conejito13
03.07.06, 12:10
Nie, nie ja. Na cale szczescie. Kolezanka.
Przyszla dzisiaj do roboty cala pogryziona przez psa. Pies niby nie grozny,
choc z tych, co sie je bierze na lowy. Koszmar! Cale plecy ma w zadrapaniach,
na reku, powyzej lokcia to ma normalnie zdarta skore a druga reke ma
spuchnieta, bo sie rzucil na nia. Ona lezala sobie na hamaku a pies zaczal
sie kolo niej krecic, ona mu tylko powiedziala, odejdz stad, bo nie chciala,
zeby ja slinil, to...sie rzucil:( Trzech chlopa go odciagalo. Na glowie ma
guzy takie:(:( Koszmar. Na dloni tez palce pocharatane. Bosz..... dziewczyny,
jak ja nie lubie psow. Nie znosze po prostu.
Kiedy bylam mala pogryzl mnie pies sasiadow, ze do szpitala mnie wzieli
nieprzytomna. Od tego czasu mam stracha na maksa. Dwa lata temu pies sasiadki
ugryzl mnie w noge, to teraz mam popekane naczynka, ktore pewnie z czasem sie
zrobia zylakami albo czym innym obrzydliwym:(:(
Uffffffffff....... jak ja nie cierpie psow.
ps. Moj szwagier sie rozstal z zona i pierwsze co pomyslalam 'jejka, jak
super, w koncu jej obrzydliwego psa nie bede musiala znosic';)