stephen_s
06.10.06, 11:44
"Najdroższy film w historii polskiej kinematografii za 120 mln zł zamierza
wyprodukować biznesmen Mariusz Białek. Główną rolę i reżyserię zaproponował
Melowi Gibsonowi. Aktor miałby zagrać króla Jana III Sobieskiego w filmie o
odsieczy wiedeńskiej.
Bezkonkurencyjny budżet w polskim kinie miało dotychczas "Quo vadis" Jerzego
Kawalerowicza. Film kosztował 18 mln dol., czyli ponad 50 mln zł. Białek,
który prowadzi w Warszawie firmę deweloperską, na projekt
zatytułowany "Victoria" chce wydać aż 120 mln zł. Byłyby to jednak zaledwie
koszty produkcji, do których należy dodać jeszcze honoraria artystów, co może
nawet podwoić budżet, bo producent chce zaangażować największe gwiazdy. -
Traktuję film jak zwykły produkt na sprzedaż. To jest biznes.
Przekalkulowałem, jaki film świat chciałby zobaczyć. To się sprowadza do
analizy rynku - przyznaje Białek. - Starcie cywilizacji islamskiej z
chrześcijańską, a do niego doszło przecież także w 1683 r. pod Wiedniem, jest
ostatnio tematem bardzo gorącym i nadzwyczaj aktualnym. Dzisiejsza Europa ma
problem ze znalezieniem wspólnego mianownika. Ten film pokazuje, że jest nim
chrześcijaństwo. Przesłaniem filmu jest to, że my, Europejczycy, potrafimy
się zjednoczyć - tłumaczy.
Film ma gotowy scenariusz. Został złożony w Ministerstwie Kultury i w Polskim
Instytucie Sztuki Filmowej. Jego autorem jest Cezary Harasimowicz: - W 85
proc. jest to opowieść oparta na prawdzie historycznej. Z materiałów i
dokumentacji o Wiktorii Wiedeńskiej, które zebrałem, wyciągnąłem mało znany
wątek, który jest pełen zaskakujących zwrotów akcji. Wokół niego osnułem
fabułę. W filmie będzie miłość, przyjaźń i wątek szpiegowsko-sensacyjny,
czyli wszystko, co niezbędne dla dobrego widowiska. Odsiecz wiedeńska jest
naszym największym osiągnięciem militarnym, ale to także wydarzenie, które
przekłada się na współczesność.
Producent chce, by film wyreżyserował Mel Gibson. Trwają już wstępne
rozmowy. - Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuje, że jest zainteresowany
tym projektem i tą tematyką. To jego rozmiar - mówi Białek. - Zamierzamy
stworzyć produkt z najwyższej półki, nie może być więc mowy o żadnym
kompromisie. To, co Gibson zrobił do tej pory, gwarantuje, że nasz produkt
będzie światowym sukcesem.
Gibson miałby też zagrać główną rolę. Harasimowicz: - Jan III Sobieski to
charyzmatyczna postać, wielki strateg, fenomenalny rycerz, do tego
śmiertelnie zakochany w swojej żonie. To tego typu bohater, co zagrany przez
Gibsona szkocki buntownik w "Braveheart", tylko mniej tragiczny, bo przecież
Sobieski zwyciężył."
Zdjęcia do filmu miałyby się rozpocząć w 2008 r., także w Polsce."
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3666485.html
Co myślicie?
Ja mam dwie refleksje:
1. Przesłanie, że wspólnym mianownikiem współczesnej Europy powinno być
chrześcijaństwo, w domyśle - w opozycji wobec islamu, bardzo mi się nie
podoba...
2. Mel Gibson to żaden Sobieski :)))