Dodaj do ulubionych

Prywatna apologia literacka...

29.03.07, 16:48
Idzie o krotkie osobiste wyznanie w kwestii 'Emigrantow' W.G.Sebalda.

Ksiazka jest doskonala ilustracja dawno i uparcie gloszonej przeze mnie
teorii: wielka literatura zawsze mowi o przemijaniu. O losach tych, ktorzy
byli przed nami, ktorzy tak samo mieli marzenia, dziecinstwo, czuli zapach
jablek i zimno o poranku, ktorzy niezaleznie od tego jak bardzo budujemy
swoje wlasne, `niezalezne', `prywatne', `wspolczesne' swiaty, byli ludzmi
dokladnie tak jak my. Nie znam nikogo innego, kto potrafilby pisac o tym tak,
jak Sebald. To nie fikcja, to nie dokument, to nie wspomnienia, to nie
legenda. To kazde z nich i jednoczesnie znacznie wiecej. To przeszlosc i
wiecznosc zawarte w slowach, w ziarnistych zdjeciach, w pamieci.

'Emigranci', choc moze obiektywnie nie bedacy tak wielka ksiazka jak
'Pierscienie Saturna', poruszyli mnie podwojnie ciagiem skojarzen osobistych.
Kiedy Paul Bereyter chodzil po Besancon i jego okolicach, gdzie spedzilem
prawie dwa miesiace; kiedy Sebald spotykal Maxa Ferbera w opuszczonych
Manchesterskich dokach, ktorych kolejna regeneracje ogladam regularnie; kiedy
wreszcie jechal pociagiem z Norwich na spotkanie z Ferberem obok dawnej wyspy
Ely, rzez 'konkurujace ze soba brzydota Loughborough, Nottingham, Chesterfield
i Sheffield' i przez puste laki Peak District - tym samym pociagiem
Norwich-Liverpool, ktorym jezdze co dwa tygodnie - we wszystkich tych
chwilach czulem niemal fizycznie bliskosc tamtych ludzi, tamtych chwil.
Ostatnie strony przyniosly wzruszenie szczegolne, kiedy w sposob calkowicie
nieoczekiwany narracja zakonczyla sie obrazem (i zdjeciem) Lodzi, miasta
mojego jak zadne inne. Miasta moich mlodych lat, ktorego juz nie ma, a ktore
zawsze bedzie. Dokladnie tak, jak dzieje sie z wszystkimi miejscami, ludzmi,
kolorami i zapachami, ktorych kiedys doswiadczylismy. Dokladnie tak, jak pisal
Sebald, ktorego juz nie ma na swiecie, a przeciez zawsze bedzie.

Szczegolne uklony dla Brocha za niegdysiejsze wskazanie 'Rings of Saturn' jako
lektury obowiazkowej,

Nienietoperz
Obserwuj wątek
    • staua Re: Prywatna apologia literacka... 29.03.07, 17:31
      No tak, brzmi swietnie, a u mnie Sebald caly czas na liscie "do przeczytania".
      ktora robi sie coraz dluzsza...
      • jotka43 Re: Prywatna apologia literacka... 30.03.07, 07:28
        "Bostończyków" wpisuję do "Ulubionych".A "Emigrantów" i "Klub Dantego" pewno
        dziś kupię. Dzk.
        • staua Re: Prywatna apologia literacka... 30.03.07, 21:07
          Niestety, rzadko pojawiaja sie nowe wpisy, bo mam malo czasu. Ale sie staram.
          Mam podejrzenia, ze "Klub Dantego" to zupelnie inny typ literatury niz Sebald ;-
          )
          Pozdrawiam!
    • itek1 Rowniez moja prywatna apologia literacka 30.03.07, 08:11
      > Ksiazka jest doskonala ilustracja dawno i uparcie gloszonej przeze mnie
      > teorii: wielka literatura zawsze mowi o przemijaniu. O losach tych, ktorzy
      > byli przed nami, ktorzy tak samo mieli marzenia, dziecinstwo, czuli zapach
      > jablek i zimno o poranku, ktorzy niezaleznie od tego jak bardzo budujemy
      > swoje wlasne, `niezalezne', `prywatne', `wspolczesne' swiaty, byli ludzmi
      > dokladnie tak jak my.
      Natomiast dla mnie ksiazka Sebalda jest ilustracja mojej teorii:), ze wielka
      literatura zawsze mowi o samotnosci, a najczesciej rowniez o szalenstwie
      Historii. Dla mnie osobiscie jest to ksiazka b.wazna-jest to poruszajaca
      opowiesc o pewnym pokoleniu ludzi, wyjatkowym z uwagi na swoje doswiadczenia z
      Historia, ilustracjaca pytanie T.Adorno 'czy po Oświęcimiu można jeszcze żyć?',
      a nade wszystko jest to ksiazka o samym WG Sebaldzie, mozna powiedziec ze to
      jest rowniez (dopisujac to do okreslen NN) pewnego typu jego autobiografia, a na
      pewno ksiazka NIEZWYKLE osobista.
      Zaznaczyc musze, ze styl Sebalda jest niesamowity, wszystko wywazone jest
      niezwykle precyzyjnie (w opis jakiegos szczegolu architektury wplata czesto
      zdania o charakterze b.osobistym, wciaz zmienia perspektywy, duzo w tych
      opowisciach jest przy tym ciepla i nieco (auto)ironii). Wszystkie opowiesci
      rozpoczynaja sie nieco sennie, ale juz po kilku stronach nie mozna sie od nich
      oderwac, jest sie calkowicie porwany i wewnatrz opowiadanej historii. Kojarzy
      mnie sie on nieco ze stylem Roberto Bolano.
      Bardzo polecam jej lekture.
    • broch inne "sebaldy" 30.03.07, 17:34
      ciesze sie ze Sebald podszedl. Tematycznie zblizony do "The Emigrants" jest
      "Austerlitz". Warto rowniez siegnac do "Campo Santo". Tym razem interesujacy
      zbior prozy/esejow.

      O dobra ksiazke ciezko, warto wiec poznac doglebnie niewiele znakomitosci danych
      przez nature.

      Nie jestem pewien podobienstw z Bolano.

      Z polecanek:
      Alvaro Mutis "The Adventures of Maqroll" oraz "The Adventures and Misadventures
      of Maqroll"
      z elementami polskimi (zabawne). W Polsce chyba ukazala sie jedna z przygod
      Maqrolla.
      troche Kafki, troche (wiecej) Conrada.
      • staua bolano 30.03.07, 21:09
        A w jednym z ostatnich "New Yorkerow" (moze nawte to ostatni? Czytam go teraz,
        ale nie pamietam daty) jest artykul o Bolano z okazji wydania tlumaczenia "The
        Savage Detectives" przez Farrar & Strauss. Ciekawa postac!
        • wiksadyba1 Re: bolano 03.04.07, 16:14
          O, Bolano to jeden z moich cichych faworytów najnowszej literatury. Muszę
          spobie wreszcie sprowadzić "Dzikich detektywów", bo na tłumaczenie w
          najbliższcyh latach nie ma co liczyć. Znam go z 3 już krótkich (i chyba
          marginalnych w dorobku) powieści tłumaczonych na pl i wygląda to BARDZO
          zachęcająco. Bywa co prawda czasem, że - przynajmniej dla mnie -
          rzeczy "poboczne" danego artysty, bardziej przekonują niż "główne", ale w tym
          przypadku, mam podstawy przypuszczać, że im bardziej poważniejsze i większe
          (też rozmiarem:) zamierzenie, tym lepiej będzie.

          Bolano z Sebaldem raczej bym nie porównywał. Gdzieś są może punkty przecięcia -
          jeżeli chodzi o wizję izolacji, powolnego rozkładu, utraty tożsamości; a także
          skłonność do przedstawiania fascynujących, obłąkanych, ale skazanych na
          zapomnienie biografii. Bolano jest jednak bardziej drapieżny od Sebalda; o ile
          u Sebalda przemijanie ma charakter bardziej "kosmiczny" (jak zwłaszcza
          w "Pierścieniach Saturna"), to Bolano bardziej koncentruje się na danej osobie,
          w tym jej "mięsie" (po celinowsku) + jest bardziej polityczny. Jeżeli szukałbym
          jakichś skojarzeń to chyba przede wszystkim z Celinem, Bernhardem, Ernesto
          Sabato, częściowo może z Kafką i francuskimi surrealistami).
          • staua Re: bolano 03.04.07, 17:18
            . Muszę
            > spobie wreszcie sprowadzić "Dzikich detektywów", bo na tłumaczenie w
            > najbliższcyh latach nie ma co liczyć.
            Juz jest w Amazon.com.
          • itek1 Re: bolano 03.04.07, 20:26
            > O, Bolano to jeden z moich cichych faworytów najnowszej literatury.
            Zgadzam sie, tyle ze to juz nie jest niestety najnowsza literatura :(

            > Gdzieś są może punkty przecięcia -
            >
            > jeżeli chodzi o wizję izolacji, powolnego rozkładu, utraty tożsamości; a także
            > skłonność do przedstawiania fascynujących, obłąkanych, ale skazanych na
            > zapomnienie biografii. Bolano jest jednak bardziej drapieżny od Sebalda; o ile
            > u Sebalda przemijanie ma charakter bardziej "kosmiczny" (jak zwłaszcza
            > w "Pierścieniach Saturna"), to Bolano bardziej koncentruje się na danej osobie,
            >
            > w tym jej "mięsie" (po celinowsku) + jest bardziej polityczny.
            Wazny punkt styczny Sebalda i Bolano (tu mam na mysli IMO zdecydowanie najlepsza ksiazke Bolano, ktora czytalem (sposrod 3 wydanych w pl)-ciekawy jestem Twojej ich oceny (moja ocena to 1- Odlegla gwiazda; 2- dlugo, dlugo nic; 3- Chilijski nokturn & Monsieur Pain)- Odlegla gwiazda- tkwi on w sposobie opisu ich bohaterow, gdyz przezywamy fascynacje tymi ludzmi (w kazdym razie ja ja przezywam) chyba w analogiczny sposob, w jaki IMO przyzywaja ja autorzy tych opowiesci- tutaj doskonale jest pokazana zmiana zainteresowania, od zainteresowania czyms nieznanym, ale juz frapujacym/niepokojacym do czegos bardziej znanego (bat nigdy ich nie poznamy i zawsze beda nierozwiklana zagadka dla nas/autorow), co wywoluje obsesje- obsesyjnosc tej prozy jest wlasnie pociagajaca i podobna (wspolna)- Alberto Riuz-Tagle/Carlos Wieder moglby byc bohaterem Sebalda (nie wiem czy odwrotnie, czy bohaterowie Sebalda interesowaliby by Bolano (chyba nie, gdyz on zajmuje sie raczej tymi, ktorzy wzbudzaja w nim jakis wstret- stad oczywiscie jest bardziej okrutny w ich opisie- zgadzam sie, z ta okrutnoscia prozy Bolano) + osobistosc opisu (sa to w istocie zakamuflowane autobiografie- w pewnym momenice wazniejszy jest narrator niz osoba, ktora on opisuje) + drobiazgowosc opisu (fenomenalne opisy szczegolow, ktore pod ich piorem nabieraja znaczen).
            Trzeci autor do nich podobny to Antonio Tabucchi, przy czym nie mam na mysli najlepszej jego ksiazki, tzn. Twierdzi Pereira, a jednak Requiem, w ktorej tez pojawiaja sie zagadkowe postacie i nigdy nie poznamy prawdy o nich (gdyz jest ona przeslonieta poprzez szereg naszych watpliwosci i watpliwosci autora, ktory poprzez te watpliwoci zajmuje 1 miesce w opowiadanej historii)- prawda jest praktycznie niepoznawalna- przy czym wszystko jest splecione wezlem gordyjskim, zalezne od siebie (watki/postacie), tak jak to ma miejsce u Sebalda czy u Bolano.
            Brainy i Brochu, specjalna prosba, wlaczcie sie,prosze do tej dykusji, gdyz wierze, ze macie cos interesujacego do powiedzenia na zadany temat, a dzieki Wam ten watek moze sie znacznie ozywic.
            • wiksadyba1 Re: bolano 04.04.07, 11:21
              itek1 napisał:


              > Wazny punkt styczny Sebalda i Bolano (tu mam na mysli IMO zdecydowanie
              najlepsz
              > a ksiazke Bolano, ktora czytalem (sposrod 3 wydanych w pl)-ciekawy jestem
              Twoje
              > j ich oceny (moja ocena to 1- Odlegla gwiazda; 2- dlugo, dlugo nic; 3-
              Chilijsk
              > i nokturn & Monsieur Pain)- Odlegla gwiazda- tkwi on w sposobie opisu ich
              bohat
              > erow, gdyz przezywamy fascynacje tymi ludzmi (w kazdym razie ja ja przezywam)
              c
              > hyba w analogiczny sposob, w jaki IMO przyzywaja ja autorzy tych opowiesci-
              tut
              > aj doskonale jest pokazana zmiana zainteresowania, od zainteresowania czyms
              nie
              > znanym, ale juz frapujacym/niepokojacym do czegos bardziej znanego (bat nigdy
              i
              > ch nie poznamy i zawsze beda nierozwiklana zagadka dla nas/autorow), co
              wywoluj
              > e obsesje- obsesyjnosc tej prozy jest wlasnie pociagajaca i podobna (wspolna)-

              > Alberto Riuz-Tagle/Carlos Wieder moglby byc bohaterem Sebalda (nie wiem czy
              odw
              > rotnie, czy bohaterowie Sebalda interesowaliby by Bolano (chyba nie, gdyz on
              za
              > jmuje sie raczej tymi, ktorzy wzbudzaja w nim jakis wstret- stad oczywiscie
              jes
              > t bardziej okrutny w ich opisie- zgadzam sie, z ta okrutnoscia prozy Bolano)
              +
              > osobistosc opisu (sa to w istocie zakamuflowane autobiografie- w pewnym
              momenic
              > e wazniejszy jest narrator niz osoba, ktora on opisuje) + drobiazgowosc opisu
              (
              > fenomenalne opisy szczegolow, ktore pod ich piorem nabieraja znaczen).


              Tak, ale z drugiej strony - łatwo też wskazać zasadnicze różnice. Sposób
              spojrzenia Sebalda jest bardziej, można by powiedzieć, abstrakcyjny, czy
              metafizyczny; skupiony na takich zagadnieniach jak czas, czy pamięć w ogóle.
              Bolano skupia się w stosunkowo większym stopniu na psychofizycznym aspekcie
              dezintegracji bohaterów, ergo jest bardziej (na tle Sebalda!) naturalistyczny.
              Do tego - co ważniejsze - w zasadzie obca Sebaldowi fascynacja złem,
              nikczemnością, zbrodnią. Carlos Wieder to - w szerokim sensie - osobowość z
              gatunku Stawrogina, Swidrygajłowa, czy - z drugiej strony - Vidala z "O
              bohaterach i grobach". Nie porównuję Bolano aż do Dostojewskiego, ale trzeba
              przyznać - i to jest dla mnie jego wielki plus- że mało kto dziś konstruuje
              tak "demonicznych" i "zagmatwanych" bohaterów. U wszystkich dominuje rys
              paranoiczny, raczej nieobecny u Sebalda (obłęd bohaterów Sebalda jest
              bardziej "subtelny", milczący, wręcz "katatoniczny":). Do tego wyraźny, chociaż
              (ogromny +) bez morałów i jednoznacznej oceny, aspekt polityczny, wszystkich
              jego książek, które znam.

              Jeśli chodzi o mój ranking Bolano, to nie widzę skrajnych różnic między jego
              ksiażkami. Zgadam się z Tobą, że "Gwiazda daleka" jest najlepsza, ale "Nokturn"
              nie aż tak wiele gorszy imho. Stosunkowo najsłabszy "Monsieur Pain" - nie to że
              zły, bo imo dobry:), ale pomimo, że widać już własny styl a przede wszystkim
              odrębną tematykę autora, zbyt oczywiste jeszcze są konkretne wpływy literackie,
              czy to surrealizmu, czy to Kafki...
              • itek1 Re: bolano 04.04.07, 14:35
                Zgadzam sie z tym co piszesz prawie w calosci.
                Jedyne z czym mam problem to to, ze wydaje mnie sie, ze watek polityczny stale jest obecny takze u Sebalda ( czasem w bezposredni sposob jest podany vide historia rodziny Paula Bereytera, a zawsze polityka rzutuje na psychike i decyzje bohaterow tych opowiesci (zreszta w obydwu przypadkach brak jest jednoznacznej oceny ich postepowania) i ich losy (podobnie jest u Bolano)).
                I jeszcze jedno: moze istnieje rowniez fascynacja zlem Sebalda ujawiajaca sie w opisie wplywu tego zla na zycie zwyklych ludzi- 'niszace wszystko z wyjatkiem wspomnien'?
        • broch Re: bolano 04.04.07, 00:56
          Dla mnie Bolano nie ma nic wspolnego z Sebaldem. Tzn mozna znalezc podobienstwa,
          ale mozna rowniez znalezc podobienstwa do prozy Dumasa.
          Rowniez Celine nie bardzo pasuje (do Bolano). Sadze ze Bolano jest po prostu
          "obowiazkowym" pisarzem iberoamerykanskim mlodszego pokolenia. Tzn po znanej
          wszystkim fali musza byc przeciez rownie dobrzy mlodsi pisarze. Do tej grupy
          mozna dodac rowniez Padille (za opowiadania) czy Piglie. Przy czym zbior
          opowiadan "Assumed name" tego ostatniego polecam milosnikom Arlta (zwlaszcza to
          jedno opowiadanie) :))

          Sadze ze ciekawszy (niz Bolano) jest wspominany wyzej Mutis, choc to relatywnie
          starsze pokolenie (wychwalany przez Marqueza).
          Moja kolejnosc wymienionych:
          Mutis
          Piglia
          Bolano, Padilla
      • stella25b Re: inne "sebaldy" 04.04.07, 10:47
        Ja akurat czytalam "Austerlitz" i nie wiem jak Sebald brzmi w innych jezykach
        ale akurat po niemiecku, uzywa niesamowicie dlugich zadan, wrecz niekonczacych
        sie. To sie niesamowicie czyta. Poza tym temat tej ksiazki, czyli wspomnienia
        maja takze dziwna konstrukcje, one jak gdyby wynikaja z terazniejszosci. To
        wplywa wlasnie na atmosfere tej ksiazki. Mnie sie bardzo podobala.
        • ash3 Re: inne "sebaldy" 04.04.07, 16:04
          A może umówimy się na Sebalda jako l. obowiązkową? To by mnie zmotywowało do
          skończenia "Austerlitz" (po ang.)...
          • stella25b Re: inne "sebaldy" 04.04.07, 19:14
            ash3 napisała:

            > A może umówimy się na Sebalda jako l. obowiązkową? To by mnie zmotywowało do
            > skończenia "Austerlitz" (po ang.)...


            Jestem za.
        • chihiro2 Re: inne "sebaldy" 05.04.07, 14:08
          To prawda, tez czytalam po niemiecku. Trudno nawet przerwac lektura przez tak
          dlugie zdania. Atmosfera jest fantastyczna, mnie akurat Sebald przypomina nieco
          Zweiga "Die Welt von gestern", ale nie potrafie wytlumaczyc dlaczego...
    • wiksadyba1 Re: Prywatna apologia literacka... 03.04.07, 15:58
      "Emigranci", czy jak to na polski przetłumaczono "Wyjechali" to wybitna
      książka, nie mam żadnych wątpliwości. Jeden z ostatnich (jak dotąd, nie
      twierdzę, że w ogóle:) pisarzy, którzy stawiali sobie tak wysokie wymagania i
      jeżeli chodzi o "ciężar gatunkowy" literatury (i potrafili im sprostać:) i
      jeden z ostatnich, którzy do takiego stopnia wnieśli coś nowego, jeżeli chodzi
      o formę, czy technikę narracji (w tym przypadku co prawda bardzo obficie
      korzystając z klasyki literatury "awangardowej", czy "eksperymentalnej" XX
      wieku). Rzecz jednocześnie w duchu Kafki, Nabokova, Pereca, Prousta, poezji
      Paula Celana.

      Wyżej jednak cenię nietłumaczone dotąd (poza fragmentami "Lit. na
      Świecie") "Pierścienie Saturna". Jeżeli "Wyjechali" w czymś mnie trochę
      rozczarowuje to paradoksalnie w tym, co się wydaje głównym atutem książki.
      Chodzi tu jakby o połączenie kwestii losów środkowo-europejskich Żydów w XX
      wieku z bardziej abstrakcyjnie postawionymi problemami wykorzenienia i
      jednoczesnej tłumionej, ale obecnej i niszczycielskiej tęsknoty za bezpowrotnie
      utraconą przeszłością. Na pewnym pułapie rzecz wydaje mi się jednocześnie zbyt
      abstrakcyjna, żeby bardziej szczegółowo "opracować" konkretny problem
      historyczny i zbyt zdeterminowana historycznie, żeby rozwiniąć w pełni całą
      siłę abstrakcyjnych rozważań. "Pierścienie..." - z pozoru rzecz bardziej
      luźna, "improwizacyjna" - są bardziej zróżnicowane tematycznie, bogatsze i tu
      chyba objawia się cała moc metafizyki Selalda.
      • daria13 Re: Prywatna apologia literacka... 03.04.07, 16:21
        A mi w niedzielę sprzątneli Sebalda sprzed nosa w ostatniej minucie aukcji na
        Allegro. Byłam niepocieszona i nada jestem:(
        P:)

      • nienietoperz Re: Prywatna apologia literacka... 03.04.07, 16:37
        Jak juz pisalem wyzej, 'Pierscienie Saturna' sa ksiazka niewatpliwie bardziej
        uniwersalna, o wiekszym rozmachu i zasiegu tematycznym. 'Emigranci' dopadli
        mnie po prostu mocno osobiscie, glownie przez miejsca. W obu przypadkach
        fascynujace jest to, do jakiego stopnia narracja dokumentalna placze sie z
        fikcja - patrz pol-jawne odwolania do Nabokowa czy sparafrazowane cytaty
        otwioerajace rozdzialy. Czekam teraz na okazje dopadniecia 'Austerlitz'.

        W kwestii Bolano: czytalem 'Nokturn chilijski' i ... nic. Splynelo jak woda w
        rynnie, zadnego efektu, zadnych wzruszen. Moze zle trafilem z czasem lub z
        konkretna lektura, w kazdym razie maestro B. poczeka teraz na swoja kolejke
        pewnie pare miesiecy.

        Uklony,
        NN
        • daria13 Re: Prywatna apologia literacka... 03.04.07, 22:16
          A ja Gwiazdę odległą połknęłam za szybko, zbyt łapczywie i wiązałam z nią zbyt
          duże oczekiwania, bo też nie poruszyła we mnie żadnych strun. To bez wątpienia
          bardzo dobra proza, mam jeszcze w pamięci pochwały Casassa, ale na mnie ta
          powieść zdecydowanie nie wywarła takiego wrażenia, jak się tego spodziewałam.
          Może powinnam poświęcić jej więcej czasu, może wrócić raz jeszcze, ale chwilowo
          nie mam takiej możliwości, za duża kolejka innych książek.
          P:)
          • sutekh1 Re: Prywatna apologia literacka... 05.04.07, 13:31
            w radiu "dwójka" matywiecki i ktoś jeszcze , już nie pamiętam , znecali się nad
            ostatnią książka Bolano, chyba "gwiazda daleka", uważając ją za dno i pytali
            złowieszczo: czym tu się zachwycać, i co Bolano ma niby w sobie takiego
            wyjątkowego?
            zdeprecjonowali ksiumszkę równo, rzeczywiście jak na to radyjko to wyjątkowo
            poszło na be wobec bolano, chyba niedobrze się stało że te akurat rzeczy
            wyszły na pierwszy ogień w polszcze..
    • ash3 Przekład 03.10.07, 17:04
      Jutro premiera przekładu kolejnej ksiązki Sebalda!
      www.polskieradio.pl/dwojka/dwojkapoleca/artykul16052.html
      Cieszę się! Kto przeczyta?
      • chihiro2 Re: Przekład 03.10.07, 20:26
        U mnie stoi na polce po niemiecku, ukochany poleca od miesiecy, a ja
        nie moge sie zdecydowac...
      • nienietoperz Re: Przekład 05.10.07, 12:32
        Czytalem wersje angielska. Jak zwykle u Sebalda piekna ksiazka, choc nie tak
        doskonala jak `Pierscienie Saturna' i nie tak osobiscie mnie dotykajaca jak
        'Emigranci'. Przeczytac na pewno warto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka