.06, 13:39
                  Nowy Huberath = 'Miasta pod skala'.
                  'Gniazdo swiatow' = Huberath dosc stary.


                  Przy okazji - masz Formo przyjemnosc mieszkac w bardzo ladnym miescie, naocznie
                  sprawdzone ostatnio:-)

                  Uklony,
                  nntpz
    • karolino Re: A.N 18.04.06, 15:24
      witam!

      jestem kolejna karolina wessaną przez TWA (znaki szczegolne: prawie w ogole nie
      pisze polskimi literkami, mam przekrecona skladnie, i niedawno stuknela mi cwiartka)

      W sieci, a takze poza nia prowadze sie moralnie:P Nie trolluje, nie zmieniam
      plci etc;))
      Obecnie pisze nieszczesne mgr, wiec z braku laku, emigracji calego tabunu
      znajomych na rozne wyspy (nie Bahama) tak sobie oto wypelniam czas w sieci.
      Jezeli moj tryb zycia z jednostajnego biegu wpadnie na wyzsze obroty, to
      podejrzewam, ze net bedzie jedynie dodatkiem, nie pozerajacym mi nawet godzinki
      dziennie.

      Jezeli uda mi sie za m-c wpasc na dluzsza chwile pod kaszmirskie Himalaje,
      sadze, ze po 3, 4 dniach, moje palce beda domagac sie klawiatury, ale
      podejrzewam, ze po paru dniach, to nieznosne swedzenie ustapi;)

      Polecam wszystkim test na uzaleznienie tj. dluzszy wyjazd tam gdzie diabel mowi
      dobranoc. Jezeli po tygodniu, dwoch bedziecie miec szalenstwo w oczach, to
      bedzie znak, ze czas na jakas glebsza terapie;)


      • monikate Re: A.N 18.04.06, 19:31
        Bo przecież świat wirtualny jest lepszy i piekniejszy od realnego...
        Jeśli 3 dni nie mam dostępu do netu, muszę wpaść na głębszego do kafejki
        internetowej...
    • amber.mhm Re: A.N 19.04.06, 11:24
      Ja jestem internautką od stosunkowo krótkiego czasu, bo dopiero mniej więcej od
      roku. Pamiętam więc bardzo dobrze moje życie z ery przedinternetowej i chociaż
      obecne tak bardzo nie różni się od tamtego, to niektóre zachowiania dość mocno
      wbiły się w moją codzienność. W sumie znajduję więcej pozytywów. Przede
      wszystkim wyzbyłam się potrzeby gromadzenia niepotrzebnych papierzysk -
      czasopism, albo ich części z różnymi artykułami, wywiadami i recenzjami. W
      sieci jest tyle informacji, że jeśli będę czegoś potrzebowała to znajdę.
      A co jest najważniejsze - internet daje możliwość kontaktu z osobami, które
      interesują się podobnymi rzeczami co ja i poznania ich opinii, ich spojrzenia
      na różne sprawy.

      Negatywy - naoczne przekonanie się ile jest wsród ludzi chamstwa, nietolerancji
      i głupoty. Po kilku naprawdę przerażających wizytach na niektórych stronach i
      forach, teraz staram się podchodzić do tego spokojniej, ale pierwszy raz był
      dla mnie szokujący.

      Uzależnienie - odmiana łagodna. Objawia się przeguglowywaniem różnych pojęć,
      nazwisk i tytułów celem sprawdzenia jak istnieją w sieciowej rzeczywistości
      oraz potrzebą bycia na bieżąco na kilku forach. Zresztą dwa tygodnie urlopu bez
      internetu jakoś przeżyłam, więc nie jest źle.

    • staua Re: A.N 19.04.06, 18:03
      Ola. 31 lat (prawie 32). Uzalezniona, hm, warunkowo (tzn. kiedy moge sobie
      pozwolic na uzaleznienie od Internetu, to jade na full; kiedy mam duzo innych
      spraw na glowie, moge sie oderwac kompletnie - czyli moze nie jest to
      uzaleznienie?)
      Internetowanie daje mi sporo przyjemnosci i satysfakcji. I kontaktu z jezykiem
      polskim, czego mi brakuje.
    • au.lait Re: A.N 20.04.06, 10:59
      Imię & wiek jak widać, uzależnienie: ciągle w toku, narastające: w dość
      znacznym (o ile nie zastraszającym) tempie, od: roku (?), plusy: ludzie,
      znajomości, przyjaźnie (jednak), doświadczenie (różne), info; minusy: bolesna
      kurde (czasem) konfrontacja wyobrażeń sieciowych z rzeczywistością.

      Ale poza tym: ciężko bez www byłoby, oj nie najlżej...
    • obly Re: A.N 20.04.06, 11:53
      tak prawde powiedziawszy mam ochote teraz odejsc od sieci sobie na dystans dla
      dobra ogółu hehehe
      kurde zostanie mi tylko sllseek
      szkoda ze nie uzalezniłem sie ;(
      • braineater Re: A.N 20.04.06, 12:24
        Obły! Konspiro przebrzydła!
        Puśćże mi mailersa z Twoim soulseekowym nickiem, to spróbujemy sie zmacać:)

        P:)
    • nienietoperz Re: A.N 20.04.06, 12:04
      Dzien dobry.
      Nie nazywam sie nietoperz, mam 28 lat. Z uzaleznieniem od sieci mniej lub
      bardziej udolnie walcze, swoj stosunek do niej moglbym opisac podobnie jak Staua.
      Ostatnio (to jest wczoraj) mialem okazje zauwazyc ewidentny objaw nalogu. Od
      miesiaca bodaj probowalemn polowac na 'Sprawe Osobista' w Amazonie, na ebayu,
      etc.. Wczoraj przy okazji wizyty w bibliotece uniwersyteckiej natchnelo mnie, ze
      w dawnych dobrych czasach ludzie uzywali takich prostych technik jak
      wypozyczanie ksiazek z realnych instytucji. Po 2 minutach poszukiwanie
      zakonczylo sie sukcesem...
      A przy okazji znalazlem dysertacje niejakiej Sarah Waters, ktora lat temu 18
      zrobila w Lancaster MA (z grubsza magistra) na temat Contemporary lesbian
      fantasy. Ciekawostka taka.

      Uklony,
      nntpz
      • sutekh1 Re: A.N 20.04.06, 14:58
        dzień dobry, mam na imię tak a tak że nie powiem
        jestem uzależniony od netu, nie przynosi mi to kasy.\
        w tym gronie czuję sie z tego powodu źle!
    • skajstop Re: A.N 21.04.06, 13:30
      Lekko uzależniony :)
      W zasadzie najczęściej używam do komunikacji (w sprawach zawodowych i dla
      przyjemności) oraz zdobywania wiedzy.

      Net jest fajny, ale jak wyjeżdżam, zapominam o nim. Myślę, że z miesiąc bym
      wytrzymał spokojnie, gdybym tylko wiedział, że nikt mnie nie ściga w jakiejś
      ważnej sprawie ani żaden termin nie goni.

      No i... net jest dla mnie czymś, o co w realu bardzo trudno: szansą na poznanie
      swoich czytelników. Ich opinii, recenzji, etc. Nie tylko zresztą o mnie - w
      ogóle o tej działeczce, którą uprawiam :)

      Fajna sprawa :)
      • daria13 Re: A.N 21.04.06, 16:53
        A wolno wiedzieć, jaka to działeczka? Jeśli to tajne przez poufne, to nie ma
        sprawy, ale jeśli mógłbyś uchylić nieco rąbka tajemnicy, byłoby miło. Jednego
        literata, w pełnym tego słowa znaczeniu, już mamy, wydało się, więc może też
        się pochwal:) Nalegam.
        Pozdrawiam:)
        • skajstop Re: A.N 21.04.06, 17:28
          Trochę sie obawiam podawać szczegóły, bo na tym forum pewno nie, ale na innych
          naraz "życzliwi" mogą odkryć, żem najgorszy polski pisarz ;-D a nicka nie
          zmieniam, wszędzie mam taki sam...

          Powiedzmy, że zasadniczo pisuję literaturę komercyjną. Ale czasem sięgam po taką
          z większymi ambicjami :) Wydałem kilka książek, kolejne w drodze, w tym jedna
          bardzo szybko ;-D

          Nic specjalnego, Dario. Żadnych arcydzieł, te dopiero przede mną :)
          • daria13 Re: A.N 21.04.06, 18:16
            No cóż, teraz dopiero rozpaliłeś moją ciekawość, ale szanuję Twoją potrzebę
            anonimowości i już nie nalegam:)
            Literatura komercyjna to też dobra rzecz, poczytaj kilka manifestów Braina:)
            Ale z tonu Twojej wypowiedzi wnoszę, że na tych arcydziełach to Ci jednak
            zależy, więc życzę tego gorąco!
            P:)
            • staua Re: A.N 21.04.06, 18:24
              Oj, napisz, chociaz na priv, jak juz uchyliles rabka tajemnicy... Na pewno nie
              wyjdzie to na innych forach!
            • skajstop Re: A.N 21.04.06, 18:30
              Zaraz nas okrzyczą, że tu prywatną rozmowę uprawiamy, a nie na priv :) ale co tam...

              > No cóż, teraz dopiero rozpaliłeś moją ciekawość, ale szanuję Twoją potrzebę
              > anonimowości i już nie nalegam:)

              Zastanawiam się nad ujawnieniem w dniu premiery nowej książki, bo ja wcale nie
              mam potrzeby anonimowości, skoro pisze, i tak nie jestem anonimowy :) tyle, że
              muszę do końca skutki skalkulować :)

              > Literatura komercyjna to też dobra rzecz, poczytaj kilka manifestów Braina:)

              Ja bardzo lubię dobrze napisaną komercję i swoją działeczkę uprawiam bez wstydu,
              a nawet z przyjemnością :) Brain... tak... to jest dobry trop... jeżeli nas
              czyta, to ja poproszę o kolejny manifest :) musi być płomienny jak biała stal :)

              > Ale z tonu Twojej wypowiedzi wnoszę, że na tych arcydziełach to Ci jednak
              > zależy, więc życzę tego gorąco!

              Nie, na arcydziełach niekoniecznie. Widzisz, ja mam taką prostą filozofię: może
              nie jestem pieszczochem krytyków, ale mam za to grupę bardzo, bardzo wiernych
              czytelników, jak miałem okazję się przekonać. To dla mnie wiecej warte :)

              Niemniej - zmieniam skórę, pewno stąd słychać te dziwne tony :) próbuję sił w
              konwencji znacznie trudniejszej... się zamarzyło Skajowi mierzyć z Parnasdem,
              psiakostka :D

              Dzięki za życzenia :)
              • braineater Re: A.N 21.04.06, 18:49
                he:)
                wiedziałem, że nie wytrzymasz:)
                A skoro juz można to wszem i wobec polecam wszystkim parę doskonałych a cudnie
                makabrycznych horrowatych opowiadań Skaja, co dawno temu były zamieszczane w
                Fenixach i których ten niedobry człowiek nie daje nigdzie wznowić:)
                P:)
                • skajstop Re: A.N 21.04.06, 18:51
                  No pewno że nie wytrzymałem, ja tam sie bnie chowanm po kątach :)

                  Nie ma kto mi zrobić strony, Brain. Gdyby była taka możliwość, wrzuciłbym na
                  www. Bo na książkę to one są za słabe...
              • monikate Re: A.N 21.04.06, 18:52
                Nie znaliśmy, mamy zamiar przeczytać, winszujemy, zazdrościmy!
                I tego wymarzonego humbaka życzymy! :)
                • monikate Re: A.N 21.04.06, 18:55
                  Czekajno... to Wy z Brainem somsiady jesteście?
                  • skajstop Re: A.N 21.04.06, 18:57
                    Tyle, że paszport nam potrzebny - albo jemu, albo mnie :)
                    • monikate Re: A.N 21.04.06, 18:58
                      ???
                      Dlaczego?
                      • skajstop Re: A.N 21.04.06, 19:00
                        Ach, taki hermetyczny żarcik :)

                        On ze Ślunska, ja z Zagłębia. Przerypane :D
                    • braineater Re: A.N 21.04.06, 18:59
                      czyli po prostu Skaj jest z Zagłębia, a ja ze Śląska, co nas genetycznie i
                      kulturowo skazuje na trwanie w odwiecznym konflikcie - gdzieś tu nawet jest
                      wątek Bruna (ach, gdzież on?) tłumaczący świętą wojnę Sosnowca z Katowicami:)

                      P:)
                      • monikate Re: A.N 21.04.06, 19:02
                        No, ja o tej wojnie jeno słyszałam, bom z innych rejonów kraju.
                        Ech, jak będziecie chcieli, to przerzucicie jakiś most przyjaźni, co? :))
                        • skajstop Re: A.N 21.04.06, 19:03
                          Ja to jestem przyjazny całej Polszcze naszej ukochanej. Na przykład bez
                          paszportu pojadę 1 maja do Krakowa, aby tam spotkanie autorskie odbyć... i może
                          wrócę żywy? :)
                        • braineater Re: A.N 21.04.06, 19:04
                          taaa.
                          na Brynicy
                          ryzykując jedynie, że mnie skażą na zadławienie sie krupniokami, a Skajowi
                          wsadzą nóz w plecy jego ziomkowie:)

                          P:)
                          • skajstop Re: A.N 21.04.06, 19:06
                            braineater napisał:

                            > a Skajowi wsadzą nóz w plecy jego ziomkowie:)

                            No co Ty. Ja w zasdzie, genetycznie, jestem poznańska pyra. Komu by się tam
                            chciało machać kozikiem, jak można pieniądze zarabiać :D
                          • mamarcela jest most!!! 21.04.06, 19:23
                            na Wiśle
                            w Warszawie
                            Śląsko-Dąbrowski sie nazywa. :-)
                            moi koledzy od lat mieszkajacy w stolicy, a pochodzący dokładnie z tych miast,
                            co Wy dwaj, po wódce za każdym razem idą go wysadzać, coby im krajobrazu nie
                            zaburzał.
                            • skajstop Re: jest most!!! 21.04.06, 19:26
                              Skajstopa bombą?!
                              Na to sie nie pisałem :)
                              • monikate Re: jest most!!! 21.04.06, 21:27
                                Jakoś do tej pory nie wysadzili, więc chyba nie będzie źle?
                              • kwiecienka1 Re: jest most!!! 21.04.06, 21:28
                                bombą to może nie, bom w miarę pokojowo do Zagłębia nastawiona (tam
                                studiowałam...)
                                no, może naleśnikiem (kasztanowym) bym Ci przyłożyła, tak w imię śląsko-
                                zagłębiowskich waśni :)
                                nie można tak po prostu zarzucić takiej tradycji...
                                pozdrawiam
                                Kwiecienka po Piwku za Kolację się Zabierająca
                                • skajstop Re: jest most!!! 21.04.06, 21:45
                                  Naleśnik to się do brzuszkowego spożycia pewno nadaje, a nie do zażycia w formie
                                  maseczki na twarz :) chociaż... kasztany... może sie po tym cera poprawia? :P a
                                  krem kasztanowy drogą osmozy wędruje do kubków smakowych?

                                  Skajstop mandarynkowo-jerozolimski :)
                                  • kwiecienka1 Re: jest most!!! 21.04.06, 21:50
                                    z tą cerą to nie wiem... nigdy się sobie nie przyglądałam (po kremie
                                    kasztanowym)
                                    na pewno idzie prosto do kubków smakowych a potem domyślnie do brzuszka
                                    tak przynajmniej myślę i tej wersji będę się trzymać
                                    pozdrawiam
                                    Kwiecienka z Patelnią
    • staua Re: A.N 21.04.06, 18:40
      Wielkie dzieki - nie znalam Twoich ksiazek, ale nadrobie...
      Pozdrawiam i takze zycze Ci powodzenia w dalszym pisaniu!
      • skajstop Re: A.N 21.04.06, 18:49
        Nie ma obowiązku czytania ;-D

        Dzięki za życzenia... Tracę rozum, kończąc redagować zbiór opowiadań mocno
        historycznych, więc wszelka pomoc, czy to w postaci życzliwej myśli, modlitwy
        czy posłania niecelnej klątwy się przyda :)
    • beatanu Re: A.N 22.04.06, 10:20
      Mam na imię Beata, lat 43 i właśnie wróciłam z dwutygodniowego odwyku
      internetowego w kraju rodzinnym :) (i od razu na dzień dobry kłamię, bo nie był
      to odwyk całkowity, zaliczyłam dwie półgodzinne sesje w kafejce na Floriańskiej)

      Możliwość mejlowania do przyjaciół (z liceum i studiów) rozsianych po świecie,
      dana mi od 1999 była czymś w rodzaju rewolucji. Z innych dobrodziejstw
      komputera podłączonego do sieci zaczęłam korzystać o wiele później, z forumami
      różnymi zetknęłam się dopiero dwa lata temu. I wsiąkłam i jak każda uzależniona
      udowadniam światu, że uzależniona nie jestem. A jeżeli już jestem (bo jestem) -
      to szalenie mi z tym uzależnieniem dobrze. Bo dobrze mi z nim :)

      Bez dostępu do internetu o wiele trudniej byłoby kontynuować poza- i
      okołozawodow pasje. Bez dostępu do internetu mój język polski, po szesnastu
      latach emigracji, byłby prawdopodobnie jakimś paskudnym strzępkiem
      językaniewiadomojakiego. Bez dostępu do internetu nie poznałabym,
      cytuję: "materiału na przyjaciół".

      Pozdrawiam uzależnionych Twaczy (nieuzależnionych też) i dorzucam spóźnione ale
      zawsze aktualne (o szczerości nie wspomnę, he he!) forumowe życzenia
      urodzinowe. No po prostu przegapiłam urodziny TWA! To chyba jednak jest dowodem
      na brak totalnego uzależnienia :-)))

      • zielonamysz Re: A.N 22.04.06, 21:01
        No,dobrze.To i ja napisze. Jestem oczywiscie uzalezniona i nawet o tym
        napisalam.Czyli zarobilam na uzaleznieniu.
        Ale zyje mi sie z tym bardzo dobrze.Poznałam przez net mase swietnych ludzi i
        przedniej rozrywki mi dostarcza to uzaleznienie mile.
        A!! Skaj, jesli piszesz horrory to moze wyslij do Alfred Hichcock przedstawia -
        to nowa gazeta, zupelnie w porzadku.Wpadłam na nich na Kryminałach i
        sensacjach(boski net) oni tam drukuja polskie opowiadanka,płacą,no mało ale
        zawsze cos. Tylko nie chca zbyt okropnych(Co uwazam za bład,ludzie lubią sie
        bać).To tez dla Braina podrzutek. Pozdr wszystkich a.n. ZM a czasem
        Annabellee(własnie jestem w fazie przepoczwarzania sie)
        • skajstop Re: A.N 23.04.06, 09:44
          No to muszę się przyjrzeć temu Hiczkokowi :) chociaż tamte horrory były
          paaaaaaskudne :)
          Psiakostka, jestem chyba coraz bardziej uzależniony, bo za często sprawdzam, co
          się dzieje na TWA. Czy ktoś z Was zna jakieś lekarstwo? (Poza awarią osiedlowego
          serwera?)
          • braineater Re: A.N 23.04.06, 11:47
            Lekarstwa szukaj, jak wpqadniesz w fazę ustawień automatycznego odświeżania na
            forach, co 5 minut. Wtedy jesteś blisko nie wyjścia z netu.
            A przy takich uzależnieniach, to wystarczy za okno spoglądnąc, i stwierdzić, że
            spacer to je to:)

            P:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka