ansag
12.02.08, 10:02
...motocykl mojego faceta.
Ja nie jeżdżę (nie kręci mnie to, mam skuter, ale to tak do śmigania dla
zabawy czasem), za to on non stop, nawet jak ledwo jest 2-3 stopnie.
Staram się zrozumieć jego hobby i już nie robię awantur, że Yamaha jest jego
pierwszą miłością, ale strasznie mnie to wkurza.
On jeździ ze znajomymi na różne wypady za miasto i po mieście, a w tym roku
planują majówkę i wakacje, no a ja oczywiście będę siedziała w domu.
On mnie nie zabierze, bo lepiej jechać samemu, a nie we dwójkę na jednym moto.
No cóż. Trudno. Najgorsze jest tylko to, że w zeszłym roku nawet nie
wyjechaliśmy razem, bo zawsze wypad na motocyklu był bardziej ekscytujący.
A poza tym z nim jeżdżą też inne dziewczyny na motocyklach, które są samotne.
Czasem mam wrażenie, że każda na motocyklu jest atrakcyjniejsza ode mnie...
Niedługo to chyba zacznie mu stawać na jej (bo to w końcu Yamaha) widok. Na
dodatek chce zmienić na 2xmocniejszy w tym sezonie, to już w ogóle mogę
zapomnieć. Czasem nawet w żartach mówi, że jazda na motocyklu jest lepsza niż
seks.
No i co... Ręce człowiekowi opadają.
Przecież nie rzucę go przez ten pieprzony motor.
Ratujcie :(