Dodaj do ulubionych

cnota wierności i czystości

20.01.07, 09:25
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3863329.html
Minister Orzechowski zatroskany jest wyraźnie sytuacja ciąż nieletnich i ma
rozwiąznaie:

Ministerstwo Edukacji Narodowej podliczyło wyniki ankiet o liczbie ciężarnych
uczennic. -Musimy przygotować świadomość młodej dziewczyny. Powinna być
przygotowana do cnoty wierności i czystości - komentował wyniki wiceminister
edukacji Mirosław Orzechowski.

Wczoraj wiceminister zapowiedział, że resort chce teraz położyć większy nacisk
na przestrzeganie uczennic przed zbyt wczesnym rozpoczynaniem współżycia
płciowego. - Musimy przygotować świadomość młodej dziewczyny do tego, żeby
poczekała z inicjacją do czasu, kiedy założy rodzinę - tłumaczył. - Powinna
być przygotowywana do wszystkich cnót, które są niezbędne dla takiej sytuacji,
a więc cnoty wierności i cnoty czystości.

Orzechowski alarmował, że w roku szkolnym 2004/05 zaszły w ciążę w całym kraju
143 dziewczęta w wieku 12-15 lat, w roku 2005/06 - 177. A przecież współżycie
płciowe z dziewczętami poniżej 15. roku to przestępstwo - mówił.

Z ankiet MEN wynika także, że wzrasta liczba ciąż wśród starszych uczennic- w
roku szkolnym 2004/05 wśród dziewcząt w wieku 16-18 lat przypadków ciąż było
3515, w następnym roku szkolnym 4461.

Wśród pełnoletnich uczennic 1250 było w ciąży w roku 2004/05, w roku następnym
1772.

- W ciągu następnych lat ciąże nastolatek mogą się stać poważnym problem
społecznym - uważa wiceminister Orzechowski.

Przypomnijmy: w grudniu MEN nakazało szkołom wypisać, ile uczennic zaszło w
ciąże w ciągu ostatnich dwóch lat i w jaki sposób szkoła im pomogła. Minister
Roman Giertych mówił, że to po to, aby pomóc ciężarnym. Co prawda szkoły mają
ustawowy obowiązek umożliwić uczennicy w ciąży kontynuowanie nauki, włącznie z
przekładaniem zaliczeń, eksternistycznym zaliczaniem przedmiotów, aż po
półroczny urlop. Ale MEN uważa, że szkoły obowiązku tego nie wypełniają.

Taaaakkk.... kobiety najwyraźniej mają zdolnośc do zachodzenia w ciążę przez
myśl o plemniku. Panom edukacja dotycząca wierności i czystości nie jest
zalecana. To babeczki powinny byc tak wyedukowane do cnót wszelkich...

.....

M.
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: cnota wierności i czystości 20.01.07, 10:12
      Masz racje, Maiko.
    • kora3 hmmmm 20.01.07, 10:35
      Np pewnie ...a coś ty myslała? widocznie zdaniem min. pożal się Boże
      Orzechowskiego to kobieta jest źródłem wszelkiej rozpusty , a wiecv jak nauczy
      sie o cnocie (bo wiernosc to co ma w tej cwili do tego??) to wszystko bedzie ok.
      Pan minister w dodatku wykazał się feninmistyczno - szowinistyczną niewiedzą, bo
      wspomniał ,ze współżycie z dzewczetami ponizej 15 lat jest przestępstwem ...
      moze nie wie, ale współżycie z chłopcem ponizej tego roku życia tudzież jest ( i
      to nie tylko homoseksualne) no, ale w ciąże chłopiec nie zajdzie to sie nie
      liczy ...

      Swoja droga hmmm gdy mowa o problematyce społecznej zwiazanej z seksualnoscią
      zawsze jest mnóstwo sprzecznosci i zawsze niemal powoływania sie na sprzeczne
      argumenty, zależnie od sytuacji.

      Miałam raz okazje zapytac nauczycielke biologii w gimnazjum w duzym miescie, czy
      rozmawia w ramach swego przedmiotu o seksie, nie tylko w sensie fizjologii
      rozrodu, ale i antykoncepcji i chorób przenoszonych droga płciową. - Tak, jednak
      z mojej obserwacji i tych własnie rozmów wynika, że uczniowie , a już zwłaszcza
      uczennice sporo wiedzą na ten temat.- Skąd, jak pani mysli? - Rodzice dzis
      czesciej rozmawiają o tym z nastolatkami, poza tym starsze rodzeństwo, internet,
      koledzy i koleżanki. - Zdarzały się naiwne pytania, czy to prawda, ze za
      pierwszym razem nie mzona zajsc w ciaze? - Nie (smiech), ale zdarzały się
      pytania, czy to prawda, że podczas pettingu może dojsc do zapłodnienia np. - I
      odpowiedziała pani?- Oczywiscie. - To krepujace? - Dla mnie nie, jestem
      biologiem, nie musze przecież przedstawiac jakiś przykladowych sytuacji, mówic o
      konkretnych zachowaniach, do zapłodnienia moize dojśc, gdy sperma dostanie się
      do pochwy, wszystko jedno, czy podczas stosunku, czy zaraz po wytrysku innym
      sposobem.

      Jak tak gadam z ludźmi przekonanie, ze nastolatki wiedzą o antykoncepcji wiecej
      niz niejeden dorosły jest dosc powszechne. - Ta wiedza i dostepnośc tych świństw
      jest powodem coraz wczesniejszego rozpoczynania współzycia przez młodych ludzi-
      grzmiał pewien prelegent podczas konferencji w temacie;-). - to własnei "dzięki
      " tej wiedzy i dostępnosci antykoncepcji młodzież nabiera przekonania, ze seks
      to przyjemnosc bez konsekwencji.

      tymczasem teraz słyszymy, że pan minister pozal się Boże Orzechowski mówi, iz za
      chwile nastoletnmie matki moga sie stać problemem spolecznym. Hmmm to by
      znaczyło, ze ta wiedza jest jednak niska, a nawet niepokojaco niska.
      Która wiec z tych "doinformowanych" osób ma rację - za dużo wiedzą młodzi i
      dlatego uwazają seks za przyjemnosc bez konsekwencji, czy za mało i dlatego
      zdarzaja im sie wpadka, za wpadką ?

      młodzież teraz istotnie rozpoczyna współżycie seksualne wczesniej niz 2-3
      pokolenie temu, nie wiecej. moja prababcia wyszła za maż latek maja 17 zaraz po
      naukach :) chyba współżyła z mezem, bo po niecałym roku przyszedl na świat brat
      mojej śp. babuni:) - to znaczy, ze prababcia zaczęła współzyc wczesniej niż ja
      :) Oczywiscie wynikało to z normy społecznej - fakt, ale jesli pan pożal się
      Boze minister Orzechowski naprawde liczy, ze przekona dziewczęta (chłopców sobie
      darował, bo chyba mysli, ze chłopak to musi sie wyszumieć:) zeby zniechały
      współżycia do np. 25 roku zycia, jak skończa studia, znajda pracę i wyjdą za mąż
      opowiesciami jakimis to moim skromnym zdaniem przejawia naiwnosc równą
      naiwnosci przedszkolaka i to w 'maluchach".

      nie uwazam, żeby była jasnosc, ze 14 - letnie dzieci powinny podejmowac
      współżycie seksualne, nie tylko dlatego, ze jest to sprzeczne z prawem, ale
      przede wszystkim dlatego, ze nie sa gotowe psychicznie i emocjonalnie na seks,
      ani na ewentualne jego konsekwencje, z których ciaza jest tylko jedna z wielu.
      Ogranicza je także nasza norma społeczna wg której tak młodzi ludzie sa jeszcze
      w sensie spolezcnym i cywilno - prawnym dziećmi.

      już kiedys pisałam, ze istnieje dysonans pomiedzy rozowjem fizycznym, a rozwojem
      emocjonalnym i norma spoleczna co do podejmowania życia seksualnego.
      kiedys to było znacznie prostsze, zgodne z pewnym rytmem natury. Dziewczeta
      wychodziły za mąż bardzo młodo i naturalnie podejmowały życie seksualne z
      męzami- wtedy nie było wstydliwe, ani naganne, ze 16 - latka jest żona 40 -
      latka i matka dzidzisia, już.
      Trzeba jednak pamietać, ze to kwestia była nie rozwoju fizycznego 16 - latki, bo
      on się nie zmienił jakoś drastycznie, ale rozwoju spolecznego i emocjonalnego.
      Norma spoleczną było tak wczesne wydawanie za maz corek i podejmowanie pzrez nie
      życia seksualnego. Nie mzoemyy wiec teraz mydlic sobie oczu, ze 16 lat to za
      mało na seks, jak to? 70 lat temu byłoakurat, a teraz jest za mało? wtedy i
      rodzina kontenta była i księdz pobłogosławił, a teraz to jakieś patologiczne?
      Teraz norma społeczna jest inna - dziewczeta uczą się tak samo, jak chłopcy,
      rodziny zakladają na ogół ludzie w zbilizoonym wieku, od kobiety partycypuja w
      uitrzymaniu rodziny pracujac, robia kariery zawodowe i naukowe - to naturalnie
      wydłuża termin zakładania rodziny, ale nie aż tak bardzo wydłuża moment
      inicjacji seksualnej.
      nie sądzę, a nawet jestem przekonana, ze tak nie bedzie, by gadki o cnocie i
      wiernosci w szkolach coś zmieniły - najlepiej dać tym nastolatkom do poczytania
      ten artykuł co to tu jest zalinkowany na forum o nieletnich matkach - świadomosc
      bardzo przykrych konsekwencji, zupełnie realnych i nieodległych w zcasie, na
      niektórych ludzi działa pobudzająco do myslenia i spowalniająco do zdiałania co
      dakje niekiedy niekiepski efekt - najpierw pomyslą, a potem zrobią.
      • maika7 Re: hmmmm 20.01.07, 12:50
        >>bo wiernosc to co ma w tej cwili do tego??

        Aj, Kora, bo Ty tak od razu wszystko dosłownie bierzesz ;-)))
        O wiernośc ideałom chodzi...

        > Pan minister w dodatku wykazał się feninmistyczno - szowinistyczną niewiedzą, bo
        > wspomniał ,ze współżycie z dzewczetami ponizej 15 lat jest przestępstwem ...
        > moze nie wie, ale współżycie z chłopcem ponizej tego roku życia tudzież jest (
        > i
        > to nie tylko homoseksualne) no, ale w ciąże chłopiec nie zajdzie to sie nie
        > liczy ...

        Powiedział, jest w cytowanym fragmencie (o dziewczętach oczywiście powiedział).
        Chłopców pominął.

        > Jak tak gadam z ludźmi przekonanie, ze nastolatki wiedzą o antykoncepcji
        > wiecej niz niejeden dorosły jest dosc powszechne.

        Chyba tylko przekonanie, bo F_g juz ładnych kilka lat co sprawdza zasób wiedzy z
        tej tematyki w swojej szkole to ręce załamuje - a sprawdza wiedze 18-19-latków :-((

        Tak swoją drogą to ciekawa jestem jak wyglądają dane na temat ciąż nieletnich od
        kilkudziesięciu lat, bo wnioskowanie, na podstawie danych z dwóch lat, że liczba
        matek nieletnich sie zwiększa i że będzie to niedługo problemem społecznym
        (jakby już nie było...) jest zbyt "zwodnicze".
        • kora3 Re: hmmmm 20.01.07, 13:01
          maika7 napisała:

          > >>bo wiernosc to co ma w tej cwili do tego??
          >
          > Aj, Kora, bo Ty tak od razu wszystko dosłownie bierzesz ;-)))
          > O wiernośc ideałom chodzi...
          heh :)
          >
          > > Pan minister w dodatku wykazał się feninmistyczno - szowinistyczną niewie
          > dzą, bo
          > > wspomniał ,ze współżycie z dzewczetami ponizej 15 lat jest przestępstwem
          > ...
          > > moze nie wie, ale współżycie z chłopcem ponizej tego roku życia tudzież j
          > est (
          > > i
          > > to nie tylko homoseksualne) no, ale w ciąże chłopiec nie zajdzie to sie n
          > ie
          > > liczy ...
          >
          > Powiedział, jest w cytowanym fragmencie (o dziewczętach oczywiście powiedział).
          > Chłopców pominął.no to tez mówie :) że niedouk :)

          >
          > > Jak tak gadam z ludźmi przekonanie, ze nastolatki wiedzą o antykoncepcji
          > > wiecej niz niejeden dorosły jest dosc powszechne.
          >
          > Chyba tylko przekonanie, bo F_g juz ładnych kilka lat co sprawdza zasób wiedzy
          > z
          > tej tematyki w swojej szkole to ręce załamuje - a sprawdza wiedze 18-19-latków
          > :-((
          no pisze wszak, ze przekonanie:)

          >

          > matek nieletnich sie zwiększa i że będzie to niedługo problemem społecznym
          > (jakby już nie było...) jest zbyt "zwodnicze".

          otóż to .. :)
    • forumisko Re: cnota wierności i czystości 20.01.07, 22:36
      > Taaaakkk.... kobiety najwyraźniej mają zdolnośc do zachodzenia w ciążę przez
      > myśl o plemniku. Panom edukacja dotycząca wierności i czystości nie jest
      > zalecana. To babeczki powinny byc tak wyedukowane do cnót wszelkich...

      Przede wszystkim trzeba myśleć o rzeczach realnych (zgodnych z
      rzeczywistością), dlatego trzeba zacząć od wychowania dziewcząt (na damy).
      Po pierwsze, to one głównie poniosą koszty złego wychowania, po drugie to od
      nich (matek) a nie od ojców zależy decyzja o życiu dziecka poczętego a po
      trzecie to "wystarczy" że JEDEN chłopak będzie źle wychowany i może zbałamucić
      wiele dziewcząt. Jeden źle wychowanej dziewczynie będzie trudniej zbałamucić
      wielu chłopców. Efektywność - po prostu.

      Jeden pewny że o wychowaniu chłopców też się nie zapomni.
      • maika7 Re: cnota wierności i czystości 21.01.07, 08:54
        Forumisko- realnie to powinno się wychowywać i chłopców i dziewczyny w poczuciu
        włsnej wartości (godności) i szacunku dla drugiego człowieka.

        Kto to jest dama????

        > Po pierwsze, to one głównie poniosą koszty złego wychowania,

        Wszystkie dzieci niezaleznie od płci ponoszą koszty złego wychowania.

        > po drugie to od
        > nich (matek) a nie od ojców zależy decyzja o życiu dziecka poczętego

        W przypadku 12-latek trudno mówić o autonomicznej decyzji odnośnie aborcji.

        > a po
        > trzecie to "wystarczy" że JEDEN chłopak będzie źle wychowany i może zbałamucić
        > wiele dziewcząt.

        Jesli sie dadzą zbałamucić. Dziewczyny to nie naiwne, bezmyślne i bezwolne
        istotki dające sie zbałamucic jednemu "żle wychowanemu" chłopakowi. Nie przeceniaj.

        > Jeden źle wychowanej dziewczynie będzie trudniej zbałamucić
        > wielu chłopców. Efektywność - po prostu.

        Dlaczego trudniej?? Czyz to nie chłopcy właśnie sa bardziej podatni na wdzięki
        zewnetrzne kobiet?

        > Jeden pewny że o wychowaniu chłopców też się nie zapomni

        Minister Orzechowski najwyraźniej ZAPOMNIAł.

        Szkoda, ze za jednym zamachem nie przeprowadzon ankiety dotyczącej wieku ojców....

        M.
        • forumisko Re: cnota wierności i czystości 21.01.07, 11:12
          maika7 napisała:

          > Forumisko- realnie to powinno się wychowywać i chłopców i dziewczyny w
          poczuciu
          > włsnej wartości (godności) i szacunku dla drugiego człowieka.
          >

          A jak to się przekłada na konkret?

          > Kto to jest dama????

          No właśnie. Już wielu zapomniało kto to jest dama.

          > > Po pierwsze, to one głównie poniosą koszty złego wychowania,
          >
          > Wszystkie dzieci niezaleznie od płci ponoszą koszty złego wychowania.
          >
          Nie żartuj. Zapytaj się kogoś co się dzieje gdy chłopak zapłodni dziewczynę,
          kto ponosi tego następstwa w nieporównywanie większym stopniu. On czy ona rodzi?

          > > po drugie to od
          > > nich (matek) a nie od ojców zależy decyzja o życiu dziecka poczętego
          >
          > W przypadku 12-latek trudno mówić o autonomicznej decyzji odnośnie aborcji.

          Trudno, ale można. A po 15 roku życia?

          > > a po
          > > trzecie to "wystarczy" że JEDEN chłopak będzie źle wychowany i może zbała
          > mucić
          > > wiele dziewcząt.
          >
          > Jesli sie dadzą zbałamucić. Dziewczyny to nie naiwne, bezmyślne i bezwolne
          > istotki dające sie zbałamucic jednemu "żle wychowanemu" chłopakowi. Nie
          > przeceniaj.

          pl.wikipedia.org/wiki/Simon_Mol
          >
          > > Jeden źle wychowanej dziewczynie będzie trudniej zbałamucić
          > > wielu chłopców. Efektywność - po prostu.
          >
          > Dlaczego trudniej?? Czyz to nie chłopcy właśnie sa bardziej podatni na wdzięki
          > zewnetrzne kobiet?
          >

          Dziwne że tego nie rozumiesz. Ile masz lat, jeśli wolno spytać?

          > > Jeden pewny że o wychowaniu chłopców też się nie zapomni
          >
          > Minister Orzechowski najwyraźniej ZAPOMNIAł.
          >
          Nie ma dowodów w tej sprawie. Przecież nie jest nim to że gazety o tym nie
          napisały.

          > Szkoda, ze za jednym zamachem nie przeprowadzon ankiety dotyczącej wieku
          ojców.
          > ...

          Ciekawe w jaki sposób rozpoznasz czy chłopak siedzący w ławce w szkole jest
          ojcem.
          • maika7 Re: cnota wierności i czystości 21.01.07, 11:52

            > A jak to się przekłada na konkret?

            Nie wychowuje sie "w cnocie czystości i werności" tylko w respektowaniu swoich
            granic i granic drugiego człowieka. Nie dla każdego cnoty wymienione sa wartością.

            > No właśnie. Już wielu zapomniało kto to jest dama.

            Nie. Tylko pojecie jest dośc szerokie i różnie rozumiane. Kiedys dośc długo
            rozmawialiśmy na forum o damach wspólczesnych. No więc kto to jest dama według
            Ciebie?


            > Nie żartuj. Zapytaj się kogoś co się dzieje gdy chłopak zapłodni dziewczynę,
            > kto ponosi tego następstwa w nieporównywanie większym stopniu. On czy ona rodzi ?

            Nie żartuję. Tylko nie rozumiem wychowania jako działania nakierowanego
            wylacznie na stosunek do własnej i cudzej seksualności. Jasnym jest, ze koszty
            (fizyczne i psychiczne) ponoszone przez kobietę sa w przypadku ciazy dużo
            większe niż te, ponoszone przez chłopaka. Ale koszty złego wychowania w ogóle -
            ponoszą dzieci plci obojga.


            > Trudno, ale można. A po 15 roku życia?

            Ciut łatwiej wtedy mowic o samodzielnej decyzji. Im człowiek jest dojrzalszy,
            tym łatwiej o samodzielne decyzje i o siłę na to, zeby były one zgodne z tym, co
            sie czuje nawet wbrew otoczeniu. Zakładam oczywiście w sposób nieuprawniony, że
            12 latka jest mniej dojrzała od 15 latki - bywaja wyjątki, ze jest dokładnie
            odwrotnie)

            > pl.wikipedia.org/wiki/Simon_Mol

            kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3778265.html

            > Dziwne że tego nie rozumiesz. Ile masz lat, jeśli wolno spytać?

            Może wystarczy Ci to, że mam 18-letniego syna i 15-letnią córkę?

            > Nie ma dowodów w tej sprawie. Przecież nie jest nim to że gazety o tym nie
            > napisały.

            :-)) chcialabym, żebyś mial racje uznając, ze pan Ozrechowski pamietał o
            chłopcach i ich wychowywaniu.

            > Ciekawe w jaki sposób rozpoznasz czy chłopak siedzący w ławce w szkole jest
            > ojcem.

            Wiek ojców jest dotepny w danych szpitalnych (tak samo jak matek zreszta - nie
            trzeba przeprowadzac ankiet w szkołach...)
            Interesuje mnie po prostu jak to wyglada w Polsce.

            M.
          • kora3 Re: cnota wierności i czystości 21.01.07, 14:22
            forumisko napisał:

            > maika7 napisała:
            >
            > > Forumisko- realnie to powinno się wychowywać i chłopców i dziewczyny w
            > poczuciu
            > > włsnej wartości (godności) i szacunku dla drugiego człowieka.
            > >
            >
            > A jak to się przekłada na konkret?

            wg mnie tak się przeklada Forum :)

            Czlowieka od maleńkosci powinno sie uczyć, ze jest indywidualnoscią :) W zwiazku
            z tym ma pełne prawo do swoich gustow, przekonań i decyzji, ale wszystko co
            czyni niesie z soba konsekwencje, które poniesie on, a w niektórych przypadkach,
            także jego otoczenie.

            ale czegoś takiego nie zaczyna sie Forumisko, gdy człowiek ma 12 lat, tylko
            znacznie wczesniej, o czym wielu zpomina i usiłuja nauczyc rozpieszczonego
            nastolatka odpowiedzialnosci, podczas gdy przez kilkanascie lat żył sobie pod
            parasolem ochronnym mamy i taty, którzy rozwiazywali za niego wszystkie
            propblemiki, chronili mu tyleczek w szkole i wykócali sie z innymi rodzicami o
            lepsze dla niego miejsce w piaskownicy:)

            zakazami i nakazami Forum nie zmusisz czlowieka do myslenia, żadnego ...
            oczywiscie .. mozna i trzeba zakazywać pewnych rzeczy dzieciom np. bawienia sie
            na jezdni, ale nie na zasdzie "nie, bo nie" tylko mówiąc o konsekwencjach. To
            samo dotyczy seksu:)

            Poza tym dziecko powinno miec świadomosc, ze nie ma sparwy, z którą nie mozna
            przyjsc do rodziców i przedyskutowac z nimi. Sam podałeś przyklad nastolatka -
            samobójcy, który powiedział rodzicom o swoim chorym ukladzie z nauczycielka
            tańca, a oni mu nie uwierzyli a teraz gdy nie zyje "są w szoku" ...
            kto wie, jak potoczyłaby się ta historia, gdyby zwyczajnie słuchali swego dziecka.
            Wg mnie Forum dziecko trzeba traktowac powaznie. A nie a priori sadzic, ze
            zmysla, straszyć piekłem i bić np. To nie zaprowadzi do tego, ze bedzie robić
            to, co chca rodzice, albo nie rtobić tego czego nie chcą tylko do zamkniecia sie
            na rodziców, czesto juz na zawsze ...
            Jeśli nastolatek cały czas słyszy w domu, ze seks przedmalżeński to pieklo, a
            jakby on takie cos zrobił toby go rodzice przekkleli, to bankowo nie przyjdzie
            do nich porozmawiac o tym, że mysli o rozpoczeciu współzycia.. Nie przyjdzie,
            ale to nie znaczy, że nie rozpocznie. Czasem pomocne jest starsze rodzeństwo:)
            Moja siostra maiał 17,5 roku, gdy zwrócila się z ta sprawą do mnie. Pogadalyśmy
            o pewnych szczegółach, ale przede wszystkim o tym, co jest powodem tego, ze
            zaczeła sie zastanawiać nad rozpoczeciem współzycia ze swoim chłopakiem. Od
            zdania do zdania ONA doszła do wniosku, ze to jeszcze nie pora, ze chyba nie
            jest jeszcze przekonana i .. odłożyła decyzje :)
            i o to chodzi Forum ... Mozesz komuś zabronić, jasne .. ale nie wyegzekwujesz
            tego! Nastolatek to nie bobas, nie noisz go narekach i nie masz nad nim kontroli
            24 godz. na dobe...

            > > W przypadku 12-latek trudno mówić o autonomicznej decyzji odnośnie aborcj
            > i.
            >
            > Trudno, ale można. A po 15 roku życia?

            Rok zycia w tym przypadku nie ma Forum nic do rzeczy .. Aborcja poza pewnymi
            sytuacjami określonymi ustawą jest nielegalna. pietnastolatce doprawdy trudno
            byłoby bez pomocy dorosłego znaleźć lekarza, który zaryzykowałby zabieg
            nielegalny bez porozumienia z rodzicami, albo innymi dorosłymi, że o pieniadzach
            na zabieg nie wspomne ...

            >
            >
            >
            > Dziwne że tego nie rozumiesz. Ile masz lat, jeśli wolno spytać?

            A Ty Forum ? :)
            Pyatm bez zlosliwosci , ale dziwne,z e nie wiesz, iz w tak młodym wieku chłopcy
            mają znacznie wieksze potrzeby czysto seksualne niz dziewczeta. To sie z
            wiekliem, jakbys nie wiedział, zmienia :)
            >
            > Ciekawe w jaki sposób rozpoznasz czy chłopak siedzący w ławce w szkole jest
            > ojcem.
            acha ,.. a po zcym rozpoznasz,z e zdiewczynka jest matką ?)
            Jakos inaczej siedzi w ławce ?
            Dajże spokój ... w takich przypadkach w gre wchodzi sad i kurator i u chłopca i
            u dziewczynki ...
        • kora3 Re: cnota wierności i czystości 21.01.07, 13:48
          maika7 napisała:
          >
          > Kto to jest dama????

          Maiko ... nie moge sie poowstrzymać od przytoczenia tego dowcipu. Rodzice
          żegnaja na dworcu dwie piekne córki wyjeżdzające na urlop nad morze. - Bawcie
          się, ale jak damy - przestrzega matka.
          Za jakis tydzień rodzice otrzymuja wiadomosc od córek. "Kochani Rodzice. Pogoda
          jest piekna, morze cudowne, kurort bardzo interesujacy, tylko pieniędzy mamy
          malo, ale bawuimy się ....jak damy":)


          >
          > > Jeden źle wychowanej dziewczynie będzie trudniej zbałamucić
          > > wielu chłopców. Efektywność - po prostu.
          >
          > Dlaczego trudniej?? Czyz to nie chłopcy właśnie sa bardziej podatni na wdzięki
          > zewnetrzne kobiet?
          Moja droga ... "dowód' kolegi Forumiska , który był on uprzejmy przedstawić
          przeczy matematycznie i logicznie tezie :)

          >
          > > Jeden pewny że o wychowaniu chłopców też się nie zapomni
          >
          > Minister Orzechowski najwyraźniej ZAPOMNIAł.

          moze w dzieciństwie sie onanizował, niektórzy twierdzą,z e od tego mozna i
          pamięc stracic :D
          • maika7 Re: cnota wierności i czystości 21.01.07, 14:43
            > Maiko ... nie moge sie poowstrzymać od przytoczenia tego dowcipu. Rodzice
            > żegnaja na dworcu dwie piekne córki wyjeżdzające na urlop nad morze. - Bawcie
            > się, ale jak damy - przestrzega matka.
            > Za jakis tydzień rodzice otrzymuja wiadomosc od córek. "Kochani Rodzice. Pogoda
            > jest piekna, morze cudowne, kurort bardzo interesujacy, tylko pieniędzy mamy
            > malo, ale bawuimy się ....jak damy":)

            :-))

            > Moja droga ... "dowód' kolegi Forumiska , który był on uprzejmy przedstawić
            > przeczy matematycznie i logicznie tezie :)

            No i założenia nie mają się za bardzo do rzeczywistości, bo zakładaja istnienie
            na świecie osób wyłącznie albo cnotliwych albo rozwiązłych - czaro-biało. I
            zakłada bałamucenie tylko w sferze seksu. W przykładzie z Kameruńczykiem tez nie
            wiem dlaczego zakłada, ze panie biorące udział w seksualnych spotkaniach były
            niezbałamucone ;-)

            > moze w dzieciństwie sie onanizował, niektórzy twierdzą,z e od tego mozna i
            > pamięc stracic :D

            Nosi tez okulary.... na wzrok tez to ponoć ma działać negatywnie ;-))

            :-)
            M.
            • kora3 heh 21.01.07, 14:52
              maika7 napisała:
              >
              > :-))

              :)
              >
              > > Moja droga ... "dowód' kolegi Forumiska , który był on uprzejmy przedstaw
              > ić
              > > przeczy matematycznie i logicznie tezie :)
              >
              > No i założenia nie mają się za bardzo do rzeczywistości, bo zakładaja istnienie
              > na świecie osób wyłącznie albo cnotliwych albo rozwiązłych - czaro-biało.
              To juz pomijam w ogóle, jako bezsens pierwszej wody :)

              Niem,niej to kwestia relatwnych wyraźnie przekonań kolegi:) a matematyka
              matematyka - jesli jeden zły chłopiec moze zbałamucić siecej dziewcząt, niz
              jedna zła dziewczynka chłopców, to raxczej chyba należałoby edukowac chłopców.,
              nie? Jako stanowiacych wieksze potencjalne zagrozenie bałamutne :)

              I
              > zakłada bałamucenie tylko w sferze seksu.

              Każdy zakłada w sferze jakiej chce :) kolega Forum widać, ze tematem sie
              interesuje .. teoretycznie ...

              W przykładzie z Kameruńczykiem tez ni
              > e
              > wiem dlaczego zakłada, ze panie biorące udział w seksualnych spotkaniach były
              > niezbałamucone ;-)
              A to akuratnie bardzo proste - w tym przyjladzie rtelatywnie lepiej uznawać, ze
              były niezbałamucone, bo trzebay w przypadku uznania zbałamucienia przyznać, ze
              ponoszą mniejszą winę moralną za swe zakażenie.

              Co to zreszta jesy owo "zbałamucenie" i dlaczego zakladać, ze kobiety bardziej
              sa na nie poddatne - tego nie wiem.. Moze to poglad, ze baby są bardziej naiwne
              po prostu - różnie z tym btywa .. Faktyczniue łapia sie na stare sztuczki, ale
              faceci tez - tylko na inne :)
              Inna sprawa, ze kobieta była postyrzegana przez wieki, jako kusicielka, która
              zdolna jest pozbnawić faceta rozumu, także w chrzescijaństwie:) poprzez
              dzialanie na jego zmysły :)
              A tymczasem okazuje sie, ze to faceci balamują .. ciekawe zjawisko relatywizmu
              logicznego :)

              >
              > > moze w dzieciństwie sie onanizował, niektórzy twierdzą,z e od tego mozna
              > i
              > > pamięc stracic :D
              >
              > Nosi tez okulary.... na wzrok tez to ponoć ma działać negatywnie ;-))
              >
              hmmm coraz wiecej poszlak wskazuje na to Maiko, ze pan minister nie zostal jako
              chłopiec wyedukowany i nie spał z rekami na kołdrze - teraz widać efekty :)
              > M.
              • maika7 Re: heh 21.01.07, 15:08
                > Niem,niej to kwestia relatwnych wyraźnie przekonań kolegi:) a matematyka
                > matematyka - jesli jeden zły chłopiec moze zbałamucić siecej dziewcząt, niz
                > jedna zła dziewczynka chłopców, to raxczej chyba należałoby edukowac chłopców.,
                > nie? Jako stanowiacych wieksze potencjalne zagrozenie bałamutne :)

                Widać kolega Forumisko bardziej mysli o seksie niż o matematyce ;-))

                > A to akuratnie bardzo proste - w tym przyjladzie rtelatywnie lepiej uznawać, ze
                > były niezbałamucone, bo trzebay w przypadku uznania zbałamucienia przyznać, ze
                > ponoszą mniejszą winę moralną za swe zakażenie.

                Mniejszą? Większą. Bo nie wiadomo gdzie posiały wirusy jeszcze im bardziej
                zbałamucone wcześniej tym większe prawopodobieństwo siania wirusami na prawo i
                lewo.

                >
                > Co to zreszta jesy owo "zbałamucenie" i dlaczego zakladać, ze kobiety bardziej
                > sa na nie poddatne - tego nie wiem.. Moze to poglad, ze baby są bardziej naiwne
                > po prostu - różnie z tym btywa .. Faktyczniue łapia sie na stare sztuczki, ale
                > faceci tez - tylko na inne :)
                > Inna sprawa, ze kobieta była postyrzegana przez wieki, jako kusicielka, która
                > zdolna jest pozbnawić faceta rozumu, także w chrzescijaństwie:) poprzez
                > dzialanie na jego zmysły :)
                > A tymczasem okazuje sie, ze to faceci balamują .. ciekawe zjawisko relatywizmu
                > logicznego :)

                "Zbałamucenie" w tej rozmowie rozumiem jako "ulegniecie złym wpływom
                bałamucacego" - także pozaseksualnym wpływom. Nie jestem pewna, czy kolega F.
                tez tak to rozumie.


                > hmmm coraz wiecej poszlak wskazuje na to Maiko, ze pan minister nie zostal jako
                > chłopiec wyedukowany i nie spał z rekami na kołdrze - teraz widać efekty :)

                Może był oporny na edukację i teraz ma za swoje - wzrok nie ten, pamięć nie
                ta... Tak to jest jak sie za późno weźmie sobie do serca wychowawcze
                zalecenia.... ;-) Nie do nadrobienia potem... Może dlatego teraz tak gorliwie
                opowiada sie za "prawidłowym" wychowaniem ;-))

                M.
                • kora3 Re: heh 21.01.07, 15:17
                  maika7 napisała:

                  >
                  > Widać kolega Forumisko bardziej mysli o seksie niż o matematyce ;-))

                  Wiele na to wskazuje, dlatego zadalam sobie niemały trud :) by to wyłuszczyc na
                  prostym przykladzie :)
                  >

                  > > były niezbałamucone, bo trzebay w przypadku uznania zbałamucienia przyz
                  >
                  > Mniejszą? Większą. Bo nie wiadomo gdzie posiały wirusy jeszcze im bardziej
                  > zbałamucone wcześniej tym większe prawopodobieństwo siania wirusami na prawo i
                  > lewo.

                  Ale chyba zbałamucona istota po prostu sobie sprawy nie zdaje, ze po pierwsze
                  jest zbałamucona, po drugie z konsekwencji bałamuctwa. A jako w tym zakresioe
                  intelektualnym ciemna ( nie mylic z kolorem skóry) nie moze ponosić moralnej
                  winy wiekszęj niźli bałamutant:)
                  >
                  > "Zbałamucenie" w tej rozmowie rozumiem jako "ulegniecie złym wpływom
                  > bałamucacego" - także pozaseksualnym wpływom. Nie jestem pewna, czy kolega F.
                  > tez tak to rozumie.

                  hmmmm ... no tak, tyle tylko, że zakladanie, ze kobiety (naturallnie w
                  okreś;lonych sytuacjach, keidy to pasuje do tezy, od biedy) sa jakos szczególnie
                  sklonne do ulegania złym wpływom bałamucacego, jawnie kłóci się z przekonaniami
                  o tym, ze to kobieta potrafi doprowadzic faceta do szaleństwa , a nie odwrotnuie :)

                  >
                  > > hmmm coraz wiecej poszlak wskazuje na to Maiko, ze pan minister nie zosta
                  > l jako
                  > > chłopiec wyedukowany i nie spał z rekami na kołdrze - teraz widać efekty
                  > :)
                  >
                  > Może był oporny na edukację i teraz ma za swoje - wzrok nie ten, pamięć nie
                  > ta... Tak to jest jak sie za późno weźmie sobie do serca wychowawcze
                  > zalecenia.... ;-) Nie do nadrobienia potem... Może dlatego teraz tak gorliwie
                  > opowiada sie za "prawidłowym" wychowaniem ;-))

                  Tak to mozliwe ... ciekawe, kiedy zechce wprowadzić kamerki pod kołderkami
                  nastolatów? :)
                  I jaka bedzie ewnetualna kara za bewstydne dotykanie się pod kołdra.. Orde boje
                  sie,z e albo kaze obcinać reke, albo wylupywać oko, bo i tak delikwentowi
                  przecież grozi slepota, a taki przykład moze odstarszyc :)
                  • maika7 Re: heh 21.01.07, 18:37
                    > Wiele na to wskazuje, dlatego zadalam sobie niemały trud :) by to wyłuszczyc
                    na prostym przykladzie :)

                    :-)

                    > Ale chyba zbałamucona istota po prostu sobie sprawy nie zdaje, ze po pierwsze
                    > jest zbałamucona, po drugie z konsekwencji bałamuctwa. A jako w tym zakresioe
                    > intelektualnym ciemna ( nie mylic z kolorem skóry) nie moze ponosić moralnej
                    > winy wiekszęj niźli bałamutant:)

                    Oj czasem sobie zdaje sprawę :-) I tłumaczy zbałamucenie np. koniecznością
                    życiową. Z konsekwencji tez sobie zdaje sprawe - oczywiście z przewidywalnych i
                    pod warunkiem, że nieco wyedukowana zbałamucona jest. Eh... niemierzalny ten
                    poziom winy :-)) A szkoda :-)

                    > hmmmm ... no tak, tyle tylko, że zakladanie, ze kobiety (naturallnie w
                    > okreś;lonych sytuacjach, keidy to pasuje do tezy, od biedy) sa jakos szczególnie
                    > sklonne do ulegania złym wpływom bałamucacego, jawnie kłóci się z przekonaniami
                    > o tym, ze to kobieta potrafi doprowadzic faceta do szaleństwa , a nie
                    odwrotnuie :)

                    A bo to znowu zalezy od okoliczności a nie od schematu :-)) Każdy (niezaleznie
                    od płci) ma chyba swój słaby punkt, który jest włącznikiem "podatności na
                    zbałamucenie". Kwestia odpowiedniego klucza?


                    > Tak to mozliwe ... ciekawe, kiedy zechce wprowadzić kamerki pod kołderkami
                    > nastolatów? :)

                    O widzisz, świetny pomysł - trzeba koniecznie nałozyc na rodziców ten obowiązek
                    inwigilacji sypialnianej nastolatków (ojojoj, chyba nie tylko sypialnianej...) i
                    w razie zaniedbania karać odpowiednio surowo - rodziców oczywiście za
                    niedopelnienie rodzicielskiego wychowawczego obowiązku.

                    > I jaka bedzie ewnetualna kara za bewstydne dotykanie się pod kołdra.. Orde boje
                    > sie,z e albo kaze obcinać reke, albo wylupywać oko, bo i tak delikwentowi
                    > przecież grozi slepota, a taki przykład moze odstarszyc :)

                    Mysle, ze nie jesteśmy w stanie wymyśleć na co stac p. Orzechowskiego. Dla niego
                    istnieją jakies inne standrady absurdu ;-))
                    M.
                    • kora3 Re: heh 21.01.07, 18:46
                      maika7 napisała:

                      >
                      >
                      > Oj czasem sobie zdaje sprawę :-) I tłumaczy zbałamucenie np. koniecznością
                      > życiową. Z konsekwencji tez sobie zdaje sprawe - oczywiście z przewidywalnych i
                      > pod warunkiem, że nieco wyedukowana zbałamucona jest. Eh... niemierzalny ten
                      > poziom winy :-)) A szkoda :-)
                      noooo :) moznaby zaraz w dyby:)

                      >
                      > A bo to znowu zalezy od okoliczności a nie od schematu :-)) Każdy (niezaleznie
                      > od płci) ma chyba swój słaby punkt, który jest włącznikiem "podatności na
                      > zbałamucenie". Kwestia odpowiedniego klucza?

                      Moze :) Oj moze coś ppodpowiesz na zbałamucienie takiego jednego, wiesz .. hehe
                      bardzo mi zalezy :)

                      >
                      > O widzisz, świetny pomysł - trzeba koniecznie nałozyc na rodziców ten obowiązek
                      > inwigilacji sypialnianej nastolatków (ojojoj, chyba nie tylko sypialnianej...)
                      > i
                      > w razie zaniedbania karać odpowiednio surowo - rodziców oczywiście za
                      > niedopelnienie rodzicielskiego wychowawczego obowiązku.

                      oj bedzie z tym zachodu, pewnie MOPS-y calkiem już padna, bo kamerka kosztuje, a
                      co z takimi co to nie mają ksy na kamerke ...
                      A zreszta znajac młodziez to szybko sie nauczą kamereczke zepsuc, albo wyłaczyc
                      .. Myśle ze taniej, zeby toto spało po prostu w kajdankach .. Tylko psiakrew ..
                      jak temu snuy kontrolować ?:)
                      >
                      > Mysle, ze nie jesteśmy w stanie wymyśleć na co stac p. Orzechowskiego. Dla nieg
                      > o
                      > istnieją jakies inne standrady absurdu ;-))

                      A wszystko przez mastrurbacje - jak śpiewali Ich troje .. własnie .. tROJE ..
                      ICH ... dobrze, ze ten zespół już nie istnieje bo nazwa wskazywała
                      jefdnoznacznie, ze to homo, albo trans .. w każdym razie zboki na pewno :)
                      • maika7 Re: heh 21.01.07, 19:00
                        > noooo :) moznaby zaraz w dyby:)

                        Chyba sie nadajemy na "pomoc merytoryczną w wychowawczym oddziaływaniu na
                        mlodzież, a nawet na całe społeczeństwo w Ministerstwie Edukacji" ;-))

                        > Moze :) Oj moze coś ppodpowiesz na zbałamucienie takiego jednego, wiesz ..
                        hehe bardzo mi zalezy :)

                        Kiedy recept nie ma - bo kazdy jest inaczej podatny na zbałamucenie - tym
                        bardziej, jeśli ma być ono niejednorazowe ;-)) Ale... badź soba - jak na to nie
                        pojdzie, to niewart zachodu :-))


                        > oj bedzie z tym zachodu, pewnie MOPS-y calkiem już padna, bo kamerka kosztuje,
                        > a
                        > co z takimi co to nie mają ksy na kamerke ...

                        Ty o kasie, a tu na szali zdrowie moralne narodu...

                        > A zreszta znajac młodziez to szybko sie nauczą kamereczke zepsuc, albo wyłaczyc
                        > .. Myśle ze taniej, zeby toto spało po prostu w kajdankach .. Tylko psiakrew ..
                        > jak temu snuy kontrolować ?:)

                        kajdanki moga byc niewystarczające... poza tym niektórym moga sie nieodpowiednio
                        kojarzyc ;-)
                        Sny - farmakologicznie - dzięki temu i nasz przemysł zyska

                        > A wszystko przez mastrurbacje - jak śpiewali Ich troje .. własnie .. tROJE ..
                        > ICH ... dobrze, ze ten zespół już nie istnieje bo nazwa wskazywała
                        > jefdnoznacznie, ze to homo, albo trans .. w każdym razie zboki na pewno :)

                        No widzisz - trzeba jeszcze koniecznie zajać sie oddziaływaniem mediów i postaci
                        medialnych na młodzież - to dopiero potezne źródło zepsucia... Prawdę mówiąc to
                        ja nie wiem, jak można zostać porządnym człowiekiem 9cokolwiek by to nie
                        znaczyło) w dzisiejszych czasach :-))

                        M.
                        • kora3 Re: heh 21.01.07, 22:41
                          maika7 napisała:

                          > > noooo :) moznaby zaraz w dyby:)
                          >
                          > Chyba sie nadajemy na "pomoc merytoryczną w wychowawczym oddziaływaniu na
                          > mlodzież, a nawet na całe społeczeństwo w Ministerstwie Edukacji" ;-))

                          hehe :)
                          >
                          > > Moze :) Oj moze coś ppodpowiesz na zbałamucienie takiego jednego, wiesz .
                          > .
                          > hehe bardzo mi zalezy :)
                          >
                          > Kiedy recept nie ma - bo kazdy jest inaczej podatny na zbałamucenie - tym
                          > bardziej, jeśli ma być ono niejednorazowe ;-)) Ale... badź soba - jak na to nie
                          > pojdzie, to niewart zachodu :-))
                          To nie dla mnie - ale dzięki :)
                          Letni jest ... znaczy ma lata :) bo co do temperatury, to własnie trza sprawdzic :)

                          >
                          >
                          > > oj bedzie z tym zachodu, pewnie MOPS-y calkiem już padna, bo kamerka kosz
                          > tuje,
                          > > a
                          > > co z takimi co to nie mają ksy na kamerke ...
                          >
                          > Ty o kasie, a tu na szali zdrowie moralne narodu...
                          Ale budżet napiety, jak nie powiem co :)

                          >
                          > > A zreszta znajac młodziez to szybko sie nauczą kamereczke zepsuc, albo wy
                          > łaczyc
                          > > .. Myśle ze taniej, zeby toto spało po prostu w kajdankach .. Tylko psiak
                          > rew ..
                          > > jak temu snuy kontrolować ?:)
                          >
                          > kajdanki moga byc niewystarczające... poza tym niektórym moga sie nieodpowiedni
                          > o
                          > kojarzyc ;-)
                          > Sny - farmakologicznie - dzięki temu i nasz przemysł zyska
                          hehe
                          >
                          > > A wszystko przez mastrurbacje - jak śpiewali Ich troje .. własnie .. tROJ
                          > E ..
                          > > ICH ... dobrze, ze ten zespół już nie istnieje bo nazwa wskazywała
                          > > jefdnoznacznie, ze to homo, albo trans .. w każdym razie zboki na pewno :
                          > )
                          >
                          > No widzisz - trzeba jeszcze koniecznie zajać sie oddziaływaniem mediów i postac
                          > i
                          > medialnych na młodzież - to dopiero potezne źródło zepsucia... Prawdę mówiąc to
                          > ja nie wiem, jak można zostać porządnym człowiekiem 9cokolwiek by to nie
                          > znaczyło) w dzisiejszych czasach :-))
                          >
                          konam ze smiechu Maiko :) Jesteś boska
                          • maika7 Re: heh 21.01.07, 23:10
                            > konam ze smiechu Maiko :)

                            Bardzo Cie prosze nie zrób tego do końca, bo z kim bedę żartować przy następnej
                            okazji ku temu???

                            > Jesteś boska

                            Hmm...nie wiem czy słowo "boska" jest stosowne w stosunku do dość zatwardziałej
                            ateistki ;-))
                            M.
                            • kora3 Re: heh 23.01.07, 00:24
                              maika7 napisała:

                              > > konam ze smiechu Maiko :)
                              >
                              > Bardzo Cie prosze nie zrób tego do końca, bo z kim bedę żartować przy następnej
                              > okazji ku temu???

                              Dooobra :)
                              >
                              > > Jesteś boska
                              >
                              > Hmm...nie wiem czy słowo "boska" jest stosowne w stosunku do dość zatwardziałej
                              > ateistki ;-))

                              Pewnie .. to jest boskośc ... eee bogów greckich :)
      • kora3 Twój dowód ... przeczy tezie :) 21.01.07, 13:42
        forumisko napisał:


        > Przede wszystkim trzeba myśleć o rzeczach realnych (zgodnych z
        > rzeczywistością), dlatego trzeba zacząć od wychowania dziewcząt (na damy).


        buhahahahahahahahaha:D przepraszam forumisko .. w związku z Twoim wpisem (na
        damy) przypomnial mi się pewien dowcip, nader adekwatny do omawianego tematu :)


        > Po pierwsze, to one głównie poniosą koszty złego wychowania, po drugie to od
        > nich (matek) a nie od ojców zależy decyzja o życiu dziecka poczętego

        Wybacz Forum, ale wiele kobiet w naszym zacofanym kraju cierpi z powodu własnie
        takiego sredniowiecznego podejscia , jak Twoje :(

        koszty wychowania dziecka powinni ( i prawo tak stanowi) ponosić oboje rodzice
        ...A decyzja o urodzeniu tez nie należy i nie powinna nalezeć tylko do kobiet ...
        Takie myslenie jest powtarzam sredniowieczne.

        a po
        > trzecie to "wystarczy" że JEDEN chłopak będzie źle wychowany i może zbałamucić
        > wiele dziewcząt. Jeden źle wychowanej dziewczynie będzie trudniej zbałamucić
        > wielu chłopców. Efektywność - po prostu.

        hehehehehe no nie .. Ty wiesz co Ty piszesz ?

        Napisałeś DOKŁADNIE odwrotny "dowód" do tezy, która usilujesz udowwodnić:) sam
        zobacz.

        Teza: Edukacja dziewczat w zakresie cnoty czystosci spowoduje, że mniej
        nastoletnich par podejmie współzycie , które zaowocuje ciazą. Im wiecej dobrze
        wychowanych dziewczynek, tym mniej ciaz ...

        "Dowód" z Twojej wypowiedzi: ""wystarczy" że JEDEN chłopak będzie źle wychowany
        i może zbałamucić
        > wiele dziewcząt. Jeden źle wychowanej dziewczynie będzie trudniej zbałamucić
        > wielu chłopców"

        z tego "dowodu" wprost wynika, że lepiej .. hehe edukowac CHŁOPCÓW :)
        przeciez jeden żle wychowany moze zbałamucic wiele dziewcząt, nie ? A jedna źle
        wychowana dziewczynka moze zbalamuciś znacznie mniej chłopców, prawda? z tego
        wynika, ze rachunek "efektywnosci" jest dokladnie odwrotny do tego, co stawiasz
        w tezie :)
        Z tego "dowodu" wynika, ze lepiej edukowac chłopcow:) Im mniej bedie tych żle
        wychowanych tym mniejsze zagrozenie zbałamucenia wiekszej liczby dziewczat. oj
        ale żeś "udowodnił efektywnosc" :)

        Ja ci to Forum wytłumacze na prstym przykladzie w celu wyedukowania za darmo :)

        W koszyku sa jabłka(chlopcy) i gruszki(dziewczynki) ( dla ułatwienia przyjmijmy,
        ze ta sama liczba jest jednych i drugich). Kazde jabłko i kazda gruszka moze być
        robaczywe (źle wychowane) :) i każda moze zarobaczywiać (balamucić:) owoc z
        drugiego gatunku. Wg prawa Forumiska :) jedno robaczywe jabłuszko (żle wychowany
        chłopiec) może zarobaczywic (zbałamucić) n (gdzie n jest liczbą naturalną) m
        zdrowych gruszek (dobrze wychowanych dziewczynek), przy czym wg prawa Forumiska
        :) m jest mniejsze od n.

        pytanie: które owoce powinnismy chronić przed drugimi, czyli które maja wieksze
        szanse na zarobaczywienie drugich wg prawa Foruma?
        • kora3 Twój dowód ... przeczy tezie , przepraszam, czesc 21.01.07, 15:08
          mi się "zjadło"
          A nie chcę bys trwał w błedzie , a wiec :

          W koszyku sa jabłka(chlopcy) i gruszki(dziewczynki) ( dla ułatwienia przyjmijmy,
          ze ta sama liczba jest jednych i drugich). Kazde jabłko i kazda gruszka moze być
          robaczywe (źle wychowane) :) i każda moze zarobaczywiać (balamucić:) owoc z
          drugiego gatunku. Wg prawa Forumiska :) jedno robaczywe jabłuszko (żle wychowany
          chłopiec) może zarobaczywic (zbałamucić) n(gdzie n jest liczbą naturalną)
          zdrowych gruszek (dobrze wychowanych dziewczynek, zaś jedna robaczywa
          gruszka(źle wychowana dziewczynka)- m zdrowych jabłuszek (dobrze wychowanych
          chłopców).
          Przy czym wg prawa Forumiska:) m jest mniejsze od n) tak bowiem napisałeś.
          Matematycznie :

          1 zakazone jabłuszko (zły chłopiec) = n potencjalnych ofiara w postawci
          zarobaczywionych gruszek (dziewczynek)

          1 zakazona gruszka (zła dziewczynka) = m potencjalnych ofiar w postaci
          zarobaczywionych jabłek (chłopców), jeśli

          n jest liczba wieksza od m ( a tak wynika z tego cos napisał), to chyba jasne,
          ze jabłka stanowia wieksze zagrozenie dla gruszek, ni odwrotnie, nie ? :)
    • jurek_s Orzechowski? Ten od smoka wawelskiego? 21.01.07, 01:46
      No więc czemu się dziwicie...? To kretyn.
      • maika7 Re: Orzechowski? Ten od smoka wawelskiego? 21.01.07, 08:42
        Nie od smoka. Od smoka jest starszy pan Giertych - profesor Polskiej Akademii
        Nauk....

        Orzechowski jest od "niecheci pochodzenia od małpy".
        • kora3 Re: Orzechowski? Ten od smoka wawelskiego? 21.01.07, 14:41
          maika7 napisała:

          > Nie od smoka. Od smoka jest starszy pan Giertych - profesor Polskiej Akademii
          > Nauk....
          >
          > Orzechowski jest od "niecheci pochodzenia od małpy".

          W zasaadzie małpy powinnyy sie cieszyć z faktu, ze taki imbecyl nie przyznaje
          sie do pokrewieństwa z nimi :)
          • jurek_s Re: Orzechowski? Ten od smoka wawelskiego? 21.01.07, 20:38
            kora3 napisała:


            > W zasaadzie małpy powinnyy sie cieszyć z faktu, ze taki imbecyl nie przyznaje
            > sie do pokrewieństwa z nimi :)

            Ma rację, że się nie przyznaje. Nie widać po nim nawet śladu inteligencji tak
            przecież charakterystycznej dla tego przesympatycznego gatunku.
            • kora3 fakt nt.:) 21.01.07, 22:42
              jurek_s napisał:

              > kora3 napisała:
              >
              >
              > > W zasaadzie małpy powinnyy sie cieszyć z faktu, ze taki imbecyl nie przyz
              > naje
              > > sie do pokrewieństwa z nimi :)
              >
              > Ma rację, że się nie przyznaje. Nie widać po nim nawet śladu inteligencji tak
              > przecież charakterystycznej dla tego przesympatycznego gatunku.
              >
              >
              >
        • jurek_s Re: Orzechowski? Ten od smoka wawelskiego? 21.01.07, 20:33
          maika7 napisała:

          > Nie od smoka. Od smoka jest starszy pan Giertych - profesor Polskiej Akademii
          > Nauk....
          >
          > Orzechowski jest od "niecheci pochodzenia od małpy".

          A, tak. Pomyliłem się. Mam skłonność do mylenia matołów. Jakoś nie zapadają mi w
          pamięć. Ale czy to smok, czy małpy - to dla mnie, Maiko, w zasadzie jeden wafel.
          Nic to, w moich oczach, Orzechowskiemu nie pomogło. :))
          • maika7 Re: Orzechowski? Ten od smoka wawelskiego? 21.01.07, 21:22
            > Nic to, w moich oczach, Orzechowskiemu nie pomogło. :))

            :-))
            bo i nie "ku pomocy" to miało być :-) Tylko dla podkreślenia faktu, że jest
            "ich" (= od kuriozalnych stwierdzeń) więcej :-((

            M.
            • kora3 Re: Orzechowski? Ten od smoka wawelskiego? 21.01.07, 22:51
              maika7 napisała:

              > > Nic to, w moich oczach, Orzechowskiemu nie pomogło. :))
              >
              > :-))
              > bo i nie "ku pomocy" to miało być :-) Tylko dla podkreślenia faktu, że jest
              > "ich" (= od kuriozalnych stwierdzeń) więcej :-((
              >
              Jka króliki się mnoza, jak króliki .. i żadnej na to antykoncepcji :)
              Maiko .. nie wypowiedzialaś siejeszcze, jako drugi doradca na temat mych
              prpozycji zmiany programu nauczania dla panien ...
              Jestvopinia, ze obśmiałam sie z dobra, co Ty na to ? :)
          • kora3 Re: Orzechowski? Ten od smoka wawelskiego? 21.01.07, 22:45
            jurek_s napisał:

            > maika7 napisała:
            >
            > > Nie od smoka. Od smoka jest starszy pan Giertych - profesor Polskiej Akad
            > emii
            > > Nauk....
            > >
            > > Orzechowski jest od "niecheci pochodzenia od małpy".
            >
            > A, tak. Pomyliłem się. Mam skłonność do mylenia matołów.


            bo się namnożyło i panosza w rządzie oraz sejmie a i europarlamencie i w mediach
            ich przez to sporo
            Jakoś nie zapadają mi
            > w
            > pamięć. Ale czy to smok, czy małpy - to dla mnie, Maiko, w zasadzie jeden wafel
            A co ty smoka od malpy w czerwonym nie rozróżnasz ? Oj bo pomysle, ze masz
            nielegalną giertychówkę zamiast matury :)))))

            > Nic to, w moich oczach, Orzechowskiemu nie pomogło. :))
            >
            Taaaaa jemu raczej tez już nic nie pomoze ... :)
            Za dalekie stadium uwstecznienia :)
    • kora3 a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 15:37
      najmniejszego oporu:)
      Uważam, że powinien bez owijania w bawełne opracowac wraz ze swym szefem Romanem
      opracować nowy program nauczania.
      Mam nawet propozycje:

      Przedmioty dla dziewczat:

      1. Jak unikac zbalamucienia.
      W ogólnosci przedmiot ma nauczyc dziuewczęta unikania mozliwie kontaktow z
      osobami płci przeciwnej poza najbliższą rodzina (no z braćmi tam lepiej nie
      przestawać za długo). Zajecia praktyczne: nauka prawidłowej postawy w przypadku
      napotkania potencjalnego balamutanta: wbijanie oczu w podłoze, zgarbienie się,
      milczenie, nauka szybkiego, ale pełnego godnosci biegu w długiej spódnicy
      (zamiast w-f).
      2. Kurs kreatorek "prawdziwej" mody, czyli jak się ubrać, by uniknac zbałamucienia.
      Szycie, krojenie, dzierganie i projektowanie mozliwie bezształtnych i ohydnych
      szmat, które w mnaturalny sposób spowija dziewcze w siebie i odstreczą
      ewentualnego bałamutanta.
      podkurs - dlaczego kosmetyki to wymysł szatana.
      3. Nauka metod NPR
      4. Kurs matematyczny - nauka liczenia do stu, lbo "jak nie dać sie oszukać
      sprzedawcy w sklepie"
      5. nauk pisania i czytnia - jedyna dopuszczona do uczennik ksiązka do nauki -
      Katechizm KK
      6. kurs gotowania - jak sprawić by zupa nie była za słona, czyli zadowalanie
      rodziny przez odzywianie.
      7. Wychowanie seksualne w rodzinie - "Dlaczego nie można odmawiac mezowi aktu
      małżeńskiego'
      8. Kurs podsumowujacy - "Dlaczego Amisze są szcześliwi" albo "Dlaczego tak mi
      dobrze niezbałamuconej"
      • forumisko Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 20:32
        Wielokrotnie stosowana metoda - wyśmiać dobro.
        • jurek_s Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 20:47
          forumisko napisał:

          > Wielokrotnie stosowana metoda - wyśmiać dobro.

          Raczej - wyśmiać durnotę. Metoda sprawdzona od czasów Pomarańczowej Alternatywy.
          No ale co innego można zrobić z durnotą, jak tylko ją obśmiać...? :)))
          • forumisko Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 21:30
            jurek_s napisał:
            > No ale co innego można zrobić z durnotą, jak tylko ją obśmiać...? :)))

            Zdaję sobie sprawę że wierność i czystość odpowiednia dla stanu może być
            odbierana jako durnota. Tylko jak to świadczy o takim człowieku? Sam sobie
            odpowiedz na to pytanie.
          • kora3 Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 22:49
            jurek_s napisał:

            > forumisko napisał:
            >
            > > Wielokrotnie stosowana metoda - wyśmiać dobro.
            >
            > Raczej - wyśmiać durnotę. Metoda sprawdzona od czasów Pomarańczowej Alternatywy
            > .
            > No ale co innego można zrobić z durnotą, jak tylko ją obśmiać...? :)))
            >
            jurek .. całe szczescie :) ze czaisz bazę :)
        • kora3 hihihi 21.01.07, 22:48
          forumisko napisał:

          > Wielokrotnie stosowana metoda - wyśmiać dobro.
          wielokrotnie stosowana metoda - zdemonizować rozum , jako diabelski :0ło amtko -
          ty takie pomysły nazywasz dobrem ???
          Ja ZARTOWAŁAM :) nie przesylaj tego panu O :) bo jeszcze skorzysta :)
        • maika7 Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 23:06
          > Wielokrotnie stosowana metoda - wyśmiać dobro.

          Forumisko, widocznie mamy inne pojęcie dobra.

          Wychowywanie dzieci i młodziezy - tak.
          Wychowywanie wybiórczo "dziewcząt w cnocie czystości i wiernosći" - NIE, bo NIC
          dobrego w tym nie ma. Nie w cnotach, tylko w takim wychowywaniu.

          M.
          • forumisko Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 23:21
            maika7 napisała:

            > > Wielokrotnie stosowana metoda - wyśmiać dobro.
            >
            > Forumisko, widocznie mamy inne pojęcie dobra.

            Być może, w internecie są różni ludzie o różnych światopoglądach.

            > Wychowywanie dzieci i młodziezy - tak.
            > Wychowywanie wybiórczo "dziewcząt w cnocie czystości i wiernosći" - NIE, bo
            NIC
            > dobrego w tym nie ma. Nie w cnotach, tylko w takim wychowywaniu.

            Gdy jest pożar w domu to się go gasi a nie zaczyna od zakupienia hydrantu.
            W tej chwili JUŻ są chłopcy którzy chcą zbałamucić chwiejne dziewczyny. Łatwiej
            jest chronić właśnie je przed zbałamuceniem niż każdego złego chłopaka nawracać
            ze złej drogi. Nawet jeden zły chłopak (z którym się nie uda proces
            wychowawczy) zbałamucić może np. 10 chwiejnych dziewcząt. Przypuszczam zresztą
            że i o wychowaniu chłopców minister pamięta. To jest po prostu szukanie dziury
            w całym.
            A zresztą jeśli dzięki tym wysiłkom nawet JEDNA dziewczyna nie zajdzie w
            niechcianą ciążę to już jest efekt, prawda? Bo patrząc na to co już jest, to z
            wychowywaniem chłopaków coś słabo idzie.
            • maika7 Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 23:54
              > Gdy jest pożar w domu to się go gasi a nie zaczyna od zakupienia hydrantu.
              > W tej chwili JUŻ są chłopcy którzy chcą zbałamucić chwiejne dziewczyny.

              I są TAKIE dziewczyny... (były, są i będą)

              > Łatwiej
              > jest chronić właśnie je przed zbałamuceniem niż każdego złego chłopaka
              nawracać ze złej drogi.

              Chronić przez uczenie wierności i czystości?????? Raczej przez kurs
              samoobrony.... (nie mylić z formacją Leppera)

              > Nawet jeden zły chłopak (z którym się nie uda proces
              > wychowawczy) zbałamucić może np. 10 chwiejnych dziewcząt. Przypuszczam zresztą
              > że i o wychowaniu chłopców minister pamięta. To jest po prostu szukanie dziury
              > w całym.

              Dopóki nie przeczytam o pomyśle Ministra odnośnie wychowywania chłopców będa to
              tylko przypuszczenia, ze o nich pamięta.
              Łatwiej chyba wychować jednego złego chłopaka niż 10 chwiejnych dziewcząt...

              > A zresztą jeśli dzięki tym wysiłkom nawet JEDNA dziewczyna nie zajdzie w
              > niechcianą ciążę to już jest efekt, prawda? Bo patrząc na to co już jest, to z
              > wychowywaniem chłopaków coś słabo idzie.

              Forumisko, jestem za poparciem każdej inicjatywy, która w efekcie da
              zmniejszenie liczby niechcianych ciaż - nie tylko u nastolatek. Ale nie moga one
              (te inicjatywy) dotyczyc tylko jednej strony.
              Zauważ też , że najlepsza edukacja w cnotach wszelkich nie pomoże, jesli 12
              latka spotka na swojej drodze gwałciciela. Ciąże z tego też są.

              M.
      • maika7 Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 23:16
        MOże Minister dopiero się rozkręca?

        Koniczne są jeszcze przedmioty na których panny uczyc sie będą tego, że wszelka
        aktywnośc (poza zaakceptowaną przez męża) jest szkodliwa dla zdrowia. Ze na ich
        kobiecych barkach spoczywa odpowiedzialnośc za szczęście ogniska domowego.
        Oczywiście nie może byc mowy o absurdalnych i wyuzdanych pomysłach na posiadanie
        zainteresowań obejmujacych jakakolwiek dziedzine poza zajęciami domowymi i
        takimi, które maja dom upiększać.

        Ale po co mamy odwalac robotę za Ministra, to jemmu płaca za pomysły.... hm...
        niezaleznie jakie....

        M.
        • forumisko Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 23:23
          Niestety, ze stylu tego co napisałaś już wiem że po prostu tracę czas.
          • maika7 Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 21.01.07, 23:45
            > Niestety, ze stylu tego co napisałaś już wiem że po prostu tracę czas.

            Znasz mnie nie od dzisiaj, nie powinienies byc zaskoczony...
            Post był do Kory - żartujemy sobie (jakbyś nie zauważył).
            M.

            • jurek_s Re: a tak w ogóle to minister poszedl po linii 22.01.07, 00:40
              maika7 napisała:

              > ...żartujemy sobie (jakbyś nie zauważył).

              Maiko, no co Ty, przecież Forum nie poznałby żartu nawet wówczas,
              gdyby takowy spadł nagle z nieba i walnął go w łeb. :))
    • lynx.rufus Re: cnota wierności i czystości 22.01.07, 00:07
      maika7 napisała:

      > Taaaakkk.... kobiety najwyraźniej mają zdolnośc do zachodzenia w ciążę przez
      > myśl o plemniku. Panom edukacja dotycząca wierności i czystości nie jest
      > zalecana. To babeczki powinny byc tak wyedukowane do cnót wszelkich...

      Rozumiem, że edukacja seksualna - tak, ale polegająca na zabawie zręcznościowej
      z bananem i gumką. Powiedzieć, że z seksem lepiej poczekać - oj, co to, to nie.
      Niby od postępowców prawdziwej troski o ludzi nie oczekuję, ale tą szczerością w
      przyznaniu się do bezduszności jestem trochę zaskoczony...

      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
      • maika7 Re: cnota wierności i czystości 22.01.07, 08:21
        > Rozumiem, że edukacja seksualna - tak, ale polegająca na zabawie zręcznościowej
        > z bananem i gumką. Powiedzieć, że z seksem lepiej poczekać - oj, co to, to nie.

        Rozumiesz opacznie. Trudno.

        M.
        • lynx.rufus Re: cnota wierności i czystości 22.01.07, 10:36
          maika7 napisała:

          > > Rozumiem, że edukacja seksualna - tak, ale polegająca na zabawie zręcznoś
          > ciowej
          > > z bananem i gumką. Powiedzieć, że z seksem lepiej poczekać - oj, co to, t
          > o nie.
          >
          > Rozumiesz opacznie. Trudno.

          To postaraj się wytłumaczyć, może?

          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
          • maika7 Re: cnota wierności i czystości 22.01.07, 11:00
            > To postaraj się wytłumaczyć, może?

            Posłużę się cytatem z mojej wypowiedzi z tego wątku

            "Powinno się wychowywać i chłopców i dziewczyny w poczuciu
            włsnej wartości (godności) i szacunku dla drugiego człowieka".

            To oczywiście obejmuje też edukację seksualną, ale nie jako zręcznościowe zabawy
            z gumką i żywnością o fallicznym kształcie. Bo sprowadzanie edukacji seksualnej
            do apektu akrobatyki jest - według mnie - pomyłką.

            M.
            • lynx.rufus Re: cnota wierności i czystości 22.01.07, 11:06
              maika7 napisała:

              > > To postaraj się wytłumaczyć, może?
              >
              > Posłużę się cytatem z mojej wypowiedzi z tego wątku
              >
              > "Powinno się wychowywać i chłopców i dziewczyny w poczuciu
              > włsnej wartości (godności) i szacunku dla drugiego człowieka".
              >
              > To oczywiście obejmuje też edukację seksualną, ale nie jako zręcznościowe zabaw
              > y
              > z gumką i żywnością o fallicznym kształcie. Bo sprowadzanie edukacji seksualnej
              > do apektu akrobatyki jest - według mnie - pomyłką.

              No dobrze, ale czemu to niby cnoty wierności i czystości nie pasują do poczucia
              własnej godności i szacunku dla innych? Nie tylko nie są sprzeczne, ale - jak to
              z cnotami bywa, ale niecnotami też - są w jednym pakiecie. Nie da się wychowywać
              trochę w cnocie, a trochę - w grzechu, bo wyjdzie albo jedno, albo drugie.

              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
              • maika7 Re: cnota wierności i czystości 22.01.07, 11:37
                > No dobrze, ale czemu to niby cnoty wierności i czystości nie pasują do poczucia
                > własnej godności i szacunku dla innych? Nie tylko nie są sprzeczne, ale -
                > jak to z cnotami bywa, ale niecnotami też - są w jednym pakiecie.
                > Nie da się wychowywać trochę w cnocie, a trochę - w grzechu, bo wyjdzie
                > albo jedno, albo drugie.

                Same cnoty (wymienione) są wartościami, które nie zawsze i nie przez wszystkich
                sa przyjmowane. Przykład. Wychowując moje dziecko w poszanowaniu granic swoich i
                drugiego człowieka zakładam, ze nie będzie krzywdziło innych i nie da skrzywdzić
                siebie. Nie zakładm jednak, ze dziecko dochowa np. czystości seksualnej w
                katolickim rozumieniu tego słowa. Mam jednak nadzieje, ze podejdzie do seksu
                odpowiedzialnie (w moim rozumieniu - czyli podejmie współżycie, jak będzie
                gotowe sprostać związanym z tym konsekwencjom i nie łamiac wartości wyznawanych
                przez partnera).
                Dla mnie "szanowanie granic swoich i cudzych" jest pojemniejsze od "wychowywania
                dziewcząt (!!) w cnocie czystości i wierności". Bo i nie o same dziewczyny
                chodzi i nie tylko o wymienione cnoty.

                M.
                • lynx.rufus Re: cnota wierności i czystości 22.01.07, 12:20
                  maika7 napisała:

                  > Same cnoty (wymienione) są wartościami, które nie zawsze i nie przez wszystkich
                  > sa przyjmowane. Przykład. Wychowując moje dziecko w poszanowaniu granic swoich
                  > i
                  > drugiego człowieka zakładam, ze nie będzie krzywdziło innych i nie da skrzywdzi
                  > ć
                  > siebie. Nie zakładm jednak, ze dziecko dochowa np. czystości seksualnej w
                  > katolickim rozumieniu tego słowa. Mam jednak nadzieje, ze podejdzie do seksu
                  > odpowiedzialnie (w moim rozumieniu - czyli podejmie współżycie, jak będzie
                  > gotowe sprostać związanym z tym konsekwencjom i nie łamiac wartości wyznawanych
                  > przez partnera).
                  > Dla mnie "szanowanie granic swoich i cudzych" jest pojemniejsze od "wychowywani
                  > a
                  > dziewcząt (!!) w cnocie czystości i wierności". Bo i nie o same dziewczyny
                  > chodzi i nie tylko o wymienione cnoty.

                  Już Forumisko słusznie zauważył, że dziewczęta więcej ryzykują, a co z chłopcami
                  - to tego nie wiemy, bo artykuł nic nie napisał (ja osobiście wątpię, że
                  wprowadzi się podział: te wychowujemy, tamtych - nie. A nawet jeśli - to i tak
                  dziewczęta wygrywają, bo poświęca się im więcej uwagi).

                  Co do samego "szanowania granic" pojęcie to jak dla mnie nie znaczy dokładnie
                  nic, gdyż dobrze byłoby najpierw wiedzieć, o jakich granicach mowa. Nie wydaje
                  mi się, żeby uczono młodzież cnót przy jednoczesnym pomijaniu przestrogi, by
                  szanować cnót pielęgnowanie u innych.

                  Wszystko to i tak rozważania teoretyczne, gdyż
                  a. nie wiemy jak będzie
                  b. nie liczę, że LPR zrobi coś dobrze
                  c. szkoły powinny być prywatne.

                  Ale i tak ciekawie jest zobaczyć, jak wszelkie próby (choćby i nieudane)
                  przywrócenia szacunku dla dawnych cnót spotykają się z atakiem.

                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                  • maika7 Re: cnota wierności i czystości 22.01.07, 12:50
                    > Już Forumisko słusznie zauważył, że dziewczęta więcej ryzykują,

                    I wychowywanie dziewcząt w cnocie wierności (chłopcy takiej cnoty nie musza
                    posiadać...) i czystości (chłopcom tez ona na nic?) ma dziewczeta uchronic przez
                    niechcianą ciażą? Wierność jak najbardziej ciązom sprzyja - nawet niechcianym...


                    > a co z chłopcam i
                    > - to tego nie wiemy, bo artykuł nic nie napisał (ja osobiście wątpię, że
                    > wprowadzi się podział: te wychowujemy, tamtych - nie. A nawet jeśli - to i tak
                    > dziewczęta wygrywają, bo poświęca się im więcej uwagi).

                    Dlatego, ze artykuł jest jaki jest dyskutujemy o nim, a nie o przypuszczeniach.
                    Pan Minister wypowie sie inaczej - odniose się do innej jego wypowiedzi. Ta jest
                    według mnie krzywdząca zarówno dla dziwwcząt jak i dla chłopców.
                    Co do uwagi poświęcanej dziwczetom - tu nie o ilość uwagi, chodzi tylko o jakość.


                    > Co do samego "szanowania granic" pojęcie to jak dla mnie nie znaczy dokładnie
                    > nic, gdyż dobrze byłoby najpierw wiedzieć, o jakich granicach mowa. Nie wydaje
                    > mi się, żeby uczono młodzież cnót przy jednoczesnym pomijaniu przestrogi, by
                    > szanować cnót pielęgnowanie u innych.

                    O granicach z ktorymi stykasz sie realnie wchodząc w relacje z drugim
                    człowiekiem - nie da sie tego okreslić precyzyjniej, bo kazdy ma inne granice.
                    Poniewaz pan Orzechowski skupil sie na samych (dwóch jedynie..) cnotach nie wiem
                    co dokładnie obejmowac by miała ta edukacja. Zaniedbanie wychowawcze chłopców
                    uznaję za niebezpieczne.

                    > Wszystko to i tak rozważania teoretyczne, gdyż
                    > a. nie wiemy jak będzie
                    > b. nie liczę, że LPR zrobi coś dobrze
                    > c. szkoły powinny być prywatne.

                    Oczywiście, że teoretyczne. Ten, jak i inne pomysły obu ministrów edukacji na
                    szczęscie sa w dużej mierze teoretyczne.

                    > Ale i tak ciekawie jest zobaczyć, jak wszelkie próby (choćby i nieudane)
                    > przywrócenia szacunku dla dawnych cnót spotykają się z atakiem.

                    To nie są dawne cnoty. Atakowane przeze mnie są NIE ONE, tylko chęć WYBIORCZEGO
                    ich stosowania w określonej grupie społecznej. Zarówno wiernośc, jak i czystość
                    (ciekawe swoja droga jak tę czystośc rozumie pan Orzechowski) są dla wielu osób
                    wartościami priorytetowymi. Tego ani negować, ani osmieszać, ani atakować nie
                    zamierzam.

                    M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka