s.dominika
14.04.07, 11:03
Od rana kłócę się z mężem o to. Kwestia wakacji. Mamy możliwość pojechania do
Włoch - mąż jako opiekun na obozie międzynarodowym, ja jako tłumacz
(angielski). W ramach urlopu, za dodatkowe pieniądze (organizator płaci za
wszystko: przejazd autokarem, zakwaterowanie, wyżywienie). Problem polega na
tym, że staramy się o dziecko. Nie tracę nadziei, że nastąpi to szybko. No i
tu pojawia się problem. Oświadczyłam że jak zajdę w ciążę, to nie jadę
autobusem do pracy do Włoch (w sumie na miejscu żaden wysiłek, ale boję się
drogi i tego, że co zrobię na miejscu jak coś się stanie). Mąż twierdzi, że
nie widzi problemu, że ciąża to nie choroba, a we Włoszech są szpitale.
No i musimy się do jutra zdecydować, bo organizator kompletuje kadrę.
Oczywiście może się zdarzyć, że nie zajdę do lipca w ciążę. Płakać mi się
chce, bo nie wiem co zrobić. Nie da się potem zrezygnować, jak się jutro
zdecydujemy. Poza tym zdaniem chłopa to byłoby nie fair.
Co byście dziewczyny zrobiły?