paola1
07.02.07, 11:57
Jestem chwilę (dzień, dwa) przed okresem i nie mam typowego psm, ale od dwóch
dni nic tylko ciągle bym jadła. Jak jestem w pracy to jakoś nie, bo konsumuję
tylko kanapki, jogurcik i jakiś owoc. Ale po powrocie do domu - masakra.
Najpierw obiad, no a późnej się zaczyna "koncert życzeń" coś słodkiego
najlepiej ciastka, ciasteczka, wafelki za chwilę kawałek wędliny, serka,
ogórka za chwilę znów słodkie jakiś deserek. I potrafię tak się opchać, że
niby czuję, że już nic się nie zmieści, ale jeszcze coś tam gryznę. To już
nie jest jedzenie to wielkie ŻACIE :-)))
Na szczęście nie mam kłopotów z utrzymaniem wagi :-)
Czy wy też tak macie?? czy tylko u mnie tak się objawia nadejście .....