Dodaj do ulubionych

A propos pomysłów R. Giertycha-głos z Łodzi

15.11.06, 08:02
Gaika zalinkowała na forum "Starsze dziecko". Warto zapoznac się z tym głosem.
www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3728043.html
M.
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: A propos pomysłów R. Giertycha-głos z Łodzi 15.11.06, 10:37
      www.youtube.com/watch?v=k4xYAHe9LV4&mode=related&search=
      bez komentarza.
      • maria421 Re: A propos pomysłów R. Giertycha-głos z Łodzi 15.11.06, 11:02
        Niesamowite! Dawanie dzieciom oleju do picia, sypania im pieprzu na jezyk,
        dyzurne spodnice i sweterki, odbieranie komorek...
        A jednak skutkuje!
        • stephen_s Re: A propos pomysłów R. Giertycha-głos z Łodzi 15.11.06, 11:03
          > Niesamowite! Dawanie dzieciom oleju do picia, sypania im pieprzu na jezyk,
          > dyzurne spodnice i sweterki, odbieranie komorek...
          > A jednak skutkuje!

          Proponuję przeczytać ten tekst uważnie i zastanowić się, czym te pomysły się od
          pomysłów Giertycha różnią. Bo się różnią.
          • maria421 Re: A propos pomysłów R. Giertycha-głos z Łodzi 15.11.06, 14:04
            stephen_s napisał:

            > Proponuję przeczytać ten tekst uważnie i zastanowić się, czym te pomysły się
            od
            > pomysłów Giertycha różnią. Bo się różnią.
            >
            Oczywiscie. Nie slyszalam, zeby Giertych proponowal podawanie oleju do picia,
            pieprzu na jezyk czy trzymania dyzurnych spodnic i sweterkow do zakrywania
            golizny.
            Gdyby to zaproponowal to dopiero podniosl by sie lament!

            Niemniej jednak stosowane przez owa pania metody skutkuja! Dyscyplina skutkuje!
            Nawet dosyc drastyczne metody skutkuja i nie wyrzadzaja dzieciom szkody...

            Moze wiec w koncu nalezy zmienic punkt widzenia?
        • maika7 Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 11:15
          Proponuje skupić sie tez na postawie nauczycieli i dyrekcji w tych i dalszych
          fragmentach:

          - Zorientowaliśmy się z kadrą dość szybko, że brakuje nam wiedzy do pracy z taką
          młodzieżą. Trzeba było się pouczyć.
          Czego?
          Wszystkiego: pedagogiki, psychologii, diagnozowania dysleksji i dysgrafii, żeby
          jednym dzieciakom pomóc, a drugim nie dać się nabrać na fikcyjne schorzenie,
          które ułatwia zdanie egzaminu. Wszyscy nauczyciele mają za sobą
          40-godzinny kurs z pracy z uczniem trudnym, uczymy się o ADHD. Trzeba było
          działać, a nikogo z nas nie stać na wszystkie kursy. Więc każdy się uczył czegoś
          innego, a potem siedzieliśmy razem w szkole do 20 i każdy mówił innym, czego się
          dowiedział, a co się może wszystkim przydać. Tak sobie pomagaliśmy.

          -Dyżury nauczycieli na korytarzach, ale nie takie na papierze. Woźna na każdym
          piętrze, także podczas lekcji. Jak uczeń wychodzi na korytarz, jest pod kontrolą
          [.....] Prosta rzecz - cały czas ograniczamy uczniom możliwość zrobienia czegoś
          głupiego.

          -Śmiem twierdzić, że po szkoleniach żaden mój nauczyciel nie zlekceważy
          nietypowych zachowań dziecka - ospałości czy nadpobudliwości.

          -Gdy ja albo inny nauczyciel widzi pod szkołą auto, które stoi bez sensu dłuższy
          czas, na wszelki wypadek dzwonię na komendę i proszę, żeby mi to sprawdzili.

          -Nauczyciel poczuł, że jeden z uczniów prowokuje go, kopiąc pod stołem, a drugi
          nagrywa telefonem. Nie czekał, aż mu puszczą nerwy albo ktoś założy mu kosz na
          głowę. Bez słowa zszedł do mnie i powiedział, co się dzieje. Po chwili byłam w
          klasie.

          -Ale z drugiej strony wiedzą, że jak nauczyciel zrobiłby im krzywdę, to też "nie
          ma zmiłuj". Jeśli uczeń na lekcji pisze list do kolegi czy koleżanki, to
          nauczyciele znają procedurę: zabrać i wyrzucić do kosza, ale bez czytania. Bo
          nie pozwolimy przeszkadzać innym na lekcjach, ale nie kompromitujemy Jasia przed
          klasą, co on tam do Kasi wysmarował. Takie drobiazgi, ale ważne.

          Tam nie wymaga sie tylko od mlodziezy, tam wymaga się przede wszystkim od kadry.
          Warto zaznaczyć, ze rzecz dotyczy mlodziezy z poważnymi problemami. A jednak
          nikt im za kare nie każe myć toalet (jesli sami ich nie zapaskudzą)

          M.
          • a000000 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 11:42
            Ci nauczyciele mieli do wyboru - albo zabrać się za skuteczne działanie - albo
            zwariować i zginąć. Wzięli się do roboty - czyli : dowiedzieli się od
            psychologów, jak należy tak trudną młodzież traktować, aby ci zrozumieli, że
            muszą się podporządkować.

            Ja już nie wiem, co należy robić. Może szkoły likwidować? jeśli nauczyciele
            zaczną chodzić na zieloną trawkę - zaczną poważniej traktować swoje szkolne
            obowiązki. Jeśli uczniowie będą wiedzieli, że NIE MUSZĄ chodzić do szkoły.... to
            zaczną inaczej tą szkołę traktować - nie jako przymus i zło konieczne do
            odbębnienia - tylko miejsce do zdobywania wiedzy??

            Nie wiem jak, ale działać trzeba natychmiast, skoro "młodzież" posuwa się do
            takich "żartów" jak z obrazka.....

            > [.....]Prosta rzecz - cały czas ograniczamy uczniom możliwość zrobienia czegoś
            > głupiego.

            Właśnie - czyli DOZÓR. Nie zaufanie i partnerstwo - tylko dozór.
            • maika7 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 12:53
              > Ci nauczyciele mieli do wyboru - albo zabrać się za skuteczne działanie - albo
              > zwariować i zginąć.

              Kazdy nauczyciel własciwie stoi przed takim wyborem - albo praca, albo...

              > Nie wiem jak, ale działać trzeba natychmiast, skoro "młodzież" posuwa się do
              > takich "żartów" jak z obrazka.....

              Mlodziez posuwa sie do takich "żartów", do jakich uważa, że może sobie pozwolić....

              > Właśnie - czyli DOZÓR. Nie zaufanie i partnerstwo - tylko dozór.

              Azerko, tak, jak pisze Stefan, dyscyplina w wykonaniu tej pani tosrodek
              wychowawczy, a nie cel. Zaufanie tez - o nim pisze w tym artykule. I o szacunku
              dla ucznia jako czlowieka. O ochronie jego prywatności. Natomiast jasno wyznacza
              granice, ktorych przekroczyć nie wolono i bardzo skutecznie tego pilnuje. Ale
              nie wolno ich przekroczyc tez nauczycielom.

              M.
              • a000000 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 14:11
                maika7 napisała:.
                >
                > Azerko, tak, jak pisze Stefan, dyscyplina w wykonaniu tej pani tosrodek
                > wychowawczy, a nie cel. Zaufanie tez - o nim pisze w tym artykule.

                Ależ oczywiście. Nie wiem, kto Wam nagadał, że dla Giertycha dyscyplina jest
                celem samym w sobie aby upokorzyć uczniów. Ja tego faceta też nie cierpię, ale
                przypisywanie mu takich głupot to już przesada.


                >I o szacunku
                > dla ucznia jako czlowieka. O ochronie jego prywatności.

                Również tego, który sam swą "prywatność" wystawił na widok publiczny (w linku)?
                Co ja mam w nim szanować?


                >Natomiast jasno wyznacza
                > granice, ktorych przekroczyć nie wolono i bardzo skutecznie tego pilnuje. Ale
                > nie wolno ich przekroczyc tez nauczycielom.

                O to chodzi w życiu KAŻDEGO!!! I o tym powinni nauczać również RODZICE - a nie
                chować bezstresowego bandziora....lub głupka. KAŻDY człowiek ma wyznaczone
                granice, po przekroczeniu których rozpoczyna się proces degradacji. Tym bardziej
                mnie zdumiewa zachowanie ludzi, którzy TEORETYCZNIE z powodu swojego wieku
                powinni tą sprawę mieć już przemyślaną i zrozumianą. Gimnazjalista przebrany za
                psychopatę z horroru i pokazujący swe genitalia nauczycielce i klasie, to nie
                małe, przedszkolne dziecko. Ciekawa jestem motywacji tych "młodzianów" - wszak
                film został nakręcony nieprzypadkowo i umieszczony w necie. Najwyraźniej był
                aktor, był operator, byli widzowie, jeden nawet tak pochylony aby nie zasłaniać
                sceny... pewnie i reżyser też był. Nic, tylko chwalić młódź za inicjatywę i
                organizację....
                • maika7 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 14:24
                  > Nie wiem, kto Wam nagadał, że dla Giertycha dyscyplina jest
                  > celem samym w sobie aby upokorzyć uczniów. Ja tego faceta też nie cierpię, ale
                  > przypisywanie mu takich głupot to już przesada.

                  Azerko, nie interpretuje dzialan RG, że sa sierowane na UPOKORZENIE uczniów,
                  tylko na dyscycypline dla dyscypliny. Dla pokazania wladzy. Pan Minister malo
                  mowi o kadrze nauczycielskiej, mało mowi o wspołpracy (za to mówi o
                  wizytacjach...) z rodzicami. Duzo natomiast mowi o samym karaniu. I to w taki
                  sposób, że mam wrażenie, ze głownie o karanie a nie wychowywanie chodzi.

                  > Również tego, który sam swą "prywatność" wystawił na widok publiczny (w
                  linku)? Co ja mam w nim szanować?

                  Azerko, w szkole z Łodzi chyba nie dzieli się uczniów, na tych, ktorych się
                  szanuje i tych, ktorych sie nie szanuje. Przekroczyłeś wyznaczone granice -
                  wiesz jakie ponosisz konsekwencje - tyle.


                  > O to chodzi w życiu KAŻDEGO!!! I o tym powinni nauczać również RODZICE - a nie
                  > chować bezstresowego bandziora....lub głupka. KAŻDY człowiek ma wyznaczone
                  > granice, po przekroczeniu których rozpoczyna się proces degradacji.

                  Ale często rodzice nie ucza tego. Dlatego fajnie, że czasem trafia sie sensowni
                  wychowawcy...


                  > Tym bardziej
                  > mnie zdumiewa zachowanie ludzi, którzy TEORETYCZNIE z powodu swojego wieku
                  > powinni tą sprawę mieć już przemyślaną i zrozumianą. Gimnazjalista przebrany za
                  > psychopatę z horroru i pokazujący swe genitalia nauczycielce i klasie, to nie
                  > małe, przedszkolne dziecko.

                  Sorry, dla mnie to oprocz o uczniu, świadczy tez i o szkole. Widac nie ma tam
                  jasnych granic... Az chce mi się powiedzieć "teraz poczekamy na kubeł na głowie
                  tej nauczycielki i będziemy się użalać, jaka młodzież jest zepsuta".

                  M.
                  • a000000 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 14:31
                    ależ oczywiście, że szkoła też jest winna! przecież teka degradacja ucznia
                    następuje powoli. Jeśli nauczyciel dla świętego spokoju, lub własnej indolencji
                    - nie widzi, nie potrafi..... ma kubeł śmieci na głowie.

                    Ktoś w radio powiedział: w gimnazjum dzieciaki są jak pieski urządzające swoje
                    NOWE stado - każdy chce objąć przywództwo. Gdy nie było gimnazjum - dzieci się
                    znały od dawna, z podwórka również, hierarchie były już ustalone. Gimnazjum to
                    teren nowy, w którym każdy ma szanse na swoje pięć minut - i walczą, w środkach
                    nie przebierając.

                    Ciężki jest los tej młodzieży, która do szkoły idzie po wiedzę.
                  • maria421 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 14:41
                    maika7 napisała:

                    > Azerko, nie interpretuje dzialan RG, że sa sierowane na UPOKORZENIE uczniów,
                    > tylko na dyscycypline dla dyscypliny. Dla pokazania wladzy. Pan Minister malo
                    > mowi o kadrze nauczycielskiej, mało mowi o wspołpracy (za to mówi o
                    > wizytacjach...) z rodzicami. Duzo natomiast mowi o samym karaniu. I to w taki
                    > sposób, że mam wrażenie, ze głownie o karanie a nie wychowywanie chodzi.

                    Jezeli dyscyplina ma sens (co juz nawet Ty i Stefan przyznajecie), to
                    twierdzenie ze minister zada dyscypliny dla dyscypliny nie ma sensu i jest
                    tylko wyrazem uprzedzenia do ministra.
                    Zaznaczam, ze Giertycha nie lubie i ze uwazam ze jego nominacja na ministra
                    szkolnictwa jest wielka pomylka, ale to nie znaczy ze musze mu z tego powodu
                    przypisywac jakies sadystyczne zapedy wobec mlodziezy szkolnej.

                    • maika7 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 14:59
                      > Jezeli dyscyplina ma sens (co juz nawet Ty i Stefan przyznajecie), to
                      > twierdzenie ze minister zada dyscypliny dla dyscypliny nie ma sensu i jest
                      > tylko wyrazem uprzedzenia do ministra.

                      Mario, ja zawsze byłam za dyscypliną, za okresleniem granic, za ich
                      egzekwowaniem i za ponoszeniem konsekwencji swoich dokonań. Ale nigdy nie byłam
                      za dyscypliną rozumianą jako wojskowy dryl (poza wyjątkowymi wypadkami).
                      Natomiast Minister zwraca szczególna uwage na dyscyplinę nawet tam, gdzie jej
                      nie trzeba zwiększać. Miesza mu sie młodziez z faktycznymi problemami z
                      mlodzieżą bez problemów. Chce ucznia schludnego, przytakujacego, siedzącego po
                      22-giej w domu itd.. Nauczycielom mowi o dyscyplinowaniu, a nie mówi o pomocy im
                      w pracy, o polepszeniu warunków pracy, o zapleczu psychologiczno-pedagogicznym.

                      Zalinkowalam ten artykuł, żeby pokazać, że Minister tak na prawdę nie proponuje
                      chyba nic nowego poza wprowadzeniem godziny "policyjnej"

                      M.


                      • maria421 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 15:19
                        maika7 napisała:


                        > Mario, ja zawsze byłam za dyscypliną, za okresleniem granic, za ich
                        > egzekwowaniem i za ponoszeniem konsekwencji swoich dokonań. Ale nigdy nie
                        byłam
                        > za dyscypliną rozumianą jako wojskowy dryl (poza wyjątkowymi wypadkami).

                        Maiko, zakaz komorek Z KAMERAMI to jest wojskowy dryl?
                        Noszenie mundurkow w szkole to jest dryl?

                        > Natomiast Minister zwraca szczególna uwage na dyscyplinę nawet tam, gdzie jej
                        > nie trzeba zwiększać. Miesza mu sie młodziez z faktycznymi problemami z
                        > mlodzieżą bez problemów. Chce ucznia schludnego, przytakujacego, siedzącego po
                        > 22-giej w domu itd..

                        Czy przypadkiem nie nadinterpretujesz?

                        Nauczycielom mowi o dyscyplinowaniu, a nie mówi o pomocy i
                        > m
                        > w pracy, o polepszeniu warunków pracy, o zapleczu psychologiczno-
                        pedagogicznym.

                        Wydaje mi sie, ze polepszenie warunkow pracy nauczyciela to rowniez danie mu
                        pewnosci, ze nie musi sie bac uczniow...

                        > Zalinkowalam ten artykuł, żeby pokazać, że Minister tak na prawdę nie
                        proponuje
                        > chyba nic nowego poza wprowadzeniem godziny "policyjnej"

                        • maika7 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 18:32
                          > Maiko, zakaz komorek Z KAMERAMI to jest wojskowy dryl?
                          > Noszenie mundurkow w szkole to jest dryl?

                          Mundurki kazda szkoła może wprowadzić. RG nic nowego nie zrobił w tej kwestii,
                          poza nagadaniem się. Zakaz komórek z kamerami uważam za bezsensowny - o tym juz
                          rozmawiałysmy. Wojskowy dryl - tak, jesli wszystko ma byc pod kontrolą w każdej
                          szkole.


                          > Czy przypadkiem nie nadinterpretujesz?

                          Chciałabym, żebyś miała rację i chciałabym, żeby to była tylko moja
                          nadinterpretacja.


                          > Wydaje mi sie, ze polepszenie warunkow pracy nauczyciela to rowniez danie mu
                          > pewnosci, ze nie musi sie bac uczniow...

                          A musi się bać? NIE MUSI. Giertych nic tu zasadniczo nie zmienia. Natomiast nie
                          poprawia (nie daje narzędzi do rozwiązywania) problemów, tylko chce wyłapywać
                          "groźne jednostki". I osadzać w specjalnych szkołach, na miejsce do których może
                          będzie się czekało - jak obecnie - kilka miesięcy.....

                          M.
                          • maria421 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 18:52
                            maika7 napisała:

                            > Wojskowy dryl - tak, jesli wszystko ma byc pod kontrolą w każdej
                            > szkole.
                            > Chciałabym, żebyś miała rację i chciałabym, żeby to była tylko moja
                            > nadinterpretacja.

                            Maiko, a jednak mocno nadinterpretujesz.
                            Mundurki i komorki to nie jest "wszystko".

                            Moja znajoma i jej maz byli przez rok w angielskim prywatnym collegu. To byl
                            dopiero dryl! I to za jakie pieniadze!

                            > A musi się bać? NIE MUSI.

                            Moze i nie musi, ale faktem jest, ze sie boi.
                            Boi sie, bo jemu nie wolno nic, uczniowi wolno wlasciwie wszystko.

                            Giertych nic tu zasadniczo nie zmienia. Natomiast nie
                            > poprawia (nie daje narzędzi do rozwiązywania) problemów, tylko chce wyłapywać
                            > "groźne jednostki". I osadzać w specjalnych szkołach, na miejsce do których
                            moż
                            > e
                            > będzie się czekało - jak obecnie - kilka miesięcy.....

                            Wroce znowu do przykladu berlinskiej szkoly ktora jest chroniona przez policje.
                            Z calej tej szkoly zrobiono "szkole pod specjalnym nadzorem". Wolisz takie
                            rozwiazanie zamiast przeniesienia paru lobuzow do innej szkoly?

                            • maika7 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 19:04
                              > Maiko, a jednak mocno nadinterpretujesz.
                              > Mundurki i komorki to nie jest "wszystko".

                              Mario, o "komórkach i mundurkach" to posmiac sie można. Mi chodzi o cały
                              program, w którym Minister - jak juz pisałam głownie wyważa otwarte drzwi (bo
                              nauczyciele maja możliwości i narzędzia dyscyplinujace), a jego nowe propozycje
                              raczej nie rokują radykalnej poprawy sytuacji w polskich szkołach. Aha - nie
                              krytykuje wszystkich pomysłów Ministra.

                              > Moja znajoma i jej maz byli przez rok w angielskim prywatnym collegu. To byl
                              > dopiero dryl! I to za jakie pieniadze!

                              Książe Harry (?) tez był......

                              > Moze i nie musi, ale faktem jest, ze sie boi.
                              > Boi sie, bo jemu nie wolno nic, uczniowi wolno wlasciwie wszystko.

                              No własnie to jest BZDURA!!! I nie wiem dlaczego ciągle funkcjonujaca. Piszesz,
                              jakbyś nie czytała choćby tego zalinkowanego artykułu.


                              > Wroce znowu do przykladu berlinskiej szkoly ktora jest chroniona przez policje.
                              > Z calej tej szkoly zrobiono "szkole pod specjalnym nadzorem". Wolisz takie
                              > rozwiazanie zamiast przeniesienia paru lobuzow do innej szkoly?

                              Łobuzów się przenosi. Bez inicjatyw Giertycha. Tyle, że brakuje miejsc, kadry
                              itp. i uczeń z decyzja czeka na miejsce chodząc do swojej szkoły.... Znowu
                              wyważanie otwartych drzwi.... Szumne powoływanie specjalnych szkół, zamiast
                              usprawnienia tego, co jest.

                              M.
          • stephen_s Ja bym jeszcze dodał, że... 15.11.06, 12:14
            ... generalnie owa pani, choć niektóre rozwiązania są zbliżone do
            giertychowskich, to tak naprawdę wychodzi z kompletnie odmiennej filozofii.

            Owa pani jasno stwierdza, że to, co dzieje się w szkołach, to efekt szerszych
            problemów społecznych. Ona przecież mówi, że co z tego, że przez 5 godzin w
            szkole młodzież będzie siedzieć cicho - jeśli po szkole będą rozrabiać na
            podwórzach? To ją zdecydowanie różni od Giertycha, który za wszystko, co dzieje
            się w szkole, obwinia "liberalne metody wychowacze" - i twierdzi, że wystarczy
            przywrócić w szkołach rygor, a będzie świetnie. Giertych jest zwolennikiem drylu
            jako metody wychowawczej - owa pani pokazuje, że dryl jest bez sensu, bo po
            szkole, gdy "drylującego" nauczyciela juz przy dziecku nie będzie, wszystko
            zacznie się na nowo.

            Owszem, ta pani stosuje miejscami dość rygorystyczne metody - ale każde
            zastosowanie rygoru jest u niej przemyślane, ma określoną rolę. Czyli: zakaz
            rozmawiania przez komórki na lekcjach - tak, ale cąłkowity zakaz komórek w
            szkołach - już nie. Rekwirowanie liścików pisanych na lekcjach - tak, ale bez
            czytania i ośmieszania ich autorów. Zwracanie uczniom uwagi na strój - tak, ale
            bez zbędnego poniżania. Naprawianie poczynionych przez ucznia szkód - tak, ale
            już mycie kibli za karę - nie. To są wszystko tak naprawdę bardzo subtelnie
            wyważone metody, dbające i o dyscyplinę, i o - tak tak! - godność uczniów. No i
            to wszystko działa w otoczce bardziej pozytywnych działań, jak zajęcia
            pozalekcyjne, walka z narkotykami w szkole itd. Dla tej pani dyscyplina jest
            jednym ze ŚRODKÓW wychowawczych.

            Tymczasem dla Giertycha dyscyplina jest CELEM, on jest przekonany, że rozwiąze
            ona wszystkie szkolne problemy. I nie zastanawia się, jak ją wyważyć - on po
            prostu chce maksymalnego rygoru. Mundurki! Zakaz wnoszenia komórek! Mycie kibli
            dla łobuzów! Słowem: zgnoić smarkaczy, będziemy uczyć ich posłuszeństwa!

            To jest zupełnie co innego, porównywanie owej pani z Giertychem jest kompletnym
            nieporozumieniem.
            • maria421 Re: Ja bym jeszcze dodał, że... 15.11.06, 14:09
              stephen_s napisał:


              >
              > Tymczasem dla Giertycha dyscyplina jest CELEM, on jest przekonany, że rozwiąze
              > ona wszystkie szkolne problemy. I nie zastanawia się, jak ją wyważyć - on po
              > prostu chce maksymalnego rygoru.

              Stefan, to juz jest tylko i wylacznie Twoja wlasna interpretacja.
              • stephen_s Re: Ja bym jeszcze dodał, że... 15.11.06, 14:54
                > Stefan, to juz jest tylko i wylacznie Twoja wlasna interpretacja.

                Tak jak i TWOJĄ WŁASNĄ INTERPRETACJĄ jest, że Gietychowi o to nie chodzi.

                Ja tego człowieka dość często widuję w TV, też często słuchałem wypowiedzi
                innych ludzi z jego środowiska (np. Wierzejski) - i naprawdę, nie widzę u niego
                tej subtelności i głębszej refleksji, jaką widać u owej pani z artykułu. Moim
                zdaniem Giertych chce dyscypliny dla samej dyscypliny, nie stoi za tym zadna
                refleksja pedagogiczna. Zresztą, jak mogłaby stać, skoro Giertych nie jest
                pedagogiem???

                BTW. Widzę, że kompleknie zignorwałaś wszystkie te miejsca w mojej wypowiedzi,
                gdzie dokładnie wskazałem, gdzie pani z artykułu różni się od Giertycha. Oraz,
                przy okazji, od Ciebie. Tymczasem ta pani napisała parę rzeczy, które zadają
                kompletnie kłam temu, co Ty piszesz (vide jej podejście do komórek)... Ale
                oczyuwiście, te elementy tekstu zignorowałaś, natomiast uczepiłaś się tej soli
                na jezyk, by udowodnić, że pani proponuje to samo, co Ty, czy Giertych. Otóż
                NIE, NIE PROPONUJE - jakkolwiek byś jej wypowiedzi nie próbowała przeinaczyć.
                • maria421 Re: Ja bym jeszcze dodał, że... 15.11.06, 15:12
                  stephen_s napisał:


                  > Tak jak i TWOJĄ WŁASNĄ INTERPRETACJĄ jest, że Gietychowi o to nie chodzi.

                  Stefan, jak juz wczesniej napisalam, jezeli dyscypilna ma sens, to pisanie o
                  tym, ze minister proponuje dyscypline dla dyscypliny jest bez sensu.
                  Poza tym powinienes postarac sie udowodnic, ze jemu tylko i wylacznie chodzi o
                  dyscypline dla dyscypliny.

                  > Ja tego człowieka dość często widuję w TV, też często słuchałem wypowiedzi
                  > innych ludzi z jego środowiska (np. Wierzejski) - i naprawdę, nie widzę u
                  niego
                  > tej subtelności i głębszej refleksji, jaką widać u owej pani z artykułu. Moim
                  > zdaniem Giertych chce dyscypliny dla samej dyscypliny, nie stoi za tym zadna
                  > refleksja pedagogiczna. Zresztą, jak mogłaby stać, skoro Giertych nie jest
                  > pedagogiem???

                  To by oznaczalo, ze my tez nie powinnismy na te tematy sie wypowiadac, bo nie
                  jestesmy pedagogami. Czy tak?
                  >
                  > BTW. Widzę, że kompleknie zignorwałaś wszystkie te miejsca w mojej wypowiedzi,
                  > gdzie dokładnie wskazałem, gdzie pani z artykułu różni się od Giertycha. Oraz,
                  > przy okazji, od Ciebie. Tymczasem ta pani napisała parę rzeczy, które zadają
                  > kompletnie kłam temu, co Ty piszesz (vide jej podejście do komórek)... Ale
                  > oczyuwiście, te elementy tekstu zignorowałaś, natomiast uczepiłaś się tej soli
                  > na jezyk, by udowodnić, że pani proponuje to samo, co Ty, czy Giertych. Otóż
                  > NIE, NIE PROPONUJE - jakkolwiek byś jej wypowiedzi nie próbowała przeinaczyć.
                  >
                  Stefan pokaz mi, gdzie ja twierdze, ze owa pani proponuje to samo co ja czy
                  Giertych.
                  Osobiscie nie przypominam sobie, abym proponowala sol, pieprz czy oliwe albo
                  dyzurne ciuszki.

                  Metody tej pani sa bardziej drastyczne niz proponowany przez Giertycha zakaz
                  komorek Z KAMERAMI w szkole czy nakaz mundurkow.Ale poniewaz pani ta w ten
                  sposob osiaga sukces, poniewaz ma juz pozytywne doswiadczenie w stosowaniu
                  takich metod, wiec Ty do jej metod podchodzisz ze zrozumieniem, natomiast
                  metody proponowane przez Giertycha z gory przekreslasz.
                  • stephen_s Re: Ja bym jeszcze dodał, że... 15.11.06, 15:32
                    > Poza tym powinienes postarac sie udowodnic, ze jemu tylko i wylacznie chodzi o
                    > dyscypline dla dyscypliny.

                    Jak mam to "udowodnić"? Powtarzam: widuję jego i innych przedstawicieli LPR dość
                    często w mediach (będę złośliwy: przypuszczam, że znacznie częściej od Ciebie).
                    Miałem dość okazji, by wyrobić sobie zdanie na temat jego poglądów...

                    > To by oznaczalo, ze my tez nie powinnismy na te tematy sie wypowiadac, bo nie
                    > jestesmy pedagogami. Czy tak?

                    Będę brutalny: myślę, jak jako bądź co bądź psycholog, jednak trochę więcej wiem
                    na temat psychiki dorastajacego człowieka, niż Roman Giertych, który jest z
                    wykształcenia prawnikiem.

                    > Stefan pokaz mi, gdzie ja twierdze, ze owa pani proponuje to samo co ja czy
                    > Giertych.

                    Mario, cała Twoja działalność w tym wątku zaczęła się od triumfowania, że
                    dyscyplina jednak działa itd. Jak rozumiesz, traktujesz tę panią jako
                    potwierdzenie swoich teorii... co jest oczywistym ignorowaniem przez Ciebie
                    faktu, ze ta pani mówi zupełnie przeciwne rzeczy, niż Ty! Ty przecież np.
                    uważasz, że należy całkowicie zakazać komórek w szkołach - sprawdź, z łaski
                    swojej, co owa pani o tej kwestii mówi... Bo mówi to samo, co JA Ci mówiłem - i
                    co odrzuciłaś.

                    Więc skoro ta pani tak Ci się podoba, to zastanów się nad wszystkim, co ona
                    mówi. Bo jak na razie to widzę, że z długiego tekstu wzięłaś jedynie te
                    fragmenty, gdzie owa pani mówi o dyscyplinie - a ignorujesz wszystko inne.

                    > Metody tej pani sa bardziej drastyczne niz proponowany przez Giertycha zakaz
                    > komorek Z KAMERAMI w szkole czy nakaz mundurkow.Ale poniewaz pani ta w ten
                    > sposob osiaga sukces, poniewaz ma juz pozytywne doswiadczenie w stosowaniu
                    > takich metod, wiec Ty do jej metod podchodzisz ze zrozumieniem, natomiast
                    > metody proponowane przez Giertycha z gory przekreslasz.

                    Bzdura. Po pierwsze, nie przekreślam wszystkim rzeczy proponowanych przez
                    Giertycha. Po drugie, te rzeczy, które przekreślam, są albo BARDZIEJ DRASTYCZNE
                    od tego, co stosuje owa pani (np. mycie kibli), albo zwyczajnie BEZ SENSU (jak
                    owe idiotyczne obwinianie komórek z kamerą za zło w szkole).
                    • maria421 Re: Ja bym jeszcze dodał, że... 15.11.06, 16:12
                      stephen_s napisał:


                      > Będę brutalny: myślę, jak jako bądź co bądź psycholog, jednak trochę więcej
                      wie
                      > m
                      > na temat psychiki dorastajacego człowieka, niż Roman Giertych, który jest z
                      > wykształcenia prawnikiem.

                      A moze ja, jako osoba ktora wychowala dziecko wie cos wiecej od Ciebie?
                      BTW. czy Giertych ma dzieci?

                      > Mario, cała Twoja działalność w tym wątku zaczęła się od triumfowania, że
                      > dyscyplina jednak działa itd. Jak rozumiesz, traktujesz tę panią jako
                      > potwierdzenie swoich teorii... co jest oczywistym ignorowaniem przez Ciebie
                      > faktu, ze ta pani mówi zupełnie przeciwne rzeczy, niż Ty! Ty przecież np.
                      > uważasz, że należy całkowicie zakazać komórek w szkołach - sprawdź, z łaski
                      > swojej, co owa pani o tej kwestii mówi... Bo mówi to samo, co JA Ci mówiłem -
                      i
                      > co odrzuciłaś.
                      >
                      > Więc skoro ta pani tak Ci się podoba, to zastanów się nad wszystkim, co ona
                      > mówi. Bo jak na razie to widzę, że z długiego tekstu wzięłaś jedynie te
                      > fragmenty, gdzie owa pani mówi o dyscyplinie - a ignorujesz wszystko inne.

                      Stefan, TAK, zawsze mowilam ze dyscyplina jest konieczna. I dlatego nie
                      demonizuje Giertycha i dlatego triumfuje ze i w praktyce w lodzkiej szkole to
                      sie sprawdza.
                      Ty natomiast uczepiles sie jednego szczegolu- czyli tego, ze owa pani
                      generalnie nie zakazuje komorek w szkolach. Jak widac, nie wyciagnales zadnego
                      wniosku z faktu, ze ta pani zwraca nuwage rodzicom na to, ze drogie komorki ( w
                      domysle te z kamera) sa dzieciom zbedne.

                      > Bzdura. Po pierwsze, nie przekreślam wszystkim rzeczy proponowanych przez
                      > Giertycha.

                      A, to cos nowego...

                      Po drugie, te rzeczy, które przekreślam, są albo BARDZIEJ DRASTYCZNE
                      > od tego, co stosuje owa pani (np. mycie kibli),

                      Musialo mi cos umknac. Giertych mowil o myciu kibli?

                      albo zwyczajnie BEZ SENSU (jak
                      > owe idiotyczne obwinianie komórek z kamerą za zło w szkole).

                      Bez sensu jest Twoja interpretacja zakazu przynoszenia komorek z kamera do
                      szkoly.
          • maria421 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 14:06
            Zwrocilam uwage tez na druga strone, Maiko. Wreszcie nauczyciele nie boja sie
            uczniow!
            • maika7 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 14:26
              > Zwrocilam uwage tez na druga strone, Maiko. Wreszcie nauczyciele nie boja sie
              > uczniow!

              Jakie "wreszcie"? Ta pani jest tam dyrektorką od prawie 10 lat... I nie sa to
              jej nowe pomysly z inspiracji RG..

              M.
              • maria421 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 14:57
                maika7 napisała:


                > Jakie "wreszcie"? Ta pani jest tam dyrektorką od prawie 10 lat... I nie sa to
                > jej nowe pomysly z inspiracji RG..
                >
                Wydaje mi sie, ze gdyby jednak nie "inspiracja" Giertycha, to ten artykul moze
                by sie wcale nie ukazal, a ta pani i jej wspolpracownicy nie otrzymywaliby
                dzisiaj tyle poklasku.

                Maiko, wiadomo juz ze eksperyment bezstressowego, antyautorytarnego wychowania
                sie nie powiodl.
                Niemcy zamykali oczy do czasu kiedy nauczyciele jednej z niemieckich szkol
                skapitulowali przed uczniami nie wahajacymi sie rozwiazywac konflikty z
                nauczycielami za pomoca piesci... Nauczyciele zazadali zamkniecia szkoly, ale
                skonczylo sie tylko na tym, ze przydzielono szkole ochrone policji.

                Zastanow sie dlaczego ten sam mlodzieniec, ktory nie uznaje zadnego autorytetu
                w szkole, jest bardzo podatny na autorytet grupy czy gangu? Dlaczego jest mu
                posluszny?
                Moze wiec jednak mlody czlowiek potrzbuje dyscypliny i autorytetu, dazy do
                niego, ceni go? I jezeli nie znajdzie ZDROWEJ dyscypliny, ZDROWEGO autorytetu w
                rodzinie czy w szkole, to poszuka go gdzie indziej?

                • maika7 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 15:06
                  > Wydaje mi sie, ze gdyby jednak nie "inspiracja" Giertycha, to ten artykul moze
                  > by sie wcale nie ukazal, a ta pani i jej wspolpracownicy nie otrzymywaliby
                  > dzisiaj tyle poklasku.

                  Nie o poklask chodzi, tylko o pokazanie, że kubly na glowach mają czasem
                  nauczyciele na własna prośbę.

                  > Maiko, wiadomo juz ze eksperyment bezstressowego, antyautorytarnego wychowania
                  > sie nie powiodl.

                  Mario, u nas chyba nigdy nie było bezstresowego wychowania. To nie ta kultura. W
                  naszej 'dziateczki bić nalezy". I ta opcja "ma sie dobrze". Wiekszośc
                  przestępoców wywodzi się z rodzin stosujących bardzo represyjne wychowywanie,
                  lub nie stosujących żadnego wychowywania.

                  > Zastanow sie dlaczego ten sam mlodzieniec, ktory nie uznaje zadnego autorytetu
                  > w szkole, jest bardzo podatny na autorytet grupy czy gangu? Dlaczego jest mu
                  > posluszny?

                  Przyczyn moze być kilka. Najwazniejsza, jaka widzę to brak "mocnej" rodziny.


                  > Moze wiec jednak mlody czlowiek potrzbuje dyscypliny i autorytetu, dazy do
                  > niego, ceni go? I jezeli nie znajdzie ZDROWEJ dyscypliny, ZDROWEGO autorytetu
                  w> rodzinie czy w szkole, to poszuka go gdzie indziej?

                  Przede wszystkim potrzebuje MIŁOŚCI! Miłości i jeszcze raz milości. Bez tego
                  żadna dyscyplina nie pomoże.

                  M.
                  • maria421 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 15:35
                    maika7 napisała:


                    > Nie o poklask chodzi, tylko o pokazanie, że kubly na glowach mają czasem
                    > nauczyciele na własna prośbę.

                    Maiko, czy zaryzykowalabys stwierdzenie, ze czasem dzieci dostaja baty "na
                    wlasna prosbe"? Albo, ze kobiety sa gwalcone "na wlasna prosbe"? Przypuszczam
                    ze nie.

                    > Mario, u nas chyba nigdy nie było bezstresowego wychowania. To nie ta
                    kultura.
                    > W
                    > naszej 'dziateczki bić nalezy". I ta opcja "ma sie dobrze". Wiekszośc
                    > przestępoców wywodzi się z rodzin stosujących bardzo represyjne wychowywanie,
                    > lub nie stosujących żadnego wychowywania.

                    Zgoda. I takich wlasnie szkola musi jakos "wyprostowac".

                    > Przyczyn moze być kilka. Najwazniejsza, jaka widzę to brak "mocnej" rodziny.

                    Tez zgoda. Wiec moze z braku "mocnej rodziny" nalezy stworzyc "mocna szkole"?

                    > Przede wszystkim potrzebuje MIŁOŚCI! Miłości i jeszcze raz milości. Bez tego
                    > żadna dyscyplina nie pomoże.

                    Ale zaden nauczyciel w czasie zajec szkolnych nie moze dac dziecku MILOSCI,
                    jakiej dziecku nie dali rodzice.

                    Uwazam, ze dobry nauczyciel powinien pokazac dziecku, ze nie jest mu ono
                    obojetne, ze jego los jest wazny. Dlatego uwazam, ze nauczyciel ma prawo
                    powiedziec "Wymagam od Ciebie, bo mi na Tobie zalezy".Ma tez prawo
                    powiedziec "Ja tu jestem szefem"...
                    • maika7 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 18:45
                      > Maiko, czy zaryzykowalabys stwierdzenie, ze czasem dzieci dostaja baty "na
                      > wlasna prosbe"? Albo, ze kobiety sa gwalcone "na wlasna prosbe"? Przypuszczam
                      > ze nie.

                      Są chwile, kiedy zaryzykowałabym. Bywało, że dzicko testowało moja cirpliowśc i
                      nie przechodziłam tego testu inaczej, jak w końcu dając klapsa. Jeśli pójdę w
                      miejsce, w którym jest sporo facetów, ktorzy dawno nie widzieli kobity, to
                      zwiększam ryzyko gwałtu. itd. I jesli nie umiem poradzić sobie z grupą
                      nastolatków, bo nier mam talentu pedagogicznego to rezygnuje z zawodu
                      nauczyciela, albo się nie dziwię, że jest mi ciężko. Tak, jak w przypadku wielu
                      innych zawodów - nie wszyscy się do tego nadają. Nie usprawiedliwiam chlopaka,
                      ktory nalożył nauczycielowi kubel na głowę - tylko twierdzę, że być może ten
                      nauczyciel był tam dośc przypadkowo.

                      > Zgoda. I takich wlasnie szkola musi jakos "wyprostowac".

                      Nie tyle musi, co powinna próbować - dlatego powinna mieć "narzędzia" do tego -
                      przede wszystkim w postaci świetnej kadry...

                      > Tez zgoda. Wiec moze z braku "mocnej rodziny" nalezy stworzyc "mocna szkole"?

                      No własnie. Tylko inaczej rozumiemy tę "mocną szkołę".

                      > Ale zaden nauczyciel w czasie zajec szkolnych nie moze dac dziecku MILOSCI,
                      > jakiej dziecku nie dali rodzice.

                      Oczywiście. Ale musimy sobie jasno powiedzieć, że z dzieckiem z deficytami z
                      rodziny pracuje się bardzo trudno i nie mozna stosować w stosunku do nich
                      wyłacznie dyscypliny. Giertych przewiduje mało nagród....

                      > Uwazam, ze dobry nauczyciel powinien pokazac dziecku, ze nie jest mu ono
                      > obojetne, ze jego los jest wazny. Dlatego uwazam, ze nauczyciel ma prawo
                      > powiedziec "Wymagam od Ciebie, bo mi na Tobie zalezy".Ma tez prawo
                      > powiedziec "Ja tu jestem szefem"...

                      Tak i to jest jedna strona. I na niej skupia się Giertych. Natomiast mnostwie
                      nauczycieli NIE ZALEZY na wychowankach - mają ich w ... głębokim powazaniu.... W
                      tej sytuacji dyscyplina na nic sie nie zda.

                      M.
                • stephen_s Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 15:18
                  > Zastanow sie dlaczego ten sam mlodzieniec, ktory nie uznaje zadnego autorytetu
                  > w szkole, jest bardzo podatny na autorytet grupy czy gangu? Dlaczego jest mu
                  > posluszny?

                  Jaki znowu "autorytet gangu"??? Młodych ludzi do gangu nie ciągnie potrzeba
                  autorytetu, ale potrzeba PRZYNALEŻNOŚCI, budowania swojej tożsamości w jakiejś
                  grupie. I na tym polega "ratowanie" młodych ludzi z gangów: poprzez pomaganie im
                  w budowie tej tożsamości w bardziej pozytywnych środowiskach.

                  A zapewniam Cię, że niewielu jest obecnie młodych ludzi, którzy mają ochotę
                  przynależeć do miejsc, gdzie wymaga się od nich podporzadkowania i
                  posłuszeństwa. Dorastajacy człowiek przecież próbuje budować swoja tożsamość
                  jako autonomicznej osoby. Potrzeba autorytetu? W okresie dojrzewania???
                  • maria421 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 15:41
                    stephen_s napisał:


                    > Jaki znowu "autorytet gangu"??? Młodych ludzi do gangu nie ciągnie potrzeba
                    > autorytetu, ale potrzeba PRZYNALEŻNOŚCI, budowania swojej tożsamości w jakiejś
                    > grupie.

                    Ale jak dziala struktura gangu, Stefan? Przeciez to nie jest "Rotary Club"...

                    I na tym polega "ratowanie" młodych ludzi z gangów: poprzez pomaganie i
                    > m
                    > w budowie tej tożsamości w bardziej pozytywnych środowiskach.

                    > A zapewniam Cię, że niewielu jest obecnie młodych ludzi, którzy mają ochotę
                    > przynależeć do miejsc, gdzie wymaga się od nich podporzadkowania i
                    > posłuszeństwa. Dorastajacy człowiek przecież próbuje budować swoja tożsamość
                    > jako autonomicznej osoby. Potrzeba autorytetu? W okresie dojrzewania???

                    Jak najbardziej!
                    Okres dojrzewania to taki czas, w ktorym mlody czlowiek z jednej strony
                    kwestionuje stare autorytety, z drugiej strony jest bardzo podatny na nowe
                    autorytety.
                    • stephen_s Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 15:50
                      > Ale jak dziala struktura gangu, Stefan? Przeciez to nie jest "Rotary Club"...

                      Gang może mieć przywódcę, ale przede jest grupą rówieśniczą - miejscem, gdzie
                      można przynależeć, być członkiem grupy... i owszem, mieć kogoś za autorytet. Ale
                      to posiadanie autorytetu wynika z szerszej potrzeby przynależności! Dlatego
                      młody człowiek może uszanować np. "autorytet gangu", jednocześnie nie szanując
                      autorytetu nauczyciela. Szkoła "oferuje" zupełnie inny rodzaj autorytetu, no i
                      też nie zaspokoaja tej głównej potrzeby - przynależności.

                      Chcesz, by uczeń szanował szkołę na tej samej zasadzie, co szanuje gang? To
                      uświadom sobie, że na pewno nie osiągniesz tego, każąć mu szorować klozet!
                      Powtarzam, kluczem jest tu zaspokojenie potrzeby przynależności młodego
                      człowieka - nei zaspokoisz jej, jeśli nauczyciel będzie dla niego kimś, kto go
                      przede wszystkim każe w poniżający sposób.
                      • maria421 Re: Mario, przyjrzyj sie może i drugiej stronie 15.11.06, 16:18
                        stephen_s napisał:


                        > Chcesz, by uczeń szanował szkołę na tej samej zasadzie, co szanuje gang? To
                        > uświadom sobie, że na pewno nie osiągniesz tego, każąć mu szorować klozet!

                        Skad te Twoje domysly ze ja chce aby uczen szanowal szkole na tej samej
                        zasadzie co szanuje gang?
                        Skad te Twoje domysly na temat tego co ja mysle na temat szorowania kibla przez
                        uczniow, jezeli ani slowa na ten temat nie napisalam?

                        > Powtarzam, kluczem jest tu zaspokojenie potrzeby przynależności młodego
                        > człowieka - nei zaspokoisz jej, jeśli nauczyciel będzie dla niego kimś, kto go
                        > przede wszystkim każe w poniżający sposób.

                        Powiedz mi na jakiej podstawie sadzisz, ze ja jestem za ponizajacymi karami
                        dla uczniow?


      • maika7 Re: A propos pomysłów R. Giertycha-głos z Łodzi 15.11.06, 11:06
        > bez komentarza.

        Komentarz by się przydał, bo nie wiem, co ten przykład ma ilustrować w
        kontekście zalinkowanego artykułu.

        Interesowałby mnie ciąg dalszy.
        Reakcja nauczycieli.


        Azerko, zalinkowany przeze mnie tekst mówi o tym, ze Roman G. wlasciwie wyważa
        otwarte drzwi, bo, jak widac nauczyciele i dyrekcja nie sa bezradni wobec
        agresji. Nie są, jeśli cos z nia robią.



        M.
        • a000000 Re: A propos pomysłów R. Giertycha-głos z Łodzi 15.11.06, 11:31
          A ja bym się chciała dowiedzieć, co się dzieje z polskim społeczeństwem. Jedna
          szkoła i jedna dyrektorka która sobie jakoś radzi - wiosny nie czyni.

          Artykuł czytałam w wydaniu papierowym. A Roman G. nie wyważa otwartych drzwi do
          lasu. Sytuacja jest OKROPNA i coś z tym należy zrobić. Również z nauczycielami,
          którzy czują się bezradni i ....w końcu machają ręką. Odbębnią swoje (jak
          nauczycielka z linku - ona coś dyktuje a klasa własnym życiem żyje), forsę
          zainkasują, i do domciu. A własne dzieci do szkoły ... prywatnej.

          Chwała tej dyrektorce z Łodzi, że miała w sobie tyle energii, samozaparcia,
          talentu w końcu - że potrafiła. Cała rzesza nauczycieli jest zwyczajnie
          WYPALONA.... Przez trzydzieści lat walki z wiatrakami można zwariować.... Dzieci
          coraz to nowe, z nowymi pomysłami, nową energią...a nauczyciele coraz bardziej
          zmęczeni...

          Ja nie chcę słyszeć, że JEDNA nauczycielka sobie poradziła. Ja chcę w końcu
          usłyszeć, że polska szkoła jest wolna od przemocy, że dzieci do niej idą po
          wiedzę, że nauczyciele spokojnie mogą być partnerami i szanować młode osoby - a
          nie nadzorcami imającymi się sposobów rodem z domu wychowawczego.
          Ja chcę w końcu widzieć w szkołach NORMALNOŚĆ.
          • maika7 Re: A propos pomysłów R. Giertycha-głos z Łodzi 15.11.06, 12:45
            > A Roman G. nie wyważa otwartych drzwi do lasu.

            Wyważa. Bo proponuje w wiekszości, to, co nauczyciele juz moga robić.

            > Ja nie chcę słyszeć, że JEDNA nauczycielka sobie poradziła.

            Azerko, nie JEDNA nauczycielka, tylko caly jej zespól. Sama w tej szkole nie
            uczy. I nie tylko o szkołę chodzi - ona wspólpracuje z rodzicami (choć pewnie
            jest to trudne), policja, kuratorium. dziala kompleksowo i nie traktuje szkoły
            jak pracy od 8-mej do 15-stej.
            Mozliwe, że gdyby większośc nauczycieli (dyrektorow?) tak podchodziła do zawodu,
            mniej mielibyśmy teraz problemów. Gdyby wykorzystywano narzedzia, ktore maja, a
            nie mowili, że nic nie moga, bo to NIEPRAWDA.

            M.
          • forumisko Re: A propos pomysłów R. Giertycha-głos z Łodzi 15.11.06, 18:15
            a000000 napisała:

            > A ja bym się chciała dowiedzieć, co się dzieje z polskim społeczeństwem. Jedna
            > szkoła i jedna dyrektorka która sobie jakoś radzi - wiosny nie czyni.

            To ogólnoświatowy trend - teledyski z roznegliżowanymi muzykami i tzw.
            tancerkami, promowanie tzw. bezpiecznego seksu, ośmieszanie religii - potem
            indukowane w ten sposób napięcie seksualne w młokosach znajduje ujście.
            Postanowiono że teraz ludzkość ma się wyżyć w ekscesach seksualnych (takich
            współczesnych igrzyskach).
      • gumpel Szczypta cynizmu 15.11.06, 15:12
        Proces wychowawczy to proces socjalizacyjny: polega na przyswojeniu sobie przez
        młodego człowieka reguł panujących w społeczeństwie, tak by w tym
        społeczeństwie sobie poradził. I to zadanie wychowawcze szkoła - niemal każda
        szkoła - spełnia doskonale. Młody człowiek dzięki grupie rówieśniczej uczy się,
        że musi umieć "ustawić się" w grupie, jak wywalczyć sobie to miejsce, komu musi
        się podlizać by być chronionym, jak zdobywa się "szacunek" innych, co jest
        ważniejsze: wiedza, kasa, czy siła fizyczna, co zrobić by innym zaimponować,
        jak kończy się przyjęcie postawy typu: "laluś pani nauczycielki", jak "naczelny
        klaun klasy", jak "przepraszam, że żyję", a jak "zaraz ci dowalę". Uczy się jak
        oszukiwać by nie być złapanym, komu może dać w mordę a przed kim powinien
        trzymać się z daleka, jakie są w społeczeństwie kryteria oceny kobiety, co to
        jest "sukces", o czym brońBoże nie wolno zapominać. Dowiaduje się co sam jest
        wart w oczach innych, czy sobie w życiu poradzi, jakie są jego mocne, a jakie
        złe strony + wiele, wiele innych bardziej lub mniej przydatnych rzeczy, np. jak
        wyciągnąć pierwiastek z ułamka, gdzie uderzyć, żeby sprawić największy ból, co
        to jest onomatopeja, jak poderwać dziewczynę, dlaczego kamień tonie w wodzie,
        jak obejść filtry rodzinne w InternetExplorerze, kiedy była bitwa pod
        Grunwaldem, czym się różni władza sprawowana przez nauczycielkę od władzy
        sprawowanej przez największego osiłka w klasie, dlaczego liście są zielone, jak
        odróżnić anodę od katody, itd.,itp. Słowem: uczy sie wszystkiego co mu w zyciu
        może sie przydać.

        Dlaczego tak się dzieje: bo jego szkoła nie znajduje się na innej planecie.
        Jest na Ziemi, w Europie i w Polsce, a zatem jest taka sama jak wszystko inne
        tutaj się znajdujące i rządzi się tymi samymi regułami.

        A co Wy chcielibyście zrobić ? Ano chcecie by ten młody człowiek został w
        szkole nauczony innych reguł niż obowiązują w społeczeństwie. Mam więc dla Was
        zadanie: pokażcie mi jeden przykład kraju, gdzie taki eksperyment się powiódł.
        Jeden wolny kraj, gdzie młodzież żyjąca w społeczeństwie podobnym do naszego
        spełnia Wasze aspiracje (obecny kraj rzecz jasna). No bo przecież nie
        spodziewacie się chyba, że w innych państwach nie wystąpiły podobne problemy i
        że ich mieszkańcy nie próbowali znaleźć panaceum.

        I co powiodły się poszukiwania ? Wątpię. Takiego kraju po prostu nie ma. Prawda
        jest trywialnie prosta: jeśli ktoś chce zmienić dzieciaki w szkole to najpierw
        musi zmienić społeczeństwo poza szkołą. Bo szkoła jest zawsze taka jak
        społeczeństwo.

        Rzecz jasna są szkoły, gdzie młodzież grzecznie siedzi w ławkach, powtarza
        gremialnie co powiedziała pani nauczycielka i na przerwach spaceruje za rączki
        wokół boiska. Są. W KRLD, na Tajwanie, w ChRL i Singapurze, może też w Korei
        Pd. i Japonii, ale tych ostatnich to już nie jestem pewien ... jakie
        społeczeństwo, taka szkoła.

        G.


        P.S. A co do opisywanej szkoły i metod wychowawczych w niej zastosowanych.
        Jakiś czas temu ogladałem program o najlepszej pani komendant policji w kraju -
        z Łodzi. Jak tam się ją nachwalono, jaki porządek w komendzie i mieście
        zaprowadziła. W zeszłym tygodniu znowu zobaczyłem panią komendant w
        telewizji ... w charakterze podejrzanej. Możecie sie domyśleć w jakich barwach
        zostały opisane jej komenda i porządki, które zaprowadziła. Takie są prawa
        mediów: dziś pani dyrektor i jej metody wychowawcze na topie, ale niech któryś
        z wychowanków coś przeskrobie ...
        • forumisko Re: Szczypta cynizmu 15.11.06, 15:48
          Przyjrzałbym się np. Liechtensteinowi, jak sobie radził i radzi w tych sprawach.

          "W 2003 r. ogólnonarodowe referendum zwiększyło uprawnienia monarchy."
          pl.wikipedia.org/wiki/Liechtenstein
        • maria421 Re: Szczypta cynizmu 15.11.06, 16:31
          Gumplu, swieta prawda, ze jakie spoleczenstwo, taka szkola. Ale prawda tez jest
          ze jaka szkola, takie bedzie przyszle spoleczenstwo.

          W wolnym spoleczenstwie nikomu nie chodzi o to, aby w szkole dzieci na
          przerwach chodzily parami trzymajac sie grzecznie za rece, siedzialy trzymajac
          grzecznie rece na pulpicie i potakiwaly nauczycielowi. Chodzi o to, zeby dzieci
          wiedzialy, ze nauka jest WARTOSCIA, ktora szkola serwuje im za darmo, zadajac w
          zamian tylko respektowania podstawowych zasad wspolzycia w grupie.
          • kochanica-francuza ADHD jest trendy? 15.11.06, 17:55
            O innych zaburzeniach się nie uczą?
          • gumpel Re: Szczypta cynizmu 15.11.06, 21:14
            maria421 napisała:

            > Gumplu, swieta prawda, ze jakie spoleczenstwo, taka szkola. Ale prawda tez
            jest ze jaka szkola, takie bedzie przyszle spoleczenstwo.

            Szczerze pisząc traktuję to określenie jako nic nie znaczący, wyświechtany
            frazes. Mario, naprawdę w to wierzysz ?

            > Chodzi o to, zeby dzieci wiedzialy, ze nauka jest WARTOSCIA, ktora szkola
            serwuje im za darmo, zadajac w zamian tylko respektowania podstawowych zasad
            wspolzycia w grupie.

            Szczerze pisząc uważam, że w krainie zasiłków, pomocy socjalnej i państwowej
            ochrony wszystkich i wszystkiego (słowem w europejskim państwie socjalnym) nie
            ma mozliwości by u dzieci wykształci postawę o której piszesz. Wszystko i
            wszyscy im mówią, że szkoła i nauka im się po prostu należą ? Maja uznac, że
            coś muszą w zamian ? Szczerze wątpię.

            G.
            P.S.
            Hmm ... jakoś wcześniej nie zauważyłem Mario, że jesteś idealistką (w tym
            stwierdzeniu nie ma sarkazmu, stwierdzam fakt).
            • maria421 Re: Szczypta cynizmu 16.11.06, 10:48
              gumpel napisał:

              > maria421 napisała:
              >
              > > Gumplu, swieta prawda, ze jakie spoleczenstwo, taka szkola. Ale prawda te
              > z
              > jest ze jaka szkola, takie bedzie przyszle spoleczenstwo.
              >
              > Szczerze pisząc traktuję to określenie jako nic nie znaczący, wyświechtany
              > frazes. Mario, naprawdę w to wierzysz ?

              Szczerze mowiac, bardzieju wierze w to, ze wiecej zalezy od rodziny, niz od
              szkoly. Ale watek jest o szkoloe, nie o rodzinie.

              Kazda oczywista prawda moze byc nazwana frazesem:-)

              > Szczerze pisząc uważam, że w krainie zasiłków, pomocy socjalnej i państwowej
              > ochrony wszystkich i wszystkiego (słowem w europejskim państwie socjalnym)
              nie
              > ma mozliwości by u dzieci wykształci postawę o której piszesz. Wszystko i
              > wszyscy im mówią, że szkoła i nauka im się po prostu należą ? Maja uznac, że
              > coś muszą w zamian ? Szczerze wątpię.

              Ja rowniez watpie. Ale moze warto sprobowac?

              > Hmm ... jakoś wcześniej nie zauważyłem Mario, że jesteś idealistką (w tym
              > stwierdzeniu nie ma sarkazmu, stwierdzam fakt).

              Jestem realistka z pewnymi ideami, Gumplu:-)
              • gumpel Re: Szczypta cynizmu 16.11.06, 23:15
                maria421 napisała:
                > Szczerze mowiac, bardzieju wierze w to, ze wiecej zalezy od rodziny, niz od
                > szkoly. Ale watek jest o szkoloe, nie o rodzinie.
                >
                > Kazda oczywista prawda moze byc nazwana frazesem:-)

                To że jaka szkoła takie społeczeństwo nie jest dla mnie oczywistą prawdą.
                Bardzo w to wątpię. Po mojemu jest dokładnie odwrotnie. Natomiast to,
                że "więcej zależy od rodziny, niż od szkoły" jest dla mnie prawdą nie frazesem.
                Frazes to puste słowa. Ładnie brzmiące, ale jak się w nie wgryźć to nic nie
                znaczące.

                > Jestem realistka z pewnymi ideami, Gumplu:-)

                Bardzo lubię i cenię osoby z ideami. Pod warunkiem, że realnie patrzą na
                możliwości ich realizacji ;-)

        • maika7 Re: Szczypta cynizmu 15.11.06, 19:53
          > P.S. A co do opisywanej szkoły i metod wychowawczych w niej zastosowanych.
          > Jakiś czas temu ogladałem program o najlepszej pani komendant policji w kraju -
          >
          > z Łodzi. Jak tam się ją nachwalono, jaki porządek w komendzie i mieście
          > zaprowadziła. W zeszłym tygodniu znowu zobaczyłem panią komendant w
          > telewizji ... w charakterze podejrzanej. Możecie sie domyśleć w jakich barwach
          > zostały opisane jej komenda i porządki, które zaprowadziła. Takie są prawa
          > mediów: dziś pani dyrektor i jej metody wychowawcze na topie, ale niech któryś
          > z wychowanków coś przeskrobie ...

          Zalinkowałam ten artykuł nie po to, żeby wychwalać metody stosowane w tej szkole
          (nie wszystkie mi sie "podobają"), ale gównie po to, żeby pokazać, ze MOŻNA w
          Polsce dyscyplinować ucznów na różne sposoby bez programu "zero tolerancji". Że
          można stworzyć sprawnie dzialający zespół nauczycieli, skuteczny w wielu
          wypadkach. Pani dyr. tej szkoły pisze, że nie ze wszystkimi sprawami sobie
          radzą. Nie rozumiem natomiast dlaczego powszechnie się mówi, że nauczyciel "nic
          nie może, a uczeń wszystko może" i że w "polskiej szkole panuje liberalizm"....

          Nie bardzo rozumiem Gumplu o czym piszsz tu:
          > A co Wy chcielibyście zrobić ? Ano chcecie by ten młody człowiek został w
          > szkole nauczony innych reguł niż obowiązują w społeczeństwie.

          Ja chcę, zeby na chuligaństwo i przestępstwa robione przez młodych ludzi
          reagowano, a nie odwracano sie i udawano, że "nie ma sprawy".

          Zgadzam sie z tym, co piszesz tu:
          > jeśli ktoś chce zmienić dzieciaki w szkole to najpierw
          > musi zmienić społeczeństwo poza szkołą. Bo szkoła jest zawsze taka jak
          > społeczeństwo.

          Może sie może udac nie tyle zmienić szkołę, co nieco poprawić i warunki w niej
          (dla nauczycieli i uczniów) i dzieki temu może i społeczeństwo - uczniowie to
          hm.. hm.. przyszłośc narodu - nieco zacznie się zmieniać??? Hmm., że tak
          utopijnie sobie pomarzę :-)

          M.


          • gumpel Re: Szczypta cynizmu 15.11.06, 20:29
            maika7 napisała:
            > Zalinkowałam ten artykuł nie po to, żeby wychwalać metody stosowane w tej
            szkole nie wszystkie mi sie "podobają"), ale gównie po to, żeby pokazać, ze
            MOŻNA w Polsce dyscyplinować ucznów na różne sposoby bez programu "zero
            tolerancji". Że można stworzyć sprawnie dzialający zespół nauczycieli,
            skuteczny w wielu wypadkach. Pani dyr. tej szkoły pisze, że nie ze wszystkimi
            sprawami sobie radzą. Nie rozumiem natomiast dlaczego powszechnie się mówi, że
            nauczyciel "nic nie może, a uczeń wszystko może" i że w "polskiej szkole panuje
            liberalizm"....

            O.K. dzięki ludzkiemu zaangażowaniu można zwalczać najgorsze patologie na
            terenie szkoły. Gdy nauczyciele, rodzice, organizacje pozarządowe, państwo i
            Bóg wie kto jeszcze faktycznie zaangażują się w to co się dzieje w szkole to
            mogą odnieść względny sukces. Nie należy tego jednak mylić z procesem
            wychowawczym - młodzież nie dlatego będzie "grzeczna", że uzna promowane przez
            system wartości, ale dlatego, że będzie czuła, że ktoś nad nią stoi, obserwuje,
            wymaga, zachęca. A zatem bez względu na to jaki program się zastosuje (zero
            tolerancji, czy peace and love, albo co bądź innego). Nie program bowiem się
            liczy tylko sygnał, który dorośli wysyłąją: patrzymy co robicie, interesujemy
            się tym, reagujemy.

            > Nie bardzo rozumiem Gumplu o czym piszsz tu:
            > > A co Wy chcielibyście zrobić ? Ano chcecie by ten młody człowiek został w
            > > szkole nauczony innych reguł niż obowiązują w społeczeństwie.
            > Ja chcę, zeby na chuligaństwo i przestępstwa robione przez młodych ludzi
            > reagowano, a nie odwracano sie i udawano, że "nie ma sprawy".

            Jak tak to pełna zgoda. Myślałem, że masz złudzenie, że szkoła uczy postaw.

            > Może sie może udac nie tyle zmienić szkołę, co nieco poprawić i warunki w niej
            > (dla nauczycieli i uczniów) i dzieki temu może i społeczeństwo - uczniowie to
            > hm.. hm.. przyszłośc narodu - nieco zacznie się zmieniać??? Hmm., że tak
            > utopijnie sobie pomarzę :-)

            A jednak chcesz zmieniać postawy ... szczerze wątpię że szkoła może to wymusić.
            Osobiście uważam, że można to zrobić jedynie poprzez dobry przykład. A to
            oznacza, że proces wychowawczy może się powieść w rodzinie, ale nie w szkole.
            Dobrze jak szkoła nie spieprzy tego co zrobiono w domu. Ale jak w domu nie
            zrobiono niczego to nie należy mieć złudzeń, że szkoła zrobi to za rodzinę.

            Pozdrawiam

            G.
            • forumisko Re: Szczypta cynizmu 15.11.06, 20:51
              gumpel napisał:

              > Nie rozumiem natomiast dlaczego powszechnie się mówi, że
              > nauczyciel "nic nie może, a uczeń wszystko może" i że w "polskiej szkole
              > panuje liberalizm"....

              Bo to prawda. Nie tylko w polskiej szkole uczniowie robią co chcą.

              "Niigata boy hangs self hours after classmates pulled down his pants"

              home.kyodo.co.jp/modules/fstStory/index.php?storyid=282777
              • kochanica-francuza coś dla forusia 15.11.06, 21:27
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=52210077&a=52246052
            • maika7 Re: Szczypta cynizmu 15.11.06, 20:52
              > A zatem bez względu na to jaki program się zastosuje (zero
              > tolerancji, czy peace and love, albo co bądź innego). Nie program bowiem się
              > liczy tylko sygnał, który dorośli wysyłąją: patrzymy co robicie, interesujemy
              > się tym, reagujemy.

              Myślę, że rodzaj programu ma znaczenie. Bo niejako wyznacza jak reagujemy. I to
              "jak" może byc kluczowe.

              > A jednak chcesz zmieniać postawy ... szczerze wątpię że szkoła może to wymusić.
              > Osobiście uważam, że można to zrobić jedynie poprzez dobry przykład. A to
              > oznacza, że proces wychowawczy może się powieść w rodzinie, ale nie w szkole.
              > Dobrze jak szkoła nie spieprzy tego co zrobiono w domu. Ale jak w domu nie
              > zrobiono niczego to nie należy mieć złudzeń, że szkoła zrobi to za rodzinę.

              hm.. powiem tak: absolutnie nie chcę przenosic roli wychowawczej na szkołę. Dom
              to podstawa. Sądzę jednak, że czasem, kiedy dom lezy w totalnym rozkładzie to
              osoba z zewnątrz, ktora okaże dziecku zaiteresowanie, ciepło, wspomoże w
              realizacji pasji itp.. może nadać życiu tego dziecka nowy wyniar. Nie chcę
              powiedzieć, że to zawsze działa, że jest lekiem. Chce powiedzieć, że czasem poza
              domem mozna znaleźć swoje sensowne miejsce i zobaczyć, że mozna życ inaczej niz
              do tej pory. Ale czasem (podkreslam słowo czasem) zabezpieczenie poczucia
              bezpeczeństwa poza domem - jest ratunkiem dla ucznia.
              Wracając jeszcze do artykułu - tam, gdzie dom nie okresla reguł wspólzycia, albo
              okresla je w sposób daleko odbiegający do 'średniej społecznej" - takie twarde,
              trzymanie sie bardzo jasno okreslonych reguł uczy tego, że okreslone zachowanie
              przynosi okreslony skutek.

              Myslisz, że osoby z rodzin patologicznych nie mają szansy na to, żeby żyć
              normalnie? Że są przegrane? Stracone? Że osoby z zewnątrz są absolutnie bezradne?

              M.
              • gumpel Re: Szczypta cynizmu 15.11.06, 21:38
                maika7 napisała:
                > hm.. powiem tak: absolutnie nie chcę przenosic roli wychowawczej na szkołę.
                Dom
                > to podstawa. Sądzę jednak, że czasem, kiedy dom lezy w totalnym rozkładzie to
                > osoba z zewnątrz, ktora okaże dziecku zaiteresowanie, ciepło, wspomoże w
                > realizacji pasji itp.. może nadać życiu tego dziecka nowy wyniar. Nie chcę
                > powiedzieć, że to zawsze działa, że jest lekiem. Chce powiedzieć, że czasem
                poz
                > a
                > domem mozna znaleźć swoje sensowne miejsce i zobaczyć, że mozna życ inaczej
                niz
                > do tej pory. Ale czasem (podkreslam słowo czasem) zabezpieczenie poczucia
                > bezpeczeństwa poza domem - jest ratunkiem dla ucznia.
                > Wracając jeszcze do artykułu - tam, gdzie dom nie okresla reguł wspólzycia,
                alb
                > o
                > okresla je w sposób daleko odbiegający do 'średniej społecznej" - takie
                twarde,
                > trzymanie sie bardzo jasno okreslonych reguł uczy tego, że okreslone
                zachowanie
                > przynosi okreslony skutek.
                >
                > Myslisz, że osoby z rodzin patologicznych nie mają szansy na to, żeby żyć
                > normalnie? Że są przegrane? Stracone? Że osoby z zewnątrz są absolutnie
                bezradn
                > e?


                Myślę, że nie może pomóc im szkoła jako taka. Może to natomiast zrobić
                konkretna osoba. Osoba, która zajmie się takim dzieciakiem, poda mu ręke i go
                poprowadzi. Rzecz jasna może być nią nauczyciel. Tyle, że w aktualnej sytuacji
                naszej szkoły (30 dzieci w klasie, zarobki poniżej średniej klasowej) to
                możliwość raczej teoretyczna. Druga możliwiość jest taka, że dziecko znajdzie w
                sobie tyle siły wewnętrznej, że samo się wyciągnie za uszy. Jakkolwiek
                pokładanie nadziei w taką "samopomoc" wydaje się dość naiwne to szczerze pisząc
                uważam to za mniej naiwne niz wiare w wyciągnięcie z patologii przez szkołę.
                G.
                • maika7 Re: Szczypta cynizmu 15.11.06, 21:57
                  > Myślę, że nie może pomóc im szkoła jako taka. Może to natomiast zrobić
                  > konkretna osoba. Osoba, która zajmie się takim dzieciakiem, poda mu ręke i go
                  > poprowadzi. Rzecz jasna może być nią nauczyciel. Tyle, że w aktualnej sytuacji
                  > naszej szkoły (30 dzieci w klasie, zarobki poniżej średniej klasowej) to
                  > możliwość raczej teoretyczna.

                  Można ją nieco upraktycznic- piszę o tym często -że wkurza mnie, że Minister nie
                  widzi problemu np. w przepełnieniu klas. Poza tym w naszej rzeczywistości są też
                  szkoły kameralne z malą liczbą dzieci w klasie (patrzę z pozycji polskiej
                  prowincji). Moje dzieci chodziły do szkoły z klasami po 14-15 osób (dwie
                  równoległe klasy...). W szkole około 100 dzieci - wszystkie znane nauczycielom z
                  imienia, nazwiska, przezwiska, problemow, sytuacji rodzinnej itd, itp... To tez
                  jest polska rzeczywistośc.


                  > Druga możliwiość jest taka, że dziecko znajdzie w>
                  > sobie tyle siły wewnętrznej, że samo się wyciągnie za uszy. Jakkolwiek
                  > pokładanie nadziei w taką "samopomoc" wydaje się dość naiwne to szczerze
                  pisząc> uważam to za mniej naiwne niz wiare w wyciągnięcie z patologii przez
                  szkołę.

                  Nie tyle wyciągnięcie z patologii, co możliwośc pomocy? Dostrzeżenie np.
                  molestowania seksualnego w domu? pobic? głodzenia? Poza tym nie zawsze o
                  patologie chodzi, czasem o pomoc socjalną, czasem o pomoc w zakupie
                  podręczników, zorganizowanie obiadów itd, itp, - szkoła jako sojusznik domu... i
                  tak bywa.

                  Jeszcze a propos szkoły (no, raczej przedszkola) i domu. "Moje" wiejskie
                  przedszkolanki uczą niektore dzieci do czego słuzy szczoteczka do zębów, jak
                  trzymać kredke w dłoni, co to jest plastelina, uczą podstawowych pojęc - bo? Bo
                  mnóstwo dzieci jest po prostu bardzo zaniedbanych. Ucza tego, czego dzieci
                  powinny nauczyć się w domu. Wkładaja bardzo duzo trudu w to, żeby dzieciaki
                  wyciągnąć z tego zaniedbania. Może przez tę moja wieś patrzę na szkołe i
                  nauczycieli w dośc idealistyczny sposób.

                  M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka