rozmowy_kontrolowane
19.04.07, 09:14
gala.onet.pl/0,1405558,1,1,marzena_cieslik,wywiady.html
GALA: Jak poznałaś Flavia Briatore?
MARZENA CIEŚLIK: Na wielkim balu, który odbył się z okazji rozpoczęcia
wyścigów o Grand Prix Australii. Wchodziłam po długim czerwonym dywanie, gdy
zatrzymali mnie fotoreporterzy i zaczęli robić zdjęcia. Dosłownie oślepili
mnie fleszami. Zadawali pytania: kim jestem? I kto zaprojektował dla mnie tę
piękną suknię? Myślę, że właśnie ta kreacja od Ewy Minge zrobiła największe
wrażenie. Wtedy też podszedł do mnie pan Flavio i wykrzyknął na mój widok:
„Magic!”. Zaprosił mnie do wspólnego zdjęcia. Na balu siedzieliśmy przy
różnych stolikach, gdy nagle podszedł do mnie jakiś mężczyzna i zaprosił mnie,
a właściwie spytał, czy zechciałabym przysiąść się do pana Flavia, który
bardzo mnie o to prosi. Oczywiście nie mogłam odmówić. Siedziała tam również
Miss Australii Sabrina Houssami...
GALA: ...którą pamiętałaś z wyborów Miss Świata w Polsce.
M.C.: Tak. I nie omieszkała mi wypomnieć, że mam na sobie tę samą złotą
sukienkę, w której występowałam w finale. Wyszła z niej babska zazdrość, bo
było jej przykro, że nikt się nią nie interesował.
Jeśli chodzi o tę koszmarną sukienkę z finału, w której Cieślik wyglądała jak
syrena, to się nie dziwię, że jej Miss Australii wypomniała.