02.04.07, 12:39
sezon zaczyna się pełną gębą, w zwiazku z tym moze przytrafić
się "przysuszenie" którejś na drodze. kwestią bezsporną jest to, że należy
negocjować kwotę mandatu i ilość punktów ... jakich argumentów używacie, gdy
na sam widok kobiety w kasku nie miękną policyjne serca? :>
Obserwuj wątek
    • vidlak77 Re: mandaty 02.04.07, 13:22
      goha66 napisała:

      > ...kwestią bezsporną jest to, że należy
      > negocjować kwotę mandatu i ilość punktów ...

      Wcale nie jest to bezsporna kwestia. Jesli ma sie fantazje i odkreca manetke
      przekraczajac dozwolona predkosc to trzeba mieć fantazje kiedy stoi sie twarza
      w twarz z panem policjantem... :-)
      A tak powaznie to na motocyklu nie zdarzylo mi sie zostac zlapana ani razu.
      Kilkukrotnie za to zlapali mnie kiedy podrozowalam samochodem. W takich
      sytuacjach nigdy nie negocjuje. W mojej opinii mundurowi tylko czekaja na
      wykrety „na studentke”, bezrobotna i inne kretynizmy o chorej babci, do ktorej
      sie spieszymy... Bez specjalnego kajania zawsze zgadzam sie, ze to faktycznie
      moja wina i ze faktycznie jechalam za szybko i ze w mysl przepisow zasluzylam
      na kare (bez wnikania czy np. zakaz wyprzedzania w tym miejscu ma sens czy
      nie). Do tej pory ZAWSZE konczylo się na pouczeniu. Nie zaplacilam mandatu ani
      razu, o punktach nie wspominajac. Mysle, ze na motocyklu ww strategia dzialac
      bedzie identycznie :-), ale moze nie bede musiala tego sprawdzac osobiscie ha ha
      • cruk Re: mandaty 02.04.07, 14:48
        na motocyklu NIGDY nie zdazyla mi sie/nam sie kontrola jakakolwiek chociazby..

        w przypadku samochodu.. platynieje, kretyniejac a popisowa akcja ktorej nigdy
        nie zapomne i ktora "tak po prostu" sama z siebie mi wyszla przy tym platinum
        cretinum, polegala na tym, ze grozil mi max punktow i kary finansowej, panowie
        zaprosili celem zwizualizowania wykroczenia ku radiowozu...

        a lecialam ja wtedy samochodem na slaskich numerach do Poznania z Warszawy na
        konferencje prasowa, bokami jakimis, oczywiscie pomylilam sie gdzies skrecajac i
        wiedzialam ze tne rownolegle do trasy ktora powinnam jechac a ktora
        pieczolowicie maz mi spisal na karteczce, ktora zdazyla juz sie pomietolic,
        cielam w dodatku z dala od jakis stacji benzynowych etc. jedna wioska w druga,
        zadnego lasku, drzewa, krzakow nic, a siku mi sie chcialo strasznie.. za
        przeproszeniem, w koncu jakis lasek, no to szybko w ten las i dzidka dalej, bo
        czas uciekal..

        i nagle wiocha kolejna z daleka widze ze wiocha a tu za zakretem nagle
        ograniczenie do 30 km/h nie zdazylam sie zhamowac jak czlowiek i panowie zza
        stodoly o 8 rano sluzbe zaczynajac wyklikali mi 82km/h

        Halten i do tego radiowoza, jak kretynka jescze ich zdazylam zapytac czy to
        jakas kontrola czy cos :-DDDDD

        i poniewaz zamaszyscie im przy tym radiowozie przytupywalam i podskakiwalam (bo
        siku a jakze to sama tak jade?i co i gdzie i w las? a gdzie ten las, chocby
        sacja a tu ani stacji, ani krzakow, a ja tak sama to jeszcze w tych krzakach to
        by mnie kto zbalamucil) i ta kartke zmietoszona, spoconymi lapkami trzymalam,
        panowie sie zlitowali, nie dosc ze nie kazali jak kazdemu w mojej sytuacji
        zatrzymanemu facetowi leciec pod drzewo siknac i wrocic, tylko nie dosc ze
        powiedzieli ze u pani Zeni to moze juz otwarte i pozwoli moze skorzystac z
        lazienki, to jeszcze pochylili sie nad ta karteczka, pocmokali, ze faktycznie to
        ja zle zjechalam, ale zebym sie nie martwila bo zaraz jak skrece tam na
        pierwszym w prawo to dojade do tej mojej drogi a stamtad to juz latwo, to
        jeszcze mnie panowie puscili z pouczeniem li i jedynie..

        ledwie wsiadlam do auta, tel. od meza co i gdzie ja jestem i dlaczego dopiero
        tu, wiec tlumacze ze mialam spotkanie z milymi panami, w sluchawce jek zawodu i
        pytanie, co predkosc? ja yhymmm on: no i ile? ja: max on: loo jezuu ja:no ale
        mam pouczenie tylko on:jak to?!? ja: no bo siku mi sie chcialo on:?!?!?!?!?!?!?

        z mandatow ktore mialam (nie)przyjemnosc prawie miec wreczone zwykle anulowano
        mi punkty i placilam 50zl/100zl albo generalnie puszczano mnie luzem, albo
        zagadywano o motocykl, raz wybronilo mnie bycie matka bez dochodu na
        wychowawczym, jedyne nieuchronne to fotoradary :-DDDDDDD ze zdjeciem na pamiatke :-D

        ale konto mam czyste i w miescie dzika satysfakcje gdy jadac przepisowo spotykam
        sie ciagle na tych samych swiatlach z matadorami ktorzy tna cwaniaczac na
        wszelkie sposoby :-D
        • cruk Re: mandaty 02.04.07, 14:54
          PS. aha i tez zwykle nie dyskutuje, oni maja czarne na bialym

          ale zwykle bylo pouczenie tudziez "gadanie przez komorke podczas jazdy" :-) ale
          to z inicjatywy nie mojej :-DDDDDD

          raz sie tylko oburzylam, bo musialam wyjac dokumenty z wewnetrznej kieszeni
          celem czego musialam rozpiac pas i drugi policjant ktory nachylil sie przez
          szybe dorzucil ze jeszcze za jazde bez pasow, wtedy bylo zaperzenie sie
          wszeteczne i sluszne a ze nie dosc ze baba zaperzona to jeszcze racje miala to
          panowie szybko sie wycofali z glupiej sugestii..
          • blackgodiva Re: mandaty 02.04.07, 16:48
            Jeśli o mnie chodzi to mam kilka mandatów na koncie za prędkość, w tym jeden od
            naszych sąsiadów Czechów :):):)
            Raz miałam zrobione zdjęcie w mieście przez fotoradar a raz przez "kino
            objazdowe" w postaci zielonego mondeo pod Wrocławiem...
            Za każdym razem zapłaciłam mandat, ale już po fakcie panowie byli
            niepocieszeni, kiedy okazywało się, że pracuję również dla policji jako tłumacz
            przysięgły - i za każdym razem dostałam pouczenie, żeby w przyszłości od tej
            informacji zaczynać rozmowę.
            Bo ja, podobnie jak moje szanowne poprzedniczki, nie dyskutuję i nie tłumaczę
            się, tylko zgadzam się z "władzą" co do swojego wykroczenia.
            No więc, w zeszłym miesiącu, nadarzyła się okazja - przekroczyłam dozwoloną
            prędkość o 30 km i miałąm zostać ukarana 6 pkt i 200 zł mandatem. Wiozłam
            trójkę obcokrajowców więc powiedziałam policjantom, że jedziemy na posterunek
            zgłosić kradzież i że ja będę tłumaczyć jako tłumacz przysięgły. No i skończyło
            się na tym, że dostałam zamiast mandatu numer telefonu policjanta wraz z
            zaproszeniem do garażu na obejrzenie jego motocykla, któy jest na
            sprzedaż :):):)
            Z zaproszenia skorzystałam za kilka tygodni, motocykla nie kupiłam, bo nie
            zaiskrzyło między nami, a kilka dni temu widzieliśmy się z panem policjantem na
            basenie i zaoferował, że postara się dla mnie o bilety w cenie ulgowej...
            No, i oto cała historia.... A morał z niej? Niech sobie każdy sam wyciągnie :)
            Pozdrawiam,

            P.S.
            Muszę jednak przyznać, że odkąd poszłam na kurs kat. A zaczęłam bardziej
            przestrzegać przepisów jeżdżąc samochodem - a może sobie po prostu uświadomiłam
            lub przypomniałam, że takowe istnieją :):):)
            • blackgodiva Re: mandaty 02.04.07, 16:50
              Zapomniałam jeszcze dodać, że po kilku mandatach za przekroczenie prędkości
              postanowiłam zainwestować w radio CB :):):)
              • cruk Re: mandaty 02.04.07, 18:08
                cb radio cudna rzecz :DDD
        • josss Re: mandaty 02.04.07, 23:08
          Cruku, Twoja historia po prostu powalila mnie z krzesla :))))

          Btw Kiedys czytalam na jakims moto portalu wywiad z naczelnikiem policji
          stolecznej (czy kims takim) i mowil on, ze policja nie ma prawa zatrzymac
          motocyklisty, jezeli on nie lamie prawa. I tak sie zastanawiam od tego czasu,
          czy on chcial przez to powiedziec, ze po prostu im sie nie oplaca zatrzymywac
          do kontroli przepisowo jadacego motonity (bo gasnicy nie sprawdza, trojkata tez
          czy chocby kamizelki odblaskowej itp. ), czy ze rzeczywiscie gdzies jest
          zapisane w jakichs ustawach takie cos... Tak czy inaczej mnie tylko raz
          zatrzymala straz miejska, kilka dni po zrobieniu B, jak jechalam samochodem, bo
          zapomnialam wieczorkiem wlaczyc swiatla jadac po miescie (a propos w Egipcie
          zadne samochody, ktore jezdza w miestach w nocy, nie maja wlaczonych
          swiatel! :O). Oczywiscie mandatu nie zaplacilam, choc zaczelo sie od 300 zl
          bodajze ;))
        • yamasz Re: mandaty 06.04.07, 20:38
          spoko, jeszcze traficie na kogos takiego kaj mój starszy kolega Zbysio, który w ciągu marca wystawił 144 mandaty. :o)
    • sila8 Re: mandaty 02.04.07, 19:26
      przepraszam, ale właściwie dlaczego zastanawiamy się jak uniknąć czy zmniejszyć
      kare?
      czy to oby napewno dobry topik na to forum?
      myślę, że dla naszych zachodnich sąsiadów płacenie mandatów bez dyskutowania i
      liczenia, że może tym razem mi sie uda, jest normalne..
      Może, ze względu na oczywistość również innych kwestii, na motocyklu czuje sie
      tam bezpieczniej na drodze.
      W tym temacie (troszkę kontrowersyjnym) tyle, mimo dyskusji i polemiki, którą
      oczywiście można toczyć na temat warunków na naszych drogach - ale to już chyba
      temat na inną dyskusję:)
      pozdr,
      • goha66 Re: mandaty 03.04.07, 07:31
        :) nie napisałam o unikaniu kary (zgadzam się, że jak sie miało "fantazję" to
        należy przyjąc na klatę konsekwencje), wkurzają mnie ludzie, którzy obrażeni
        przyjmują mandat i ruszaja dalej z ostentacyjnym piskiem opon. natomiast
        niektórzy panowie policjanci wyskakują z takimi kwotami i liczbą punktów na
        początku rozmowy, że uginają się kolanka. nie chodziło mi również o
        branie "władzy" na litość (na tę chorą babcię czy niedoinwestowaną
        studentkę ;D).
        moim sposobem na "negocjację" kwoty i punktów jest prowadzenie rozmowy w sposób
        żartobliwy, oczywiście po przyznaniu, że przegięłam (zaczynam od stwierdzenia,
        że jestem tylko blondynką, a potem pytam np. czy może mi kwotę rozpisać na dwa
        bloczki ... bo przecież męzowi nie mogę takiej dużej pokazać, czy maja system
        ratalny ect.) - do tej pory taki sposób prowadzenia rozmowy "działał" na tyle,
        że zamiast proponowanych 300 zł kończyło sie na pouczeniu ... i chyba o to
        chodzi? :)
        P.S.
        takie rozmowy na poboczu zdarzały mi się rzadko, zaledwie 3-4 razy w całej
        historii mojego powożenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka