18.01.08, 23:40
Proponuję umieszczać w nim filmy, które należy omijać z daleka. Nie pamiętam,
czy już kiedyś nie było takiego wątku, ale co tam, najwyżej się powtórzę.

W każdym razie szczerze polecam omijanie szerokim łukiem "Czarnej Dalii"
Briana De Palmy. Dawno już nie widziałam filmu tak niedorzecznego, nudnego,
skomplikowanego i nie trzymającego się kupy zarazem. Zakończenie - absurdalnie
głupie i na dodatek z happy endem. Aktorstwo - kiczowate, dziwaczne,
tragicznie zmanierowane. Dobrzy aktorzy w najgorszych rolach w swoim filmowym
dorobku. Montażysta pewnie płakał, składając to coś do kupy, a ludzie na
pierwszych pokazach usypiali niedyskretnie i domagali się wysokich odszkodowań
za zmarnowane 2 godziny ich życia.
Postanowiłam sama zobaczyć, czy to jest rzeczywiście tak złe, jak piszą
krytycy. No niestety jest. Mam za swoje.
Obserwuj wątek
    • monikate Re: Antyvidi 19.01.08, 20:04
      Przypomniała mi się "Pestka" w reżyserii Jandy. Żenada! Po takim
      czymś nie dziwią teksty, że polskich filmów się nie ogłada, bo nuda,
      panie, nuda... dialogi... b. złe dialogi są.
      • 3promile Re: Antyvidi 20.01.08, 23:05
        Nic nie przebije "Debiutantki". Przy "Debiutantce" "Pestka" to arcydzieło!
        • brunosch Re: Antyvidi 21.01.08, 15:49
          > Nic nie przebije "Debiutantki".

          Będę polemizować. Panna Nikt w rezyserii Wajdy jest knotem co się zowie.
          Jest tam wszystko - reżyseria idąca na żywioł, amatorskie aktorstwo, dialogi
          wygłaszane drętwym głosem, niespójny scenariusz i do tego pijany operator
          filmujący z ręki.
          Poziom filmu taki, że niejeden film amatorski, robiony VHS na działce u szwagra
          bywa lepszy.
          Zapomnieć! Zapomnieć jak najszybciej!!!
    • 8macek Re: Antyvidi 21.01.08, 18:43
      widzę, że wy tu piszecie o poważnych filmach, które się "tfurcom"
      nie udały.
      ja wspomnę o filmach nie do końca poważnych, które miały być
      prawdopodobnie komediami (no ale nie wyszło).
      mega shitem ostatnich lat według mnie jest obraz pt. "tylko mnie
      kochaj".
      tu już "tfurcy" (szczególnie jeśli chodzi o scenariusz) popłynęli
      centralnie do szamba. omijać szerokim łukiem.
      scenariusz i reżyseria - szambonurek ryszard zatorski



      inny shit reklamowany szumnie jako komedia pt. "francuski numer"
      został przez annę muchę na festiwalu w gdyni skomentowany tak:
      "dziś widzieliśmy ''Francuski numer'', nie mylić z francuskim
      numerkiem, który jest o wiele lepszy"
      ta rzekomo obrazoburcza ocena była aż nazbyt delikatna bo według
      mnie "francuski numer" to prymitywne narzędzie do dymania kinowego
      widza. jedynym plusem "francuskiego numeru" jest miejscami zabawny
      jan frycz, ale i tak nie warto.
      tu w roli szambiarzy wystąpili:
      reżyseria-robert wichrowski, scenariusz-mariusz pujszo , robert
      wichrowski.
      • mamarcela Re: Antyvidi 21.01.08, 21:01
        "Tylko mnie kochaj" jest straszne, ale drugi film z tej serii "Dlaczego nie"
        jeszcze straszniejszy. jeśli to w ogóle możliwe jest
    • brunosch Re: Antyvidi 22.01.08, 19:52
      a teraz o Oskara zawalczy makatka historyczno-patetyczna:

      www.stopklatka.pl/felietony/felieton.asp?f1i=187
      • 8macek Re: Antyvidi 23.01.08, 15:06
        a ty oglądałeś "katyń"?
      • samica1 Re: Antyvidi 23.01.08, 21:06
        "Głównym celem tej produkcji było jej zaistnienie, nic więcej".
        Nic dodać, nic ująć.
        Felieton napisany topornie, acz odczucia mam podobne; filmy Wajdy i
        jego aktorzy nie podobali mi się nigdy, od Człowieków zaczynając i
        przez wszystkie Brzeziny i inne lektury szkolne, bo to taka
        ilustracyjna matejkowszyzna, która, jeśli się komu nie podoba,
        oznacza, że się nie jest patriotą, dzieckiem narodu i inteligiętem.
        To nieznośne łaskotanie w tyle gardła na widok Komorowskiej i
        Olbrychskiego...

        A Panna Nikt o dziwo, jakoś trafiła do mnie, chociaż O CZYM była,
        nie wiem.
      • dr.krisk To w sumie gorzko-śmieszne jest.... 27.01.08, 01:14
        Aby świat uwierzył w zbrodnię, trzeba o niej nakręcić film....
        Tak było z "Shoah" Lanzmanna, z "Listą Schindlera", a teraz "Katyń".
        Dlatego z zasady nie chodzę na takie filmy. Jakoś nie odpowiada mi
        remake historii najnowszej.
        Może się okazać nagle że film jest prawdziwszy od prawdy. A to by
        było niedobrze.
        • formaprzetrwalnikowa film prawdziwszy od prawdy 27.01.08, 09:49
          z recenzji we wczorajszym ecnomiscie odniosłam wrażenie, ze tak
          własnie moze być.
          • dr.krisk Re: film prawdziwszy od prawdy 27.01.08, 09:53
            A co napisali? Tak z grubsza i w zarysie?
            • formaprzetrwalnikowa Re: film prawdziwszy od prawdy 27.01.08, 10:05
              “Katyn” is filmed from an uncompromisingly Polish point of view.
              Some outsiders may find it confusing. One of the most powerful
              scenes, for example, is the mass arrest of the professors of Cracow
              University by the Germans. Those who already know about the upheaval
              that followed the German invasion of 1939 will see the point: the
              Soviets and the Nazis were accomplices. Others may puzzle.

              Melodrama is perhaps one fault of the film; an oddly sanitised
              picture of daily life is another. Teeth, complexions and clothes all
              evoke the prosperous Poland of today more than the squalor and
              hunger of 1945. Material deprivation brings out the worst and the
              best in people. But it needs to be shown to make the measure
              convincing.

              całość tu:
              www.economist.com/books/displaystory.cfm?story_id=10559602
              • monikate Re: film prawdziwszy od prawdy 31.01.08, 20:03
                "Tulipany" A tak chciałam, aby mi się ten film podobał. Już się
                wypowiedziałam, kopiuję:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14&w=75024057&a=75069752
    • 8macek Re: Antyvidi 05.02.08, 19:20
      dzisiaj obejrzałem komedię pt. "ryś", która miała być nawiązaniem do
      kultowego "misia"
      napiszę krótko bo szkoda klawiatury: tragedia i syf z gilem.

      mam wrażenie, że gdyby bareja zobaczył "rysia" to zabiłby tyma bez
      zastanowienia, za karę, za popełnioną przez tyma zbrodnię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka