Dodaj do ulubionych

Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) :)

05.09.06, 09:49
Powiedzcie mi prosze albo wytłumaczcie prostymi słowami, czym dla Was różnią
się na forum poszczególni ludzie na tyle, by obligatoryjnie mozna było
jednych traktowac jak sw. krowy, a innych zupełenie inaczej ?
Bez urazy, ale rzuciło mi sie to w oczy już pare razy i po prostu CHCE
wiedziec :) Moze ktoś odpowiedzieć za siebie sam ?
Obserwuj wątek
    • grzespelc Jeżeli o mnie chodzi... 05.09.06, 09:58
      ...to chyba wszystkich stara się traktować w miarę równo, ale mi nie wychodzi,
      bo z niektórymi nie chce mi się gadać, a na innych się uodporniłem, więc chyba
      najostrzej mogę potraktować kogoś, o kim mam w miarę dobre zdanie, kiedy mnie
      czymś negatywnym zaskoczy.
      • kora3 Re: Jeżeli o mnie chodzi... 05.09.06, 10:31
        Nie chodzi o ostrzejsze potraktowanie, bo takowe jest normalne Grzesiu :)
        Chodzi o traktowanie personalnego rozmawiania o jednych jak chamstwo i
        naruszenie prytwatnosci "ikony" i "napaść", zas dyskusję o innych, jak norme i
        fajny temat do eozmow ..
        • grzespelc Re: Jeżeli o mnie chodzi... 05.09.06, 12:01
          Cóż, zdarzają się osoby przykładające zupełnie różną miarę do innych, niż do
          siebie, i nie powiem, żeby mi się to podobało. Może też ktoś szuka sobie
          ofiary, żeby sobie udowodnić, że jest od kogoś lepszy, bo oni sobie z czymś nie
          radzą, z czym ten ktoś sobie akurat radzi lepiej... nie wiem...
          • kora3 Re: Jeżeli o mnie chodzi... 05.09.06, 12:18
            Grzesiu .. mnie bieda o KONKRET:)
            Czy wg Ciebie akceptowalne jest rozmawianie peersonalne o innych forumowiczach,
            o ich styulu wyrazania myśli, o ich usposobieniu, gustach, czy odbiorze, z
            jakim spotyka się ich znana nam twórczośc, czy też nie?

            Jeśli tak, to czy w odnoiesieniu tylko do pewnej grupy forumowiczów (jakiej?),
            czy też w stosunku do wszystkich?
            • grzespelc Re: Jeżeli o mnie chodzi... 05.09.06, 12:37
              > Czy wg Ciebie akceptowalne jest rozmawianie peersonalne o innych
              forumowiczach,
              > o ich styulu wyrazania myśli, o ich usposobieniu, gustach, czy odbiorze, z
              > jakim spotyka się ich znana nam twórczośc, czy też nie?

              Nie. I staram się tego nie robić i nie akceptuję tego w odniesieniu do
              kogokolwiek. No chyba że ktoś sam zapyta o zdanie.
              • kora3 Jeden glos na "nie" 05.09.06, 12:41
                Ok :)
              • lotak2 Grzes zapominalski... 05.09.06, 23:18
                grzespelc napisał:

                Kora napisala:

                > > Czy wg Ciebie akceptowalne jest rozmawianie peersonalne o innych
                > forumowiczach,
                > > o ich styulu wyrazania myśli, o ich usposobieniu, gustach, czy odbiorze,
                > z
                > > jakim spotyka się ich znana nam twórczośc, czy też nie?
                >
                > Nie. I staram się tego nie robić i nie akceptuję tego w odniesieniu do
                > kogokolwiek. No chyba że ktoś sam zapyta o zdanie.

                Miły Grzesiu,

                pytałem Cię wtedy o zdanie?

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=45998489&a=46167447
                Czy może tak jakoś jednak SAM wyraziłeś się o moim „stylu wyrażania myśli“,
                chociaż „nie akceptujesz tego w odniesieniu do kogokolwiek“...

                Tak a’propos, w temacie Hitler, raz jeszcze pozwoliłem sobie odpowiedzieć
                Wojtusiowi:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=48062276&a=48113873
                Pozdrawiam



                • grzespelc Re: Grzes zapominalski... 06.09.06, 07:50
                  Po prostu napisałeśwtedy ogromną głupotę, obraźliwą dla mnie, więc zamiast się
                  czepiać, to może byś się przyznał do błędu?

                  W ogóle ciesz się, że byłem wtedy na urlopie i nie miałem ochoty na psucie
                  sobie humoru, bo obarczanie ateizmu zbrodniami nazizmu przez katolika to nie
                  tylko głupota, ale właśnie chamstwo i to najcięższego kalibru, więc jak
                  najbardziej podtrzymuję swoje zdanie.

                  I proszę Cię uprzejmie, żebyśłaskawie raczył przestać siać tą idiotyczną
                  propagandę, bo poproszę oko, żeby Cię wywaliła.
                  • maria421 Re: Grzes zapominalski... 06.09.06, 08:21
                    grzespelc napisał:

                    > Po prostu napisałeśwtedy ogromną głupotę, obraźliwą dla mnie, więc zamiast
                    się
                    > czepiać, to może byś się przyznał do błędu?
                    >
                    > W ogóle ciesz się, że byłem wtedy na urlopie i nie miałem ochoty na psucie
                    > sobie humoru, bo obarczanie ateizmu zbrodniami nazizmu przez katolika to nie
                    > tylko głupota, ale właśnie chamstwo i to najcięższego kalibru, więc jak
                    > najbardziej podtrzymuję swoje zdanie.
                    >
                    > I proszę Cię uprzejmie, żebyśłaskawie raczył przestać siać tą idiotyczną
                    > propagandę, bo poproszę oko, żeby Cię wywaliła.


                    Grzesiu, jezeli napadasz na rozmowce epitetem "Lotak, chamie", to lepiej
                    byloby, zebys jednak do Oka nie pisal, bo sam mozesz z hukiem wyleciec za
                    ewidentne zlamanie regulaminu.
                    • grzespelc Re: Grzes zapominalski... 06.09.06, 09:38
                      Nie ma sprawy, i tak mam ochotę sobie stąd pójść.
                      • monikaannaj Re: Grzes zapominalski... 06.09.06, 13:52
                        skąd? mam nadzieję ze tylko z tego wątku?

                      • stephen_s ??? 06.09.06, 14:09
                        Nie no, Grześ, zostań...
                        • grzespelc Re: ??? 06.09.06, 15:01
                          Dzięki Steph, ale:

                          1. I tak będę musiał, bo zbliża się nieuchronnie chwila, kiedy utracę na
                          dłuższy czas dostep do sieci. Na razie to jeszcze z 2 miesiące, ale co się
                          odwlecze, to nie uciecze.
                          2. Po tak długim czasie na tym forum zaczynam gonić w piętkę i gadać ciągle o
                          tym samym i zaczyna mi się to nudzić, tym bardziej, że z niektórymi to po
                          prostu jak grochem o ścianę... A jeszcze zaczynam obrażać ludzi, bo nie mam
                          tyle cierpliwości (i czasu), zeby im wszystko tłumaczyc.
                          3. Forumowanie szkodzi zdrowiu.
                          4. Trochę mi niewygodnie tak pisać pod własnym nazwiskiem, a innego konta nie
                          chce mi się zakładać.
                      • kora3 Ja chyba też .... 06.09.06, 14:18
                        grzespelc napisał:

                        > Nie ma sprawy, i tak mam ochotę sobie stąd pójść.


                        zaczyna być jak w folwarku zwierzęcym :( Wszystkie zwierząta są równe, ale
                        niektóre sa rowniejsze ... No cóż .. teraz po tym watku zaczyna to być
                        przynajmniej jasne, bo nawet nikt nie próbuje tego logicznie tłumaczyc ...
                        Jako demokracie nie moze mi to odpowiadać ...
                        • monikaannaj Re: Ja chyba też .... 06.09.06, 14:25
                          kora o czym ty piszesz? Błagam - bo nic nie rozumiem z twoich słów - kto niby
                          jest równiejszy i co to ma wspólnego z wpisem grzesia?

                          • kora3 Re: Ja chyba też .... 06.09.06, 14:30
                            monikaannaj napisała:

                            > kora o czym ty piszesz? Błagam - bo nic nie rozumiem z twoich słów - kto niby
                            > jest równiejszy i co to ma wspólnego z wpisem grzesia?

                            Grześ wpisal się,z e ma ochpote sobie stąd pójśc o ile dobrze zrozumiałam ...

                            Ja też mam taka ochotę - to ma tyle wspólnego.
                            A ze są równi i równiejsi to widać było gołym okiem nieuzbrojonym, a wpisy w
                            tym watklu niczego nie próbujące wyjaśnic, a nawet pogłębiające te nierówność
                            przekonują mnie do tego.
                            • monikaannaj Re: Ja chyba też .... 06.09.06, 14:33
                              Bynajmniej. Niczego takiego nie widac. Ale jeśli ty widzisz - to prosże
                              wytłumacz mi jak czterolatkowi - kto i dlaczego jest równiejszy.
                              • kora3 Re: Ja chyba też .... 06.09.06, 14:49
                                monikaannaj napisała:

                                > Bynajmniej. Niczego takiego nie widac. Ale jeśli ty widzisz - to prosże
                                > wytłumacz mi jak czterolatkowi - kto i dlaczego jest równiejszy.

                                Moniko .. już tłumaczyłam i Tobie i innym .. Skoro tego nie widzicie to
                                widocznie nie chcecie ...I już ...
                                • monikaannaj Re: Ja chyba też .... 06.09.06, 15:04
                                  nie kora, nie tłumaczyłas. Zauważyłaś jedynie ze jedni ludzie zachowują sie
                                  wobec drugich tak a wobec trzecich inaczej. Chodzi po prostu o to, że jednych
                                  lubią innych nie. Jeśłi dla ciebie osoba LUBIANA JEST RÓWNIEJSZA - TO FAKT,
                                  MOZNA TAK POWIEDZIEĆ. nIEKTÓRZY NA FORUM SA LUBIANI PRZEZ WIEKSZĄ ILOŚC OSOWB
                                  NIZ INNI. (sory za kapsloka, nie chciałam krzyczec).

                                  Hm.. wyglada na to że musże ci przyzać racje - jełsi swiętymi krowami nazwac
                                  osoby lubiane przez kilka innych osób - to faktycznie, śa na tym forum!

                                  Ale - co w tym złego? uwazasz że powinnismy sie tu starać nie lubić nikogo
                                  bardziej niż innych?
                                  • kora3 Re: Ja chyba też .... 06.09.06, 15:22
                                    monikaannaj napisała:

                                    > nie kora, nie tłumaczyłas. Zauważyłaś jedynie ze jedni ludzie zachowują sie
                                    > wobec drugich tak a wobec trzecich inaczej. Chodzi po prostu o to, że jednych
                                    > lubią innych nie.

                                    Nie Moniko .. w moim odczuciu nie mozna kogoś potepaić za cos, za co chwalimy
                                    kogoś innego - bezwzględu na to, czy sie kogos luibi czy też nie .. To nie ma
                                    nic do rzeczy.

                                    Lubię Stepha np (choć nie tylko) :) ale jeślibym przeczytała, ze kogoś wyzywa
                                    to na 100 proc. zwróciłabym mu uwagę. Nie mam nic do Wojtka personalnie, ale
                                    kiedy udaje zdziwionego zasadami katolików staram się mu tłum,aczyć,z e mają
                                    prawo do swoich zasad, tak jak wszyscy inni i TO SAMO tłumacze Forumisku, gdy
                                    udaje nieświadomego, ze ateista nie uznaje pojęcia "grzech"

                                    Zgadzanie się z kimś, lubienie kogoś, sympatyzowanie z kimś to jedno i
                                    oczywiste jest, ze taka osoba budzi inne uczucia niż obojetna, czy nielubiana,
                                    ale nazywanie zachowania jednej osoby, bo sie jej nie lubi złym i takiego
                                    samego zachowania osoby ktorą sie lubi dobrym jest dziwaczne, tendebncyjne i
                                    nazywane powszechnie polityką czy logika Kalego:)

                                    Jeśłi dla ciebie osoba LUBIANA JEST RÓWNIEJSZA - TO FAKT,
                                    > MOZNA TAK POWIEDZIEĆ. nIEKTÓRZY NA FORUM SA LUBIANI PRZEZ WIEKSZĄ ILOŚC OSOWB
                                    > NIZ INNI. (sory za kapsloka, nie chciałam krzyczec).

                                    Nic nie szkodzi :) Oczywiscie ...ze są takie osoby i nic w tym dziwnego.
                                    Powiedzmy zatem wprost i jasno: nie wolno gadać personalnie o X, to jest
                                    chamskie, bnpo X jest lubiany, o Y wolno gadać co sie chce, bo Y jest
                                    nielubiany :) I już .. To mi wyjaśni sprawę :)
                                    Nawiasem mówiąć o ile pamiętam to w komnkretnym przypadku mniej wiecej równa
                                    liczba ludzi krytykowala "równiejszych" co histerycznie walczyła o
                                    nierozmawianie o niej ...I tu jest Moniko pies pogrzebany .. Nie chodzi o
                                    niezgadzanie sie z treścią krytyki na czyjś temat, a uważanie SAMEJ krytyki za
                                    naganną ..
                                    Przykładowo ja powiem "X jest stronniczy, bo..." a Ty lubiąc X odp. "Nie,wcale
                                    nie jest, wrecz przeciwnie, ponieważ...." i to normalne. Ale jesli Ty mi
                                    odpowiesz "Chamstwem jest mówić o X! Daj X spokój, bpo nieładnie jesr w ogóle
                                    perrsonalnie o kims mówic na forum i mnie to obraza soobiscie" to oczekuję, ze
                                    wg Ciebie nieładnie jest i po chamsku mówić o KIMKOLWIEK personalnie, nie tylko
                                    o lubianym przez Ciebie X, bo prezentujesz takie zasady. Czy tearz jasne???

                                    >
                                    > Hm.. wyglada na to że musże ci przyzać racje - jełsi swiętymi krowami nazwac
                                    > osoby lubiane przez kilka innych osób - to faktycznie, śa na tym forum!

                                    To chyba byłaby wg tej teorii wiekszosć .. Nie Moniko, nie chodzi o osoby
                                    lubiane pzrez kilka osob :)

                                    >
                                    > Ale - co w tym złego? uwazasz że powinnismy sie tu starać nie lubić nikogo
                                    > bardziej niż innych?

                                    Moniko .. no faktycvznie nie rozumiesz ...albo udajesz ...

                                    Mozna sobie lubic kogo sie chce i nie lubić kogo sie chce i mozna to jasno
                                    powiedzieć, ale nie w formie obiektywnej krytyki zjawiska personalnego
                                    dyskutowania o kimś, a w formie szczerej wypowiedzi "Lubię X niezależnie od
                                    tego jak sie zachowuje i niezależnie pod tego jak sie zachowuje przykro mi
                                    czytac krytykę X" i juz :)
    • maria421 Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 10:21
      Nie zauwazylam aby na Forum istnialy jakies swiete krowy.
      Forum ma natomiast inny problem- czyli ciagle powracajace pod roznymi nickami
      Ogolone Jajka.
      • kora3 Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 10:33
        maria421 napisała:

        > Nie zauwazylam aby na Forum istnialy jakies swiete krowy.

        No to moze Mario nie zauwazyłas, bo nie śledziłas tak intensywnie forum przez
        pewien zcas ...
        Co do tego, ze nie zauwazyłas, bo nie chcesz - nie śmiem Cie o to
        podejrzewać ...I o ile tak byłoby bardzo by mnie to rozczarowało ...

        > Forum ma natomiast inny problem- czyli ciagle powracajace pod roznymi nickami
        > Ogolone Jajka.

        A ja uważam, ze nierówne traktowanie personalnych rozmów o forumowiczach
        ich "zyciu i twórczosci" to jednak problem naszej małej społecznosci ...
        • maria421 Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 10:56
          kora3 napisała:


          > No to moze Mario nie zauwazyłas, bo nie śledziłas tak intensywnie forum przez
          > pewien zcas ...
          > Co do tego, ze nie zauwazyłas, bo nie chcesz - nie śmiem Cie o to
          > podejrzewać ...I o ile tak byłoby bardzo by mnie to rozczarowało ...

          Kora, a moze po prostu pewne sprawy widze inaczej niz Ty?
          • kora3 Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 11:17
            Moze Mario.. ale fakty to fakty .. Albo spoko i na miejscu jest personalne
            gadanie o kimś z forum z mniejszą lub większa dozą złosliwosci, albo nie ..
            Jesli jest to znaczy, ze o każdym ...
            • maria421 Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 11:33
              Kora, a moze bys tak wylozyla kawe na lawe i powiedziala kto wedlug Ciebie jest
              taka swieta krowa?
              • kora3 Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 12:13
                maria421 napisała:

                > Kora, a moze bys tak wylozyla kawe na lawe i powiedziala kto wedlug Ciebie
                jest
                >
                > taka swieta krowa?

                Mario ... ja prosze tylko o jasną odpowiedź na pytanie: Czy personalna dyskusja
                o któryms w forumowiczów na temat styulu jaki prezentuje w rozmowie, sposobu
                przekazywania treści z uwzglednieniem ogólnej oceny tegoż forumowicza wyrazonej
                mniej lub bardziej kulturalnie, czy złośliwie oraz z użyciem jego wlasnego
                stylu w celu ukazania, jaki ten styl jest w odbiorze jest:L
                a) naganne i chamskie iraz krzywdzące tegoż forumowicza
                b) niedipuszczalne i świadczace o tendencyjności
                c) dopuszczalne o ile kulturalne i nie za bardzo personlne
                d) dopuszczalne, jako normalna rozmowa byle nie łamac regulaminu.

                Jesli bedziesz tak dobra i udzielisz odpowiedzi to prosze powiedz mi, czy ta
                odpowiedź, czyli twoje zdanie przenosi się na kazdego forumowicza, czy też jest
                forumowicz, albo ich grupa, których takie załozenie nie dotyczy. Jeśli jest,
                albo powinna być to dlaczego?
                • a000000 Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 13:49
                  Korciu, Maria jest nalepszym przykładem osoby, która jest omawiana, krytykowana,
                  obdarowywana epitetami...i to ze względu na poglądy. A ja podejrzewam, że
                  również ze względu na nieuświadomiomą zazdrość, że tak dzielnie i spokojnie
                  potrafi bronić swoich przekonań. I MERYTORYCZNIE - a tego się katolom nie
                  wybacza. Katol może być tylko ciemniakiem.

                  Drugą znaną mi osobą wobec której miała miejsce forumowa nagonka był arcykr. Też
                  ze względu na poglądy.

                  Pojedyńcze utarczki są naturalnym zjawiskiem, inaczej nie byłoby dyskusji tylko
                  kółko wzajemnej adoracji.
                  • kora3 Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 14:30
                    a000000 napisała:

                    > Korciu, Maria jest nalepszym przykładem osoby, która jest omawiana,
                    krytykowana
                    > ,
                    > obdarowywana epitetami...i to ze względu na poglądy.

                    Azerciu.. a ja wcale nie neguję, ze jest jak mówisz :( Naprawdę... Pytanie jest
                    NORMALNE DO WSZYSTKICH do nikogo personalnie przecież!
                    Czy Maria jest omawiana, czy nie byłaby moze mieć jakieś zdanie przecież i
                    mzoe, jeśli zechce je wyrazic .. Tylko o to mi chodzi ...

                    A ja podejrzewam, że
                    > również ze względu na nieuświadomiomą zazdrość, że tak dzielnie i spokojnie
                    > potrafi bronić swoich przekonań. I MERYTORYCZNIE - a tego się katolom nie
                    > wybacza. Katol może być tylko ciemniakiem.

                    Azercia , ale to nie jest jedyny stereotyp na tym forum, nie wiem czy zwrócilas
                    uwagę na to, ze wg niektórych ateista, albo czlowiek nie bedący katolikiem
                    jest: cham, czepialski, głupek, gbur ewentualnie udaje dobrego, ale musi być
                    zły - itepe. :(

                    >
                    > Drugą znaną mi osobą wobec której miała miejsce forumowa nagonka był arcykr.
                    Te
                    > ż
                    > ze względu na poglądy.

                    Myślę,z e Arcykrowi nie dostało sie za poglady tylko za ibrazanie innych i
                    wyplatanie głupot .. Pamiętam Jego wypowiedzi i wcale nie były takie wywazaone,
                    spokojne i kulturalne ...
                    Zresztą zastanawiam sie co to jest "nagonka" i kiedy "za poglady".. Czy nagonka
                    jest wtedy, gdy lkomuś nie podobają sie czyjeś poglądy i polemizuje z nimi, czy
                    wtedy gdy odpowie komuś równie nie mile, jak ten pierwszy powie jkemu i kiedy
                    chodzi naprawdę o poglady, a kiedy o sposob ich przedstawiania i zwracania sie
                    do innych.

                    >
                    > Pojedyńcze utarczki są naturalnym zjawiskiem, inaczej nie byłoby dyskusji
                    tylko
                    > kółko wzajemnej adoracji.

                    No własnie, własnie
                    • nauma Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 16:21
                      Mam dość ciekawe pytanie do Marii w tym wątku. Jako że właśnie toczymy dość
                      ciekawą dyskusję (m.in. o Papuasach :) , tocząc ją jako osoby "z dwóch
                      przeciwstawnych obozów", a ja ostatnio narobiłem dość dużo szumu (szambo,
                      chamstwo, nienawiść do katolicyzmu, skrzywiona w dzieciństwie osobowość) - czy
                      Mario uważasz, że np. ja Cię obmawiam, krytykuję, obdarowuję epitetami? Może to
                      tylko impresja, ale mam wrażenie, że tego nigdy nie robiłem, zaś aktualna
                      dyskusja, acz z lekka zacietrzewiona, jest w gruncie rzeczy rzeczowa i MIŁA.
                      Sorki za osobisty wtręt.
                      • maria421 Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 17:13
                        nauma napisał:

                        > Mam dość ciekawe pytanie do Marii w tym wątku. Jako że właśnie toczymy dość
                        > ciekawą dyskusję (m.in. o Papuasach :) , tocząc ją jako osoby "z dwóch
                        > przeciwstawnych obozów", a ja ostatnio narobiłem dość dużo szumu (szambo,
                        > chamstwo, nienawiść do katolicyzmu, skrzywiona w dzieciństwie osobowość) -
                        czy
                        > Mario uważasz, że np. ja Cię obmawiam, krytykuję, obdarowuję epitetami? Może
                        to
                        >
                        > tylko impresja, ale mam wrażenie, że tego nigdy nie robiłem, zaś aktualna
                        > dyskusja, acz z lekka zacietrzewiona, jest w gruncie rzeczy rzeczowa i MIŁA.
                        > Sorki za osobisty wtręt.

                        Absolutnie mnie nie obmawiasz, przeciez piszesz bezposrednio do mnie. A piszac
                        bezposrednio do mnie masz wszelkie prawo do tego , aby mnie i moje opinie
                        krytykowac.
    • fan_gazety Rozmawiania o kimś, jako osobie, nie akceptuję 05.09.06, 12:35
      Budzi to mój dystans i niechęć do uczestnictwa w takiej rozmowie.

      • kora3 Drugi głos ma "nie" Czy jest ktoś na "tak"? 05.09.06, 12:42
        Ok :)
        • maria421 Re: Drugi głos ma "nie" Czy jest ktoś na "tak"? 05.09.06, 14:14
          Kora, uwazam ten watek za tworzenie niepotrzebnego zamieszania.
          Mamy regulamin forum, to chyba wystarczy? Po co wiec jeszcze jakies insynuacje
          jakoby jedni byli lepiej traktowani od innych, jakoby byly tu jakies "swiete
          krowy", a to wszystko jeszcze na zasadzie "domysl sie kogo mam na mysli"?

          Kazdy tu moze miec wlasne sympatie i antypatie, kazdemu jest wolno wystapic w
          obronie lub przylaczyc sie do krytyki innego forumowicza. Wszystko w ramach
          ustalonych przez regulamin.
          Nie mam nic wiecej do powiedzenia na ten temat.
          • kora3 Re: Drugi głos ma "nie" Czy jest ktoś na "tak"? 05.09.06, 14:32
            maria421 napisała:

            > Kora, uwazam ten watek za tworzenie niepotrzebnego zamieszania.
            > Mamy regulamin forum, to chyba wystarczy? Po co wiec jeszcze jakies
            insynuacje
            > jakoby jedni byli lepiej traktowani od innych, jakoby byly tu jakies "swiete
            > krowy", a to wszystko jeszcze na zasadzie "domysl sie kogo mam na mysli"?

            Nie mario ..myślę,z e nie trza się domyslac ...
            >
            > Kazdy tu moze miec wlasne sympatie i antypatie, kazdemu jest wolno wystapic w
            > obronie lub przylaczyc sie do krytyki innego forumowicza. Wszystko w ramach
            > ustalonych przez regulamin.

            Słowem dopuszczasz personalne omawianie o ile sposob jest zgodny z
            regulaminem...Dotyczy to, jak rozumiem kazdego forumowicza...
            I Ok .. chozdiło mi tylko o to.
            • maria421 Re: Drugi głos ma "nie" Czy jest ktoś na "tak"? 05.09.06, 14:44
              kora3 napisała:


              > Nie mario ..myślę,z e nie trza się domyslac ...

              Kora, zrozum, ze nie wszyscy moga wiedziec, co ty masz na mysli, nie wszyscy
              musza sie zgadzac z tym, co masz na mysli.

              > Słowem dopuszczasz personalne omawianie o ile sposob jest zgodny z
              > regulaminem...Dotyczy to, jak rozumiem kazdego forumowicza...

              Kora, przeciez Ty sama z tych wolnosci korzystasz :-)
              • kora3 Re: Drugi głos ma "nie" Czy jest ktoś na "tak"? 05.09.06, 15:09
                maria421 napisała:

                > kora3 napisała:
                >
                >
                > > Nie mario ..myślę,z e nie trza się domyslac ...
                >
                > Kora, zrozum, ze nie wszyscy moga wiedziec, co ty masz na mysli, nie wszyscy
                > musza sie zgadzac z tym, co masz na mysli.

                Oczywiscie, a gdzie w moim pytaniu wymagam by się czegoś domyslać i zgadzać ze
                mną ...?
                >
                > > Słowem dopuszczasz personalne omawianie o ile sposob jest zgodny z
                > > regulaminem...Dotyczy to, jak rozumiem kazdego forumowicza...
                >
                > Kora, przeciez Ty sama z tych wolnosci korzystasz :-)

                Naturalnie:) Tyle,z e mnie sie zdarzyło zostać za to mocno potępioną :)
                Dlatetego pytam, czy wolno :) Tym bardziej, gdy widze, ze za dyskusję
                personalną nt. osób innych niz ta za której personalną krytyke mnie potepiono,
                nikt nikogo niem potepia.
                Chciałam tylko mieć czarno na białym : albo dyskusja o kims z fporum
                personalnie jest godna potepienia, naganna i świadczy o złym wychowaniu, albo
                nie.
          • kora3 A co do "domyślania się" Marysiu 05.09.06, 15:04
            To możemy o tym pogadać na priwie, bpo nie chce wywoływac własnie personalnej
            dyskusji.
            • maria421 Kora, zobacz co zalazlam: 05.09.06, 15:07
              Twoj post do Moniki na temat Sion:

              Moniko ...:)
              Autor: kora3
              Data: 27.07.06, 09:20 + dodaj do ulubionych wątków

              + odpowiedz cytując + odpowiedz

              --------------------------------------------------------------------------------
              monikaannaj napisała:

              > czy ten argument - i z jaka liczną mowiacych stosuje sie w kazdej sutuacji?
              czy
              >
              > można go zaunac gejom ubiegającym sie o parade równości? czy zawsze liczy sie
              > tylko to co mowi kora stefan i ty?

              Nie wiem, jak inni, ale ja uznaje, ze liczy się to, co ja mówie , a przynajmniej
              tylko i wyłacznie.
              Każdy moze miec na każdy temat swoje zdanie i jakoś je argumentowac, a argument
              może być przekonujący, albo nie ...
              Nie chodzi teraz o personalne rozgrywki, ale skoro już o tym rozmawiamy ...
              Różnica pogladów to jedno, ale szalona egzaltacja i agresja to calkiem co
              innego. Wybacz, ale takie wrazenie mam osobiste w rozmowach z Sion. WSZYSTKO
              bierze zaraz za atak na siebie i to co wyznaje, nawet jesli to uwaga całkiem
              spoza sparw okołoreligijnych. Kiedys rozmawiałyśmy o jakiejs banalnej sprawie,
              chyba o dodatku z tytułu samotnego rodzicielstwa. Sion się zżymała, ze MOPS nie
              wypłacił matce w konkubinacie na dzieci, kiedy tatuś poszedł w Polskę a potem do
              więzienie. Była zdumiona, ze delikwenta należało podać o alimenty, tłumaczyła,
              ze matka dzieci kocha tego gościa. podesłałam link ze stosownym przepisem, a
              Sion nadal wyrzekała na mnie, z eją dyskredytuję, ze nie mam pojecia, że nie
              znam się na swojej pracy, ze się popisuje itepe. no zcy to rozsądne Moniko?
              Wtedy się przekonałam, ze tak naprawdę sion serio lubi robic za kogoś kto jest
              męzcennikiem za wiare opromienionym szczególna łaską polegająca na tym, ze
              'poganie" ja dreczą np. mówiąc,z e nie ma co sie wsciekać, a poczytać
              przepis :)
              --------------------------------------------------------------------------------


              Oj, Kora, Kora....
              I po co ten caly watek???


              • kora3 No własnie mario :) 05.09.06, 15:11
                Po to, zeby m.in. się dowiedzieć dlaczego Naumę można krytykować, a Sion np.
                nie :)
                Sądziłas, ze mnie zaskoczysz? Nic bardziej mylnego, :) Ja wiem co pisałam iraz
                dlaczego i wcale się tego nie wypieram :) Interesowało mnie tylko to czy
                pisanie personalnie jest takie naganne w przypadklu wszystkich czy tylko
                niektorych forumowiczówq, tak samo czy jest dopuszczalne w stposunku
                do "szarego pospólstwa" a do "świętych krów forumowych" - nie jest :)
                • maria421 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:21
                  Czy ja mowie, ze Sion czy kogokolwiek innego nie mozna krytykowac?

                  Ja sie tylko bardzo dziwie, ze wlasnie TY zakladasz taki watek, skoro sama
                  obgadujesz jednych w postach do innych.
                  • stephen_s Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:25
                    MOim zdaniem róznica polega na tym, że o Sion rozmawialiśmy odnośnie jej
                    zachowania na forum - natomiast w sprawie Naumy Lotak i inni pojechali sobie po
                    jego blogu itd.

                    Oczywiście, personalizmów w ogóle najlepiej unikać, ale dla mnie osobiście to
                    nie to samo, jeśli ktoś krytykuje mnie za moje poglądy / zachowanie na forum, a
                    kiedy ktoś z forum wchodzi na mojego bloga i potem na forum pisze, że mój blog
                    to szambo.

                    No ale to moje trzy grosze tylko...
                    • maria421 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:35
                      Roznica jest taka, ze Blog Naumy zostal przyciagniety na forum przez Wojtka ,
                      skomentowany przez Lotaka, po czym nastapila dyskusja , bezposrednia dyskusja
                      miedzy Nauma i Lotakiem, Azerka i mna. Ja z Nauma do tej pory milo sobie
                      gawedze.

                      Tekst Kory ktory zacytowalam nie byl bezposrednia rozmowa z Sion lecz
                      obmawianiem Sion w poscie do Moniki (do Lynxa tez).

                      • stephen_s Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:41
                        > Roznica jest taka, ze Blog Naumy zostal przyciagniety na forum przez Wojtka ,
                        > skomentowany przez Lotaka, po czym nastapila dyskusja , bezposrednia dyskusja
                        > miedzy Nauma i Lotakiem, Azerka i mna. Ja z Nauma do tej pory milo sobie
                        > gawedze

                        No OK, ale Jajco przyciągnął jeden konkretny wpis - a Lotak pojechał po całości,
                        zresztą bez dokładnego wczytywania sie. Uważam, ze było to niepotrzebne.


                        > Tekst Kory ktory zacytowalam nie byl bezposrednia rozmowa z Sion lecz
                        > obmawianiem Sion w poscie do Moniki (do Lynxa tez).

                        O ile pamiętam, to owo obmawianie Sion wynikało z wcześniejszych rozmów między
                        Sion, Korą i mną. No i dotyczyło to zachowania Sion na forum, nei jej prywatnych
                        spraw...
                        • kora3 Dokladnie nt. 05.09.06, 15:44

                        • a000000 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:45
                          Prywatnych spraw? W momencie, gdy Nauma upublicznił swoje prywatne sprawy -
                          sprzedał prawa autorskie.

                          Nie musi Lotak się wczytywać, to co po wierzchu też może się nie podobać.
                          Przypominam, że jest to blog powszechnie dostępny, tak jak blog Wierzejskiego.
                          Co tam napisze autor - staje się publiczną własnością.
                        • maria421 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:48
                          stephen_s napisał:


                          > No OK, ale Jajco przyciągnął jeden konkretny wpis - a Lotak pojechał po
                          całości
                          > ,
                          > zresztą bez dokładnego wczytywania sie. Uważam, ze było to niepotrzebne.

                          Stefanie, jak juz Azerka mowila, Nauma ma link do Bloga pod kazdym postem,
                          czyli zaprasza do czytania. Musi wiec liczyc sie z krytyka.

                          > O ile pamiętam, to owo obmawianie Sion wynikało z wcześniejszych rozmów między
                          > Sion, Korą i mną. No i dotyczyło to zachowania Sion na forum, nei jej
                          prywatnyc
                          > h
                          > spraw...

                          To byla bardzo niepochlebna charakterystyka osobowosci Sion, to uderzalo w jej
                          osobe.
                          • kora3 heh :) 05.09.06, 21:45
                            maria421 napisała:

                            > stephen_s napisał:
                            >
                            >
                            > > No OK, ale Jajco przyciągnął jeden konkretny wpis - a Lotak pojechał po
                            > całości
                            > > ,
                            > > zresztą bez dokładnego wczytywania sie. Uważam, ze było to niepotrzebne.
                            >
                            > Stefanie, jak juz Azerka mowila, Nauma ma link do Bloga pod kazdym postem,
                            > czyli zaprasza do czytania. Musi wiec liczyc sie z krytyka.
                            >
                            > > O ile pamiętam, to owo obmawianie Sion wynikało z wcześniejszych rozmów m
                            > iędzy
                            > > Sion, Korą i mną. No i dotyczyło to zachowania Sion na forum, nei jej
                            > prywatnyc
                            > > h
                            > > spraw...
                            >
                            > To byla bardzo niepochlebna charakterystyka osobowosci Sion, to uderzalo w jej
                            > osobe.

                            Co ??? to była bardzo grzecznie napisana prośba o normalne zachowanie pozbawione
                            egzaltacji przedszkolaka :) Ale , naturalnie wywolało jeszcze większy pisk i
                            tupanie :)
                            a nawiasem mowić te opinie o naumie i Wojtusiu, xczasem o Diabollu, o mnie i
                            Stephu i paru jeszcze forumowiczach to s mile pochlebne i nie godzą w osoby? To
                            co czytalam o Naumie było bardzo niemile, tyle, ze on przy całej pzrpisywanej mu
                            'szambowtości' nie zachowywał się w odpowiedziach jak ... No własnie ....:)
                      • kora3 Oj mario .. mario ... 05.09.06, 15:43
                        Mam Ci poszukac tektów o Naumie do mnie ?
                        Zresztą gdybyś śledziła tamtemn watek wiedziałąbyś, ze pisałam najperw i pzrede
                        wszxystkim do Sion .. Poza tym mogła sie ustosunkowac do mojego posta
                        jakiegokolwiek na forum o niej czy nie op niej bo sa wiodoczne... Lotak też
                        skomentował bl;oga Naumy DO WSZYSTKICH, bo nawet wat zalozył .. Nauma sie
                        zapoznałi odpowiedział :)

                        Korcia
                        "Nie zdechniemy tak szybko, jak sobie roi śmierć"
                        • maria421 Re: Oj mario .. mario ... 05.09.06, 17:28
                          kora3 napisała:

                          > Mam Ci poszukac tektów o Naumie do mnie ?

                          Zajrzalam na tamten watek, ale znalazlam tylko ze Lotak zarzucil Ci, ze zajelas
                          stanowisko najprawdopodobniej nie zapoznawszy sie z blogiem Naumy.
                          Jezeli cos mi umknelo, to prosze o link.

                          > Zresztą gdybyś śledziła tamtemn watek wiedziałąbyś, ze pisałam najperw i
                          pzrede
                          >
                          > wszxystkim do Sion .. Poza tym mogła sie ustosunkowac do mojego posta
                          > jakiegokolwiek na forum o niej czy nie op niej bo sa wiodoczne... Lotak też
                          > skomentował bl;oga Naumy DO WSZYSTKICH, bo nawet wat zalozył .. Nauma sie
                          > zapoznałi odpowiedział :)

                          Kora, jezeli wiec prowadzilas bezposrednia rozmowe z Sion, to po co Ci bylo
                          jeszcze obgadywac ja do innych?

                          Pamietaj, ze to WOJTEK zareklamowal nam ow tekst Naumy. Czy to oznacza, ze
                          jezeli Nauma , autor tekstu, jest rowniez forumowiczem, to nie wolno takiego
                          tekstu krytykowac?
                          • kora3 Re: Oj mario .. mario ... 05.09.06, 21:18
                            maria421 napisała:

                            > kora3 napisała:
                            >
                            > > Mam Ci poszukac tektów o Naumie do mnie ?
                            >
                            > Zajrzalam na tamten watek, ale znalazlam tylko ze Lotak zarzucil Ci, ze zajelas
                            >
                            > stanowisko najprawdopodobniej nie zapoznawszy sie z blogiem Naumy.
                            > Jezeli cos mi umknelo, to prosze o link.
                            Mówiłam o linku w którym pojawiły sie moje przemyslenia o Sion, a nie jakieś
                            przemyślenia Lotaka :)

                            >
                            > > Zresztą gdybyś śledziła tamtemn watek wiedziałąbyś, ze pisałam najperw i
                            > pzrede
                            > >
                            > > wszxystkim do Sion .. Poza tym mogła sie ustosunkowac do mojego posta
                            > > jakiegokolwiek na forum o niej czy nie op niej bo sa wiodoczne... Lotak t
                            > eż
                            > > skomentował bl;oga Naumy DO WSZYSTKICH, bo nawet wat zalozył .. Nauma sie
                            >
                            > > zapoznałi odpowiedział :)
                            >
                            > Kora, jezeli wiec prowadzilas bezposrednia rozmowe z Sion, to po co Ci bylo
                            > jeszcze obgadywac ja do innych?

                            Po to samo po co były komentarze ogólne o Naumie i Wojtku nie do nich Mario ..
                            Nie czepiaj się :) zapytałam ogólnie i nie chciałam gadać o konkretnych osobach
                            .. to Ty przuywołałas przykład z Sion :)
                            Zrerszta z Sion nie dało się rozmawiać :) Bo nie jest w stanie przyjąć spokojnie
                            ŻADNEJ krytyki

                            >
                            > Pamietaj, ze to WOJTEK zareklamowal nam ow tekst Naumy. Czy to oznacza, ze
                            > jezeli Nauma , autor tekstu, jest rowniez forumowiczem, to nie wolno takiego
                            > tekstu krytykowac?

                            Wolno .. Mario, aj uważam własnie, ze WOLNo .. Tylko nie moge pojac dlaczego to
                            ma dotyczyć tylko niektórych forumowiczów, a inni mają byc "nieobgadywanym" tabu
                            :) Nie rozumiesz tego ??
                            • maria421 Re: Oj mario .. mario ... 05.09.06, 22:46
                              kora3 napisała:

                              > maria421 napisała:
                              >
                              > > kora3 napisała:
                              > >
                              > > > Mam Ci poszukac tektów o Naumie do mnie ?
                              > >
                              > > Zajrzalam na tamten watek, ale znalazlam tylko ze Lotak zarzucil Ci, ze z
                              > ajelas
                              > >
                              > > stanowisko najprawdopodobniej nie zapoznawszy sie z blogiem Naumy.
                              > > Jezeli cos mi umknelo, to prosze o link.

                              > Mówiłam o linku w którym pojawiły sie moje przemyslenia o Sion, a nie jakieś
                              > przemyślenia Lotaka :)
                              >
                              Korciu, przeciez napisalas "Mam Ci poszukac tekstow o Naumie do mnie", o
                              NAUMIE, Korciu, pisalas. No wiec podaj te teksty, jakie o NAUMIE pisano do
                              Ciebie i nie rob nagle z Naumy Sion.

                              A tak w ogole, Kora , uwazam ten watek za niepotrzebne macenie na forum.
                              Masz cos do kogos - zalatw to z nim osobiscie.
                              • kora3 Re: Oj mario .. mario ... 05.09.06, 23:00
                                maria421 napisała:

                                >
                                >
                                > > Mówiłam o linku w którym pojawiły sie moje przemyslenia o Sion, a nie jak
                                > ieś
                                > > przemyślenia Lotaka :)
                                > >
                                > Korciu, przeciez napisalas "Mam Ci poszukac tekstow o Naumie do mnie", o
                                > NAUMIE, Korciu, pisalas. No wiec podaj te teksty, jakie o NAUMIE pisano do
                                > Ciebie i nie rob nagle z Naumy Sion.

                                No byłoby trudno :) O ile żadne nie ma li tylko forumowej tozsamości to bardzo
                                wiele ich rózni .. M.in. to ze o naumie mozna gadac do woli, a Sion trza
                                oszczedzać :) acz nie tylko to ich poważnie różni ...

                                Ok ..poszukam Ci tych linków.. Ale o Naumie pisał do mnie m.in Lotak. mni.
                                Azercia i nie uważam tego za "obgadywanie" poniewaz nauma mógł sie zapoznac z
                                trescią tych postów i odpowiedziec na nie, nawet jesli hyły polemika kogoś ze
                                mna np.

                                >
                                > A tak w ogole, Kora , uwazam ten watek za niepotrzebne macenie na forum.
                                > Masz cos do kogos - zalatw to z nim osobiscie.Mario .. czy Ty nie mozesz
                                pojąć, ze ja NIC nie mam personalnie do NIKOGO?

                                Pisze to chyba 18 raz! :)
                                Nie ja wyciagnełam PERSONALNY przyklad Sion, czy Naumy, ale TY :)
                                Ja pisałam OGÓLNIE o nierownym traktowaniu PERSONALNYCH rozmow o forumowiczach!
                                Po prostu jestem na tym forum dlugo i to rzucilo mi sie w oczy.. Tak samo, jak
                                niektórym rzuciło sie np. to, ze omat koboska, czy wojtek przypominają Jajco...
                                Też powinni to załatwić osobiscie? Jakos nie widzę wpisów na ten temat :)
                                Napwde mario, nawetb jesli uważasz,ze każda nieścislośc powtórzona milion razy
                                zacznie funkcjonować jako prawda, to nie dam sobie wmówić, ze za pomocą tego
                                watku udowadniam ze mam coś do kogoś ...:)

                                Raz jeszcze powtarzam : CHODZI NIE O KOGOS konkretnego- Naumę, Wojtka , Sion,
                                czy bóg wie kogo jeszcze, le o zasady forumowej netykiety!
                                albo przyjete jest rozmawianie o innych i mozna polemizować z tym co ktos n
                                temat kogoś innego napisze, ale nie z tym, ze w ogóle ośmiela sie pisać, albo
                                nie wolno pisac o innych personalnie nic i taki wpis nalzeży zgłosic admince do
                                wywalenia.
                                Ja uwazam, ze mozna piosać , byle nie obrazać, a inni maja prawo polemizować ze
                                zdaniem krytykujacego, a nie domagac sie zapzrestania krytyki, ze wzgledów
                                netykiety. Czy jakas z tych opcji Ci pasuje NIEPERSONALNIE?
                                • maria421 Kora, 05.09.06, 23:31
                                  Kora , przestan macic.

                                  Raz piszesz o jakichs swietych krowach i ze ja powinnam sie domyslac i wiedziec
                                  o kogo Ci chodzi, przy okazji nie omieszkalas jeszcze raz napisac co myslisz o
                                  Sion a teraz chcesz mi wmowic, ze Twoj watek nie jest personalny???

                                  Kora, nie mam zamiaru dalej ciagnac tej dyskusji , ktora do niczego nie
                                  doprowadzi.

                                  Dobranoc.
                                  • kora3 Re: Kora, 05.09.06, 23:40
                                    maria421 napisała:

                                    > Kora , przestan macic.

                                    Mario pohamuj sie troche , co ???
                                    Nie mącę tylko usiłuje cos wyjaśnic i uściślic ...

                                    >
                                    > Raz piszesz o jakichs swietych krowach i ze ja powinnam sie domyslac i wiedziec.
                                    > o kogo Ci chodzi, przy okazji nie omieszkalas jeszcze raz napisac co myslisz o
                                    > Sion a teraz chcesz mi wmowic, ze Twoj watek nie jest personalny???

                                    Sama TY mario pzrywołałas tem przyklad z Sion.. nie - ja :) Personalny NIE JEST
                                    ...Nie ja wspomnialam o kims konkretnym, a o zjawisku... Ale skoro nawet Ty
                                    zauwazylas w czym rzezc:)

                                    >
                                    > Kora, nie mam zamiaru dalej ciagnac tej dyskusji , ktora do niczego nie
                                    > doprowadzi.
                                    >
                                    Pewnie Mario... :) jasne :)
                      • nauma Re: No własnie mario :) 05.09.06, 16:22
                        Aj, teraz dotarłem do tego wpisu. A zadałem wcześniej pytanie o to, jak
                        oceniasz dyskusję :)
                    • a000000 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:35
                      Stefciu, Nauma w swojej stopce zaprasza do tego bloga. Zreszta sam też czasem
                      komentuje na blogu to, co się dzieje na forum, a i linki podsyła. Gdyby blog był
                      ukryty, a ktoś mający tam wstęp wynosił wiadomości na zewnątrz, to byłby szczyt
                      chamstwa. Tymczasem blog jest otwarty dla wszystkich dorosłych oprócz Kochanicy.

                      Ty też pojechałeś po blogu Wierzejskiego, nawet z cytatami.
                      • stephen_s Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:39
                        > Ty też pojechałeś po blogu Wierzejskiego, nawet z cytatami.

                        No nie, to trochę co innego, wiesz :))))))
                        • a000000 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:41
                          dlaczego co innego? Czyżby Nauma był pierwszą świętą forumową krową?
                          • stephen_s Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:45
                            1. Wierzejski nie jest członkiem naszego forum.
                            2. Wierzejski jest osobą publiczną, więc jego blog ma podobny status, co wywiad.
                            • a000000 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:51
                              co do pkt 1 - nie ma znaczenia. Zresztą u nas występują anonimy, a więc MOŻE i
                              Wierzejski? NIE WIESZ kto jest na naszym forum.

                              co do pkt 2 - masz rację, jest osobą publiczną. Dlatego MUSI ważyć słowa - Nauma
                              nie musi. Nie wiem, czy blog ma status wywiadu - raczej pamiętnika. W wywiadzie
                              kłamać nie powinien - na blogu może pleść duby smalone - to jest forma literatury.
                              • grzespelc Re: No własnie mario :) 06.09.06, 08:19
                                > co do pkt 1 - nie ma znaczenia. Zresztą u nas występują anonimy, a więc MOŻE i
                                > Wierzejski? NIE WIESZ kto jest na naszym forum.

                                Sugerujesz, że Lynx jest Wierzejskim??

                                Nie, chyba jest trochę bardziej inteligentny...
                                • lynx.rufus Re: No własnie mario :) 06.09.06, 09:07
                                  grzespelc napisał:

                                  > > co do pkt 1 - nie ma znaczenia. Zresztą u nas występują anonimy, a więc M
                                  > OŻE i
                                  > > Wierzejski? NIE WIESZ kto jest na naszym forum.
                                  >
                                  > Sugerujesz, że Lynx jest Wierzejskim??
                                  >
                                  > Nie, chyba jest trochę bardziej inteligentny...

                                  jedrek? ten buraczany humor, to musisz byc Ty!

                                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                  • grzespelc Re: No własnie mario :) 06.09.06, 09:40
                                    Wojtuś, Ty się ze mną nie spoufalaj!
                                    • lynx.rufus Re: No własnie mario :) 06.09.06, 09:46
                                      grzespelc napisał:

                                      > Wojtuś, Ty się ze mną nie spoufalaj!

                                      gdziez mnie, szarej apolitycznej myszce do osoby o mentalnosci wicepremiera! o
                                      zadnej poufalosci mowy byc nie moze. i na przyszlosc uprzejmie prosze o nie
                                      pisanie o mojej osobie w taki sposob, jak poprzednio.

                                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                              • stephen_s Re: No własnie mario :) 06.09.06, 14:13
                                > co do pkt 2 - masz rację, jest osobą publiczną. Dlatego MUSI ważyć słowa - Naum
                                > a
                                > nie musi. Nie wiem, czy blog ma status wywiadu - raczej pamiętnika. W wywiadzie
                                > kłamać nie powinien - na blogu może pleść duby smalone - to jest forma literatu
                                > ry.

                                Azerko, Azerko... Przecież chyba rozumiesz, że blog polityka to nie to samo, co
                                blog osoby prywatnej. Wierzejski nie pisze o swoim życiu prywatnym, hobby itd.
                                On tak naprawdę używa bloga jako kolejnego kanału, którym przekazuje swoje
                                poglądy polityczne. Jeśli omawiam wpis z jego bloga, to omawiam jego poglądy, a
                                nie jego życie prywatne.

                                Tymczasem Lotak wszedł na blog Naumy, gdzie pisze on o sprawach zupełnie Lotaka
                                nie dotyczących i podsumował to jako "szambo". Nie chcę o to już kruszyć kopii,
                                ale uważam, że to było niepotrzebne. To samo przecież napisałem Kochanicy, gdy
                                publicznie komentowała, co Nauma na blogu pisze...
                      • kora3 A ja sie z Azercia zgadzam ... 05.09.06, 21:39
                        a000000 napisała:

                        > Stefciu, Nauma w swojej stopce zaprasza do tego bloga. Zreszta sam też czasem
                        > komentuje na blogu to, co się dzieje na forum, a i linki podsyła. Gdyby blog by
                        > ł
                        > ukryty, a ktoś mający tam wstęp wynosił wiadomości na zewnątrz, to byłby szczyt
                        > chamstwa. Tymczasem blog jest otwarty dla wszystkich dorosłych oprócz Kochanicy
                        > .
                        >
                        > Ty też pojechałeś po blogu Wierzejskiego, nawet z cytatami.

                        Początkowo uwazalam.,z e za ostro komentowana jest treśc bloga Naumy...ale skoro
                        t treśc jest dostępna to jest do skomentowania...Podobnie jak WSZELKIE wpisy na
                        forum tkże wpisy sw. krów :) TEŻ SĄ DO SKOMENTOWANIA ...
                        Zupełnie tak samo, jak blogi - skoro się pisze trza sie liczyć z komentarzem ..
                        Nie ppodobało mi się tylko ocenianie relacji Naumy z Luba ..
                        Paru ludziom nie podobała się też moja ocena Sion, ale teraz mam takie uwagi
                        daleko, bo widzę, ze Nauma też jest oceniany na wszelkie sposoby łacznie ze
                        stanem ducha i traumami i ok - prwo netu - pisze ocena jest :)
                        Ntomiast nadal nie zgadzam się, by miała dotyczyc tylko wybranych osób, a sw.
                        krów nie, bo swiete :)
                    • lotak2 Re: No własnie mario :) 06.09.06, 00:30
                      stephen_s napisał:

                      > MOim zdaniem róznica polega na tym, że o Sion rozmawialiśmy odnośnie jej
                      > zachowania na forum - natomiast w sprawie Naumy Lotak i inni pojechali sobie po
                      > jego blogu itd.
                      >
                      > Oczywiście, personalizmów w ogóle najlepiej unikać, ale dla mnie osobiście to
                      > nie to samo, jeśli ktoś krytykuje mnie za moje poglądy / zachowanie na forum, a
                      > kiedy ktoś z forum wchodzi na mojego bloga i potem na forum pisze, że mój blog
                      > to szambo.
                      >
                      > No ale to moje trzy grosze tylko...
                      >

                      Szanowny Stefanie,

                      proszę, trzymaj się faktów.

                      lotak wkleił tylko pewien chamski tekst (wraz z własnym komentarzem dotyczącym
                      nie tylko tekstu, ale też tematu wątku) z bloga Naumy, który wcześniej POCHWALIŁ
                      I ZALINKOWAŁ KTOŚ INNY.

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=47533332&a=47611608

                      Jak już wyjaśniłem Naumie, ten obraźliwy wszystkich katolików tekst okazał się
                      dla mnie do tego stopnia niestrawny, że w odruchu niekontrolowanych torsji,
                      popełniłem to nieszczęśliwe „szambo“, którego popełnić nie powinienem.

                      Zresztą potem dość długo się z tego powodu tłumaczyłem, wyjaśniając, dlaczego
                      blog Naumy mi się nie podoba i kilka osób podzieliło moje zdanie (co oczywiście
                      nie znaczy, że akceptowano ten mój nieszczęsny epitet).

                      Teraz odpowiedź w temacie wątku.

                      Otóż z tymi osobistymi wycieczkami to jest, moim zdanie tak:

                      Jeśli ja, lotak w niewybredny sposób prowokuję fnolla, nabijając się z jego
                      wizytówki i on, ten zrównoważony, miłujący bliźnich i pokój człowiek, jednak
                      traci nerwy, nazywając mnie: jajcem, piątą kolumną, pseudokatolikiem, człekiem
                      napędzanym nadmiarem żółci, czasu i pokręconej wyobraźni, wentylującym się i
                      pyskującym pod różnymi nickami na rozlicznych forach, to ja NIE MAM PRAWA SIĘ NA
                      NIEGO OBRAŻAĆ, bo swoją wcześniejszą prowokacją takiej reakcji się niejako
                      „dopraszałem“... Podobnie miała się sprawa z moją, tym razem zupełnie inaczej
                      motywowaną, reakcją na blog Naumy, który także nie pozostawił na mnie suchej nitki.

                      I tym właśnie RÓŻNIĘ się od większości miłych koleżanek i kolegów, że
                      rozdzielając na lewo i prawo drwinki i podpuchy, nie wymagam od nikogo brania
                      mnie „przez rękawiczki“, przeciwnie, kiedy w trakcie odwetowego „prania mnie“ po
                      wirtualnym pysku okaże się, że z czymś przesadziłem i „rewanżsta“ NAPRAWDĘ czuje
                      się urażony, to stać mnie na przeprosiny lub choćby tylko na wycofanie się z
                      dawnych pozycji (patrz konflikt z Naumą)...

                      Niestety, kilku poczciwych kolegów i koleżanek NIE WIE czasem, że klepie
                      obrażliwe głupoty i w konsekwencji nie widzi potrzeby przepraszania urażonych,
                      albo korektury własnych wypowiedzi...

                      Takie nieświadome numery przydarzają się czasami między innymi szanownej Korze,
                      która DZIWI się potem niezmiernie, że jej ludzie coś za złe miewają...

                      Mało tego, jak słusznie zauważyła Maria, rozdmuchuje następnie całą sprawę,
                      zakładając mało poważny, tendencyjny wątek, w których forum ma gremialnie
                      podreperować jej urażone nieświadomym urażeniem innych ego i potwierdzić, że
                      pewna szczególnie ulubiona przez nią koleżanka „jest wiśnia“...

                      Myślę, że na forum spotykają się rózni ludzie, o różnych temperamentach, różnym
                      poczuciu humoru i o różnej wrażliwości, więc do utarczek słownych i urazów
                      ZAWSZE będzie dochodziło i trzeba umieć dawać sobie z tym jakoś radę...

                      Czasem pomaga niewielka przerwa w dyskusjach:)

                      Pozdrawiam
                      • stephen_s Re: No własnie mario :) 06.09.06, 14:16
                        > proszę, trzymaj się faktów.
                        >
                        > lotak wkleił tylko pewien chamski tekst (wraz z własnym komentarzem dotyczącym
                        > nie tylko tekstu, ale też tematu wątku) z bloga Naumy, który wcześniej
                        > POCHWALIŁ I ZALINKOWAŁ KTOŚ INNY.
                        >
                        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=47533332&a=47611608
                        >
                        > Jak już wyjaśniłem Naumie, ten obraźliwy wszystkich katolików tekst okazał się
                        > dla mnie do tego stopnia niestrawny, że w odruchu niekontrolowanych torsji,
                        > popełniłem to nieszczęśliwe „szambo“, którego popełnić nie powinien
                        > em.

                        No i OK - nie czepiam się krytykowania tego jednego konkretnego tekstu, ale
                        owego "szamba". Ale skoro sam widzisz, że było to nieszczęśliwe, to świetnie -
                        dla mnie sprawa jest w tym momencie zamknięta i już się nie czepiam.
                      • fnoll małe sprostowanko 09.09.06, 13:22
                        lotak2 napisał:

                        > Jeśli ja, lotak w niewybredny sposób prowokuję fnolla, nabijając się z jego
                        > wizytówki i on, ten zrównoważony, miłujący bliźnich i pokój człowiek, jednak
                        > traci nerwy, nazywając mnie: jajcem, piątą kolumną, pseudokatolikiem, człekiem
                        > napędzanym nadmiarem żółci, czasu i pokręconej wyobraźni, wentylującym się i
                        > pyskującym pod różnymi nickami na rozlicznych forach, to ja NIE MAM PRAWA SIĘ
                        > NA NIEGO OBRAŻAĆ

                        napisałem ci po polsku, że nawet nie zrozumiałem o co ci chodzi z tą wizytówką,
                        więc jak się mogłem tym zdenerwować, jak twierdzisz? powtarzam, że błędnie
                        interpretujesz moją wypowiedź jako "karę" za swoje "niegrzeczne zachowanie"

                        ja całkiem serio zobaczyłem w tobie jajco, tak mnie olśniło nagle i korzystając
                        z okazji podzieliłem się z tobą i osobami postronnymi tym odkryciem - że nie
                        jesteś katolikiem, lecz osobą, która za cel obrała sobie doprawianie mordy
                        katolikom, boś im wrogi

                        pisałem i piszę to zupełnie "na zimno", analitycznie

                        odnosząc się do meritum - nikt nie powinien być traktowany jak "święta krowa"
                    • sion2 OCZYWISCIE SION2 :) 09.09.06, 10:40
                      ... zaczęłam czytac ten wątek, czytam, czytam i czytam i gdzies za 5. wpisem
                      kory zaczęłam sie domyslać że chodzi o Sion2 :) a nie o kogokolwiek innego.
                      Teraz wreszcie wyszło szydło z worka.

                      Kora nie mogę po prostu pojąć jak osoba tak inteligentna i elokwentna jak ty w
                      dalszym ciągu nie rozumie że powodem że kilka (zaledwie!) osób ujęło się za mną
                      w przytoczonym przez marię wątku, był fakt że ja NIE UCZESTNICZYŁAM PRAWIE w tej
                      nagonce na moją osobę, uparcie tylko odzwywałam się na zasadzie mechanizmu
                      zdartej płyty że proszę przestać przekręcać, przeinaczac moje wypowiedzi, proszę
                      przestać wkładac mi w usta niemoje poglądy, prosze przestać robić szczegółową
                      psychologiczną analizę mojej osobowości - oczywiście użyłam do tego nie tylko
                      słowa "proszę"

                      ty kora jesteś dla mnie zjawiskowa po prostu
                      takiego zawzięcie na moją osobę spotkałam tylko i wyłącznie jeszcze u Jajca,
                      który swego czasu po prostu żyć nie mógł bez codziennej lektury wszystkich moich
                      wpisów na kilku forach (i do razu leciał założyć wątek o mojej wypowiedzi na
                      swoim forum)

                      kilka tygodni minęło od tamtej dyskusji a w tobie ciągle ona siedzi
                      wzięło w niej udział zaledwie kilka osób (!) a ty wyciągasz wniosek na CAŁE FORUM

                      napisałaś kilka elaboratów na temat mojej osoby A NIE MOICH POGLĄDÓW czyli
                      zagłebiłaś się w argumenty ad personam zamiast merytoryczne

                      to była istna nagonka, czułam się jak zaszczuta, poniżona i że twoje oraz stepha
                      wypowiedzi miały na celu zrobienie ze mnie fanatycznej, egzaltowanej idiotki,
                      zdyskredytowanie mnie w oczach innych forumowiczów

                      stpeh mi nieustannie wmawiał niemoje poglady polityczne, co miałam robić? jak
                      mogę dyskutować z niemoimi poglądami które są mi przypisywane? może ty
                      potrafisz, ja od tamtej pory znikam z wątku natychmiast gdy ktoś zaczyna wmawiać
                      mi niemoje poglądy, a na tym forum zdarza się to tobie, stephowi oraz
                      sporadycznie azerce

                      zabawne jest i tragiczne jak bardzo sie oburzasz że całe forum nie przyłaczyło
                      się do nagonki na sion2 i ze wysnułaś z tegow niosek że jestem świętą krową :)))
                      • a000000 Re: OCZYWISCIE SION2 :) 09.09.06, 18:43

                        sion2 napisała:

                        >ja od tamtej pory znikam z wątku natychmiast gdy ktoś zaczyna wmawiać mi
                        niemoje >poglądy, a na tym forum zdarza się to tobie, stephowi oraz
                        > sporadycznie azerce

                        Sionko, jeśli kiedykolwiek wmawiałam Ci nie Twoje poglądy, nie czyniłam tego
                        specjalnie, tylko być może przez nieuwagę. Nie mniej jednak w tym miejscu pragnę
                        Cię przeprosić, gdyż absolutnie nigdy nie było moim celem dyskredytowanie Ciebie
                        ośmieszanie czy dorabianie "gęby". Możliwe, że Tobie przypisałam wypowiedź kogoś
                        innego, gdyż nie śledzę i nie przeprowadzam analiz osobowo -światopoglądowych, a
                        nawet się przyznam, że niektóre wypowiedzi czytam pobieżnie, a wątki pomijam - z
                        BRAKU CZASU. Dlatego może się zdarzyć, że pytam o coś już wyjaśnione.
                        Jeśli poczułaś się urażona - wybacz.
                      • stephen_s Re: OCZYWISCIE SION2 :) 09.09.06, 18:59
                        > stpeh mi nieustannie wmawiał niemoje poglady polityczne, co miałam robić? jak
                        > mogę dyskutować z niemoimi poglądami które są mi przypisywane?

                        Sion, błagam! Zrozumże, że naprawdę nie chodziło mi o wciskanie Ci nie-Twoich
                        poglądów. Przecież ileś razy pisałem, że WIERZĘ Ci, że masz takie a nie inne
                        poglądy.

                        Pisałem jedynie o tym, że Twoje zachowanie na forum idzie wprost przeciw Twoim
                        poglądom. Że jest tak, że deklarujesz poparcie dla źle potraktowanych
                        ekologów... a jednocześnie większość część dyskusji poświęcasz na udowadnianie,
                        czemu podejrzewasz, że owi ekolodzy by Cię nienawidzili. Że deklarujesz
                        (powtarzam, wierzę, że szczerze!) sprzeciw wobec LPRu... a jednocześniej na
                        forum bardziej Cię oburza to, że nazwę LPR (którego nie lubisz!) religijnymi
                        fanatykami, niż cokolwiek, co robi LPR.

                        Mówiąc w skrócie: chodziło mi o to, że jesteś osobą, która nie jest
                        fanatyczna... ale (zapewne nieświadomie) zachowuje się jak osoba, która właśnie
                        jest fanatyczna. Nie chodziło mi o wmawianie Ci pogladów, ale o zwrócenie Ci
                        uwagi na Twoją autoprezentację i sposób dyskusji - który jest taki, że nawet jak
                        się zgadzasz ze mną, to zachowujesz się tak, jakbyś chciała pokazać, że myślisz
                        coś zupełnie innego.

                        Pliz, zrozum to...
                    • sion2 jakiego zachowanie? 09.09.06, 10:44
                      ośmieliłam się nie zgadzać z twierdzeniem ze LPR to religijni fundamentaliści
                      katoliccy, ośmieliłam się krytykowac islam, osmieliłam się żądać zaprzestania
                      psychologicznej analizy mojej osoby przez domorosłą psycholożkę-korę i to ma być
                      zachowanie godne potępienia?

                      oj steph, młoda krew przez ciebie ciągle przemawia :(
                      • maria421 Sion, dobrze, ze sie odezwalas:-) 09.09.06, 14:07
                        Nie bierz sobie zbyt do serca tego watku, nie warto.
                  • kora3 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:39
                    maria421 napisała:

                    > Czy ja mowie, ze Sion czy kogokolwiek innego nie mozna krytykowac?

                    Nie Ty nie mówisz:) Ja zadałam pytanie WSZYSTKIM forumowiczom i TY
                    odpowiedziałas ...

                    >
                    > Ja sie tylko bardzo dziwie, ze wlasnie TY zakladasz taki watek, skoro sama
                    > obgadujesz jednych w postach do innych.

                    Obgadujesz ??? :) Na forum gdzie każdy moze to pzrezczytac .. Hmm no
                    nieważne ..
                    No Mario własnie dlatego zakładam, zeby wiedzieć za co mnie tak strasznie
                    potepiono, kiedy pozwoliłam sobie zauwazyć, ze Sion zachowuje sie tak jak
                    zachowuje (nawiasem mówc na początku do niej samej i bardzo delikatnie)...
                    Zarówno sama jak i reszta "obrońców" nie zostawiła na mnie syuchej nitki, ze
                    tak chamsko gadam personalnie ...Więc skoro widze, ze SIE mówi (nie obgaduje) o
                    Wojtku i Naumie tak szeroko zastanowiło mnie dlaczego to nie oburza:)
                    • maria421 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 15:44
                      Kora, rozumiem, ze jezeli wtedy zwrocono Ci uwage na to, ze zachowujesz sie nie
                      fair w stosunku do Sion obgadujac ja w postach do innych , to terez koniecznie
                      chcesz, zeby i innych skarcono?
                      To Sion wedlug Ciebie ma byc ta swieta krowa, bo sie za nia ujeto?

                      Zacytuj mi jakis post Lotaka do jakiegos forumowicza w ktorym on obgaduje Naume
                      tak jak Ty Sion, to moze tez go skarce:-)
                      • nauma Re: No własnie mario :) 05.09.06, 16:33
                        Hm, obgadywanie to chyba pisanie do innych. A Lotak PRZED dialogiem ze mną
                        wyrażał swoje opinie...
                        • a000000 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 17:12
                          Nie powiedziałabym, że Lotak swoją opinię wyraził PRZED dialogiem. Poczytał
                          sobie bloga a to tak, jakby Cię już poznał i pogadał.
                          Co do tej traumy z dziecińswa to już Ci wyjaśniłam. Muszę przypomnieć, że KAŻDE
                          zdarzenie z dzieciństwa odciska się piętnem na dziecku a potem dorosłym. Nasi
                          psychologowie może temat rozwiną, ale gdy zaczynasz terapię, psycholog
                          przeprowadza dość szczegółowy wywiad dotyczący dzieciństwa właśnie i tam
                          poszukuje przyczyn dorosłych niepowodzeń i postaw. Mówi się, że czym skorupka za
                          młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Podobno prawie każdy tyran był w
                          dziecińctwie maltretowany, pedofil - molestowany, psychopata był sierotą
                          emocjonalnym..... Odrzucenie przez dzieci MOGŁO spowodować dzisiejszą Twą
                          niechęć do katolików. Może nie tyle spowodować ile przygotować teren.
                        • maria421 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 17:21
                          nauma napisał:

                          > Hm, obgadywanie to chyba pisanie do innych. A Lotak PRZED dialogiem ze mną
                          > wyrażał swoje opinie...

                          Naumo, tekst z Twojego Blogu zostal przyciagniety na forum przez Wojtka. Od
                          niego dostales za ten tekst pochwale, Lotak Cie za ten tekst mocno skrytykowal.
                          Przypuszczam, ze gdyby Lotak pochwalil ten tekst, to nie byloby
                          to "obgadywanie"?
                          Dalej Lotak jednak rozmawial juz tylko z Toba na temat Twego Bloga.

                        • kora3 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 21:27
                          Ale wyrazał na ogólnym forum , mogłes przeczytac .. tak samo, jak Sion ..
                          Zresztą Maria ocenia wg mnie sytuację tendencyjnie .. Pisałam o Sion do sion.
                          Moniak i pare innych osób to skomentowalo, wiec pokrótce WYJKASNIŁAM tym osobom
                          w postach bedących ODPOWIEDZIĄ na ich posty dlaczego pozwlam sobie na krytyke
                          Sion :) Ale to juz uszłoi uwagi Marii, woli propagowac teze, ze "obgaduje "
                          kogoś na forum, gdzie ma mozliwosc ppoczytc to "obgadywany" :)
                      • kora3 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 21:25
                        maria421 napisała:

                        > Kora, rozumiem, ze jezeli wtedy zwrocono Ci uwage na to, ze zachowujesz sie nie
                        >
                        > fair w stosunku do Sion obgadujac ja w postach do innych , to terez koniecznie
                        > chcesz, zeby i innych skarcono?

                        Nie zwqrócono mi uwagi, ze kofgoś "obgaduję' co zreszta nie jest możliwe na
                        forum, gdzie i ten ktos ma pełny diostęp do wpisów Mario .. nie gadaj takich
                        rzeczy, bo to żenujące wg mnie ....
                        Kupe razy czuytam tui w postach np. do Stephena "Ty i Kor zachowujecie sie tak i
                        tak" "Kora tak samo głupio jak ty sie zcepia " itepe I NIE UWAZM tyego za
                        "obgadywanie" mogę sobie to przeczytać i nie jest czynione za moimi plecami ..

                        Czepiono się mnie o to, ze persolanlnie pisze na temat dziwacznego i sprzecznego
                        z wszelka logika zachowani tej forumowiczki ...Chodziło o sam fakt rozmaawiania
                        prersonalnie o kimś w sensie jego pisania i zachowania na forum... następnie, z
                        niekłamanym zdumieniem czytam, ze INNI ludzie są znacznie szerzej krytykowani,
                        oceniani i stawiani pod sciana za swoją forumową i niefporumową a ogólnie
                        internetową twórczosc .. Interesował mnie MECHANIZM - dlaczego krytyka jednych
                        jest be, a innych cacy i tyle :)

                        > To Sion wedlug Ciebie ma byc ta swieta krowa, bo sie za nia ujeto? Nie .. bo
                        UZNANO *w pewnym kregu, przyznaje dość ograniczonym), ze krytyka personalna tej
                        osoby jest nie do pzryjecia .. Czyż to nie jest swietokrówstwo w zestawieniu z
                        krytyka Naumy, Wojtka, Diabolla, mnie, Stepha ited. ?

                        >
                        > Zacytuj mi jakis post Lotaka do jakiegos forumowicza w ktorym on obgaduje Naume
                        >
                        > tak jak Ty Sion, to moze tez go skarce:-)

                        Mario.. chyba nie jesteś jeszcze adminem, zeby karcić :) Jeś.i chcesz udawać,z e
                        nie rozumiesz o co mi biefga - rób tak dalej ...:)
                • lynx.rufus Re: No własnie mario :) 05.09.06, 18:52
                  kora3 napisała:

                  > Po to, zeby m.in. się dowiedzieć dlaczego Naumę można krytykować, a Sion np.
                  > nie :)

                  och, ach! a kogo to obchodzi, ze Ty bys chciala sobie pokrytykowac? krytykuj i
                  licz sie z krytyka zwrotna. skoncz z ta prywata.

                  > Sądziłas, ze mnie zaskoczysz?

                  niestety, Ty takze nie zaskoczylas. znowu prywata....

                  > Interesowało mnie tylko to czy
                  > pisanie personalnie jest takie naganne w przypadklu wszystkich czy tylko
                  > niektorych forumowiczówq, tak samo czy jest dopuszczalne w stposunku
                  > do "szarego pospólstwa" a do "świętych krów forumowych" - nie jest :)

                  co to znaczy, ze cos "jest naganne"? ze ktos Ciebie skrytykuje, a kogos innego
                  nie? albo na odwrot? jestes nauczycielka, ze chcesz tu prowadzic lekcje wychowawcze?

                  oczywiscie, teoretycznie mozesz sobie zakladac tysiac watkow na temat tego, jak
                  Ciebie inni postrzegaja, jak Ty postrzegasz innych, co zjadlas na obiad, a czego
                  nie - na kolacje. a jesli w ten sposob starasz sie dowalic przeciwniczce,
                  pokazujesz tylko, ze to ona Ci dowalila.

                  powtarzam: daj sobie spokoj z osobistymi watkami, ktorych jak widac nie
                  potrafisz nawet dobrze zakamuflowac.

                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                  • kora3 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 21:33
                    lynx.rufus napisał:

                    > kora3 napisała:
                    >
                    > > Po to, zeby m.in. się dowiedzieć dlaczego Naumę można krytykować, a Sion
                    > np.
                    > > nie :)
                    >
                    > och, ach! a kogo to obchodzi, ze Ty bys chciala sobie pokrytykowac? krytykuj i
                    > licz sie z krytyka zwrotna. skoncz z ta prywata.
                    Odpuśc siobie, bo jak udowodniłam NIE J uprawiam tu tendencje i prywate :)

                    >
                    > > Sądziłas, ze mnie zaskoczysz?
                    >
                    > niestety, Ty takze nie zaskoczylas. znowu prywata....
                    Nawet nie umiałbyś tego roizwunąć i nie oczekuje tego :)

                    >
                    > > Interesowało mnie tylko to czy
                    > > pisanie personalnie jest takie naganne w przypadklu wszystkich czy tylko
                    > > niektorych forumowiczówq, tak samo czy jest dopuszczalne w stposunku
                    > > do "szarego pospólstwa" a do "świętych krów forumowych" - nie jest :)
                    >
                    > co to znaczy, ze cos "jest naganne"? ze ktos Ciebie skrytykuje, a kogos innego
                    > nie? albo na odwrot? jestes nauczycielka, ze chcesz tu prowadzic lekcje wychowa
                    > wcze?

                    Kolejny udający niemowlaka ??:)
                    Dobrze wiesz o co chodzi .. skoro krytyka Sion z mojej i stepha strony spotkała
                    się z potepieniem za SAMO persolane pisanie o kimś , to dziw bierze że krytuyka
                    perrsonalna kogos innego i nie mnie akuraz spotyka sie z aplauzem, nie? Wychodzi
                    wprost na to, ze nie jest ważne CZY kogos sie krytykuje personalnie, ale KOGo:)
                    jak "naszych" to źle, jak "tamtych" to cool :) Fajnie ....

                    >
                    > oczywiscie, teoretycznie mozesz sobie zakladac tysiac watkow na temat tego, jak
                    > Ciebie inni postrzegaja, jak Ty postrzegasz innych, co zjadlas na obiad, a czeg
                    > o
                    > nie - na kolacje. a jesli w ten sposob starasz sie dowalic przeciwniczce,
                    > pokazujesz tylko, ze to ona Ci dowalila.
                    Dajże spokój :) Sion nie ma tu jic do sprawy ,.. na jej \miejscu mógłby byc
                    każdy inny nawiedzony, czy egzaltowany :)

                    >
                    > powtarzam: daj sobie spokoj z osobistymi watkami, ktorych jak widac nie
                    > potrafisz nawet dobrze zakamuflowac.
                    Nie pisz na wątkach, którte sa poza Twoim zainteresowaniem, albo nie umiesz
                    napisac nic w temacie :)
                    • lynx.rufus Re: No własnie mario :) 05.09.06, 21:43
                      kora3 napisała:

                      > Odpuśc siobie, bo jak udowodniłam NIE J uprawiam tu tendencje i prywate :)

                      jak to nie? piszesz w _swojej_ sprawie.

                      > > niestety, Ty takze nie zaskoczylas. znowu prywata....
                      > Nawet nie umiałbyś tego roizwunąć i nie oczekuje tego :)

                      czego znowu?

                      > Kolejny udający niemowlaka ??:)

                      nie wiem, co Cie smieszy. ja pisze wprost, dlaczego niby mialaby to byc oznaka
                      niemowlectwa (a nie na przyklad starosci badz mlodosci czy dojrzalosci) - nie
                      mam pojecia.

                      > Dobrze wiesz o co chodzi .. skoro krytyka Sion z mojej

                      stop. - z _Twojej_ strony. o to sie wlasnie rozchodzi. przestan sie nad soba
                      umartwiac.

                      i stepha strony spotkała
                      > się z potepieniem za SAMO persolane pisanie o kimś , to dziw bierze że krytuyka
                      > perrsonalna kogos innego i nie mnie akuraz spotyka sie z aplauzem, nie?

                      nie.

                      Wychodz
                      > i
                      > wprost na to, ze nie jest ważne CZY kogos sie krytykuje personalnie, ale KOGo:)
                      > jak "naszych" to źle, jak "tamtych" to cool :) Fajnie ....

                      byc moze. a byc moze ze nie. moze ktos odbiera Twoje wpisy jako napastliwe, a
                      innych juz nie. tak bywa. pogodz sie z tym.

                      > Dajże spokój :) Sion nie ma tu jic do sprawy

                      oczywiscie ze nie ma. _Ty_ masz. i dlatego pisalem, ze to prywata.

                      ,.. na jej \miejscu mógłby byc
                      > każdy inny nawiedzony, czy egzaltowany :)

                      ohoho. i po co to? czy uwazasz, ze mnie w jakikolwiek sposob interesuje TWoje
                      zdanie na temat Sion? prosilem o nie? a skoro nie - to po co mi to piszesz?
                      przeciez wyraznie mowilem, ze prywatne wojny mnie nie interesuja.

                      pamietaj takze, ze w przewazajacej liczbie przypadkow wydawanie komus swiadectwa
                      swiadczy o wydajacym.


                      > Nie pisz na wątkach, którte sa poza Twoim zainteresowaniem, albo nie umiesz
                      > napisac nic w temacie :)

                      i znowu - z czego tu sie smiac? ze tak dowcipnie? pisze, bo uwazam, ze
                      przesadzasz i wplatujesz sie (i innych przy okazji) w jakies dziwaczne podchody.
                      znajdz 'inny temat'.

                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                      • kora3 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 21:56
                        lynx.rufus napisał:

                        > kora3 napisała:
                        >
                        > > Odpuśc siobie, bo jak udowodniłam NIE J uprawiam tu tendencje i prywate :
                        > )
                        >
                        > jak to nie? piszesz w _swojej_ sprawie.
                        Nie lynxie .. pisze ogólnie .. Zakrytyki sw. krów dostało sie tu paru osobom juz
                        w historii tego forum ...Mnie to szczególnie nie przejeło, acz wówczas przyjęłam
                        do wiadomosci, ze personalne pisanie, nawet jesli ma uzasadnienie, jest
                        niezgodne z netykietą tego forum .. Po pewnym czasie czyli niedawno okazało sie
                        bardzo jaskrawo, ze NIE, bo ta niby netykieta dotyczyc ma tylko pewnych osób.
                        Stąd zapytanie dlaczego i dlaczego TYCH a pozostałych nie ..

                        >
                        > > > niestety, Ty takze nie zaskoczylas. znowu prywata....
                        > > Nawet nie umiałbyś tego roizwunąć i nie oczekuje tego :)
                        >
                        > czego znowu?
                        eee szkoda gadać :) Już mi sie nie chce Ci tlumaczyc :) Sorry :)

                        >
                        > > Kolejny udający niemowlaka ??:)
                        >
                        > nie wiem, co Cie smieszy. ja pisze wprost, dlaczego niby mialaby to byc oznaka
                        > niemowlectwa (a nie na przyklad starosci badz mlodosci czy dojrzalosci) - nie
                        > mam pojecia.
                        To pozostań w tym stabie :)

                        >
                        > > Dobrze wiesz o co chodzi .. skoro krytyka Sion z mojej
                        >
                        > stop. - z _Twojej_ strony. o to sie wlasnie rozchodzi. przestan sie nad soba
                        > umartwiac.

                        Lynx , bez urazy ale postraj sie mówić (pisać) w języku polskim :) Nie moze sie
                        o cos "rozchodzić" i nie można się nad soba "umartwiać" to nie jest po polsku :)
                        Na pewno, po analizie sie ze mną zgodzisz ..
                        CHODZI mi o zasadę, a nie o mnie i NIE ROZCZULAM SIE nad soba, bo w zaden sposób
                        mi nie zaszkodziło to, ze ktoś tam miał mi za złe prersonqalna krytykę kogoś
                        innego. Jak widzisz Oczko mnie nie zabanowała :)
                        >
                        > i stepha strony spotkała
                        > > się z potepieniem za SAMO persolane pisanie o kimś , to dziw bierze że kr
                        > ytuyka
                        > > perrsonalna kogos innego i nie mnie akuraz spotyka sie z aplauzem, nie?
                        >
                        > nie.
                        >
                        > Wychodz
                        > > i
                        > > wprost na to, ze nie jest ważne CZY kogos sie krytykuje personalnie, ale
                        > KOGo:)
                        > > jak "naszych" to źle, jak "tamtych" to cool :) Fajnie ....
                        >
                        > byc moze. a byc moze ze nie. moze ktos odbiera Twoje wpisy jako napastliwe, a
                        > innych juz nie. tak bywa. pogodz sie z tym.
                        :)
                        Alez JA odebrlam wpisy innych np. na naume za napstliwe .. inni powinni sie z
                        tym pogodzić i pzrestać pisac o Naumie, nie ? :)

                        >
                        > > Dajże spokój :) Sion nie ma tu jic do sprawy
                        >
                        > oczywiscie ze nie ma. _Ty_ masz. i dlatego pisalem, ze to prywata.

                        nie, ani ja ani Sion .. Bo nierówne traktowanie nie dotyczy ani mnie, ani Sion
                        jedynie, a pewnych grup :)

                        >
                        > ,.. na jej \miejscu mógłby byc
                        > > każdy inny nawiedzony, czy egzaltowany :)
                        >
                        > ohoho. i po co to? czy uwazasz, ze mnie w jakikolwiek sposob interesuje TWoje
                        > zdanie na temat Sion? prosilem o nie? a skoro nie - to po co mi to piszesz?
                        > przeciez wyraznie mowilem, ze prywatne wojny mnie nie interesuja.

                        Ale czy ja cos napisałam o Sion ?? Kazdy inny egzaltowany i naweidzony moze sie
                        liczyć z moja krytyką , kAZDy wyznajacy dpowolne zasady, czy poglady .. Pogódz
                        sie Lynxie z tym, ze mnie się nie podoba egzaltacja, chamstwo i nawiedzenie w
                        wydniu takze nie katolickim, Wiem, ze ci to nie pasi do schematu twojego swita,
                        ale p[rzyjmij to z pokorą :)

                        >
                        > pamietaj takze, ze w przewazajacej liczbie przypadkow wydawanie komus swiadectw
                        > a
                        > swiadczy o wydajacym.
                        > :) O Matko .. współczuję tym co pisali o "szambie" ...Wybacz, ale nie użylam w
                        stosunlkui do nikogo tak obrażliwycgh słow ...

                        >
                        > > Nie pisz na wątkach, którte sa poza Twoim zainteresowaniem, albo nie umie
                        > sz
                        > > napisac nic w temacie :)
                        >
                        > i znowu - z czego tu sie smiac? ze tak dowcipnie?

                        A kto się smieje ?/ ja się uśmiecham :) Nie lubisz jak sie ktoś usmiecha ?? Czy
                        treż wszystk ci się "kojarzy" z podstepem :)?

                        pisze, bo uwazam, ze
                        > przesadzasz i wplatujesz sie (i innych przy okazji) w jakies dziwaczne podchody

                        To się nie daj wplatać :) w manipulacje wiadomych kół :)

                        > .
                        > znajdz 'inny temat'.
                        To moj temat i moja sprw, nie ?:)
                        • lynx.rufus Re: No własnie mario :) 05.09.06, 22:16
                          kora3 napisała:

                          > Nie lynxie .. pisze ogólnie .. Zakrytyki sw. krów dostało sie tu paru osobom ju
                          > z
                          > w historii tego forum ...Mnie to szczególnie nie przejeło, acz wówczas przyjęła
                          > m
                          > do wiadomosci, ze personalne pisanie, nawet jesli ma uzasadnienie, jest
                          > niezgodne z netykietą tego forum .. Po pewnym czasie czyli niedawno okazało sie
                          > bardzo jaskrawo, ze NIE, bo ta niby netykieta dotyczyc ma tylko pewnych osób.
                          > Stąd zapytanie dlaczego i dlaczego TYCH a pozostałych nie ..

                          a teraz dostaje sie innym od Ciebie. i co z tego? znowu: kogo to obchodzi?

                          > Lynx , bez urazy ale postraj sie mówić (pisać) w języku polskim :) Nie moze sie
                          > o cos "rozchodzić" i nie można się nad soba "umartwiać" to nie jest po polsku :
                          > )

                          coz, jezyk potoczny ma swoje prawa. nie "pasi"?
                          to raz, dwa: Ty z kolei robisz literowki. a wiec przyganial kociol....
                          i trzy: nie jestes moja nauczycielka i o lekcje nie prosilem. jak czegos nie
                          rozumiem, to po prostu spytaj. z checia wyjasnie.

                          > CHODZI mi o zasadę, a nie o mnie i NIE ROZCZULAM SIE nad soba, bo w zaden sposó
                          > b
                          > mi nie zaszkodziło to, ze ktoś tam miał mi za złe prersonqalna krytykę kogoś
                          > innego. Jak widzisz Oczko mnie nie zabanowała :)

                          nie ma zasady. Ty krytykujesz, inni krytykuja. Inni protestuja, Ty protestujesz.
                          i tyle. jak pisalem, zakladaj sobie nawet i tysiac watkow na ten temat. ja tylko
                          zyczliwie zwrocilem Ci uwage, ze glupio to wyglada. wolno mi?

                          > Alez JA odebrlam wpisy innych np. na naume za napstliwe .. inni powinni sie z
                          > tym pogodzić i pzrestać pisac o Naumie, nie ? :)

                          no to napisz o tym w konkretnym watku. po co mnozyc _niepotrzebne_ byty?

                          > nie, ani ja ani Sion .. Bo nierówne traktowanie nie dotyczy ani mnie, ani Sion
                          > jedynie, a pewnych grup :)

                          bzdury gadasz. Ty traktujesz roznie i inni robia to samo. pogodz sie z tym, a
                          nie zakladaj bezsensowne watki (do ktorych oczywiscie masz prawo, ale...).

                          > Ale czy ja cos napisałam o Sion ?? Kazdy inny egzaltowany i naweidzony moze sie
                          > liczyć z moja krytyką , kAZDy wyznajacy dpowolne zasady, czy poglady ..

                          miej chociaz odwage przyznac sie do swoich pogladow. prawienie impertynencji
                          przy jednoczesnym usmiechaniu sie jest zdecydowanie w zlym stylu.

                          Pogódz
                          > sie Lynxie z tym, ze mnie się nie podoba egzaltacja, chamstwo i nawiedzenie w
                          > wydniu takze nie katolickim, Wiem, ze ci to nie pasi do schematu twojego swita,
                          > ale p[rzyjmij to z pokorą :)

                          ?? o czym Ty piszesz? napisz wprost, to moze zrozumiem. poki co bawisz sie w
                          niedopowiedzenia, insynuacje i zgadywanki.

                          > > :) O Matko .. współczuję tym co pisali o "szambie" ...Wybacz, ale nie uży
                          > lam w
                          > stosunlkui do nikogo tak obrażliwycgh słow ...

                          i co z tego, ze nie uzywasz? moze nie mialas okazji? ja na przyklad nikomu nie
                          wypominalem (do czasu) bledow jezykowych. co z tego ma niby wynikac?

                          > A kto się smieje ?/ ja się uśmiecham :) Nie lubisz jak sie ktoś usmiecha ?? Czy
                          > treż wszystk ci się "kojarzy" z podstepem :)?

                          bez przesady, jaki podstep? po prostu - niezgodnosc formy z trescia i tyle.

                          > To się nie daj wplatać :) w manipulacje wiadomych kół :)

                          nie wiem, czy jestes wiadomym kolem, ale ze probujesz manipulowac to jasne.

                          > To moj temat i moja sprw, nie ?:)

                          alez oczywiscie! Twoja sprawa! a moja rada - moja sprawa. i Twoja uwaga, ze to
                          Twoja sprawa - Twoja sprawa. a moja odpowiedz na to - moja sprawa. wszystko
                          tutaj to 'nasze sprawy'. roznica polega na tym, ze ja dla 'moich spraw' nie
                          zakladam osobnych watkow i nie poswiecam ich ani swietym, ani glupim krowom.

                          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                          • kora3 Re: No własnie mario :) 05.09.06, 22:44
                            lynx.rufus napisał:

                            >
                            >
                            > a teraz dostaje sie innym od Ciebie. i co z tego? znowu: kogo to obchodzi?

                            No najwyraźniej Ciebie, bo się bardzo udzielasz w tym watku, w którym jak sam
                            przyznajesz nie chesz pisc :)
                            to mi troche przywodzi na mysl ów paradoks u ludzi, którzy brzydzą sie blogiem
                            Naumy, ale "coś" kaze im bezustannie sie zapoznawać z jego treścią :) Dziwne
                            zjawisko :)

                            >
                            > > Lynx , bez urazy ale postraj sie mówić (pisać) w języku polskim :) Nie mo
                            > ze sie
                            > > o cos "rozchodzić" i nie można się nad soba "umartwiać" to nie jest po po
                            > lsku :
                            > > )
                            >
                            > coz, jezyk potoczny ma swoje prawa. nie "pasi"?

                            to nie jest potocznie, tylko z błedami :) Co innego slang , a co innego błedne
                            pisanie i mówienie... Nie iesz o ty? Zreszta mów sobie jak chcesz :)

                            > to raz, dwa: Ty z kolei robisz literowki. a wiec przyganial kociol....

                            Robie i nie ripostuje, gdy ktoś mi zwraca uwage tylko podkreslam, ze wiem o tym
                            i przepraszam :) Czesć ludzi tutaj wie skąd owe literówki się biora ..
                            Ja tez nie mam zamiaru Cie poćwiartować za błedy, tylko ci o nich normalnie
                            mówie ...Ale skoro wolisz uwazać,z e lepiej się nadymać, niż przyznac ...do bledu :)

                            > i trzy: nie jestes moja nauczycielka i o lekcje nie prosilem. jak czegos nie
                            > rozumiem, to po prostu spytaj. z checia wyjasnie.


                            eeeeeeee bo nie zrozumiałam .. Jak TY czegos nie rozumiesz to JA się mam spytac
                            i TY wyjasnisz? :) Coś mi tu nie pasuje :)

                            >
                            > > CHODZI mi o zasadę, a nie o mnie i NIE ROZCZULAM SIE nad soba, bo w zaden
                            > sposó
                            > > b
                            > > mi nie zaszkodziło to, ze ktoś tam miał mi za złe prersonqalna krytykę k
                            > ogoś
                            > > innego. Jak widzisz Oczko mnie nie zabanowała :)
                            >
                            > nie ma zasady. Ty krytykujesz, inni krytykuja. Inni protestuja, Ty protestujesz

                            Aha .. no to spoko :) Io to mi chodziło .. Jak jeszcze raz przeczytam, ze
                            krytyka personalna jest naganna powołam sie na Twoje słowa, ok ?:)

                            > i tyle. jak pisalem, zakladaj sobie nawet i tysiac watkow na ten temat. ja tylk
                            > o
                            > zyczliwie zwrocilem Ci uwage, ze glupio to wyglada. wolno mi?

                            Pewno :)
                            Co prawda watpię w Tw życzliwośc (chyba mi wolno, nie?), ale kazda uwagę uwazam
                            za cenną i do przemyślenia niekoniecznie w konteksie oczekiwanym przez
                            "uwagodwcę" :) ale zawsze ..


                            >
                            > > Alez JA odebrlam wpisy innych np. na naume za napstliwe .. inni powinni s
                            > ie z
                            > > tym pogodzić i pzrestać pisac o Naumie, nie ? :)
                            >
                            > no to napisz o tym w konkretnym watku. po co mnozyc _niepotrzebne_ byty?
                            >
                            > > nie, ani ja ani Sion .. Bo nierówne traktowanie nie dotyczy ani mnie, ani
                            > Sion
                            > > jedynie, a pewnych grup :)
                            >
                            > bzdury gadasz. Ty traktujesz roznie i inni robia to samo.

                            Pokaz mi gdzie toleruję chamstwo, albo idiotyczne czepialstwo bez krytyki z
                            mojej strony? Moze tam , gdzie nie biore udziału w dyskusji i po prostu nie
                            widzę ..Ostatnio polemizowałam z Wojtkiem udowadniaja Mu m.in., ze nic Mu do
                            tego w co sobie ktos wierzy i jakie zasady stosuje w swoim zyciu. Gdybys mnie
                            znał z forum lepiej wiedziałbyś,z e to samoi mówię kazdemu, kto uwaza, ze ma
                            prawo do krytyki zachowań innych skierowanych do siebie ...Ale oczywiscie tego
                            juz nie widzisz ...

                            pogodz sie z tym, a
                            > nie zakladaj bezsensowne watki (do ktorych oczywiscie masz prawo, ale...)

                            Pogódź się z wątkami, które ci nie pasuję i masz do tego prawo :)

                            >
                            > > Ale czy ja cos napisałam o Sion ?? Kazdy inny egzaltowany i naweidzony mo
                            > ze sie
                            > > liczyć z moja krytyką , kAZDy wyznajacy dpowolne zasady, czy poglady ..
                            >
                            > miej chociaz odwage przyznac sie do swoich pogladow.

                            mam odwagę i bardzo czesto się przyznaję, jeśli tego nie widzisz masz klapki na
                            oczach Lynxie .. mam wrazenie, ze Ty masz jakis schemat i najbardzie podobalby
                            Ci sie uklad forum złożony z klonów np. Foruma i np. Omata Koboski. Wtedy byłbys
                            zadowolony, bo przed czytaniem wpisów wiedziałbyś z grubsza co w nich jest ;)

                            prawienie impertynencji
                            > przy jednoczesnym usmiechaniu sie jest zdecydowanie w zlym stylu

                            .Masz prawo do swej oceny ... Niemniej doprecyzuj co to wg Ciebie jest
                            "impertynencja" :) bo chyba dałeś sie ponieść fantazji :)

                            >
                            > Pogódz
                            > > sie Lynxie z tym, ze mnie się nie podoba egzaltacja, chamstwo i nawiedzen
                            > ie w
                            > > wydniu takze nie katolickim, Wiem, ze ci to nie pasi do schematu twojego
                            > swita,
                            > > ale p[rzyjmij to z pokorą :)
                            >
                            > ?? o czym Ty piszesz? napisz wprost, to moze zrozumiem. poki co bawisz sie w
                            > niedopowiedzenia, insynuacje i zgadywanki.

                            Skoro do tej pory nie zrozumiałes to chyb szkoda czasu :)

                            >
                            > > > :) O Matko .. współczuję tym co pisali o "szambie" ...Wybacz, ale n
                            > ie uży
                            > > lam w
                            > > stosunlkui do nikogo tak obrażliwycgh słow ...
                            >
                            > i co z tego, ze nie uzywasz? moze nie mialas okazji?
                            Miałam, ale ja nie uzywam takich słow ...

                            ja na przyklad nikomu nie
                            > wypominalem (do czasu) bledow jezykowych. co z tego ma niby wynikac?

                            A rózne rzeczy mogą ...
                            Np.ze nie zwracasz uwagi, ze Ci nie przeszkadza, ze nie chcesz bliźniemu pomóc i
                            powiedzieć Mu, ze źle mówi - interpretacja moze byc dowolna ... Oczywiscie póki
                            nie wyjaśnisz , dlaczego:)

                            >
                            > > A kto się smieje ?/ ja się uśmiecham :) Nie lubisz jak sie ktoś usmiecha
                            > ?? Czy
                            > > treż wszystk ci się "kojarzy" z podstepem :)?
                            >
                            > bez przesady, jaki podstep? po prostu - niezgodnosc formy z trescia i tyle.

                            Czyżby?:)
                            >
                            > > To się nie daj wplatać :) w manipulacje wiadomych kół :)
                            >
                            > nie wiem, czy jestes wiadomym kolem, ale ze probujesz manipulowac to jasne.

                            to się nie dawaj zmanipulowac:)
                            >
                            > > To moj temat i moja sprw, nie ?:)
                            >
                            > alez oczywiscie! Twoja sprawa! a moja rada - moja sprawa. i Twoja uwaga, ze to
                            > Twoja sprawa - Twoja sprawa. a moja odpowiedz na to - moja sprawa.

                            jasssne :)

                            wszystko
                            > tutaj to 'nasze sprawy'. roznica polega na tym, ze ja dla 'moich spraw' nie
                            > zakladam osobnych watkow i nie poswiecam ich ani swietym, ani glupim krowom
                            >
                            ja też nie zakładam wątków do "moich spraw' :) pozwalam sobie tylko rozmwiac o
                            sytuacji na forum.. nie przypominam sobie, bym zalozyla wątek o jakiś moich
                            sprawach ...:) co wiecej .. nie komentuje wątków, które uwazam za glupie:)
                            Nikogo nie nazywam głupia krową, to nie mój styl .. pojecie "swięta krowa" w
                            sensie osoby "nietylalnej' w danym srodowisku jest powszechnie znane i
                            jieobraźliwe.. Pochodzi od sposobu traktowania krow, jako zwierzat sw. w
                            Indiach, nie zaś ma stanowic przyrownnanie czlowieka do wygladu, czy stanu
                            umyslu btdla ...
                            • lynx.rufus Re: No własnie mario :) 06.09.06, 00:24
                              no dobrze, uwazasz, ze jestes swieta (choc nie krowa) i zachowujesz sie tak, jak
                              - wg Ciebie - wszyscy powinni. niebo gwiazdziste nad Toba, prawo moralne itd.itp.

                              ja z kolei uwazam, ze nie, ze wrecz przeciwnie. i mowie Ci to, zebys wiedziala,
                              ze to po prostu widac. gra ma wtedy sens, gdy albo wszyscy graja wg regul, albo
                              ktos umie naprawde dobrze oszukiwac. a widac, ze zaden z tych przypadkow nie ma
                              tu miejsca.

                              powiedzialem moje zdanie i wystarczy. zrobisz, co zechcesz, niczego innego nie
                              oczekuje.

                              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                              • kora3 Re: No własnie mario :) 06.09.06, 08:59
                                lynx.rufus napisał:

                                > no dobrze, uwazasz, ze jestes swieta (choc nie krowa) i zachowujesz sie tak,
                                ja
                                > k
                                > - wg Ciebie - wszyscy powinni. niebo gwiazdziste nad Toba, prawo moralne
                                itd.it
                                > p.

                                Ani się nie uważam za swietą, ani nie transponuje niczego na siebie :)
                                Nie uwazam sie za jakąs szczególna i w odróznieniu od innych nie dostaję szału
                                na byle uwagę o mojej osobie :)

                                >
                                > ja z kolei uwazam, ze nie, ze wrecz przeciwnie. i mowie Ci to, zebys
                                wiedziala,
                                > ze to po prostu widac.

                                No i spoko :) Masz sobie prawo uwazać jak chcesz .. :)

                                gra ma wtedy sens, gdy albo wszyscy graja wg regul, albo
                                > ktos umie naprawde dobrze oszukiwac. a widac, ze zaden z tych przypadkow nie
                                ma
                                > tu miejsca.


                                Nie mam ani interesu, ani ochoty oszukliwać nikogo ...Zastamów sie jako to
                                miałoby sens logiczny na forum? :) Niedorzeczność :)

                                > powiedzialem moje zdanie i wystarczy. zrobisz, co zechcesz, niczego innego nie
                                > oczekuje.

                                No trudno, zebyś oczekliwał :)
    • e_wok Czy to mialo wygladac 05.09.06, 19:47
      jak zebranie ZSMP, czy przypadkiem wyszlo?
      • stephen_s Nie wiem :) 05.09.06, 19:57
        A czym się charakteryzuje zebranie ZSMP? :)
        • e_wok Jak to? "Domu" nie ogladales??? nt 05.09.06, 22:28

      • kora3 z mojej strony - nie :) 05.09.06, 21:35
        ja sie chciałam tylko dowiedzieć w temacie zasad niespisanych przez adminke :)
        Ale widze,z e się nie dowiem, bo zamiast tego dowiem się, ze jakas egzaltowana
        panna mi "dowaliła" (???), a ja KJa "Obgadywałam" oraz ze zakladam watki o swoim
        menu :)
        Tak czy owak niech zyja swie krowy :) Piszmy dalej co myslimy o szarym
        pospólstwie :)
        • monikaannaj Re: z mojej strony - nie :) 06.09.06, 12:04
          O czym ty piszesz Kora???? Sa zasady spisane przez adminkę i tylko ona moze
          egzekwować ich przestrzegania.
          Wszyscy sa równi na forym - kazdy ma tylko klawiaturę do dyspozycji i takie
          same szanse na zdobycia przyjaciół i wrogów. Nie ma swiętych krów i nie ma
          zadnego pospólstwa - za to kazdy ma prawo jednych bronić a do innych sie
          wyzłosliwiac. Ty tez.

          PS. Ja rozumiem ze niektóre błędy językowe bardzo rażą, ale zwracanie uwagi na
          błedy rozmówcy w srodku dyskusji jest troche jak rodzicielska odzywka "nie garb
          sie!" gdy kończa sie argumenty. BTW - prawie każde zdanie w swoich
          wypowiedziach kończysz nie po polsku.
          • kora3 Re: z mojej strony - nie :) 06.09.06, 12:35
            monikaannaj napisała:

            > O czym ty piszesz Kora???? Sa zasady spisane przez adminkę i tylko ona moze
            > egzekwować ich przestrzegania.

            Naturalnie Moniko :) Gdzieś kwestionuję te tezę ??:)

            > Wszyscy sa równi na forym - kazdy ma tylko klawiaturę do dyspozycji i takie
            > same szanse na zdobycia przyjaciół i wrogów. Nie ma swiętych krów i nie ma
            > zadnego pospólstwa - za to kazdy ma prawo jednych bronić a do innych sie
            > wyzłosliwiac. Ty tez.

            Naturalnie... ale popatzr nizej .. mam już nie pisac o Sion, tak sobie życzy
            Maria, a wczesniej Wodnik, Lynx i ktoś tam jeszcze :)
            Czy mogę też mieć podobne "prośby" by nie pisano o Naumie, bo ... ja Naumę
            lubię i mnie jest przykro, jak sie w jego konteksie pisze "szambo" (pomijając
            już fakt, ze w ogóle w stosunku do kogokolwiek uważam takie słownictwo na forum
            za niedopuszczalne) ...

            Niemniej znów widać, ze to co piszesz teraz Ty to teoria, praktyke widac po
            wypowiedziach niektórych ...
            >
            > PS. Ja rozumiem ze niektóre błędy językowe bardzo rażą, ale zwracanie uwagi
            na
            > błedy rozmówcy w srodku dyskusji jest troche jak rodzicielska odzywka "nie
            garb
            >
            > sie!" gdy kończa sie argumenty. BTW - prawie każde zdanie w swoich
            > wypowiedziach kończysz nie po polsku.

            To znaczy jak ?? Że uśmiech to nie jest po polsku?:) Polacy - ponuracy to
            standard ??:)
            Moniko - gwoli sparwiedfliwosci WIELU ludzi na forum zwracało mi uwagę
            złośliwie i normalnie na literówki i nie uwazam tego za obraźliwe :) Jeśli
            Lynxowi tak wygodnie to niech tak mówi, ale chyba dobrzem by miał świadomosc,
            ze to naprawdę nie jest po polsku:)?
            • lynx.rufus Re: z mojej strony - nie :) 06.09.06, 12:54
              kora3 napisała:

              > Naturalnie... ale popatzr nizej .. mam już nie pisac o Sion, tak sobie życzy
              > /.../ Lynx

              uprzejmie prosze o udowodnienie tej tezy. jesli nie potrafisz, odwolaj, prosze.

              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
              • kora3 Re: z mojej strony - nie :) 06.09.06, 13:35
                lynx.rufus napisał:

                > kora3 napisała:
                >
                > > Naturalnie... ale popatzr nizej .. mam już nie pisac o Sion, tak sobie ży
                > czy
                > > /.../ Lynx
                >
                > uprzejmie prosze o udowodnienie tej tezy. jesli nie potrafisz, odwolaj,
                prosze.
                >
                Napissałes tak pare postwó temu :) "Ależ dlaczego piszesz mi jaka jest Sion? Ja
                nie chce tego czytać :)" coś w tym rodzaju, ze o innym wątku na tym forum nie
                wspomnę :)
                • lynx.rufus Re: z mojej strony - nie :) 06.09.06, 13:41
                  kora3 napisała:

                  > lynx.rufus napisał:
                  >
                  > > kora3 napisała:
                  > >
                  > > > Naturalnie... ale popatzr nizej .. mam już nie pisac o Sion, tak so
                  > bie ży
                  > > czy
                  > > > /.../ Lynx
                  > >
                  > > uprzejmie prosze o udowodnienie tej tezy. jesli nie potrafisz, odwolaj,
                  > prosze.
                  > >
                  > Napissałes tak pare postwó temu :) "Ależ dlaczego piszesz mi jaka jest Sion? Ja
                  >
                  > nie chce tego czytać :)" coś w tym rodzaju, ze o innym wątku na tym forum nie
                  > wspomnę :)

                  nie pisac _do mnie_, a nie pisac _wcale_ to roznica. zwracam takze uwage, ze
                  napisalem parokrotnie, ze masz prawo zakladac watki na dowolny temat i ze
                  zrobisz co uwazasz za stosowne, choc ja sam zastrzegam sobie prawo do wyrazania
                  opinii na ten temat. wiec jesli to Twoj jedyny dowod, to oczekuje odwolania
                  krzywdzacej mnie tezy.

                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                  • kora3 Re: z mojej strony - nie :) 06.09.06, 13:47
                    lynx.rufus napisał:

                    > "Ależ dlaczego piszesz mi jaka jest Si
                    > on? Ja
                    > >
                    > > nie chce tego czytać :)" coś w tym rodzaju, ze o innym wątku na tym forum
                    > nie
                    > > wspomnę :)
                    >
                    > nie pisac _do mnie_, a nie pisac _wcale_ to roznica. zwracam takze uwage, ze
                    > napisalem parokrotnie, ze masz prawo zakladac watki na dowolny temat i ze
                    > zrobisz co uwazasz za stosowne, choc ja sam zastrzegam sobie prawo do
                    wyrazania
                    > opinii na ten temat. wiec jesli to Twoj jedyny dowod, to oczekuje odwolania
                    > krzywdzacej mnie tezy.

                    ok nie pisałes,zeby wcale nie pisać a do Ciebie .. wcale to życzyła sobie
                    Maria, a wczesniej wodnik (żądał by ostrzegać go w tytułach postwó) z kolei
                    Forumisko nie zyczy sobie by tytułowac posty do Niego jego nickiem :)
                    Nawiasem mówiąc do post pod czyimś postem jest odpowiedzią nań, ale nbie TYLKO
                    do tej osoby, która pisała wcześniej trafia, bo jest ogólnodostępny przecież.
                    Wątku o Sion nie zakladalam :)

                    AS całkiem poważnie Lynxie, o ile to możliwe, to proszę z e swojego punktu
                    widzenia wyjaśnij mi, jesli potrafisz, dlaczego dla Ciebie posanie o jednych
                    jest tak przerazające, ze sobie nie życzysz czytać pod swoim postem, a o innych
                    normalne ii fajnie na tyle, ze sobieżyczysz? Czy mozesz podać kryteria wg
                    których sortujesz te osoby? O ile to nie jest tajemnica - oczywiscie :)
                    • lynx.rufus Re: z mojej strony - nie :) 06.09.06, 14:24
                      kora3 napisała:

                      > AS całkiem poważnie Lynxie, o ile to możliwe, to proszę z e swojego punktu
                      > widzenia wyjaśnij mi, jesli potrafisz, dlaczego dla Ciebie posanie o jednych
                      > jest tak przerazające, ze sobie nie życzysz czytać pod swoim postem, a o innych
                      >
                      > normalne ii fajnie na tyle, ze sobieżyczysz? Czy mozesz podać kryteria wg
                      > których sortujesz te osoby? O ile to nie jest tajemnica - oczywiscie :)

                      napisalem, ale skoro prosisz, to powtorze: odbieram Twoje wpisy jako napastliwe.

                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                      • kora3 Rufus .. odp[owiedz na pytanie :) 06.09.06, 14:32
                        lynx.rufus napisał:

                        > kora3 napisała:
                        >
                        > > AS całkiem poważnie Lynxie, o ile to możliwe, to proszę z e swojego punkt
                        > u
                        > > widzenia wyjaśnij mi, jesli potrafisz, dlaczego dla Ciebie posanie o jedn
                        > ych
                        > > jest tak przerazające, ze sobie nie życzysz czytać pod swoim postem, a o
                        > innych
                        > >
                        > > normalne ii fajnie na tyle, ze sobieżyczysz? Czy mozesz podać kryteria wg
                        >
                        > > których sortujesz te osoby? O ile to nie jest tajemnica - oczywiscie :)
                        >
                        > napisalem, ale skoro prosisz, to powtorze: odbieram Twoje wpisy jako
                        napastliwe
                        > .
                        Nie jak odbierasz MOJE posty, tylko wg jakich kryteruów uznajesz posty
                        personalne za napastliwe? Czy to kryterrium tresci, czy osoby pod adresem
                        której są kierowane ?
                        • lynx.rufus Re: Rufus .. odp[owiedz na pytanie :) 06.09.06, 14:35
                          kora3 napisała:

                          > Nie jak odbierasz MOJE posty, tylko wg jakich kryteruów uznajesz posty
                          > personalne za napastliwe? Czy to kryterrium tresci, czy osoby pod adresem
                          > której są kierowane ?

                          tresci i formy, nie osoby.

                          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                          • kora3 Re: Rufus .. odp[owiedz na pytanie :) 06.09.06, 14:51
                            lynx.rufus napisał:

                            > kora3 napisała:
                            >
                            > > Nie jak odbierasz MOJE posty, tylko wg jakich kryteruów uznajesz posty
                            > > personalne za napastliwe? Czy to kryterrium tresci, czy osoby pod adresem
                            >
                            > > której są kierowane ?
                            >
                            > tresci i formy, nie osoby.
                            >
                            Eozumiem zatem, ze rozmowy o tym czy Nauma ma odchył z dzieciństwa,
                            nazywanie "szambami" i pisanie o kims,z e ma burackie maniery to formy i treści
                            nienapstliwe, a miłe i merytoryczne ?:) Brawo :)
                            • lynx.rufus Re: Rufus .. odp[owiedz na pytanie :) 06.09.06, 15:25
                              kora3 napisała:

                              > Eozumiem zatem, ze rozmowy o tym czy Nauma ma odchył z dzieciństwa,
                              > nazywanie "szambami" i pisanie o kims,z e ma burackie maniery to formy i treści
                              >
                              > nienapstliwe, a miłe i merytoryczne ?:) Brawo :)

                              nie, niczego nie rozumiesz. usmiechaj sie zatem dalej i bij brawo. Twoje prawo.
                              w tym watku na razie nie mam nic wiecej do dodania. kto chcial zrozumiec, co mam
                              na mysli, zrozumial.

                              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                              • kora3 Re: Rufus .. odp[owiedz na pytanie :) 06.09.06, 15:30
                                lynx.rufus napisał:

                                > kora3 napisała:
                                >
                                > > Eozumiem zatem, ze rozmowy o tym czy Nauma ma odchył z dzieciństwa,
                                > > nazywanie "szambami" i pisanie o kims,z e ma burackie maniery to formy i
                                > treści
                                > >
                                > > nienapstliwe, a miłe i merytoryczne ?:) Brawo :)
                                >
                                > nie, niczego nie rozumiesz. usmiechaj sie zatem dalej i bij brawo. Twoje
                                prawo.
                                > w tym watku na razie nie mam nic wiecej do dodania. kto chcial zrozumiec, co
                                ma
                                > m
                                > na mysli, zrozumial.
                                >
                                :)))))) Cały Rufus :)
            • monikaannaj Re: z mojej strony - nie :) 06.09.06, 13:09
              W ilu watkach kontynuowano temat naumy? Konkretnie - po tym jak lynx sciął sie
              z nim - ile wątków rozpoczął tylko po to by kontynuowac kwestię naumowego bloga?
              • kora3 Re: z mojej strony - nie :) 06.09.06, 13:38
                monikaannaj napisała:

                > W ilu watkach kontynuowano temat naumy? Konkretnie - po tym jak lynx sciął
                sie
                > z nim - ile wątków rozpoczął tylko po to by kontynuowac kwestię naumowego
                bloga
                > ?
                Wątek o naumowym blogu założył chyba Lotak ?
                W kilku jest dyskusja na temat Naumy, w kilku na te,at Wojtka :) jest też
                personalniak na temat Wiojtka :) ale nie o to chodzi Moniko :)
                Ten wątek nie jest personalnie odnoszący sie do nikogo , tylko niepersonalnie
                do pewnego zjawiska.. Fporumowicze:) sami dosc trafnie określili przykkladowe
                osoby które to zjawisko obejmuje :)
    • diabollo Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 22:32
      Droga Kociu,

      Oczywiście, że wśród czcigodnch forumowiczów są mało wrażliwi, wrażliwi i
      nadwrażliwi na swoim punkcie.
      Oczywiście, że wypowiedzi jednych można skrytykować ostrzej, innych też można,
      ale się obrażą.

      Osobiście staram się nie dostrzegać żadnych "świętych krów".
      Czy takie są?
      Pewnie jak ze wszystkimi zjawiskami - rodzą się w naszych głowach.

      Kłaniam się nisko.
      • kora3 Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 22:45
        Masz na mysli moja głowe o przesłodki Diabolciu, czy też glowy tych, którzy tak
        zaciekle bronili "czci" "napadanej" forumowiczki?:)
        • diabollo Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 05.09.06, 23:16
          kora3 napisała:

          > Masz na mysli moja głowe o przesłodki Diabolciu, czy też glowy tych, którzy tak
          > zaciekle bronili "czci" "napadanej" forumowiczki?:)


          Przecudna Korciu,

          Hmmm. Miałem na myśli wszystkie głowy czcigodnych forumowiczów.

          "Napadana" czcigodna forumowiczka pewnie robiła wrzask, ale niektórzy tak już mają.
          Ważne, abyśmy tylko nie brali sobie takich wrzasków za bardzo do serca, to
          znaczy do głowy.
          A przy okazji nie podłączali się do konformistycznej a zbiorowej dyskredytacji
          jakiegoś czcigodnego forumowicza jak czcigodny Nauma czy czcigodne Ogolone Jajka
          czy - jak to postulowała czcigodna A000000 - zapomnianego już czcigodnego Arcykra.

          Choć z czcigodnym Arcykrem to było tak, że to on sam się obraził na śmierć i
          powiedział, że tu więcej nie będzie pisał.

          Kłaniam się nisko.
          • kora3 Przeprzystojny Diabollo :) 06.09.06, 09:21
            diabollo napisał:

            >>
            > Przecudna Korciu,

            Prześliczny i przeprzystojny Diabollo ...
            >
            > "Napadana" czcigodna forumowiczka pewnie robiła wrzask, ale niektórzy tak już
            m
            > ają.
            > Ważne, abyśmy tylko nie brali sobie takich wrzasków za bardzo do serca, to
            > znaczy do głowy.

            No i widzisz Diabolciu :) Ja sobie nie brałam tego do serca :) ze
            czcigodna "napadnięta" podniosła wrzask ...Raczej przyzwyczaiła do tego, ze nie
            tylko krytyka Jej osoby, ale jakakolwiek niezbieznosć z Jej popgladami wywołuje
            lament nad lamenty połaczony z insynuacjami, ze się z Niej "robi glupka",
            dokucza itepe. :)
            To nie czvigodna "napadana wciaż" przekonała mnie, ze nie nalezy, nawet tak
            sądząc o kimś , mówić tego wprost, bo to nie należy do przedmiotu
            rozmowy ...Przekonywali o tym inni "oburzeni" ...Pomyslalam, że faktycznie
            chodzi im o to, zeby nie kierowac rozmów w temacie na personalne tory ...

            Fakt, ze samoi zcasem pozwalali sobie na jakąś personalną uwagę pod zcyims
            (żeby było jasne- nie mam na myśli swojego:) adresem, kładłam na karb
            zwyczajnej wymiany zdań, a nie szczegółowej oceny całokształtu danego
            forumowicza, zgodnie z zasadą, ze przecież są temu przeciwni.

            Aliści niedawno zauważyłam, ze kliku forumowiczów wraz z ich twórczoscią
            zostało poddanych głebokiem analizie z analizą psychologiczna włazcnie:) Żeby
            była znów jasnosc nie mam na myśli siebie, bo i nie mnie podawano tej
            analizie...
            Ta sytuacja wzbudziła moje zdziwienie i nie ukrywam oburzenie. Na forum gdzie
            niedawno mówiono, że tak brzydko i po swińsku jest mówioc personalnie o kimś
            pojawia sie takie coś ...

            Wiuęc zapytałam .. ale jak widzisz dowiedzoiałam sie np. ze moja
            ocena "napadanej" (bez epitetow, użycia słow obelżywych itepe) była dla niej
            krzywdzaca i nieprzyjemna, natomiast co do wpisów o Naumie (z użyciem
            słownictwa wiadomo jakiego) nie ma takiego zarzutu :)
            • a000000 Re: Przeprzystojny Diabollo :) 06.09.06, 09:39
              Korciu, gdyby Sion oznajmiła, że nienawidzi ateistów i uważa ich za psychicznie
              chorych byłaby burza i to wcale niemała, zapewniam Cię.

              Pamiętaj o III zasadzie Newtona:

              Względem każdego działania istnieje przeciwdziałanie skierowane przeciwnie i
              równe, to jest wzajemne działania dwóch ciał są zawsze równe i skierowane
              przeciwnie.

              Czyli: reakcja jest równa akcji.
              • kora3 Re: Przeprzystojny Diabollo :) 06.09.06, 09:51
                a000000 napisała:

                > Korciu, gdyby Sion oznajmiła, że nienawidzi ateistów i uważa ich za
                psychicznie
                > chorych byłaby burza i to wcale niemała, zapewniam Cię.

                Azerciu ...Mozliwe, acz Sion bywa niemiła i nadinterpretuje czasem - sama sie
                przekonałas, boi Twoje teksty też :)
                Niemniej ja ani nie napisałam do Sion, czy O Sion, ze jest psychicznie chora,
                albo, ze katolicy są psychicznie chorzy obligaroryjnie, ani też,z e kogokolwiek
                nienawidze, a burza i uzalanie się zrobiło :)
                Sion czesto pisze,z e ktos jest glupi:) Wprost, albo za pomocą, przyznaję ,
                dośc nieudolnej ironii, ale jednak :)

                >
                > Pamiętaj o III zasadzie Newtona:
                >
                > Względem każdego działania istnieje przeciwdziałanie skierowane przeciwnie i
                > równe, to jest wzajemne działania dwóch ciał są zawsze równe i skierowane
                > przeciwnie.

                No własnie Azercia :) rzecz w tym , ze NIERÓWNE :) Jeśli ja kogoś PROSZE
                grzecznie, by wkładał mniej emocji w to o czym rozmawiamy, nie brał wszystkiego
                personalnie i za złą monete i nie wsciekał sie , a zapytał, jesli ma
                wątpliwosci, a ten ktoś dostaje niemal szału to uważasz,z e to zgodne z III.
                zasadą dybamiki Newtona? :)

                > Czyli: reakcja jest równa akcji.

                Jak wyzej .. Własnie NIE JEST :)
                • maria421 Uprzejmie prosze Kore 06.09.06, 10:34
                  aby zechciala juz przestac pisac na temat tej niemilej, aroganckiej itd itp
                  Sion.

                  Korciu, czy laskawie spelnisz moja prosbe?
                  • kora3 Re: Uprzejmie prosze Kore 06.09.06, 12:29
                    maria421 napisała:

                    > aby zechciala juz przestac pisac na temat tej niemilej, aroganckiej itd itp
                    > Sion.
                    >
                    > Korciu, czy laskawie spelnisz moja prosbe?

                    Naturalnie, jak tylko znikbnie temat "szambowatego" Naumy i inne personalne
                    wypowiedzi Mario :)
                    Potwierdzasz tylko to, co napisałam .. Sion to "sw. krowa" NIE WOLNO NAWET
                    NAPISAĆ czemu SIĘ O nIEJ W OGÓLE ROZMAWIAŁO :) ZENADA :)
                    • monikaannaj ZENADA :) ? 06.09.06, 13:06
                      Mam pytanie koro, na[prawdę mnie to nurtuje: PO CO załozyłas ten watek?

                      Moim zdanierm nie ma sensu wałkowanie pewnych kwestii w nieskończonośc,
                      podtzrymywanie niemiłej atmosfery, przypominanie w kółko ze ktos komus dopiekł
                      itp. My tu nie jestesmy druzyną harcerska skazaną na przyjażń. Trzeba byc
                      skrajnym naiwniakiem by sądzić że można uniknac spiec, nerwowych reakcji i
                      nieprzyjemnych odzywek w trrakcie dyskusji na forum. Ale tez nie ma co sie az
                      tak przejmowac! w jednym atkui można na siebie pokrzyczec - w drugim już
                      normalnie dyskutowac. Ewentualnie nie odpowiadac komus kogo uwaza sie za
                      głupka. Ale wątki typu " kto zgadza sie ze mna ze x to głupek" albo "kto uwaza
                      sion za swięta krowe" (nawet jeśli nie maja dokładnie takiego tytułu) na pewno
                      nie przyczynią sie do poprawy atmosfery.

                      • kora3 Re: ZENADA :) ? 06.09.06, 13:33
                        monikaannaj napisała:

                        > Mam pytanie koro, na[prawdę mnie to nurtuje: PO CO załozyłas ten watek?

                        Już odpowiedziałam po co :)
                        To co przeczytałam w zupełnosci mi wystarczy, by potwierdzić moją teorię :)

                        >
                        > Moim zdanierm nie ma sensu wałkowanie pewnych kwestii w nieskończonośc,
                        > podtzrymywanie niemiłej atmosfery, przypominanie w kółko ze ktos komus
                        dopiekł
                        > itp.

                        Moniko .. nie ja przytoczyłam przykłady kto komu dopiekł, nie ja zaczęłam
                        używać personalnie nicków. Zadałam ogólne pytanie, a doopiero później
                        forumowicze zaczęli personalnie mówić co kto komu i jak :)
                        Wg mnie atmosfera jest wówczas dobra, gdy reguły są jasne.
                        Tu nie są i nie mozna zastawiać sie ty,m, ze atmosfera sie psuje, jak ktoś
                        próbuje te zasady "rozjasnic" :)

                        My tu nie jestesmy druzyną harcerska skazaną na przyjażń. Trzeba byc
                        > skrajnym naiwniakiem by sądzić że można uniknac spiec, nerwowych reakcji i
                        > nieprzyjemnych odzywek w trrakcie dyskusji na forum.

                        Moniko ... już mi sie nie chce w kółko pisac tego samego ale napiszę bo chyba
                        nie doczytałaś .. Mnie naprawdę nie przeszkadza jak sie ludzie: nie przyjaźnią,
                        ba nawet nie lubią, polemizuje z soba nawet ostro, dochodzi między nimi do
                        spięć, krytykuja się wzajemnie nawet bardzo osobiście! To wszystko jest wpisane
                        w życie każdej, nawet wirtualnej społecznosci i nie ma w tym nic dziwnego!

                        Natomiast nie rozumiem bezwględnego potepiania rozmów personalnych z i o jednej
                        osobie, jako niedopuszczalnego i budzącego wrecz histerię, a beztroskiego
                        gadania o kimś innym tak samo, albo i gorzej. Czy to jasne?
                        Jeśli personalne gadanie jest naganne i budzi taki niesmak to chyba samo
                        zjawisko? No chyba, ze "zależy, jak leży" - jak o jednym gadać to niemal
                        bluźnierstwo, jak o innym - fajna zabawa. Chciałam tylko wiedzieć skąd te
                        różnice w ocenie sytuacji, a nie zabraniac prersonalnych rozmów.. Czy teraz
                        jasne?

                        To w moim przypadklu nie ma nic wspólnego z konkretnymi osobami :) Tak samo mam
                        w realu, a jesli JESZCZE nie wytłumaczyłam o co mi chodzi to może podepre się
                        przykładem: Wyobraż sobie, że masz grono znajomych i w tym gronie osoby lubiane
                        mniej i bardziej. Tearz wyobraź sobie sytuację, ze koleżanka takl sobie lubuana
                        np. pożyczyła od Ciebie kasę, prosisz ją ale nie oddaje. Wreszcie mówisz przy
                        ludziach (w szerszym gronie) zeby oddała. Pare osób się oburza, tłumaczą Ci, ze
                        to taka delikatna sprawa, ze tylko chamka mogła upomniec sie przy swiadkach.
                        Załóżmy, ze sie nad tym zastanowisz i byc moze uznasz,z e faktycznie to
                        nieprzyjęte w tym gronie. Mija tydzień i inna osoba zwraca sie do kogoś o zwrot
                        pożyczki w takich samych okolicznosciach. Zamiast powiedzenia jej, ze to nie na
                        miejscu, czego należaloby oczekiwać od srodowiska tak bardzo potepiającego tego
                        typu zachowania przy ludziach, towarzystwo - przeciwnie zaczyna komentowac
                        sytuację, przyganiac dłużnikowi, ze nie oddaje itepe. Czy nie bedziesz widziała
                        dysonansu pomiędzy tymi JEDNAKOWYMI sytuacjami a równą ich oceną przez to samo
                        towarzystwo?

                        Ale tez nie ma co sie az
                        > tak przejmowac! w jednym atkui można na siebie pokrzyczec - w drugim już
                        > normalnie dyskutowac. Ewentualnie nie odpowiadac komus kogo uwaza sie za
                        > głupka. Ale wątki typu " kto zgadza sie ze mna ze x to głupek" albo "kto
                        uwaza
                        >
                        > sion za swięta krowe" (nawet jeśli nie maja dokładnie takiego tytułu) na
                        pewno
                        > nie przyczynią sie do poprawy atmosfery.

                        Ja takiego watku nie założylam o takim tytule... I naprawde nie chodzi o Sion,
                        a o zasadę ... Widzę,.z e dalej bedzie to samo :) czyli zamiast merytoryki i
                        wyjaśnienia tej dziwacznej rozbieżnosci w ocenie co cool, a co nie:) pouczanie
                        i próby wpierania ataku personalnego :)
                        • monikaannaj Ok, Kora, nie przegadam cie. 06.09.06, 13:49
                          Masz swoją teorię i przekonanie ze jest słuszna.
                          Raz jescze apeluję aby forumowicze poczytali sobie "erystyke". Wtedy zamiast
                          pisac "on jest egzaltowaNY" beda pisali :zupełnie nie zgadzam sie z jego ocena
                          sutacji" albo "moim zdaniem on sie myli"(chyba łatwiej jest przeczytać o sobie
                          ze sie mylisz niż że jesteś egzaltowana, nie?).
                          • kora3 Ani ja Ciebie :) 06.09.06, 14:08
                            monikaannaj napisała:

                            > Masz swoją teorię i przekonanie ze jest słuszna.

                            Przekonaj mnie, ze jest niesłuszna :)

                            > Raz jescze apeluję aby forumowicze poczytali sobie "erystyke". Wtedy zamiast
                            > pisac "on jest egzaltowaNY" beda pisali :zupełnie nie zgadzam sie z jego
                            ocena
                            > sutacji" albo "moim zdaniem on sie myli"(chyba łatwiej jest przeczytać o
                            sobie
                            > ze sie mylisz niż że jesteś egzaltowana, nie?).

                            Moniko ... nie przegadam Cię :)
                            Ale czesto używam słów "Mam wrazenie, że się mylisz" czy "Uważam, ze nie masz
                            racji" , "Wg mnie jest inaczej" itepe. Nie nazwałam egzaltowanym każdego kto ma
                            odmienne zdanie od mojego:) O tym czy ktoś wg mnie jest egzaltowany, czy
                            zachowuje się niepowaznie nie świadczy odmiennośc jego zdania od mojego tylko
                            wyjątkowo ksobny, rozemocjonowany, agresywny oraz pozbawiony krytycyzmu i
                            trzeźwej oceny sytuacji SPOSÓB wyrazania tego zdania.

                            Co myślisz o osobie, do której mówisz "Nie mogę sie z panią zgodzić, ponieważ o
                            ile wiem ta sprawa uregulowana jest inaczej ....." (przykładowo), a ta osoba
                            zaczyna się miotac o odpowiada Ci w stylu: "Niech pani głupiej ze mnie nie
                            robi, bo ja wiem lepiej i swoje. Czepiła się mnie , wielka mi znawczyni! Nie
                            umie sie pani zachować i jest niemerytoryczna, czepia się pani mnie z
                            nienawisci, chce poniżyć i zniszczyć" itede.. Naprawdę Moniko myślisz wtedy, ze
                            ma inne zdanie? Czy moze coś innego myślisz sobie? :)
              • nauma Oświadczam 06.09.06, 12:36
                Niniejszym chciałem oświadczyć, iż:
                a) nienawiść do katolików jest dla mnie pojęciem obcym;
                b) uważanie katolików za psychicznie chorych j.w. (same niektóre elementy wiary
                uważam za takowe, tj. nienormalne i tyczy się to wszystkich religii);
                c) w tej chwili na nikogo nie jestem obrażony / zły, a choć byłem na Lotaka,
                chylę czoła, iż zdobył się na samokrytykę;
                d) jeśli kogoś uraziłem "psychicznością" przepraszam - z wielkim mozołem piszę
                wyjaśnienie moich tez, które za jakiś czas umieszczę na blogu i tutaj. Proszę o
                wyrozumiałość za zagalopowywanie się, emocje i fakt, że chcę moje poglądy
                wyrazić w sposób perfekcyjny, stąd długie cyzelowanie tekstu, na które mam mało
                czasu.
                • kora3 :) 06.09.06, 12:52
                  Naumo :) a wiesz chyba zresztą, co :)
    • mamalgosia Re: Powazne pytanie do forumowiczów (wszystkich) 06.09.06, 12:17
      Nie wiem, o co chodzi, cyz były jakieś spory - ostatnio jakoś mnie tu nie było.
      Ale jeśli kogoś się traktuje jak świętą krowę to poprosze abym to była ja. mam
      ostatnio problemy natury różnej i proszę o ulgi
      • kochanica-francuza A o kogo konkretnie chodzi? 06.09.06, 14:51
        bo tak teoretyzować to możemy sobie do wypęku...
        • kora3 Ok Kochanico, napisze jeszcze raz spec. dla Ciebie 06.09.06, 15:01
          kochanica-francuza napisała:

          > bo tak teoretyzować to możemy sobie do wypęku...


          Mnie chodzi o zjawisko polegające na tym, że na forum dyskusja personalna o
          jednych forumowiczach (w zakresie ich sposobu wyrazania myśli, osobowosci,
          zachowania i twórczości) jest uznawana za naganną i godna potepienia (jak np.
          rozmowa o Sion z nią i innymi, acz nie tylko o Nia tu chodzi), zaś dyskusja o
          innych forumowiczach w tym samym zakresie jest radosnie podtrzymywana z użyciem
          slownictwa i "argumentów" a takze argumentów znacznie bardziej osobistych i
          grubszych i za niewłasciwą uznawana nie jest.

          Pragnę nadmienić, ze:

          1. Nie mam nic przeciw rozmowom persoonalnym o ile nie lammie się regulaminu,
          co najwyzej moge polemizować, ale merytorycznie z tym co ktoś napisze

          2. Nie "bronię" nikogo i nie uważam nikogo za "napadanego" a jedynie chodzi mi
          o wyjasnienie ZASADY, dla której o jednych można spoko mówić co się chce, a o
          innych nie, bo to "godzi w te osobę"

          3. Iczekuje prostego wyjasnienia ze strony kogoś kto bedzie mógł mi to
          wyjaśnic: np. "O osobach (X, Y, Z) nie mzona pisac niczego personalnie,
          poniewaz (tu jakiekolwiek wyjaśnienie) poza wyjasnieniem, ze to w nie godzi:)
          bo KAZDA personalna dyskusja o kims jalkoś tam w niego godzi.

          Tyle :)
    • lotak2 Forumowa sprawiedliwość (1) 06.09.06, 14:58
      Na wstępie niniejszej, nieco szerszej wypowiedzi, chciałbym zwrócić uwagę na
      dość oczywistą rzecz, a mianowicie, że nasze forum zajmuje się jednak przede
      wszystkim KRYTYKOWANIEM Kościoła i religii.

      Proszę mnie dobrze zrozumieć, ja nie mam nic przeciwko krytykowaniu, szczególnie
      kiedy krytyka jest uzasadniona, ja sam pisywałem bardzo krytyczne teksty, mimo
      iż w obronie mojego Kościoła gotowym poświęcić życie (w tej chwili NAPAWDĘ nie
      żartuję!).

      Jak ktoś ma ochotę jedną z takich moich krytyt sobie przeczytać, proszę bardzo:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20606635&a=20615565

      Tak więc popieram jak najbardziej krytykę i jak łatwo zauważyć, sam bardzo
      często krytykuję:), ale – żeby wrócić do naszego forum – wystarczy zrobić
      statystykę tematów wątków (nawet nie wszystkich, ale np. tych z ostatnich
      miesięcy), aby się przekonać, że na naszym forum GŁÓWNIE napada się na religię,
      Kościół, duchowieństwo, chrześcijańskich polityków, chrześcijańskie zwyczaje,
      przykazania itd. Rozmów o roli religii czy o zadaniach Kościoła jest „co kot
      napłakał“, a rozmowy teologiczne przytrafiają się jak przysłowiowe rodzynki w
      cieście.

      Znakomita większość tzw. „dyskusji“ ma przy tym bardzo podobny schemat:
      1. wygrzebana skądś afera, przestępstwo, śmiesznostka, przegięcie,
      2. krytyczne komentarze ludzi niewierzących lub przynajmniej nie sympatyzujących
      z chrześcijaństwem,
      3. „rozpaczliwa“ obrona chrześcijan.

      Bez trudu można zauważyć, że w tym niezwykle tendencyjnym i przeprowadzanym w
      sposób niemalże metodyczny atakowaniu i krytykowaniu brylują przede wszystkim
      zdeklarowani ateiści. Czasem wydaje mi się wręcz, że ludzie ci podświadomie
      próbują przekształcić nasze forum w nieco bardziej „kulturalne“ forum Jajca,
      takie „bez katocenzury“...

      Oczywiście wiedzą oni przy tym doskonale, że ich chrześcijańscy adwersarze
      zwykle utożsamiają się ze swoim Kościołem i każda krytyka ich wyznaniowej
      rodziny niezmiernie ich rani, a już na pewno, że nigdy nie jest im ona obojętna.
      Wiedzą o tym, że ludzie wierzący czasem wręcz wstydzą się za pomyłki ich
      Kościoła, czy też za jego grzeszących przedstawicieli (politycy, duchowni itp.)
      i wiedzę tą dość brutalnie wykorzystują, posługując się przy tym bardzo często
      „wewnątrzchrześcijańskimi“ argumentami, których sami nie muszą naturalnie brać
      pod uwagę...

      Bo każdy przekonany ateista w dyskusji z wierzącym podkreśla zwykle z naciskiem,
      że sam za siebie odpowiada, że ocenia wszystko indywidualnie, bo uważa się
      przede wszystkim za wolną, nieskrępowaną nikim i niczym JEDNOSTKĘ, a nie członka
      jakiejś „prehistorycznej“, hierarchicznej organizacji, jakiejś „apodyktycznej“
      formacji czy czegoś w tym rodzaju. Ciągle przekonuje on nas, że świat widzi z
      własnej, subjektywnej perspektywy i mało lub nic nie obchodzą go inni ateiści, z
      którymi nie musi się ani solidaryzować, ani ich bronić tylko z racji ich
      ateizmu. Oczywiście solidaryzuje się z mini czasem, ale ponieważ nie musi tego
      robić, więc twierdzi, że taki czy inny chwilowy „sojusz“ dalej w niczym nie
      ogranicza jego indywidualistycznej, swuerennej w decyzjach postawy.

      Nic więc dziwnego, że każdy objaw chrześcijańskiej solidarności, i najluźniejsze
      nawet identyfikowanie się z współwyznawcami, niezwykle go denerwuje, mierzi i
      zwykle stara się on przedstawić taką postawę zdeprecjonować jako subiektywny
      bezkrytycyzm, jako skandaliczny brak objetywizmu, czy wręcz niczym nie
      uzasadnioną obronę wyraźnie złych zjawisk i karygodnych postaw. Podświadomie
      chciałby, aby – podobnie jak on – również chrześcijanie odbierali krytykę ich
      Kościoła z pozycji suwerennej, niezależnej JEDNOSTKI, a nie członków wyznaniowej
      grupy...

      Zwróćcie uwagę, że pisząca bardzo otwarcie Kora już kilkakrotnie użyła wobec
      ludzi wierzących określeń w rodzaju „towarzystwo wzajemnej adoracji“ czy „pewne
      kręgi“ i chociaż wydawało się jej, że są to pojęcia negatywne, i użyciem ich
      chciała podkreślić bezkrytycyzm i „kastowość“ pisujących na forum chrześcijan,
      to jednak tak właściwie oni rzeczywiście SĄ swego rodzaju adorującym sobie
      nawzajem towarzystwem, SĄ „kastą“, w której każdy odpowiada wobec Boga za
      każdego, każdy został zobowiązany do solidarności z „siostrami i braćmi w
      Chrystusie“, w której każdego obowiązuje nakaz wzajemnej pomocy, modlenia się za
      siebie nawzajem, nakaz troszczenia się o CAŁĄ wspólnotę, wspieranie jej i
      obronę, zwłaszcza wobec uogólniających, przesadnych i często niesprawiedliwych
      oskarżeń.

      Myślę, że zastanawiając się nad specyfiką naszego forum, wyżej opisaną pozycję
      wyjściową poszczególnych forumowiczów przed KAŻDĄ dyskusją zawsze powinno się
      brać pod uwagę, w przeciwnym wypadku można dojść do absolutnie błędnych
      wniosków, co niestety, przydarzyło się szanownej Autorce niniejszego wątku.

      W rozwinięciu niniejszego wątku kora zestawiła w sposób mniej lub więcej
      zakamuflowany solidarną chrześcijańską obronę Sion z brakiem obrony
      krytykowanego Naumy i insynuuje na, jakoby to zestawienie było objawem skrajnej
      niesprawiedliwości i nierówności w traktowaniu wpisujących się tutaj osób, jako
      „dowód“ na oczywistą formę przykładania RÓŻNEJ miary dla poszczególnych osób...

      Tymczasem sprawa jest niezwykle prosta i zupełnie inna, niż się naszej oburzonej
      koleżance wydaje...

      Otóż Nauma, Fnoll czy Diabollo NIE ŻYCZĄ SOBIE obrony ich bobrowolnie wybranego
      ateizmu, oni chcą być traktowani jako INDYWIDUALIŚCI, jak wolne, nieskrępowane
      JEDNOSTKI, natomiast Sion jest CZŁONKIEM WSPÓLNOTY zwanej Kościołem Katolickim i
      ZAWSZE doczeka się obrony współwyznawców, ba, ona nawet takiej obrony
      podświadomie (zupełnie słusznie!) OCZEKUJE.
      • lotak2 Forumowa sprawiedliwość (2) 06.09.06, 15:00
        Koro,
        wytłumacz należałoby się domagać, aby Maria czy Lynxs bronili przed krytykami za
        bloga Naumę, skoro on, jako indywidualista i wolny, niezależny od nikogo
        człowiek, nie tylko sobie tego wcale nie życzy, ale blog swój w każdym wpisie
        reklamuje i jest z niego dumny?

        I dlaczego należałoby mieć pretensje do tychże KATOLIKÓW, iż stają czasem w
        obronie ich „siostry“ czy „brata w wierze“, który na ich solidarność liczy?

        Tak to już, niestety, jest, że przynależność do którejś z tych antagonistycznych
        grup niesie ze sobą zarówno komfort, jak i niewygodę. Chociaż ateiści tak bardzo
        cenią sobie swoje nieskrępowanie, swoją indywidualistyczną niezależność, swoją
        wolność decyzji i poglądów, to jednak naraża ich to wszystko jednocześnie na
        swego rodzaju SAMOTNOŚĆ, nie wynikającą z „potępienia“, ale z pełnego wobec nich
        respektu i akceptacji ich jednostkowej suwerenności, która objawiajaj się
        najpełniej właśnie w NIEREAGOWANIU na skierowane przeciwko nim krytyki.

        Indywidualista, droga Koro, bardzo często bywa konfrontowany z brakiem
        solidarności , której najbardziej bolesnym objawem jest wlaśnie ta totalna
        samotność wobec krytyk... Nie należy przy tym zapominać, że on zwykle przyjmuje
        tą samotność DOBROWOLNIE, ba, widzi w niej adekwatną cenę, jaką MUSI płacić za
        swą suwerenność i wcale się z tego powodu NIE SKARŻY.

        Z chrześcijanami jest dokładnie odwrotnie.
        Z jednej strony mają tą swoją „głupią“, „naiwną“ , “wsteczną“, „nienaukową“,
        łatwą do wyśmiania wiarę, muszą nieustannie znosić zarzuty „samooszukiwania i
        samoograniczania się“, są bez przewry konfrontowani z kpiną z powodu kierowania
        się niemożliwymi do realizacji „nieżyciowymi“ przykazaniami, ale NIGDY nie są
        sami...

        Niestety, droga koleżanko, NIE MOŻNA MIEĆ WSZYSTKIEGO.

        I trzeba wiedzieć, CZEGO się chce.

        Jeśli się wybiera indywidualizm i absolutną suwerenność wypowiedzi i zachowań,
        należy zaakceptować również bardzo gorzką nieraz samotność, która „nie grozi“ z
        kolei temu, kto PODPORZĄDKOWUJE się dobrowolnie jakiejś hierarchicznej grupie o
        ustalonych wzorcach postępowania. Ten ostatni traci wtedy (coprawda pozornie,
        ale to już inny temat!) często nieskrępowaną niczym suwerenność, zostaje
        zobowiązany do troski o dobro innych, ale też zawsze może liczyć na obronę i
        grupową solidarność...

        Tak nawiasem mówiąc bardzo ładnie na ten temat pisze św. Paweł.
        Pozól. Droga Koro, że na końcu tego przydługiego wywodu przypomnę Ci urywek z
        1-go Listu do Koryntian, w którym o tym właśnie mowa. Zwróc uwagę, że mowa tu o
        wspólnocie chrześcijan, zwanej Kościołem Chrystusowym:

        "Tymczasem są wprawdzie liczne członki ale jedno ciało. (...). Owszem, niezbędne
        dla ciała bywają te właśnie członki, które uchodzą za słabsze; a te, które
        uważamy za mało godne szacunku, tym większym obdarzamy poszanowaniem.

        Tak przeto szczególnie się troszczymy o przyzwoitość wstydliwych członków ciała,
        gdyż wobec tych, co nie należą do wstydliwych, nie istnieje taka potrzeba. Lecz
        Bóg tak ukształtował nasze ciało, że zyskały więcej szacunku członki z natury
        mało godne czci, aby nie powstało rozdwojenie w ciele, lecz żeby poszczególne
        członki troszczyły się o siebie nawzajem.

        Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki;
        podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współradują się
        wszystkie członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi jego
        członkami." (1 Kor 12,20; 22-27)

        Serdecznie pozdrawiam

        • lotak2 Re: Forumowa sprawiedliwość (2) 06.09.06, 15:02
          lotak2 napisał:

          > Koro,
          > wytłumacz należałoby się domagać, aby (...)

          a powinien napisac:

          Koro,
          wytłumacz mi DLACZEGO należałoby się domagać, aby (...)
      • stephen_s PRZESTAŃ!!!! 06.09.06, 16:09
        > Na wstępie niniejszej, nieco szerszej wypowiedzi, chciałbym zwrócić uwagę na
        > dość oczywistą rzecz, a mianowicie, że nasze forum zajmuje się jednak przede
        > wszystkim KRYTYKOWANIEM Kościoła i religii.

        Nieprawda. Jeśli odcedzisz wypowiedzi Jajca, które mają charakter trollowania,
        wątków skierowanych przeciw Kościołowi nie ma tu za wiele. Przynajmniej tyle
        samo wątków dotyczy tutaj np. islamu.

        > Na naszym forum GŁÓWNIE napada się na religię,
        > Kościół, duchowieństwo, chrześcijańskich polityków, chrześcijańskie zwyczaje,
        > przykazania itd.

        Acha, czyli np. skrytykowanie poczynań LPRu to to samo, co napadanie na
        chrześcijaństwo jako religię. No, przy takich założeniach to faktycznie - na tym
        forum faktycznie sę głównie atakuje Kościół. Ale HELLO!!! przy takich
        założeniach to także KATOLICY na Kościół napadają. Bo wielu zwolenników LPRu,
        czy Kaczyńskich, to tu nie mamy.

        > Rozmów o roli religii czy o zadaniach Kościoła jest „co
        > kot napłakał“, a rozmowy teologiczne przytrafiają się jak przysłowiowe rodzyn
        > ki w cieście.

        To racja, ale czy to wina ateistów, czy też wierzących, którzy takich wątków nie
        zakładają?

        Do licha, Fnoll często zakłada wątki o teologii itd. Ale dla Ciebie te wątki to
        oczywiście "napadanie na Kościół". Więc do kogo te pretensje? Brakuje Ci wątków
        o teologii - to je SAM zakładaj. Ludzie rozmawiają tu o tym, co ich interesuje.
        Wychodzi na to, że forumowych chrześcijan rozmowy o teologii specjalnie nie
        zajmują...

        > Bez trudu można zauważyć, że w tym niezwykle tendencyjnym i przeprowadzanym w
        > sposób niemalże metodyczny atakowaniu i krytykowaniu brylują przede wszystkim
        > zdeklarowani ateiści.

        Jasne, jasne. Metodyczne atakowanie i generalny zorganizowany spisek ateistów
        mający na celu zmianę KiR w drugie forum Jajca.

        WIesz co Ci powiem? Gadasz BZDURY. Przestań po raz kolejny wrzucać tutejszych
        ateistów do jednego wora. Przestań przypisywać nam jakieś ukryte intencje.
        Przesyań robić z nas wszystkich zaciekłych wrogów Kościoła. Mam już PO DZIURKI W
        NOSIE tego typu teorii!

        Jak wiesz, jestem ateistą. I NIE ŻYCZĘ SOBIE, byś mnie oskarżał o coś, czego nie
        robię - a to właśnei robisz, pisząc, że ateistom chodzi o zmianę KiR w forum
        Jajca. MI TO PRZYPISUJESZ??? Wejdź sobie w archiwa, człowieku, zobacz, kto był z
        pierwszych osób, które kazały Jajcowi wynosić się od nas! Kto punktuje aż do
        przesady potencjalne klony Jajca!

        Mi przypisujesz wrogość do Kościoła??? Wejdź sobie na Forum Feminizm i zobacz,
        kto tam katolików broni - do tego stopnia, że mu zarzucają katolicki fanatyzm...
        Owszem, zrzędzę tu często na LPR i PiS - i POBUDKA!!! Robi to chyba 90% tego
        forum, łacznie z tutejszymi katolikami. Zrzędzenie na obecną ekipę rządzącą to
        dowód na antyklerykalizm? Jaaaaaasne...

        > Wiedzą o tym, że ludzie wierzący czasem wręcz wstydzą się za pomyłki ich
        > Kościoła, czy też za jego grzeszących przedstawicieli (politycy, duchowni itp.)
        > i wiedzę tą dość brutalnie wykorzystują, posługując się przy tym bardzo często
        > „wewnątrzchrześcijańskimi“ argumentami, których sami nie muszą natu
        > ralnie brać
        > pod uwagę...

        I znowu jacyś "oni". Człowieku, tu nie ma żadnych "ich"! Powtarzam: jestem
        ateistą i nie zachowuję się, jak piszesz. Zrozumiesz to wreszcie???

        Odnośnie Sion - po co Ty w ogóle to przenosisz na poziom "katolicy vs
        ateiści"??? Nie wiem, jak to u Kory jest, ale mój problem z Sion nie polega na
        tym, że jest ona katoliczką - ale na tym, że jest ona osobą dyskutującą w sposób
        absolutnie dla mnie do przyjęcia. Mogłaby być członkinią APP Racja i TEŻ BY MNIE
        JEJ ZACHOWANIE NA FORUM DENERWOWAŁO. I przestań twierdzić, że tylko ateiści
        widzą tutaj problem, a katolicy Sion bronią - bo wiem, że są na forum osoby
        wierzące, które też uważają, że ze Sion trudno się porozumieć.

        Czy naprawdę tak trudno Ci to zrozumieć? Czy naprawdę wszystko musisz postrzegać
        przez pryzmat wiary? Czy nie jest w stanie do Ciebei dotrzeć, że nie ma tu jakis
        dwóch zwalczających się obozów ateistów i katolików, ale zwykli ludzie - którzy
        moga mieć z kims problem nie z powodu religii, ale dlatego, że ten ktoś
        zachwouje się nieodpowiednio?

        I tak, jest wkurzony - bo MAM DOŚĆ tych Twoich teorii, tej PARANOI, jaką na
        forum wprowadzasz, tego dopatrywania się PODZIAŁÓW tam, gdzie ich nie ma. Tej
        niemożności zrozumienia, że nie każdy ateista jest Twoim wrogiem, a nie każdy
        katolik jest aniołem, którego musisz bronić, bo jest członkiem wspólnoty. Tego
        Twojego wrzucania wszystkich ateistów do jednego wora tylko z powodu przekonań
        światopoglądowych.

        Powtarzam: jestem ateistą. Osoby, z którymi najlepiej na forum się dogaduję, to
        m.in. Azerka (katoliczka), Isma (katoliczka), Monika (katoliczka), Gumpel
        (katolik), Herbarium (katoliczka). Osoby, których nie trawię, to m.in. Jajco
        (ateista). Sam tez widziałeś, że skrytykowałem Naumę (ateistę) za ów wpis na
        jego blogu. Pytam: GDZIE są te PODZIAŁY, które kreujesz na siłę? Gdzie ta
        nienawiść, którą przypisujesz każdemu ateiście???

        Przestań więc, człowieku, snuć te swoje teorie, bo tego się już CZYTAĆ NIE DA.

        (wszystkich czytających przepraszam za język, ale musiałem to z siebie wyrzucić)
        • kora3 Steph ... 06.09.06, 19:51
          Wielkie dzięki za mądrą wypowiedz...
          Mogę Ci powiedzieć, zebyś wiedział, jak to jest z Kora :) dokladnie tak, jak z
          Tobą ...Nie trawię wypowiedzi typu: wszyscy coś tam - niezależnie kogo dotyczą
          jako grupy, wulgazyzmów, krytykowania czyichś pogladów na życie osobiste
          (własne) ...Dlatego tłuke Wojtkowi np. (bez urazy Wojtuś), ze życie seksualne
          katolików i ewentualne niedogodnosci zwiazane ze stosowaniem NPR przez nich to
          tylko i wyłacznie ich sparwa, ich wybór, a nam nic do tego...
          Sion skrytykowałam nie ZA POGLADY, a za sposob "dyskusji", który w mym oddczuciu
          naprawde nie przystoi dorosłej i rozsądnej osobie, która chce rozmawiac o
          CZYMKOLWIEK. To JAKIE poglądy wyraza osoba, która tak rozmwia nie ma dla mnie
          znaczenia- dokladnie tak samo, jak dla Ciebie...

          Podobnie, jak Ty uważam czesc przemyslen Lotaka za krzywdzące, jako skierowane
          do grupy. nawiasem mówic to dziwnie znamienne, ze niektórzy ludzie uporczywie
          starają się wykazać nawet bez dowodu, ze fakt, iz krytykuje sie ich sposób
          wyrazana myśli wynika z niechęci do nich bo są katolikami. Tymczasem Azercia,
          Gumpel, czy Mamałgosia to osoby - katolicy, z którymi rozmwai sie i POLEMIZUJE
          normalnie, przynajmniej mnie. Nie wpadają w szał, nie wymyślają sobie
          "przesladowania", kiedy wynika nawet nieporozumienie, przyjmują tłumaczenia,
          kiedy same coś pokrecą w rozumieniu kogoś, wyjaśniają i przyjmuja wyjaśnienie
          ...Normalni rozmówcy, a przecież czesto ich poglady róznia sie od moich. nie
          przypominam sobie wszakze, zeby ktoś z nich reagował takimi emocjami na pogląd
          odmienny i tak się bezustannie czepiał ...
        • lotak2 Odp. Stefanowi i uzupełnienia (1) 07.09.06, 00:47
          Chciałbym przeprosić wszystkich, którzy potrudzili się i przeczytali mój
          poprzedni tekst za rozliczne błędy, a także pewne skróty myślowe i
          niedomówienia; tekst pisałem w pośpiechu, krótko przed opuszczeniem biura, bez
          końcowej korekty.

          Teraz, już w domu, dostrzegłem te wszystkie błędy i wymagające doprecyzowania
          fragmenty, więc wykorzystując odpowiedź do Stefana, pozwolę sobie na końcu na
          pewne uzupełnienia.

          Zacząć wszakże muszę od Ciebie, drogi Stefciu...

          Niedalej jak wczoraj w nocy napisałem, że nie wymagam od nikogo brania mnie
          przez rękawiczki, przyznając szczerze, że bardzo często ludzi do tego typu
          reakcji prowokuję moimi drwinkami i bezpośredniością.

          To oczywiście odnosi się także do Ciebie, drogi, gniewny Stefanie...
          Jestem starym, doświadczonym życiowo człowiekiem, a więc wiele niepoważnych
          krytyk i epitetów na temat mojej osoby – jak to się mówi – jednym uchem
          wpuszczam, a drugim wypuszczam, zwłaszcza gdy ciska nimi ktoś, komu tego typu
          „święte oburzenie“ i miotanie obelgami wyjątkowo łatwo przychodzi...

          Nie oto więc tutaj biega i jeśli Ci to tak bardzo smakuje, jeśli uważasz, że
          masz prawo „nie wytrzymać i wygariać“ mi od czasu do czasu, możemy się umówić,
          że będę to cierpliwie znosił... Muszę jednakże napisać o tym tak wyraźnie, żebyś
          po jakimś czasie nie uczynił ze mnie z rozpędu kogoś, komu „w oczy plują, a on
          mówi, że deszcz pada“...

          Tak więc podaruję Ci te wszystkie zarzucane mi „paranoje“, to insynuowanie
          antagonizowania, chęci wrzucania wszystkich ateistów do tego samego wora i inne
          głupoty i zajmę się konkretami zawartymi w Twoim pełnym „świętego oburzenia“
          tekście. Jest ich niewiele, zwłaszcza tych merytorycznych, ale coś tam jednak
          chyba wyłowię.

          > Nieprawda. Jeśli odcedzisz wypowiedzi Jajca, które mają charakter trollowania,
          wątków skierowanych przeciw Kościołowi nie ma tu za wiele. Przynajmniej tyle
          samo wątków dotyczy tutaj np. islamu.

          Stefan,
          chyba zauważyłeś, że zaproponowałem statystykę opartą na porównaniu liczby
          wątków antychrześcijańskich, antyreligijnych, antykościelnych itd. do liczby
          WSZYSTKICH innych, prawda? Czemu się od niej wykręcasz? Co to właściwie znaczy
          „odcedzić trollingi Jajca“? I dlaczego tylko Jajca? Przecież Fnoll nie jest
          wcale gorszy w wynajdowywaniu kościelnych afer! Zauważ proszę, że ja się NIE
          SKARŻĘ na krytyki, ja po prostu stwierdzam, że w porównaniu z ilością innych
          tematów, mają statystyczną PRZEWAGĘ, a Ty proponujesz zastąpić trzeźwą
          statystykę, wstępną SELEKCJĄ wątków, tak, aby udało się udowodnić absurdalną
          tezę, że między ateistami i ludźmi wierzącymi panuje i zawsze panowała na tym
          forum absolutna harmonia i tylko islam krytykuje się zbyt często.

          No, nie ośmieszaj się, proszę...

          > Acha, czyli np. skrytykowanie poczynań LPRu to to samo, co napadanie na
          chrześcijaństwo jako religię. No, przy takich założeniach to faktycznie - na tym
          forum faktycznie sę głównie atakuje Kościół. Ale HELLO!!! przy takich
          założeniach to także KATOLICY na Kościół napadają. Bo wielu zwolenników LPRu,
          czy Kaczyńskich, to tu nie mamy.

          Umiesz czytać? Widziałeś tą moją wyliczankę, gdzie BARDZO WYRAŹNIE ROZGRANICZAM
          krytykę: 1.Kościoła, 2.duchowieństwa, 3.chrześcijańskich polityków,
          4.chrześcijańskich obyczajów, 5.przykazań itd., BEZ wnikania w SŁUSZNOŚĆ czy
          bezpodstawność krytyk?

          Co Ty kombinujesz? Co chcesz mi wmówić?
          Właśnie od CIEBIE najczęściej słyszę ten bzdurny zarzut, jakobym nie dopuszczał
          ŻADNYCH krytyk, każdą uwagę traktując jako niedopuszczalny atak na Kościół!!!

          Czytałeś mój list do ks. bp. Głódzia, który napisałem po interwencji Lecha
          Wałesy w sprawie Radia Maryja? Czytałeś mój wątek o fatalnej polityce
          zagranicznej obecnego rządu? Przyjąłeś do wiadomości, że nie tylko DOPUSZCZAM
          słuszną krytykę, ale wręcz sam ją uprawiam? Więc przestań mi, do ciężkiej
          cholery wmawiać, że reaguję alergicznie na KAŻDĄ krytykę, ok?

          Ale najważniejsze: Co to ma wspólnego z łatwym do udowodnienia FAKTEM, że
          statystyczna WIEKSZOŚĆ wątków tego forum jest krytyczna w stosunku do szeroko
          rozumianego chrześcijaństwa??? Jeśli uważasz, że Ty – Stefan-ateista – NIE
          należysz do tej statystycznej większości, to po co tak fikasz?

          Powtarzam raz jeszcze: POLICZ najpierw wątki, dokonaj uczciwej statystyki, a
          potem udowodnij mi kłamstwo. Samo wykrzykiwanie: „Nieprawda!“ – nie jest ŻADNYM
          argumentem, ani tym bardziej dowodem...
          • lotak2 Odp. Stefanowi i uzupełnienia (2) 07.09.06, 00:49

            Tak przy okazji.
            Przestań się w końcu chować za różnych ludzi, za ich poglądy, za ich wypowiedzi.
            Mniej tyle odwagi, aby pisać o tym, co TY uważasz za słuszne czy niesłuszne, a
            nie podpieraj się ciągle innymi, bo TO właśnie zakrawa na manipulatorstwo i
            ANTAGONIZOWANIE.

            Jak Ty mi, drogi przyjacielu, robisz wyliczankę KATOLIKÓW z którymi się
            dogadujesz (w domyśle, „a z tobą, wredny lotaku – nie!“), a wśród których są i
            tacy, którzy mnie, Marię czy Lynxa nie darzą zbytnią sympatią, to wygląda to
            tak, jakby Ci strasznie zależało na nieustannym PODTRZYMYWANIU tych różnych
            antypatii poprzez DZIELENIE forumowych katolików na tych, z którymi „można się
            dogadać“ i tych wrednych, pozstałych...

            A to właśnie jest antagonizowaniem w najczystszej postaci! Rozdzierasz szaty i
            krzyczysz: „gdzie są te podziały?!“, odpowiadając na nie poprzez kontekst tego
            typu wartościujących wyliczanek, że owszem, podziały są, ale GŁÓWNIE wśród
            samych katolików... Baaaardzo to szlachetne! DIVIDE ET IMPERA!

            > Odnośnie Sion - po co Ty w ogóle to przenosisz na poziom "katolicy vs
            ateiści"??? Nie wiem, jak to u Kory (...)

            No właśnie, to KORA pytała, dlaczego na forum niektórych krytykowanych się
            broni, a innych nie i z czego to wynika. Więc przedstawiłem jej moją WŁASNĄ
            wykładnię najważniejszej w/g mnie przyczyny i to DO KORY należy ocena moich
            przemyśleń, czy się z nimi zgadza, czy też widzi je inaczej, a nie do CIEBIE.

            Zachowujesz się jak te przysłowiowe nożyczki; ja uderzam w stół, a Ty
            podskakujesz i brzęczysz. Jeśli Ciebie pewne moje spostrzeżenia i zarzuty nie
            dotyczą, to podaruj sobie podlizywanie się innym, poprzez wartościujące
            wyliczanki i branie ludzi w obronę, nawet wtedy, gdy sobie tego NIE ŻYCZĄ (patrz
            wpis Naumy).

            > I tak, jest wkurzony - bo MAM DOŚĆ tych Twoich teorii, tej PARANOI, jaką na
            forum wprowadzasz, tego dopatrywania się PODZIAŁÓW tam, gdzie ich nie ma.

            No jak masz dość, to czemu nie dasz mi ignora? Zmuszam Cie do czytania moich
            wpisów, czy jak? Przecież to ani Tobie, ani mnie nic nie da, bo Ty czytasz
            tendencyjnie i wybiórczo, a potem wypisujesz głupoty i pozwalasz sobie na
            absurdalne insynuacje, denerwujesz się, miotasz, a ja Twoje zdanie i tak MAM W
            NOSIE...

            > Przestań więc, człowieku, snuć te swoje teorie, bo tego się już CZYTAĆ NIE DA.

            Powtarzam raz jeszcze – NIE CZYTAJ!!!

            > (wszystkich czytających przepraszam za język, ale musiałem to z siebie wyrzucić)

            jak wszystkich, to i z pewnością mnie. Miło mi i z radością przyjmuję Twoje
            przeprosiny, ale mimo to polecam Ci dla własnego zdrowia dać mi ignora.

            • lotak2 Odp. Stefanowi i uzupełnienia (3) 07.09.06, 00:50
              Teraz te dopowiedzenia, o których wspomniałem na wstępie.

              1. Pisząc o indywidualiźmie ateistów i o związanym z tym swego rodzaju
              osamotnieniem, nie pisałem tego w sensie NEGATYWNYM, przeciwnie, indywidualizm
              wcale nie jest łatwy, wymaga odwagi i gotowości do ryzyka; niektórzy z ateistów
              wyjaśnili mi to bardzo ładnie w założonym przeze mnie na ich temat wątku.

              2. Oczywiście także z obligatoryjnością wyznaniowej solidarności wcale nie jest
              tak wzorcowo, jak to przedstawiłem (już nawet Apostołowie nieźle się ze sobą
              sprzeczali!), a przede wszystkim nie wszyscy chrześcijanie muszą być solidarni
              z pełną świadomością, wielu robi to zupełnie odruchowo, niemalże refleksyjnie,
              żeby nie powiedzieć z przyzwyczajenia i na skutek uwarunkowanego urodzeniem i
              wychowaniem uczucia CIĄGŁEJ przynależności do Kościoła. I dlatego jako
              członkowie wyznaniowej wspólnoty, w której Święty Założyciel NAKAZUJE im, „aby
              byli jedno“, nie mogą tak do końca pozbyć się bardzo osobistego stosunku do
              WSZELKICH krytyk; bardzo trudno przychodzi im bycie wobec swojej ukochanej
              wspólnoty OBJEKTYWNYMI i zimnymi obserwatorami, bo z reguły się z nią
              emocjonalnie IDENTYFIKUJĄ. To nimalże tak jak w kochającej się rodzinie, gdzie
              syn BRONI przed krytykami obcych ojca pijaka, a matka USPRAWIEDLIWIA przed
              innymi syna narkomana...

              3. Niestety, w oczach postrzegających świat z pozycji indywidualnej jednostki
              ateistów, taka solidarność jawi się przeważnie jako niedopuszczalne
              przewrażliwienie na WSZELKĄ krytykę, a każda, nieśmiała nawet czy odruchowa
              próba obrony współwyznawcy czy emocjonalnego zaangażowania w odpieraniu
              zarzutów wobec Kościoła, interpretowana jest jako naganna chęć wprowadzenia dla
              siebie czegoś w rodzaju „świętokrówstwa“. I tak to właśnie odebrała Kora.

              4.KAŻDY człowiek, bez względu na wyznawany światopogląd potrzebuje ludzkiej
              solidarności i cieszy się, jeśli jest brany w obronę, ale ktoś, kto jak ognia
              boi się uzależnienia od innych, od związku wyznaniowego, od takich czy innych
              przykazań, od sytuacji przez niego nieakceptowalnych, MUSI liczyć się z tym, że
              jego otoczenie będzie respektowało to jego ateistyczne „samopaństwo“ aż do końca
              i konsekwentnie wstrzyma się także czasem od jego obrony...

              Powtarzam raz jeszcze: ateista za komfort robienia tylko tego, co SAM uzna za
              słuszne, musi czasem doznać przykrego uczucia oSAMotnienia, a człowiek wierzący,
              rezygnując częściowo ze swej suwerenności i podporządkowując się wymaganiom
              wspólnoty, żyje w komforcie NIE BYCIA SAMYM... Prawidłowość ta dotyczy także
              bardzo prawych, przyjaznych i ofiarnych wobec innych ludzi ateistów, jak i
              bardzo krytycznych, niewygodnych członków współczesnego Kościoła, w którym mimo
              to, z zasady dla KAŻDEGO musi znaleźć się odpowiednie miejsce...

              Zresztą mówienie o samotności w wypadku człowieka głęboko wierzącego i tak nie
              ma specjalnie sensu, bo gdyby nawet wszyscy się odeń odwrócili, Bóg pozostanie z
              nim na pewno do końca...

              Pozdrawiam




            • kora3 Lotak, nie zmyślaj :) 07.09.06, 09:47
              lotak2 napisał:

              >
              > No właśnie, to KORA pytała, dlaczego na forum niektórych krytykowanych się
              > broni, a innych nie i z czego to wynika.

              NIEPRAWDA :) Wcale o to nie pytałam :) To jest zwyczajne kłamstwo, nawet nie
              nadinterpretacja :)
              Zupełnie nie rozumiem po co tak zmyślac Lotaku ...

              Krytykowanych ma prawo BRONIĆ kazdy inny , kto nie zgadza sie z oceną
              krytykującego.
              Ja nie pytałam czemu ten czy ów broni:) tylko dlaczego samo podjęcie krytyki
              wobec niektórych jest uznawane za czym haniebny z uzasadneniem, ze nie powinno
              sie rozmawiac personalnie o kimś i dokonywać analiz, a takie samo zachowanie
              wobec kogoś innego nie budzi spzreciwu a nawet jest entuzjastycznie
              przyjmowane...

              Widze Lotaku, z przykrością, ze nie chce odpowiedzieć i niestety posuwasz sie
              do kłamstwa:( W dodatku tak widocznego, ze niedobrze sie robi ...


              Więc przedstawiłem jej moją WŁASNĄ
              > wykładnię najważniejszej w/g mnie przyczyny i to DO KORY należy ocena moich
              > przemyśleń, czy się z nimi zgadza, czy też widzi je inaczej, a nie do CIEBIE.
              >
              Mylisz sie ... Piszesz na ogolnym forum i nawet skierowane do kogoś personalnie
              przemyślenia mogą być komentowane przez innych...Dokładnei tak, jak wszystkie
              inne posty, czy blogi na necie ..

              Zresztą nieistotne - tym postem pokazałeś Lotaku, ze kłamstwo i manipulacja to
              niestety cvoraz czesciej twoja specjalnosc:(
              • lotak2 Korciu złota! 07.09.06, 12:13
                Nauma prosił, aby już przestać uzewnętrzniać się na tym żenującym wątku i MA
                RACJĘ, więc ten wpis będzie MOIM ostatnim, nawet jak ponownie mnie czymś
                spróbujesz sprowokować.

                Mnie się wydaje, że Twój problem polega na tym, że Ty sama nie bardzo wiesz,
                czego chcesz. Wytykano Ci to na tym forum wielokrotnie (ja oczywiaście też), ale
                jakoś tak ignorujesz te uwagi i dalej prowadzisz swoją prywatną batalię w
                sprawie prastarej sprzeczki z Sion, która nawet NIE ODPOWIADA już na Twoje
                zaczepki...

                Teraz odnośnie tego mojego rzekomego „kłamstwa“.

                Nawiasem mówiąc piszesz tak skomplikowanie, wychodząc z założenia, że wszyscy
                MUSZĄ wiedzieć o co Ci chodzi, nawet jak postawisz jedynie uśmiechnięte
                „słoneczko“, iż jest całkiem możliwe, ŻE CIĘ NIE ZROZUMIAŁEM, tylko co
                niezrozumienie kogoś o problemach z jasnym, precyzyjnym wysławianiem się, ma
                wspólnego z „manipulacją“ czy „kłamstwem“? Opanuj się, dziewczyno!

                Jak już tak koniecznie chcesz mnie „pognębić“ (czego NIKOMU NIGDY NIE
                ZABRANIAŁEM!), zarzucając mi ciężkie forumowe przestępstwa, to albo wysławiaj
                się wcześniej WYRAŹNIE, tak, aby MOŻNA Cię było zdozumieć, albo czepiaj się mnie
                przynajmniej z humorem, bo tak, jak to właśnie powyżej uczyniłaś, postępują
                obrażone „kartofle“ (patrz. Bracia K.), a nie człowiek na jako takim poziomie
                intelektualnym...

                Napisałaś:

                „ pytałam (...) dlaczego samo podjęcie krytyki wobec niektórych jest uznawane za
                czym haniebny z uzasadneniem, ze nie powinno sie rozmawiac personalnie o kimś i
                dokonywać analiz, a takie samo zachowanie wobec kogoś innego nie budzi spzreciwu
                a nawet jest entuzjastycznie przyjmowane...“

                Przecież ja Ci w moim „kłamliwym“ i „manipulacyjnym“ wpisie wyraźnie napisałem,
                że obok zwykłych sympatii czy antypatii może się to brać z podświadomej,
                automatycznej, uwarunkowanej wychowaniem i przynależnością do tej samej
                wspólnoty wyznaniowej, SOLIDARNOŚCI ludzi wierzących, co w wypadku DOMAGAJĄCYCH
                się poszanowania ich suwerenności indywidualistów-ateistów, CZASAMI nie
                występuje. Ja nie napisałem, że taka „solidarność“ jest dobra czy zła, ale że
                MOŻE być przyczyną brania współwyznawcy w obronę, a ateisty nie.

                W moich uzupełnieniach podałem przykład kochającej się rodziny, w której
                występują jakieś niesnaski czy nawet patologie (pijaństwo ojca czy narkomania
                syna), a w której mimo to ciągle istnieją jakieś niewidoczne więzy pomiędzy
                poszczególnymi członkami tejże rodziny, wyzwalające niejako automatycznie
                reakcje obronne, nawet wtedy, gdy krytycy Z ZEWNĄTRZ mają rację i podstawy do
                krytyki... Innymi słowy chciałem powiedzieć, że jeśli nawet Sion zachowała się w
                jakiś przesadnie obrażalski sposób, a Ty w rewanżu na nią NAJECHAŁAŚ i to dość
                brutalnie, to w niektórych forumowiczach i forumowiczkach, znających Was obie
                już nieco dłużej i solidaryzujących się z Sion z racji zbierzności przekonań i
                poglądów, pojawiły się żądania zaprzestania Twoich krytyk. Nie mam specjalnie
                dłgiego stażu na tym forum, więc NIE WIEM, CZYM Sion zaskarbiła sobie tyle
                sympatii u wielu ludzi, ale że ją posiada to pewne. To właśnie te sympatie plus
                w/w podświadoma solidarność, dały ten oburzający Cię efekt.

                Nie wiem, czy zauważyłaś, że np. mnie mało kto broni na tym forum; widocznie
                miłe koleżanki i mili koledzy doszli do wniosku, że SAM potrafię się wybronić
                lub – co jest jeszcze bardziej prawdopodobne – że za moje kpinki i prowokacyjki
                NALEŻY mi się od czasu do czasu jakaś ostra riposta...

                Czy ja się z tego powodu uskarżam?
                Zakładam wątki z podchwytliwymi pytaniami, które dałoby się sprowadzić do
                narzekania na „forumową niesprawiedliwość“ w traktowaniu? Przeciwnie, jak już
                napisałem, akceptuję takie traktowanie, a gdy się zorientuję, że z rozpędu
                rzeczywiście przegiąłem czy napisałem głupotę, stać mnie na wycofanie się z
                własnych pozycji lub na oficjalne przeprosiny. No i proszę o zwrócenie uwagi, że
                ja jestem (wbrew opinii Fnolla) KATOLIKIEM, a w moim wypadku jednak NIE DZAŁA
                jakoś opisany przeze mnie mechanizm automatycznego, podświadomego
                solidaryzowania się ludzi wierzących.

                Widocznie jestem, nawet dla wielu moich współwyznawców, mniej sympatycznym
                katolikiem niż Sion:))))

                Podobnie dzieje się w wypadku, doskonale radzącego sobie na tym forum BEZ
                niczyjej pomocy, ateisty Naumy. On ma – podobnie jak ja – swoje głebokie
                przekonania, swoje preferencje, swój pogląd na świat i o ile zdążyłem się
                zorientować, mało dba o to, co o nim pomyślą inni, a zwłaszcza jakieś
                lotaki-katole. Sam też czasem nieźle sprowokuje, czy wygarnie jak chociażby w
                przypadku mojej z nim sprzeczki o treść tego tekstu na jego blogu, więc powiedz
                mi, kobieto, PO CO miałby go ktoś wybraniać? Zakazywać wobec niego krytyk,
                pocieszać go itd.? PO CO? Dla zasady? Bo Kora tak chce? Bo to „sprawiedliwe“?
                Jeśli dodać do tego tą opisaną przeze mnie sprawę indywidualizmu z ryzykiem
                samotności, to masz gotową odpowiedź DLACZEGO broni się Sion, a nie broni mnie,
                Naumy czy Diabolla...

                No dobra, kończę te wywody, bo mam jakieś takie wrażenie, że i tak już napisałem
                za dużo:)

                Tak na zakończenie: myślę, że przydałoby Ci się, Koro, nieco więcej poczucia
                humoru, nieco więcej luzu, a trochę mniej dziennikarskiej podejrzliwości i
                dociekliwości, zwłaszcza tam, gdzie tak w zasadzie nie dzieje się nic
                nadzwyczajnego czy specjalnie nagannego...

                Pozdrawiam
                • a000000 Re: Korciu złota! 07.09.06, 13:10
                  lotak2 napisał:

                  > Nie wiem, czy zauważyłaś, że np. mnie mało kto broni na tym forum; widocznie
                  > miłe koleżanki i mili koledzy doszli do wniosku, że SAM potrafię się wybronić

                  DOKŁADNIE Lotaku drogi. Nawet się przyznam, że bardzo mnie intryguje, co takiego
                  napiszesz w odpowiedzi i jak uzasadnisz. Twoje wypowiedzi mają piękną formę -
                  poprawnego literackiego języka polskiego i naprawdę z przyjemnością czytam.
                  Formę podziwiam a i z treścią w większości się zgadzam. Taka obrona stada w
                  podświadomości tkwi i jeśli krzywda się dzieje "jednemu z nas" - reszta leci na
                  ratunek. Rzecz NORMALNA. MY, chrześcijanie jesteśmy wychowani do bycia w
                  gromadzie, jesteśmy sobie wzajem braćmi, nad którymi czuwa kochający Ojciec -
                  taka bezpieczna rodzina. Natomiast ateiści są przeraźliwie samotni i zdani
                  wyłącznie na samych siebie. Są suwerenni i wolni, ale to kosztuje. Sami są
                  sobie sterem żeglarzem okrętem i w razie sztormu nie potrafią znaleźć latarni
                  morskiej która pokazuje bezpieczny port - gdyż ich radionamierniki nie są
                  wstrojone na częstotliwości ratunkowe. Ale ponieważ są wolni, sami sobie
                  radionamierniki rozstroili.

                  Na koniec - gdyby krytyka Naumy była nieuzasadniona - rzuciałbym się pierwsza z
                  obroną. Ale niestety, tak jak moje drogie Naumisko darzę wielką sympatią, tak
                  tym razem podskoczył ciut za wysoko.

                  Dodam, że gdyby Sion powiedziała, że trzeba być chorym psychicznie aby zostać
                  ateistą - też bym ją krytykowała, bo każda obrona ma swoje granice, nie zawsze
                  członek MOJEGO stada jest takiej obrony wart. Gdy posuwa się za daleko i zaczyna
                  niesprawiedliwie krzywdzić innych - pozbawia się sam prawa do reakcji
                  solidarnościowej.

                  Pamiętasz Naumo, jak w Afganistanie sąd odpuścił karę śmierci za apostazję, gdyż
                  orzekł, że trzeba być psychicznym aby porzucić islam. Pamiętasz nasze zdziwienie
                  takim obrotem sprawy? A tu okazuje się, że daleko nie odbiegasz od szariackiego
                  osądu - dla Ciebie chrześcijaństwo to również stan psychicznej choroby.
                  • lotak2 Eeeech... 07.09.06, 13:35
                    Azerko, serdecznie dziękuję za słowa otuchy...

                    Nie uwierzysz, ale bardzo jestem ciekaw, jak na Twój komentarz zareaguje...,
                    Stefan, bo reakcję Kory chyba sobie jakoś tam wyobrażam:)

                    Zresztą, może WCALE nie zareaguje...
                    Szkoda, gdyby nie zareagował, bo przecież Z TOBĄ zawsze świetnie się dogaduje,
                    chociaż – jak sama piszesz – my z kolei oboje mamy ZBLIŻONE poglądy.

                    Tak sobie jakoś ubzdurał, że alergicznie reaguję na KAŻDĄ krytykę, że nawet
                    zalinkowany apel do bp. Głódzia, za który Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ podpadłem następnym
                    forumowym katolikom, nie był w stanie go przekonać.

                    Akurat Z TEGO powodu jest mi teraz rzeczywiście trochę smutno...

                    Serdecznie pozdrawiam

                    Ps. Mogę wyjątkowo napisać Ci coś na priva?
                    • a000000 Re: Eeeech... 07.09.06, 13:43
                      Oczywiście, że możesz napisać.
                      Ze Stefciem mam niejeden bój za sobą, co nie przeszkadza darzyć go sympatią.
                      Pewnie dlatego, że uważam, iż KAŻDY ma prawo do swojego widzenia świata. Mogę
                      się czasem zdziwić, czasem zaprotestować gdy uważam, że błądzi - ale wybór
                      należy do do człowieka - każdy otrzymał od Stwórcy wolną wolę - dlaczego ja
                      miałabym się temu sprzeciwiać?
                      • lotak2 Re: Eeeech... 07.09.06, 19:59
                        a000000 napisała:

                        > Oczywiście, że możesz napisać.

                        Napisalem...
                        • a000000 Re: Eeeech... 07.09.06, 20:19
                          nie przyszło. W moim nicku jest mała literka a i sześć ZER.
                          • lotak2 Re: Eeeech... 07.09.06, 20:35
                            a000000 napisała:

                            > nie przyszło. W moim nicku jest mała literka a i sześć ZER.

                            Azerko,

                            mail wysłałem na DOBRY aders, ale on może jeszcze być w drodze, bo oprócz listu
                            ma 10 zdjęć jako załączniki. (wielkość 2728 KB. Czyli ca. 2,5 MB).

                            Forumowiczów przepraszam za tą „prywatę“:)

                    • stephen_s Re: Eeeech... 07.09.06, 13:45
                      > Nie uwierzysz, ale bardzo jestem ciekaw, jak na Twój komentarz zareaguje...,
                      > Stefan, bo reakcję Kory chyba sobie jakoś tam wyobrażam:)
                      >
                      > Zresztą, może WCALE nie zareaguje...

                      No proszę. A podobno to, co myślę, masz w nosie?

                      Skoro to, co do tej pory pisałem, masz to w nosie, to nie widzę powodu, by Ci
                      teraz robić przysługę i komentować to, co Azerka o Tobie mówi. Trochę
                      konsekwencji.

                      Oczywiście, jeśli Azerka jest ciekawa, to nie ma problemu - napiszę, co myślę,
                      na priva.
                      • lotak2 Re: Eeeech... 07.09.06, 14:03
                        stephen_s napisał:

                        > > Nie uwierzysz, ale bardzo jestem ciekaw, jak na Twój komentarz zareaguje.
                        > ..,
                        > > Stefan, bo reakcję Kory chyba sobie jakoś tam wyobrażam:)
                        > >
                        > > Zresztą, może WCALE nie zareaguje...
                        >
                        > No proszę. A podobno to, co myślę, masz w nosie?
                        >
                        > Skoro to, co do tej pory pisałem, masz to w nosie, to nie widzę powodu, by Ci
                        > teraz robić przysługę i komentować to, co Azerka o Tobie mówi. Trochę
                        > konsekwencji.
                        >
                        > Oczywiście, jeśli Azerka jest ciekawa, to nie ma problemu - napiszę, co myślę,
                        > na priva.
                        >

                        Może wyraziłem się niezbyt precyzyjnie pisząc:

                        (...)Ty czytasz tendencyjnie i wybiórczo, a potem wypisujesz głupoty i pozwalasz
                        sobie na
                        absurdalne insynuacje, denerwujesz się, miotasz, a ja Twoje zdanie i tak MAM W
                        NOSIE...

                        bo nie o 'Twoje zdanie' w ogóle, o KAŻDE Twoje zdanie mi chodziło, a o Twoją
                        pełną „świętego oburzenia“, napastliwą reakcję, na mój wpis DO KORY, z której
                        rzeczywiście nic sobie nie robię (nie biorę Ci jej nawet za złe – jak już
                        napisałem)...

                        Gdybym miał na myśli Twoje 'zdanie', w znaczeniu Twoich 'przekonań', to właśnie
                        wtedy byłbym NIEKONSEKWENTNY, bo – pozwolę sobie przypomnieć – uwagę o
                        zawartości mojego nosa umieściłem na samym końcu OBSZERNEJ odpowiedzi, w której
                        jednak ODNOSZĘ sie do TWOJEGO zdania...

                        Ale to i tak nie ma specjalnego znaczenia, bo widzę, że któryś tam z kolei raz
                        postanowiłeś się na mnie obrazić i nikt ani nic nie odwiedzie Cię od tego
                        KONSEKWENTNEGO zamiaru, aż do czasu, kiedy znowu Cię „poniesie“ i postanowisz
                        staszemu panu „wygarnąć“...

                        Pozdrawiam
                        • a000000 Re: Eeeech... 07.09.06, 14:17
                          Lotaku, nasz Stefciu jest w gorącej wodzie kąpany. Miej na to wzgląd.
                          Zresztą kto z nas, będąc w Stefciowych latach, nie był gwałtowny i
                          pryncypialny??? Rozwaga i spokój z wiekiem przychodzą. A także zdolność do
                          realizacji ideałów równości i tolerancji WSZELKIEJ odmienności. Tolerancja jest
                          trudną rzeczą, zwłaszcza, gdy dotyczy czegoś, czego nie lubię. Nieprawdaż Lotaku?
                          • nauma Re: Eeeech... 08.09.06, 10:53
                            Azerko, myślę, że generalizowanie na temat "przychodzenia pewnych rzeczy z
                            wiekiem" jest nie fair. Człowiek od pewnego wieku ma swój rozum i owszem, z
                            wiekiem może się zmieniać percepcja, poglądy czy postawy, ale nie oznacza to
                            reguły, iż "rozwaga i spokój z wiekiem przychodzą". Zaręczam Ci, że znam ludzi
                            młodszych ode mnie, wielce wyważonych, interligentnych i spokojnych, i sporo
                            osób starszych (z moim dziadkiem na czele), którzy nijak nie osiągnęli
                            stadium "spokoju i rozwagi".
                        • stephen_s Re: Eeeech... 07.09.06, 14:21
                          Jedno słowo wyjaśnienia: ja się nie Ciebie nie obraziłem. Obrażałem się na
                          Ciebie w przeszłości, kiedy robiłeś sobie żarty na temat mojego rzekomego
                          narkotyzowania się itd. Po roku naszego stykania się w sieci nauczyłem się,
                          czego od Ciebie oczekiwać - i jestem ponad obrażanie się na to, co wypisujesz.

                          Moja wczorajsza wypowiedź nie wynika z obrażenia się na Ciebie, ale z
                          generalnego opadnięcia mi rąk na to, jak postrzegasz naszą forumową
                          rzeczywistość. I z głębokiego sprzeciwu wobec wygadywania tego typu nieprawd.

                          Czy jestem na Ciebie obrażony? Nie. Po prostu chcę, żeby w Twoim polu percepcji
                          znalazła się informacja, że jest na tym forum ktoś, kto jest głęboko wkurzony
                          tym, co o nas piszesz. Kto uważa, że jesteś uprzedzony, niesprawiedliwy i
                          oskarżasz ludzi o coś, czego nie robią - w ewidentnie paranoiczny sposób.

                          Co z tą informacją zrobisz - Twoja sprawa.
                          • lotak2 Re: Eeeech... 07.09.06, 14:43
                            Widzę, że wątek Kory „zmartwychwstał“ i robi się coraz bardziej interesujący, bo
                            TERAZ dopiero zaczynamy dyskutować o tym, JAK powinniśmy się zachowywać wobec
                            siebie na tym forum...

                            Niestety, muszę się zbierać do domu, i jeszcze nie wiem, kiedy uda mi się
                            ponownie usiąść za kompem. Ale na wszystkie wpisy postaram się jakoś zareagować
                            i cieszę się, że wreszcie pojawił się „Dobry Duch“ tego forum, nasza niezrównana
                            Azerka, bo chociaż nie wiem jak to jest z Wami, to JA mam przed tym „babsztylem“
                            taki respekt, iż nieraz muszę sobie wyobrazić, że ona NIE CZYTA moich wpisów,
                            żeby sobie nieco „po lotakowemu“ pofolgować:)

                            BTW, Stefan MASZ RACJĘ, bo ja rzeczywiście oprócz byłego „jurasa“ i
                            „dwukrotnego lotaka“ mam jeszcze jednego aktywnego nicka, pod którym pisuję na
                            pewnym forum dla specjalnej grupy hobbystów, ale ono już ani nie ma nic
                            wspólnego z religią i Kościołem, ani też nie chciałbym o tym tutaj pisać:)

                            Skąd Ty o tym wiesz, że ja miałem w GW już CZTERY nicki? Również wpisujesz się
                            na tamto forum dla hobbystów i poznałeś mnie po stylu?

                            Pozdrawiam wszystkich.
                            • stephen_s Re: Eeeech... 07.09.06, 18:23
                              > Skąd Ty o tym wiesz, że ja miałem w GW już CZTERY nicki? Również wpisujesz się
                              > na tamto forum dla hobbystów i poznałeś mnie po stylu?

                              Czyli nadal obstajesz, że Ebsco nei był Tobą? Ciekawe, że miał dokładnie Twoje
                              poglady, pisał dokładnie Twoim stylem (dość... niepowtarzalnym) i używał
                              określeń Twojego autorstwa. I ciekawe, że zniknął z forum dokładnie wtedy, kiedy
                              z Herbarium zapytaliśmy go, czy przypadkiem nie jest panem Jerzym z Berlina.
                              Nota bene, nie udzielając odpowiedzi, że tak nie jest.

                              Nie chciałem tego wyciągać, ale skoro się prosiłeś... Dla mnie to jeden z
                              powodów, dla których po prostu nie mogę Cię traktować jak poważnego dyskutanta.
                              Pisałeś tu jako Juras, zantagonizowałeś całe forum, SAM NA WŁASNE ŻYCZENIE
                              ODSZEDŁEŚ - o ile pamięć mnie nie myli, mówiąc, że NIE WRÓCISZ... niedługo potem
                              wróciłeś jako Lotak - i trzeba było z Ciebie wołami wyciągać, że jesteś
                              Jurasem... po pewnym czasie odszedłeś... wróciłeś jako Ebsco... znowu zniknąłeś,
                              gdy zaczęliśmy domyślać się, kim znowu jesteś... przykro mi, ale dla mnie to
                              zachowanie kompletnie niepoważne.
                              • lotak2 Re: Eeeech... 07.09.06, 19:51
                                Stefan,

                                KTO TO JEST EBCSO?!

                                Cały czas narzucam na wyszukiwarkę tego nicka i NIC MI NIE WYCHODZI.

                                Czy ktoś podszył się pode mnie w czasie mojej, uwarunkowanej ciężką chorobą
                                nieobecności na forum? Kiedy to było? Co to znaczy, że MNIE zdemaskowaliście?
                                Przecież wiem, że mnie „zdemaskowaliście“ jako LOTAKA, ale to było przecież tak
                                dawno...
                                Kiedys napisałem Azerce na priva, że muszę opuścić na jakiś czas to forum, bo mi
                                to szkodzi w rekonwalescencji... Czy to mialo miejsce w tym czasie?

                                Cholera jasna, niech mi to ktos w koncu wytlumaczy!!!

                                Tak przy okazji, Stefan...
                                Czy Ty prowadzisz jakąś ewidencję forumowiczów? Bawisz się w jakieś TECZKI?
                                Ciągle zarzucasz Kaczorom, LPR-owi i PiSowi manipulowanie przeszłością, a CO TY
                                ROBISZ? Przecież takie szastanie osobistymi danymi i TECZKAMI FORUMOWICZÓW to
                                czysta UBECJA!

                                Czemu Ty jesteś taki pamiętliwy? Czemu i w jakim celu, wyciągasz te wszystkie
                                zaszłości? CO ONE MAJĄ do naszej obecnej dyskusji? Co Ty próbujesz mi udowodnić?

                                Jezu, to jest po prostu NIESAMOWITE!

                                Zwracasz się do mnie po nazwisku, przypominasz mi i innym, kto powinien mnie
                                „nie lubić“ i kto ma do mnie jakieś pretensje, jakbyś chcial obrzydzić mnie
                                wszystkim, odizolować, przepędzić z forum...

                                Czy na tym polega Twoja tolerancja, Twój PRZYJAZNY stosunek do ludzi? Przecież
                                Ty piszesz tak wrednie na mój temat, że aż się dziwię moim odpowiedziom...

                                :((((((((((((((((((((((

                                Wiesz co, dajmny sobie spokój... Ty jesteś jednak z mojego punktu widzenia
                                przypadek beznadziejny...
                                • stephen_s Re: Eeeech... 07.09.06, 20:23
                                  > KTO TO JEST EBCSO?!

                                  Ebsco.

                                  > Cholera jasna, niech mi to ktos w koncu wytlumaczy!!!

                                  Przecież doskonale wiesz, o co chodzi. Wybacz, nie wierzę, że jakimś cudem
                                  pojawia się na forum ktoś, kto ma Twoje poglądy, styl pisania, neologizmy,
                                  sposób zachowania... I kto ZNIKA, kiedy jest pytany, czy jest Tobą. Powtarzam,
                                  nie wierzę w to - zwłaszcza, że już raz w identyczny sposób się migałeś.

                                  > Czy Ty prowadzisz jakąś ewidencję forumowiczów? Bawisz się w jakieś TECZKI?

                                  Nie. Po prostu pewni ludzie są na tyle charakterystyczni, że da się ich
                                  rozpoznać niezależnie od tego, pod jakim nickiem by się nie pojawili. I
                                  oczywiście w zmianie nicków nie ma nic złego... ale udawanie, że się jest kimś
                                  innym, gdy wprost jesteś pytany "Czy jesteś osobą X, która wcześniej już tu
                                  pisała", jest dla mnie dziwaczne.

                                  > Ciągle zarzucasz Kaczorom, LPR-owi i PiSowi manipulowanie przeszłością, a CO TY
                                  > ROBISZ? Przecież takie szastanie osobistymi danymi i TECZKAMI FORUMOWICZÓW to
                                  > czysta UBECJA!

                                  Jakie teczki, jakie osobiste dane? Ło matko...

                                  Nota bene - uważaj, bo właśnie identyczny ton zastosował "Ebsco", gdy go
                                  zapytaliśmy z Herbi, czy jest Tobą...

                                  > Czemu Ty jesteś taki pamiętliwy? Czemu i w jakim celu, wyciągasz te wszystkie
                                  > zaszłości?

                                  Przepraszam, ale to Ty zapytałeś, o co chodzi z czterema nickami. Ja Ci tylko
                                  odpowiedziałem. Gdybyś nie zapytał, w ogóle bym o tym nie napisał.

                                  > Zwracasz się do mnie po nazwisku

                                  Nieprawda. Jeśli uważasz, że gdzieś zwróciłem się do Ciebie po nazwisku, to to
                                  wskaż.

                                  Acha - "Ebsco" też wściekał się bardzo o to, że niby z Ziółkiem rzucamy po forum
                                  "osobistymi danymi Lotaka".

                                  > przypominasz mi i innym, kto powinien mnie „nie lubić“

                                  Bzdura, nic takiego nie napisałem. Jeśli tak uwązasz, to wskaż miejsce, gdzie
                                  tak napisałem.

                                  > Czy na tym polega Twoja tolerancja, Twój PRZYJAZNY stosunek do ludzi? Przecież
                                  > Ty piszesz tak wrednie na mój temat, że aż się dziwię moim odpowiedziom...

                                  A Ty wrednie piszesz o innych ludziach na tym forum. Wmawianie nam, do czego to
                                  podświadomie nie dążymy, nie jest wredne?

                                  Co do przyjaznego stosunku - chcesz znać prawdę? CHOLERNIE TRUDNO jest mi zdobyć
                                  się na przyjazny stosunek do kogoś, kto:

                                  - robi ze mnie wielbłąda, wmawia mi, że nienawidzę katolików, jeśli ich nie
                                  nienawidzę, jeśli MÓJ NAJBLIŻSZY PRZYJACIEL jest katolikiem,
                                  - oskarża o sympatyzowanie z Jajcem,
                                  - żartuje ze mnie w sposób, który jest dla mnie CHOLERNIE NIEPRZYJEMNY - i nie
                                  ma zamiaru za to przeprosić, nawet jeśli mu zwracam uwagę, że mnie uraził,
                                  - kiedy proponuję rozejm i wzajemne ignorowanie się, beztrosko przyłącza się do
                                  wszelkich nagonek na mnie.

                                  Nie traktuję Cię przyjaźnie? Możliwe. Ale sam na to zapracowałeś. Wierz mi -
                                  mnie naprawdę nie jest prosto trwale do siebie zrazić. To, że Tobie się to
                                  udało, naprawdę o czymś świadczy.
                                  • lotak2 Re: Eeeech... 07.09.06, 20:48
                                    Stefan, czy Macierewicz to Twój wujek? Boś dokładnie TAKI SAM tajemniczy...

                                    Od zaraz nic mnie nie obchodzi w co Ty wierzysz czy nie wierzysz, młody ateisto...

                                    Jak Boga kocham, to jest ostatni mój wpis do Ciebie, mnie masz, bezczelny
                                    impertynencie, ostatecznie z głowy!

                                    A za każdym razem jak zobaczę na jakimś wątku Twego nicka, stanie mi przed
                                    oczyma Macierewicz...
                                    • stephen_s Re: Eeeech... 07.09.06, 20:57
                                      > Od zaraz nic mnie nie obchodzi w co Ty wierzysz czy nie wierzysz, młody ateisto

                                      Matko, nawet teraz zamierzasz do tego sporu wciągać RELIGIĘ???

                                      > Jak Boga kocham, to jest ostatni mój wpis do Ciebie, mnie masz, bezczelny
                                      > impertynencie, ostatecznie z głowy!

                                      Świetnie. Pozwolę sobie jednak zauwążyć, że nie uzasadniłeś, kiedy niby podałem
                                      Twoje nazwisko na forum, kiedy niby mówiłem ludziom, że mają Cię nie lubić...
                                      Brakuje Ci argumentów? Znowu oskarżasz mnie o coś, czego nie zrobiłem?
                                      • maria421 Re: Eeeech... 07.09.06, 21:53
                                        stephen_s napisał:


                                        > Świetnie. Pozwolę sobie jednak zauwążyć, że nie uzasadniłeś, kiedy niby
                                        podałem
                                        > Twoje nazwisko na forum, kiedy niby mówiłem ludziom, że mają Cię nie lubić...
                                        > Brakuje Ci argumentów? Znowu oskarżasz mnie o coś, czego nie zrobiłem?

                                        Bogiem a prawda to Herbarium wyciagnela jego nazwisko i urzadzila "sad
                                        kapturowy" nad Jurasem , w ktorym Ty tez dzielnie brales udzial nie widzac w
                                        tym nic zlego...
                                        • stephen_s Re: Eeeech... 07.09.06, 22:14
                                          > Bogiem a prawda to Herbarium wyciagnela jego nazwisko i urzadzila "sad
                                          > kapturowy" nad Jurasem , w ktorym Ty tez dzielnie brales udzial nie widzac w
                                          > tym nic zlego...

                                          Dobrze, ale pytaniem do Lotaka było: gdzie DZISIAJ podałem jego nazwisko? Bo on
                                          twierdzi, że to zrobiłem.

                                          Pytam się: GDZIE? A jeśli NIGDZIE - to po co on takie rzeczy pisze?
                                          • maria421 Re: Eeeech... 07.09.06, 22:20
                                            stephen_s napisał:

                                            > > Bogiem a prawda to Herbarium wyciagnela jego nazwisko i urzadzila "sad
                                            > > kapturowy" nad Jurasem , w ktorym Ty tez dzielnie brales udzial nie widza
                                            > c w
                                            > > tym nic zlego...
                                            >
                                            > Dobrze, ale pytaniem do Lotaka było: gdzie DZISIAJ podałem jego nazwisko? Bo
                                            on
                                            > twierdzi, że to zrobiłem.
                                            >
                                            > Pytam się: GDZIE? A jeśli NIGDZIE - to po co on takie rzeczy pisze?

                                            Znalazlam tylko ze napisal "Zwracasz sie do mnie po nazwisku", nie pisal, kiedy
                                            to bylo. Cos przeoczylam?
                                            Mysle, ze moze ma na mysli Twoj udzial w owym sadzie kapturowym.
                                            >
                                            • stephen_s Re: Eeeech... 07.09.06, 22:23
                                              > Znalazlam tylko ze napisal "Zwracasz sie do mnie po nazwisku", nie pisal, kiedy
                                              >
                                              > to bylo. Cos przeoczylam?
                                              > Mysle, ze moze ma na mysli Twoj udzial w owym sadzie kapturowym.

                                              Nie sądzę. Lotak pisał wg mnie ewidentnie w czasie teraźniejszym, co do
                                              aktualnej sytuacji. I dlatego się dziwię, bo co jak co, ale ja do niego po
                                              nazwisku naprawdę się nie zwracałem. Nawet nie wiem, jak on ma na nazwisko!
                                              • maria421 Re: Eeeech... 07.09.06, 22:49
                                                stephen_s napisał:

                                                > > Znalazlam tylko ze napisal "Zwracasz sie do mnie po nazwisku", nie pisal,
                                                > kiedy
                                                > >
                                                > > to bylo. Cos przeoczylam?
                                                > > Mysle, ze moze ma na mysli Twoj udzial w owym sadzie kapturowym.
                                                >
                                                > Nie sądzę. Lotak pisał wg mnie ewidentnie w czasie teraźniejszym, co do
                                                > aktualnej sytuacji.

                                                Odebralam to jako jeden z zarzutow do calosci Waszych kontaktow.

                                                I dlatego się dziwię, bo co jak co, ale ja do niego po
                                                > nazwisku naprawdę się nie zwracałem. Nawet nie wiem, jak on ma na nazwisko!

                                                Stefan, jak juz mowilam Herbarium wyciagnela jego nazwisko, co bylo zagraniem
                                                ponizej pasa i nie moze byc usprawiedliwione faktem, ze on sam je nam podal
                                                podpisujac sie pod postami.
                                                Ty w tej grze Herbarium brales udzial, niestety.
                  • maria421 Re: Korciu złota! 07.09.06, 13:52
                    a000000 napisała:


                    > DOKŁADNIE Lotaku drogi. Nawet się przyznam, że bardzo mnie intryguje, co
                    takieg
                    > o
                    > napiszesz w odpowiedzi i jak uzasadnisz. Twoje wypowiedzi mają piękną formę -
                    > poprawnego literackiego języka polskiego i naprawdę z przyjemnością czytam.
                    > Formę podziwiam a i z treścią w większości się zgadzam. Taka obrona stada w
                    > podświadomości tkwi i jeśli krzywda się dzieje "jednemu z nas" - reszta leci
                    na
                    > ratunek. Rzecz NORMALNA. MY, chrześcijanie jesteśmy wychowani do bycia w
                    > gromadzie, jesteśmy sobie wzajem braćmi, nad którymi czuwa kochający Ojciec -
                    > taka bezpieczna rodzina. Natomiast ateiści są przeraźliwie samotni i zdani
                    > wyłącznie na samych siebie. Są suwerenni i wolni, ale to kosztuje. Sami są
                    > sobie sterem żeglarzem okrętem i w razie sztormu nie potrafią znaleźć latarni
                    > morskiej która pokazuje bezpieczny port - gdyż ich radionamierniki nie są
                    > wstrojone na częstotliwości ratunkowe. Ale ponieważ są wolni, sami sobie
                    > radionamierniki rozstroili.
                    >
                    > Na koniec - gdyby krytyka Naumy była nieuzasadniona - rzuciałbym się pierwsza
                    z
                    > obroną. Ale niestety, tak jak moje drogie Naumisko darzę wielką sympatią, tak
                    > tym razem podskoczył ciut za wysoko.
                    >
                    > Dodam, że gdyby Sion powiedziała, że trzeba być chorym psychicznie aby zostać
                    > ateistą - też bym ją krytykowała, bo każda obrona ma swoje granice, nie zawsze
                    > członek MOJEGO stada jest takiej obrony wart. Gdy posuwa się za daleko i
                    zaczyn
                    > a
                    > niesprawiedliwie krzywdzić innych - pozbawia się sam prawa do reakcji
                    > solidarnościowej.
                    >
                    > Pamiętasz Naumo, jak w Afganistanie sąd odpuścił karę śmierci za apostazję,
                    gdy
                    > ż
                    > orzekł, że trzeba być psychicznym aby porzucić islam. Pamiętasz nasze
                    zdziwieni
                    > e
                    > takim obrotem sprawy? A tu okazuje się, że daleko nie odbiegasz od
                    szariackiego
                    > osądu - dla Ciebie chrześcijaństwo to również stan psychicznej choroby.


                    Podpisuje sie pod tym tekstem, Azerko.
                  • nauma Azerko (inni też) 07.09.06, 15:19
                    Azerko,
                    odnośnie podskakiwania zbyt wysoko, na blogu (w notce, od której wszystko się
                    zaczęło) zamieściłem następujący tekst:
                    "SPROSTOWANIE: napisałem w tej notce o religii katolickiej jako chorobie
                    psychicznej. Sporo osób mnie za to opierdzieliło i miało rację. Napisałem w
                    zacietrzewieniu i teraz przepraszam. Chodziło mi o coś innego - nie było moją
                    intencją obrażenie szczerze wierzących. Tak naprawdę miałem na myśli dwie
                    sprawy: a) ludzi autentycznie kopniętych, fanatyków spod znaku Rydzyka i RM; b)
                    niektóre elementy wiary / religii (i tu wyrażam pogląd, z którego nie jestem w
                    stanie się wycofać), co do których uważam, jako osoba o poglądach
                    racjonalistycznych, opartych na logice i zdrowym rozsądku, że bezkrytyczna
                    wiara w nie dowodzi braku umiejętności owego logicznego i zdroworozsądkowego
                    myślenia. A więc fatalnie użyłem zwrotu o "chorobie psychicznej" (aczkolwiek
                    wielu dawnych świętych za swe działania dziś trafiłoby do zamkniętych zakładów
                    dla nerwowo chorych), za co przede wszytkim przepraszam. Proszę wybaczyć, ale
                    wiara w czyjeś zmartwychwstanie, cuda, bardzo dziwne sposoby
                    komunikacji "istoty wyższej" z ludźmi tudzież zapłodnienie prowadzące do
                    urodzenia chłopca bez fizycznego dostarczenia chromosomu Y (kilka rzeczy z
                    setek, jeśli nie tysięcy) jest dla mnie sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem."

                    Ps. Afganistan? W ogóle nie kojarzę tej sprawy...
                    • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 07.09.06, 15:32
                      nauma napisał:

                      > niektóre elementy wiary / religii (i tu wyrażam pogląd, z którego nie jestem w
                      > stanie się wycofać), co do których uważam, jako osoba o poglądach
                      > racjonalistycznych, opartych na logice i zdrowym rozsądku, że bezkrytyczna
                      > wiara w nie dowodzi braku umiejętności owego logicznego i zdroworozsądkowego
                      > myślenia. A więc fatalnie użyłem zwrotu o "chorobie psychicznej" (aczkolwiek
                      > wielu dawnych świętych za swe działania dziś trafiłoby do zamkniętych zakładów
                      > dla nerwowo chorych), za co przede wszytkim przepraszam. Proszę wybaczyć, ale
                      > wiara w czyjeś zmartwychwstanie, cuda, bardzo dziwne sposoby
                      > komunikacji "istoty wyższej" z ludźmi tudzież zapłodnienie prowadzące do
                      > urodzenia chłopca bez fizycznego dostarczenia chromosomu Y (kilka rzeczy z
                      > setek, jeśli nie tysięcy) jest dla mnie sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem."

                      w skrocie: uwazasz za sprzeczne z regulami fizyki/biologii/chemii wydarzenia
                      sprzeczne z regulami fizyki/biologii/chemii.

                      to jest z kolei tautologia, ktora - jako zwolennik logiki, racjonalizmu itp.
                      powinienes to wiedziec - do logiki ma sie jak piernik do wiatraka, czyli nijak.

                      natomiast twierdzenie, ktore zdajesz sie tu wypowiadac, ze Bog "nie powinien"
                      lamac zasad fizycznych/chemicznych/biologicznych jest sprzeczne z zasada, ktora
                      wyznaja ludzie w Boga wierzacy: Bog jest ponad tymi regulami (z grubsza jakby
                      powiedziec, ze szachista 'nie moze' przesunac gonca jak wiezy). w zwiazku z tym
                      - wydajesz sady oparte na jednym zestawie aksjomatow oceniajac stany osadzone w
                      innym zestawie aksjomatow. i to napewno nie jest logiczne.

                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                      • nauma Re: Azerko (inni też) 07.09.06, 16:21
                        Nie, Lynxie. Uważam jedynie, że wykonując jednokrotny rzut kostką do gry nie
                        można wyrzucić siódemki. Zdaję sobie sprawę z tego, że wg Ciebie Bóg jest w
                        stanie przepchnąć bez uszczerbku dla zwierzaka wielbłąda przez ucho igielne lub
                        tak chlasnąć zarazą, że padną tylko Egipcjanie. Jednakże jest to Twój pogląd,
                        który oceniam jako sprzeczny z logiką i zdrowym rozsądkiem. Ujmijmy to inaczej:
                        jakiś czas temu miałem fazę, że głosiłem się wyznawcą kultu Afrodyty. Powiedz,
                        jak byś nazwał (zakładając, że moja wiara jest szczera, zresztą faktem jest, że
                        wierzę w Miłość przez duże M) wyrażanie przeze mnie opinii, że bogów są setki,
                        a ta, w którą wierzę, narodziła się z piany morskiej? Czy byłbyś w stanie tak
                        to przetrawić, żeby dojść do wniosku, że to nie tylko jest MOŻLIWE, ale i dla
                        wierzącego w to PEWNE? Czy też popukałbyś się w czoło i stwierdził, że trzeba
                        mieć nieźle nawalone we łbie, żeby wierzyć, że boska istota powstała z piany
                        morskiej (na dodatek dość sprośna istota, choć na tyle kochana, że nie
                        zabijała). Jakich argumentów byś użył, żeby udowodnić swą tezę? Zwłaszcza, że
                        wciąż bym powtarzał, że dowodów, iż tak nie jest, NIE MA, zaś moja wiara jest
                        potężna i trzeba uwierzyć, żeby zrozumieć? Co byś zrobił, gdyby Twe próby
                        ułożenia jakiegoś dowodu byłyby dla mnie obrazą moich przekonań? Co byś zrobił,
                        gdybym jeszcze na dobitkę stwierdził, że jest TYLKO Ona i po prostu trwasz w
                        błędzie, ale nie przejmuj się, bo Ona i tak Cię kocha, choć świadomie wybrałeś
                        przeciwstawienie się jej, nie dając się ochrzcić np. poprzez kąpiel w płatkach
                        róży i zjedzenie dojrzałej pigwy?
                        Odwracanie sytuacji o 180 stopni (ale nie kota ogonem!) zawsze jest zajmujące,
                        nieprawdaż? :)
                        • maria421 Naumo 07.09.06, 17:10
                          Mowisz ze wiara w Boga jest sprzeczna ze zdrowym rozsadkiem.

                          Wytlumacz mi wiec, tak na zdrowy rozsadek, skad sie ten rozsadek bierze?
                          • nauma Re: Naumo 08.09.06, 10:57
                            Dochodzi się do niego będąc przemielonym przez procesy wychowawcze, społeczne i
                            pobieranie nauki.
                            • maria421 Re: Naumo 08.09.06, 13:52
                              nauma napisał:

                              > Dochodzi się do niego będąc przemielonym przez procesy wychowawcze, społeczne
                              i
                              >
                              > pobieranie nauki.

                              Naumo czy naprawde myslales, ze zadowole sie taka odpowiedzia?:-)

                              Gdyby czlowiek nie spelnial podstawowego warunku, czyli zdolnosci do myslenia,
                              to zadne procesy wychowawcze itp. nie doprowadzilyby czlowieka do posiadania
                              zdrowego rozsadku.
                              Ale skad sie bierze u czlowieka ZDOLNOSC do myslenia? Skad sie u czlowieka
                              bierze dusza i intelekt?


                              • nauma Re: Naumo 08.09.06, 14:05
                                Zdolność do myślenia u człowieka bierze się stąd, że w toku ewolucji
                                wykształcił mu się organ, którym jest w stanie myśleć. Intelekt jest swego
                                rodzaju wyższym etapem myślenia. Nie ma czegoś takiego jak dusza ludzka (w
                                ujęciu, które zapewne masz na myśli)
                                • maria421 Re: Naumo 08.09.06, 14:29
                                  nauma napisał:

                                  > Zdolność do myślenia u człowieka bierze się stąd, że w toku ewolucji
                                  > wykształcił mu się organ, którym jest w stanie myśleć. Intelekt jest swego
                                  > rodzaju wyższym etapem myślenia. Nie ma czegoś takiego jak dusza ludzka (w
                                  > ujęciu, które zapewne masz na myśli)

                                  Naumo, PO CO czlowiekowi ta zdolnosc myslenia, przeciez sam instynkt
                                  wystarczylby mu do tego, zeby fizycznie przetrwac.
                                  Ale czlowiek jako jedyne zywe stworzenie ma zdolnosc myslenia, ba! ma zdolnosc
                                  KREATYWNEGO myslenia, ma zdolnosc rozumnego sterowania wlasnym zachowaniem.
                                  Uwazasz, ze to wszystko dzieki ilus tam milionom komorek nerwowych ktore roznia
                                  mozg czlowieka od mozgu szympansa?

                                  Nie mam zamiaru prowadzic dyskusji na temat tego czym jest dusza. Jednakze nie
                                  zaprzeczysz chyba, ze czlowiek posiada jakas DUSZE (przeciez posiada zycie
                                  duchowe), ze jakas PSYCHE, ktora badaja i lecza psycholodzy i psychiatrzy.

                                  No wiec, skad sie to bierze, intelekt, dusza, talent?
                                  • nauma Re: Naumo 08.09.06, 14:35
                                    Mario, a po co są mosty, skoro można znaleźć bród przez rzekę?
                                    Tak, uważam, że to dzięki owym miloonom komórek. I dodam, że za spory kawał
                                    czasu może i inny gatunek do tego dojdzie. A owa psyche to również dzięki
                                    milionom komórek.
                                    • maria421 Re: Naumo 08.09.06, 15:13
                                      nauma napisał:

                                      > Mario, a po co są mosty, skoro można znaleźć bród przez rzekę?
                                      > Tak, uważam, że to dzięki owym miloonom komórek. I dodam, że za spory kawał
                                      > czasu może i inny gatunek do tego dojdzie. A owa psyche to również dzięki
                                      > milionom komórek.

                                      Wiesz, ja w gruncie rzeczy tez uwazam, ze to dzieki tym milionom komorek.
                                      Tylko pytam sie skad u czlowieka akurat sie takie, a nie inne komorki
                                      wyksztalcily, ktore przeciez do przetrwania biologicznego nie sa mu potrzebne.
                                      Do przetrwania biologicznego potrzebna jest zdolnosc zdobywania pokarmu i
                                      zdolnosc rozmnazania, wszelkie filozofie, sztuka, nauka sa do tego celu
                                      niepotrzebne.
                                      Dlaczego czlowiek,jako jedyny zywy gatunek ma tzw. wyzsze potrzeby?
                                      • nauma Re: Naumo 08.09.06, 15:36
                                        Zabawne, bo może to... efekt uboczny?
                                        • maria421 Re: Naumo 08.09.06, 15:38
                                          nauma napisał:

                                          > Zabawne, bo może to... efekt uboczny?

                                          a moze jednak jakis DAR? Czesc jakiegos planu?
                                          • nauma Re: Naumo 08.09.06, 15:50
                                            Na pewno. Wyrostek robaczkowy, widzenie tylko pewnego zakresu barw, zęby
                                            mądrości, kość ogonowa i utracony (w 90%) węch też jeszcze odegrają swą rolę :)
                                            • maria421 Re: Naumo 08.09.06, 15:59
                                              nauma napisał:

                                              > Na pewno. Wyrostek robaczkowy, widzenie tylko pewnego zakresu barw, zęby
                                              > mądrości, kość ogonowa i utracony (w 90%) węch też jeszcze odegrają swą
                                              rolę :)

                                              Naumo, naprawde nie zastanawiales sie nigdy dlaczego, po co to wszystko? Nie
                                              myslales nigdy o sensie zycia od jego poczatku do smierci?

                                              Ile razy rozmawiam z ateista, tyle razy dochodze do wniosku, ze wlasciwie
                                              miedzy wierzacymi a ateistami nie ma roznicy.
                                              Wierzacy wierza w Boga.
                                              Ateisci wierza w Big Bang i w przypadkowosc ewolucji.
                                              • nauma Re: Naumo 08.09.06, 16:09
                                                Wiele razy. Ale jakoś nigdy nie w kontekście siły wyższej.
                                                A pewna różnica jest. Kluczem jest słowo WIARA :)
                                                Koniec na dziś. WEEKEND!
                                              • lynx.rufus Re: Naumo 08.09.06, 17:56
                                                maria421 napisała:

                                                > Ile razy rozmawiam z ateista, tyle razy dochodze do wniosku, ze wlasciwie
                                                > miedzy wierzacymi a ateistami nie ma roznicy.
                                                > Wierzacy wierza w Boga.
                                                > Ateisci wierza w Big Bang i w przypadkowosc ewolucji.

                                                roznica jest zasadnicza Mario: wierzacy wierza i nie twierdza, ze podpieraja sie
                                                nauka. ateisci wierza, ale wszystkich staraja sie przekonac, ze wiedza. ci,
                                                ktorzy usta maja pelne nauki, logiki i zdrowego rozsadku, wydaja sie nie miec
                                                pojecia o co w tych pojeciach chodzi.

                                                gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                                • nauma Re: Naumo 10.09.06, 00:31
                                                  Lynxie, tam, gdzie mowa o Bogu, logika idzie na obiad. Poza tym ateiści wiedzą,
                                                  ale nie wszystko. Natomiast wierzący WIE, żE WIERZY i że jego wiedza wynika
                                                  przede wszystkim z wiary. Na szczęście tylko niektórzy wierzący upierają się, że
                                                  wiedzą wszystko o innych, a zwłaszcza o ich poziomie wiedzy :)
                                                  • maria421 Re: Naumo 10.09.06, 08:26
                                                    nauma napisał:

                                                    > Lynxie, tam, gdzie mowa o Bogu, logika idzie na obiad. Poza tym ateiści
                                                    wiedzą,
                                                    > ale nie wszystko. Natomiast wierzący WIE, żE WIERZY i że jego wiedza wynika
                                                    > przede wszystkim z wiary.

                                                    Nie, Naumo. Wierzacy i niewierzacy pobieraja nauki z tych samych zrodel, wiec
                                                    wiedza wierzacego wcale nie wynika z jego wiary.

                                                    Na szczęście tylko niektórzy wierzący upierają się, ż
                                                    > e
                                                    > wiedzą wszystko o innych, a zwłaszcza o ich poziomie wiedzy :)

                                                    W pewnych sprawach ateisci sa bardziej uparci niz wierzacy. Chwytaja sie
                                                    roznych teorii i wierza w nie jak w objawienie. Teoria ewolucji? Hurra!
                                                    Pochodzimy od malpy, Bog nie stworzyl czlowieka, to natura go stworzyla!
                                                    A potem odnajduja szczatki jakiegos "Homo Florensis" i .... nie bardzo wiadomo
                                                    co z tym fantem zrobic:-)
                                                  • nauma Re: Naumo 11.09.06, 10:25
                                                    Jak wierzący i niewierzący mogą mieć te same źródła, skoro dla Ciebie źródłem
                                                    jest Bóg?
                                                    I nie przekręcaj teorii ewolucji, ze stereotypem "pochodzenia człowieka od
                                                    małpy" - pochodzić to możemy od ryb trzonopłetwych. A w przypadku "hobbita" z
                                                    Flores to chyba naukowcy wyjaśnili jego pochodzenie i dlaczego jest taki mały.
                                                    Wiele gatunków żyjących na małych wyspach, w odseparowaniu od reszty świata,
                                                    karłowacieje.
                                                  • lynx.rufus Re: Naumo 10.09.06, 12:10
                                                    nauma napisał:

                                                    > Lynxie, tam, gdzie mowa o Bogu, logika idzie na obiad.

                                                    mow za siebie.

                                                    Poza tym ateiści wiedzą,
                                                    > ale nie wszystko. Natomiast wierzący WIE, żE WIERZY i że jego wiedza wynika
                                                    > przede wszystkim z wiary.

                                                    to chyba dobrze, ze wierzacy "wie, ze wierzy". sugerujesz, ze powinno byc jak z
                                                    panem jardin?

                                                    co do drugiej tezy, to nie wiem, o jaka wiedze Ci chodzi.


                                                    Na szczęście tylko niektórzy wierzący upierają się, ż
                                                    > e
                                                    > wiedzą wszystko o innych, a zwłaszcza o ich poziomie wiedzy :)

                                                    tu tez nie za bardzo wiem, o co Ci chodzi.

                                                    gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                                  • nauma Re: Naumo 11.09.06, 10:31
                                                    Lynxie, a gdzie jest logika w wyżynaniu ludzi albo w istnieniu Szatana?

                                                    O, czytamy Moliere'a :) Nic nie sugeruję, jedynie piszę, że "wie, że wierzy",
                                                    ale skąd to wie? :)

                                                    Chodzi mi o Ciebie, to było o Tobie.
                                                  • lynx.rufus Re: Naumo 11.09.06, 10:36
                                                    nauma napisał:

                                                    > Lynxie, a gdzie jest logika w wyżynaniu ludzi albo w istnieniu Szatana?

                                                    a gdzie jest logika w istnieniu slonca albo i Ciebie? taka sama - sila
                                                    istnienia. jak cos jest, to jest i tyle. odnosze wrazenie, ze termin 'logiczny'
                                                    sluzy Ci jako maczuga do walenia innych po glowie.

                                                    > O, czytamy Moliere'a :) Nic nie sugeruję, jedynie piszę, że "wie, że wierzy",
                                                    > ale skąd to wie? :)

                                                    ??? co chcesz powiedziec?

                                                    >
                                                    > Chodzi mi o Ciebie, to było o Tobie.

                                                    doprecyzuj, prosze.

                                                    gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                        • a000000 Re: Azerko (inni też) 07.09.06, 17:38
                          Naumo, gdyby wiara miała racjonalne dowody nie byłaby wiarą tylko wiedzą. I
                          właśnie na tym to wszystko polega, że Bogu się UFA bez dowodów. JAK małe dziecko
                          ufa rodzicom. Jeśli mój Bóg daje mi przykazania, to ja nie sprawdzam, czy miał
                          rację zakazując zabijania, tylko się stosuję. Bo zakładam apriori, że Bóg zawsze
                          ma rację. Wiem, wiara w niewidzialne jest trudna, czasem długo się niej
                          dochodzi, czasem wcale....I nic w tym dziwnego, że poganin Nauma nie wierzy w
                          Zmartwychwstanie. Więcej powiem, to chyba normalne zjawisko.

                          Co do wiary w Afrodytę - ta bogini ma swoją historię, między innymi miejsce
                          zamieszkania - Olimp. Złóż jej wizytę.

                          Co innego wiara w miłość. Miłość jest PODSTAWĄ religii chrześcijańskiej.

                          Łukasz 10,25-28

                          A oto pewien uczony w zakonie wystąpił i wystawiając go na próbę, rzekł:
                          Nauczycielu, co mam czynić, aby dostąpić żywota wiecznego?

                          On zaś rzekł do niego: Co napisano w zakonie? Jak czytasz?

                          A ten, odpowiadając, rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca
                          swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej, a
                          bliźniego swego, jak siebie samego.

                          Rzekł mu więc: Dobrze odpowiedziałeś, czyń to, a będziesz żył.


                          Co do przeprosin - przyjęte z zadowoleniem.

                          Naumo - katolicyzm to nie fanatycy z RM. To jest grupa, z którym kościół ma
                          wielki problem.
                          Jeśli chodzi o świętych - trudno nam zrozumieć ich motywacje. Czasem faktycznie
                          ich zachowanie wygląda nieciekawie - a jednak: kto powiedział, że osoba chora
                          psychicznie nie może zostać świętym?
                          Jednakże mamy również świętych, o których też można powiedzieć, że trzeba być
                          świrem, aby rozdać swój majątek i zająć się pomocą biedakom. A jednak, jest to
                          cecha świętości, całkowicie zgodna z zaleceniem Jezusa.

                          Naumo, przykładanie miary ateistycznej do wydarzeń religijnych na manowce
                          prowadzi - narzędzie miernicze nie przystaje.

                          A wracając do źródeł konfliktu. Nie pozwalaj ochrzcić swego dziecka, niech sobie
                          ludzie mówią co chcą. W czasie chrztu Ty, jako ojciec ZOBOWIĄZUJESZ się do
                          wychowania dziecka na chrześcijanina - sprostasz zadaniu?
                          Jeśli Nikusia dorośnie i sama zechce - i będzie świadoma kroku, wierzę, że
                          wówczas jej nawet pomożesz.
                          Religia to świadomy wybór określonego stylu życia.
                          • nauma Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 11:04
                            Azerko, owszem - ale wiara w Boga w tej sytuacji nie różni się od wiary w
                            gadające selery... Miłość zaś jest podstawą NIE TYLKO religii chrześcijańskiej.
                            • maria421 Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 13:56
                              nauma napisał:

                              > Azerko, owszem - ale wiara w Boga w tej sytuacji nie różni się od wiary w
                              > gadające selery... Miłość zaś jest podstawą NIE TYLKO religii
                              chrześcijańskiej.

                              A jakiej jeszcze?
                              • nauma Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 14:02
                                Mojej, ateistycznej :)
                                • maria421 Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 14:34
                                  nauma napisał:

                                  > Mojej, ateistycznej :)

                                  Jezeli piszesz o Twojej osobistej religii, nazwijmy ja "naumizmem", to trudno,
                                  po lekturze Twojego blogu stwierdzic, aby milosc byly jej podstawa.

                                  A mowic o milosci jako podstawie ateizmu to to samo, co mowic o islamie, jako o
                                  religii pokoju.
                                  • nauma Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 14:38
                                    Mario, czytając Biblię, słuchając wypowiedzi przedstawicieli Kościoła i
                                    wierzących też trudno stwierdzić, że podstawą chrześcijaństwa jest miłość.
                                    Wg mnie zresztą podstawą każdej poważnej religii jest nie miłość, a odróżnienie
                                    dobra (którego elementem jest miłość) od zła.
                                    • maria421 Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 15:21
                                      nauma napisał:

                                      > Mario, czytając Biblię, słuchając wypowiedzi przedstawicieli Kościoła i
                                      > wierzących też trudno stwierdzić, że podstawą chrześcijaństwa jest miłość.

                                      Juz Ci pisalam, ze aby ocenic chrzescijanstwo musisz przeczytac CALE Pismo
                                      Swiete, lacznie z Ewangeliami, a nie tylko Stary Testament.
                                      Nazwa "chrzescijanstwo" pochodzi od imienia Chrystus. Wedlug chrzescijan
                                      Chrystus byl zapowiedzianym w ST Mesjaszem, i to ON wlasnie stworzyl podstawy
                                      chrzescijanstwa.
                                      Tak wiec, jezeli chcesz mowic o podstawach chrzescijanstwa, musisz mowic o
                                      nauce Chrystusa.

                                      > Wg mnie zresztą podstawą każdej poważnej religii jest nie miłość, a
                                      odróżnienie
                                      > dobra (którego elementem jest miłość) od zła.

                                      Wedlug jakich kryteriow?

                                      W islamie (religia jakby nie bylo powazna, chocby ze wzgledu nato, ze zaliczana
                                      do tzw. "wielkich religii monoteistycznych"), dobrem jest np. branie lupow.
                                      • nauma Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 16:05
                                        Całe Pismo biorę pod uwagę, NIE TYLKO NT. Oraz to, co z tego wynika w praktyce.
                                        Komunizm w założeniach też był cacy, a wynikiem okazały się zbrodnie...
                                        Chrystus jest tym samym Bogiem (elementem Trójcy), która stworzyła Waszą
                                        religię / jej podstawy, wynika z tego.
                                        Według kryterów wyznaczonych przez ludzi w danej epoce. Np. prapoczątki wiary w
                                        Boga za dobro uznawały wymordowanie kobiet i dzieci, zaś w okresie Chrystusa (i
                                        do dziś gdzieniegdzie) stosunki pozamałżeńskie.
                                        • maria421 Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 20:33
                                          nauma napisał:

                                          > Całe Pismo biorę pod uwagę, NIE TYLKO NT. Oraz to, co z tego wynika w
                                          praktyce.
                                          >
                                          > Komunizm w założeniach też był cacy, a wynikiem okazały się zbrodnie...
                                          > Chrystus jest tym samym Bogiem (elementem Trójcy), która stworzyła Waszą
                                          > religię / jej podstawy, wynika z tego.
                                          > Według kryterów wyznaczonych przez ludzi w danej epoce. Np. prapoczątki wiary
                                          w
                                          >
                                          > Boga za dobro uznawały wymordowanie kobiet i dzieci, zaś w okresie Chrystusa
                                          (i
                                          >
                                          > do dziś gdzieniegdzie) stosunki pozamałżeńskie.

                                          Komunizm byl cacy w zalozeniach? Chetnie zapytalabym w ktorych, ale nie chce
                                          zmieniac tematu.

                                          Naumo, Jezus jest dla nas Synem Bozym, ktorego srogi, lecz sprawiedliwy Bog
                                          starotestamentowy zeslal i poswiecil dla ZBAWIENIA ludzkosci.
                                          W zadnej innej religii Bog nie daje tak wielkiego dowodu MILOSCI do czlowieka.

                                          Ostatnie Twoje zdanie jest dla mnie niezrozumiale, chyba sie spieszyles.
                                          • nauma Re: Azerko (inni też) 10.09.06, 00:39
                                            No tak, walnąłem byka. Miało być dodane "za zło" (co do stosunków).

                                            A założenia komunistów były cacy w teorii dlatego, że poszukiwali sposobów na
                                            równość człowieka, na stan idealny (oczywiście niemożliwy zresztą).

                                            Poza tym Jezus, oprócz tego, że jest Synem Bożym, jest także jedną z postaci
                                            Boga (Trójca). Powiem Ci szczerze: historię Jezusa uważam za absurd. (Oczywiście
                                            nie neguję Jezusa jako postaci historycznej). Jako CZłOWIEK potrafiłbym wymyślić
                                            lepsze sposoby na zbawienie ludzkości (zwłaszcza w sytuacji, gdy większość
                                            świata o owym zbawianiu nie miała zielonego pojęcia), niż zabijanie jedynaka
                                            rękami innych ludzi za pomocą niesamowitego zbiegu okoliczności. Ja SAM z
                                            miłości do określonych ludzi dałbym się zabić. Ale zabić kogoś dla zbawienia
                                            innych nie byłbym w stanie.
                                            • maria421 Re: Azerko (inni też) 10.09.06, 08:19
                                              nauma napisał:

                                              > No tak, walnąłem byka. Miało być dodane "za zło" (co do stosunków).
                                              >
                                              > A założenia komunistów były cacy w teorii dlatego, że poszukiwali sposobów na
                                              > równość człowieka, na stan idealny (oczywiście niemożliwy zresztą).

                                              Samo POSZUKIWANIE nie jesz jeszcze zadnym zalozeniem, a zdaje sie ze pisales,
                                              ze komunizm tez jest z zalozenia dobry.

                                              > Poza tym Jezus, oprócz tego, że jest Synem Bożym, jest także jedną z postaci
                                              > Boga (Trójca). Powiem Ci szczerze: historię Jezusa uważam za absurd.
                                              (Oczywiści
                                              > e
                                              > nie neguję Jezusa jako postaci historycznej). Jako CZłOWIEK potrafiłbym
                                              wymyśli
                                              > ć
                                              > lepsze sposoby na zbawienie ludzkości (zwłaszcza w sytuacji, gdy większość
                                              > świata o owym zbawianiu nie miała zielonego pojęcia), niż zabijanie jedynaka
                                              > rękami innych ludzi za pomocą niesamowitego zbiegu okoliczności.

                                              Jezeli mowisz ze potrafilbys, to dlaczego tego nie zrobisz?:-)

                                              Ja SAM z
                                              > miłości do określonych ludzi dałbym się zabić. Ale zabić kogoś dla zbawienia
                                              > innych nie byłbym w stanie.

                                              Naumo, Jezusa, zabili LUDZIE...
                                              • nauma Re: Azerko (inni też) 11.09.06, 10:21
                                                Napisałem, że w założeniach był cacy, a to jest coś troszkę innego :)
                                                Robię na miarę moich możliwości. Wymyślić jest o wiele łatwiej.
                                                Wiem, że ludzie. Ale co z tego wg Ciebie wynika?
                        • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 07.09.06, 17:45
                          jak nie, skoro tak?

                          fakt jest taki, ze uwazasz za sprzeczne ze zdrowym rozsadkiem pojecie Boga
                          wszechmocnego, poniewaz wszechmoc (wg Ciebie) nie istnieje. czy to jest
                          rozsadne, czy nie - nie mnie oceniac.

                          sprzeczne ze zdrowym rozsadkiem jest za to to, ze Ty, nauma, uwazasz, ze jestes
                          madrzejszy, logiczniejszy i masz zdrowszy rozsadek od milionow ludzi, ktorzy w
                          Boga wierzyly i wierza, choc niektore z nich (wiele!) mialy i maja naprawde
                          tegie glowy. poki co, nie przedstawiles na to zadnego dowodu, wiec pozwole sobie
                          watpic.

                          co do reszty - zbyt to dla mnie skomplikowane. jak juz masz uzywac porownan i
                          przypowiesci, staraj sie miescic je w mniejszej liczbie slow.

                          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                          • nauma Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 11:16
                            Wszechmoc nie istnieje nie dlatego, że tak sobie założyłem, tylko dlatego, że
                            pojęcie wszechmocy, czyli zdolności do zrobienia absolutnie wszystkiego, także
                            potencjalnie, jest niemożliwa w świetle logiki. Czy Bóg może być skrajnym złem?
                            Czy może być w kilku miejscach równocześnie? Czy może dowolnie kształtować
                            materię? Odpowiesz TAK (aczkolwiek nie wiem, czy na pierwsze pytanie) opierając
                            się na wierze. Odpowiem NIE, opierając się na logice i zdrowym rozsądku.

                            Moje poglądy i sposób ich wyrażania mogą być dla Ciebie powodem do określenia
                            mnie jako osobę o nietęgiej głowie, ale w niczym nie zmieni to tego, że
                            opierając się na przesłankach materialnych i stawiając je w opozycji do
                            przesłanek niematerialnych, częstokroć (niestety, ale musze użyć tego słowa)
                            będących dla mnie prymitywnymi, dochodzę do wniosku, że moje poglądy są
                            logiczniejsze - ergo (dla mnie mądrzejsze). Nie wywołuje to we mnie poczucia
                            wyższości, a raczej zdumienie: JAK ktoś może w TO uwierzyć. Nie łapię
                            bezkompromisowości i bezwarunkowości wiary, przyznaję się bez bicia. Jest to
                            dla mnie niewytłumaczalny fenomen.

                            Lynxie, a jeśli odstrasza się ilość tekstu i procentu analogii, przypowieści i
                            porównań, to JAK radzisz sobie z literaturą???
                            • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 11:28
                              nauma napisał:

                              > Wszechmoc nie istnieje nie dlatego, że tak sobie założyłem, tylko dlatego, że
                              > pojęcie wszechmocy, czyli zdolności do zrobienia absolutnie wszystkiego, także
                              > potencjalnie, jest niemożliwa w świetle logiki. Czy Bóg może być skrajnym złem?
                              >
                              > Czy może być w kilku miejscach równocześnie? Czy może dowolnie kształtować
                              > materię? Odpowiesz TAK (aczkolwiek nie wiem, czy na pierwsze pytanie) opierając
                              >
                              > się na wierze. Odpowiem NIE, opierając się na logice i zdrowym rozsądku.

                              ze Tobie sie cos nie miesci w glowie, to jedno. ze jest niemozliwe - drugie.
                              podane przez Ciebie przyklady tych niemozliwosci (zmartwychwstanie, poczecie z
                              Ducha sw., przenikanie scian) to naprawde totalne banalnosci. nie znasz zasady
                              swiata, cala swoja wiedze o nim opierasz na doswiadczeniu i wierze w naukowe
                              autorytety. i dobrze, ale ani Ty, ani te autorytety nie potraficie odpowiedziec
                              na podstawowe pytania dotyczace istoty i sensu swiata (pomijam juz fakt, ze
                              wielu z naukowcow w Boga wierzy). wiec przestan mi wreszcie mowic o tym, co jest
                              mozliwe, a co nie jest, bo to tylko Twoje pobozne zyczenia, a nie zadna nauka,
                              fakty, zdrowy rozsadek czy logika.

                              > Moje poglądy i sposób ich wyrażania mogą być dla Ciebie powodem do określenia
                              > mnie jako osobę o nietęgiej głowie, ale w niczym nie zmieni to tego, że
                              > opierając się na przesłankach materialnych i stawiając je w opozycji do
                              > przesłanek niematerialnych, częstokroć (niestety, ale musze użyć tego słowa)
                              > będących dla mnie prymitywnymi, dochodzę do wniosku, że moje poglądy są
                              > logiczniejsze - ergo (dla mnie mądrzejsze).

                              co to znaczy 'madrzejsze', 'logiczniejsze'? twierdzisz, ze logicznym jest, ze
                              swiata nikt nie stworzyl? nauka tego nie potrafi udowodnic, wiec o czym tu
                              dyskutowac?

                              'przeslanki materialne'? zastepy filozofow glowily sie nad tym, co mozemy z
                              pewnoscia powiedziec, a czego nie, a tu prosze - objawil nam sie nauma i juz
                              wszystko jasne. wolne zarty.

                              Nie wywołuje to we mnie poczucia
                              > wyższości, a raczej zdumienie: JAK ktoś może w TO uwierzyć. Nie łapię
                              > bezkompromisowości i bezwarunkowości wiary, przyznaję się bez bicia. Jest to
                              > dla mnie niewytłumaczalny fenomen.

                              czlowiek logicznie myslacy uczynilby nastepny krok: nie rozumiem, ale jak widac,
                              tak sie dzieje. byc moze jest tak, ze to _ja_ czegos nie rozumiem, a nie - na
                              odwrot. i wtedy, majac pewna doze skromnosci, uchronilby sie od pyszalkowatosci.

                              > Lynxie, a jeśli odstrasza się ilość tekstu i procentu analogii, przypowieści i
                              > porównań, to JAK radzisz sobie z literaturą???

                              prosze uprzejmie o wybaczenie, ale nie potraktowalem Twojego wpisu jako
                              literatury. nie jako dobra literature, w kazdym razie. kwestia gustu, nie
                              przejmuj sie.

                              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                              • nauma Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 12:31
                                Pomijając banalności, skoncentrujmy się na istocie świata i jego sensie. Otóż
                                mam wrażenie, że właśnie zstąpiłeś na pobocza istoty rozmowy, albowiem istota i
                                sens świata niewiele mnie interesują. Zapewne chciałeś powiedzieć coś np.
                                genezy świata, skąd się wziął itp. Otóż naukowcy (nie autorytety) poszukują
                                naukowych teorii objaśniających te zjawiska, a nawet wierząc (jeśli wierzą) w
                                tych poszukiwaniach w większości odkładają wiarę na bok. I na tym polega
                                różnica, że nauka jest w stanie sobie powiedzieć, iż w danym momencie nie
                                osiągnęła jeszcze danego poziomu rozwoju, by na określone pytania odpowiedzieć.
                                Wierzący zaś mówi: "no tak, nauka nie umie czegoś udowodnić, więc tego czegoś
                                nie ma, zaś nasza wiara daje odpowiedź". Sorki, ale nauka cały czas się rozwija
                                i tak, jak w XIX wieku ew. Bogiem można było wytłumaczyć część spraw, ale
                                później przyszedł Einstein, Bohr, Heisenberg i jeszcze kilku gostków, którzy
                                dali odpowiedzi zarezerwowane dotąd dla sfery niewiedzy lub Boga. I w
                                przeciwieństwie do Twych POBOŻNYCH poglądów moje poglądy zakładają, że nie ma
                                granicy poznania, tylko że przesuwanie strefy poznanego jest procesem.

                                Człowiek logicznie myślący ze spokojem oczekuje objawień mających swe źródła w
                                faktach i ich naukowej interpretacji. I tu wyraża się skromność w stosunku do
                                tych, którzy w słowach "nauka nie potrafi udowodnić" z premedytacją usuwają
                                słowo JESZCZE, w swej pysze wiążąc wszystko z Bogiem i uważając, że naukowcy
                                błądzą, skoro wiara daje na tacy rozwiązania.

                                Wiesz, wracając do wszechmocy - mam wrażenie że od na przestrzeni wieków moc
                                boska jest coraz słabsza, skoro coraz mniej można jej przypisać...
                                • lotak2 Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 13:20
                                  nauma napisal:

                                  > Otóż naukowcy (nie autorytety) poszukują
                                  > naukowych teorii objaśniających te zjawiska, a nawet wierząc (jeśli wierzą) w
                                  > tych poszukiwaniach w większości odkładają wiarę na bok. I na tym polega
                                  > różnica, że nauka jest w stanie sobie powiedzieć, iż w danym momencie nie
                                  > osiągnęła jeszcze danego poziomu rozwoju, by na określone pytania odpowiedzieć.
                                  >
                                  > Wierzący zaś mówi: "no tak, nauka nie umie czegoś udowodnić, więc tego czegoś
                                  > nie ma, zaś nasza wiara daje odpowiedź". Sorki, ale nauka cały czas się rozwija


                                  Naumo, przepraszam, że się wtrącę, ale czy wobec nieskończoności Wrzechświata i
                                  SKOŃCZONOŚCI historii człowieka (bo chyba nie przypuszczasz, że dużo czasu
                                  pozostało jeszcze niszczącej w zatrważającym tempie ten świat, coraz
                                  liczniejszej ludzkości?) nauka NIGDY nie wytłumaczy i nie wyjaśni WSZYSTKIEGO?
                                  Czy jest to w ogóle możliwe?

                                  Już kiedyś przytaczałem tutaj na forum to porównanie, ale ponieważ jest bardzo
                                  znamienne, powtórzę je raz jeszcze. Gdyby historię naszej planety porównać
                                  czasowo do tygodnia, to człowiek współczesny pojawił się na niej w niedzielę o
                                  godz.- zdaje się 23.20!

                                  No i ten człowiek po kilkudziesięciu tysiącach lat całkiem poważnie zbliża się
                                  do KRESU swej historii jako istoty zamieszkującej naszą planetę, jeszcze trochę,
                                  a ona po prostu otrząśnie się z niego, jak zapchlony pies i znikniemy z jej
                                  powierzchni, głównie z własnej winy... Oczywiście nie jestem zielonoświątkowcem,
                                  czy adwentystą i wierzę, że jeszcze trochę to wszystko potrwa, ale nie
                                  przypuszczam, żeby udało nam się powtórzyć długość czasu, jaki już zostawiliśmy
                                  ZA sobą...

                                  Odnośnie potęgi nauki.
                                  Popatrz, tyle się przed kilkoma jeszcze laty trąbiło o klonowaniu, jakiś
                                  szarlatan z Włoch twierdził nawet, że już sklonował człowieka, a potem wszystkie
                                  te Dollys zaczęły zdychać, pojawiło się mnóstwo problemów „technicznych“ i jakoś
                                  dzisiaj milczy się o „produkcji“ współczesnego Frankensteina... To tylko taki
                                  jeden z tych bardziej aktualnych przykładów.

                                  Żeby ponowić i uściślić pytanie: czy myślisz, że ludzkość ZDĄŻY w ogóle
                                  WSZYSTKIEGO się kiedyś dowiedzieć DO KOŃCA? A jeśli tak, na jakich przesłankach
                                  opierasz Twoją „wiarę“ w tą „nieograniczoną potęgę“ nauki?
                                  • nauma Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 13:47
                                    Lotaku, jeśli stawiamy obok siebie nieskończoność i naukę, to chyba można mówić
                                    o ciągu dążącym do nieskończoności :) Nowe odrycia powodują, że odsłaniają się
                                    nowe połacie nieznanego i tak w... nieskończoność. Osobiście sądzę, że jest to
                                    fascynujące i że pełnia wiedzy, nawet jeśli byłaby możliwa, byłaby
                                    nieskończenie nudna.
                                    Przywołujesz porównanie historii z dobą. Lotaku, zwiększające się tempo
                                    przyrostu wiedzy jest oszałamiające. Ale nie wymagaj, by wszystko wyjaśniono w
                                    ułamku sekundy, TERAZ, jakby czas miał się za momencik skończyć.
                                    Tak BTW: mamy podobny pogląd na owo "otrząśnięcie się". Aczkolwiek, mimo że
                                    gatunek "homo sapiens" uważam za błąd ewolucji, mimo wszystko mam nadzieję, że
                                    ludzie kiedyś zmądrzeją. Niezależnie od tego, czy podpowie im to nauka, czy
                                    Bóg.
                                    Odnośnie potęgi nauki: nie wymagaj, aby od razu prowadziła do rozwiązań
                                    doskonałych (patrz, per analogiam Bogu się nie udało - abstrahując od tego, że
                                    ludzie są walnięci, stworzył ich z wyrostkiem robaczkowym). Tym bardziej, że
                                    żaden naukowiec (poważny) nie mówił, że sklonuje i od razu będzie wszystko
                                    cacy. Prace w dziedzinie klonowania prowadzi się nadal, ale głośno słychać o
                                    gościach, którzy w tym medialnym temacie stosują medialne sztuczki. A tu trzeba
                                    czasu i mozolnej pracy - choćby jak przy badaniach nad genomem człowieka.
                                    Porównaj sobie klonowanie np. z pracami nad energią jądrową lub głupim procesem
                                    stworzenia współczesnych samolotów, które wciąż nie są przecież doskonałe.
                                    Jak widzisz odpowiedziałem też przy okazji na ostatnie pytanie. Aha - nie ma
                                    czegoś takiego jak "nieograniczona potęga nauki"
                                • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 13:41
                                  nauma napisał:

                                  > Pomijając banalności, skoncentrujmy się na istocie świata i jego sensie. Otóż
                                  > mam wrażenie, że właśnie zstąpiłeś na pobocza istoty rozmowy, albowiem istota i
                                  >
                                  > sens świata niewiele mnie interesują.

                                  ja o sensie nie napisalem ani slowa. to tez ciekawa sprawa, ale skoro Cie nie
                                  interesuje, co robic?


                                  Zapewne chciałeś powiedzieć coś np.
                                  > genezy świata, skąd się wziął itp. Otóż naukowcy (nie autorytety) poszukują
                                  > naukowych teorii objaśniających te zjawiska, a nawet wierząc (jeśli wierzą) w
                                  > tych poszukiwaniach w większości odkładają wiarę na bok.

                                  nigdzie nie twierdzilem, ze poznanie naukowe jest nic nie warte. ale czy nie ma
                                  ograniczen? na jakiej podstawie w to wierzysz? na jakiej podstawie twierdzisz,
                                  ze wierzacy naukowcy odkladaja wiare na bok?

                                  I na tym polega
                                  > różnica, że nauka jest w stanie sobie powiedzieć, iż w danym momencie nie
                                  > osiągnęła jeszcze danego poziomu rozwoju, by na określone pytania odpowiedzieć.

                                  nie osiagnela takze poziomu, na ktorym twierdzi, ze na kazde pytanie znajdzie
                                  odpowiedz.

                                  > Wierzący zaś mówi: "no tak, nauka nie umie czegoś udowodnić, więc tego czegoś
                                  > nie ma, zaś nasza wiara daje odpowiedź".

                                  nie wiem, o ktorym konkretnie wierzacym tak mowisz, ale mnie jest on osobiscie
                                  nieznany. a moze po prostu mowisz, jak Ci sie wydaje? zle Ci sie wydaje.


                                  Sorki, ale nauka cały czas się rozwija
                                  >
                                  > i tak, jak w XIX wieku ew. Bogiem można było wytłumaczyć część spraw, ale
                                  > później przyszedł Einstein, Bohr, Heisenberg i jeszcze kilku gostków, którzy
                                  > dali odpowiedzi zarezerwowane dotąd dla sfery niewiedzy lub Boga.

                                  ciekawe, co masz na mysli. prosze o przyklad. jakiez to boskie prerogatywy
                                  zostaly przez wyzej wymienionych Mu odebrane.

                                  I w
                                  > przeciwieństwie do Twych POBOŻNYCH poglądów moje poglądy zakładają, że nie ma
                                  > granicy poznania, tylko że przesuwanie strefy poznanego jest procesem.

                                  ciekawe, bo wlasnie heisenberg zauwazyl, ze pewnych rzeczy sie po prostu nie da.

                                  > Człowiek logicznie myślący ze spokojem oczekuje objawień mających swe źródła w
                                  > faktach i ich naukowej interpretacji. I tu wyraża się skromność w stosunku do
                                  > tych, którzy w słowach "nauka nie potrafi udowodnić" z premedytacją usuwają
                                  > słowo JESZCZE, w swej pysze wiążąc wszystko z Bogiem i uważając, że naukowcy
                                  > błądzą, skoro wiara daje na tacy rozwiązania.

                                  znowu ciekawe, kogo takiego masz na mysli. bez sensu tez brzmi zarzut pychy,
                                  gdyz nigdzie sobie niczego nie przypisuje. takie mechaniczne odbijanie argumentu
                                  to strzal kula w plot.

                                  > Wiesz, wracając do wszechmocy - mam wrażenie że od na przestrzeni wieków moc
                                  > boska jest coraz słabsza, skoro coraz mniej można jej przypisać...

                                  z Twoimi wrazeniami trudno mi dyskutowac. znowu tez nie wiem, kto mniej Bogu ma
                                  przypisywac.

                                  ogolnie: mylisz sie, gdy twierdzisz, ze rozwoj nauki zagraza wierze.

                                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                  • nauma Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 14:01
                                    "ani te autorytety nie potraficie odpowiedziec
                                    na podstawowe pytania dotyczace istoty i sensu swiata"
                                    Powyższy cytat pochodzi z Twego tekstu z godziny 11:28. Nie pamiętasz, co
                                    piszesz?

                                    O odkładaniu wiedzy na bok czerpię wiedzę ze słów własnych naukowców.

                                    Nie mówię konkretnie o kimś wierzącym, opieram się na lekturze np. forów
                                    internetowych.

                                    Boskie prerogatywy - to była przenośnia. Chodzi o zasadę, wg której piorun był
                                    kiedyś niewytłumaczalnym atrybutem sił wyższych. A potem okazało się, że to
                                    zwykłe zjawisko atmosferyczne.

                                    Heisenberg sformułował zasadę nieoznaczoności. W ujęciu wiary uzasadnienie tego
                                    pojęcia może być tylko "kotem Schroedingera" :)

                                    A czego się spodziewasz, stosując mechaniczne uderzenia? Dla mnie jest pychą
                                    wchodzenie na grunta nieomylności, czego osobiście staram się unikać.

                                    A czy rozwój nauki zagraża wierze? Jednak czasami tak. Zauważ, że wiara TEŻ
                                    ewoluuje i częstokroć dzieje się tak dlatego, że nauka coś miała do
                                    powiedzenia.
                                    • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 14:24
                                      nauma napisał:

                                      > "ani te autorytety nie potraficie odpowiedziec
                                      > na podstawowe pytania dotyczace istoty i sensu swiata"
                                      > Powyższy cytat pochodzi z Twego tekstu z godziny 11:28. Nie pamiętasz, co
                                      > piszesz?

                                      jak widac nie.

                                      > O odkładaniu wiedzy na bok czerpię wiedzę ze słów własnych naukowców.

                                      prosze o wiecej szczegolow.

                                      >
                                      > Nie mówię konkretnie o kimś wierzącym, opieram się na lekturze np. forów
                                      > internetowych.

                                      szkoda ze nie naszego forum. tu padaja inne sady.

                                      > Boskie prerogatywy - to była przenośnia. Chodzi o zasadę, wg której piorun był
                                      > kiedyś niewytłumaczalnym atrybutem sił wyższych. A potem okazało się, że to
                                      > zwykłe zjawisko atmosferyczne.

                                      i....? ja sie uprzejmie pytam, w jaki sposob odkrycia naukowe mialyby stac w
                                      sprzecznosci z wiara chrzescijanska.

                                      > Heisenberg sformułował zasadę nieoznaczoności. W ujęciu wiary uzasadnienie tego
                                      >
                                      > pojęcia może być tylko "kotem Schroedingera" :)

                                      czyli sa ograniczenia?

                                      > A czego się spodziewasz, stosując mechaniczne uderzenia? Dla mnie jest pychą
                                      > wchodzenie na grunta nieomylności, czego osobiście staram się unikać.

                                      no to musisz jeszcze potrenowac. bo poki co Twoje sady na temat wierzacych sa
                                      pelne pychy i przekonania o wlasnej nieomylnosci.

                                      > A czy rozwój nauki zagraża wierze? Jednak czasami tak. Zauważ, że wiara TEŻ
                                      > ewoluuje i częstokroć dzieje się tak dlatego, że nauka coś miała do
                                      > powiedzenia.

                                      prosze o przyklad, w jaki sposob nauka zmienila wiare chrzescijanska.

                                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                      • nauma Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 15:06
                                        Lynxie, widziałeś kiedyś jakiś naukowy tekst, w którym jest mowa o Bogu
                                        (pomijając przypowieści i anegdoty?).

                                        Nawet na naszym forum znajdziesz wypowiedzi np. odnośnie początków Wszechświata.

                                        W jaki sposób nauka miałaby stać w sprzeczności z wiarą? Choćby stwierdzając,
                                        że aby powstał człowiek, plemnik musi połączyć się z komórką jajową, co w
                                        przypadku Jezusa spełnione nie zostało.

                                        Czyli są ograniczenia? Możesz napisać dokładniej, żebym się nie pomylił w
                                        interpretacji?

                                        Ależ oczywiście, że moje osądy zawierają pewną dozę przeświadczenia o
                                        nieomylności. Twoje też.

                                        W jaki sposób nauka zmieniła wiarę chrześcijańską? Spory czas temu sądzono, że
                                        nad naszymi głowami jest Niebo, tzn. ponad naszymi głowami rozciąga się miejsce
                                        pobytu dobrych po śmierci. Rozwój lotnictwa i kosmonautyki znacznie zmienił to
                                        wyobrażenie, prawda? Naukowe podejście sprawiło też, że skreślono sporą liczbę
                                        świętych. Wiara chrześcijańska zakładała też np., że świat powstał kilka
                                        tysięcy lat temu. Obecnie jedynie ekstremiści religijni pozostali głusi na
                                        argumenty nauki w tej materii.
                                        • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 15:21
                                          nauma napisał:

                                          > Lynxie, widziałeś kiedyś jakiś naukowy tekst, w którym jest mowa o Bogu
                                          > (pomijając przypowieści i anegdoty?).
                                          >
                                          > Nawet na naszym forum znajdziesz wypowiedzi np. odnośnie początków Wszechświata
                                          > .

                                          i...?

                                          nadal nie widze zwiazku. twierdziles, ze naukowcy zawieszaja swoja wiare w Boga
                                          podczas prowadzenia badan. sugerujesz im rozdwojenie jazni?

                                          > W jaki sposób nauka miałaby stać w sprzeczności z wiarą? Choćby stwierdzając,
                                          > że aby powstał człowiek, plemnik musi połączyć się z komórką jajową, co w
                                          > przypadku Jezusa spełnione nie zostało.

                                          nie widze zadnej sprzecznosci. sprzecznosc powstalaby wtedy, gdyby nauka
                                          stwierdzila, ze istnieja przypadki dzieworodztwa, tylko ze wtedy nauka
                                          zaprzeczylaby Twoim pogladom.
                                          jesli ja natomiast twierdze, ze Bog jest wszechmocny, to fakt ze uczynil cos
                                          niespotykanego codziennie, w niczym mi nie przeszkadza. moge powtorzyc: Bog nie
                                          jest ograniczony prawami fizyki. dalem Ci przyklad szachisty, ktory teraz wyraze
                                          troche inaczej: zachowujesz sie jak szachista, ktory mowi, ze wieza moze
                                          poruszac sie tylko po liniach rownoleglych do krawedzi szachownicy i ze
                                          _niemozliwe_ jest, by bylo inaczej. a tu nagle przychodzi ktos i przesuwa wieze
                                          po linii ukosnej. i co? dalo sie? dalo.

                                          > Czyli są ograniczenia? Możesz napisać dokładniej, żebym się nie pomylił w
                                          > interpretacji?

                                          no coz, zasada nieoznaczonosci heisenberga chyba wskazuje na pewne ograniczenia
                                          nie do przekroczenia?

                                          > Ależ oczywiście, że moje osądy zawierają pewną dozę przeświadczenia o
                                          > nieomylności. Twoje też.

                                          nie zartuj. to Ty twierdzisz, ze nauka dowodzi, ze Boga nie ma. ja nigdzie nie
                                          twierdzilem niczego analogicznego.

                                          >
                                          > W jaki sposób nauka zmieniła wiarę chrześcijańską? Spory czas temu sądzono, że
                                          > nad naszymi głowami jest Niebo, tzn. ponad naszymi głowami rozciąga się miejsce
                                          >
                                          > pobytu dobrych po śmierci. Rozwój lotnictwa i kosmonautyki znacznie zmienił to
                                          > wyobrażenie, prawda? Naukowe podejście sprawiło też, że skreślono sporą liczbę
                                          > świętych. Wiara chrześcijańska zakładała też np., że świat powstał kilka
                                          > tysięcy lat temu. Obecnie jedynie ekstremiści religijni pozostali głusi na
                                          > argumenty nauki w tej materii.

                                          ach, slawny tekst gagarina: bylem w kosmosie, ale Boga tam nie spotkalem.

                                          wybacz, ale to troche zbyt infantylny poziom jak dla mnie. wiara chrzescijanska
                                          nie opiera sie na geograficznym umiejscowieniu nieba badz piekla.

                                          nadal tez czekam na wyjasnienie zdania laczacego kwestie teczek i moich
                                          zdolnosci do myslenia.

                                          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                          • nauma Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 15:48
                                            Rozdwojenie jaźni? Coś w tym jest. Podobnie jak u lekarza, który jest wierzący,
                                            a skrobie. Genetyk, biolog i lekarz wie doskonale, co jest potrzebne do
                                            zapłodnienia (aha, nie plącz tu dzieworództwa, bo to zupełnie co innego, co
                                            zresztą istnieje w naturze, a polega na tym, że osobniki ŻEŃSKIE rodzą osobniki
                                            ŻEŃSKIE) i analizując narodziny Chrystusa pozostając w zgodzie z nauką musi
                                            mieć krzynkę schizofrenii, żeby to przełknąć.
                                            Twa analogia z szachami jest o tyle chybiona, że prawa fizyki nie są ustalane
                                            arbitralnie. Da się przesunąć wieżę po skosie, ale już dmuchnięciem przebić ją
                                            przez szachownicę się nie da.
                                            Heisenberg Heisenbergiem, ale czy daje to jakieś argumenty? Nie, jedynie
                                            stwierdza, że z punktu widzenia makro nie da się zbadać określoneg zjawiska
                                            występującego w skali mikro. Podobnie jak nie jesteśmy w stanie naocznie
                                            stwierdzić, co jest w centralnym punkcie Słońca.
                                            Pisząc o nieomylności miałem na względzie nie źródło wnioskowania, a wniosek.
                                            Chyba że mi wmówisz, że wiara w Boga zakłada, że może go nie być.
                                            Chciałeś odpowiedzi, więc nie wykręcaj się Gagarinem. Wyobrażenia nt. Nieba i
                                            Piekła są elementem wiary chrześcijańskiej, które uległy zmianie dzięki nauce.
                                            Kapewu? Czy jest inaczej? Jeśli wymagasz ode mnie dowodu na całkowitą zmianę
                                            wiary, to się nie doczekasz, bo przecież nie o to chodzi i tak nie było.
                                            Wyjaśnienia udzieliłem. Przykro mi, że się nie zrozumieliśmy.
                                            • maria421 Bog i fizyka 08.09.06, 15:54
                                              Naumo, znalazlam link, niestety po niemiecku i niestety nie do calego wykladu
                                              jednego niemieckiego profesora fizyki, ktory mowi o Bogu, ktory wierzy w Boga.

                                              www.uni-potsdam.de/u/putz/apr98/12.htm
                                              Nie jest on jedynym naukowcem, ktory w swych naukowych poszukiwaniach
                                              znalazl... Boga.
                                              • nauma Re: Bog i fizyka 08.09.06, 16:07
                                                Nie mówiłem, że np.fizycy nie wierzą w Boga i że nie mają prawa o tym wspomnieć
                                                w pracach naukowcych. Ale nigdzie nie piszą o czymś, że jest, bo Bóg tak
                                                stworzył.
                                                • maria421 Re: Bog i fizyka 08.09.06, 20:23
                                                  nauma napisał:

                                                  > Nie mówiłem, że np.fizycy nie wierzą w Boga i że nie mają prawa o tym
                                                  wspomnieć
                                                  >
                                                  > w pracach naukowcych. Ale nigdzie nie piszą o czymś, że jest, bo Bóg tak
                                                  > stworzył.

                                                  Wczesniej pisales, ze kiedys nauka da odpowiedzi na pytania, na ktore jeszcze
                                                  nie znamy odpowiedzi.
                                                  Czy mozesz na 100% wykluczyc, ze nauka nie stiwerdzi istnienia Boga?
                                                  • nauma Re: Bog i fizyka 10.09.06, 00:33
                                                    Nie mogę. Jest to tak samo prawdopodobne, jak stwierdzenie, że istnieje np.
                                                    Allach. Prawdopodobieństwo (do jednego) wynosi więcej, niż liczba atomów, z
                                                    jakich składa się planeta Ziemia. Ale zerowe nie jest.
                                            • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 08.09.06, 17:52
                                              nauma napisał:

                                              > Rozdwojenie jaźni? Coś w tym jest.

                                              doskonale. nauma jest ostoja logiki i zdrowego rozsadku, a newton byl
                                              schizofrenikiem. granica smiesznosci zas zniknela za horyzontem.


                                              Podobnie jak u lekarza, który jest wierzący,
                                              >
                                              > a skrobie.

                                              ? uwazasz ze naukowcy dokonuja zamachu na wyznawane przez siebie prawdy?
                                              powtorze: ?????

                                              Genetyk, biolog i lekarz wie doskonale, co jest potrzebne do
                                              > zapłodnienia (aha, nie plącz tu dzieworództwa, bo to zupełnie co innego, co
                                              > zresztą istnieje w naturze, a polega na tym, że osobniki ŻEŃSKIE rodzą osobniki
                                              >
                                              > ŻEŃSKIE) i analizując narodziny Chrystusa pozostając w zgodzie z nauką musi
                                              > mieć krzynkę schizofrenii, żeby to przełknąć.

                                              ???????

                                              > Twa analogia z szachami jest o tyle chybiona, że prawa fizyki nie są ustalane
                                              > arbitralnie. Da się przesunąć wieżę po skosie, ale już dmuchnięciem przebić ją
                                              > przez szachownicę się nie da.

                                              skad wiesz, jak sa ustalane prawa fizyki? kto je ustalil, ze sa takie a nie
                                              inne? my je odkrywamy, ale - moze ktos je ustalil? nie udowodnisz, ze jest
                                              inaczej, wiec nie mozesz z tego czynic aksjomatu. caly czas starasz sie
                                              podpierac logika, tymczasem swoje rozumowanie opierasz na przeslankach, ktore
                                              przyjmujesz bez dowodow. czy raczej - wyprowadzasz je z opartych na nich
                                              aksjomatach. bledne kolo.

                                              > Heisenberg Heisenbergiem, ale czy daje to jakieś argumenty? Nie, jedynie
                                              > stwierdza, że z punktu widzenia makro nie da się zbadać określoneg zjawiska
                                              > występującego w skali mikro. Podobnie jak nie jesteśmy w stanie naocznie
                                              > stwierdzić, co jest w centralnym punkcie Słońca.

                                              mylisz sie: zasada nieoznaczonosci mowi nam tyle, ze nie da sie jednoczesnie
                                              opisac pedu i polozenia czastki. jakis margines niepewnosci zawsze bedzie
                                              istnial. nauka odkryla ograniczenie, ktorego nie przekroczy - nie dlatego ze nie
                                              ma odpowiedniego sprzetu badz aparatu poznawczego. po prostu - nie i juz.

                                              > Pisząc o nieomylności miałem na względzie nie źródło wnioskowania, a wniosek.
                                              > Chyba że mi wmówisz, że wiara w Boga zakłada, że może go nie być.

                                              to jest ta nieomylnosc, ktora mi zarzucasz? dajze spokoj. jak zaczne wypisywac
                                              pretensjonalne kawalki o tym, ze kto nie wierzy w Boga to ograniczony ciemniak,
                                              zaslepiony miloscia wlasna - to moze bede Tobie rowny. poki co - niczego takiego
                                              nie twierdzilem.

                                              > Chciałeś odpowiedzi, więc nie wykręcaj się Gagarinem. Wyobrażenia nt. Nieba i
                                              > Piekła są elementem wiary chrześcijańskiej, które uległy zmianie dzięki nauce.
                                              > Kapewu? Czy jest inaczej?

                                              oczywiscie ze jest inaczej. nie mieszaj popularnych (zwykle ludowych) wyobrazen,
                                              ktore ulatwiaja zrozumienie pewnych prawd z samymi prawdami. ktore, przy okazji,
                                              znajdziesz w wyznaniu wiary.


                                              Jeśli wymagasz ode mnie dowodu na całkowitą zmianę
                                              > wiary, to się nie doczekasz, bo przecież nie o to chodzi i tak nie było.
                                              > Wyjaśnienia udzieliłem. Przykro mi, że się nie zrozumieliśmy.

                                              to o co Ci w takim razie chodzilo? kiedy nauka zaprzeczyla prawdom wiary?

                                              i jak z tymi teczkami? wyjasnisz wreszcie?

                                              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                              • nauma Re: Azerko (inni też) 10.09.06, 00:28
                                                Granica śmieszności, drogi Lynxie, przesuwa się bardzo często, gdy mi
                                                odpowiadasz. Że uważam wszystkich naukowców wierzących w Boga za schizofreników,
                                                to tylko i wyłącznie Twój wymysł...

                                                Uważam, że naukowcy muszą niekiedy przestać myśleć o Bogu, gdy nad czymś kombinują.

                                                Lynxie, jeśli prawa fizyki są ustalane arbitralnie, to znaczy, że ten świat
                                                można o kant d**y potłuc. I osobiście nie mam zamiaru cieszyć się światem, jeśli
                                                się miałoby okazać, iż jakiś ktoś sobie ustala np. grawitację.

                                                A czego się spodziewałeś? Że nie da się dojść do jakichś ograniczeń? Za to udało
                                                się dokładnie opisać, że takie ograniczenie istnieje. Podobnie jak w moim
                                                przykładzie, że nie da się przebywać w środku gwiazdy.

                                                A'propos błędnego koła: rozmowa z Tobą jest czymś tego rodzaju. Na każde pytanie
                                                trącające o niewiadomą możesz się pośmiać, że nauka kuleje i nie umie znaleźć
                                                odpowiedzi, w przeciwieństwie do będącego odpowiedzią Boga. A odwróćmy sytuację:
                                                czemu świat stworzony przez Boga jest tak NIEDOSKONAłY?

                                                Proszę bardzo, pisz o ciemniakach. Tylko napisz DLACZEGO tak uważasz. Podaj
                                                powody. Ciężko się z Tobą rozmawia, gdy uprawiasz destrukcję. Może napisz coś od
                                                siebie? Jak ty sądzisz? A ja rozsiądę się wygodnie i pobawię się w stawianie
                                                znaków zapytania. A ileż rozkoszy sprawi mi interpretacja lub czepianie się
                                                słówek...

                                                Lynxie - nie mieszam. Piszę tylko, że wieki temu nie tylko prosty lud, ale i
                                                teologowie, szukali nieba w okolicach stratosfery. Yaeger, Gagarin, Schirra i
                                                Glen również są ludowymi bohaterami (w kontekście ludowych wyobrażeń).

                                                Nauka nigdy nie będzie w stanie zaprzeczyć prawdom wiary WG WIERZąCEGO. Albowiem
                                                wierzący ma ten luksus, że zawsze może powiedzieć, iż Bóg może wszystko.

                                                Teczki? Wyjaśnij mi, czego nie zrozumiałeś?
                                                • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 10.09.06, 12:34
                                                  nauma napisał:

                                                  > Granica śmieszności, drogi Lynxie, przesuwa się bardzo często, gdy mi
                                                  > odpowiadasz. Że uważam wszystkich naukowców wierzących w Boga za schizofreników
                                                  > ,
                                                  > to tylko i wyłącznie Twój wymysł...

                                                  to wlasnie napisales. napisales, ze wiara w Boga i myslenie naukowe to dwa
                                                  sprzeczne ze soba stany. nie ma sie co wypierac, najwyzej wycofac.

                                                  >
                                                  > Uważam, że naukowcy muszą niekiedy przestać myśleć o Bogu, gdy nad czymś kombin
                                                  > ują.

                                                  a coz to za odkrycie? jesli mysleniem o Bogu uwazasz aktywny proces myslowy Bogu
                                                  poswiecony, to mysle, ze kazdemu sie cos takiego zdarza, ale nie znaczy to, ze
                                                  'odkladaja na bok' swoja wiare, jak miales uprzejmosc napisac.

                                                  > Lynxie, jeśli prawa fizyki są ustalane arbitralnie, to znaczy, że ten świat
                                                  > można o kant d**y potłuc. I osobiście nie mam zamiaru cieszyć się światem, jeśl
                                                  > i
                                                  > się miałoby okazać, iż jakiś ktoś sobie ustala np. grawitację.

                                                  coz, Twoje przemyslenia dotyczace przydatnosci badz wartosci tego swiata malo
                                                  wnosza do tematu, wiec je pomine.

                                                  > A czego się spodziewałeś? Że nie da się dojść do jakichś ograniczeń? Za to udał
                                                  > o
                                                  > się dokładnie opisać, że takie ograniczenie istnieje. Podobnie jak w moim
                                                  > przykładzie, że nie da się przebywać w środku gwiazdy.

                                                  ja sie niczego nie spodziewalem, odnioslem natomiast wrazenie, ze to Ty sie
                                                  spodziewasz udzielenia - kiedys - przez nauke odpowiedzi na wszystkie pytania.

                                                  > A'propos błędnego koła: rozmowa z Tobą jest czymś tego rodzaju. Na każde pytani
                                                  > e
                                                  > trącające o niewiadomą możesz się pośmiać, że nauka kuleje i nie umie znaleźć
                                                  > odpowiedzi, w przeciwieństwie do będącego odpowiedzią Boga.

                                                  mylisz sie, ja nie mam nic do nauki, ktora bardzo szanuje i cenie. nie to jest
                                                  tematem mojej z Toba rozmowy, lecz Twa uwaga, ze wiara jest sprzeczna ze zdrowym
                                                  rozsadkiem, a u naukowcow powoduje stany rozszepienia jazni. i rzeczywiscie - z
                                                  tego moge sie posmiac, bo to bzdura do kwadratu.


                                                  A odwróćmy sytuację
                                                  > :
                                                  > czemu świat stworzony przez Boga jest tak NIEDOSKONAłY?

                                                  mnie sie swiat raczej podoba. nie wydaje mi sie, zebym potrafil przedstawic
                                                  recepte na jego poprawienie. ale znowu: nie to jest przedmiotem tej rozmowy.
                                                  rownie dobrze, mozna by sie tu zaczac zastanawiac, dlaczego jest cos raczej niz nic.

                                                  > Proszę bardzo, pisz o ciemniakach. Tylko napisz DLACZEGO tak uważasz. Podaj
                                                  > powody.

                                                  roznica miedzy nami polega na tym, ze ja wlasnie tak _nie_ pisze.

                                                  Ciężko się z Tobą rozmawia, gdy uprawiasz destrukcję. Może napisz coś o
                                                  > d
                                                  > siebie? Jak ty sądzisz? A ja rozsiądę się wygodnie i pobawię się w stawianie
                                                  > znaków zapytania. A ileż rozkoszy sprawi mi interpretacja lub czepianie się
                                                  > słówek...

                                                  przykro mi, ze nie daje Ci powodu do takiego komfortu. ale znowu: to Ty
                                                  podzieliles sie z nami swoimi uwagami na temat stanu umyslu osob wierzacych.
                                                  wiec teraz sam jedz te zabe.

                                                  > Lynxie - nie mieszam. Piszę tylko, że wieki temu nie tylko prosty lud, ale i
                                                  > teologowie, szukali nieba w okolicach stratosfery. Yaeger, Gagarin, Schirra i
                                                  > Glen również są ludowymi bohaterami (w kontekście ludowych wyobrażeń).

                                                  szukali, szukali (czy napewno?) - ale nie znalezli. i co z tego, skoro to ludzie
                                                  Kosciola byli astronomami, ktorzy nasza wiedze o swiecie wzbogacali? wiara
                                                  chrzescijanska nigdy nie opierala sie na geograficznym umiejscowieniu nieba.
                                                  nadal czekam na przyklad naukowego obalenia prawd wiary, ktore, jak pisalem,
                                                  znajdziesz w czyms, co sie nazywa 'wyznanie wiary'. jakbys zadal sobie trud
                                                  dowiedzenia sie czegos na ten temat, to byc wiedzial, ze jest ono niezmienne od
                                                  ponad tysiaca lat, wiec jak widac nauka niczego nie podwazyla.

                                                  > Nauka nigdy nie będzie w stanie zaprzeczyć prawdom wiary WG WIERZąCEGO. Albowie
                                                  > m
                                                  > wierzący ma ten luksus, że zawsze może powiedzieć, iż Bóg może wszystko.

                                                  oczywiscie ze tak. nadal nie widze sprzecznosci z nauka. czy nauka twierdzi, ze
                                                  Bog nie moze wszystkiego? jesli tak, to podaj mi naukowy dowod i sprawa bedzie
                                                  zamknieta.


                                                  > Teczki? Wyjaśnij mi, czego nie zrozumiałeś?

                                                  napisales: "jeżeli Stephen jest teczkologiem, to Ty masz naprawdę duże problemy
                                                  z myśleniem". powtarzam pytanie: co kwestia tego, kim jest stefan, ma ze mna
                                                  wspolnego? czy masz duze problemy ze zrozumieniem tego pytania?

                                                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                                  • nauma Re: Azerko (inni też) 11.09.06, 11:12
                                                    Lynxie drogi, Twe wnioskowanie w temacie "schizofrenii naukowców" odpowiada
                                                    sytuacji, w której napisałbym: "grzebałem w silniku i trochę pobrudziłem ręce",
                                                    po czym napisałbyś, że cały czas chodzę brudny...

                                                    Nie, nie piszę o aktywnym procesie myślowym o Bogu. Piszę o sytuacji, w której
                                                    naukowiec odkrywa niedoskonałości Bożego stworzenia i staje to w sprzeczności z
                                                    wiarą w boską doskonałość.

                                                    Dla mnie wnoszą. Ba, są jednym z zasadniczych elementów. Arbitralność praw
                                                    fizyki oznacza bowiem arbitralność wszystkiego, co oznacza, że w każdej chwili
                                                    wszystko może być postawione na głowie. Aczkolwiek gdybym nagle miał możliwość
                                                    chodzenia po suficie, byłoby to zapewne ciekawe doświadczenie, otwierające
                                                    wiele ciekawych możliwości, ale gdyby nagle prawa fizyki dostały fioła i moje
                                                    dziecko by się zdematerializowało, trafiłby mnie szlag.

                                                    Wyraźnie napisałem wcześniej, że nie tylko się nie spodziewam, ale tego nie
                                                    chcę i uważam to za niemożliwe.

                                                    Stan rozszczepienia jaźni i zjawisko wypchnięcia czegoś poza świadomość lub
                                                    celowe pominięcie pewnego elementu niestwierdzalnego empirycznie to zupełnie
                                                    różne sprawy. Wykreśl z dialogu słowo "schizofrenia", bo już bokiem mi wychodzi
                                                    Twe czepianie się słówek w sytuacji, gdy nie raz piszę, że nie chodzi mi o
                                                    zjawisko kliniczne, jednostkę chorobową, które to stwierdzenie z lubością mi
                                                    przypisujesz.

                                                    Oczywiście, że niedoskonałość świata jest przedmiotem naszej rozmowy - jako
                                                    przykład absurdu. Napisz lepiej, że ten drobny szczegół wolisz pominąć w swoich
                                                    rozważaniach, bo nie pasuje do Twej tezy. "dlaczego jest cos raczej niz nic" -
                                                    to dla mnie minimalizm.

                                                    Oj, zdarza Ci się :) Pamiętasz dyskusję o meczach?

                                                    A żaba to to nie jest. Wycofałem się i przeprosiłem za niektóre pochopne
                                                    sformułowania, zaś reszta jest merytoryczna.

                                                    A teraz o prawdach wiary. Tylko o co Ci chodzi? O główne prawdy wiary, które są
                                                    (niektóre) sprzeczne nawet z Biblią? ("Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za
                                                    dobre wynagradza, a za złe karze") O to, że "Łaska Boża jest do zbawienia
                                                    koniecznie potrzebna"? O przykazania? A może o te kościelne, które niedawno
                                                    poszerzono? Może o to, że grzeszę przeciw Duchowi Świętemu, albowiem za
                                                    grzeszne uznano: "uznanej prawdzie chrześcijańskiej się sprzeciwiać". Lynxie,
                                                    toż owe prawdy wiary są albo zasadami moralnymi, albo liturgicznymi, albo
                                                    ceremonialnymi, albo systemem nakazów / zakazów - zaś w swej materii "głównej"
                                                    rzeczami rówie stwierdzalnymi, jak napisanie:
                                                    "Jest wiele krasnoludków.
                                                    Krasnoludki są sędziami sprawiedliwymi, które za dobre wynagradzają, a za złe
                                                    karzą.
                                                    Są trzy rodzaje krasnoludków: Smerdy Jajeczne, Ogolone i Ezoteryczne.
                                                    Ogolone stały się ludźmi i zostały powieszone dla naszego lepszgo samopoczucia.
                                                    Ludzki stumperek jest nieśmiertelny.
                                                    Jak podpadniesz krasnoludkom, to masz przerąbane."
                                                    Przepraszam za trywialność, bo zapewne tak to odbierzesz, ale wczuj się w moją
                                                    sytuację, odbierającego właśnie owe główne prawdy wiary za coś równie
                                                    trywialnego, arbitralnego, science-fiction... Jak mam Ci podać naukowy dowód na
                                                    coś, co z punktu widzenia nauki (poza nauką o tym właśnie, czyli teologią) jest
                                                    czymś... nienaukowym? Mogę się z Tobą bawić w obalanie absurdów typu "Bóg
                                                    zwalił skały i zatrzymał przed Jerychem Jordan" lub "Łazarz BYŁ martwy (nie
                                                    była to śmierć kliniczna) i został ożywiony - bo tym zajmuje się nauka, zamiast
                                                    bawić się w deliberacje nt. łaski Bożej...

                                                    To samo tyczy się stosunków na linii "wszechmoc Boża a nauka". Nauka się tym
                                                    nie zajmuje (bo nie są nauką głupie zabawy typu "kamień, którego nie może
                                                    podnieść"), podobnie jak nie zajmuje się elfami i ich zdolnościami. Nauka może
                                                    co najwyżej powiedzieć, że nie da się w ziemskich, normalnych warunkach (to
                                                    ważne) przejechać tirem przez dziurkę od klucza bez rozwalenia dziurki lub
                                                    tira. Dopiero, gdyby jakiś naukowiec powiedział, że DA SIĘ, wówczas można
                                                    byłoby zacząć nawijać o Bogu. Albo nauka, albo Bóg w tej sytuacji. Więc ja
                                                    wybieram naukę.

                                                    Uff, przepraszam za byka. Dopiero teraz, po bardzo wnikliwym przeczytaniu
                                                    całego wątku, z przerażeniem stwierdziłem, że w pewnym momencie "skleiłeś mi
                                                    się" z Lotakiem. Mea culpa. Zapomnij o tych teczkach vs. Twe myślenie.
                                                  • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 11.09.06, 11:39
                                                    napisales miedzy innymi:
                                                    ***
                                                    wiara w czyjeś zmartwychwstanie, cuda, bardzo dziwne sposoby komunikacji "istoty
                                                    wyższej" z ludźmi tudzież zapłodnienie prowadzące do urodzenia chłopca bez
                                                    fizycznego dostarczenia chromosomu Y (kilka rzeczy z setek, jeśli nie tysięcy)
                                                    jest dla mnie sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem."
                                                    ***

                                                    a przy innych okazjach, ze wiara chrzescijanska jest nielogiczna i sprzeczna z
                                                    nauka. i tego sie trzymajmy. ponawiam pytanie: w jaki sposob to wszystko jest
                                                    sprzeczne ze zdrowym rozsadkiem i nielogiczne?

                                                    potem piszesz:
                                                    ***
                                                    Jak mam Ci podać naukowy dowód na coś, co z punktu widzenia nauki (poza nauką o
                                                    tym właśnie, czyli teologią) jest czymś... nienaukowym?
                                                    ***

                                                    i

                                                    ***
                                                    To samo tyczy się stosunków na linii "wszechmoc Boża a nauka". Nauka się tym nie
                                                    zajmuje (bo nie są nauką głupie zabawy typu "kamień, którego nie może
                                                    podnieść"), podobnie jak nie zajmuje się elfami i ich zdolnościami. Nauka może
                                                    co najwyżej powiedzieć, że nie da się w ziemskich, normalnych warunkach (to
                                                    ważne) przejechać tirem przez dziurkę od klucza bez rozwalenia dziurki lub tira.
                                                    ***

                                                    no wlasnie, a poprzednio starales sie przekonac mnie, ze jednak nauka jest z
                                                    wiara sprzeczna (np tu: "O odkładaniu wiedzy na bok czerpię wiedzę ze słów
                                                    własnych naukowców." nb wciaz czekam na wiecej szczegolow, jak to ci naukowcy
                                                    odkladaja wiare na bok.). skoro nauka sie 'tym nie zajmuje' to nie moze byc
                                                    sprzecznosci.

                                                    potem jeszcze:
                                                    ***
                                                    Mogę się z Tobą bawić w obalanie absurdów typu "Bóg zwalił skały i zatrzymał
                                                    przed Jerychem Jordan" lub "Łazarz BYŁ martwy (nie była to śmierć kliniczna) i
                                                    został ożywiony - bo tym zajmuje się nauka, zamiast bawić się w deliberacje nt.
                                                    łaski Bożej...
                                                    ***

                                                    bardzo prosze o obalenie. udowodnij (jak na naukowca przystalo), ze to _nie
                                                    mialo miejsca_. tylko z gory uprzedzam: stwierdzenie, ze "nie bo nie" to za malo.

                                                    o prawdach wiary "sprzecznych z Biblia" to nawet nie chce mi sie gadac, bo to
                                                    takze Twoj wymysl. ponawiam sugestie: chcesz rozmawiac o prawdach wiary, to
                                                    zajrzyj do wyznania wiary (a nie przykazan koscielnych!).

                                                    gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                                  • nauma Re: Azerko (inni też) 11.09.06, 22:25
                                                    Lynxie drogi, jeżeli nie widzisz w głoszeniu rzeczy niemożliwych sprzeczności z
                                                    nauką, to co ja Ci na to poradzę? Ergo jest to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i
                                                    logiką. Coś, co jest niemożliwe, jest niemożliwe, zaś istnienie Boga
                                                    dowodziłoby, że wszystko jest możliwe. Najzabawniejsze jest to, że wtedy byłoby
                                                    możliwe także o to, że nauka kiedyś pozna odpowiedzi na wszystkie pytania :)

                                                    To nie nauka jest sprzeczna z wiarą, tylko wiara z nauką, Lynxie.

                                                    Wiary, nie wiedzy :) Otóż Lynxie drogi powtarzam, że (pomijając incydentalne
                                                    przypadki późniejszych nawiązań do Boga) NIGDZIE i NIGDY nie słyszałem /
                                                    czytałem poważnej teorii naukowej, w której występowałby Bóg. Jak inaczej to
                                                    nazwać, jak słowami własnymi naukowców? Tak jakoś mi się wydaje, że SZCZERZE I
                                                    BEZWARUNKOWO wierzący naukowiec, niewytłumaczalne przypisałby Bogu. Prawdaż?
                                                    Więc dlaczego tego nie ogłosi publicznie? Może dlatego, że to... nienaukowe? A
                                                    może dlatego, że... ośmieszyłby się w takiej sytuacji?
                                                    Oczywistym jest, że pomijam słowa naukowców otwarcie określających się jako
                                                    ateiści. Lynxie drogi, jeśli Bóg JEST, to dlaczego w nauce go NIE MA?

                                                    Nie jestem naukowcem, żeby udowadniać Ci: a) jako geolog, sejsmolog i hydrolog w
                                                    jednym naturalne zjawisko kruszenia się bloków skalnych w dolinie Jordanu pod
                                                    wpływem ruchów sejsmicznych, wywołujące zjawisko gwałtownej fali na tej rzece;
                                                    b) jako biolog kwestii ponownego ożywienia 100-procentowego trupa. Kochany,
                                                    sprónuj mi udowodnić, że w Twoim domu dziś nie buszowało UFO z Marsa... Odnoszę
                                                    wrażenie, że nie powinieneś być tak selektywny w upieraniu się co do istnienia
                                                    niemożliwego :)

                                                    A jeśli chodzi o prawdy wiary, to sięgnę po mój ulubiony przykład: Boga
                                                    SPRAWIEDLIWEGO wg tychże prawd. Przewertujmy Biblię... o... mam:
                                                    "O północy Pan pozabijał wszystko pierworodne Egiptu: od pierworodnego syna
                                                    faraona, który siedzi na swym tronie, aż do pierworodnego tego, który był
                                                    zamknięty w więzieniu, a także wszelkie pierworodne z bydła." Wj 12,29
                                                    Zaiste, sprawiedliwy to Bóg, ktory w celu przekonania władcy państwa będącego
                                                    przeciwnikiem tzw. "narodu wybranego" MORDUJE wszystko, co pierworodne, w
                                                    pierwszym rzędzie zaś sporą liczbę dzieci. Kurtka na wacie, właśnie mija 5-ta
                                                    rocznica wrąbania się arabskich fanatyków w WTC oraz kolejny dzień
                                                    nieumiejętnego mordowania niewinnych przez tych spod znaku Starego Boga (Izrael)
                                                    i Nowego Boga (przede wszystkim Bush i jego banda). Zaiste, sprawiedliwi są
                                                    jedni i drudzy!

                                                    A skoro znienacka przerzuciłeś się z prawd wiary do wyznania wiary (no tak, to
                                                    troszku inne pojęcia), to sens (a i to nie do końca, bo bidak "umył przeca
                                                    ręce") widzę tylko w kawałeczku "pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i
                                                    pogrzebany". Wszystko inne to bajka, mająca z nauką tyle wspólnego, co
                                                    siderystyka Lema.

                                                    Ps. "Wierzę również mocno w to, co jest zawarte w słowie Bożym, spisanym lub
                                                    przekazanym przez Tradycję, a co Kościół, jako objawione przez Boga, podaje do
                                                    wierzenia, tak w Nauczaniu uroczystym, jak i w zwyczajnym Nauczaniu
                                                    powszechnym." Biblia to słowo Boże, nie? CAŁA? Uch, ta sprawiedliwość Boża
                                                    ponownie mną zatrzęsła...
                                                  • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 12.09.06, 00:09
                                                    nauma napisał:

                                                    > Lynxie drogi, jeżeli nie widzisz w głoszeniu rzeczy niemożliwych sprzeczności z
                                                    > nauką, to co ja Ci na to poradzę? Ergo jest to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem
                                                    > i
                                                    > logiką. Coś, co jest niemożliwe, jest niemożliwe, zaś istnienie Boga
                                                    > dowodziłoby, że wszystko jest możliwe. Najzabawniejsze jest to, że wtedy byłoby
                                                    > możliwe także o to, że nauka kiedyś pozna odpowiedzi na wszystkie pytania :)

                                                    bledne kolo i nic wiecej. twierdzisz, ze istnienie Boga byloby sprzeczne z
                                                    nauka, ktora wg Ciebie zaklada nieistnienie Boga. no, jak sie przyjmuje takie
                                                    zalozenia, to potem rzeczywiscie trudno jest sie z nich wyzwolic. tylko ze to
                                                    zalozenie nie jest niczym podbudowane, na niczym innym niz Twoja wola sie nie
                                                    opiera. rozumiem, ze moja prosba, bys wstrzymal sie od dowodzenia przez "nie bo
                                                    nie" zostala przez Ciebie zignorowana, ale... to naprawde kiepski sposob.

                                                    > To nie nauka jest sprzeczna z wiarą, tylko wiara z nauką, Lynxie.

                                                    tania sofistyka. jesli A rozne jest od B, to B rozne jest od A.

                                                    > Wiary, nie wiedzy :) Otóż Lynxie drogi powtarzam, że (pomijając incydentalne
                                                    > przypadki późniejszych nawiązań do Boga) NIGDZIE i NIGDY nie słyszałem /
                                                    > czytałem poważnej teorii naukowej, w której występowałby Bóg. Jak inaczej to
                                                    > nazwać, jak słowami własnymi naukowców? Tak jakoś mi się wydaje, że SZCZERZE I
                                                    > BEZWARUNKOWO wierzący naukowiec, niewytłumaczalne przypisałby Bogu. Prawdaż?
                                                    > Więc dlaczego tego nie ogłosi publicznie? Może dlatego, że to... nienaukowe? A
                                                    > może dlatego, że... ośmieszyłby się w takiej sytuacji?

                                                    rzeczywiscie, tak jakos Ci sie wydaje. ja nie widze takiej potrzeby, by naukowcy
                                                    szukali wytlumaczenia zjawisk przyrodniczych w boskiej wszechmocy. nikt tego od
                                                    nich nie oczekuje.

                                                    czy uwazasz, ze nauka wyklucza istnienie Boga? tak to rozumiem. tylko w takim
                                                    razie wskaz mi na naukowe dowody Boga nieistnienia. prosze, prosze i doprosic
                                                    sie nie moge.

                                                    > Oczywistym jest, że pomijam słowa naukowców otwarcie określających się jako
                                                    > ateiści. Lynxie drogi, jeśli Bóg JEST, to dlaczego w nauce go NIE MA?

                                                    moze dlatego - nie pomyslales o tym? - ze nauka stara sie odkryc reguly rzadzace
                                                    naszym swiatem, a nie - nadprzyrodzonym? ja w tym nie widze zadnej sprzecznosci
                                                    czy slabosci ani nauki, ani wiary.

                                                    > Nie jestem naukowcem, żeby udowadniać Ci: a) jako geolog, sejsmolog i hydrolog
                                                    > w
                                                    > jednym naturalne zjawisko kruszenia się bloków skalnych w dolinie Jordanu pod
                                                    > wpływem ruchów sejsmicznych, wywołujące zjawisko gwałtownej fali na tej rzece;

                                                    wiem, ze nie jestes naukowcem, gdyz zaden powazny naukowiec nie pozwolilby sobie
                                                    na teze, ze 'moze sie bawic w obalanie absurdow' tego typu. natomiast Ty - tak.
                                                    wiec czekam. przypominam: miales udowodnic, ze _napewno_ nie uczynil tego w
                                                    zaden sposob Bog.

                                                    > b) jako biolog kwestii ponownego ożywienia 100-procentowego trupa. Kochany,
                                                    > sprónuj mi udowodnić, że w Twoim domu dziś nie buszowało UFO z Marsa...

                                                    no i to jest wlasnie problem. miales udowodnic, ze sie to nie stalo. czekam.

                                                    > Odnoszę
                                                    > wrażenie, że nie powinieneś być tak selektywny w upieraniu się co do istnienia
                                                    > niemożliwego :)

                                                    znowu wrazenie, z ktorym doprawdy trudno dyskutowac. poki co trzymajmy sie tego,
                                                    co obiecales. czekam.

                                                    > A jeśli chodzi o prawdy wiary, to sięgnę po mój ulubiony przykład: Boga
                                                    > SPRAWIEDLIWEGO wg tychże prawd. Przewertujmy Biblię... o... mam:
                                                    > "O północy Pan pozabijał wszystko pierworodne Egiptu: od pierworodnego syna
                                                    > faraona, który siedzi na swym tronie, aż do pierworodnego tego, który był
                                                    > zamknięty w więzieniu, a także wszelkie pierworodne z bydła." Wj 12,29
                                                    > Zaiste, sprawiedliwy to Bóg, ktory w celu przekonania władcy państwa będącego
                                                    > przeciwnikiem tzw. "narodu wybranego" MORDUJE wszystko, co pierworodne, w
                                                    > pierwszym rzędzie zaś sporą liczbę dzieci.

                                                    nie jestem biblista, ale z pewnoscia moge powiedziec, ze niechec Kosciola do
                                                    prywatnego analizowania Biblii byla bardzo uzasadniona, na co dajesz poparcie.
                                                    zabawne: zeby byc krytykiem literackim, ludzie zazwyczaj koncza studia. a tu
                                                    prosze - pierwszy lepszy zabiera sie za analize cegly, jaka jest Biblia,
                                                    spisanej ponad dwa tysiace lat temu i juz wszystko wie. pogratulowac.

                                                    a jeszcze niedawno miales klopoty z analiza prostego forumowego tekstu, przez co
                                                    zaatakowales mnie za jakies teczki...


                                                    Kurtka na wacie, właśnie mija 5-ta
                                                    > rocznica wrąbania się arabskich fanatyków w WTC oraz kolejny dzień
                                                    > nieumiejętnego mordowania niewinnych przez tych spod znaku Starego Boga (Izrael
                                                    > )
                                                    > i Nowego Boga (przede wszystkim Bush i jego banda). Zaiste, sprawiedliwi są
                                                    > jedni i drudzy!

                                                    tak, tak, a swistak siedzi i zawija...


                                                    > A skoro znienacka przerzuciłeś się z prawd wiary do wyznania wiary (no tak, to
                                                    > troszku inne pojęcia), to sens (a i to nie do końca, bo bidak "umył przeca
                                                    > ręce") widzę tylko w kawałeczku "pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i
                                                    > pogrzebany". Wszystko inne to bajka, mająca z nauką tyle wspólnego, co
                                                    > siderystyka Lema.

                                                    prawdy wiary znajdziesz w wyznaniu wiary, wiec sie nie przerzucilem. powtarzam,
                                                    Twoje wrazenia slabo wygladaja, gdy porowna sie je z wczesniejszymi
                                                    zapewnieniami o Twoim przywiazaniu do naukowego myslenia. wciaz czekam na dowod,
                                                    ze nauka prawdom wiary zaprzeczyla.

                                                    > Ps. "Wierzę również mocno w to, co jest zawarte w słowie Bożym, spisanym lub
                                                    > przekazanym przez Tradycję, a co Kościół, jako objawione przez Boga, podaje do
                                                    > wierzenia, tak w Nauczaniu uroczystym, jak i w zwyczajnym Nauczaniu
                                                    > powszechnym." Biblia to słowo Boże, nie? CAŁA? Uch, ta sprawiedliwość Boża
                                                    > ponownie mną zatrzęsła...

                                                    no wlasnie. nie tylkos specjalista od nauki, ale teraz takze od krytycznej
                                                    analizy zrodel historycznych sprzed tysiecy lat. leonardo moze sie schowac, co
                                                    zreszta nie dziwi, gdyz byl wierzacy, a to jak wiemy, zle swiadczy o jego umysle.

                                                    w podsumowaniu, usilnie ponawiam moja prosbe o choc jeden naukowy dowod, ze
                                                    istnienie Boga jest niemozliwe. jeden jedyny i bede usatysfakcjonowany.

                                                    gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                                  • maria421 Akurat do tematu 12.09.06, 08:40
                                                    w ostatnim Spieglu jest wywiad z profesorem Spaemannem na temat Boga i nauki.
                                                    Tytul: "Bez projektora nie ma filmu"
                                                    Pierwsze pytanie Spiegla" Panie profesorze, jak to sie dzieje, ze osoba tak
                                                    inteligentna jak pan wierzy w Boga"
                                                    Odpowiedz: "Mnie natomist dziwi ktos, kto w Boga nie wierzy"
                                                    Spiegel prosi o wyjasnienie, prof. odpowiada:
                                                    "...na pytanie skad to wszystko pochodzi, nauka nawet nie probuje dac
                                                    odpowiedzi."
                                                    Potem mowi o Leibnitzu i jego filozofii ruchu i o jego warunku jakim jest
                                                    IMPULS oraz o tym, ze nikt nawet nie podejmuje sie wyjasnienia powstania
                                                    mechanizmow dzialajacych celowo.

                                                    itd. itp.

                                                    Ten profesor jest jednym z wielu uczonych, ktorzy w nauce znalezli
                                                    potwierdzenie istnienia Boga.
                                                  • nauma Re: Akurat do tematu 12.09.06, 10:29
                                                    Proszę o link, bo artykuł zapowiada się ciekawie. Tym bardziej, że w Twoim
                                                    poście nie znalazłem słowa o tym, że ów profesor w nauce znalazł Boga. Leibniza
                                                    kojarzę AKURAT w tej materii jako jednego z uczestników rozmów o matematyce i
                                                    Bogu (nb. w swych rozważaniach filozoficznych był jednym z niewielu, który
                                                    akurat przypisywał Bogu miejsce w nauce, fakt), w której spierano się, co z
                                                    czego wynika, a co czemu jest podporządkowane.
                                                    Ps. ostatnio znalazłem zestaw wywiadów z kolei z holenderskimi naukowcami od
                                                    doktora wzwyż, którzy "dziwią się tym, którzy w Boga wierzą". Niestety, polskie
                                                    tłumaczenie jest na racjonalista.pl, a to miejsce dla wielu nie jest
                                                    miarodajne :(
                                                  • maria421 Re: Akurat do tematu 12.09.06, 15:03
                                                    nauma napisał:

                                                    > Proszę o link, bo artykuł zapowiada się ciekawie.

                                                    Niestety, on-line jest dostepny tylko dla abonentow. Ja mam wydanie papierowe
                                                    Spiegla, wywiad jest na stronie 192.

                                                    > Tym bardziej, że w Twoim
                                                    > poście nie znalazłem słowa o tym, że ów profesor w nauce znalazł Boga.

                                                    W jakim sensie mial "Znalezc Boga w nauce"? Nie mowisz chyba o jakiejs naukowej
                                                    formulce?:-)
                                                  • nauma Re: Azerko (inni też) 12.09.06, 10:23
                                                    Lynxie, zarzucasz mi czytanie bez zrozumienia, podczas gdy sam usilnie
                                                    stosujesz tę metodę. Przeprosiłem za przypisanie Ci słów kogoś innego,
                                                    wielokrotnie pisałem wyjaśnienia - jak grochę o ścianę. Naprawdę strasznie mi
                                                    przykro, że nie rozumiesz moich słów.

                                                    Równocześnie stosujesz sam "tanią sofistykę". Jeżeli A = B, to B = A -
                                                    oczywista prawda. Ale czy nauka = Bóg, to Bóg = nauka? W ogóle o tym nie
                                                    rozmiawiamy. Rozmawiamy o stosunku jednego do drugiego, co jest ZUPEŁNIE INNĄ
                                                    SPRAWĄ.

                                                    Oczekuję tego, że jeśli człowiek wierzy w Boga, to niech wierz konsekwentnie i
                                                    NIE POMIJA go we wszelkich swoich rozważaniach - ergo jeśli uważa Boga za
                                                    twórcę wszechrzeczy i wyjaśnienie wszelkich niezrozumiałości, niech to powie, a
                                                    nie milczy.

                                                    Nauka owszem, nie zajmuje się światem nadprzyrodzonym. Ale jak zdefiniujesz to
                                                    pojęcie? Już wiem, że NIE jako zjawisko sprzeczne z nauką. Więc jakie? Poza tym
                                                    Bóg nie jest pojęciem nadprzyrodzonym w 100%, skoro już określiłeś go jako
                                                    kreatora reguł świata przyrodzonego.

                                                    W obalanie absurdów bawić się może każdy, ba - nawet powinien, kwestią jest
                                                    tylko to, co dla kogo jest absurdem. Nie baw się w demagogię, Lynxie.

                                                    I po raz kolejny powiem, ostatni raz, bo już mnie to nudzi: ani ja, ani nauka
                                                    nie stawia sobie za cel udowadnianie nieistniejącego. Nie możesz tego
                                                    zrozumieć. Różnica między nami jest taka, że Ty uważasz, że coś istnieje, ja -
                                                    że nie. Spośród tysięcy rzeczy istniejących tylko w świadomości ludzkiej
                                                    wybraliśmy akurat tę jedną, ważną dla Ciebie, dla mnie tak naprawdę nieistotną,
                                                    sprawę. Nie ma sensu dyskusja, w której ja powtarzam: rzeczy, których nie ma,
                                                    nie da się udowodnić w sposób przekonujący dla kogoś, kto w nie wierzy - Ty
                                                    powtarzasz, że rzeczy, w które wierzysz, istnieją i sam nijak nie jesteś w
                                                    stanie mi udowodnić. Nauka definiuje jedynie, co jest pewne, możliwe, mało
                                                    prawdopodobne i niemożliwe. I tak w świetle nauki niemożliwe jest, bym w ułamku
                                                    sekundy stał się kobietą, zaś dla Boga jest to możliwe. I tu jest ta
                                                    sprzeczność, której nie jesteś w stanie zauważyć. W opozycji do moich
                                                    stwierdzeń typu "niemożliwe jest ożywienie 100-procentowego trupa" potrafisz
                                                    tylko powiedzieć, że jest to możliwe. Ja opieram się na wiedzy, Ty na wierze.

                                                    Widzisz, nie umiesz przedstawić dowodu na tych "kosmitów". Ja się w to nie będę
                                                    bawić, ale jeśli przyjmujesz taki, a nie inny punkt widzenia, musisz się go
                                                    konsekwentnie trzymać. Skoro tak, powinieneś być też zawzięcie przekonany, że
                                                    kosmici odwiedzają moje skromne domostwo - bo przecież nikt nie jest w stanie
                                                    udowodnić (ani naukowiec, ani wierzący!), że tak nie jest.

                                                    Krótko mówiąc: z naukowego punktu widzenia nie ma żadnych dowodów (w procesie
                                                    poszlakowym też jest cienko) na istnienie: Boga, elfów, potwora z Loch Ness,
                                                    Allacha, życia we wnętrzu gwiazdy, pierwiastka w połowie drogi między helem a
                                                    wodorem, potworów w szafie Ani Nowak itp.

                                                    I na tym kończmy dyskusję, bo jak zwykle jestem przekonany, że ja mam 100%
                                                    racji, podobnie jak Ty jesteś przekonany co do siebie, a za Chiny nie możemy
                                                    się zrozumieć. Ubolewam tylko nad tym, że choć ja się staram tłumaczyć swe
                                                    poglądy, z Twojej strony nie dostaję nic w zamian. Mam wobec tego prywatną
                                                    prośbę i proszę o odpowiedź: czy jesteś w stanie podyskutować ze mną w
                                                    jakiejkolwiek formie nie ograniczając się do polemiki wg zasady "nie masz
                                                    racji, nie masz racji" - tylko przedstawić swe racje i postarać się je w jakiś
                                                    sposób umotywować / udowodnić?

                                                    Jeszcze tylko parę słów nt. Biblii. Ja też nie jestem biblistą, a tym bardziej
                                                    krytykiem literackim i nie bawię się tu ani w krytykę, ani w jakieś zawiłe
                                                    interpretacje. To nie mój problem, tylko Kościoła, że chce on mieć monopol na
                                                    interpretowanie swych świętości. Ja, jako pierwszy lepszy absolwent, obok
                                                    studiów, klasy licealnej o profilu humanistycznym, który zdał maturę z
                                                    polskiego z oceną celującą, cytuję jedynie tekst źródłowy, którego nawet nie
                                                    trzeba interpretować. Porównuję go tylko z innym tekstem i zauważam rażącą
                                                    sprzeczność. Wykazuję ją i na tym moja robota się kończy. Bóg jest
                                                    sprawiedliwy? Wg jednego tekstu jest. Bóg zabijał niewinnych w interesie
                                                    innych? Wg drugiego tak. I co tu więcej dodać? Moje skojarzenie ze
                                                    współczesnością nasunęło mi się samo w klimacie wczorajszej rocznicy. Mam
                                                    oczywiste prawo nazywać bezeceństwem, używając ironii, zabijanie innych...

                                                    Ponawiam prośbę o przyjrzenie się przeprosinom z jednego zasadniczego powodu:
                                                    na przykładzie tego przyczepienia się odniosłem bowiem wrażenie, że prowadzisz
                                                    ten dialog z klapkami na oczach. Nie żebym nie widział, że możesz to samo o
                                                    mnie powiedzieć; chodzi mi o nastawienie prywatne do mojej osoby. Staram się
                                                    widzieć w Tobie partnera do dyskusji, a czuję się tak, jakbym służył Ci jedynie
                                                    za środek do wyrzucenia z siebie jakichś niezrozumiałych, negatywnych emocji.
                                                    Proszę, przemyśl to.
                                                  • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 12.09.06, 11:10
                                                    zarzucam Ci to:
                                                    ***
                                                    niektóre elementy wiary / religii (i tu wyrażam pogląd, z którego nie jestem w
                                                    stanie się wycofać), co do których uważam, jako osoba o poglądach
                                                    racjonalistycznych, opartych na logice i zdrowym rozsądku, że bezkrytyczna
                                                    wiara w nie dowodzi braku umiejętności owego logicznego i zdroworozsądkowego
                                                    myślenia
                                                    ***
                                                    zarzucam Ci stwierdzenie, ze czlowiek wierzacy nie potrafi myslec logicznie i
                                                    zdroworozsadkowo. zarzucam Ci jezyk, ktorym opisujesz sprawy wiary
                                                    (schizofrenia, absurd, gadajace kalafiory). natomiast wszelkie Twoje rozwazania
                                                    dotyczacego tego, co czlowiek wierzacy powinien, a czego nie - sa tylko
                                                    dodatkowymi elementami tej ukladanki, potwierdzajacymi moje zarzuty.

                                                    i dlatego skracajac cala sprawe, ponawiam moja prosbe o przedstawienie
                                                    uzasadnienia tej tezy oraz stosownych przykladow.

                                                    gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus

                                                    ps. nie chce mi sie tu wyjasniac wszystkich nieporozumien, typu: ja pisze o
                                                    nierownosc A i B, Ty z kolei nie wiadomo dlaczego - o rownosci, po czym
                                                    sugerujesz mi gloszenie tez o tozsamosci Boga i nauki (?!). to zbyt meczace.
                                                  • nauma Re: Azerko (inni też) 12.09.06, 14:32
                                                    Hmmmm... Nie zrozumiałeś, albo nie przyjąłeś do wiadomości tego, co piszę od
                                                    wczoraj. Albo prześlizgnąłeś się po "naskórku zjawisk". W mojej opinii
                                                    napisałem to, co moje poglądy uzasadnia. Nie umiem więc Cię przekonać. Trudno.
                                                    Pozostaje mi wyjaśnić jedynie, że zwrot "bezkrytyczna
                                                    > wiara w nie dowodzi braku umiejętności owego logicznego i zdroworozsądkowego
                                                    > myślenia" jest uogólnieniem; nie mam na myśli tego, że wierzący nie umie
                                                    wnioskować np. z tego, że pada deszcz, że warto wziąć parasol. Uch, Ty chyba
                                                    jesteś niczym "Golem XIV" z Lema, skoro tak bardzo jesteś dosłowny.
                                                    PS. nie wiem, co chciałeś napisać w post scriptum. Coś pokręciłeś.
                                                  • lynx.rufus Re: Azerko (inni też) 12.09.06, 14:42
                                                    nauma napisał:

                                                    > Hmmmm... Nie zrozumiałeś, albo nie przyjąłeś do wiadomości tego, co piszę od
                                                    > wczoraj. Albo prześlizgnąłeś się po "naskórku zjawisk". W mojej opinii
                                                    > napisałem to, co moje poglądy uzasadnia.

                                                    tylko jakie wlasciwie sa te poglady, skoro co chwila je zmieniasz?

                                                    Nie umiem więc Cię przekonać. Trudno.
                                                    > Pozostaje mi wyjaśnić jedynie, że zwrot "bezkrytyczna
                                                    > > wiara w nie dowodzi braku umiejętności owego logicznego i zdroworozsądkow
                                                    > ego
                                                    > > myślenia" jest uogólnieniem; nie mam na myśli tego, że wierzący nie umie
                                                    > wnioskować np. z tego, że pada deszcz, że warto wziąć parasol. Uch, Ty chyba
                                                    > jesteś niczym "Golem XIV" z Lema, skoro tak bardzo jesteś dosłowny.

                                                    ja po prostu staram sie czytac, co rozmowca pisze. a ze nie potrafie zrozumiec -
                                                    byc moze to moja wina, ale watpie. bo skoro nie chodzi o 'parasol gdy pada', ani
                                                    o to, ze naukowcy moga/nie moga wierzyc, to o co chodzi? napisz wreszcie w paru
                                                    zdaniach, co miales na mysli i zobaczymy, czy to, co napisales, czy cos innego.

                                                    > PS. nie wiem, co chciałeś napisać w post scriptum. Coś pokręciłeś.

                                                    napisalem, ze (znowu) przekreciles moje slowa lub ich nie zrozumiales i ze nie
                                                    mam juz sily sie w takie przepychanki bawic.

                                                    gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                • kora3 Re: Korciu złota! 07.09.06, 16:56
                  lotak2 napisał:

                  > Nauma prosił, aby już przestać uzewnętrzniać się na tym żenującym wątku i MA
                  > RACJĘ,


                  cieszę sie,z e to co mówi osobiście Nauma działa tak bardzo na Twoje suemienie :)

                  więc ten wpis będzie MOIM ostatnim, nawet jak ponownie mnie czymś
                  > spróbujesz sprowokować.

                  Ja ?? To TY do mnie i o mnie npisałes :)

                  >
                  > Mnie się wydaje, że Twój problem polega na tym, że Ty sama nie bardzo wiesz,
                  > czego chcesz.


                  heheheheheheh

                  Tylko tyle za komentarz, bo szkoda słow :)
                  Juz raz skłamałeś .. wiec bue ma o czym gadać Lotaku :)


                  Wytykano Ci to na tym forum wielokrotnie (ja oczywiaście też), al
                  > e
                  > jakoś tak ignorujesz te uwagi i dalej prowadzisz swoją prywatną batalię w
                  > sprawie prastarej sprzeczki z Sion, która nawet NIE ODPOWIADA już na Twoje
                  > zaczepki...mozesz sobie dalej grac w te klocki, kazdy kto umie czytać widzi,
                  ze chodzi o co innego :) Ale podziwiam upór :)

                  >
                  > Teraz odnośnie tego mojego rzekomego „kłamstwa“.
                  >
                  > Nawiasem mówiąc piszesz tak skomplikowanie, wychodząc z założenia, że wszyscy
                  > MUSZĄ wiedzieć o co Ci chodzi, nawet jak postawisz jedynie uśmiechnięte
                  > „słoneczko“, iż jest całkiem możliwe, ŻE CIĘ NIE ZROZUMIAŁEM, trudno ...
                  przezyje to .. :) Ale obstawiam raczej, ze nie chcesz zrozumiec i wolisz dlej
                  kłamac i manipulowac :)

                  t
                  >
                  >
                  > Napisałaś:
                  >
                  > „ pytałam (...) dlaczego samo podjęcie krytyki wobec niektórych jest uzna
                  > wane za
                  > czym haniebny z uzasadneniem, ze nie powinno sie rozmawiac personalnie o kimś i
                  > dokonywać analiz, a takie samo zachowanie wobec kogoś innego nie budzi spzreciw
                  > u
                  > a nawet jest entuzjastycznie przyjmowane...“
                  >
                  > Przecież ja Ci w moim „kłamliwym“ i „manipulacyjnym“ wp
                  > isie wyraźnie napisałem,
                  Nie lotaku .. po pierwsze to zdanie jest calkiem zrozumiałe dla przeciętynie
                  intelektualnie rozwinietego czlowieka:), a po drugie Ty stwierdziłeś "KORA pyta,
                  dlaczego jednych krytykowanych na forum się broni, a innych nie" /...NIGDZIE o
                  to nie pytam :) I nie o jakąś "obrone" chodzi.. skończ z manipulacją na poziomie
                  pantofelka :)

                  > że obok zwykłych sympatii czy antypatii może się to brać z podświadomej,
                  > automatycznej, uwarunkowanej wychowaniem i przynależnością do tej samej
                  > wspólnoty wyznaniowej, SOLIDARNOŚCI ludzi wierzących, co w wypadku DOMAGAJĄCYCH
                  > się poszanowania ich suwerenności indywidualistów-ateistów, CZASAMI nie
                  > występuje. Ja nie napisałem, że taka „solidarność“ jest dobra czy z
                  > ła, ale że
                  > MOŻE być przyczyną brania współwyznawcy w obronę, a ateisty nie.
                  Bla bla bla .. mów sobie dalej nie na temat :)
                  Liotaku .. pisanie nie na temat i obracanie kota ogonem nie zmieni Twoich
                  manipulacji w rzeczowa wypowiedx :)
          • stephen_s Czemu się wkurzye 07.09.06, 11:19

          • stephen_s Czemu się wkurzy 07.09.06, 11:19

          • stephen_s Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 11:52
            (wybaczcie dwa puste posty, coś mi nie tak się nacisnęło...)

            Pozwolę sobie wyjaśnić, czemu się wczoraj tak wkurzyłem na Lotaka - żeby była
            jasność. I proszę o potraktowanie poniższego jako coś, co piszę szczerze - ja
            naprawdę jestem co nieco prostolinijnym człowiekiem i piszę to, co myślę.

            Otóż, jest kilka wartości, którymi staram się kierować w życiu - jak szacunek
            do innych, uczciwość wobec nich, sprawiedliwość... Wierzę też w to, że dobrze
            sobie życzący ludzie są w stanie się porozumieć, szanować się wzajemnie pomimo
            różnic. Jest to postawa, którą staram się przyjmować także w czasie dyskusji w
            sieci.

            Nie marzę o niczym innym, niż by na naszym forum właśnie taki klimat
            porozumienia i wzajemnego szacunku panował. Byśmy - w całej naszej
            różnorodności - potrafili się dogadać, szanować się, nie uznawać się wzajemnie
            za wrogów. Uważam, że taki klimat służyłby nam wszystkim - mi przynajmniej
            służy, czuję, że przebywanie z ludźmi o innym światopoglądzie wzbogaca mnie.

            Dlatego też tak reaguję na to, co pisze Lotak - bo stanowi to antytezę tego,
            jak ja wierzę, powinny wyglądać stosunki międyz nami. Powiem ostro: Lotak od
            PIERWSZEJ GODZINY pobytu na KiR zaczął lansować tezy o istnieniu tutaj
            jakiejś "barykady" między wierzącymi i niewierzącymi, zaczął przypisywać
            tutejszym ateistom ukryte intencje, nienawiść... AKurat byłem jedną z
            pierwszych osób, z którymi w ten sposób rozmawiał. Pamiętam, że wtedy akurat
            wkleiłem spontanicznie link do strony jakiejś organizacji, którą przypadkowo
            znalazłem w sieci - i która wydała mi się tworzącą się religijną bojówką (i nie
            tylko mi - np. Herbarium też przyznała, że wygląda to w ten sposób). To był
            JEDEN LINK - ale Lotak wtedy momentalnie na mnie naskoczył, że "wpuszczam
            katolików w pułapkę dekalogową", że "odmawiam im prawa do obrony" - i że
            generalnie jestem oczywiście kolejnym ateistą, któremu zależy na "dowalaniu
            katolom" itd. I wszelkie próby wyjaśnienia, że nie o to mi chodziło, nie
            pomagały - nie bo nie, jest barykada, ateiści są wrodzy katolikom, ukryta
            wrogość, złośliwość, pułapki dekalogowe i generalnie ruja i poróbstwo.

            I każda rozmowa z Lotakiem tak wyglądała - tak moja, jak innych. Obsesje Lotaka
            na temat tego, że "oni - ateiści" skrycie katolików chcą ośmieszyć itd., jego
            skłonność do posługiwania się uogólnieniami, dopatrywania się ukrytych znaczeń
            w naszych wypowiedziach... były tak silne, że nawet jak Lotak zmienił nick, to
            dało się go rozpoznać. Jego styl rozmawiania, jego konfrontacyjność były tak
            wielkie, że nawet takie uosobienie spokoju, jak Isma (katoliczka, przypominam),
            po paru postach machneła ręką i zrezygnowała z rozmawianiem z Lotakiem.

            Styl Lotaka możecie zresztą zobaczyć w jego odpowiedzi do mnie, gdzie sugeruje,
            że pisząc, że z Ismą i Azerką dobrze mi się rozmawia, próbuję "wprowadzać
            podziały między katolikami". Toż to na jakąś paranoję zakrawa...

            Oczywiście, mogę Lotaka ignorować - i zwykle to robię. Ale wczoraj normalnie
            mnie szlag trafił, jak przeczytałem jego kolejny wykład o tym, co to "my -
            ateiści" nie kombinujemy, do czego to podświadomie (!!!!!!!) nie dążymy i tak
            dalej. Lotak najwyraźniej nie jest w stanie postrzegać nas inaczej, niż wrogów,
            nie jest wyjść poza mentalność konfrontacji. Powiem szczerze, że po ROKU
            patrzenia, jak wygłasza on takie tezy na forum, jak traktuje on ateistów, jakby
            byli Marsjanami, mam tego po prostu dość. Ile można??? Dlatego się odezwałem -
            żeby był choć jeden głos sprzeciwu wobec tego, co Lotak wypisuje, tego, jak nas
            przedstawia. Może to wada, ale nie potrafię non stop milczeć, kiedy ktoś obok
            mnie prawi kompletne dyrdymały i przekonuje, że istnieją podziały, których nie
            ma, że istnieje jakaś "barykada", której nie ma.

            Nie rozumiem takiej mentalności, drażni mnie ona i czasem po prostu muszę
            nazwać rzeczy po imieniu.
            • lotak2 Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 12:24
              stephen_s napisał:


              > Pozwolę sobie wyjaśnić, (...) nazwać rzeczy po imieniu.

              Jak zwykle masz stuprocentową racje, Stefanie...

              Ja też bardzo Cie kocham...

              lotak

            • maria421 Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 13:50
              Stefanie, wiemy dlaczego sie wkurzyles.
              Wkurzyles sie, bo bardzo latwo sie wkurzasz, co dosyc dobitnie zdolalam poczuc
              na wlasnej skorze juz w pierwszej naszej rozmowie.

              Wiemy, wiemy, Twoje liczne wkurzenia sa tylko dowodem Twojego "swietego
              oburzenia", bo jestes czlowiekiem prostolininym i piszesz to, co myslisz, wiec
              jezeli myslisz o kims, ze jest chamem ( a myslisz tak nie tylko o Lotaku) to
              uwazasz za stosowne mu to powiedziec, zeby poznal Twoje swiete oburzenie.

              Ale jak to sie ma do Twojego deklarowanego SZACUNKU dla innych?
              • stephen_s Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 14:11
                > Ale jak to sie ma do Twojego deklarowanego SZACUNKU dla innych?

                Czy jeśli staram się szanować innych, to oznacza, że nie mogę nazwać głupiego
                zachowania głupim zachowaniem?

                Nie jestem święty i jeśli ktoś w mojej obecności systematycznie oskarża innych
                o jakieś niestworzone rzeczy JEDYNIE Z RACJI NA ICH PRZEKONANIA RELIGIJNE, to
                nie oczekujcie, że łatwo będzie mi się zdobyć na szacunek wobec kogoś takiego.

                Ja naprawdę się staram do nikogo nie uprzedzać, a jeśli się pomylę, to jestem
                skłonny zmienić moje zdanie (Azerka świadkiem). Ale jeśli ktoś od ROKU, pod
                CZTEREMA KOLEJNYMI NICKAMI systematycznie powtarza te same BREDNIE, to w pewnym
                momencie mam prawo powiedzieć "Basta".

                Lotak napisał Korze, że jakoś tak się składa, że inni katolicy na forum
                niespecjalnie się śpieszą, by bronić go, gdy jest krytykowany. Jest to trafna
                obserwacja - i śmiem twierdzić, że powodem tej obojętności jest ta postawa
                Lotaka, którą ja opisałem. Doprawdy, jest powód, dla którego nawet Isma
                wycofała się bardzo szybko z rozmów z nim...
                • lynx.rufus Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 14:18
                  stephen_s napisał:

                  > Lotak napisał Korze, że jakoś tak się składa, że inni katolicy na forum
                  > niespecjalnie się śpieszą, by bronić go, gdy jest krytykowany. Jest to trafna
                  > obserwacja - i śmiem twierdzić, że powodem tej obojętności jest ta postawa
                  > Lotaka, którą ja opisałem. Doprawdy, jest powód, dla którego nawet Isma
                  > wycofała się bardzo szybko z rozmów z nim...

                  eee.. taka to diagnoza. nie wiem, jak inni - katolicy, niekatolicy - ale ja nie
                  bronie specjalnie czesto lotaka, gdyz uwazam, ze nie ma takiej potrzeby. lotak
                  sam sie broni doskonale. nie ma takze mowy o obojetnosci, bo czytam go z
                  zainteresowaniem (pozytywnym).

                  poza tym, zwracam uwage, bardzo nieladnie i bezprawnie starasz sie przypisywac
                  innym krytyczny stosunek do konkretnych osob. moim zdaniem, to skandal.

                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                  • maria421 Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 14:47
                    lynx.rufus napisał:


                    > poza tym, zwracam uwage, bardzo nieladnie i bezprawnie starasz sie przypisywac
                    > innym krytyczny stosunek do konkretnych osob. moim zdaniem, to skandal.

                    To jest wlasnie to antagonizowanie o ktorym pisze, slusznie, Lotak.

                    • stephen_s Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 18:17
                      > To jest wlasnie to antagonizowanie o ktorym pisze, slusznie, Lotak.

                      Lotak napisał, że antagonizuję tylko dlatego, że wymieniłem kilka osób wyznania
                      katolickiego na tym forum, z którymi w mojej ocenie się dobrze dogaduję.
                      Powtórzę z całą odpowiedzialnością: jeśli wg Lotaka stwierdzenie takiego faktu
                      (które w mojej intencji miało na celu jedynie wykazaniu absurdu tez Lotaka, że
                      istnieje na forum jakaś "barykada" miedzy wierzącymi i niewierzącycymi) jest
                      "tworzeniem podziałów między katolikami", to jest to wypowiedź godna paranoika.

                      Co do stosunku np. Ismy do Lotaka, to chciałem zwrócić uwagę, że piszę wyłacznie
                      o tym, co widać było na forum. Nie wierzysz? To cofnij się w archiwum do
                      pierwszego pojawienia się Lotaka / Jurasa na forum. Zobaczysz, że Isma wymieniła
                      z nim kilka postów, po czym rzekła coś w stylu "Ech, OK, panu już dziękujemy".

                      Poza tym, pozwolę sobie zauważyć, że krytykowanie mnie za antagonizowanie w
                      sytuacji, gdy Lotak lekką ręką analizuje, że ateiści na tym forum prowadzą
                      systematyczną kampanię w celu zmienienia tego forum w drugie forum Jajca, jest
                      totalną hipokryzją. Jeśli ja antagonizuję, to on to robi po dziesięciokroć.
                      • maria421 Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 18:34
                        Stefanie, powiem szczerze, ze tez mi sie nie podoba Twoje czeste odwolywanie
                        sie do zwrotow "X, Y i Z mysla tak samo jak ja czyli mysla inaczej niz ty" lub
                        stwierdzenia "Z x, Y, Z moge sie swietnie dogadac, a z Toba nie, wiec to nie
                        moja, a Twoja wina, ze sie nie mozemy dogadac"
                        Jest to takie niepotrzebne chowanie sie za innych, przeciaganie ich na swoja
                        strone i stawianie ich tym samym stawianie ich w opozycji do Twego rozmowcy.
                        Czyli- antagonizowanie.
                        • stephen_s Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 18:47
                          Hmmmmm, mogę spróbować mniej takich argumentów używać.

                          Natomiast jeśli interesuje Cię moje wyjaśnienie, to zapewniam, że nie chodzi mi
                          o antagonizowanie kogolwiek z kimkolwiek. Są osoby, które mają zwyczaj
                          dyskutować na zasadzie "Nie będę cię słuchać, jesteś ateistą i wszystko, co
                          mówisz, mówisz po to, by mi dowalić". Przyznaję, że nie przychodzi mi wtedy nic
                          innego do głowy, niż skonfrontować taką osobę z faktem, że również osoby o jej
                          światopoglądzie mówią rzeczy podobne do mnie. Nie po to, by te osoby między sobą
                          skłócić - ale po prostu o to, by komuś spróbować dać do myślenia.

                          Jest to dla mnie to samo, jak wtedy, kiedy Jajco wyżywa się na wierzących, a ja
                          mówię "Sorry, ja jestem ateistą, a nie widzę powodu do śmiania się".
                • maria421 Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 14:46
                  stephen_s napisał:

                  > Czy jeśli staram się szanować innych, to oznacza, że nie mogę nazwać głupiego
                  > zachowania głupim zachowaniem?

                  Stefan, poloz reke na sercu i zrob ateistyczny rachunek sumienia.
                  Przypomnij sobie czy ktos z osob, ktore Ty nazwales chamem odplacil Ci tym
                  samym?
                  Moze w glebi ducha te osoby tak Cie wlasnie okreslaly, ale nie nazwaly Cie w
                  ten sposob czy to przez SZACUNEK dla rozmowcy, czy to przez szacunek dla
                  netykiety forum, czy tez po prostu przez szacunek dla dobrych manier....

                  Stefan, pomysl troche zanim nastepnym razem zaczniesz rozdawac innym "laurki".
                  • stephen_s Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 18:08
                    > Przypomnij sobie czy ktos z osob, ktore Ty nazwales chamem odplacil Ci tym
                    > samym?

                    Oczywiście, że tak. Ileż to razy wasze niesamowite trio Marii + Quinta + Wodnika
                    (ze wspomaganiem Lotaka, Hipera oraz Lynxa) żeście sobie urządzali sabaty moim
                    kosztem...
                    • maria421 Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 18:25
                      stephen_s napisał:

                      > > Przypomnij sobie czy ktos z osob, ktore Ty nazwales chamem odplacil Ci ty
                      > m
                      > > samym?
                      >
                      > Oczywiście, że tak. Ileż to razy wasze niesamowite trio Marii + Quinta +
                      Wodnik
                      > a
                      > (ze wspomaganiem Lotaka, Hipera oraz Lynxa) żeście sobie urządzali sabaty moim
                      > kosztem...
                      >
                      Stefanie, poniwaz nie zrozumiales, albo udajesz ze nie rozumiesz pytania,
                      postawie je wyrazniej:

                      Kto z osob ktorych Ty nazwalas chamem, lub ktorym zarzuciles chamstwo w
                      odpowiedzi tez nazwalo Cie chamem lub zarzucilo Tobie chamstwo?
                      • stephen_s Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 18:29
                        > Kto z osob ktorych Ty nazwalas chamem, lub ktorym zarzuciles chamstwo w
                        > odpowiedzi tez nazwalo Cie chamem lub zarzucilo Tobie chamstwo?

                        Z ręką na sercu - nie pamiętam. No i?
                        • maria421 Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 18:37
                          stephen_s napisał:

                          > > Kto z osob ktorych Ty nazwalas chamem, lub ktorym zarzuciles chamstwo w
                          > > odpowiedzi tez nazwalo Cie chamem lub zarzucilo Tobie chamstwo?
                          >
                          > Z ręką na sercu - nie pamiętam. No i?
                          >
                          Bo cos takiego nie mialo miejsca, Stefanie.

                          Wiec, moze nastepnym razem, zamiast pisac o tym, jak Ty szanujesz innych, po
                          prostu im to zademonstrujesz powstrzymujac sie od epitetow w stylu "Lynx, (lub
                          dla odmiany Lotak) jestes chamem?"
                          • stephen_s Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 18:56
                            > Bo cos takiego nie mialo miejsca, Stefanie.

                            I co z tego? Nie wiem, czy np. od Lynxa usłyszałem kiedyś, że jestem chamem. Ale
                            wiem, że usłyszałem od niego wiele innych rzeczy... Są rózne sposoby, by kogoś
                            obrazić.

                            Co z tego, że Lotak nigdy nie nazwał mnie chamem, skoro potrafił robić sobie
                            żarty, że niby się narkotyzowałem w młodości - a kiedy zwróciłem mu uwagę, że
                            mnie to bynajmniej nie śmieszy, to tylko zbył sprawę, no bo on jest taki "cool"
                            starszy pan? Co z tego, że Ty nigdy nie nazwałaś mnie chamem - skoro potrafiłaś
                            mi zarzucać, że popieram terroryzm (o wiele większa zniewaga, śmiem twierdzić)?

                            Mario, ja naprawdę jestem gotowy przyznac się, jeśli się posunę za daleko w
                            dyskusji. Nie twierdzę, że jestem bez skazy. Ale do jasnej i ciężkiej, nie
                            twierdź, że wszystkie osoby, z którymi się spieram (dość ostro, przyznaję), są
                            aniołami, które są wzorem szacunku do innych i kultury. Bo ja pamiętam sprawę
                            Gamdy. Pamiętam Lynxa Rufusa nabijającego się z ciężarnej Lubej Naumy. I
                            pamiętam, jak Wasza piątka miesząła mnie radośnie zbiorowo z błotem, kiedy
                            BŁAGAŁEM WAS, żebyście przestali.

                            Wybaczcie - możliwe, że przeginam, ale nie jestem jedynym, który to robi.
                            • lynx.rufus Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 18:58
                              stephen_s napisał:

                              > Pamiętam Lynxa Rufusa nabijającego się z ciężarnej Lubej Naumy.

                              bzdury piszesz. nabijalem sie z naumy. jak nie rozumiesz, to spytaj.

                              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                              • stephen_s Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 19:04
                                Napisałeś, że jak ciężarna Luba nie mogła znaleźć siedzącego miejsca w kosciele,
                                to sama jest sobie winna, bo trzeba było przyjść wcześniej? Napisałes. O tym
                                piszę - i m.in. za to nazwałem Cię chamem. I połowa forum chyba Cię oceniła
                                podobnie...
                                • lynx.rufus Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 19:14
                                  stephen_s napisał:

                                  > Napisałeś, że jak ciężarna Luba nie mogła znaleźć siedzącego miejsca w kosciele
                                  > ,
                                  > to sama jest sobie winna, bo trzeba było przyjść wcześniej? Napisałes.

                                  tak - i powtorze. trzeba bylo zajac miejsce, a nie czekac w samochodzie, az
                                  ojciec dziecka skonczy palic papierosa. co jest gorszym zachowaniem: zaniedbanie
                                  swojego obowiazku przez konkubenta, czy moje zwrocenie uwagi?

                                  O tym
                                  > piszę - i m.in. za to nazwałem Cię chamem. I połowa forum chyba Cię oceniła
                                  > podobnie...

                                  nazwales chamem - i swiadczy to o Tobie, nie o mnie, to jasne (a jak swiadczy,
                                  to sie zastanow). co do tego, co polowa forum zrobila, to malo mnie to obchodzi.
                                  wiesz co robia miliony much?

                                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                  • stephen_s Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 19:33
                                    > wiesz co robia miliony much?

                                    Wiem - jedzą gówno.

                                    Myślę, że tym samym potwierdzasz to, o czym pisałem Marii. Ja może nazywam ludiz
                                    chamami, ale Ty za to właśnie porównałeś fakt, że iluś forumowiczów zwróciło Ci
                                    uwagę na niestosowność tamtego tekstu o Lubej, do gówna.

                                    Brawo, właśnie zademonstrowałeś pięknie, jak wiele "szacunku" masz do innych.
                                    • lynx.rufus Re: Czemu się wkurzyłem 07.09.06, 20:45
                                      stephen_s napisał:

                                      > > wiesz co robia miliony much?
                                      >
                                      > Wiem - jedzą gówno.
                                      >
                                      > Myślę, że tym samym potwierdzasz to, o czym pisałem Marii. Ja może nazywam ludi
                                      > z
                                      > chamami, ale Ty za to właśnie porównałeś fakt, że iluś forumowiczów zwróciło Ci
                                      > uwagę na niestosowność tamtego tekstu o Lubej, do gówna.
                                      >
                                      > Brawo, właśnie zademonstrowałeś pięknie, jak wiele "szacunku" masz do innych.

                                      z Toba rozmawia sie jak w obcym jezyku. albo po prostu: nie czytasz, tylko
                                      widzisz, to co chcesz zobaczyc. niestety, zazwyczaj w cudzych tekstach chcesz
                                      ujrzec swoja wlasna wspanialosc, przez kontrast.

                                      moglbym Ci lopatologicznie tlumaczyc, ze po pierwszej wiekszosc moze sie mylic,
                                      badz jej zdanie moze byc nieadekwatne, ale Ty i tak zapamietasz z tego to, co
                                      sam wymysliles.

                                      mozna i tak, tylko po co?

                                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus

                                      ps. zapamietaj takze, ze nazwanie kogos chamem nie jest zadnym argumentem w
                                      dyskusji, a Ty zdaje sie masz takie zludzenia.
                                  • nauma Re: Czemu się wkurzyłem 08.09.06, 12:18
                                    Lynxie, jeżeli Stephen jest teczkologiem, to Ty masz naprawdę duże problemy z
                                    myśleniem.
                                    1) Jako nie-katolicy nie mamy pojęcia o stopniu zatłoczeniu kościołów;
                                    2) Ja sobie zapaliłem, a Luba w tym czasie rozglądała się za swoją rodziną;
                                    3) W niczym nie zmienia to faktu, że ludzie w kościele zachowali się po chamsku;
                                    4) Cieszę się, że jasno napisałeś, że masz w nosie to, co sądzą o Tobie inni -
                                    także w sytuacji, gdy zachowujesz się niegrzecznie.
                                    • lynx.rufus Re: Czemu się wkurzyłem 08.09.06, 12:28
                                      nauma napisał:

                                      > Lynxie, jeżeli Stephen jest teczkologiem, to Ty masz naprawdę duże problemy z
                                      > myśleniem.

                                      jesli slonie mysla o kapieli, to dozorca posprzata podworko.

                                      jak widzisz potrafie tworzyc rownie ciekawe zdania warunkowe. to jakis konkurs,
                                      czy co? i czy ma byc osobiscie? mam napisac ze jestes taki lub owaki? prosze o
                                      przedstawienie regulaminu.

                                      > 1) Jako nie-katolicy nie mamy pojęcia o stopniu zatłoczeniu kościołów;
                                      > 2) Ja sobie zapaliłem, a Luba w tym czasie rozglądała się za swoją rodziną;
                                      > 3) W niczym nie zmienia to faktu, że ludzie w kościele zachowali się po chamsku
                                      > ;

                                      tak, zawsze to inni sa winni.

                                      > 4) Cieszę się, że jasno napisałeś, że masz w nosie to, co sądzą o Tobie inni -
                                      > także w sytuacji, gdy zachowujesz się niegrzecznie.

                                      szczegolnie w sytuacji, gdy robia to osoby, ktore same nie potrafia przestrzegac
                                      zadnych norm dobrego wychowania. dziwne by bylo, gdybym robil inaczej.

                                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                      • nauma Re: Czemu się wkurzyłem 08.09.06, 12:35
                                        Lynxie, twórz zdania warunkowe na temat i choć trochę kunsztownie. Ja w
                                        przeciwieństwie do Ciebie potrafię przeprosić, wycofać się z czegoś, co
                                        powiedziałem pochopnie albo uznać, że się myliłem. Zaś co do winy innych - cóż,
                                        życzę Ci, choć niechętnie, bo tak naprawdę nie chcę, żeby coś Ci się stało,
                                        abyś kiedyś musiał np. chodzić o kulach i żalił się, że np. nikt nie ustąpił Ci
                                        miejsca w autobusie. Albowiem wtedy to Ty będziesz winien, że nie pojechałeś
                                        wcześniejszym, mniej zatłoczonym autobusem.
                                        • lynx.rufus Re: Czemu się wkurzyłem 08.09.06, 13:14
                                          nauma napisał:

                                          > Lynxie, twórz zdania warunkowe na temat i choć trochę kunsztownie. Ja w
                                          > przeciwieństwie do Ciebie potrafię przeprosić, wycofać się z czegoś, co
                                          > powiedziałem pochopnie albo uznać, że się myliłem. Zaś co do winy innych - cóż,
                                          >
                                          > życzę Ci, choć niechętnie, bo tak naprawdę nie chcę, żeby coś Ci się stało,
                                          > abyś kiedyś musiał np. chodzić o kulach i żalił się, że np. nikt nie ustąpił Ci
                                          >
                                          > miejsca w autobusie. Albowiem wtedy to Ty będziesz winien, że nie pojechałeś
                                          > wcześniejszym, mniej zatłoczonym autobusem.

                                          skoro umiesz sie wycofac, to moze tez potrafisz wyjasnic, o co chodzilo w zdaniu
                                          o mysleniu i teczkach. bardzo uprzejmie prosze.
                                          co do zalenia - na forum tego robic napewno nie bede. ale i tak dziekuje za mile
                                          zyczenia.

                                          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                          • nauma Re: Czemu się wkurzyłem 08.09.06, 13:24
                                            Wytłumaczenie: wszyscy znamy Stephena na tyle, by wiedzieć, że jest osobą
                                            rozsądną, która jak każdy ma prawo czasem się czymś zdenerwować. W tej sytuacji
                                            szermowanie porównaniami do Macierewicza, będącego głupim draniem, dowodzi
                                            problemów z myśleniem.
                                            • lynx.rufus Re: Czemu się wkurzyłem 08.09.06, 13:43
                                              nauma napisał:

                                              > Wytłumaczenie: wszyscy znamy Stephena na tyle, by wiedzieć, że jest osobą
                                              > rozsądną, która jak każdy ma prawo czasem się czymś zdenerwować. W tej sytuacji
                                              >
                                              > szermowanie porównaniami do Macierewicza, będącego głupim draniem, dowodzi
                                              > problemów z myśleniem.

                                              poki co dales dowod na wlasne problemy z rozumieniem tekstu pisanego.

                                              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                            • lotak2 Re: Czemu się wkurzyłem 08.09.06, 13:48
                                              nauma napisał:

                                              > Wytłumaczenie: wszyscy znamy Stephena na tyle, by wiedzieć, że jest osobą
                                              > rozsądną, która jak każdy ma prawo czasem się czymś zdenerwować. W tej sytuacji
                                              >
                                              > szermowanie porównaniami do Macierewicza, będącego głupim draniem, dowodzi
                                              > problemów z myśleniem.

                                              Nie zauważyłem u siebie „problemów z myśleniem“, ale to naturalnie jeszcze nie
                                              dowód, iżby ich nie było:) Niezależnie jednakże o moich takich czy innych
                                              „problemów“ przyrzekam Ci solennie, że jak nasz „rozsądny“ mający prawo do
                                              zdenerwowania się, forumowy kolega ZNOWU zacznie wyciągać jakieś „teczki“ na
                                              KOGOKOLWIEK na tym forum, ponownie, z pełną premedytacją będę tytułował go
                                              „Macierewiczem“ albo jeszcze innym „Tymińskim“.

                                              Tak przy okazji, parający się literaturą kolego, porównania mają to do siebie,
                                              że PZEWAŻNIE są przejaskrawione – dla lepszego efektu.

                                              Jeśli Bin Laden to „podły pies“, to wcale nie oznacza, że typ ten szczeka, liże
                                              się po..., no wiadomo PO CZYM i uwielbia Frolic.

                                              Jeśli ktoś porównuje katolików do psychicznie chorych, to WCALE nie oznacza,
                                              iżby takowymi byli; wydaje mi się, że człowiekowi temu chodziło jedynie o
                                              podkreślenie jakiegoś, przez niego samego niezrozumiałego zachowania, co nam
                                              zresztą potem bardzo ładnie wyjaśnił...

                                              Więcej fantazji, drogi Naumo, bo wyjdziesz z wprawy i Twój blog stanie się
                                              nudny, a właśnie zacząłem nań zaglądać:)))
                            • maria421 Stefan, Stefan, Stefan.... 07.09.06, 20:46
                              Na Lotaka TY napadles pierwszy, zaraz jak sie pojawil jako Juras z Berlina ze
                              swoim watkiem "Dlaczego boje sie islamu". Ty na niego, nie on na Ciebie.

                              Na mnie TY napadles pierwszy zarzucajac mi chamstwo, waskohoryzontowe poglady,
                              rasizm itd itp. TY na mnie, nie ja na Ciebie.

                              Jezeli na kogos pierwszy napadasz, to licz sie z reakcja tego kogos. Nie kazdy
                              ma tyle cierpliwosci co ja:-)
                              • stephen_s Re: Stefan, Stefan, Stefan.... 07.09.06, 20:54
                                > Na Lotaka TY napadles pierwszy, zaraz jak sie pojawil jako Juras z Berlina ze
                                > swoim watkiem "Dlaczego boje sie islamu". Ty na niego, nie on na Ciebie.

                                Nieprawda. Juras po raz pierwszy spotkał mnie na forum w wątku o owym
                                współczesnym "zakonie rycerskim". Wątek "Dlaczego boję się islamu" był potem. I
                                to już w pierwszym wątku dowiedziałem się o tym, że "zastawiam pułapki
                                dekalogowe" i tak dalej.

                                > Na mnie TY napadles pierwszy zarzucajac mi chamstwo, waskohoryzontowe poglady,
                                > rasizm itd itp. TY na mnie, nie ja na Ciebie.

                                Tu się zgodzę - i możliwe, że rozmowę z Tobą zacząłem zbyt ostro. Ale co do
                                "chamstwa" - o nim powiedziałem po tym, jak z Quintą i Wodnikiem umoczyliście
                                Gamdę w smole i pierzu, a kiedy odchodziła z forum ząłamana, daliście jej
                                kopniaka na pożegnanie.

                                I wybacz, ale mojej oceny Waszego zachowania wtedy nie zmieniłem. Ja rozumiem
                                kłócenie się ze mną, ale Wy zmieszaliście z błotem dziewczynę, która złego słowa
                                Wam nie powiedziała.

                                > Jezeli na kogos pierwszy napadasz, to licz sie z reakcja tego kogos.

                                Cóz, mam nadzieję, że Jurasowi powiesz to samo, bo on nie rozumie, czemu jestem
                                wobec niego "wredny"...
                                • maria421 Re: Stefan, Stefan, Stefan.... 07.09.06, 21:47
                                  stephen_s napisał:

                                  > Nieprawda. Juras po raz pierwszy spotkał mnie na forum w wątku o owym
                                  > współczesnym "zakonie rycerskim". Wątek "Dlaczego boję się islamu" był potem.
                                  I
                                  > to już w pierwszym wątku dowiedziałem się o tym, że "zastawiam pułapki
                                  > dekalogowe" i tak dalej.

                                  W watku o ktorym mowie naskoczylas na niego podejrzewajac do ze pisze pod moim
                                  nickiem.
                                  A w watku o ktorym piszesz Ty on zarzucil ci "naiwny pacyfizm i obsesyjna
                                  nienawisc do katolicyzmu":
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=24931840&a=24983479
                                  Przyznasz, ze to jednak o wiele lagodniejsze, niz zarzucenie komus chamstwa?

                                  Stefanie, ledwo sie Lotak (Juras) pokazal na forum , od razu zaczal krytykowac
                                  islam... Wzmocnil szeregi "islamofobow", i tym samym mial juz u
                                  Ciebie "przerabane"... Tylko bylo czekac na konflikt.
                                  >
                                  > Tu się zgodzę - i możliwe, że rozmowę z Tobą zacząłem zbyt ostro. Ale co do
                                  > "chamstwa" - o nim powiedziałem po tym, jak z Quintą i Wodnikiem umoczyliście
                                  > Gamdę w smole i pierzu, a kiedy odchodziła z forum ząłamana, daliście jej
                                  > kopniaka na pożegnanie.

                                  Nie, Stefanie. Potraktowales mnie tym o wiele wczesniej. Teraz, z dystansu
                                  czasu widze te sprawe inaczej. Uwazam, ze Gamda byla dla Ciebie tylko
                                  pretekstem...

                                  > I wybacz, ale mojej oceny Waszego zachowania wtedy nie zmieniłem. Ja rozumiem
                                  > kłócenie się ze mną, ale Wy zmieszaliście z błotem dziewczynę, która złego
                                  słow
                                  > a
                                  > Wam nie powiedziała.

                                  Nikt z nas jej tez nic zlego nie powiedzial.
                                  No ale widac wedlug Ciebie powiedziec komus, "idz i nie placz" czy cos w tym
                                  stylu, to jest kopanie mieszanie z blotem, natomiast nazywanie kogos chamem
                                  jest tylko wyrazeniem wlasnej opinii...

                                  Stefan, Stefan, Stefan....)))

                                  > Cóz, mam nadzieję, że Jurasowi powiesz to samo, bo on nie rozumie, czemu
                                  jestem
                                  > wobec niego "wredny"...

                                  Ja tez nie rozumiem dlaczego od pierwszego momentu weszyles podstep, tzn. ze
                                  Juras to ja..))
                                  A konflikt miedzy Wami, byl zaprogramowany od momentu kiedy Juras postawil sie
                                  w "islamofobskim gronie":-)

                                  • stephen_s Re: Stefan, Stefan, Stefan.... 07.09.06, 22:07
                                    > W watku o ktorym mowie naskoczylas na niego podejrzewajac do ze pisze pod moim
                                    > nickiem.

                                    Zaraz, zaraz, gdzie? Na serio pytam.

                                    > A w watku o ktorym piszesz Ty on zarzucil ci "naiwny pacyfizm i obsesyjna
                                    > nienawisc do katolicyzmu":
                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=24931840&a=24983479
                                    > Przyznasz, ze to jednak o wiele lagodniejsze, niz zarzucenie komus chamstwa?

                                    Nie, wedle mojej hierarchii wartości - nie.

                                    Chamstwo opisuje moje zachowanie, które bywa, jakie bywa. Zarzucanie mi
                                    "obsesyjnej nienawiści do katolicyzmu" to negowanie wartości, jakimi kieruję się
                                    w życiu, wmawianie mi czegoś, co jest mi obce. Dla mnie to jest o wiele
                                    bardziej obraźliwe.

                                    BTW. Skoro widzisz, że Lotak z czymś takim na mnie wyskoczył, to nie sądzisz, że
                                    mogło mnie to zdenerwować?

                                    I dzięki, że potwierdzasz to, co napisałem o Lotaku wczoraj - że on NAPRAWDĘ TAK
                                    Z LUDŹMI ROZMAWIA - zarzuca im nienawiść itd.

                                    > Stefanie, ledwo sie Lotak (Juras) pokazal na forum , od razu zaczal krytykowac
                                    > islam... Wzmocnil szeregi "islamofobow", i tym samym mial juz u
                                    > Ciebie "przerabane"... Tylko bylo czekac na konflikt.

                                    Pewnie to nie pomogło, ale "miał u mnie przerąbane" wtedy, gdy wyskoczył z tą
                                    "obsesyjną neinawiścią do katolicyzmu"?

                                    Rozmawianie ze mną tonem "ale naiwny pacyfista" też nie nastraja mnie pozytywnie.

                                    > Nie, Stefanie. Potraktowales mnie tym o wiele wczesniej. Teraz, z dystansu
                                    > czasu widze te sprawe inaczej. Uwazam, ze Gamda byla dla Ciebie tylko
                                    > pretekstem...

                                    Nie, nie była. W to możesz mi wierzyć. Nie spierając się o to, czy mam rację,
                                    czy nie - w mojej percepcji tej sytuacji zachowaliście się okropnie. W to możesz
                                    mi wierzyć.
                                    • maria421 Re: Stefan, Stefan, Stefan.... 07.09.06, 22:43
                                      stephen_s napisał:

                                      > > W watku o ktorym mowie naskoczylas na niego podejrzewajac do ze pisze pod
                                      > moim
                                      > > nickiem.
                                      >
                                      > Zaraz, zaraz, gdzie? Na serio pytam.

                                      W watku "dlaczego bac sie islamu".

                                      > > A w watku o ktorym piszesz Ty on zarzucil ci "naiwny pacyfizm i obsesyjna
                                      > > nienawisc do katolicyzmu":
                                      > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=24931840&a=24983479
                                      > > Przyznasz, ze to jednak o wiele lagodniejsze, niz zarzucenie komus chamst
                                      > wa?
                                      >
                                      > Nie, wedle mojej hierarchii wartości - nie.

                                      ???---)))))
                                      Stefan, Stefan, Stefan....

                                      > Chamstwo opisuje moje zachowanie, które bywa, jakie bywa. Zarzucanie mi
                                      > "obsesyjnej nienawiści do katolicyzmu" to negowanie wartości, jakimi kieruję
                                      si
                                      > ę
                                      > w życiu, wmawianie mi czegoś, co jest mi obce. Dla mnie to jest o wiele
                                      > bardziej obraźliwe.

                                      Zaden nowy forumowicz nie ma obowiazku zapoznawac sie z caloscia tworczosci
                                      wszystkich forumowiczow. Juras napisal wnioski, jakie wyciagnal po przeczytaniu
                                      Twych wpisow z tamtego watku. Takie bylo jego odczucie.

                                      > BTW. Skoro widzisz, że Lotak z czymś takim na mnie wyskoczył, to nie sądzisz,
                                      ż
                                      > e
                                      > mogło mnie to zdenerwować?

                                      Stefan, a mnie nie mogly zdenerwowac Twoje epitety pod moim adresem? A mimo to,
                                      dalej sobie rozmawiamy...
                                      Trzeba trzymac nerwy na wodzy. Widocznie mlodym ludziom przychodzi to o wiele
                                      trudniej niz straszym.

                                      > I dzięki, że potwierdzasz to, co napisałem o Lotaku wczoraj - że on NAPRAWDĘ
                                      TA
                                      > K
                                      > Z LUDŹMI ROZMAWIA - zarzuca im nienawiść itd.

                                      Nie musze nic potwierdzac, to sa jego slowa i on nie jest z tych, ktorzy by sie
                                      wypierali wlasnych slow.
                                      Dziwi mnie ciagle jednak, ze Ty wytykasz Jurasowi to co Ty robisz w stosunku do
                                      innych. Ile razy zarzucales mi nienawisc do muzulmanow?

                                      > Pewnie to nie pomogło, ale "miał u mnie przerąbane" wtedy, gdy wyskoczył z tą
                                      > "obsesyjną neinawiścią do katolicyzmu"?
                                      >
                                      > Rozmawianie ze mną tonem "ale naiwny pacyfista" też nie nastraja mnie
                                      pozytywni
                                      > e.

                                      No to pomysl sobie, jak mogly mnie nastrajac Twoje zarzuty o to, ze mam
                                      waskohoryzontowe poglady, ze jestem rasistka itd?

                                      > Nie, nie była. W to możesz mi wierzyć. Nie spierając się o to, czy mam rację,
                                      > czy nie - w mojej percepcji tej sytuacji zachowaliście się okropnie. W to
                                      możes
                                      > z
                                      > mi wierzyć.
                                      >
                                      Stefan od 2 i pol roku Gamda sluzy Ci za argument na moje "chamstwo":-)
                                      W Twojej percepcji bowiem wiekszym "chamstwem" jest powiedzenie komus na
                                      odchodne, aby otarl lzy, niz np. komentarze Salmy....
                                  • lotak2 Re: Stefan, Stefan, Stefan.... 07.09.06, 22:41
                                    Mario,

                                    właśnie przejrzałem sobie wpisy tego zapodanego mi przez naszego forumowego
                                    ‚Macierewicza’, tajemniczego „Ebsco“. Okazuje się, że „Ebcso“ włączał się w
                                    dyskusje naszego forum jeszcze za moich, przedzawałowych czasów, ale pokazywał
                                    się rzadko i napisał niewiele, więc go nie zauważyłem. Zresztą ja już w grudniu
                                    2005 nie czułem się najlepiej i rzadziej zaglądalem na forum...

                                    No i ROZPRAWIONO SIĘ Z NIM w zupełnie podobny sposób w jaki próbowano to zrobić
                                    ze mną za czasów „jurasa“... Ci sami „egzekutorzy“, te same instrumenty...

                                    Tamten „Ebcso“ miał ze mną rzeczywiście jedną cechę wspólną: skierowaną
                                    przeciwko sobie chorobliwą agresję forumowego ‚Macierewicza’. Był przez niego
                                    TAK SAMO PROWOKOWANY, zaczepiany, ale miał zdecydowanie więcej cierpliwości i
                                    był o niebo grzeczniejszy niż ja.

                                    No i dał się, biedak, w końcu wykurzyć, bo jego nicek rzeczywiście już nie
                                    działa...

                                    Kurczę, nie mogę sobie odżałować tej długiej przerwy!!!

                                    Zwróć uwagę, że ja od powrotu na forum z naszym ‚Macierewiczem’ nie rozmawiałem,
                                    ignorowałem go... Ledwo się głupio do mnie odezwał, a już zaczął rzucać we mnie
                                    „teczkami“; ten przyjazny ludziom demokrata, miłośnik zgody, pokoju i
                                    sprawiedliwości próbował poróżnić mnie z połową forum, w ciągu zaledwie JEDNEGO
                                    dnia wywołał taką awanturę, że nie wiem już, czy śmiać się czy płakać...

                                    Za każdym jego wpisem, żę tak bezgranicznie KOCHA wszystkich ludzi, należałoby
                                    mu przypominać, jak pięknie tutaj właśnie tą „miłość“ objawił...

                                    Pozdrawiam
                                    • maria421 Lotaku 07.09.06, 22:45
                                      Rozmawialam z Ebsco wiec wiem, ze byl to zupelnie ktos inny.
                                      • stephen_s Re: Lotaku 07.09.06, 23:24
                                        > Rozmawialam z Ebsco wiec wiem, ze byl to zupelnie ktos inny.

                                        Ja też rozmawiałem z Ebsco. Z początku absolutnie nie podejrzewąłem, że to Lotak
                                        - ale w pewnym momencie zauważyłem, że jakoś tak dziwnie mówi to samo, co
                                        Lotak... wręcz używając dokładie tych samych słów...

                                        Mario, wierz sobie, w co chcesz - ja obstaję przy swoim, że jeśli chodzi o
                                        Ebsco, to Lotak robi Cię w balona. Do licha, raz udawał kogoś innego, czemu nie
                                        miałby tego robić ponownie?
                                    • stephen_s Przepraszam - gwoli ścisłości 07.09.06, 23:21
                                      > właśnie przejrzałem sobie wpisy tego zapodanego mi przez naszego forumowego
                                      > ‚Macierewicza’, tajemniczego „Ebsco“. Okazuje się, że &
                                      > #8222;Ebcso“ włączał się w
                                      > dyskusje naszego forum jeszcze za moich, przedzawałowych czasów, ale pokazywał
                                      > się rzadko i napisał niewiele, więc go nie zauważyłem. Zresztą ja już w grudniu
                                      > 2005 nie czułem się najlepiej i rzadziej zaglądalem na forum...

                                      Zajrzałem do archiwum i wiesz, co się okazuje? Że Ebsco zaczął pisać tutaj W
                                      GRUDNIU 2005. W tym samym czasie, gdzie Lotak, jak twierdzi, zaczął udzielać się
                                      mniej...

                                      > No i ROZPRAWIONO SIĘ Z NIM w zupełnie podobny sposób w jaki próbowano to
                                      > zrobić
                                      > ze mną za czasów „jurasa“..

                                      Sorry, ale "za czasów Juras" to nie ktoś się z Tobą rozprawił, ale sam
                                      odszedłeś. Po tym, jak OBRAZIŁEŚ WIĘKSZOŚĆ CZĘŚĆ FORUMOWICZÓW!
                                      • maria421 Re: Przepraszam - gwoli ścisłości 08.09.06, 08:46
                                        Stefanie, kiedys Gumpel odpowiedzial na moj post Azerce ( lub odwrotnie), gdyz
                                        bylysmy tak zgodne w tym, co do niego pisalysmy, ze sam juz nie wiedzial z
                                        ktora z nas rozmawia.

                                        Stefan, Lotak nie potrafi sie kamuflowac:-) Kiedy wrocil na forum jako Lotak az
                                        sie prosil, zeby go rozpoznano:-)
                                        Lotak w tekscie uzywa CAPSow, Ebsco podkreslen, Lotak jest bardziej
                                        emocjonalny, Ebsco bardziej na dystans.

                                        (BTW, w wyszukiwarce znalazlam post Herberium do Ebsco, w ktorym ona domaga sie
                                        aby pan Jerzy K. oglosil, ze nie uzywa nicka Ebsco. Jezeli to nie sa metody
                                        teczek, to ja nie wiem jak to nazwac)

                                        Poza tym, Stefanie kto nalezy do tej "obrazonej" przez Jurasa wiekszosci
                                        forumowiczow? Ty, Herbarium (ktora zalozyla specjalny watek, aby Jurasa usunac
                                        z forum i wycofala sie dopiero jak jej przypomnialam, ze sama wykurzyla
                                        Abstrakta z forum?), Kora to zaledwie trzy osoby.

                                        Ja sie nie czuje obrazona przez Lotaka, uwazam go za wzbogacenie tego forum i
                                        bardzo bym nie chciala, aby odszedl.

                                        Wczoraj wieczorem, kiedy pisales mi jak bardzo negatywnie nastawil Cie zarzut
                                        Jurasa o naiwny pacyfizm i nienawisc do katolikow, prosilam Cie, abys sobie
                                        wyobrazil, jak mnie mogly dotknac Twoje oskarzenia o rasizm, ksenofobie,
                                        nienawisc do muzulmanow.

                                        Chyba nie uwazasz, Stefanie, ze jak Ty oskarzasz mnie o nienawisc do
                                        muzulmanow, to jest fajnie, ale jak Ciebie Juras oskarza o nienawisc do
                                        katolicyzmu, to Cie tym obraza?

                                        Stefanie, takie zarzuty moga byc przykre. Twoje zarzuty pod moim adresem byly
                                        dla mnie przykre, zarzuty Jurasa pod Twoim tez mogly byc dla Ciebie przykre.

                                        Ale , jak widzisz, ja z Toba do tej pory rozmawiam. Czasem spokojnie, czasem
                                        biorac sie za lby, jak to na forum bywa. Ale rozmawiam...
                                        Ty natomiast wpisales Jurasa/Lotaka na liste Twoich osobistych wrogow i nie
                                        rozmawiasz,lecz walczysz z nim do ostatniej kropli krwi.

                                        Staram sie wykorzystac ten moment, w ktorym rozmawiamy spokojnie, zeby poddac
                                        Ci do przemyslenia pewne sprawy, zebys moze spojrzal z dystansu na siebie
                                        samego i na Twoje relacje z innymi.
                                        • lotak2 Ostatni wpis w temacie "lotak" 08.09.06, 11:01
                                          Mario,

                                          dziękuję za powyższy wpis.
                                          Ja, niestety, nie byłem wczoraj zdolny do rozsądnej oceny sytuacji i musiałem
                                          nieco ochłonąć...

                                          Przespałem sprawę, przyjrzałem się archiwum i chcę teraz już na trzeźwo, bez
                                          emocji przedstawić PO RAZ OSTATNI moje stanowisko, więcej nie mam zamiaru się z
                                          niczego tłumaczyć.

                                          Jeśli mi ktoś nie uwierzy – jego wybór, ale też z forum NIE DAM SIĘ WYKURZYĆ;
                                          jeśli będę miał ochotę na przerwę, TO JĄ ZROBIE, ale na pewno nie na skutek
                                          jakichś nowych nagonek czy prób manipulowania moją przeszłością.

                                          Niech to sobie nasz młody Macierewicz zapisze za uszami!

                                          Doszedłem również do wniosku, że nie będę tego impertynenta ignorował, mało
                                          tego, z chwilą jak zacznie wypisywać głupoty, będzie dostawał ode mnie
                                          odpowiednią reprymendę. Żadnego pobłażania i grzecznego schodzenia mu z drogi.
                                          Chce Wersalu, niech jedzie do Francji...Wykorzystam wszystkie przysługujące mi w
                                          ramach regulaminu prawa. Jak Lynx, Wodnik i każdy inny forumowicz. Wydaje mi
                                          się, że gdybym właśnie teraz uległ tym bezczelnym naciskom, to byłoby to zwykłe
                                          tchórzostwo, a nasz Macierewicz NICZEGO BY SIĘ NIE NAUCZYŁ i próbował tych
                                          ubeckich metod z innymi.

                                          NIEDOCZEKANIE JEGO:))))

                                          Teraz wyjaśnienia.
                                          Otóż na tutejszym forum występowałem pod DWOMA nickami (obecnej dwójki za
                                          nickiem nie liczę), tylko RAZ wchodząc incognito po wcześniejszym wycofaniu się.

                                          W dość obszernym poście podałem wtedy powody, które zostały zaakceptowane. Moje
                                          spowodowane frustracją odejście było błędem, było ucieczką przed samym sobą i
                                          bardzo szybko, chyba jakoś tak po dwóch miesiącach milczenia, sobie to
                                          uświadomiłem.

                                          Potem był „pierwszy lotak“, o wiele bardziej spokojne, wyważone wpisy, a
                                          następnie – oczywiście po spięciu z Stefanem, przypominające nagonkę
                                          „ujawinienie“, które niezwykle boleśnie odczułem.. I to wtedy właśnie
                                          poprzysiągłem sobie, że NIGDY już tego nie zrobię, że takie odejście „z
                                          fanfarami“ i w „świetle forumowych reflektorów“ oraz ponowny powrót pod
                                          zmienionym nickiem są mało poważne i ZUPEŁNIE ZBĘDNE, bo przecież zawsze można,
                                          dla ponownego uzyskania równowagi ducha, wycofać się czasowo, nie dokonując po
                                          prostu nowych wpisów. W ten sposób z naszego forum, nawet w tym krótkim okresie
                                          mojego udziału, odeszło przecież lub czasowo zamilkło mnóstwo ludzi.

                                          Kiedy pod koniec grudnia zaczęły się moje problemy zdrowotne, a potem po
                                          pobycie w klinice rehabilitacyjnej stwierdziłem, że czas zająć się innymi,
                                          ważnymi dla mojego zdrowia rzeczami, także u mnie doszło właśnie do takiej,
                                          kilka miesięcy trwającej przerwy.

                                          Ponieważ obecnie wpadłem już w pewien rytm życia człowieka po przebytym zawale
                                          serca (lekarstwa, dieta, sport, odpoczynek itd.) postanowiłem ponownie włączyć
                                          się do dyskusji.

                                          Uczyniłem to jawnie, odpowiednim wpisem.

                                          Oświadczam z naciskiem: z „Ebsco“ NIE MAM I NIE MIAŁEM NIGDY NIC DO CZYNIENIA!

                                          NIE BYŁEM NIM choćby tylko dlatego, że w czasie, kiedy znalazł się na naszym
                                          forum, także i ja dokonywałem jeszcze wpisów. Wpadło mi to w oczy już wczoraj
                                          wieczorem, kiedy nasz Macierewicz zmusił mnie niejako do przyjrzenia się mojej
                                          forumowej przeszłości i wpisom tamtego człowieka, bo wtedy, w grudniu 2005 roku,
                                          zajęty innymi, dotyczącymi mego zdrowia i nadchodzących świąt rzeczami, jakoś
                                          jego wpisów NIE ZAUWAŻYŁEM.

                                          Nie jestem paranoikiem, żeby w tym samym czasie, na tym samym forum występować
                                          pod dwoma różnymi nickami; jestem na takie zabawy za stary, a poza tym zbyt
                                          łatwo uwikłałbym się w jakieś nieprzewidywalne sytuacje, bo pamięć już nie ta, a
                                          do tego ja naprawdę mam problemy z krętactwami i kłamstwami! Byłoby to zresztą
                                          NIE DO POGODZENIA z problemami i z sytuacją, w jakiej się w tamtym czasie
                                          znajdowałem. Ktoś, kto tego nie rozumie, ktoś, komu się wydaje, że nawet w
                                          obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa w ogóle MOŻNA się bawić w takie dziecięce
                                          duperele, ma niestety poprzestawiane w głowie i życzę mu, żeby NIGDY nie znalazł
                                          się w podobnej sytuacji... .

                                          Jak już napisałem, mam jeszcze jednego nicka, pod którym wchodzę na pewne forum
                                          hobbystów, a zdecydowałem się na ten drugi nicek tylko dlatego, że lepiej pasuje
                                          do tematyki tamtego forum.

                                          Tyle.

                                          Teczkę lotaka2 zamykam, temat kończę i nie będę odpowiadał na ŻADNE dalsze wpisy
                                          dotyczące mojej przeszłości.

                                          Pozdrawiam
                                        • stephen_s Re: Przepraszam - gwoli ścisłości 08.09.06, 16:24
                                          > Stefanie, kiedys Gumpel odpowiedzial na moj post Azerce ( lub odwrotnie), gdyz
                                          > bylysmy tak zgodne w tym, co do niego pisalysmy, ze sam juz nie wiedzial z
                                          > ktora z nas rozmawia.

                                          Ale nie piszecie tym samym stylem. Mario, wierz mi - mimo zbieżności pogladów,
                                          trudno Cię z Azerką pomylić. Piszecie zupelnie inaczej.

                                          Tymczasem Lotak z Ebsco piszą dokładnie tym samym stylem, wręcz do poziomu
                                          używania tych samych neologizmów! Też mają identyczne poglądy, czepiają się
                                          identycznych rzeczy, identyczne rzeczy zarzucają swoim oponentom...

                                          Mario, to nie jest tak, że ja się uczepiłem Ebsco, od razu twierdząc, że to na
                                          pewno Lotak. Sprawdź archiwum - ja z nim rozmawiałem z początku zupełnie nic
                                          takiego nie sugerując. Dopiero po pewnym czasie zaczęło mnie dręczyć niejakie
                                          poczucie "deja vu" - autentycznie pamiętam taką sytuację, że czytam kolejny post
                                          Ebsco (w którym bodajże zarzucał Fnollowi trollowanie) i przechodzi mnie myśl
                                          "Ja już kiedyś czytałem kogoś, kto w ten sposób pisał...".

                                          > Lotak w tekscie uzywa CAPSow, Ebsco podkreslen, Lotak jest bardziej
                                          > emocjonalny, Ebsco bardziej na dystans.

                                          Stosowanie CAPSów zamiast podkreśleń niczego nie oznacza. To tylko interpunkcja.
                                          Co innego, jeśli dwie rózne osoby używają tych samych "autorskich" słów.

                                          I kiedy niby Ebsco był na dystans? Czy wtedy, kiedy np. znikąd zaczął twierdzić,
                                          że księża to dla mnie "ciemna masa"? I kiedy twierdził, że np. nie zgadzam się
                                          na to, by księża krytykowali "Kod da Vinci" - w sytuacji, kiedy w tym samym
                                          momencie ja otwartym tekstem pisałem na forum, że właśnie zgadzam się na to?

                                          Przepraszam, ale tego typu zagrywki są dokładnie w stylu Lotaka.

                                          Nota bene - ten przykład ilustruje, jak nieprawdziwe jest to, co pisze Lotak, że
                                          ja "biednego Ebsco" prześladowałem, obsesyjnie nienawidziłem. To jest Lotakowy
                                          "biedny Ebsco"? Człowiek, który imputuje, że uważam coś zupełnie przeciwnego,
                                          niż sam napisałem na forum? Bo widzi jakąś "atmosferę" w moich postach?

                                          Zajrzyj tutaj:

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=42209915&a=42327553

                                          Zajrzyj tutaj i powiedz z ręką na sercu: kto tu kogo napada? Kto tu prezentuje
                                          jakieś obsesje?

                                          > Poza tym, Stefanie kto nalezy do tej "obrazonej" przez Jurasa wiekszosci
                                          > forumowiczow? Ty, Herbarium (ktora zalozyla specjalny watek, aby Jurasa usunac
                                          > z forum i wycofala sie dopiero jak jej przypomnialam, ze sama wykurzyla
                                          > Abstrakta z forum?), Kora to zaledwie trzy osoby.

                                          Czy mówimy o tej samej sytuacji? Bo ja mówię o sytuacji z czasu zamachu w
                                          Londynie, kiedy Juras oskarżył kupę ludzi na forum o ciche popieranie terrozyzmu
                                          dlatego, że nie chcieli o sprawie rozmawiać.

                                          Pamiętam, że jednak trochę więcej osób poczuło się tego typu sugestiami
                                          wyrażonymi. Tak dużo, że ostatnie Juras Z WŁASNEJ INICJATYWY odszedł z forum,
                                          twierdząc, że przesadził, przebywanie na forum źle na niego wpływa itd.

                                          > Chyba nie uwazasz, Stefanie, ze jak Ty oskarzasz mnie o nienawisc do
                                          > muzulmanow, to jest fajnie, ale jak Ciebie Juras oskarza o nienawisc do
                                          > katolicyzmu, to Cie tym obraza?

                                          Mario, zapytam tak: czy jeśli powiem, że masz rację - i zarzucanie Ci nienawiści
                                          jest niewłaściwe, to czy Ty przyznasz, że Lotak zachował się niewłaściwie
                                          względem mnie? I czy powiesz mu, żeby próbował zrozumieć moje negatywne
                                          nastawienie do niego, bo jest ono sprowokowane tym, jak mnie potraktował w
                                          początkach swojego pisania tutaj?

                                          Wiesz, naprawdę - możemy dyskutować o tym, czy gdzieś nie przegiąłem i czy nie
                                          zachowałem się niekutluralnie. Ale mam dziwne wrażenie, że rozmowa zmierza do
                                          tego, że ja (będąc osobą samokrytyczną) przyznam Ci rację... a Ty nie przyznasz
                                          nijak, że Lotak zachowywał sie wobec mnie przynajmniej tak samo niewłaściwie.

                                          Tu chodzi o pewną sprawiedliwość: jeśli uważasz, że zachowanie Lotaka wobec mnie
                                          jest analogiczne do zachowanie mnie wobec Ciebie... i prosisz mnie o
                                          przemyślenie mojego zachowania... to czy będziesz też skłonna poprosić o to samo
                                          Lotaka?

                                          > Staram sie wykorzystac ten moment, w ktorym rozmawiamy spokojnie, zeby poddac
                                          > Ci do przemyslenia pewne sprawy, zebys moze spojrzal z dystansu na siebie
                                          > samego i na Twoje relacje z innymi.

                                          Mario, ja moje relacje z innymi przemyśliwuję ciągle. Azerka może zaświadczyć,
                                          że kiedy Lotak wczoraj sobie "jeżdził" po mnie jako po forumowym "Macierewiczu",
                                          to ja pisałem jej o moich wątpliwościach co do tej całej dyskusji i moich obaw,
                                          czy nie zaszkodziłem Lotakowi moją krytyką.

                                          Ja pamiętam o stanie zdrowia Lotaka i biorę pod uwagę, jak moja krytyka może na
                                          niego wpłynąć.

                                          Czy Lotak bierze pod uwagę, jak wpływa na mnie, zrównując mnie z kimś takim, jak
                                          Macierewicz?
                                          • kochanica-francuza Dlaczego LOtak nazywa Stepha Macierewiczem? 08.09.06, 16:40
                                            Bo ja nie widzę podobieństw?
                                            • a000000 Re: Dlaczego LOtak nazywa Stepha Macierewiczem? 08.09.06, 16:53
                                              kochanica-francuza napisała:

                                              > Bo ja nie widzę podobieństw?


                                              Chodzi o to, że Stefan wyciąga grzeszki z przeszłości i czyni z nich zarzut -
                                              jak Macierewicz. No i potrafi tych grzeszków podać tak wiele, że aż wygląda na
                                              to, że prowadzi rejestry przewinień i przechowuje w specjalnych podręcznych
                                              teczkach forumowych.
                                              Tak to zrozumiałam.
                                            • lotak2 Dlatego: 08.09.06, 18:26
                                              kochanica-francuza napisała:

                                              > Bo ja nie widzę podobieństw?

                                              Porównanie, jak KAŻDE porównanie jest oczywiście wyolbrzymione; pisałem o tym do
                                              Naumy. (Mam nadzieję, że kolega Stefan NIE MA w realu wysokiego czoła i
                                              wyłupiastych, rybich oczu Antoniego :)

                                              Porównanie nasunęło mi się, bo podobnie jak nawiedzony dupek Antoni, któremu się
                                              wydaje, że WSZYSTKO o wszystkich wie i może publicznie ujawniać, nasz kolega,
                                              delikatnie mówiąc w niezwykle nonszalancki sposób obchodzi się z przeszłością,
                                              zwłaszcza wtedy, gdy chce kogoś zgnoić.

                                              Wczoraj dyskutowaliśmy RZECZOWO o zupełnie czymś innym.

                                              Kolega Stefan, któremu od dawna skutecznie schodziłem z drogi, próbując nawet
                                              nie dokonywać żadnych wpisów na jego wątki, zareagował na mój wyważony i długi
                                              post DO KORY histerycznie, a po mojej wyczerpującej ripoście i kiedy okazało
                                              się, że w swej histerii jest stosunkowo osamotniony, zaczął ze złości i bez
                                              jakiegokolwiek związku z wątkiem, czy nawet naszym sporem, (zresztą nie po raz
                                              pierwszy i nie tylko w stosunku do mnie), wyciągać jakieś przedawnione historie
                                              w celu podważenia mojej wiarygodności i uczciwości, NIE ZWAŻAJĄC nawet zupełnie
                                              na moje pojednawcze wpisy, jak chociażby ten:

                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25822&w=48064239&a=48211319

                                              a także ten:

                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25822&w=48064239&a=48213534

                                              Zamiast się uspokoić i podjąć wyciągniętą rękę, kolega Stefan poczuł „wiatr w
                                              żaglach“ i rozsierdził się na całego, uruchamiając w iście mobbingowy sposób swą
                                              „archiwalną“, „teczkową“ pamięć...

                                              Oczywiście każdy zachowuje się tak, jak mu pasuje, ale mnie osobiście wyciąganie
                                              starych, wstydliwych i niezręcznych dla adwersarza spraw i sytuacji tylko po to,
                                              aby mu przywalić, aby go ośmieszyć, aby PRZYPOMNIEĆ innym, żeby pamiętali, że
                                              mają z nim „na pieńku“ – napawa największym wstrętem.

                                              Można być nawet raptusem (wiem, o czym mówię), ale potem trzeba się USPOKOIĆ
                                              sprawę przemyśleć, spytać samego siebie, czy jest się ZAWSZE w porządku, czy
                                              NIGDY nie obraża się innych, czy nie reaguje się w pieniacki sposób, następnie
                                              spróbować jakoś załagodzić sytuację, po czym wymazać "tablicę pamięci" i zacząć
                                              od nowa, dając szansę SOBIE SAMEMU i swym adwersarzom...

                                              Tak przynajmniej postępuje ktoś, kto w co drugim wpisie podkreśla, jak bardzo
                                              zależy mu na porozumieniu i dialogu...

                                              Pozdrawiam

                                              Ps. Ja też napisałem do Azerki na priva, ale nie po to, żeby się treścią tego
                                              PRYWATNEGO maila chwalić na forum, albo próbować usprawiedliwiać nadreakcję.
                                              • stephen_s Re: Dlatego: 08.09.06, 19:15
                                                > Ps. Ja też napisałem do Azerki na priva, ale nie po to, żeby się treścią tego
                                                > PRYWATNEGO maila chwalić na forum, albo próbować usprawiedliwiać nadreakcję.

                                                Cholera, człowieku, czy Ty nie jesteś w stanie zrozumieć, że ja NAPRAWDĘ wczoraj
                                                się martwiłem, czy przypadkiem Ci nie zaszkodziłem???

                                                Mogę być raptusem, ale ciągle rozważam, czy nie przesadzam, czy kogoś nie
                                                krzywdzę itd.

                                                Czy Ty możesz powiedzieć to samo o sobie? Czy KIEDYKOLWIEK zastanowiłeś się, czy
                                                mnie nie krzywdzisz np. swoimi tekstami o mojej "obsesyjnej nienawiści do
                                                katolików"?
                                                • lotak2 Re: Dlatego: 08.09.06, 19:40
                                                  stephen_s napisał:

                                                  > > Ps. Ja też napisałem do Azerki na priva, ale nie po to, żeby się treścią
                                                  > tego
                                                  > > PRYWATNEGO maila chwalić na forum, albo próbować usprawiedliwiać nadreakc
                                                  > ję.
                                                  >
                                                  > Cholera, człowieku, czy Ty nie jesteś w stanie zrozumieć, że ja NAPRAWDĘ wczora
                                                  > j
                                                  > się martwiłem, czy przypadkiem Ci nie zaszkodziłem???
                                                  >
                                                  > Mogę być raptusem, ale ciągle rozważam, czy nie przesadzam, czy kogoś nie
                                                  > krzywdzę itd.
                                                  >
                                                  > Czy Ty możesz powiedzieć to samo o sobie? Czy KIEDYKOLWIEK zastanowiłeś się, cz
                                                  > y
                                                  > mnie nie krzywdzisz np. swoimi tekstami o mojej "obsesyjnej nienawiści do
                                                  > katolików"?
                                                  >

                                                  W takim razie obu nam prawdopodobnie tylko WYDAWAŁO SIĘ, że tacy jesteśmy dla
                                                  siebie wyrozumiali, a w rzeczywistości nie była to ani to cała prawda, ani
                                                  szczera prawda, tylko gówno prawda...

                                                  A inni pewnikiem mają z nas ubaw po pachy...

                                                  Może dałoby się to jakoś zmienić? Przestać w przyszłości zgrywać pajaców, ku
                                                  radości forumowej „gawiedzi“?

                                                  Ja w każdym razie „wymazuję“ z pamięci ten wątek i wszystko co w nim było (i tak
                                                  nie powinien wcale zostać założony!) i spróbuję zachowywać się w przyszłości w
                                                  stosunku do Ciebie przyzwoicie...

                                                  Ty zrobisz jak zechcesz:)

                                                  Pozdrawiam
                                                  • stephen_s Re: Dlatego: 09.09.06, 01:17
                                                    I proponuję na tym tę sprawę zakończyć...
                                          • maria421 Re: Przepraszam - gwoli ścisłości 08.09.06, 20:59
                                            stephen_s napisał:


                                            > Tymczasem Lotak z Ebsco piszą dokładnie tym samym stylem, wręcz do poziomu
                                            > używania tych samych neologizmów! Też mają identyczne poglądy, czepiają się
                                            > identycznych rzeczy, identyczne rzeczy zarzucają swoim oponentom...
                                            >
                                            > Mario, to nie jest tak, że ja się uczepiłem Ebsco, od razu twierdząc, że to na
                                            > pewno Lotak. Sprawdź archiwum - ja z nim rozmawiałem z początku zupełnie nic
                                            > takiego nie sugerując. Dopiero po pewnym czasie zaczęło mnie dręczyć niejakie
                                            > poczucie "deja vu" - autentycznie pamiętam taką sytuację, że czytam kolejny
                                            pos
                                            > t
                                            > Ebsco (w którym bodajże zarzucał Fnollowi trollowanie) i przechodzi mnie myśl
                                            > "Ja już kiedyś czytałem kogoś, kto w ten sposób pisał...".

                                            A moze Ci sie tylko wydawalo? Przeciez nie mozesz byc na 100% pewny.

                                            > ja "biednego Ebsco" prześladowałem, obsesyjnie nienawidziłem. To jest Lotakowy
                                            > "biedny Ebsco"? Człowiek, który imputuje, że uważam coś zupełnie przeciwnego,
                                            > niż sam napisałem na forum? Bo widzi jakąś "atmosferę" w moich postach?
                                            >
                                            > Zajrzyj tutaj:
                                            >
                                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=42209915&a=42327553
                                            >
                                            > Zajrzyj tutaj i powiedz z ręką na sercu: kto tu kogo napada? Kto tu prezentuje
                                            > jakieś obsesje?

                                            Nikt.

                                            > Czy mówimy o tej samej sytuacji? Bo ja mówię o sytuacji z czasu zamachu w
                                            > Londynie, kiedy Juras oskarżył kupę ludzi na forum o ciche popieranie
                                            terrozyzm
                                            > u
                                            > dlatego, że nie chcieli o sprawie rozmawiać.
                                            >
                                            > Pamiętam, że jednak trochę więcej osób poczuło się tego typu sugestiami
                                            > wyrażonymi. Tak dużo, że ostatnie Juras Z WŁASNEJ INICJATYWY odszedł z forum,
                                            > twierdząc, że przesadził, przebywanie na forum źle na niego wpływa itd.

                                            Ano widzisz, Stefanie. Ty mowisz TYLKO o sytuacjach w ktorych Ty poczules sie
                                            urazony. Sytuacja w ktorej Herbarium wywoluje kogos po nazwisku nie interesuje
                                            Cie, tym bardziej, ze wywolany po nazwisku nie cieszy sie Twoja sympatia.
                                            Nawet w tamtym watku po zamachu w Londynie trudno powiedziec, aby Juras obrazil
                                            WIEKSZOSC forumowiczow. No chyba, ze niektorzy licza sie tu poczwornie:-)

                                            > Mario, zapytam tak: czy jeśli powiem, że masz rację - i zarzucanie Ci
                                            nienawiśc
                                            > i
                                            > jest niewłaściwe, to czy Ty przyznasz, że Lotak zachował się niewłaściwie
                                            > względem mnie? I czy powiesz mu, żeby próbował zrozumieć moje negatywne
                                            > nastawienie do niego, bo jest ono sprowokowane tym, jak mnie potraktował w
                                            > początkach swojego pisania tutaj?

                                            Widze, ze koniecznie chcesz, abym powiedziala ze Lotak zle Cie potraktowal.
                                            Tymczasem, Stefanie sprawa przedstawia sie tak- albo kazdy ma tutaj prawo
                                            zarzucic kazdemu nienawisc , obsesje itd itp. albo nikt tego prawa nie posiada.
                                            Poniewaz Ty sam korzystales z tego prawa zarzucajac nienawisc innym, to
                                            powinienes zaakceptowac ze i inni maja prawo zarzucic Tobie nienawisc.

                                            > Wiesz, naprawdę - możemy dyskutować o tym, czy gdzieś nie przegiąłem i czy nie
                                            > zachowałem się niekutluralnie. Ale mam dziwne wrażenie, że rozmowa zmierza do
                                            > tego, że ja (będąc osobą samokrytyczną) przyznam Ci rację... a Ty nie
                                            przyznasz
                                            > nijak, że Lotak zachowywał sie wobec mnie przynajmniej tak samo niewłaściwie.
                                            >
                                            > Tu chodzi o pewną sprawiedliwość: jeśli uważasz, że zachowanie Lotaka wobec
                                            mni
                                            > e
                                            > jest analogiczne do zachowanie mnie wobec Ciebie... i prosisz mnie o
                                            > przemyślenie mojego zachowania... to czy będziesz też skłonna poprosić o to
                                            sam
                                            > o
                                            > Lotaka?

                                            Stefanie, bylabym sklonna poprosic o to Lotaka, gdybym widziala, ze on wobec
                                            Ciebie zachowal sie gorzej niz Ty wobec innych. Ale tak nie bylo.

                                            > Mario, ja moje relacje z innymi przemyśliwuję ciągle. Azerka może zaświadczyć,
                                            > że kiedy Lotak wczoraj sobie "jeżdził" po mnie jako po
                                            forumowym "Macierewiczu"
                                            > ,
                                            > to ja pisałem jej o moich wątpliwościach co do tej całej dyskusji i moich
                                            obaw,
                                            > czy nie zaszkodziłem Lotakowi moją krytyką.
                                            >
                                            > Ja pamiętam o stanie zdrowia Lotaka i biorę pod uwagę, jak moja krytyka może
                                            na
                                            > niego wpłynąć.

                                            Stefan, WYLUZUJ. Daj sobie troche odpoczynku, nabierz dystansu, nie podchodz do
                                            wszystkiego tak straszliwie osobiscie. Dobrze Ci to zrobi.

                                            > Czy Lotak bierze pod uwagę, jak wpływa na mnie, zrównując mnie z kimś takim,
                                            ja
                                            > k
                                            > Macierewicz?
                                            >
                                            Stafanie, czy Ty brales pod uwage jak na mnie wplywaly Twoje zarzuty o rasizm?

                                            P.S. A propos - w niedziele bede goscila u siebie moja kolezanke z jej egipskim
                                            mezem i dziecmi. Na obiad ryby:)
    • nauma WAŻNA UWAGA 06.09.06, 15:28
      Lotak w "Forumowej sprawiedliwości" napisał rzeczy mądre, pod którymi w
      większości się podpisuję. Nawet w dużej większości, aczkolwiek jako osoba
      starająca się (mimo wszystko) rozmawiać konstruktywnie i kulturalnie (poza
      pewnymi wyjątkami, nie przeczę - zwłaszcza z Lynxem i Kochanicą) i nie
      zakładająca wątków / produkująca się w wątkach typu "ksiądz ukradł..." nie
      zgadzam się z całością.
      A tak poza tym jako (głównie) bohater tego wątku dziękuję za głos Korci,
      aczkolwiek (sorki Korciu, jeśli Cię to uraża) uważam ów wątek za zupełnie
      niepotrzebny i powodujący tylko niepotrzebne emocje. Tak więc zwracam się z
      oficjalną prośbą: SKOŃCZCIE, LUDZISKA, TEN TEMAT. Tym bardziej, że głupio mi go
      czytać i zabierać w nim głos. Myślałem, że wcześniejsze oświadczenie wystarczy,
      ale jak widać nie.
      • kora3 Naumo ... 06.09.06, 15:41
        Ty nie jesteś głowną osobą w tym watku :) Nie było tu głównych osób, dopóki
        forumowicza, a nie ja nie zaceli "sypać" nickami. Ten watek miał na celu ocene
        ZJAWISKA a nie zachowania ludzi wobec kogokolwiek personalnie...
        Ale w sumie masz rację ..
        Tyle ile wiem z tego watku chyba wystraczy, by opuścić to forum ...
        • nauma Re: Naumo ... 06.09.06, 15:56
          Korciu, napisałem że GŁÓWNIE JAKO BOHATER, A NIE JAKO GŁÓWNY BOHATER :)
          • nauma Re: Naumo ... 06.09.06, 15:56
            I nie opuszczaj, jako i Grześ
    • hiperrealizm he... he.... :) 06.09.06, 15:37
      już napisałem post w którym wymieniłem swoj forumową świetą krowę i osobę która
      jest "be".... juz miałem kliknąć "wyslij" gdy coś szepneło "NIE!" (był to tzw.
      szept sceniczny :)
      I chwała Najwyższemu że mnie powstrzymał :)
      PS
      nigdy więcej takich watków!
    • kora3 Kolejne zapytanie do forumowiczów... 07.09.06, 10:04
      Widzę coraz wiecej prób manipulacji z kłamstwem włacznie dotyczacych tematu i
      intencji tego wątku. Aby już uniknąc naiwnego tłumaczena mi przez niektórych
      oczywistosci, ze niby tego sie lubi, a tamtego nie i tego "broni" a owego -
      nie:) zapytuje wprost:

      Kto z tutaj obecnych pań i panów forumowiczów NIE WIDZI RÓŻNICY pomiędzy
      wymianą zdan typu:

      A: "Wg mnie X jest osobą niesympatyczną"
      B: "Uwazam, ze nie masz racji. Ja odbieram X sympatycznie, jest dla mnie mily"

      a:

      A: "Wg mnie X jest osobą niesympatyczną"
      B: "Opowiadanie o kimś personalnie jest chamstwem i objawem bycia świnią. Nie
      zycze sobie byś przemawiał personalnie o kimkolwiek, bo to brak kulrury,
      obgadywanie i naganne zachowanie"



      kto nie dostrzega róznicy pomiędzy tymi przykładowymi rozmówkami?
      • grzespelc Kora, daj spokój 07.09.06, 11:01
        Nie ma sensu ciągnąć dalej tego wątku, i tak nic nie osiągniesz.
        • kora3 Re: Kora, daj spokój 07.09.06, 16:57
          grzespelc napisał:

          > Nie ma sensu ciągnąć dalej tego wątku, i tak nic nie osiągniesz.

          Bo nie mam racji, czy bo tak już jest :)?
        • kora3 nawisem mówiąc :) 07.09.06, 17:00
          grzespelc napisał:

          > Nie ma sensu ciągnąć dalej tego wątku, i tak nic nie osiągniesz.

          Zwróc uwage, ze nikt nie odpowiedział na pytanie Grzesiu .. czybży było az tak
          "niezrozumiałe" dla niektórych. czy aż tak oczywiste , ze teraz głupio przyznac,
          ze róznica jest widoczna jak byk :)
          • grzespelc Re: nawisem mówiąc :) 08.09.06, 11:54
            > Zwróc uwage, ze nikt nie odpowiedział na pytanie Grzesiu .. czybży było az tak
            > "niezrozumiałe" dla niektórych.

            Tak.

            czy aż tak oczywiste , ze teraz głupio przyznac
            > ze róznica jest widoczna jak byk :)

            Wątpię. Pewnie za chwilę ktoś mnie za to zjedzie, ale co tam, i tak wyjeżdżam i
            przez tydzien będę odcięty od sieci: nie warto przeceniać inteligencji
            większości forumowiczów, a już szczególnie nie warto przeceniać ich forumowej
            uczciwości, kultury i dobrych chęci. I żeby nie było - sam nie uważam się w tej
            mierze za wzór.
            • kora3 ja uwazam , ze ... 08.09.06, 22:34
              inteligencji nie brak raczej uczciwosci predzej oczywiscie niektórym :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka