Dodaj do ulubionych

Weihnachtsmarkts

17.11.06, 10:20
czyli jarmarki swiateczne, ktore trwaja w czasie Adwentu, az do Swiat.
Sa one bardzo popularne w Niemczech (chyba kazda dzielnica Berlina organizuje
swoj wlasny), u nas zupelnie nieznane (przynajmniej w moim miescie).
Stad udaje sie do miasta B., bo lubie sie tam zapomniec przy grzanym winie w
alei pelnej lampionow i cudenkow, po prostu uciec od szaroburosiermieznej
naszej rzeczywistosci.
Jakie sa zwyczaje przedswiateczne, w miejscach w ktorych pomieszkujecie?
Moze w pl organizowane sa tego typu jarmarki, a tylko ja nic o nich nie wiem?
Byliscie moze w innych krajach na tego typu imprezach?
Jakie wrazenia?
Obserwuj wątek
    • mamarcela Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 10:51
      itek1 napisał:

      > Stad udaje sie do miasta B., bo lubie sie tam zapomniec przy grzanym winie w
      > alei pelnej lampionow i cudenkow, po prostu uciec od szaroburosiermieznej
      > naszej rzeczywistosci.

      Wynika z tego Itku, że żyjemy w tym samym kraju, ale w zupełnie innej
      rzeczywistości. Bo o ile mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że polska
      rzeczywistość jest "szaroburosiermiężna" merytorycznie to ilość "lampionów i
      cudeńków" atakującą mnie co roku juz od początków listopada jest dla mnie
      stanowczo de trop. Powiem więcej ta ilośc atakujących mnie zewsząd
      okołoświątecznych paskudztw wprawia mnie rokrocznie w ciężką przedświąteczną
      depresję i powoduje, ze zamieniam sie w Grincha i skaczę każdemu napotkanemu
      kimołajowi do gardła w celach wampirzych.
      W tym roku JUŻ zaczynam odczuwać skutki tego stanu. Powoli po raz kolejny
      zaczynam sie czuć jak ofiara żołdac... tfu kimołajowej swawoli.

      dziękuję doktorowi KrisKowi za słowo "kimołaj", które znakomicie oddaje mój
      stosunek do tego zjawiska, szczególnie w wersji chińskiej

      P;-)

      >
      • brunosch Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 10:57
        jak wyglądają chińskie kimołaje?
        moim zdaniem, najpaskudniejsze są te amerykańskie santaklausy, czyli cierpiące
        na elephantsis, wyrośnięte karzełki, z twarzami zboczonego kretyna-alkoholika.
        • jottka re 17.11.06, 11:03
          jeden jarmark świąteczny to weihnachtsmarkt, a każda większa ilość to są
          weihnachtsmärkte - jakiś dziwny deuglisch stworzyłeś, chyba że chodziło ci o
          dopełniacz?:)
        • mamarcela Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 11:03
          brunosch napisał:

          > jak wyglądają chińskie kimołaje?
          > moim zdaniem, najpaskudniejsze są te amerykańskie santaklausy, czyli cierpiące
          > na elephantsis, wyrośnięte karzełki, z twarzami zboczonego kretyna-alkoholika.

          dokładnie tak samo, Bruno drogi. Bo jak bys tym santaklausom zdjął gacie to byś
          zobaczył, że one wszystkie są mejdinczajn
          • jottka a poza tym 17.11.06, 11:06
            no zaraz - w krakowie mieszkając, od zawsze w stosownych porach przeciskam sie
            na rynku przez jarmark okołobożonarodzeniowy, okołowielkanocny i jeszcze pare
            innych; ten okołobożonarodzeniowy charakteryzuje sie zwykle wielką ilością
            aniołków, bombek i innych takich, grasujących mikołajów ani śnieżynek nie
            zauważyłam, może po prostu wolą hipery, bo tam cieplej:)
            • mamarcela Re: a poza tym 17.11.06, 11:23
              jottka napisała:

              > no zaraz - w krakowie mieszkając, od zawsze w stosownych porach przeciskam sie
              > na rynku przez jarmark okołobożonarodzeniowy, okołowielkanocny i jeszcze pare
              > innych; ten okołobożonarodzeniowy charakteryzuje sie zwykle wielką ilością
              > aniołków, bombek i innych takich, grasujących mikołajów ani śnieżynek nie
              > zauważyłam, może po prostu wolą hipery, bo tam cieplej:)

              Zawsze wiedziałam, że Kraków jest ostoja tradycji i kultury.
              W Warszawie kimołaje nawet w najbliższym kiosku straszą i to juz ze dwa
              tygodnie. No, ale ja nic nie mówię, bo sie zaczynam niezdrowo podniecać i
              denerwowac i jeszcze mnie przez te kimołaje jakas apopleksja trafi, albo cóś.
              W tym roku żadnych świąt nie będzie. To powiedziałam ja - mamarcela grinch!
              • jottka Re: a poza tym 17.11.06, 11:47
                mamarcela napisała:

                > Zawsze wiedziałam, że Kraków jest ostoja tradycji i kultury.

                no aż tak dobrze to jednak nie jest - ze 2 lata temu okołobożonarodzeniowy
                jarmark był organizowany wespół z bratnim miastem kijowem (albo jakimś innym,
                ale na pewno ukraińskim), stragany straszyły gumianymi laleczkami, dinozaurami,
                jakieś seksszopy sie znalazły, no ogólnie porywająco było, prasa lokalna miała
                żer przez dobre pare tygodni:)

                a nawet emausa sie czepiają, ponoć też już komercja i tyle, choć to wg mnie
                osobliwy zarzut względem z założenia odpustowych kiermaszy:)
                • mamarcela Re: a poza tym 17.11.06, 11:51
                  I szopki jeszcze macie, szczęśliwcy.
                  Zaraz mi się przypomina moja ukochana książka "Choinka z Monte Bello" Rolleczek.
                  Jak miał na imię ten wuj, co szopkę robił? Henryk?? Bo jego zona Wacława chyba?
                  Niestety cały "Kuba" zaginął w akcji. Chyba muszę sobie odkupić, bo dzieci za
                  duże już.
                  :)
                • stella25b Re: a poza tym 17.11.06, 12:08
                  A to ciekawe bo misatem partnerem Krakowa jest niemiecka Norymberga, ktorej
                  Weihnatsmarkt nalezy do jednych z najstarszych i najwiekszych w Niemczech. Jest
                  napewno najwieksza atrakcja turystyczna w okresie adwentu bo Weihnachtsmarkt
                  jest otwierany zawsze w piatek przed Adwentem i trwa dokladnie 23 dni. Bylo mi
                  dane mieszkac w Norymberdze i wtedy rzeczywiscie miasto tetnilo
                  przedswiatecznym zyciem. W Norymberdze, w innych miastach tego nie ma,
                  wybierane jest na okres Adwentu Dzieciatko czyli Chriskind, ktory otwiera swoim
                  pozdrowieniem Weihnachtsmarkt. Ta tradycja nie jest stara, poraz pierwszy w
                  role Chriskinda wcieli sie jeden z aktorow w 1933 roku. W latach 80- tych
                  tradycje te zmieniono i obecnie Chriskind wybierany jest corocznie wsrod
                  mlodych ludzi lat 16-19 urodzonych w Norymberdze.
                  Musze powiedziec, ze caly okres Adwentu w Niemczech jest zupelnie inaczej
                  obchodzony niz Polsce- bardziej wesolo. A do tradycji nalezy takze odwiedzenie
                  Weihnatsmarkt'u przynajmniej jeden raz w ciagu adwentu.
                  Zalaczam takze linka z najbardziej turystycznie znanymi Weihnatsmarktami w
                  Niemczech.
                  www.stadtplandienst.de/objects/wmarkt/index.html
                  • jottka Re: a poza tym 17.11.06, 12:19
                    stella25b napisała:

                    > A to ciekawe bo misatem partnerem Krakowa jest niemiecka Norymberga


                    a to ma czego dowodzić? chyba wśród miast monogamia nie obowiązuje?:) w każdym
                    razie te pare lat temu ukraińscy przyjaciele niezupełnie zrozumieli, na czym ta
                    zabawa polega, no ale władze miasta też nie były bez winy - zresztą do tej pory
                    nie ma klarownych zasad komercyjnego użytkowania rynku, a szkoda

                    natomiast jeśli idzie o tradycję przedświątecznych jarmarków w krakowie, to też
                    nie datuje sie ona od chwili oficjalnego uczucia do norymbergi:)

                    • stella25b Re: a poza tym 17.11.06, 12:27
                      zalamie rece i stane obok.

                      Norymberga mogla na trzeciego sie dolaczyc, moze nie byloby wtedy tak zle.
                      • jottka Re: a poza tym 17.11.06, 12:33
                        emm, ja niezupełnie łapie, o czym rozmawiamy:) rozumiem, że mówisz, że
                        norymberga ma swoje christkindelmarkty i że współpracuje od kilku lat oficjalnie
                        z krakowem, ale to - o ile mi wiadomo - nie dotyczy organizacji straganów na
                        rynku na pare tygodni przed bożym narodzeniem:) i nie o tym pisałam, tylko
                        wspominałam czule zaskakujący akcent nowoczesnoukraiński sprzed paru lat


                        z imprezami - powiedzmy - masowymi w tym rejonie są problemy od dawna, bo brak
                        jakiegoś porządnego regulaminu, który by z jednej strony pozwalał żyć
                        mieszkańcom, z drugiej - honorował godność rynku i nie wciskał tam wszelkiego
                        badziewia, z trzeciej - dawał miastu zarobić. historia z ukraińcami, o ile
                        mętnie pamiętam, wzięła sie ze skądinąd słusznego założenia, że to taka okazja,
                        która z definicji jest ciepła, zbliża ludzi itepe, tylko nikt nie pomyślał, żeby
                        doinformować o tym ukraińskich handlowców. wyszło jak wyszło, ukraińców zresztą
                        nikt sie nie czepiał, tylko władz miasta - było wyjaśnić, to by też mogli
                        przyjechać z aniołkami i grzanym samogonem:)
                        • stella25b Re: a poza tym 17.11.06, 12:45
                          jottka napisała:

                          > emm, ja niezupełnie łapie, o czym rozmawiamy:) rozumiem, że mówisz, że
                          > norymberga ma swoje christkindelmarkty i że współpracuje od kilku lat
                          oficjalni
                          > e
                          > z krakowem, ale to - o ile mi wiadomo - nie dotyczy organizacji straganów na
                          > rynku na pare tygodni przed bożym narodzeniem:) i nie o tym pisałam, tylko
                          > wspominałam czule zaskakujący akcent nowoczesnoukraiński sprzed paru lat
                          >
                          >

                          A to nie jestes jedyna, ktora nic nie kuma.
                          Mogli zaprosic i pozostale miasta byloby wtedy tak international.

                          • jottka Re: a poza tym 17.11.06, 12:47
                            stella25b napisała:

                            > A to nie jestes jedyna, ktora nic nie kuma.


                            fakt, widze, że mam towarzystwo:)
                            • stella25b Re: a poza tym 17.11.06, 13:02
                              jottka napisała:

                              > stella25b napisała:
                              >
                              > > A to nie jestes jedyna, ktora nic nie kuma.
                              >
                              >
                              > fakt, widze, że mam towarzystwo:)

                              No dobra ide po Glühwein bez tego chyba ani rusz.
          • brunosch hohoho! mejdinczajne kimołaje wychodzą na żer... 17.11.06, 11:08
            > Bo jak bys tym santaklausom zdjął gacie to byś
            > zobaczył, że one wszystkie są mejdinczajn

            Fuuuu. obok takiego wstręt jest przejść, a co dopiero ręcami go dotykać i to w
            takiej intencji.
        • daria13 Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 11:22
          Po pierwsze Adwent zaczyna się po Andrzejkach, wiec nie tak znowu grubo przed
          świętami, po drugie myślę, że Itkowi nie chodziło o dekoracje, reklamy i kolędy
          hipermarketowe, ale o coś zupełnie innego.
          Też irytują mnie kolędy zaraz po wszystkichświętych, ale też śmieszy trochę
          takie zapluwanie się ze złości (mój mąż rokrocznie dostaje szału) spowodowane
          przedwczesnym marketingiem świątecznym, mam inne poważniejsze problemy;)
          P:)
          • mamarcela Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 11:44
            Dario, odpowiadam, bo z drzewka mniemam, że do mnie sie ten post o zapluciu ze
            złości tyczy. Otóż ja naprawdę rozróżniam ideę przedświątecznego jarmarku
            hipermarketowego badziewia. I nawet wiem, kiedy sie adwent zaczyna.
            Osmieliłam sie odnieść do "szaroburosiermiężnej rzeczywistości" ponieważ w mojej
            okolicy atak kolorowomikołajowejpazłotkowej rzeczywistosci na długo przed
            adwentem jest tak dojmująco zauważalny, że zdziwienie moje wzbudziło określenie
            Itka. Być może u niego jest inaczej, czego mu poniekąd zazdroszczę - wychowana w
            domu (ateistycznym), gdzie choinkę ubierało się rano w wigilię, a rozbierało w
            trzech króli.
            P;-)
            • 3promile Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 12:48
              Mój ulubiony kimołaj co roku w ostatnich dniach października sprzedaje znicze w
              promocji. W Auchan.
          • brunosch Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 11:58
            > Po pierwsze Adwent zaczyna się po Andrzejkach, wiec nie tak znowu grubo przed
            > świętami,

            ale badziewie świąteczne pojawia się a ulicach miast GRUBO przed Adwentem. Jeśli
            masz kalendarz, to sprawdź sobie ile czasu nam zostało do Adwentu. Chyba, że
            sama przed sobą udajesz, że nie wiesz o co chodzi.

            > po drugie myślę, że Itkowi nie chodziło o dekoracje, reklamy i kolędy

            a skąd wiesz i dlaczego nazywasz to "myśleniem"?

            > ale o coś zupełnie innego.

            Tak? O co? Połącz się z nim telepatycznie i opisz to, co Itek miał na myśli.
            Czyli umieść tu Krótką Egzegezę Myśli założyciela Wątku. Na pewno będzie ciekawie.
            • daria13 Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 12:33
              Wyluzuj trochę, Bruno. Zupełnie nie zrozumiałeś mojego wpisu, ale nie szkodzi.
              Wybacz, ale kompletnie nie chce mi się tłumaczyć.

              Mamarcelo droga, pisząc o zapluciu maiałam jedynie na myśli fakt, że nie dość,
              iż denerwujący jest przedwczesny marketing świąteczny, to jeszcze do tego
              dochodzi irytacja irytacją innych:)) A mam takiego w domu i każde zakupy w tym
              okresie są umilane jego utyskiwaniami. Strasznie to męczące, zwłaszcza, że
              powtarza się w kółko, każdego roku. A z tych utyskiwań i narzekań przecież i
              tak nic nie wyniknie, niestety:(
              P:)
          • beatanu Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 12:20
            daria13 napisała:
            > Też irytują mnie kolędy zaraz po wszystkichświętych, ale też śmieszy trochę
            > takie zapluwanie się ze złości (mój mąż rokrocznie dostaje szału) spowodowane
            > przedwczesnym marketingiem świątecznym, mam inne poważniejsze problemy;)
            > P:)

            Dario, podejrzewam, że każdy ma jakieś poważniejsze problemy, ale to nie musi
            przeszkadzać w refleksji nad kondycją społeczeństwa, które pozwala sobie
            wciskać badziewie okołobożonarodzeniowe już pod koniec października...

            Między zapluwaniem się, szałem, irytacją w stopniu różnym, a obojętnością czy
            totalnym zwisem jest też miejsce na trochę smutku... Bo taki mnie ogarnia, co
            roku (chociaż przyznaję, że z czasem jakby mniej - zobojętnienie?) gdy widzę
            szaleństwo komercjalizacji wszystkiego. Łącznie z tradycją czy przeżyciami
            religijynmi.

            Kiedy przyjechałam tutaj 16 lat temu, pierwsze swięta Bożego narodzenia były
            dla mnie szokiem. Z taką agresywnościa reklamy, z takim kompletnym wypraniem
            świąt z przyżycia natury duchowej nie spotkałam się nigdy wcześniej, bo niby
            gdzie w PRL-u? Czułam się odrobinę absurdalnie, ponieważ jako osoba niewierząca
            krzyczałam o choćby ociupinkę czegoś więcej (przeżycia religijnego?) niż tylko
            wszędobylskie krasnale, światełka, girlandy i prezenty, prezenty, miliony
            prezentów... Popularne tutaj stoły szwedzkie z tradycyjnym bożonarodzeniowym
            papu są anonsowane już od września a uskuteczniane jeszcze przed rozpoczęciem
            adwentu. Czy ludzie mają jeszcze siłę na wigilijną wieczerzę, po objadaniu się
            świątecznymi specjałami od co najmniej miesiąca?

            Wiem, że to wszystko kwestia wyboru. Nikt nie musi uczestniczyć w tej zabawie i
            nakręcanej wciąż spirali "bożonarodzeniowych", komercyjnych pomysłów (ciekawe,
            czy w tym roku też się dowiemy, że handel przedświąteczny pobił kolejny rekord?)
            Ale nie zawsze jest łatwo żyć obok, kontestując styl życia większości. A
            jeszcze trudniej próbować coś w tym całym bagnie pt. "chodzi o jak największe
            zyski, a reszta gówno mnie obchodzi" zmienić...

            Taka sobie garść refleksji z bolącej głowy. (ból spowodowany raczej
            niedospaniem i niskim ciśnieniem powietrza niż kondycją społeczeństw tzw.
            dobrobytu)
            • daria13 Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 13:12
              Beatko, mnie to wszystko też właśnie bardziej smuci niż irytuje, co nie zmienia
              faktu, że staram się nie przejmować tym wszystkim za bardzo, bo mam świadomość
              swojej całkowitej bezsilności w tej kwestii. To z czym mogę próbowac walczyć
              może spędzać mi sen z oczu, tu jednak nikt chyba nie ma szans zawalczyć:(
              Pozdrawiam:)
      • itek1 Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 12:45
        >[...] ta ilośc atakujących mnie zewsząd
        > okołoświątecznych paskudztw wprawia mnie rokrocznie w ciężką przedświąteczną
        > depresję i powoduje, ze zamieniam sie w Grincha i skaczę każdemu napotkanemu
        > kimołajowi do gardła w celach wampirzych.
        Mysle, ze przyczyna Twojego nastawienia moze byc brak atmosfery, takiej jaka
        panuje na Weihnachtsmarkt, tej specyficznej mieszanki:
        luzu
        serdecznosci
        beztroskiej zabawy
        salw smiechow
        glupstw
        przy braku pospiechu
        w magicznie odmienionym miejscu
        tworzonej przez
        dzieckiakow
        dziadkow
        kawalerow
        panien
        pan
        panow
        dobre zarcie
        smaczne wino
        etc.
        U nas w tym okresie mentalnie niewiele sie zmienia, owszem chodza tzw.kimolaje,
        ale sa jakby z innego wymiaru (nie zmieniaja typowej szaroburoponurej
        rzeczywistosci).
        Moze dlatego, ze w pl panuje generalnie chyba dalej styl wiejski, nie ma tutaj
        miejsca na taka typowo miejska tradycje.
        (teza nie do konca sluszna, gdyz Halloween przywedrowalo i nawet przyjelo sie)
        • mamarcela Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 12:57
          itek1 napisał:

          > > Mysle, ze przyczyna Twojego nastawienia moze byc brak atmosfery, takiej jaka
          > panuje na Weihnachtsmarkt, tej specyficznej mieszanki:
          > luzu
          > serdecznosci
          > beztroskiej zabawy
          > salw smiechow
          > glupstw
          > przy braku pospiechu
          > w magicznie odmienionym miejscu
          > tworzonej przez
          > dzieckiakow
          > dziadkow
          > kawalerow
          > panien
          > pan
          > panow
          > dobre zarcie
          > smaczne wino
          > etc.


          Nie "może być", Itku, ale NA PEWNO jest. :)

          natomiast z tym brakiem typowo miejskiej tradycji lekko bym polemizowała. Bo
          jakby sie cofnąć historycznie to pewnie by się cos tam znalazło. I to nawet w
          PRLu o dziwo. Po prostu przyjęlismy cały kimołaizm amerycki z dobrodziejstwem
          inwentarza. I już.
          Kto np. dzisiaj daje dzieciom na mikołajki 6 grudnia rózgi, jako przeciwwagę
          prezentów? Kilka lat temu chciałam rzeczona rózgę własnemu bachorstwu zakupić i
          co? kimołaje, proszę państwa forewer i partu :(
          • jottka Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 13:05
            mamarcela napisała:

            > Nie "może być", Itku, ale NA PEWNO jest. :)


            etam, pare weihnachtsmarktów w życiu zaliczyłam, w tym norymberski, i
            niekoniecznie porwana byłam magią, serdecznością i niebywałem urokiem:) owszem,
            bywa tak, ale w większości to też zasługa reklamy, że jezd tak magicznie oraz
            achcudownie:)

            natomiast nieodmiennie podobały mi sie panie i panowie w wieku poprzyodziewani
            dumnie w mikołajkowe czapy do zwykłych kurtek:)


            > natomiast z tym brakiem typowo miejskiej tradycji lekko bym polemizowała.

            albo sie mnie zdaje, albo tradycja odpustowego jarmarku jest związana ogólnie ze
            świętami kościelnymi i przykościelną okolicą, a nie ze wsią czy miastem -
            podobnie sam jarmark jako taki z definicji organizowany jest w większej
            miejscowości, a nie wiosce


            > Kto np. dzisiaj daje dzieciom na mikołajki 6 grudnia rózgi, jako przeciwwagę
            > prezentów? Kilka lat temu chciałam rzeczona rózgę własnemu bachorstwu zakupić
            i co? kimołaje, proszę państwa forewer i partu :(


            ty w jakimś dziwnym miejscu mieszkasz:( w każdym razie, jakbys potrzebowała za
            te pare tygodni, daj znać i przyśle ci parę świeżo nabytych egzemplarzy z dawnej
            stolicy polaków
            • mamarcela rózgi 17.11.06, 13:15
              podejrzewam, ze gdzies w nowej stolicy tez te nieszczęsne rózgi kupić można, ale
              koło mnie nie. Natomiast to może być tradycja z południa kraju w Warszawie nie
              znana? Rodowici stoliczanie jak to było u Was?

              Za propozycje dziekuję bardzo, ale moje dziecka to juz mnie niestety przerosły i
              w mikołaja, ani kimołaja dawno nie wierzą. Jedno nawet od kilku dni piszczy cos
              o wyprowadzce z domu, co jej muszę wybic ze łba, ale taka rózga to sie chyba nie
              nadaje do tych celów? Trzeba użyc mocniejszych argumentów.
              P;-)
              • agni_me Re: rózgi 17.11.06, 14:10
                We św. Mikołaja były prezenty (ryzyko rózgi istniało ponoć też). Za to święta
                były bezprezentowe. Nie wiem na ile to tradycja całowarszawska, ale w rodzinie
                przekazy na ten temat są wyjątkowo zgodne.
                • mamarcela Re: rózgi 17.11.06, 14:22
                  Na południu Polski, gdzie się wychowałam, rózgi (w wersji ozdobnej srebrzone,
                  albo i złocone, i przewiązane wstążeczką) były obligatoryjnie dołączone do
                  prezentu mikołajkowego. W okolicach 6 grudnia sprzedawano je w moim mieście
                  (wojewódzkim) na ulicach i w sklepach pewnie też. U mnie w domu Mikołaj dzwonił
                  do drzwi i wieszał prezenty na klamce. Torba z prezentami ozdobiona była
                  "bukiecikiem" z owej rózgi, a w środku znajdował się list od św. Mikołaja,
                  podsumowujący grzeczność dziecka w minionym roku.
                  Natomiast prezenty bożonarodzeniowe równiez istniały, ale z cała pewnościa nie
                  przynosił ich żaden mikołaj czy kimołaj. Od kiedy pamiętam mówiło sie o nich
                  jako o prezentach pod choinkę. Moja mocno religijna babcia używała czasami
                  okreslenia "od dzieciątka".
                  P;-)
                  • braineater Re: rózgi 17.11.06, 14:41
                    Na głbokim południu, obyczaj był inkszy, znaczy zamiast rózeg, które
                    przechowały sie tylko w oralnych przekazach, były obierki z ziemniaków und
                    żużel (znaczy sie spolony wongel:)
                    I z reguły było tak, że 6 grudnia to byłą pierwsza rzecz, którą się znajdowało
                    u dziadków (oczywiście ładnie zapakowane), dostwało się spazmów, histerii,
                    łakając tłumaczyło się ze swej perfekcyjnej grzeczności, potem nastepowąły
                    momenty zastanowienia i stwierdzenie, no to pójdziemy poszukać, może jeszce coś
                    Mikołaj zostawił...
                    Zawsze zostawiał:)

                    No i oczywiście prezenty i 6 i 24, z tym, że 6 to raczej słodyczowo-praktyczne,
                    a 24 z pełna pompą.

                    P:)
    • agni_me Tak w grudniu 17.11.06, 11:57
      jest u beatanu.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=33412594&a=33412594
      Jakoś wyjątkowo dobrze pamiętam ten jej wpis. Niby nie jarmarki i grzane wino,
      ale...
      • beatanu przypominanki 17.11.06, 12:28
        No proszę, ja tu się męczyłam nad wpisem tegorocznym, a Ty tak zgrabnie
        odkurzyłaś ubiegłoroczny. Fakt, nie do końca na temat, ale wtedy (i chyba teraz
        też, ale to dopiero za prę tygodni) dla mnie ważny...
    • kubissimo Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 12:05
      w grudniu jade z przyjaciolmi do Wiednia li i jedynie w celu wypicia morza
      ponczu, grzanca i takich roznych
      bylem w zeszlym roku i bylem zachwycony atmosfera, dlatego w tym roku bedzie
      replay :)
    • braineater Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 13:36
      In de bjuti siti of Chorzów, hołm of de Brejniterz, świateczny burdel nawala z
      całą pangermańską pompą i prasłowiańskim rozj..niem ode dnia 6 grudnia aż po
      połową stycznia.
      Takoz na jednej z węższych uliczek bjuti sity pojawiają sie Stragany,
      posipesznie klecone z dech i płyty pilśniowej, obłozone hojnie choiną i
      obwieszone róznym dzyndzylącym i mrygocącym badziewiem.
      A czegóż tam nie ma na straganach onych?
      Skarpety góralskie
      Swetry góralskie
      Oscypki góralskie
      sledzie (po górlasku)
      Kimołaje świecace, grajace, wyjące, dym dupą puszczające
      Światełka nachojnowe w ilościach ogromnych a w większości przepalonych
      kierpce
      parzenice
      Oraz
      dekodery polsatu cyfrowego
      piecyki na gaz
      lampy uzdrawiające
      Avon
      Oriflejm
      KArpie
      inne karpie
      jeszce inne karpie
      słodycze wyglądajjące jaby zostały już kiedys przez kogoś zjedzone
      Oraz
      Gwóźdź Programu <tadam>
      Stoisko z grzańcem
      na ktorym zapodaje się
      a i owszem z korzeniami
      najgorszą sofię
      ogrzewaną
      w mikroweli.

      dokoła Kimołaje poprzebierane, tony syfu und śmiecia, połamanych choin i
      papierowych opakowań

      W związku z czym
      przez cały ten okres omijam strits of bjuti siti Chorzów.

      P:)
      • mamarcela a baj de wej to takie kimołaje 17.11.06, 13:54
        szczególnie wielkosci naturalnej mogą byc groźne dla delikatnej dziecięcej psychiki.
        Lat temu piętnaście (czyli przed apogeum kimołajstwa, ale juz po początkach) idę
        sobie z moim jedynym wówczas dzieckiem na spacer. Dziecko wróciło własnie z
        przedszkola, gdzie pani opowiadała im, ze niedługo przyjedzie wielkimi saniami
        zaprzężonymi w renifery niejaki mikołaj i przywiezie grzecznym dzieciom
        prezenty. No i dziecko dopytuje sie, jak to z tym mikołajem jest, a mamusia
        odpowiada, że dostaje sie taki mikołaj przez lufcik i zostawia dzieciom prezenty
        i nikt go nie widzi, bo mikołaj to strasznie zapracowany gość jest i musi w
        ciągu jednego wieczoru obsłużyć wszystkie dzieci na swiecie. Opowiada mamusia
        slicznie i poetycznie wersji santaklausowej raczej niż chrześcijańskiej i nagle
        widzi, ze dziecię jakieś blade jest, przerażone i wyraźny stupor wpadło
        wpatrzone nie w mamusię, ale w coś po drugiej stronie ulicy. mamusia wędruje za
        wzrokiem dziecięcia swego i co widzi? Widzi mianowicie kimołajów w ilosci
        pieciu, czy sześciu, co własnie sklep spozywczy opuscili i przysiadłwszy na
        murku wpierdzielają (pardonez) kefiry, bułki i kiełbasy z wolnej ręki.
      • brunosch Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 14:18
        > Gwóźdź Programu <tadam>
        > Stoisko z grzańcem
        > na ktorym zapodaje się
        > a i owszem z korzeniami
        > najgorszą sofię
        > ogrzewaną
        > w mikroweli.

        to i tak łaskawcy, że sofię w mikroweli grzali. w warszawskiej Pasiece grzańca
        robili dolewając wrzątku do wina.
    • kwiecienka1 Re: Weihnachtsmarkts 17.11.06, 14:05
      he,
      ja w tym roku zostanę ekspertem od Weihnachtsmarkts :))
      za kilka dni (po Warszawie) jadę do Niemiec a potem do Austrii (wreszcie zrobię
      sobie wakacje...) i tam powłóczę się po kilku jarmarkach :)))
      a poza tym, tu w Krakowie, będzie jarmark na Rynku i w tym czasie będę piec
      ciasteczka na umowę o dzieło dla polsko-austriackiej firmy, która będzie miała
      swoje stoisko i będzie je sprzedawać (mam nadzieję, że mi wyjdą...)
      pozdrawiam
      Kwiecienka Ciągle Jednak w Jesiennym Nastroju
    • dr.krisk Święta alla polacca, czyli jak spieprzyć...... 17.11.06, 16:51
      ... najmilsze ze świąt.
      Obserwując moją Ojczyznę najmilszą oraz zamieszkującą ją ludność, dochodze do
      wniosku, że my jakoś nie umiemy wspólnie świętować. Nawet jak już wymęczy się
      jakiś jarmark przedświąteczny, to będzie to po prostu przeniesienie bud z
      targowiska, tandeta i chłam oszałamiający. A co niby zresztą ma być? Polska
      zachłystuje się plasticzanym dostatkiem importowanym z Chin, Piotr Rubik robi
      za wybitnego kompozytora, Masłoska za wybitną pisarkę, a my robimy dobrą minę
      do złej gry.
      Tandeta, prosze państwa, ot co.
      Dziś jakiś zgryźliwy jestem, ale wczoraj też byłem, więc coś na rzeczy jest!
    • staua Re: Weihnachtsmarkts 18.11.06, 03:48
      Itku, dziekuje za ten watek - juz, gdy przeczytalam tytul, stanely mi przed oczami te szwajcarskie
      Weihnachtsmarkty, ktore mialam okazje odwiedzac przez lata, gdy tam mieszkalam - w Bazylei i w
      Zurichu, a takze w kazdym miasteczku-sypialni (ktore jednak nie powstaly jako sypialnie, ale urosly
      wokol sredniowiecznych wiosek - Riehen, Allschwil, Aarau) - drewniane budki z bombkami i
      zabawkami na choinke, z drobiazgami na prezenty - dobra herbata, szklanymi cudenkami, recznie
      robionymi, kolorowymi swetrami, Gluehwein, Zwiebelwahe, w Bazylei, bo to przeciez prawie Alzacja,
      tarte flambee... ach, to takie cieple wspomnienia. Mnie sie troche mieszaja z Herbstmesse (koniec
      pazdziernika -poczatek listopada, dwa tygodnie zapachu sera w calej Bazylei, bo wszedzie, na
      wszystkich straganach jest Raclette, oraz wielki diabelski mlyn nad Renem), bo przejscie z jednego do
      drugiego jest tam w zasadzie dosc plynne. Fantastycznie sie poczulam. Dziekuje jeszcze raz.
      • dr.krisk A tak.... 18.11.06, 11:35
        A ja pamiętam mediolański Sant' Ambreus - tradycyjny jarmark Św. Ambrożego
        urządzany koło starego romańskiego kościoła pod jego wezwaniem. Gorące pieczone
        kasztany, drożdżowy panettone oraz inne przysmaki.
        Ale w Stanach też mi się podobało! Lubię małe miejscowości na zupełnym zadupiu
        przyozdobione tysiącami lampek, tandetne renifery z misternie wygiętych węży
        świetlnych, oraz ponurych bezrobotnych zatrudnionych jako St.Claus...
        Bardzo podobają mi się miniaturowe wioseczki ustawiane na wystawach: gipsowe
        domki z pracowicie odrobionymi wiktoriańskimi wnętrzami, świat naiwno-
        infantylny. Ale te święta takie są i już.
        • stella25b Re: A tak.... 18.11.06, 22:00
          W bawarskim Rothenburgu jest muzeum Swiat Bozego Narodzenia. Tam dopiero mozna
          sobie poszalec ogladajac swiecidelka,ozdoby choinkowe, stajenki, dziadki do
          orzechow zmieniajace sie przez kolejne wieki. Calkiem fajna rzecz, bo mozna
          kupowac tam bombki na choinke przez caly rok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka