Dodaj do ulubionych

Czy ja jestem nienormalny?

21.06.07, 14:07
W skrócie trudno opisac moja sytuację,ale postaram sie. Poznałem moją żone
na wakacjach spotykalismy sie około 4 tygodni,po tym czasie juz sie nie
widzielismy około 3-4 miesiecy.Zadzwoniłem do niej przed sylwestrem bo czułem
ze to jest cos wiecej niz dotychczas czułem do innych dziewczyn i tak sie
spotkalismy dowiedziałem sie ze jest w ciazy ze mna ,zdecydowalismy że
bedziemy razem ,slub ,patryk sie urodził jestesmy rodzina.po 5 latach... Rok
w stecz od dzisiaj dowiaduje sie po awanturze ze moja zona miała prawie rok
romans z kolega ze studiów.Moja reakcja zadziwia mnie jak i ja .Ja chce być z
nia czuje że nadal mimo to bardzo mi na niej zalezy ona tez chce byc ze mna
nadal ,mówi że tamtego nie kochała tylko potrzebowała
akceptacji. "dowiedziałem sie z ich rozmów na gg róznych rzeczy takze tego ze
śmiała sie ze mnie w kontekście tego że mnie zdradza"..Ok przez ten rok do
dzisiaj tragedja pierwsze tygodnie awantury z mojej strony prawie kazdego
wieczora ,dałem jej strasznie popalic ...kiedy mi odchodzi złośc na nia i na
niego znowu cholera czuje ze kocham ja mimo wszystko.Przez ten rok kilka dni
jest ok kilka nie rzadko ze soba sypiamy głównie brak checi z jej
strony.Kiedy sie kochamy jest naprawde dobrze mi jak i jej.Kilka dni temu
moja żona oznajmia ze była tchórzem przez 3 ostanie lata naszego zwiazku bo
nie potrafiła odejsc a ostani rok i moje zachowanie przesłaniaja wszystko co
miedzy nami było kiedyś. Moja reakcja ..spróbujmy jeszcze raz .Jej.. to bez
sensu.Za kazdym razem kiedy czuje ze ja stracę czuje ze musze zrobic wszystko
zebyśmy byli razem a gdy próbuje sie uspokoic i cos naprawic,,słabo mi to
czasem wychodzi,, odczuwam ze dla niej to nic nie znaczy.Słysze odmowę widze
jej podejście do naszego zwiazku i mojej osoby i a nadal chce z nia byc i
czuje ze ja kocham . Jesli ktos miał lub ma taka sytuacje prosze o opinie
rade co powinienem robic ,jesli ktos uwaza że to jest chore lub chce poprostu
wyrazic opinie .Piszcie
Obserwuj wątek
    • czerwone.korale Re: Czy ja jestem nienormalny? 21.06.07, 16:04
      Nie byłam i nie jestem w takiej sytuacji.
      Może terapia by Wam pomogła, bo wydaje mi się że sam (żona nie przejawia chęci)
      nie dasz rady.
    • czerwone.korale Re: Czy ja jestem nienormalny? 21.06.07, 16:04
      Nie byłam i nie jestem w takiej sytuacji.
      Może terapia by Wam pomogła, bo wydaje mi się że sam (żona nie przejawia chęci)
      nie dasz rady.
    • tysia131 Re: Czy ja jestem nienormalny? 21.06.07, 17:33
      Nie chce byc zla wrozka....

      Sama nie bylam w takiej sytuacji, ale podobnie mial moj brat... Nawet terapia
      rodzinna nie pomogla, bo nie bylo checi porozumienia. Nie zmusimy nikogo do
      milosci...

      czy ty naprawde ja kochasz? Czy to nie jest strach, przyzwyczajenie...?

      Moj brat w obecnej chwili ma druga zone i najcudowniejszego synka pod
      sloncem... Moze warto dac odejsc przeszlosci?
      • skorpionica11 Re: Czy ja jestem nienormalny? 21.06.07, 17:47
        kurcze czy jestes facet "bez jaj"
        nic na sile wezcie rozwód i zacznijcie zyc własnym zyciem ,oczywiscie masz
        placic na dziecko i sie spotykac
        ale zacznijcie zyc w nowym zyciu w nowym etapie który bedzie lepszy dla was
        ja na miejscu zony bym odeszla od takiego faceta ,którego nie kocham i mazgaja
        grr jak najdalej od takich "facetów bez jaj"
        zycie jest krótkie ,widocznie nie jestescie przeznaczeni sobie ot co
        • poter1981 Re: Czy ja jestem nienormalny? 21.06.07, 20:56
          tak wiem że to moje zachowanie moze wygladac żałosnie ale nie wszystko da sie
          napisac. rozmawiamy a raczej sie kłocimy ,no i wtedy nie do końca musi byc to
          prawda co wypowiadamy .Moje zachowanie wynika tez z tego iz kiedy nie kłócimy
          sie to ona mówi takie rzeczy jak ...przytul sie mocno do mnie ,,wchodzi do
          łazienki i "cmoka do mnie ".,martwi sie o moje zdrowie ,daje przeciwstawne
          sygnały a ja wiem że nie jest tez złą osobą.
      • poter1981 Re: Czy ja jestem nienormalny? 21.06.07, 21:03
        Strach zapewne też ale chyba nie przed końcem małzeństwa ale przed strata osoby
        mi najbliższej ,która pokazała wiele razy ze zalezy jej na mnie.
        przyzwyczajenie napewno. ale dlaczego szukamy drógiej połowy.?
        • fantka Re: Czy ja jestem nienormalny? 22.06.07, 11:27
          Witam Cię Poter1981 na forum.
          Faktycznie masz trudną sytuację.
          Wydaje mi się że sam musisz zdecydować
          czego tak naprawdę chcesz.
          Jeśli mimo wszystko chcesz kontynuować to małżeństwo,
          to chyba potrzebna byłaby zmiana
          własnego zachowania i spokojna rozmowa z żoną.
          Wiem że to bardzo trudne
          ale jeśli coś ma z tego być,
          to nie można ciągle okazywać pretensji o przeszłość...
          Z tego co napisałeś wydaje mi się
          że masz o co walczyć.
    • ptysio64 Re: Czy ja jestem nienormalny? 22.06.07, 23:03
      Jesteś normalny i fajnie, że są jeszcze tacy mężczyźni. Nie uważam takiego
      zachowania za brak "jaj" (jak to ktoś z forumowiczów napisał). Pewnie, że
      najłatwiej jest obrazić się i "zabrać zabawki", ale w małżeństwie chyba nie o
      to chodzi. Życie dorosłe niestety nie jest łatwe i czasami chciałoby się być
      znowu dzieckiem, żeby ktoś nam powiedział co mamy zrobić,gdy stajemy przed
      trudnym wyborem. A czym jest miłość... z pewnością składa się też na nią i
      odrobina przyzwyczajenia, ale zauważ, że do złego nikt nie chce się
      przyzwyczajać. Jeżeli choć trochę czujesz, że chcesz nadal być ze swoją żoną,
      to spróbujcie wyjechać na kilka dni sami (dziadkowie może zajmą się maluchem).
      Z własnego doświadczenia wiem, że łatwiej rozwiązywać takie problemy w
      oderwaniu od codzienności - potrzeba wam spokojnej, szczerej do bólu rozmowy.
      Tak jak już ktoś wcześniej napisał nie możesz ciągle wypominać jej błędu - albo
      wybaczysz, albo nie ma sensu się szarpać - bo to będzie wychodziło na wierzch.
      Trzymaj się dzielnie i walcz - myślę, że ona to powinna docenić.
      • fantka Re: Czy ja jestem nienormalny? 23.06.07, 19:50
        Witam Cię Ptysio64 na forum.
        Dobrze i spokojnie piszesz,
        to miłe :)
      • poter1981 Re: Czy ja jestem nienormalny? 24.06.07, 10:06
        No dobrze widzę że piszą tu same kobiety więc moze pomożecie mi zinterpretowac słowa żony.Konkretnie chodzi mi o rozumienie słowa "nie wiem".Sytuacja jest natępująca .Od dnia kiedy napisałem ten post nie było kłótni więc niby normalnie śpimy razem ja ją przytulam głaszcze całuję i na swój moze naiwny sposób próbuję jej pokazać ile dla mnie znaczy...Ale kiedy pytam ja czy kiedyś mnie pocałuje odpowiada 'nie wiem ' jest to wypowiedziane z pewnym cięzarem w głosie ,kiedy spytam czy mnie kocha odpowie "nie wiem".. Dzisiaj idziemy na grila w związku z tym spytałem czy idziemy tam "razem" ,ona nie zadawaj głupich pytań" w rozumieniu ze tak ale kiedy spytałem czy będzie się gniewać jesli bedę ją chciał przytulić nic nie odpowiada tylko "poprostu chcę z wami isć na tego grila"... opinie, cokolwiek.
        • fantka Re: Czy ja jestem nienormalny? 24.06.07, 10:16
          Może ona po prostu
          po tej całej Waszej przeszłości
          boi się deklaracji?
          Leczenie trwa długo,
          czasem dłużej od choroby.
          A jak wyglądają Wasze inne relacje?
          • poter1981 Re: Czy ja jestem nienormalny? 24.06.07, 10:38
            fantka napisała:

            > Może ona po prostu
            > po tej całej Waszej przeszłości
            > boi się deklaracji?
            > Leczenie trwa długo,
            > czasem dłużej od choroby.
            > A jak wyglądają Wasze inne relacje?
            >
            Od "wykrycia zdrady"bywało różnie nie lubie okreslac ilości bo wiele rzeczy ma na to wpływ w kazdym zwiazku, ale raz dwa razy w tygodniu.Od jej orzeczenia w ostatnim czasie nie kochalismy się .Rozumiem iż o te relacje pytałaś ?jesli nie to przepraszam .
            • fantka Re: Czy ja jestem nienormalny? 24.06.07, 10:43
              Pytałam o te relacje ale też o inne,
              czy oprócz łóżkowych kłopotów,
              reszta dobrze się układa?
              • poter1981 Re: Czy ja jestem nienormalny? 24.06.07, 11:01
                fantka napisała:

                > Pytałam o te relacje ale też o inne,
                > czy oprócz łóżkowych kłopotów,
                > reszta dobrze się układa?
                >
                Wiesz poprostu czuję jakby ona po tym romansie zobaczyła że zycie może wygladac inaczej i nie chce go w jakis glupi sposób zmarnowac a z drógiej strony wie że to było wyjete z kontekstu ,no wiesz dziecko dom itd. to czasem przytłacza cos juz o tym wiem bo mielismy czasem bardzo cieżko.Potrafimy sie dogadac ,śmiac sie razem tyle że na temat inny niz nasz związek .
                • fantka Re: Czy ja jestem nienormalny? 24.06.07, 11:05
                  Ona chyba musi dojrzeć,
                  bo na dzień dzisiejszy,
                  to chyba nie ona rozumie,
                  że nic w życiu nie ma za darmo,
                  że za wszystko w zyciu trzeba zapłacić,
                  że ta jej postawa może ją drogo kosztować.
                  • poter1981 Re: Czy ja jestem nienormalny? 24.06.07, 11:11
                    Z czasem sie zapewne przekonam ale widze teraz że jednak nasze priorytety sie róznią i moze faktycznie zbyt bardzo ..będę próbować .
                    • fantka Re: Czy ja jestem nienormalny? 24.06.07, 11:17
                      walcz o rodzinę,
                      ale spokojnie...
                      napewno Ci się wszystko uda :)
                • ptysio64 Re: Czy ja jestem nienormalny? 24.06.07, 23:18
                  Witaj, Już miałam taką dłuuuuugaśną, przemyślaną odpowiedź i jeden nieopatrzny
                  klik i wysłałam ją w "kosmos". Chyba słusznie zauważyłeś, że ona zobaczyła, że
                  jest inny świat, ale tak jak ktoś później napisał - wszystko ma swoją cenę.
                  Może ona musi przemyśleć, czy chce ją zapłacić, ale drugiej strony nie można
                  mieć wszystkiego, powinna o tym pamiętać. Prawda jest taka, że zauroczenie,
                  uniesienia kończą się dość szybko i cała sztuka polega na tym, żeby umieć być
                  razem w tej szarej rzeczywistości. Tak jak piszesz wcale nieźle wam to szło -
                  przetrwaliście razem jakieś trudne chwile, śmiać razem też czasami się umiecie,
                  a to już coś. Nigdy druga osoba nie da w 100% tego czego byśmy od życia chcieli
                  i tylko trzeba dokonać wyboru co tak naprawdę jest dla nas ważne, a z czego
                  możemy zrezygnować. Chociaż ostatnio dochodzę do wniosku, że może nie
                  koniecznie rezygnować, tylko wziąć to od życia inną drogą - sama dużo na ten
                  temat rozmyślam. Po jakimś czasie nawet w dobrym małżeństwie (a za takie jest
                  uważane nasze) ma się poczucie braku czegoś, że się coś traci, ale to nie
                  powód, żeby przekreślać wszystko co się razem przeżyło, "zbudowało". Jestem na
                  etapie myślenia jak sobie "załatać te dziury" bez szkody dla związku. Na
                  dłuższą metę rezygnacja z czegoś co nam jest potrzebne "mści" się i nagła
                  eksplozja może dopiero narobić szkody. Spróbuj się zastanowić, a jeszcze lepiej
                  porozmawiać szczerze, co dostała w tamtym związku, czego Ty być może jej nie
                  dajesz. Czasami może to być błahostka, która potrafi urosnąć do rangi problemu.
                  Kończę i pozdrawiam dobranockowo, bo znowu niechcący skasuję to co nastukałam.
                  Daj jej trochę czasu na uporanie się ze sobą (to faktycznie trochę może
                  potrwać).
                  • fantka Re: Czy ja jestem nienormalny? 25.06.07, 10:00
                    ptysio64 napisała:

                    > Spróbuj się zastanowić, a jeszcze lepiej
                    > porozmawiać szczerze, co dostała w tamtym związku, czego Ty być może jej nie
                    > dajesz. Czasami może to być błahostka, która potrafi urosnąć do rangi
                    > problemu.

                    Może faktycznie jest to dobra rada.
                  • fantka kosmos 25.06.07, 10:47
                    ptysio64 napisała:

                    > Witaj, Już miałam taką dłuuuuugaśną, przemyślaną odpowiedź i jeden
                    > nieopatrzny klik i wysłałam ją w "kosmos".

                    Też tak czasem mam,
                    z reguły pomaga spokojne danie "wstecz".
                    Ja ubezpieczam się przed "kosmosem"
                    metodą że jak dłuższy post napiszę,
                    to zaznaczam go i daję opcję "kopiuj"
                    wtedy w razie wypadku,
                    daję "wklej" i już mam cały tekst od nowa.
                    Zauważyłam, że taki "kosmos" najczęściej
                    zdarza się właśnie przy długich postach.
                    To chyba system się "niecierpliwi" że długo czeka ;)
                    • ginger43 Re: kosmos 25.06.07, 20:32
                      Cześć, Nie dało się zrobić wstecz, ale dzięki za przypomnienie o ctr. C,
                      czasami tak robię z mailami, bo też zasilam Marsjan moją pisaniną. Jak wiedzisz
                      zmieniłam nick na ginger, dla bezpieczeństwa rodzinnego. Może daję i dobre rady
                      naszemu forumowemu koledze, ale od rad do realizacji jest jeszcze przepaść (coś
                      o tym wiem).
                      • fantka Re: kosmos 25.06.07, 22:03
                        To już Ptysia64 nie będzie?
                        • ginger43 Re: kosmos 26.06.07, 10:11
                          Sama nie wiem czy całkowicie zrezygnować z Ptysia, czy tylko w osobistych
                          wątkach. Wydaje mi się, że raczej trzeba zdecydować się na jedną wersję czyli
                          Ginger. Ale leje i pięknie pachnie deszczem... Miłego dnia, pozdrawiam cieplutko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka