proces7
10.05.06, 02:01
Przyznam, że jeśli chodzi o mój blog:
proces.superhost.pl/blog/
- to w zasadzie nie mam kiepskiej frekwencji. Problem jest w tym, że ową
frekwencję pokazuje mi licznik „stat4u” i tylko ja mam do niego dostęp.
Obserwator z zewnątrz widzi notki i komentarze. Mała ilość komentarzy może być
odbierana, jako coś oznaczającego małą ilość czytelników. Kiedyś myślałem, ze
komentarze są ważne, potem doszedłem do wniosku, ze skoro czytują, to po kij
mają komentować?
Teraz sądzę, że komentarze jednak napędzają koniunkturę. Inna rzecz, że w
sumie operuję w wielu miejscach w sieci i jestem „wyprztykany” spamowaniem.
Komentujący czeka na odniesienie się do swojego komentarza, zatem zagląda, ma
krąg znajomych, którzy chcą przeczytać właśnie jego.
Ludzie piszą ze mną na Forum, trochę w Księdze Gości, zatem trudno mi wymagać,
by jeszcze coś od czasu do czasu skrobnęli na blogu. No ale z drugiej strony
jestem przecież Dantonem Czata i wypada mi składać hołdy i wyrazy uwielbienia.
Tylko po co mi takie komentarze, które wpiszecie z lęku przed powagą mego
majestatu?
Sam już nie wiem, co o tym myśleć… W zasadzie to mógłbym odnosić się do
wszystkich spraw i tematów z blogów (szarma, Jagusi, czy mojego) właśnie tu,
miast gdziekolwiek wpisywać jakieś komentarze. Tu pisze się najwygodniej i
Forum czyta wielokrotnie więcej ludzi, niż blogi. Napiszcie, jak Wy to
widzicie, hę?