jebanypierdolony obcas :-/

24.02.07, 22:38
jak dziś dziewczyny pierdolnęłam ryjem w śnieg,to nie wiedziałam czy płakać
czy śmaić się z siebie.chciałam sobie drogę skrócić i przez barierkę
przełaziłam. i nagle ten kurewski obcas zaczepił mi się o płaszcz i jak nie
pierdolnę prosto w zaspę... a obok młodzież (czyt.16-18 lat) jak nie paskie
śmiechem. jak ja teraz z domu wyjdę jak to od oknami moimi było ??

czarujcie tą wiosnę wreszcie bo się zabiję przez te śniegi
    • wojtek56 Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 02:21
      Jechałem raz do Katowic. Z Trójmiasta. Pociągiem. W jakim celu: nie powiem, ale
      naprawdę bardzo mi zależało, aby w Katowicach miec dla siebie te przynajmniej
      kilka godzin. A tego samego dnia musiałem wracac, nie mialem innego wyjscia.
      W Wwie miałem przesiadkę. Ten sam peron, trzy minuty na przebiegnięcie peronu
      wszerz. Drobiazg. Ale mój pociąg się spóźnił i specjalnie na moją prośbę pociąg
      z Wwy do Katowic czekał. "Tylko niech się pan pospieszy podczas przesiadania!" -
      jeszcze nakręcał mnie konduktor. W końcu Wwa Centralna, otwieram drzwi, dwa
      susy, jeszcze kilka kroków i będę w drugim pociągu... I wtedy z etui
      przymocowanego do paska wypada mi komórka. Żeby nie huknęła o marmur starałem
      się amortyzowac jej upadek stopą. Wyszło z tego całkiem zgrabne kopnięcie i już
      tylko patrzyłem, jak komórka jak krążek na lodowisku ślizga się po peronie i
      wpada pod pociąg. Pociąg, którym mam pojechac! Nie pozwolili mi zanurkowac na
      chwile pod wagon. Patrzyłem bezsilnie, jak pociag odjeżdża...
      Komorce nic sie nie stało. Pojechałem następnym pociągiem. W Katowicach miałem
      dla siebie 35 minut. Dla tych 35. minut jechałem łącznie prawie 17 godzin. Nie
      żałuję, ale czasem coś gdzieś tam o sobie w dołku przypomina...
      • wredna_zmija Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 09:43
        Wojtku, urzekła mnie Twoja historia :))))
      • myszonka1 Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 21:55
        Ależ fantazja!!!!! rzekłabym.....
    • ciociapolcia Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 09:49
      Joanna, dzięki za uśmiech. :) Ale tak serio, to szczerze współczuję. ;)
      Wojtek, piękna historia. Teraz już chyba każdy chce wiedzieć o tych 35min. w
      Katowicach... ;)
      • bogna71 Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 10:19
        Obstawiam nielegalną, romantyczną, mroczną historię...;)))
        • wojtek56 Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 17:08
          Bingo.
          • bogna71 Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 17:46
            :-DDDDD
    • boo-boo Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 11:12
      No...mnie się kiedyś obcas o płaszcz zachaczył jak wsiadałam do autobusu-efekt
      był niezły...pierdalnęłam zębami o podłogę, bokiem głowy o rurkę, zastanawiałam
      się wsiadać czy wysiadać, ale w końcu się przyczaiłam gdzieś bo to był ostatni
      autobus do domu. W całym bólu jebnięcia to się śmiałam z siebie jak głupi do
      sera.
      • joanna784 Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 16:29
        oj,właśnie mi przypomniałaś akcję,jak moja kumpela wracała do domu autobusem,a
        że akurat śnsieg się topił to była okropna chlapa.no więc ona podchodzi do
        autobusu i nagle nogi jej się poślizgnęły i wpadła po pachy pod autobus :-)
        ale juz nie wsiadła do autobusu ze wstydu.
        • kotbert Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 21:05
          W kwestii środków transportu, kiedyś zrobiłam coś podobnego co ostatnio jeden facet, co wyszedł z bramy i rozbił sobie głowę o przejeżdżający tramwaj. Ja stałam na przystanku, takim wąskim i czekałam na tramwaj, ale nie patrzyłam w stronę, z której miał nadjechać. Nagle przyszło mi do głowy odwrócić się - i o mało nie wybiłam sobie zębów o tramwaj, który jakimś cudem bezszelestnie pojawił się za mną.
    • to-wlasnie-ja Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 12:13
      Jak sobie te Wasze historie wyobrazilam to takie wybuchy smiechu poszly na mieszkanie, ze az dzieci mnie pytaja, czy wszystko ze mna w porzadku. Normalnie poplakalam sie ze smiechu :)))
      • juliana03 Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 21:11
        Ja kiedys wjechalam babie rowerem miedzy nigi od tyly. Niezle ja posiniaczylam.
        Rowerek swiezo po komunii, tez w autobus sie zapatrzylam. Uznalam to za kare
        boska, mama mi zabronila jechac, a ja pojechalam.
    • legwan4 Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 21:30
      Joanno powalił mnie Twój tekst :))ten cholerny obcas i ....hahahahaha~!!
      • yvona73pol Re: jebanypierdolony obcas :-/ 25.02.07, 23:39
        mialam kumpele, co regularnie sie wywalala ;))) czest gesto wychodzac z klatki
        schodowej, zaczepiala sie o prog i kladla sie pokotem pod nogami grupki
        mlodziencow okupujacych lawke (ona 16, oni 18-19, zenua ;))))
        ale raz miala lepszy motyw... jechala autobusem z kumpela i oczywiscie szpan i
        luzens pelen.... wysiadla na przystanku i chciala tak "luzacko" i z wdziekiem
        wskoczyc na schodek, wiecie, przed blokami sa takie trzy, cztery schodki
        betonowe od ulicy, zeby zrownac z lekka gorka ;) no i jakos nie wymierzyla i
        wyjebala sie, ale tak spektakularnie, plecak (szkolny) polecial do przodu, a
        ona na ryja, a plaszcz zawinal sie centralnie na plecy :DDDD
        zebrala sie szybko i poszla wqrwiona do domu, a tam jeszcze matka to
        skomentowala smiesznie (akotar patrzyla przez okno)
    • wojtek56 Re: jebanypierdolony obcas :-/ 26.02.07, 00:34
      Swój skok życia też miałem... Wczesną wiosną, w jasnym (nowym) prochowcu (taka
      moda była) chciałem z wdziękiem przeskoczyc przez nisko rozciągnięty drut,
      okalający trawnik. Zahaczyłem czubkiem buta i nawet nie zdążyłem asekurowac się
      rękami. Prosto gębą w błocko, świeże, roztopowe. A najgorsze, że było to pod
      oknami dziewczyny, w której byłem po uszy - acz platonicznie - zakochany. W ręku
      trzymałem pęk goździków, które właśnie mama przyniosła z pracy (czasami
      dostawała kwiaty w dowód uznania od klientów-pacjentów). Goździki były lekko
      zdechłe, więc może i dobrze sie stało...
      • yvona73pol Re: jebanypierdolony obcas :-/ 26.02.07, 03:24
        nie napisalam o sobie... mam zdolnosci akrobatyczne, he, he.... ale tez i
        periody niezgrabnosci ;)))) i mialam takowy jakos na studiach, generalnie, nogi
        mi sie plataly czasami ;))) i raz pedzilam (zawsze sie spoznialam) na tramwaj,
        a trzeba bylo sciac do przystanku taki skwerek niewielki i akurat padalo gesto
        ostatnio, no i jak nie rymnelam z poslizgiem w camo centrum kaluzy... wracalam
        do akademika w blotnej zbroi :DDDD no i w sumie spoznilam sie poteznie, ale to
        juz mi wisialo ;))))
        raz mi sie tez zdarzylo w mokry dzien, ze samochod mnie ochlapal z konkretnej i
        blotnej kaluzy, ale nie tak normalnie: dokladnie od stop do glow, lacznie z
        wlosami, taki mini shower :(((( od tej chwili nie mam ani litosci ani
        zrozumienia dla kierowcow, jak kiedys znow mi sie to przytrafi, jebne na
        szybkiego kamieniem (lub czyms innym ciezkim) w szybe ;)))
        • boo-boo Nikomu nie życzę jebnąć tak... 26.02.07, 11:41
          Koleżanka kiedyś pokonywała rondo-na przełaj, rączusie w
          kieszeniach,listopadowa noc, wiatr no i zajebisty deszcz. Tory tramwajowe do
          pokonania, no to ona krok lewą nogą na szynę tramwajową, ale pecha miała bo jej
          noga z tej szyny zjechała i przyjebała gębą centralnie w drugą szynę
          tramwajową,a że rączusie w kieszeniach to zero asekuracji no i się zaczęło
          szukanie zębów w ciemnościach jak się podniosła....Młodsza siostra która jej
          towarzyszyła ze strachu w ryk i histerię jakąś wpadła. A ta dalej szukała zębów
          bo krew się z ust lała strumieniem no i zębów językiem nie mogła namacać.
          Skończyło się ostrym dyżurem w szpitalu do którego zwiózł ją zaczepiony na
          drodze kierowca. W całym nieszczęściu skończyło się wszystko złamaniem kości
          podudzia drugiej nogi którą walnęła o szynę i gipsem od pachwiny do samej
          stopy, no i złamaniem żuchwy z przemieszczeniem-dlatego nie mogła wyczuć zębów
          bo ułożyły się prostopadle do podniebienia ale na szczęście żaden nie był
          wybity, poza tym kila szwów dookoła ust-dziś już nie widoczne na
          szczęście, "okratowaniem" szczęki no i nocą andrzejkową z pełnym inwalidztwem i
          nową ksywą "gołota". Bosze...jak se to przypomnę, ale wtedy....lekarz ze
          szpitala tylko zapytał "a ty z jakiego wypadku?", a ona ledwo
          sepleniąc "przewróciłam się", ja pierdolę chyba pomyślał, że naćpana albo
          ściemnia....
Pełna wersja