19.07.07, 14:56
słuchajcie, czytałam w kioskonet - artykuł o toksycznych związkach. Z grubsza
chodzi o to, że kobieta jest "źle kochana", ale nie umie postawić na swoim,
tylko staje się uległa, wybacza dużo, a tak naprawdę jest nieszczęśliwa i
płacze po kątach.- jest niepewna, nie wie na czym stoi, jest nieufna itp.
No i teraz powiedzcie mi mądre głowy, jak rozpoznać, gdzie przebiega ta
granica między toksycznością a nietoksycznosćią (czyli problemami, z którymi
nieraz trza się w związku uporać????
czyli jak ja jestem niepewna jeszcze związku z Chłopiskiem po ponad pół roku,
nie ufam mu do końca, - a jedynie na 30 procent (jak to mężczyznom,
aczkolwiek może by się znalazł jeden co mu tak na 50 ufam), jestem o niego
zazdrosna, i nie jestem pewna, czy nie odstawi mi jakiegoś numeru i nie da
się uwieśc jakiejś panience bez sumienia , płacze nieraz przez niego
(szczególnie jak się pokłócimy), początki mieliśmy trudne, bo chłopisko na
początku nie zakochało się wtedy co ja, chłopisko ponadto chce mieć
asystentkę - tu też podłoże niepewne, obawiam się nieco. Czyli co siedzę w
toksycznym związku?
Czy wy teżź w takim razie siedzicie w toksycznych związkach (no dobra, nie
mówię o Dominice - bo zuważyłam że uwas Dominisiu sielanka prawie zawsze)?
ale pozostałe/y? gdzxie jest ta granica, co to można powiedziec - uuu
toksyczne... a nawet jak można - bo na początku z chłopiskiem pamiętacie, że
nie było różowo, ale teraz jest już zupełnie inaczej - i co nagle toxic minął?
skąd ci psychologowie, którzy rzucają takie opinie w tych artykułach, moga
tak śmiało określić kilka cech i ludzie się mają nimi kierować?
a może ja za małopojętna jestem
Obserwuj wątek
    • askastar Re: toxic 19.07.07, 15:04
      Sun, a mozesz wrzucic tu linka do tego kioskonetu?
      bede "dźwięczna" :-)
    • melba_piszczykowa Re: toxic 19.07.07, 15:08
      ja bylam w toksycznym zwiazku a jestem w szczesliwym, wiec ci moge powiedziec :)

      najlepsza wskazowka toksycznosci zwiazku jest to, ze masz takie watpliwosci. ja
      tez takie mialam ale niestety nie bylam pewna granicy i ciagle zastanawialam
      sie czy juz wlasciwie mam podstawy do zerwania czy jeszcze nie. bo zbyt malo
      wierzylam sobie i swoim odczuciom, potrzebowalam wyznacznikow z zewnatrz.

      czy jestes szczesliwa? czy przez to ze jestes w tym zwiazku rosna ci skrzydla?
      czy masz przez to ochote zdobywac wiecej? rozwijac sie? czy mozesz ze swoboda
      wyznaczac sobie nowe cele i twoj facet pomaga ci w ich osiaganiu? czy wspiera
      cie w tym co robisz?

      jesli zwiazek nie jest toksyczny to na powyzsze pytania odpowiedz brzmi: tak.
      mimo chwilowych kryzysow i mimo problemow ktorym trzeba we dwoje sprostac, bez
      wachania mozna powiedziec: tak, tak, tak!

      a jaka jest twoja odpowiedz?
      • sunrise2006 Re: toxic 20.07.07, 11:00
        a co się działo w twoim poprzednim toksycznym związku, co podpowiadało ci ,czy
        zerwać,. ale na tyle mało, ze tego nie robiłaś? oczywiście jeśli chcesz o tym
        gadać, to powiedz jak to u was było. I czy od poczatku dawało ci oznaki
        toksyczności?>
        a ile obecnie jesteś z facetem w szczęśliwym związku?
    • joanna784 Re: toxic 19.07.07, 15:34
      u nas jest dośc dziwnie. na początku bylo ok:wspierał mnie,pomagał we
      wszystkim,doceniał,kochal itd. potem mial kobietę, tak bez wyraźnego powodu
      wszystko się zmieniło.więc gdzie to wszystko prysnęło?? potem zrozumaił błąd i
      chciał wszystko naprawiać. teraz znowu jest tak,jak na początku.o co tu chodzi-
      nie wiem.czy to toksyczne-nie wiem.narazie próbujemy i jak narazie się
      udaje,choć jestem potwornie wyczulona na pewne sprawy
    • sunrise2006 Re: toxic 19.07.07, 18:05
      wiadomosci.onet.pl/1421612,242,1,kioskart.html
      link podałam :)
      na razie spadam, napisze potem, bo prace musze skonczyć :)
      • askastar Re: toxic 19.07.07, 18:10
        Dziekuje Sun:-)
        • askastar Re: toxic 19.07.07, 18:33
          o jesuuuuuu
          • aaa19795 Re: toxic 20.07.07, 09:07
            pociesze was(i siebie) gdyby kazda z nas tzw zdrowych poszla do psychiatru to
            by sie okazalo, ze kazda z nas cos jednak ma, kwalifikuje sie do jakiejs
            choroby, serio, jak czytam czasem artykuly o chorobach psychicznych to sie
            lapie za glowe...stad mam teraz dystans(albo mam nerwice natrectw i jakas mila
            paranoje na przyklad haha)wyznacznikiem toksycznosci tak na prawde jest, jak
            juz ktos wczesniej napisal, to jak sie czujemy w tym zwiazku, bo to nasze
            uczucia mowia czy jest ok.pewnie nie jeden patrzac na moj zwiazek pow by "ale
            toxic" ale mi jest ok, mimo wielu trudnosci.nie popadajmy wiec w paranoje!:)
            • juliana03 Re: toxic 20.07.07, 12:14
              Do tego potrzeba myslenia Wojtusia, na nas kobiety to za trudny temat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka