marika821
12.01.07, 08:48
Wstaje codziennie o 6 zeby zdazyc do pracy na 8 rano.Przygotowuje sobie i
mężowi śniadanie, robie nam kanapki, szykuje się zeby zdązyć. Ale i tka przez
męza codziennie się spóxniam bo nie moge go obudzić wcześniej niż 7.20, on
się długo szykuje, potem jescze musi zapalic i tak do pracy przyjeżdzam koło
8.10 (jedziemy zawsze jednym samochodem-on mnie podwozi i sam potem
jedzie).Właśnie dostałam niezłą z**kę od szefa i mam nast. tydzień zostawać
dłużej.Poradźcie co mam robić!!!Jak tu się nie wk......wić???Narazie to mogę
kogoś zaraz zbić ze złości*** Przestawianie zegarków nic nie daje, ostaje mi
chyba tylko autobus (musialabym wtedy wychodzić 7.15) czyli dodtakowy koszt
biletu miesiecznego alke dlaczego do cholery mam jechac busem jak mam
samochód???Ciche dni i kłótnie tym bardziej odpadają.co robić z durnym
chłopem???