"Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje

22.03.07, 15:25
Gdy film wchodził na ekrany kin znaleźli się tacy krytycy , którzy mimo
eksplozywnych wiwatów na cześć Lyncha stwierdzili, że nie wiedzą o czym ten
film jest i po co został zrobioony>>...
a więc puste pudełeczko czy genialny zaszyfrowany przekaz dziwnych scen?>
co o tym dziełku myslicie?
    • nienietoperz Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 15:51
      Po pierwsze uwazamy, ze ktokolwiek, kto nazywa 'Mulholland Drive' dzielkiem nie
      zasluguje na traktowanie powaznie.
      Po drugie po obejrzeniu filmu trzykrotnie mamy jasno wyklarowana i porzadnie
      uzasadniona teorie, na ktorej prezentacje chwilowo nie mamy pary.
      Po trzecie nawet jesli by teorii wyjasniajacej nie bylo, to kazde tak wykonane
      puste pudeleczko mozemy ogladac latami.

      Rzeklismy my,
      Nienietoperz
      • sutekh1 Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 16:02
        te określenia, których użyłem nie sa pejoratywami tylko jeśli do czegoś miałyby
        sprowokować - to do opowiedzenia sie po stronie tych, którzy kumają lyncha i
        tych , którzy go nie kumają - vide ostatniego filmu recenzje..
        na interpretacjach zalęzy mi jak na niczym innym...

        robiłem mu środę filmową w mieście , więc dziełka to nie jest moja opinia w tym
        przypadku..:)
        • nienietoperz Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 16:13
          Spokojnie, domyslalem sie po cichu, ze nie piszesz z intencja `destrukcji uznanych
          autorytetow'.

          Interpretacje obiecuje podeslac,
          NN
          • chihiro2 Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 16:38
            Mnie sie jasno uklada to tak, ze druga czesc filmu jest prawdziwa, zas pierwsza
            stanowi sen Betty - to tak bardzo pokrotce. I wszystko wlasciwie ma swoj sens
            (poza elementami snu, ktore ogolnie w snach sensu nie maja).
            • sutekh1 Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 16:44
              a jak wg was można se czytać scene z gościem z WINKIE'S, który opowiada swój
              sen o strasznej twarzy jakiegoś gościa za knajpą i kumpel namawia go do
              sprawdzenia czy on tam jest naprawdę po którym to zajrzeniu facet dostaje
              zawału ?
              to sen tego goscia - mimo, że opowiada swój sen?
              czy tak jak cały film - rozpołowienie sceny na real i niereal (z nierealem w
              momencie zaglądania za winkiel)?
              • jottka Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 20:05
                to po prostu współczesna, czyli mniej liryczna parafraza snu coleridge'a o
                pobycie w raju i znalezieniu po przebudzeniu kwiatu ofiarowanego przez anioła na
                poduszce:) lynch jest romantyk i tyle

                a co do reszty - ja sie nie zgadzam na czytanie lyncha przez wstawianie
                podziałek 'tu sen, a tu nie sen', 'tu jawa, a tu pół', bo to próba wepchania go
                w potoczne schematy myślowe. to poetycka opowieść, podobnie jak 'autostrada', i
                trzeba stosować inne zasady lektury. nie twierdzę, że wiem jakie, choć mam pewne
                koncepcie:)
              • chihiro2 Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 20:49
                Moze to sen proroczy? Facet chcial wywolac wilka z lasu - tzn. moze nie chcial,
                moze chcial sie przekonac, ze wilka nie ma? A on sie pojawil...
                • jottka Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 21:09
                  no to chciał czy nie chciał?:) ciemności kryją ziemię i lud we śnie leży, lecz
                  dlaczego śnią ludzie żaden z nich nie bada - no a lynch wręcz przeciwnie, jeśli
                  akurat sen obierzemy za główny temat dyskusji, ale 'mulholland drive' nie jest
                  wg mnie zapisem snu, tylko opowieścią o grozie istnienia, tak w skrócie:)
                  • chihiro2 Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 21:17
                    Czasem chce sie i nie chce jednoczesnie...
                    O grozie istnienia? Dlaczego? Co w tym istnieniu jest takie grozne, wedlug
                    Ciebie?
                    Dla mnie tylko pierwsza polowa jest zapisem snu, do momentu, gdy ktos puka do
                    drzwi i postac grana przez Naomi Watts (Diane w tej czesci) budzi sie. Zreszta
                    film zaczyna sie oddechami pod rozowa koldra, pod ktora potem spi Diane.
                    • jottka Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 21:35
                      niepewność sytuacji naszej egzystencjalnej jest groźna:) nagle odkrywana
                      nieznajomość reguł gry w pozornie dobrze znanym świecie, niewiedza o sobie i o
                      innych, bezskuteczność szukania związków przyczynowo-skutkowych w kolejnych
                      wydarzeniach, popadanie w kolejne iluzje lub budzenie się z nich i da capo senza
                      fine - to są zasadniczo w kółko te same tematy lyncha od zawsze

                      poza tym to, że film zaczyna się, powiedzmy, sugestią snu nie oznacza, że chodzi
                      tu dosłownie o sen fizjologiczny i że możemy sie uspokoić, że to taki koszmar
                      poobiedni:) równie dobrze można przyjąć interpretację, że chodzi o sen jako
                      zasłonę prawdziwej rzeczywistości (romantyczny temat zasłony z sais mi sie
                      narzuca, ale lynch w ogóle strasznie romantycznie mi sie kojarzy), a film
                      ukazuje próby dotarcia do tajemnicy

                      ja rozumiem, że mętne, ale usiłuję zezować jednym okiem w prace zlecone i
                      możliwe, że przy okazji padam na morde:(
                      • jottka Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 21:37
                        tfu, sen jako zdarcie zasłony być miało:( mówiłam, że plączę - no okiem trzeźwym
                        nie możesz rozpoznać matriksa:)
                      • chihiro2 Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 21:49
                        Wszystko ladnie i pieknie, ale wiele zalezy od tego, jakie podejscie ma sie do
                        snu. Niektore sny rzeczywiscie sa tzw. snami organicznymi (bo za cieplo/zimno,
                        duszno, przejadlo sie itp.), wtedy nie ma sensu wnikac w ich sens. Tutaj dla
                        mnie sen jest wejsciem w psychike, w podswiadomosc bohaterki, i mozna sie
                        pobawic w jego analizowanie. Duzo z tego snu mozna odczytac, tak jak Ty to
                        widzisz. Dla mnie jest to wlasnie nieumiejetnosc rozroznienia iluzji od
                        rzeczywistosci, trudnosc z odczytaniem swoich prawdziwych uczuc,
                        nieuswiadomione do konca pragnienia i fantazje, leki i frustracje ukryte we
                        snie Diane. Sen czesto jest u Lyncha powloczka jakiejs glebszej tresci - bywa
                        niejakim pojazdem do "Prawdy", podobnie jak dla mnie regresja reinkarnacyjna
                        jest w Inland Empire.
                        • jottka Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 22.03.07, 22:14
                          o ile dobrze zrozumiałam, to ty stosujesz podejście psychoanalityczne (czyli to,
                          co się śni bohaterce, jest symbolicznym, ale dość przejrzystym kluczem do jej
                          nieuświadamianych na jawie potrzeb i lęków), a ja proponowałam podejście
                          odwołujące się do koncepcji romantycznych (czyli bohaterka nie jest w stanie na
                          jawie zrozumieć siebie, musi dopiero zaznać iluminacji, pozarozumowego wglądu w
                          rzeczywistość, która nie ogranicza się do świata jawy, jedną z możliwości
                          takiego wglądu jest sen) - na co dzień wolę tę wersję racjonalną, ale w wydaniu
                          lynchowym wersja irracjonalna wydaje mi sie szalenie przekonująca:)
                          • nienietoperz Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 24.03.07, 10:29
                            Zgadzam sie z Jottka i zgadzam sie z Chihiro; pierwsza czesc to sen/marzenie
                            bohaterki, obraz swiata, w ktorym ratuje Laure, w ktorym jest niewinna
                            przyjezdna do LA (jaka moze kiedys byla). Sceny takie jak ta w Winkie's
                            sugeruja polaczenie z jawa/rzeczywistoscia; sen w snie wraca niebezpiecznie
                            blisko powierzchni. Na jawie mila para spotkana w taksowce z lotniska zmienia
                            sie w przerazajace wspomnienie chwil przyjazdu, kiedy swiat wydawal sie
                            obiecujacy i otwarty. Wspomnienie, ktore razem z opuszczeniem prowadzi do
                            samobojstwa.
                            I tak dalej, wlasciwie mozna probowac interpretowac scene po scenie.
                            Niekoniecznie warto, bo niezaleznie od intencji kryjacych sie za opowiadana
                            historia, MD jest filmem kompletnym wizualnie, dzwiekowo i atmosferycznie.

                            Z uklonami,

                            NN

                            Uklony
    • rak.nieborak Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 23.03.07, 11:11
      trudno interpretować coś co miało zostać wprowadzeniem do serialu :) Mnóstwo
      watków ,z tej racji, pozostało niedokończonych. Nie jestem wielkim fanem Lyncha
      ale osobiście uwielbiam jeden motyw z Mulholanda - kiedy główna bohaterka
      przygotowując się do castingu, odgrywa z przyjaciółką przykładową scenę, a w
      dalszej części filmu - odgrywa ją ponownie, już podczas egzaminu, ale w zupełnie
      inny sposób.
      • anulkaulka Re: "Mulholand Drive"- Lyncha: interpretacje 24.03.07, 07:34
        rak.nieborak napisał:

        > trudno interpretować coś co miało zostać wprowadzeniem do serialu :) Mnóstwo
        > watków ,z tej racji, pozostało niedokończonych. Nie jestem wielkim fanem Lyncha
        > ale osobiście uwielbiam jeden motyw z Mulholanda - kiedy główna bohaterka
        > przygotowując się do castingu, odgrywa z przyjaciółką przykładową scenę, a w
        > dalszej części filmu - odgrywa ją ponownie, już podczas egzaminu, ale w zupełni
        > e
        > inny sposób.


        szukasz sobie nowych miejsc na podrywanie starszych szukajacych wsparcia kobiet?
        obrzydliwy egocentryku sadysto ! znęcasz sie nad każda kobietą ,która przejrzy
        twoja grę. budzisz obrzydzenie!
        • rak.nieborak => abuse@gazeta.pl 24.03.07, 20:13
    • paolo630 Wstęp do King Konga... 23.03.07, 11:20
      ...Ze względu na udział Naomi Watts traktuję Mulholland Drive jako wstęp do
      King Konga.
      • sutekh1 Re: Wstęp do King Konga... 23.03.07, 13:22
        w tym filmie Naomi wygląda bardzo seksownie , na zdjęciach prasowych wygląda
        tak niezbyt seksownie, a w MD te piersi tak ładnie jej sterczą pod bluzką,
        Laura Harring też jest niczego sobie z tymi swoimi bombonami...
Pełna wersja