poter1981
21.06.07, 14:07
W skrócie trudno opisac moja sytuację,ale postaram sie. Poznałem moją żone
na wakacjach spotykalismy sie około 4 tygodni,po tym czasie juz sie nie
widzielismy około 3-4 miesiecy.Zadzwoniłem do niej przed sylwestrem bo czułem
ze to jest cos wiecej niz dotychczas czułem do innych dziewczyn i tak sie
spotkalismy dowiedziałem sie ze jest w ciazy ze mna ,zdecydowalismy że
bedziemy razem ,slub ,patryk sie urodził jestesmy rodzina.po 5 latach... Rok
w stecz od dzisiaj dowiaduje sie po awanturze ze moja zona miała prawie rok
romans z kolega ze studiów.Moja reakcja zadziwia mnie jak i ja .Ja chce być z
nia czuje że nadal mimo to bardzo mi na niej zalezy ona tez chce byc ze mna
nadal ,mówi że tamtego nie kochała tylko potrzebowała
akceptacji. "dowiedziałem sie z ich rozmów na gg róznych rzeczy takze tego ze
śmiała sie ze mnie w kontekście tego że mnie zdradza"..Ok przez ten rok do
dzisiaj tragedja pierwsze tygodnie awantury z mojej strony prawie kazdego
wieczora ,dałem jej strasznie popalic ...kiedy mi odchodzi złośc na nia i na
niego znowu cholera czuje ze kocham ja mimo wszystko.Przez ten rok kilka dni
jest ok kilka nie rzadko ze soba sypiamy głównie brak checi z jej
strony.Kiedy sie kochamy jest naprawde dobrze mi jak i jej.Kilka dni temu
moja żona oznajmia ze była tchórzem przez 3 ostanie lata naszego zwiazku bo
nie potrafiła odejsc a ostani rok i moje zachowanie przesłaniaja wszystko co
miedzy nami było kiedyś. Moja reakcja ..spróbujmy jeszcze raz .Jej.. to bez
sensu.Za kazdym razem kiedy czuje ze ja stracę czuje ze musze zrobic wszystko
zebyśmy byli razem a gdy próbuje sie uspokoic i cos naprawic,,słabo mi to
czasem wychodzi,, odczuwam ze dla niej to nic nie znaczy.Słysze odmowę widze
jej podejście do naszego zwiazku i mojej osoby i a nadal chce z nia byc i
czuje ze ja kocham . Jesli ktos miał lub ma taka sytuacje prosze o opinie
rade co powinienem robic ,jesli ktos uwaza że to jest chore lub chce poprostu
wyrazic opinie .Piszcie