rebbi
02.07.03, 12:36
Spotkała mnie przykrość... Wielki-pan-profesor
zwymyślał mnie, popisał się chamstwem i wyjątkowa
wrednością... Nie twierdzę, ze byłam do tego egzaminu
świetnie przygotowana. Mogło być lepiej... Tylko że to
mój 16 egzamin i ja już naprawdę mam coraz większe
problemy z uczeniem się. Poza tym, czy nawet kompletny
brak przygotowania to powód, zeby mieszać mnie z
błotem???? Dlaczego wielki-pan-profesor poddaje w
wątpliwość moją uczciwość przy poprzednich
egzaminach???? Przecież jedno potknięcie nie
dyskwalifikuje człowieka... Przeciez on w ogóle mnie
nie zna...
Jutro poprawka... Uczę się. Starsznie się boję - już
nawet nie tego ,że nie zdam - ale tego, ze on mnie
znowu obrazi, że będzie krzyczał, a ja nic nie będę
mogła zrobić, bo przecież CHCĘ ZDAĆ TEN EGZAMIN... Boję
się upokorzenia.
Dlaczego człowiek, który powinien być wzorem
inteligencji i kultury osobistej zachowuje się jak
skończony cham???? Wiem, naiwna jestem...
Proszę, trzymajcie za mnie jutro kciuki...
rebbi
P.S. Trochę smutny ten post, jak na przywitanie, ale
witam wszystkich serdecznie.