halina501
09.11.06, 08:16
Zafascynowana urokiem Tatr czytam książkę Jalu Kurka pt."Księga
Tatr",opowiadającą o życiu ludzi w małej wiosce położonej u ich podnóża.
W pewnym fragmencie książki pisarz opowiada o śmierci Karłowicza,który zginął
spowodowawszy lawinę.
Tak oto opisuje jego samotne wędrówki i ich sens.
"Cisza nie nawiedzona żadnym głosem.Przyroda śpi w zalewie słońca i
sniegu.Taki dzień!Narciarz spoziera dokoła zachwyconym wzrokiem.Kiedy się
wróci na wieczór do domu,ma się w oczach pełno złotego blasku,nieskalanej
bieli,czarnych,wyzebionych grani i przepaśći:oddychać tym mozna przez długi
czas.Piękno nie ginie,utrwalone w sercu,można nim życ i tworzyć.
Karłowicz był uszczęśliwiony.Kto nie byłby szczęśliwy wobec takiego skupienia
piekna,w samotności,która sprzyja poczuciu szczęścia?"
:))