Dodaj do ulubionych

co to jest seks?

08.11.06, 14:58
Rozumiem, że moje pytanie może Was rozśmieszyć, ale trudno. I tak pytam.

Co rozumiecie pod pojęciem "seks"? Bez etymologii.
Co oznacza, że kogoś z kimś łączy seks - to znaczy, że co robią?
Przepraszam, że brzmię jak 15latka:)

Czy są jakieś stałe, jednakowe dla wszytskich granice przed którymi coś
seksem nie jest, a o ich przekroczeniu jest?
Osobiście uważam, że nie. To znaczy, nie wiem czy tak uważam:) Moim zdaniem
seks rodzi się w głowie. To znaczy: jaką ma się intencję robiąc coś i
ewentualnie jakie z tym wiążą się emocje czy odczucia (a to już niekoniecznie
w głowie). Mam na myśli, że więcej ładunku seksualnego może być w muśnięciu
dłoni niż w pocałunku. Może tak być? No może. Ale co w takim razie jest
kryterium? Czy tylko i wyłącznie odczucie subiektywne? Ale w takim razie
nawet pełny stosunek seksualny mógłby się nie mieścić w tej definicji (na
przykład czytałam na forum, że kobieta podczas współżycia z mężem myślała o
tym co ma jutro ugotować na obiad - no to przecież odczucia i emocje miała
zuepłnie aseksualne) - a to już chyba absurd. A więc co?
Czy jest więc może jakaś obiektywna norma?

Czuję, że konkretów od Was nie przeczytam, ale piszcie, piszcie jak
najwięcej - tak jakoś mi się głupio zrobiło, że taka stara jestem i naprawdę
nie potrafię tego sprecyzować:)
Obserwuj wątek
    • alkoo3 Re: co to jest seks? 08.11.06, 15:23

      Czytajac tytul musialem sie rozesmiac.
      Taka duza dziewczyna i tego nie wie )))))))))
      No ale masz racje trudno to sprecyzowac.
      Sex - w aspekcie fizycznym jest wiadomo wspolzyciem, petingiem, namietnym
      pocalunkiem, dotykaniem sfer erogennych aby sie podniecic. I tego faktu nie
      zmieni fakt ze sufit w sypialni nalezaloby na nowo pomalowac. Tu mamy tez
      oczywisty fakt ewentualnej zdrady - nawet jesli on jej nie kochal i byla to
      prostytutka.
      Inny aspekt to to co zachodzi w naszej glowie, gra zmyslow, szukanie granicy
      flirtu podanie reki (drzacej) na pozegnanie, gra slow, czy rozmowy na czacie -
      mysle ze to kazdy z nas musi ocenic - ale to chyba nie seks. Chyba lepsze slowo
      byloby tu erotyka, erotyczne dotkniecia, spojrzenia, niechcace ale oczekiwane.
      No to tak - nastepny prosze do tablicy
      • mamalgosia Re: co to jest seks? 08.11.06, 15:31
        alkoo3 napisał:

        >
        > Czytajac tytul musialem sie rozesmiac.
        > Taka duza dziewczyna i tego nie wie )))))))))
        NO właśnie, własnie: wstyd.
        Ale jak się nie wie, to się pyta, prawda? To mi się chyba chwali:)



        > Sex - w aspekcie fizycznym jest wiadomo wspolzyciem, petingiem, namietnym
        > pocalunkiem, dotykaniem sfer erogennych aby sie podniecic.
        Czyli uważasz, że cel jest ważny? Żeby zrodziło się podniecenie? Hmm, być może
        czasem rzeczywiście tak, ale czasem podniecenie jest najpierw, To wtedy, żeby
        się podniecić bardziej?:)

        I tego faktu nie
        > zmieni fakt ze sufit w sypialni nalezaloby na nowo pomalowac.
        Acha. Czyli obiektywizm w tych przypadkach. One zawsze będą już "za granicą". W
        sumie się zgadzam.



        > Inny aspekt to to co zachodzi w naszej glowie, gra zmyslow, szukanie granicy
        > flirtu podanie reki (drzacej) na pozegnanie, gra slow, czy rozmowy na czacie -
        > mysle ze to kazdy z nas musi ocenic - ale to chyba nie seks. Chyba lepsze
        slowo
        >
        > byloby tu erotyka, erotyczne dotkniecia, spojrzenia, niechcace ale oczekiwane.

        Tez mi to słowo przyszło do głowy. Muszę jeszcze to przemyśleć. Ale czyżby to
        była jakaś luka? Czy nachodzą na siebie te wyrażenia, zazębiają się?
        Kurczę, ale fajny temat:))



        > No to tak - nastepny prosze do tablicy
        No, bardzo proszę
      • mamalgosia alkoo, jeszcze: 08.11.06, 15:33
        alkoo3 napisał:

        Chyba lepsze slowo
        > byloby tu erotyka, erotyczne dotkniecia, spojrzenia, niechcace ale oczekiwane.

        A jeśli chcące?:)
        • a000000 Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 15:48
          seks - czynności prowadzące do rozładowania popędu płciowego. Nie mylić z
          miłością czy jakimiś wogóle uczuciami.
          • mamalgosia Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 15:51
            ach tak!
            "czynnosci prowadzące do rozładowania popędu płciowego", tak to prosto ująłeś!

            A te rzeczy, które takiego celu nie mają, nic nie rozładowują, ale wywołują
            ogromne emocje (różnego rodzaju) i nie należą do wymienionych przez Ciebie w
            pierwszym poscie? Erotyka, tak?
            • a000000 Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 15:58
              emocje - jakiego rodzaju? Bo stwierdzenie "różnego" jest bardzo pojemne.

              Jeśli chodzi o zachowania erotyczne - są to zachowania przygotowawcze do finału.
              Czyli nie rozładowanie a wzmaganie.
              Seks to zwykła fizjologia.
              • mamalgosia Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 16:29
                a000000 napisała:

                > emocje - jakiego rodzaju? Bo stwierdzenie "różnego" jest bardzo pojemne.
                no tak, rozumiem. Ale nie wiem, jakiego rodzaju, może właśnie pogadamy o tym?
                Sądzę, że chyba pozytywne raczej należy rozpatrywać


                >
                > Jeśli chodzi o zachowania erotyczne - są to zachowania przygotowawcze do
                finału
                eee, uważam, że uprościłaś. I raczej krzywdząco


                > .
                > Czyli nie rozładowanie a wzmaganie.
                To może być prawdą


                > Seks to zwykła fizjologia.
                Ach tak? Czyli pod tym pojęciem rozumiesz tylko aspekt bilogiczny?
                • a000000 Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 16:42
                  tak, pod oderwanym pojęciem "seks" widzę tylko aspekt biologiczny.

                  Dobrze, jeśli partnerów łączy miłość. Ale ta nie jest warunkiem koniecznym do
                  uprawiania seksu. Fakt, seks bez miłości nosi konkretną pejoratywną nazwę, ale
                  skoro pytasz to odpowiadam.
                  W kochającym się związku, seks jest dopełnieniem miłości, ale...niekoniecznie.
                  Są pary które seksu nie uprawiają ( starzy lub chorzy) a jednak wielka miłość
                  ich łączy.
                  Miłość to wspólnota interesów, wspólnota życiorysów, jeden organizm. A seks to
                  tylko czynność. OSOBIŚCIE nie wyobrażam sobie seksu bez podbudowy uczuciowej,
                  ale jak już się zorientowałam, nie należę do reprezentatywnej grupy Polaków.
                  • mamalgosia Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 19:24
                    och, a000, to ja również w tej grupie, bezsprzecznie!
                  • isma Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 19:31
                    No niby tak. Ale zawsze mnie frapowalo, dlaczego wobec tego KK uwaza za
                    niezdolnego do malzenstwa impotenta. Nie chodzi o aspekt prokreacyjny, bo
                    nieplodny sakramentalny zwiazek zawrzec moze, tylko o zdolnosc do tego
                    biologicznego seksu wlasnie.
                    • a000000 Re: alkoo, jeszcze: 09.11.06, 11:23
                      myślę, że chodzi o interes drugiej strony. Teoretycznie dopełnieniem KAŻDEGO
                      małżeństwa jest seks. Ale jeśliby impotent się żenił z "impotentką" - nie sądzę,
                      aby jakieś szczególne przeszkody istniały. Wspólnota małżeńska niekoniecznie
                      musi się opierać na seksie - seks jest warunkiem wystarczającym, ale nie
                      koniecznym. Tylko, że wówczas chyba występują "warunki szczególne" które są
                      zapisywane w protokole przedmałżeńskim.
                      Zauważ, że jeśli impotent zawrze małżeństwo - a kobieta nie zaprotestuje -
                      wówczas małżeństwo jakkolwiek zawarte niegodnie - jest ważne.
                      • isma Re: alkoo, jeszcze: 09.11.06, 11:42
                        Chyba nie. Trzeba by Kanna zapytac, ale mam wrazenie, ze przy impotencji
                        przedslubna zgoda drugiej strony nie ma znaczenia. To nie sa te kanony, gdzie
                        jest mowa o bledzie co do przymiotu osoby czy jak tam sie to nazywa.
                        • a000000 Re: alkoo, jeszcze: 09.11.06, 12:53
                          czyli: dwie osoby różnej płci nie odczuwające pociągu seksualnego WOGÓLE, czyli
                          impotentne nie mogą zawrzeć małżeństwa? nawet jeśli są świadome stanu rzeczy i
                          składają oświadczenie zgody? Rzeczywiście, czekajmy na Kanna.
                          • mamalgosia Re: alkoo, jeszcze: 09.11.06, 14:50
                            wystarczy, że jedna osoba nie jest zdolna do odbycia aktu seksualnego (np. z
                            przyczyn fizycznych)
                  • sunday Re: alkoo, jeszcze: 24.11.06, 17:12
                    > Miłość to wspólnota interesów, wspólnota życiorysów, jeden organizm.
                    > A seks to tylko czynność.

                    Cóż, w założeniu to dużo więcej niż tylko czynność, co oczywiście nie znaczy, że
                    nie ma miłości bez seksu. Ale nie bez powodu Biblia małżeńskie zbliżenie
                    seksualne określa pięknym słowem "poznać" (i poznał Elkana Channe), w
                    odróżnieniu od potocznego "wejść" (bo).
        • alkoo3 Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 15:59

          Ach Malgosiu prawdziwa z ciebie nauczycielka -wyrwalas jednego do tablicy i
          meczysz do konca - a juz sie cieszylem ze zwjalem.

          Mysle ze mozna odpowiedziec madrze a mozna tez uczciwie - najtrudniej te dwie
          odpowiedzi pogodzic.
          Dawno juz stwierdzilem ze tylko dzieci mysla ze dorosli sa doroslymi.
          Tak naprawde to my rowniez jestesmy w wieku dorastania.
          >
          > A jeśli chcące?:)
          >
          jesli oczekiwane to tak naprawde chcace - wszystko zalezy od tego jak bardzo
          chcace. Czy tak chcace ze nie mozna sie juz wycofac. Czy tak chcace ze ty i ja
          wiemy z pewnoscia ze obydwoje tego chcemy. Czy tak chcace ze nawet ta zluda
          niepewnosci gdzies trysla. Wtedy znajdujemy sie na drodze ktora prowadzi nas w
          strone seksu , dla zonatych zdrady. Tu juz musimy chyba bardziej zdecydowanie
          pomyslec czy tego chcemy.
          Jesli jest to fascynujaca gra, flirt powrot do naszych lat 16 i obydwoje
          udajemy ze tego niedostrzegamy i nic sie nie stalo, to wtedy latwiej jest temu
          pozwolic wygasnac i wrocic do codziennosci. Ale im dalej idziemy aczkolwiek
          jest przyjemnie, jest rowniez coraz bardziej slisko i nie zawsze przy
          potknieciu zalpie cie ta wlasciwa reka.
          Malgosiu - posluchajmy jak to u innych ...
          • mamalgosia Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 16:36
            alkoo3 napisał:

            >
            > Ach Malgosiu prawdziwa z ciebie nauczycielka -wyrwalas jednego do tablicy i
            > meczysz do konca - a juz sie cieszylem ze zwjalem.
            Tak, tak, a jak się wypowiesz niesatysfakcjonująco dla mnie, to znowu Cię
            dorwę:)


            >
            > Mysle ze mozna odpowiedziec madrze a mozna tez uczciwie - najtrudniej te dwie
            > odpowiedzi pogodzic.
            Oooo, właśnie!!


            > Dawno juz stwierdzilem ze tylko dzieci mysla ze dorosli sa doroslymi.
            > Tak naprawde to my rowniez jestesmy w wieku dorastania.
            Och, i to wiem. Aż za dobrze.


            > > > jesli oczekiwane to tak naprawde chcace - wszystko zalezy od tego jak
            bardzo
            > chcace. Czy tak chcace ze nie mozna sie juz wycofac. Czy tak chcace ze ty i
            ja
            > wiemy z pewnoscia ze obydwoje tego chcemy. Czy tak chcace ze nawet ta zluda
            > niepewnosci gdzies trysla. Wtedy znajdujemy sie na drodze ktora prowadzi nas
            w
            > strone seksu , dla zonatych zdrady. Tu juz musimy chyba bardziej zdecydowanie
            > pomyslec czy tego chcemy.

            Tak, alkoo, tak właśnie. Masz rację. Myślę, że nie będziesz musiał powtarzać
            klasy:)


            > Jesli jest to fascynujaca gra, flirt powrot do naszych lat 16 i obydwoje
            > udajemy ze tego niedostrzegamy i nic sie nie stalo, to wtedy latwiej jest
            temu
            > pozwolic wygasnac i wrocic do codziennosci.
            a wiesz, tu się nie zgodzę. Co prawda lubię metodę, że czego nie wypowiem, tego
            nie ma (np. choroba), ale niestety w życiu się to nie sprawdza.
            Chociaż racji trochę w tym jest - może nie chodzi i udawanie przed samym sobą
            (bo to naprawdę nic nie daje, kiedyś udawałam przed sobą, że nie mam dziury w
            zębie, że to tylko taki ciemniejszy kolor, ale jak się posypało, to na całego),
            ale może udawanie przed drugą osobą może coś dać. Wtdey ja myślę, że Ty
            myślisz, że dla mnie to pestka, rozumiem. Tylko, że jak taka gra ma się do
            szczerości - czy jak to nazwałeś: uczciwości.


            > Malgosiu - posluchajmy jak to u innych ...
            Wiem, że już Ci się nie chce gadać i dziękuję, że napisałeś. i to całkiem do
            rzeczy (w mojej opinii, co może niekoniecznie powinno cieszyć, bo jestem
            zakręcona jak twist)
            • a000000 Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 16:44
              mamalgosia napisała:


              >jestem zakręcona jak twist)

              to czym prędzej się odkręć. Absolutnie.
              • mamalgosia Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 19:25
                nie ma szans. Ostatnio tysiąc spraw na głowie i ledwo dyszę, może na Boze
                Narodzenie uda się trochę odetchnąć i odkręcić
                • kochanica-francuza Re: alkoo, jeszcze: 08.11.06, 20:26
                  faire amour, czyli banalnie i przyziemnie - make love
                  • mamalgosia Re: alkoo, jeszcze: 09.11.06, 09:43
                    myślałam, Kochanico, że jesteś bardziej subtelna
                    • kochanica-francuza Re: alkoo, jeszcze: 09.11.06, 14:43
                      mamalgosia napisała:

                      > myślałam, Kochanico, że jesteś bardziej subtelna
                      no bo jestem! lubię flirtować! ale to nie seks!
                      • mamalgosia Re: alkoo, jeszcze: 09.11.06, 14:50
                        no to pisz, gdzie granica
                        • diabollo Re: alkoo, jeszcze: 09.11.06, 18:24
                          mamalgosia napisała:

                          > no to pisz, gdzie granica

                          Nie ma granic. I niech tak zostanie.

                          Kłaniam się nisko.
    • nauma Re: co to jest seks? 09.11.06, 10:04
      Pojęcie seksu każdy definiuje sobie sam. I dla każdego znaczy to co innego. Dla
      Clintona :) np. był to tylko stosunek seksualny. Dla osoby, która jest
      fetyszystą, seksem będzie dotykanie majtek (jesli akurat na ich punkcie ma
      zajawkę), dla Azerki zaś seksem jest wszystko, co służy rozładowaniu popędu
      (nb. seksem w takim razie nie jest pieszczota oralna, jaką robi facet kobitce
      nastawiając się tylko i wyłącznie na dawanie - chyba że mówimy o rozładowaniu
      popędu innej osoby - ale co w sytuacji, gdy pierwsza faza służy li tylko
      pobudzeniu partnerki; czy ta faza seksem jeszcze nie jest?), dla mnie zaś
      seksem może być np. samo patrzenie, jak Luba się rozbiera albo gdy karmimy się
      bitą śmietaną :)
      • mamalgosia Re: co to jest seks? 09.11.06, 20:55
        nauma napisał:

        > Pojęcie seksu każdy definiuje sobie sam. I dla każdego znaczy to co innego.
        Naumo,
        tak właśnie myślałam, ale zapragnęłam uścislenia i zdefiniowania. Ale nie
        wszystko da się zamknąć w ramkach
    • fnoll Re: co to jest seks? 09.11.06, 10:16
      seks to podstawa :)

      popęd wysublimowany w uwielbienie dla figur świętych i ekstaza przy leżeniu
      krzyżem na zimnej posadzce to też seks ;)

      ale gdyby uściślić i tak naukowo sprowadzić do objawów, to seks zaczyna się tam,
      gdzie pobudzenie seksualne, czyli aktywność określonych ośrodków przyjemności w
      mózgu, z którą mogą być skojarzone bardzo różne zachowania
      • mamalgosia Re: co to jest seks? 09.11.06, 21:03
        fnoll napisał:


        >
        > popęd wysublimowany w uwielbienie dla figur świętych i ekstaza przy leżeniu
        > krzyżem na zimnej posadzce to też seks ;)

        No cóż, nie jest to arcysiowe FbB, więc może małe bluźnierstwo nie zaszkodzi.
        Bo przyznam, że i ja o tym myślałam. To znaczy święte figury mi do głowy nie
        przyszły, ale te ekstazy to i owszem. Albo jak się czyta wypowiedzi, dzienniki
        mistyków - to naprawdę słownictwo czasem szokujące.
    • mamalgosia 09.11.06, 20:53
      Dziękuję, całe życie się człowiek uczy...
      • kora3 ;) 24.11.06, 11:26
        Ktoś to juz dobrze napisał Mamałgosiu :)
        Granic nie ma ...
        Oczywiscie sa pewne czynnosci czysto seksualne i temu nie da się zaprzeczyć. Ale
        wszystko zależy od naszej postwy, chemii i wyobraźni :)
        Spojrzenie w oczy przy ludziach w sytuacji sekualnej, czy podanie reki moze miec
        w sobie wiecej seksu, niż cmokasek w usta nawet z przyjacielem, czy przytulenie
        sie do kogoś odmiennej płci pozbawione podtekstu seksualnego.
        Wiem co mówię moja droga :)

        Wiele zalezy też od naszego własnego podejscia do pewnych spraw. Jedni ludzie
        nie toleruja flirtu dla zabawy, czy rozrywki uwazając go niemal za zdradę, inni
        lubią flirtować - spojrzenia spod rzes, komplementy itede i nigdy tych granic
        nie przekraczają. Zauważylam prawidłowośc, ze im bardziej ktos nie toleruje
        flirtu bez dalszego ciągu u innych tym łatwiej jego flirty przerazdaja sie w
        łózkowe romanse. :)

        Dlaczego lubimy flirtowac ? Bo to jest fajne :) W kazdym związku, nawet
        najlepszym, najszcześliwszym i najbardziej zgodnym po pewnym czasie wkrada się
        element nudy, mozesz mnie zbesztać, ale to prawda... I nie mam na myśli nudy
        czysto łóżkowej ( to znaczy braku urozmaicenia sekau, rutyniarstwa, czy braku
        dbałości o pewne szczegóły), ale takiej życiowej. Mamy partnera/rke jest fajnie,
        ale pierwsze uniesienie mineło. Nie zameirzamy niczego zmieniac, ale
        potrzebujemy poczuć wiaterek atrakcyjnosci :) a flirt to doskonałe rozwiązanie
        :) Niczego nie zmienia, nie wchodzi w niczyje życie, nie buduje niczego i nie
        rujnuje, ale bywa miła inspoiracją:) Ważne, by dostrzec kiedy zmierza
        (ewentualnie) ku czemuś "grubszemu" i zdecydować co z tym dalej świadomie, a nie
        na żywioł ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka