Seks...Cosmopolitan...

23.02.07, 22:41
Powiem tak.

Obecnie przebywam w towarzystwie mlodziezy.
Oni 20-25
Ja 35.

Chlopcy dziewczeta, dalej krecmy sie, karuzela czeka, wola nas z daleka,
;Mlodsi juz poszli; a starsi jeszcze nie ,
hejze ha, hejze ha, smiejmy sie.

Luz, swoboda,internetowe randki juz ze zdjeciami,kamerki z genitaliami nie
jednokrotnie, narkotyki,pieniadze, praca- wcale nie lekka.

I biorac pod uwage te czynniki,zastanawiam sie czy aby nie jestem w bledzie
myslac, ze seks jaki laczy mnie z mezem jest ponad wszelka watpliwosc
zadko spotykany w malzenstwie.
Pozwalajacy oprzec sie pokusie, zrobienia tego tylko po to, by sprawdzic jak
to jest z ta mlodzieza.

ja.
    • yvona73pol Re: Seks...Cosmopolitan... 23.02.07, 23:54
      oj, miss, widze, ze mlodziez dala ci wiele do myslenia ;)))
      ale wiesz... to wlasciwie nie jest seks.... tylko gimnastyka.... jak dla mnie;
      a te internetowe neglize to mnie smiesza jedynie.... powiem ci szczerze.... ze
      to jest powodem, dla ktorego ja sie bronie rekami i nogami przet rozmowa "z
      kamerka' ;))) wole pisac... niedawno sie zgodzilam, zeby jakis wlaczyl kamerke,
      ale szybko sie wylaczylam, bo sie balam, ze mi zaraz chuja pokaze :DDDDD
      zaznaczam, ze ja nie mam kam, i nawet jesli bede miec niedlugo, to nie
      zamierzam sie tym chwalic ;)))
      a co do "cwiczen gimnastycznych" to nie sadze, by to bylo AZ takie atrakcyjne,
      no, chyba ze dla jakiegos jelenia, co se wyobraza nie wiadomo co.....
      • wojtek56 Re: Seks...Cosmopolitan... 24.02.07, 00:36
        Yvono, świetnie to ujęłas:-) Gimnastyka:-)
        Ale jednego nie rozumiem. Piszesz:
        > a co do "cwiczen gimnastycznych" to nie sadze, by to bylo AZ takie atrakcyjne,
        > no, chyba ze dla jakiegos jelenia, co se wyobraza nie wiadomo co.....

        A co kogo obchodzi, co jest dla jelenia atrakcyjne?! Ważne, żeby Miss była
        zadowolona!
        Miss, pewnie i tak sie skusisz, taka jest już natura człowiecza, ale zgadzam się
        z Yvonką, że Ameryki nie odkryjesz i pozostanie Ci tylko pewien dyskomfort
        psychiczny. (Tylko czy takie gadanie nie wywoła u Ciebie nerwicy? Trzeba było
        nie pytać!)
    • miss96 Re: Seks...Cosmopolitan... 24.02.07, 00:56
      Nie , nerwicy nie wywola.
      Ja wogole licze na duza tolerancje co do spraw poruszanych przez mnie na forum.
      Nie ulega watpliwosci ze pewnie glupie pytania zadaje, ale zadaje.
      A ze czasami na nie ludzie odpowiadaja i nikt mnie stad nie wyprosil jeszcze,
      to dalej bede kombinowac w obserwacjach a ciekawie jest, ciekawie.
      • yvona73pol Re: Seks...Cosmopolitan... 24.02.07, 23:05
        wojtku, z tym zdaniem to byl taki skrot myslowy, ze wiele osob, sie tym, ze tak
        pospolicie rzekne, jara, ze to takie nie wiadomo co, z wypiekami
        obserwuja/probuja uczestniczyc/z zazdroscia "patrza" (w sensie postrzegaja") a
        tu zadne halo ;)))) stad te jelenie....
        to tak samo jak z naszym swiatem wielkich gwiazd, hollywood na ten przyklad,
        niby zajebiscie, ale tak naprawde.... nie ma co zazdroscic i wlasciwie kazdy po
        tygodniu by uciekl z krzykiem ;)))))
        • wojtek56 Re: Seks...Cosmopolitan... 25.02.07, 02:06
          Nie wiesz, póki nie posmakujesz!
          Jak matka mówi córce: "Wiesz, z tym seksem to duża przesada", to co robi córka?
          Słucha grzecznie?!
          Nie umiem słuchac mądrych rad. Dopiero gdy doświadczę czegoś, to wiem. Cały
          kłopot polega na tym, że niektóre doświadczenia to jak Rubikon: nie ma powrotu.
          Ja tam przekraczam, ryzykuję, ale cenę płacę dużą. A gdzie są moje granice, to i
          tak rzecz względna. Dla każdego gdzie indziej.
          Wspomniałas o Hollywood. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Czy to Hollywood,
          czy łóżko sąsiadki, czy jacht nababa. A ja tam nie żałuję, że jestem tu, a nie
          gdzie indziej. Nie zazdroszczę, nie narzekam. Szkoda zachodu na zawisc.
          Najważniejsza reguła: nie krzywdzic! Reszta układa sie sama.
          • yvona73pol Re: Seks...Cosmopolitan... 25.02.07, 12:06
            no wlasnie, po co zazdroscic czegos, o czym nie wiemy, czy przypadkiem nie ma
            drugiego dna.... a poza tym, komus pasje, komus nie, i cos, co jest idealem dla
            jednego, jest, ze tak z angielska powiem, nothing special dla mnie ;))))
Pełna wersja