quasthoff
14.05.06, 23:44
Życie podzieliłbym na etapy, na części mocno zarysowane, jakąś bolesną i
jednocześnie fascynującą granicą czasu. Każda z tych części ma niepowtarzalną
barwę, odmienny smak, inny rodzaj postrzegania wewnętrznego, tak jak
wykonywane po raz kolejny dzieło muzyczne, za każdym razem to samo a przecież
w nieco innym kolorycie. Bolesność tej granicy bierze się ze świadomej
percepcji rzeczywistości, z nie zawsze przyjemnego faktu ulotnosci pewnych
zjawisk, wreszcie z naszej niedoskonałości zamkniętej w bliżej nieokreślonej
materialistycznej otoczce. Natomiast fascynujący aspekt odnajduję w
niepowtarzalności, w niemożności absolutnego zapanowania nad wszystkim co nas
otacza, w filozoficznym ujęciu, niezwykle kruchym a jednocześnie
determinującym nasze poczynania. W świecie naszych myślowych i fizycznych
poczynań.