Dodaj do ulubionych

Time Travel

22.09.06, 11:02
czyli co by było gdyby, wątek z gatunku zdupywziętych:)
Mamy 22 września roku pańskiego 2006. Budzicie sie bladym switem, czyli tak
około 11:00 i ze zdziwieniem stwierdzacie, ze macie fizycznie lat 18 (tuz
obok lezy lśniacy nowoscią dowód osobisty), a psychika i doświadczenia
zostały Wam bez zmian, dzisiejsze. Jesteście pełnoletni, samodzielni i
zdecydowani by podjąć kilka decyzji na przyszłość.
I co robicie? Powtórkę z tego, co było, czy idziecie w zupełnie inne strony?
znajdujecie sobie tych samych partnerów/partnerki/mężów/żony, czy zupełnie
innych? Szukacie karier w tych samych miejscach, czy korzystacie z tego, że
świat zdązył sie zmienić?
Taki mini teścik alternatywnych scenariuszy.
Ja nie idę na kulturoznawstwo, tylko jednak na historię sztuki. Nie wracam z
Hiszpanii, tylko tam zostaję. Żonę mam tę samą, bo jest najlepsza, ale robię
sobie dziecko w wieku, w którym człowiek jeszce sie nie domysla jaka to
głupota, czyli około 20stki (bo jak nie zrobie wtedy, to sie skończy tym
samym co teraz, czyli nierobieniem z założenia i przekonań:). Nie otwieram
księgarni, tylko galerię. Rok, co najmniej poświecam na podróżowanie.

Wasze plany?

P:)
Obserwuj wątek
    • noida Re: Time Travel 22.09.06, 11:18
      O losie. Przeraziłeś mnie. Jak pomyślałam, że miałabym się tak męczyć jeszcze
      raz, wymyślać, na jakie studia... ech. Nie miałabym siły.
      • stella25b Re: Time Travel 22.09.06, 11:34
        Ten nowy dowod osobisty od razu wykorzystalabym na tzw. Jahresurlaub- czyli
        roczna podroz po swiecie. Mysle, ze w ciagu takiego roku doszlabym w koncu do
        wniosku co naprawde chce robic w przyszlosci. Jesli ten rok okazalby sie jednak
        za krotki na podjecie takiej "zyciowej decyzji" to przedluzylabym go o
        nastepny. I kto wie czy pozniej nie zaczelabym studiowac medycyny zeby zostac
        pediatra.
    • tupot Re: Time Travel 22.09.06, 11:31
      Ha! Wyobrażałam sobie wielokrotnie dziesiątki scenariuszy alternatywnych. W
      każdym z nim osiągałam zupełnie inny stan (posiadania/uczuciowy/finansowy/
      satysfakcji zawodowej/artystycznej/etc.), pożądany przeze mnie dzisiejszą.
      Ciężko się de facto zdecydować czy wolałabym zostać artystką i zaspokoić swój
      nieskończony głód "bycia artystką", czy też jednak zrobić karierę i mieć tonę
      szmalu, a na ścianach innych artystów.
      Jednak wizja, która mi się czasem nawet śni to taka, że : idę na studia zaraz
      po maturze, wybieram filmówkę łodzką, a nie politologię/marketing/filologię;).
      Poświęcam dużo czasu na rozwój umiejętności, uzyskuję jakieś zagramaniczne
      stypendium i wyjeżdżam. Zostaję reżyserem. Piszę scenariusze:) Poza filmami,
      zajmuję się fotografią i kręcę takie teledyski różnym tam "ambitnym", że głowa
      mała, hehe. Mam silny związek karmiczny z obecnym partnerem, więc podejrzewam,
      że nawet w takiej rzeczywistości bym go spotkała. Jeśli się udaje, wiążę się z
      nim, nie mamy dzieci. Dużo jeździmy i podróżujemy. Palę i piję jak teraz. Mam
      dom gdzieś nad jeziorem i kiedy tylko mogę, spędzam z nim czas czytając,
      pływając, pijąc wino i leniwie się kochając. I tak się powoli starzeję.
      • stella25b Re: Time Travel 22.09.06, 11:36
        Ja tez tak mam, ze czesto wyobrazam sobie co by bylo, gdyby np. zostala jednak
        w Polsce...
    • itek1 Re: Time Travel 22.09.06, 11:38
      Niczego nie zmieniam: wybieram te same studia, partnerki oraz kariere- caly czas
      majac swiadomosc, ze ucze sie nowych, waznych rzeczy- to jest moj priorytet.
      Gdym mial swiadomosc zmarnowania kawalka zycia, pewnie chcialbym cos zmieniac.
    • mamarcela Re: Time Travel 22.09.06, 11:39
      Jejku, oczywiście, że zrobiłabym wszystko inaczej. Wszystko, no, prawie.
      Tylko, że ja głęboko wierzę w efekt motyla i w to, ze nasze male decyzje
      wpływaja na duże sprawy.
      No i na przyklad w wyniku braku błędnych decyji mialabym kupe pieniedzy, dom w
      Toskanii, duzy samochód z dobra zawartością, ale na ten przykład musiałabym
      cudze dzieci urodzic i cudze zycie przeżyć!!! I może te dzieci byłyby np.
      niefajne jakieś.
      To ja się wolę powstrzymac od takich drastycznych zmian, nawet w wyobraźni, bo
      jeszcze by się wszystko na maksa skiepsciło. Lepsze jest wrogiem dobrego, prosze
      szanownego twarzystwa!

      W dzieciństwie czytałam opowiadanie SF o takiej tajmmaszynie. Nie pamietam nic
      z tego opowiadania, ani autora, ani tytułu (drukowane było bodajże w antologii
      "Kroki w nieznane"), ale zaczynało sie od słów "Czterej mężczyźni pochylali
      się...", a kończyło "Trzej mężczyźni pochylali się...". Naprawianie swiata za
      pomoca tajmmaszyn nie wszystkim wychodzi na dobre. Podejrzewam podejrzeniem
      graniczącymn z pewnościa, że mogłabym sie znaleźć wśród tych "nie wszystkich"
      więc może lepiej dam sobie spokój.

      Aczkolwiek niektórych okolicznosci i okazji, które w swoim zyciu spieprzyłam,
      niezmiernie żałuje i czasami przed snem wypobrażam onie, co by było gdybym.
      Tylko to nie są zdecydowanie opowieści na forum publiczne :)
    • formaprzetrwalnikowa Re: Time Travel 22.09.06, 11:39
      hehe, fajne :))
      a zatem ja: co do studiow nie jestem pewna, bo raczej byloby to samo, z tym, ze
      zrobilabym psychologie najpierw, bo to daje szybszy dostep do pozniejszej
      specjalizacji. medycyne jako wstep do psychiatrii dorobilabym sobie potem
      hobbystycznie. taka kolej rzeczy oznacza, ze 'posprzatalabym' sobie psychike
      troche wczesniej -prawdopodobnie na 1-2 roku zamiast po 3-cim. rok meki z sama
      soba mniej ;)
      nie mam preferencji co do miejsca akcji owych studiow- ale prawdopodobnie
      probowalabym we francji.
      Reszta decyzji zyciowych zdecydowanie taka sama.
      Kierunek pracy zawodowej troche bardziej w strone psychoterapii i troche
      wczesniej. gabinet prywatny. pol roku pracy - pol roku podrozy.
      decyzje osobiste bardzo podobne - z wyjatkiem czasu zmarnowanego na
      nieodpowiednich facetow.

      :)
      • stella25b Re: Time Travel 22.09.06, 12:01
        Pamietam, ze Coppola w jednym ze swoich filmow dal bohaterce taka szanse i ona,
        tja powtorzyla dokladnie swoje zycie.
    • skajstop Re: Time Travel 22.09.06, 12:06
      Nie ma to jak porządna historia alternatywna :-)

      Nie zmieniłbym swego życiowego wyboru, aby postawić na pisanie. Ten zresztą
      dokonał się duuużo wcześniej, gdzieś na początku liceum :)

      Wziąłbym się wcześniej za łeb z Mateczką Historią...

      A propos, jest świetna książka na temat takiej możliwości zmiany, "Początek",
      parę lat temu wydana przez Zyska. Diagnoza tam jest taka, że w sumie, jakby
      przyszło co do czego, to jednak niewiele byśmy zmienili ;-D
      • formaprzetrwalnikowa Re: Time Travel 22.09.06, 12:09
        zgadzam sie z ta teoria. ludzie generalnie tak naprawde w podswiadomie dokonuja
        dokladnie tych wyborow jakich by i tak dokonali.
        ze tak sobie zaryzykuje powiedziec to glosno
        ;)
        • stella25b Re: Time Travel 22.09.06, 12:11
          i jakie wnioski z tego? ze mamy fantazje a jednak jej nie wykorzystujemy?
          • formaprzetrwalnikowa Re: Time Travel 22.09.06, 12:19
            mozna i tak powiedziec.
            ja okreslam to 'Czlowiek zyje z marzen', lub bardziej doslownie, za Oskarem
            Wildem: Na swiecie istnieja dwa rodzaje neiszczesc: Jedno: kiedy nie dostaniesz
            tego, o czym marzysz i drugie: kiedy to dostaniesz
            ;-)
            • jottka etam 22.09.06, 13:05
              to żadna historia alternatywna, tylko mechaniczne przeniesienie o ileś tam lat
              wstecz delikwenta i wpakowanie go w ciało 18latka, tylko że z doświadczeniem
              30-,40- czy więcej latka - przypuszczam, że przeżycie może sie okazać takie
              wincy koszmarne:)

              poza tym - jak słusznie zauważa skajstop z formą - wybory to my, jak zmienimy
              tylko strzałkę czasu, a nie zmienimy sobie osobowości (typu jestem o 5 lat
              młodsza, 5 kg chudsza i 50% inteligentniejsza:), to niewiele sie zmieni, no może
              co najwyżej w wypadku jakichś decyzji ekstremalnych, o których wiemy, że sie
              zakończyły paskudnie

              i jeszcze poza tym - skund to optymistyczne przekonanie, że jeśli poszlibyśmy na
              studia be zamiast a i związali sie z kolegą/ koleżanką igrek zamiast iks, to
              przyszłość byłaby jaśniej słońca?:)
              • tupot Re: etam 22.09.06, 13:16
                a propos ostatniego pytania: ja tam wcale nie twierdzę, że wybór studiów b
                zamiast a etc. sprawiłby, że przyszłość byłaby różowa, świetlana i tak dalej.
                Byłaby inna, po prostu. Bliższa mojemu sercu (hehe). I miło tak o tym myśleć.
                Poza tym, właśnie tych moich decyzji (wybór studiów a np.) żałuję bo były
                paskudne i teraz robię nie to, co zawsze chciałam. Tak prosta, wydawałoby się,
                decyzja jak wybór kierunku studiów, determinuje najczęściej przecież całe
                życie: to jak się żyje, za co, kogo się spotyka, gdzie się mieszka, z kim, bla
                bla bla.
              • stella25b Re: etam 22.09.06, 13:40
                Tu chodzi o przyszlosc z innymi doswiadczeniami. Wcale nie musi byc rozowa
                tylko inna, np. ciekawsza.
                • tupot Re: etam 22.09.06, 13:42
                  ofkoz:) to właśnie mówię, o!
                  • jottka Re: etam 22.09.06, 13:50
                    no ale to jezd to samo, że tak powiem:) świetlańsza, ciekawsza czy różowsza,
                    wszystko jedno - jeśli pozostajemy tymi samymi osobami, to i nasze reakcje,
                    oczekiwania itepe itede sie nie zmienią, niezależnie od nieco innych warunków,
                    skoro - zgodnie z założeniem wyjściowym - już jesteśmy ukształtowani przez inne
                    wybory i tylko cofnęliśmy sie do umownego początku ścieżki.


                    to mogłoby być ponure przeżycie - skoro zachowujemy świadomość i doświadczenie,
                    to nie uniknęlibyśmy bezustannych porównań, a nawet przypuszczam bezustannych
                    wahań, czy aby teraz wybieramy dobrze (ciekawie, własciwie, jak to nazwiemy).
                    samo pojęcie 'inaczej' ma krótki urok, potem nadeszłyby długie chwile refleksji,
                    mówiąc najogólniej.


                    i mimo wszystko nie podejrzewam, żeby ta nowostara ścieżka była tak bardzo inna
                    - u części osób widać pragnienie życia w większej zgodzie z sobą, że tak to ujmę
                    nieudolnie, no ja nie wiem, czy zmiana studiów na inne rozwiązałaby ten problem:)
                    • stella25b Re: etam 22.09.06, 14:01
                      zaraz zaraz ale wybierajac nowy zawod, studia itp. byloby to dla nas nowym
                      doswiadczeniem, jakas nowa lekcja zycia. Nie uwazam akurat, ze juz
                      jestesmy "uksztaltowani". Moim zdaniem czlowieka ksztaltuje zycie i nowe
                      doswiadzczenia.
                      • jottka Re: etam 22.09.06, 14:08
                        ja nie wątpię, że sie uczymy całe życie i tak dalej - ale wątek zakłada, że
                        tacy, jacy jesteśmy w chwili obecnej, cofamy się w czasie do momentu, kiedy
                        mieliśmy 18 lat i możemy przeżyć ten czas od nowa.


                        rzecz jasna, możemy pójść na studia takie czy inne i nabyć nowe umiejętności
                        oraz przeżyc nowe chwile, ale one nie będą nas kształtować identycznie jak
                        'niefałszowanego' 18latka, tylko nas trzydziestoparo-, czterdziestoparo- i ile
                        tam mamy lat -letnich ze sporym już bagażem doświadczeń oraz wypróbowaną w
                        bojach, że tak nazwę, psychiką i metodami reakcji. zwłaszcza ten ostatni punkt
                        jest kluczowy.

                        nie założyliśmy, że stajemy się wymazaną tabliczką z mętnym wspomnieniem, że
                        'tego nie robić! to be!':) zresztą to też nie zmienia nam osobowości
                        • stella25b Re: etam 22.09.06, 14:51
                          jottka napisała:

                          > ja nie wątpię, że sie uczymy całe życie i tak dalej - ale wątek zakłada, że
                          > tacy, jacy jesteśmy w chwili obecnej, cofamy się w czasie do momentu, kiedy
                          > mieliśmy 18 lat i możemy przeżyć ten czas od nowa.
                          >
                          >
                          > rzecz jasna, możemy pójść na studia takie czy inne i nabyć nowe umiejętności
                          > oraz przeżyc nowe chwile, ale one nie będą nas kształtować identycznie jak
                          > 'niefałszowanego' 18latka, tylko nas trzydziestoparo-, czterdziestoparo- i ile
                          > tam mamy lat -letnich ze sporym już bagażem doświadczeń oraz wypróbowaną w
                          > bojach, że tak nazwę, psychiką i metodami reakcji. zwłaszcza ten ostatni punkt
                          > jest kluczowy.
                          >
                          > nie założyliśmy, że stajemy się wymazaną tabliczką z mętnym wspomnieniem, że
                          > 'tego nie robić! to be!':) zresztą to też nie zmienia nam osobowości


                          Mnie nie chodzi o zmiane osobowosci- zreszta na to w wieku 18 lat juz jest za
                          pozno, tylko o nowe przezycia.
                        • nenella Re: etam 22.09.06, 15:27
                          jottka napisała:
                          "ile tam mamy lat -letnich ze sporym już bagażem doświadczeń oraz wypróbowaną w
                          bojach, że tak nazwę, psychiką i metodami reakcji."

                          No i widzisz, dla mnie tu lezy pies pogrzebany, gdybym u progu dorosłości była
                          tą sobą, którą jestem teraz, byłoby mi po prostu dużo łatwiej potem. Być może
                          podjęłabym wiele innych decyzji, niż zdarzyło mi się podjąć, lecz nie o same te
                          decyzje mi tu chodzi, lecz o umiejętnośc wytrwania w nich, dostosowywania się
                          do nich i do okoliczności... Oraz zgodę z samą sobą i możliwość polegania na
                          samej sobie, które mam teraz, a których nie miałam wtedy.
                          Nawiasem mówiąc i tak bym nie skorzystała z tej szansy, gdyby mi ją dano,
                          bałabym się, że mi inne dziecko wyjdzie, a ja lubię swoje :).
                          • braineater etam 22.09.06, 15:35
                            Nenelle, Jottki sie nie umiom bawić. Siedzom na brzeżku tej piaskownicy z tom
                            ksiunszkom i nawet babki nie postawiom, te Jottki. Nie hasajom ino myslom i
                            dumajom, takie som.:)

                            P:)
                            • jottka Re: etam 22.09.06, 21:27
                              jottki bardzo lubią sie bawić, tylko przestrzegają reguł gry:) że już nie bede
                              mówić, kto założenia wyjściowe dał, jakie dał

                              to był wirtualny odpowiednik przywalenia łopatką w tym piasku
    • obly Re: Time Travel 22.09.06, 13:13
      18 lat?

      wypieprzam z domu
      nigdzie nie idę, biorę herę na maxa, rzucam się w każdą bójkę, szczam na
      radiowozy i takie tam.
      No More Mr Nice Guy

      ;))
      w sensie uciekam z wątpliwosci świata realnego i złudnego wybieram sobie
      ścieżke swoją. studia nie studia. wszystko kształci nie tylko studia. nie
      kształci kokon umysłowy jedynie. studia pewnie tak, wszystko jedno co, niemniej
      architekturębym też powtórzył ale inaczej bym studiował;))
      pełniej z zamachem i bez
      wiecej bym sobie żył, przestał bym siprzejmować rzeczami o których jużnie
      pamietam bo i chuj z tego mam.
      nie żenił bym sie bo sie muszę teraz rozstawac ale dzieci bym chciał wiecej i
      wiecej.. nic tak nie kształtuje ludzi jak ich wlasne dzieci ;)))
      w sensie człek by zaspał pod skorupaswojej fryzury przez 20 lat i udawał ze sie
      swietnie bawi przy tj samej muzie i takim samym spedzeniu czasu. wiercipiety
      przypominaja o bogactwie swiata którego dotykac chca gołą łapką.

      na pewno bym starał sie wyprowadzic z domu jak najszybciej aby pozrywac kokony
      i starac się wzmacniac i tuczyc łeb wszystkim w co bym wlazł.
      w ludzi w sytuacje.
      ty za 10 lat to tylko przelezana kopia xero.
      starałbym sie wiecej i mocnie j i takie tam.
      sztuka to pikus nie chce mi sie udawac sztukmistrza, tylko starałbym sie
      wszystko robic bardziej i pojechałbym wczesniej do Kuchar i....

      kurde aż sie płakać chce brajn, w morde masz za ten wątek ;)))
      • tupot Re: Time Travel 22.09.06, 13:17
        a propos Kuchar to też bym wtedy wcześniej. Całe dwa lata wcześniej, hehe:)
        • obly Re: Time Travel 22.09.06, 13:22
          ja 12 lat to w pyte dużo co nie?
          kurde
          • tupot Re: Time Travel 22.09.06, 13:26
            hehe się zgadzam- w pyte jak diabli ojesukurczemać!
            mi do 12 brakuje jeszcze cholernych 6 hmm
            nadgonię;)
            • obly Re: Time Travel 22.09.06, 13:28
              nie no wkurzyłem sie normalnie kurde brajan masz w morde jak sie patrzy
              kurde
              normalnie kurde napisałbys moze o tym piosenke co?
          • obly Re: Time Travel 22.09.06, 13:27
            ale jak jest jest dobrze w sumie
            w sensie wiem o tym ze gdybanie jest bardzo niedobre, natomiast to co sie
            wydarza jest zawsze tym co jest odpowiedzią na to czego aktualnei potrzebujemy
            lub myslimy ze potrzebujemy dlatego na to nasze potrzebowanie od swiata nalezy
            strasznie uwazac. w sensie potrzebowac tego co jest naprawdę istotne i nie
            pchac sie w duperele.
            • tupot Re: Time Travel 22.09.06, 13:36
              właśnie:)
              ja aktualnie potrzebuję znaleźć ładne i duże 2-pokojowe mieszkanie do wynajęcia
              z odpowiednią przestrzenią dla 3 ludziów ceniących sobie ciszę i spokój.

              Niech się stanie! hehe
        • formaprzetrwalnikowa Off topic, re: Kuchar 22.09.06, 13:39
          czy te Kuchary (czy Kuchar) to jakas metafora?
          czy konkret?
          bo ja nie lapie, ale ciekawosc mie zzera
          • tupot Re: Off topic, re: Kuchar 22.09.06, 13:40
            jakby to powiedzieć: zarówno to, jak też to :)
          • mamarcela Re: Off topic, re: Kuchar 22.09.06, 13:43
            Tak sobie mysle, ze jednakowoż może o to chodzic
            www.kuchary.buddyzm.pl/
            • tupot Re: Off topic, re: Kuchar 22.09.06, 13:45
              a łowszem:)
          • tupot Re: Off topic, re: Kuchar 22.09.06, 13:45
            heh, a tak poważnie to Kuchary są miejscowością, około 100 km od Wawy, w której
            mieści się dworek jednej z kiczowatych ulubienic braina czyli Heleny
            Mniszkówny, a w którym od lat wielu mieści się ośrodek buddyjski Karma Kaguy, w
            którym to rokrocznie urządzane są kursy medytacyjne i się zjeżdżają dzikie
            gromady buddystów z wielu świata zakątków i jest pięknie :D
            I po tajemnicy :)
            • formaprzetrwalnikowa Re: Off topic, re: Kuchar 22.09.06, 13:53
              aha.
              znaczy sie inna metafora dla tego, co ja nazwalam zrobieniem porzadku ze soba.
              bardzo dobra rzecz.
              nawet jesli patronuje jej helena mniszkowna
              ;)
              • tupot Re: Off topic, re: Kuchar 22.09.06, 13:57
                hehehe
                nigdy btw się nie przyglądałam bliżej jej historii w tamtym miejscu- a może
                wartałoby? może jest tam jaki duch, o którym nie wiem? hehe- to musiałoby być
                uczucie: zostać "nastraszonym" przez ducha mniszkówny! niektórzy/niektóre
                daliby się za to chyba posiekać, np. ciotka mojej dawnej przyjaciółki, dla
                której M. była czymś na kształt boginii :D
      • nenella Re: Time Travel 22.09.06, 15:34
        obly napisał:

        "18 lat?
        wypieprzam z domu
        nigdzie nie idę, biorę herę na maxa, rzucam się w każdą bójkę, szczam na
        radiowozy i takie tam. No More Mr Nice Guy"

        :)))) Coś bardzo podobnego uczyniłam w wieku lat 19, wskutek czego
        lekkomyślnie, niedopowiedzialnie i w duzym stopniu nieodwracalnie pokrzywiłam
        ścieżki swego życia i choć nie jestem zupełnie pewna czy powtórzyłabym to w
        takim samym kształcie, mając dzisiejszy rozum, przyznam owszem, że nie żałuję
        każdym razie jakoś bardzo :).
    • zdanka1 Re: Time Travel 22.09.06, 13:28
      >Ja nie idę na kulturoznawstwo, tylko jednak na historię sztuki

      Historia sztuki jest ponoć starsznei nudna , bo ma duzo archiwistyki:)
      • zdanka1 Re: Time Travel 22.09.06, 13:33
        A tak w ogóle to uwazam ten watek za dość bezsensowny, sorry Brain , ale tak
        mnei wrzesnei zawsze nastrajaja, ze jak przyroda zdycha, to mnei chce sie
        zyc./. Umieracie jutro ? Nie? No to co za problem zrobić to, czego sie nei
        zrobiło? Wolicie całe zycie załowac? Wolę nie wiedzieć, co powiecie około 50-
        tki:))))))
        • tupot E tam e tam 22.09.06, 13:39
          Ależ kto tu mówi o umieraniu? Kto tu mówi o jakimś wielkim żałowaniu? To zwykłe
          gdybanie jest, takie "co by było gdyby" i jeśli ktoś za bardzo to bierze do
          siebie to niech nie gdyba, niech nie czyta i problem z głowy :)

          • zdanka1 Re: E tam e tam 22.09.06, 13:43
            E tam, jakby tak kazdy wątek toczył sie równo i gładko to forum nei miałoby po
            co istniec;)

            PS. A wiesz, ze znam ludzi po filmówce, którzy załuja, ze akurat to wybrali? :)
            Szkoła ich rozczarowała . no ale nigdy sie nikomu nie dogodzi w 100%.

            Ja chyba zaczełabym sie trochę wczeniej leczyć.
            • tupot Re: E tam e tam 22.09.06, 13:47
              Heh, nie wykluczam swojego rozczarowania. Ale lepiej samemu je przeżyć, niż
              tylko czasem se gdybać i wierzyć, że "to dopiero byłoby COŚ!"

              Z tym leczeniem to mam podobnie, acz zapewne inne schorzenie- w każdym razie
              jakoś poważniej być może podeszłabym do swojego zdrowia, trochę bardziej bym
              chuchała na się:)
      • obly Re: Time Travel 22.09.06, 13:47
        maszynkę czasu
        w łapie mam
        przekręcam "klik"
        przeszłość naprawiam:

        jestem bogaty,
        wesoły, dostatni,
        i furka w garażu,
        a w ogródku kwiatki,
        laski na maskach,
        mych fur tańczą disco,
        w basenie czysci dno,
        potęzne chłopisko,
        mam wszystko,
        mam wiedzę,
        mam manię dobroci,
        mam kota i psa,
        mam troszkę staroci,
        mam widok na Tatry
        i widokiem na morze,
        mam ogród, pustynię,
        i puszczę i zboże,
        a brzuch mój jest jak aswalt
        fiut jak orła szpony,
        udo jedrne, żwawe,
        a pośladki jak dzwony,
        mam łany przeniczne,
        mam łąki w pas kwietne,
        mam figurę boga,
        jak klepnę, to klepne!
        i browar posiadam,
        wódek kilka czystych,
        rower, hulajnogę,
        i wzgórz kilka mglistych
        posiadam i rozum,
        co jest nad rozumy,
        to wierszyk napiszę,
        to film jakiś ponury.
        Artystą, kobieciarzem,
        filmowcem, komikiem
        burmistrzem, sklepikarzem
        muzykiem, chemikiem,
        dzwonnikiem i krawcem
        i w piłkę bym grał
        wyścigi wygrywał
        jadł co tylko chciał
        tym wszystkim bym był
        gdybym miał troszkę czasu
        tę maszynkę i "klik"
        heh.. idę do lasu

        Stoję gdzes pod dębem
        słonce grzeje kości
        zapomniałem co chciałem
        bo wszystko mam - radości
        szczeście, piękno, chwilę
        to kucnę pod krzaczkiem
        to fiknę z motylem
        a te rzeczy co wyżej
        w punktach wypisałem
        gdybym chciał, to bym miał
        widocznie nie chciałem
        i nie ma co teraz
        kijem w wodzie drążyć
        wszystko piekne być może
        najtrudniej.. to dojżeć
        nasz łeb snuje wizje
        co lepszego chcenia
        koncepcję się zmieniają
        samo szczęscie - nie zmienia
        • tupot Re: Time Travel 22.09.06, 13:49
          bravissimo! :)
        • braineater masz pą piosnkem:) 22.09.06, 15:12
          Wielka cofka via maszyna
          stare życie w nowych szynach
          Głupi jestem tak jak byłem
          ale se na nowo zyłem

          Zamiast pracy - full leserstwo
          zamiast kasy - sępie zdzierstwo
          zamiast żony - pan Marynarz
          co mi tam po tych dziewczynach

          Żadnych książek, za nic w świecie
          głupim będąc lepiej przecie.
          Na gitarze grał se będę
          gdzieś na chodnik sobie siędę

          Smutne piosnki będę śpiewał
          i żarł to, co spadnie z drzewa.
          Zero stresów, zobowiązań
          za chuj z nikim się nie wiązać

          Tyle z cofki miał tej będę
          że pożyję, potem zejdę
          Ni szczęsliwszy, ni mądrzejszy
          ale jakiś inaksiejszy.

          P:)
          • obly Re: masz pą piosnkem:) 22.09.06, 15:18
            mordo ty moja ;)))))
    • ash3 Re: Time Travel 22.09.06, 18:50
      braineater napisał:

      >
      > I co robicie? Powtórkę z tego, co było, czy idziecie w zupełnie inne strony?

      Po osiemnastce w moim przypadku juz było po ptakach:-)

      > znajdujecie sobie tych samych partnerów/partnerki/mężów/żony, czy zupełnie
      > innych?

      Jestem uparta. Tego samego:P.

      Szukacie karier w tych samych miejscach, czy korzystacie z tego, że
      > świat zdązył sie zmienić?

      Nie wiem, czy swiat zdążył się tak bardzo zmienić, ale nabyłabym inne
      umiejętności zamiast kilku posiadanych obecnie (i tylko "posiadanych"). Tak żeby
      szybciej mieć inne możliwości (bo moje główne INACZEJ wiąże się z tym, że pewne
      drogi uprosciabym sobie, nie rezygnujac tak bardzo z rozmaitych możliwości).

      >
      > Ja nie idę na kulturoznawstwo, tylko jednak na historię sztuki.

      :-) Ja chyba skonczylabym te same studia, czyli kulturozn. Ewentualnie z
      mniejszymi kompleksami (o tak, kompleksow nie mialabym na pewno).

      Natomiast wczesniej zaczelabym rozwiazywac rozne swoje problemy zeby nie nie
      tracić czasu i nie marnować go. Nie przezywac znowu kilku niezręcznych sytuacji.
      Byłabym dla siebie ogólnie lepsza. Bardziej pewna siebie...
      Chyba wiele sprowadza się do: lepiej spedzalabym czas.

      Tak naprawdę jednak wiele rzeczy nie da się zmienic, bo sa powiazane ze sobą:
      gdybym nie znalazla sie w miejscu A, nie poznalabym męża, a z drugiej strony
      lepiej moze gdybym sie tam nie znalazla... jednym slowem grząski grunt!
    • staua Re: Time Travel 22.09.06, 21:43
      Hm,
      tez mialabym dziecko w okolicach dwudziestki, ale musialabym wybrac kogos
      innego na jego ojca, bo mojego meza wtedy nie znalam. Jesli chodzi o
      romantyczne zwiazki, na pewno zrobilabym wszystko inaczej (postepowalam wtedy
      b. glupio).
      Mozliwe, ze wybralabym jednak medycyne, wiedzac to, co wiem teraz, ze bedac
      lekarzem moge rozwijac sie naukowo tak samo, jak teraz i w tym samym kierunku,
      majac jednak dodatkowo zawod ;-) Pracowalabym wiecej, nie liczac wylacznie na
      swoje nadnaturalne zdolnosci... Bardziej staralabym sie rozwijac przyjazn z
      siostra (w czasie moich lat unwersyteckich ta przyjazn, wczesniej bardzo silna,
      w zasadzie zanikla i teraz sie odradza).
      Z podrozowania jestem zadowolona. Z wielu przyjazni rowniez. Jedna skonczyla
      sie chyba z mojej winy - w tym wypadku takze staralabym sie to rozwiazac
      inaczej.
    • eva.68 Re: Time Travel 22.09.06, 23:04
      A ja nie wiem... Jakieś niejasne tylko przeczucie mnie trawi, że mogłabym zrobić
      Coś Ważnego.
      • noida Re: Time Travel 23.09.06, 11:03
        Ewo, może dlatego niejasne, że to Coś Ważnego jeszcze przed Tobą?
    • kawa_malinowa Re: Time Travel 22.09.06, 23:16
      To nie duzo do tylu..., ale chetnie.

      W kwestii studiow - moze jednak MISH, bo nie stwierdzilabym na kilka dni przed
      egzaminem, ze mam temat idiotyczny i "panienkowaty", w rezultacie czego nie
      poszlam na rzeczona rozmowe.
      Ewentualnie uparlabym sie, postawila na swoim i wyjechala do Krakowa.
      A wtedy wszystko byloby inaczej.

      W kwestiach emocjonalno-uczuciowych - to nawet troche mniej mozna przewinac.
      Byloby pieknie, byloby normalnie.
      Nigdy juz nie bedzie takiego lata.
    • au.lait Re: Time Travel 23.09.06, 11:11
      Zmieniam jedno: nie pozwalam tak łatwo i szybko skończyć się przyjaźni, której
      formalny i faktyczny koniec nastąpił 11 września 2001 r. (dzień, w którym z usa
      miała wrócić, a z wiadomych względów nie wróciła, została, aż w końcu
      zakotwiczyła się na dobre, moja przyjaciółka). Jestem przekonana, bo często
      rozważam różne scenariusze rozwoju wypadków, że gdybym bardziej się starała,
      zamiast zwyczajnie, przez zaniedbanie, spartaczyć kilka lat ładnej przyjaźni,
      mój żywot mógłby potoczyć się o wiele lepszymi torami.

      No, ale jako, że to se ne vrati (nestety, panocku, nestety! bo wszelkie próby
      realizacji planu "przyjaźń-reaktywacja" dają jak na razie marne efekty), teraz
      mogę co najwyżej głęboko i głośno westchnąć z powodu spalenia za sobą takiego
      mostu...
    • nienietoperz Re: Time Travel 25.09.06, 11:53
      18 lat to kiepski moment na rewolucje z nastepujacych powodow:

      - bylem juz na studiach, pare miesiecy przed wyprowadzka z domu.
      - znalem juz i bylem poniekad podswiadomie zainteresowany NNtpzowa (to znaczy
      niby nie bylem jeszcze zainteresowany, a juz zdazylem sie o Nia poklocic z
      poprzednia ukochana)

      W kazdym razie na pewno postaralbym sie szybciej po studiach przeniesc na inny
      uniwerek (niekoniecznie za granica), energiczniej uczylbym sie fcuskiego,
      chodzil na wiecej koncertow.




      Gdyby chodzilo o 17 lat, hmmm, tu mozna by juz sie pokusic o szersze eksperymenta...

      NN


      P.S. A wziatek wzial sie stad, ze Brainy czytal ostatnie opowiadanie Kereta z
      '8% z niczego', n'est ce pas?
      • obly Re: Time Travel 25.09.06, 12:33

        własnie
        nn-perz poruszył ciekawy problem gdyż 18 latek to juz puszczona w ruch maszyna
        moze lepiej lub ciut gorzej natomiast pierwociny żywotowe w cielsku 18 letnim
        sa już okreslone i mniej wiecej sprecyzowane, po za tym wiek już zaawansowany
        jest poniekad tak że zmiana kierunku działań jest czesto niemożliwością i
        zmiany w tym wieku dokonywane jużnie mają takiej siły i konsekwencji w
        przyszłosci co zmiany np w głowie 12-15 latka.
        tak naprawdę nasze przyszłoście w tym czasie najpełniej dokonują się.
        wtedy zaczałem grac w kosza i zdecydowałem potem ze nie chce byc koszykarzem,
        wtedy zaczałem malować i stwierdziłem żę to nudne, wtedy zczałem interesowac
        sie graniem w kapeli ale stwierdziłęm ze jestem za mało pokręcony i mega
        nieciekawy, ze w sumie najfajniej jest sobie marzyc, wtedy tez miałem
        najbardziej nienormalne spojrzenie na to co sie dzieje, wtedy tez ukształtował
        mi sie stosunek do kobiet jak do obrazów Kossaka. Kobiety mi tylko pachniały i
        ładnie komponowały sie niczym pole kwiecia a oczy ich ach oczy ich ach oczy
        ich... miękły mi kolana i naprawdę przezywałem katusze których efektem były
        następne związki - równie nieszcześliwe jak głupie aż do dzis. na przykład
        największy mój związek z młodości to wielka naprawdę wielka
        miłosć do dziewczyny takiej jednej pod której domem byłem codziennie. na każdej
        przerwie szukalem jej klasy.
        porozmawiałem z nia dopiero po 2,5 latach obwąchiwania. tzn ona mnie nawet
        zaczepiła. swietnie udawałem ze jej nie znam w ogóle, nawet była mną
        zainteresowana w jakiś sposób ale świetnie udawałem "pana niedostępnego" - jak
        bardzo smiesznie to nie wygląda to tak było. tak wiec po 3 latach "chodzenia" z
        czego 2,5 to było tylko
        moje chodzenie i myslenie o niej a pozostałe pół roku to trzy moze randki i
        przypadkowe spotkania na których okazałem sie deklem (na impreze mnie nawet
        zaprosiła! (taką wiecie: 3 dziewczyny i 3 chłopaków). no i miałem slabo dość w
        dzieciństwie w kontaktach z rówieśniczkami. miałem mega rozpętane ego co mi do
        dziś sie jeszcze wije ogonem. ego puchnie gdy sie nic nie robi nie działa i nie
        sprawdza się człek tylko gra w wirtualu w swojej glowie.

        tak wiec gdybym miał 13 lat:
        wiecej bym spedzał czasu poza domem
        chodziłbym na treningi w kosza
        wiecej czasu bym spędzał grajac na gitarze
        poszedłbym nawet do tej szkoły muzycznej a nie zwiał
        starałbym sie szukać bardziej niż czekać
        umawiał bym się na chama z dziewczynami na chodzenie po prostu na
        zasadzie "niech ona ma problem jak mi odmówić" a nie ja problem "jak zagadać" i
        tak siedziec po roku zamkniety w sobie i dusic głowę.
        (problemem tak naprawdę jest "jak zagadać by nie odmówiła za trzecim razem"
        ale mi nikt tego nie powiedział!)
        spotkałbym sie z wieloma innymi osobami na zasadzie ogólnego luzu. zapraszał
        bym ich wszystkich do siebie (bałem sie zapraszac do siebie ludzi, mam to do
        dzis, w sensie nigdzie tez do znajomych nie chodziłem, spotykałem sie tylko ze
        znajomych na tzw. "ulicy" - bezpiecznym miejscu zabaw i zawieraniu znajomości)
        generalnie starał bym nie tracić czasu na moje kretyństwa i byc bardziej
        aktywny ogólnie.

        tak wiec wtedy prawdopodobnie im bardziej bym próbował wykuwać swoje marne i
        zakompleksione głowiszcze to pewnie dzis bym miał to wszystko co mam łatwiej, i
        mniej problemowo.

        a wy jakie mieliscie za młodu nadmuchane problemiki?

        ja pamietam ze przezywałem straszny stres idac do kogos do domu. wielokroć
        wracałem spod drzwi kumpla wychodziłem spowrotem na dwór, i tak kilka razy. nie
        wiem dlaczego.
        • gaudia Re: Time Travel 28.09.06, 17:40
          oj Obly, jak ja miałąm 12 to wstydziłam się do sąsiadki po sól skoczyć.

          Ale gdyby teraz 18-cie...

          1. Znów mieć 178, zamiast 182 - miło
          2. Znów mieć biust, a nie wstęp do uszów Kłapouchego
          3. Znów mieć warkocze - ech
          4. Znów mieć buzię, a nie zmęczona gębę...

          No i co ja zeztym bym zrobiła?
          Ponieważ od czasu mojej 18-stki zmieniły się znacznie okoliczności przyrody -
          bryknęłabym radośnie w świat (i Nenelka mnie nie przekona, że to durnota :P)
          Korzystając z nabytej komunikatywności zrealizowałabym sobie marzenie o
          poznawaniu ludzi zewsząd, tych najprostszych, w tych zapomnianych przez Boga i
          ludzi miejscach. Uczyć się od nich, posłuchać, mmmmm.
          Poszłabym se też na studia takie jedne, a może i drugie. Pouczyć się, ale
          przede wszystkim pogadać z tymi, co ich czytuję. Zadać pytania, co męczą
          człowieka. Takiej 18-stce z nogami toby chyba nawet chętniej odpowiedzieli na
          to i owo:)

          Ech, to poczucie z tamtych czasów, że ma się tyyyyle czasu przed sobą:)

          Z facetami byłoby chyba nadal cienko. Jako 18-stka byłam "sztywną dupą", jak
          się dowiedziałam od nietrzeźwych kolegów po latach. Nie umiem ocenić, na ile to
          się zmieniło:D Ale wybór partnera byłby, mam nadzieję, dojrzalszy nieco.


          gaudia rysująca gwiazdki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka