Dodaj do ulubionych

Jestem zazdrosna o...

12.02.08, 10:02
...motocykl mojego faceta.

Ja nie jeżdżę (nie kręci mnie to, mam skuter, ale to tak do śmigania dla
zabawy czasem), za to on non stop, nawet jak ledwo jest 2-3 stopnie.
Staram się zrozumieć jego hobby i już nie robię awantur, że Yamaha jest jego
pierwszą miłością, ale strasznie mnie to wkurza.

On jeździ ze znajomymi na różne wypady za miasto i po mieście, a w tym roku
planują majówkę i wakacje, no a ja oczywiście będę siedziała w domu.
On mnie nie zabierze, bo lepiej jechać samemu, a nie we dwójkę na jednym moto.
No cóż. Trudno. Najgorsze jest tylko to, że w zeszłym roku nawet nie
wyjechaliśmy razem, bo zawsze wypad na motocyklu był bardziej ekscytujący.
A poza tym z nim jeżdżą też inne dziewczyny na motocyklach, które są samotne.
Czasem mam wrażenie, że każda na motocyklu jest atrakcyjniejsza ode mnie...

Niedługo to chyba zacznie mu stawać na jej (bo to w końcu Yamaha) widok. Na
dodatek chce zmienić na 2xmocniejszy w tym sezonie, to już w ogóle mogę
zapomnieć. Czasem nawet w żartach mówi, że jazda na motocyklu jest lepsza niż
seks.

No i co... Ręce człowiekowi opadają.
Przecież nie rzucę go przez ten pieprzony motor.

Ratujcie :(
Obserwuj wątek
    • goha66 Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 10:43
      jeśli nie jest to prowokacja (nie najwyższych lotów) to mogę
      napisać tylko, że moim zdaniem problem nie leży w motocyklu tylko w
      relacjach pomiędzy Wami ... a tego żadne rady na żadnym forum nie
      załatwią - musicie usiąść i wypracować jakiś kompromis.
      P.S.
      każdy facet na motocyklu też jest atrakcyjniejszy - w kasku nie
      widać twarzy ;)
    • carrymoon Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 10:52
      w pierwszym odruchu tez pomyślałam, że to podpucha hmm...... mam
      nadzieje, że nie

      no i podpisuje się pod Gohą to nie w motocyklu jest problem a w
      związku.
    • visha Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 11:01
      Jak by to powiedzieć. Zazdrość jest raczej normalna (w granicach
      rozsądku). Motor zabiera czas który mógłby być poświęcony Tobie.
      Ale prostego rozwiązania nie ma. Pomoże ewentualna rozmowa i
      kompromis albo inny facet.
      To, że woli wypady na moto mnie nie dziwi. Też bym wolała ;-) nie
      rozumiem już jednak wytłumaczenia "mnie nie zabierze, bo lepiej
      jechać samemu, a nie we dwójkę na jednym moto". Takie tłumaczenie
      słyszałam z ust facetów, którzy NIE CHCIELI spędzać czasu razem ze
      swoją kobietą! I to nieistotne czy akurat na moto.
      A to, że jeździ w towarzystwie innych kobiet... z całą pewnością nie
      każda kobieta myśli, że on jest taki CUDOWNY ;-)
    • nieswinka Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 11:11
      Prowokacja czy nie... Najlepszym sposobem jest znalezienie sobie
      wlasnego hobby... Nie musi byc moto ale choćby zbieranie mrówek w
      terenie z przystojnym wspolzainteresowanym kolegą. Facetow trzeba
      sposobem a nie marudzeniem... :-)
      • visha Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 11:13
        brawo nieswinka! Super pomysł!
      • niuniulaa Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 21:21
        Też tak uważam. Powinnaś się cieszyć, że twój przyjaciel jest
        człowiekiem z pasją i, że ma tylko takie "niewinne" hobby! Gorzej
        jakby zamiast tego całe lato leżał z piwem przed TV... albo....hym
        aż strach dalej wymyślać
    • yacey Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 11:43
      O kurde... mam yamahe

      • goha66 Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 11:55
        yacey napisał:

        > O kurde... mam yamahe

        ...i też nie zabierasz małżonki ;)
        • visha Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 12:40
          nie, żeby ktoś coś sugerował, ale... ;-))))))
          • yacey Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 13:15
            visha napisała:
            > nie, żeby ktoś coś sugerował, ale... ;-))))))

            Uff... dzwonilem do zony, to nie ja :))))
            • joanka741 Re: Jestem zazdrosna o... 12.02.08, 16:00
              A ja myslę że to nie prowokacja bo sama czasem jestem wnerwiona na
              meża;))
              Ponieważ dosc niedawno kupił sobie motor to jeszcze z nim nie
              jeździłam.
              Zreszta pierwszy miał słaby 125, teraz jest 600.
              Ale uważam ze jeżeli możesz z nim jechac(my mamy 3 dzieci więc musze
              mieć opiekunke w tym czasie) a on nie chce......to jest źle.
              Nie obrażając nikogo,ale stereotyp motocyklisty opitego piwem i
              zaliczającego panienki nie wziął sie z powietrza....
              Oczywiście ja nie uogólniam:),są tacy bardziej wyluzowani i są też
              uczciwi wobec swoich partnerów.
              Zresztą wzjemne zaufanie jest wazne w zwiazku.
              Ja wiem że mój mąż nie zrobiłby rodzinie krzywdy, ale niestety znam
              takich którzy to robią.
              Motor nie może stać na 1 pierwszym miejscu......
              Miłosc to nie uczucie, namiętnosc itd. Miłosc to postawa wobec
              drugiego człowieka.
              Jeżeli ja mówię że kocham, a nie potrafię zrozumieć że ktoś lubi np
              motory, to znaczy że jestem egoistką.
              Jeżeli mój mąz widząc że np źle się czuje (nie mówię o symulacjach:),
              wybierze wypad na motorze- nie pomoże mi wtedy, to znaczy że on jest
              egoistą.....
              Proste!
              Macie niewłaściwe relacje ze soba i mozliwe że nie potraficie
              zrezygnować z siebie.
              Każde z Was chce swoje cele osiągnąc.
              Oczywiście jeżeli to Ty zawsze rezygnujesz ze swoich planów i marzeń
              to On przegina.
              ja bym rozmawiała i jakis kompromis wypracowała.
              Wypady w określone dni np. Oczywiscie tu w gę wchodzi pogoda i np
              tryb pracy danej osoby.
              Wiadomo że taki termin musiałby być dosc elastyczny :), bo trudno po
              2 tygodniach ulewy powiedzieć dziś nie możesz jechac bo to nie
              piatek;)).
              Życzę powodzenia i dobrego związku, bo sama wiem najlepiej że jest
              czasem ciężko.
              I nie mówię że zawsze tryskam radościa na dźwięk słowa motor.
              Dlatego chciałabym się nauczyć sama jeździć;))))
    • ansag Muszę coś dodać :) 12.02.08, 17:16
      1. To nie jest prowokacja, uwierzcie :)
      2. Między nami było super, dopóki nie kupił sobie motocykla - od tamtej pory
      schodzę na n-ty plan. Naprawdę nie wiem jak to się stało.
      i 3. On chce jeździć sam, bo wszyscy jego znajomi jeżdżą sami - nikt nie wiezie
      ze sobą drugiej osoby. No i dodatkowo tłumaczy, że samemu zwinniej i szybciej
      się jeździ (tzn. może sobie poszaleć), a z kimś, to już trzeba uważać, być
      ostrożnym itp.

      :(
      • pszczola35 Re: Muszę coś dodać :) 12.02.08, 18:36
        Hm...trudna sytuacja...Jednakże do opanowania. Najpierw
        porozmawiajcie, ustalcie priorytety ( na czym faktycznie Wam
        najbardziej zależy), wtedy będzie łatwiej podjąć jakąkolwiek
        decyzję. I jaka ona by nie była, z pewnością będzie słuszna, bo
        podjęta wspólnie:)

        Zyczę powodzenia i trzymam kciuki!:))

        Owad miodopędny:)
      • yacey Yamaha byl facetem 12.02.08, 19:08
        Zeby nie bylo watpliwosci zalozycielem firmy, ktora obecnie
        produkuje motocykle byl Torakusu Yamaha. Czyli Yamaha to on, nie
        ona, to tak odnosnie pewnego stwierdzenia w pierwszym wpisie.
        "To nie jest prowokacja" - a co?
        • ansag Re: Yamaha byl facetem 12.02.08, 21:46
          Sorki, nie wiedziałam, bo się tym nie interesuję. Po prostu mówię w rodzaju
          żeńskim jako TA Yamaha, no ale dzięki za oświecenie.

          Co to jest? Historia z życia wzięta :P
      • visha Re: Muszę coś dodać :) 13.02.08, 06:53
        "że samemu zwinniej i szybciej się jeździ (tzn. może sobie
        poszaleć), a z kimś, to już trzeba uważać, być ostrożnym itp."...
        SAMEMU TEŻ TRZEBA UWAŻAĆ I BYĆ OSTROŻNYM!
        • fokita Re: Muszę coś dodać :) 13.02.08, 08:27
          Dobrze, że się wyjasniło, że YAMAHA to on, bo juz myślałam, że ze
          mną jest cos nie tak ;-)

          Kocham mojego YAMAHA :-D

          Pozdrawiam,
          AsiA & YAMAHA Xj600S Diversion
      • tomek-motor Re: Muszę coś dodać :) 18.02.08, 16:16
        cześc,
        bez histerii,moja Gabi ze mną też nie zawsze ma ochote
        pojeżdzić,ale na tym świat sie nie kończy,jak on woli motor od
        Ciebie to znaczy że nie jest Ciebie wart albo Ty niestety mu nie
        wystarczasz,musicie znależć KOMPROMIS a to oznacza ustępstwa z obu
        stron...
        poza tym mnie lepiej szaleje sie z kimś z tyły,zawsze to jakieś
        dociążenie ...a twój facet...słyszalem kiedyś że mężczyzna dojrzewa
        w wieku 3 lat a potem tylko rośnie,może to taki przypadek,pewnie
        macie oboje po dwadzieścia lat i potrzebujecie czasu na odnalezienie
        priorytetów w życiu,pozdrawiam3 maj sie i czasem sie z nim przejedz
    • cruk Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 10:58
      wydaje mi sie, ze nie problem w motocyklu, tylko w zaangazowaniu w temat, ktory
      sie malzonkowi udzielil.

      To mogloby byc cokolwiek, do czego Ty - z racji dzieci etc. nie masz takiego
      dostepu - rower, narty, zagle, jazda konna, brydz - wszystko czemu on by sie
      oddal w 200% a czego Ty w takim stopniu nie czujesz, lub nie dane jest Ci
      poczuc, bo np. masz na glowie dzieci, dom etc. i moze masz wiekszy problem z
      tym, zeby odciac sobie pepowinke niz on.

      Ale zgadzam sie z dziewczynami, ze problem nie lezy w "przedmiocie" a podmiocie.
      Dorzuc do tego pare wlasnych kompleksow i gotowa frustracja. Az mnie korci,
      niezlosliwie, zeby pokiwac tylko ze smutkiem glowa, nad facetem, ktory uwaza -
      choc w zartach - ze seks odpada w porownaniu z jazda na motocyklu. No chyba, ze
      to juz TE lata ;-) i co im zostalo :-PPPP (ale zbiore gromy od facetow zaraz)

      A nie zaczelabys nurkowac? Nurkowanie partnerskie, trzeba miec pare :-)
      Nieswinka miala pomysl z obserwacja mrowek :-) Zajmij sie czyms fajnym w czym
      uczestnicza ciekawi ludzie, to moze byc film, fotografia, scianka wspinaczkowa,
      alpinizm, siatkowka, sporty rozne rozniaste, kursy jezykowe - moze warto cos
      zrobic nowego? probowalas portugalskiego? cos co otworzy Tobie swiat czy stworzy
      nowe perspektywy. On bedzie mial swoja Yamahe a Ty ****** wpisz co lubisz :-)
      ale tez i kazda dziedzina - zobaczysz ze to on bedzie na zegarek patrzyl i w
      kalendarz, ze Ty znowu wychodzisz np. na kurs portugalskiego, planujesz wypad do
      zamkow maurow z ogniem w oczach, a na jego - a JA?! rzucisz, to sobie dojedz
      moturem, w wakacje jest zlot w Faro :-D

      A moze sie przelamiesz i zrobisz prawo jazdy kat A zanabedziesz SWOJE moto i
      bedzie Ci mogl za przeproszeniem naskoczyc?
      • goha66 Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 11:38
        cruk napisała:

        moze warto cos zrobic nowego? ... cos co otworzy Tobie swiat czy
        stworzy nowe perspektywy

        ... święte słowa - nie marnuj życia na siedzenie w chacie i
        wyczekiwanie powrotu swojej drugiej połowy :). znajdź nowe lub
        odgrzeb jakieś stare pasje. jeśli chodzi o foremki i motocykle, to
        zdecydowana większość z nas funkcjonuje w układach (małżeńskich czy
        partnerskich) w których oboje czują "miętę" do motocykli i nasze
        problemy zwiazane z wyjazdami weekendowymi polegają raczej na tym
        gdzie upchnąć dzieci i/lub psa by wyjechać we dwoje oraz czy starczy
        kasy na wyjazd dwoma sprzętami ... dlatego raczej napewno nie
        wymyślimy jak zniechęcić kogoś do jeżdżenia ;). Ciebie zresztą też
        nie ma co namawiać do zrobienia A i zakupu własnego motocykla,
        ponieważ jak sama piszesz - nie bierze Cię to.
        P.S.
        swoją drogą nie rozumiem Twojego mężczyzny :D ...
        przecież "mieszane" wyjazdy są bardzo fajne, prawda ludzie? :)
        • carrymoon Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 11:47
          goha mieszane są fajne i owszem. Ale znam tez takich co właśnie nie
          chcą mieć plecaczka, ze względu na wygode, szybkośc jazdy możliwość
          manewrów. I taka jazda też jest fajna.

          Ja to rozumiem. Ok ale w takiej sytuacji oboje troszke powinni pójść
          na ugode. Ona nie okazywać jak bardzo nie lubi motocykli a on
          powinien wygospodarowac czas i chęci na wspólne jeżdzenie albo inny
          rodzaj wspólnego spędzania czasu.
        • yacey Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 12:14
          Ja tam nie mieszam, bo glowa potem boli.
          A jesli chodzi o seks i jazde na motocyklu, to bede litosciwy i Cie
          Cruku nie dobije :)
          --
          *YAMAHA
        • ansag Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 20:21
          Zapisałam się już na Warsztaty teatralne :) Zaczynam od marca, zobaczymy, jak to
          będzie :)

          To też nie jest tak, że ja siedzę w domu i nie mam pasji. Studiuję, pracuję w
          dwóch miejscach, rozwijam się itp.

          Oboje mamy mało czasu, bo M. ma własną firmę, pisze właśnie pracę dyplomową, bo
          jest na ostatnim roku i do tego jeszcze motocykl.
          Może właśnie ten brak czasu mnie tak irytuje, ale zwalam wszystko na motor, sama
          nie wiem.
    • luk-kasia Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 12:06
      Współczuję takiej sytuacji, ale nie znamy wersji drugiej strony, a
      wiadomo, że prawda leży gdzieś po środku...
      Powinnaś przede wszystkim porozmawiać ze swoim facetem!

      Piszesz, że starasz się zrozumieć jego hobby i już nie robić
      awantur... czyli, że wcześniej robiłaś awantury? Może w końcu
      przegięłaś w drugą stronę, bo zabranianie „nie - bo nie” to nie
      wyjście i teraz nie liczy się z Twoim zdaniem.

      „Między nami było super, dopóki nie kupił sobie motocykla - od
      tamtej pory schodzę na n-ty plan. Naprawdę nie wiem jak to się
      stało”... Skoro było super, to fakt zakupu 2oo był raczej z Tobą
      konsultowany, a może się mylę i zostałaś postawiona przed faktem
      dokonanym. Może jednak kategorycznie sprzeciwiłaś się realizacji
      marzeń Twojego faceta i suszysz Mu od tej pory głowę. Może tylko w
      garażu i na 2oo znajduje wytchnienie. Jest takie powiedzenie o
      zagłaskaniu kotka na śmierć... Każdy ma prawo do realizacji swoich
      marzeń. Dzięki pasji „śmieją się” oczy, nie wspominając o bananowym
      uśmiechu. Za każdym razem boję się jak cholera o moją połówkę, o
      szaleńców na drodze, ale wierzę, że mój Małż wróci do mnie cały!!!

      „On chce jeździć sam, bo wszyscy jego znajomi jeżdżą sami.” To
      stwierdzenie dziwi mnie najbardziej, ale może ograniczasz Mu czas
      wolny i ucieka przed Tobą. Mam mnóstwo znajomych, którzy jeżdżą z
      plecaczkami. Myślę, że od czasu do czasu chce pojechać po prostu na
      męską wyprawę, tak jak iść z kumplami na piwo.

      „...tłumaczy, że samemu zwinniej i szybciej się jeździ (tzn. może
      sobie poszaleć)” Na pewno inaczej się jeździ z pasażerem, a inaczej
      samemu, nie ma to jednak nic wspólnego z ostrożnością, w obu
      przypadkach trzeba jeździć tak, żeby wrócić cało i zdrowo do domu.
      Poza wszystkim nie wierzę, że wszyscy kumple są samotni, albo
      zostawiają swoje drugie połówki w domu, bo jeżdżą tylko i wyłącznie
      sami. Może nie starasz się poznać Jego znajomych. Plecaczki, które
      nie chcą, czy nie mogą jechać na moto mogą przecież pojechać
      wspólnie samochodem. Na zlotach, spotkaniach zorganizowanych czy
      nawet indywidualnych przyjeżdżają całe rodziny – naprawdę!

      „...planują majówkę i wakacje, no a ja oczywiście będę siedziała w
      domu. On mnie nie zabierze, bo lepiej jechać samemu, a nie we dwójkę
      na jednym moto. No cóż. Trudno” No to życzę Ci powodzenia, jak Ty
      się zgadzasz spędzać osobno wakacje, ja byłam na 2oo przez 2
      tygodnie w Czechach i nie zamieniłabym tego wyjazdu na żadną
      wycieczkę z biura podróży :))) Faktycznie, czasem mięśnie odmawiały
      posłuszeństwa, bolało mnie tu i ówdzie, ale frajda i poczucie więzi
      z Półówką – BEZCENNE!

      Po prostu wspólnie ustalcie Wasze priorytety i wypracujcie jakieś
      kompromisy, w związku jedna strona nie może mieć wiecznie racji, a
      druga nie może wiecznie rezygnować ze swoich planów. Bez rozmowy ani
      rusz!
      Życzę Ci powodzenia :)
      • ansag Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 20:26
        > Piszesz, że starasz się zrozumieć jego hobby i już nie robić
        > awantur... czyli, że wcześniej robiłaś awantury? Może w końcu
        > przegięłaś w drugą stronę, bo zabranianie „nie - bo nie” to nie
        > wyjście i teraz nie liczy się z Twoim zdaniem.

        Nigdy mu nie zabraniałam jazdy na motocyklu. Zrobiłam mu parę afer tylko
        dlatego, że nie chce mnie zabierać.

        > „Między nami było super, dopóki nie kupił sobie motocykla - od
        > tamtej pory schodzę na n-ty plan. Naprawdę nie wiem jak to się
        > stało”... Skoro było super, to fakt zakupu 2oo był raczej z Tobą
        > konsultowany, a może się mylę i zostałaś postawiona przed faktem
        > dokonanym. Może jednak kategorycznie sprzeciwiłaś się realizacji
        > marzeń Twojego faceta i suszysz Mu od tej pory głowę. Może tylko w
        > garażu i na 2oo znajduje wytchnienie.

        Wiedziałam, nawet go poparłam! :) Pojechałam z nim, chwaliłam i w ogóle ;) Po
        prostu wiem, że to było jego marzenie.

        > „On chce jeździć sam, bo wszyscy jego znajomi jeżdżą sami.” To
        > stwierdzenie dziwi mnie najbardziej, ale może ograniczasz Mu czas
        > wolny i ucieka przed Tobą. Mam mnóstwo znajomych, którzy jeżdżą z
        > plecaczkami. Myślę, że od czasu do czasu chce pojechać po prostu na
        > męską wyprawę, tak jak iść z kumplami na piwo.

        Widzisz, tylko, że jego najlepszy kumpel ma dziewczynę, która też jeździ i to
        nie są tylko męskie wypady :( Też bym chciała pojechać, rozerwać się, no ale co,
        nie będę go zmuszać, a na razie nie mam czasu zrobić PJ na A (nie licząc tego,
        że wszyscy by się puknęli w głowę, gdyby usłyszeli o tym pomyśle).

        > Poza wszystkim nie wierzę, że wszyscy kumple są samotni, albo
        > zostawiają swoje drugie połówki w domu, bo jeżdżą tylko i wyłącznie
        > sami. Może nie starasz się poznać Jego znajomych. Plecaczki, które
        > nie chcą, czy nie mogą jechać na moto mogą przecież pojechać
        > wspólnie samochodem. Na zlotach, spotkaniach zorganizowanych czy
        > nawet indywidualnych przyjeżdżają całe rodziny – naprawdę!

        Myślałam o tym, ale żeby go nie denerwować, na razie nic nie mówiłam, bo chyba
        bym sama tym samochodem jechała :P

        > No to życzę Ci powodzenia, jak Ty
        > się zgadzasz spędzać osobno wakacje, ja byłam na 2oo przez 2
        > tygodnie w Czechach i nie zamieniłabym tego wyjazdu na żadną
        > wycieczkę z biura podróży :))) Faktycznie, czasem mięśnie odmawiały
        > posłuszeństwa, bolało mnie tu i ówdzie, ale frajda i poczucie więzi
        > z Półówką – BEZCENNE!

        No, ale zmusić go mam? Przecież go nie przekonam.

        No nie dziękuję za powodzenia ;)
    • giencia Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 13:44
      A jak tak poprostu stwierdze, że coś tu śmierdzi. Zgodzę się, że
      rozmowa jest wyjściem , ale skoro:

      "... On jeździ ze znajomymi na różne wypady za miasto i po mieście,
      a w tym roku planują majówkę i wakacje, no a ja oczywiście będę
      siedziała w domu."

      to raczej facet ma juz jakieś plany na "przyszłość" i nie widzi w
      tym swojej dziewczyny. Chyba nie ma co się oszukiwać....

      Wiem, że to przykre, ale Dziewczyno nie poświęcaj najlepszych lat
      swojego życia facetowi, który Cię nie szanuje.

      Rozumiem, że motocyklista (mężczyzna bądź kobieta) lubi czaem
      pojeździć bez plecaczka, bo tak jak ktoś napisał może wtedy poszaleć
      itp. Ale dłuższe wypady, urlopy czy wakacje zawsze powinno planować
      się razem. W końcu jesteście parą, kochacie się i chcecie dla siebie
      jak najlepiej.

      Luk-Kasia napisała, że zawsze wina leży po dwóch stronach. I z tym
      tez się zgodzę. Może jak Cie zabieral ze sobą to mu marudziłaś itp.
      W sumie sama napisałaś, że nie bardzo lubisz motocykle...
      Porozmawiajcie, ale jak dalej tak będzie to nie marnuj dla niego
      czasu.





      • qgel600 Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 15:53
        Giencia ma rację (zawsze) ;b
        sekretarz generalny :)

        to nie wina moto moim zdaniem ;)
      • ansag Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 20:31
        On planuje wiele rzeczy ze mną - oprócz tych bezlitosnych wypadów na motocyklu.
        W sumie to nie od niego wychodzi, tylko od innych osób, które jeżdżą z nim, a
        przecież nie zrezygnuje z takiej wyprawy, żeby ze mną posiedzieć, skoro ma mnie
        na co dzień :)
        Akurat tu się mu nie dziwię, niech jedzie, chciałabym po prostu, żeby zabrał
        mnie, no ale chciałabym, żeby też nie jechał jedyny z "plecaczkiem", kiedy cała
        reszta będzie swobodnie jechać itp.

        Zabrał mnie tylko raz - nie marudziłam, wręcz przeciwnie - bardzo mi się
        podobało. Po prostu chyba jest mu ze mną nie wygodnie i musi ostrożniej jechać,
        bo on przecież tak obawia się o moje zdrowie, że lepiej jak będę siedziała w
        domu :P ;)
        • kajka777 Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 21:49
          oj, Ansag, trochę cię nie rozumiem...:)
          w pierwszym poście strasznie narzekasz na zachowanie swojego
          chłopaka, a w kolejnych - odpisując na posty dziewczyn - bronisz go
          i tłumaczysz na wszelkie sposoby.
          To w końcu masz żal do niego czy nie? W końcu on rzeczywiście jest
          nie w porządku, czy po prostu mu nie ufasz?
          Dopóki nie miałam prawa jazdy na A, mój mąż czasem jeździł sam, ale
          najczęściej zabierał mnie jako plecak i nigdy nie usłyszałam
          wyrzutu, czy nawet zwykłego zdania, że beze mnie jedzie mu się
          lepiej (choć wiem, że tak jest :))
          A wakacje? Majówka? Nie chciałby jechac sam (i nie był to nigdy mój
          warunek), nawet gdyby na miejscu były wybory miss mokrego
          podkoszulka i tylko on sam :)
          Dlatego - jak któraś już mądrze zauważyła - problem chyba nie tkwi w
          motocyklu, a gdzieś indziej....
          • ansag Re: Jestem zazdrosna o... 16.02.08, 13:14
            Ufam, o tych dziewczynach to tak pół-żartem, pół-serio.
            Nie bronię, raczej stwierdzam fakty. On myśli o mnie, planuje i nie jest z nim
            tak źle, ale jeśli dochodzi do tego motor, to już ja idę w odstawkę.
            Najbardziej jestem na niego zła, że mnie ze sobą nie zabiera i że planuje
            wyjazdy bez mojego udziału. Wiadomo, teraz jest zima, motocykle w garażach -
            mamy dla siebie sporo czasu. Ale przyjdzie wiosna, majówka, wakacje i ja będę
            siedziała w domu, bo on lubi jeździć sam. A jak będzie miał czas, to i tak
            wybierze wypad na motocyklu (nawet samemu) niż niebiański seks ze mną. To mnie
            najbardziej wkurza.
            • carrymoon Re: Jestem zazdrosna o... 16.02.08, 19:38
              >A jak będzie miał czas, to i tak
              > wybierze wypad na motocyklu (nawet samemu) niż niebiański seks ze
              mną.<

              hheheh może po prostu nie jest tak niebiański ;)

              a tak poważnie to rozmawiaj z nim już teraz, nie czekaj. Teraz masz
              szanse rozmawiać na spokojnie, przedstawić argumenty. Rozpoczynanie
              takich rozmów gdy on już będzie nastawiony na jazde bo ciepło ma
              prawie 100% szanse na kółótnie
              • cherka Re: Jestem zazdrosna o... 19.02.08, 07:03
                Dla mnie to prowokacja. Pokaż mi gościa,który zamiast "niebiańskiego
                seksu "-wybiera przejazdżkę.Są dwie możliwości : albo seks mu
                obrzydł ,ze względu na ilość ,albo nie grzeszysz urodą.
                • ansag Re: Jestem zazdrosna o... 22.02.08, 21:27
                  Jakby to była prowokacja, to wątek umarłby śmiercią naturalną :)
                  Seks mu nie obrzydł, bo sam się na mnie rzuca, a co do mojej urody, to o gustach
                  się nie dyskutuje, ale mam powodzenie, nawet on jest o to zazdrosny, więc chyba
                  nie o to...

                  Rozmawiałam z nim :) Tak w skrócie.
                  On uważa, że motor jest za słaby na 2 osoby, bo on lubi tak 140-150 jeździć
                  (XJ600), to po 1.
                  Po 2. Nie mam "profesjonalnych ciuchów" (no dobra, to jest argument).
                  A po 3. "No to może w lato Cię zabiorę, ale teraz to nie."
                  Na moje pytanie dlaczego teraz (na wiosnę) nie, a w lato tak, odpowiedział tym
                  samym j.w. :)

                  Nie chce mi się już o tym z nim dyskutować. Szkoda czasu, głosu i nerwów.

                  Trudno.
        • cruk Re: Jestem zazdrosna o... 14.02.08, 09:56
          to ja juz nic nie rozumiem :-)))

          chyba potknela Ci sie noga o jakis dolek i generalnie sie zakalapuckalas i masz
          taki mniej fajny moment w zyciu..
          a moze to w Waszym zwiazku czujes ze doszlo do jakiegos punktu zwrotnego..
          a moze to kwestia tego, ze oboje jestescie za bardzo zagonieni i niby razem ale
          osobno? i nie macie dla siebie tyle czasu ile byscie chcieli? ale to nie w
          motorze, jak juz wszyscy pisali, problem lezy..
          a moze..

          tak snuc domysly mozna dlugo

          ale troszke mylisz tropy i sama sie gubisz, bo albo siebie idelizujesz, albo
          jego, albo sama nie wiesz czego chcesz..

          powiem tak - kazdy pretekst jest dobry.. i by szukac dziury w calym i by uciekac
          z domu i by sadzic ze ktos ucieka z domu i by kogos na ten dom skazywac..

          moze nie rozumiem do konca takiego ukladu, bo my oboje smigamy, albo na dwoch
          motocyklach, albo na jednym, ale zawsze razem, a nierzadko nawet jechalismy na
          motocykl i... samochod, tylko po to zeby razem. Chociaz niektorzy sie pukali w
          glowe. Na zlot tez przyjechalismy rodzinnie, na auto i motocykl, w aucie jechal
          nasz starszy syn. Co nie znaczy ze jest jakis problem jesli moj maz mialby
          gdzies pojechac sam.


          potrzebna Wam szczera i spokojna rozmowa, ludzka i partnerska, otwarta na
          drugiego czlowieka, sluchajaca, troszke wina nie zaszkodzi :-)

          PS. sama by zglupiala wnioskujac po Twoich slowach, bo nie wiem teraz czy te
          motocykle to fajne sa czy.. nie w koncu, czy frajde Ci sprawia jezdzenie - taka
          szczera, czy nie i chyba na wszelki wypadek tez bym wolala "Cie nie meczyc"
          tematem..

          Motocykl i Dziewczyna
          O nas - naszblog
          • ansag Re: Jestem zazdrosna o... 16.02.08, 13:22
            > a moze to w Waszym zwiazku czujes ze doszlo do jakiegos punktu zwrotnego..
            > a moze to kwestia tego, ze oboje jestescie za bardzo zagonieni i niby razem al
            > e
            > osobno? i nie macie dla siebie tyle czasu ile byscie chcieli?

            Nie mamy. Niestety. Oboje studiujemy i pracujemy, a ja na dodatek w dwóch
            miejscach. Co prawda teraz już pisze pracę dyplomową, więc nie wiem jak to
            będzie, kiedy studia się skończą, ale na razie jest jak jest. Dlatego jeszcze
            bardziej jest mi przykro, kiedy wiem, że nie mamy ogólnie za dużo czasu dla
            siebie (spotykamy się tylko 1-2 w tygodniu, chociaż mieszkamy 2 km od siebie),
            to on na dodatek woli motor niż mnie. Rozumiem, że to hobby i jak się ma
            motocyklowy bakcyl, to nie ma zmiłuj, no ale bez przesady.

            > PS. sama by zglupiala wnioskujac po Twoich slowach, bo nie wiem teraz czy te
            > motocykle to fajne sa czy.. nie w koncu, czy frajde Ci sprawia jezdzenie - taka
            > szczera, czy nie i chyba na wszelki wypadek tez bym wolala "Cie nie meczyc"
            > tematem..

            Ja nie chcę robić prawa jazdy, bo mnie to nie kręci, ale lubię jeździć z nim, po
            prostu. Tak jak ludzie lubią jeździć samochodem, a nie mają prawa jazdy. On wie,
            że lubię z nim jeździć, ale i tak mnie nie zabiera.

            No niestety, rozmowa czeka. Na razie jednak siedzę cicho, coby go nie
            denerwować. Poczekam do cieplejszych dni, już kiedyś rozmawialiśmy na ten temat,
            więc może mu się coś jednak odmieni.
            • kosik69 Re: Jestem zazdrosna o... 17.02.08, 11:05
              ansag napisała:

              > No niestety, rozmowa czeka. Na razie jednak siedzę cicho, coby go nie
              > denerwować. Poczekam do cieplejszych dni, już kiedyś rozmawialiśmy na ten temat
              > ,
              > więc może mu się coś jednak odmieni.
              >
              dziwny ten Wasz zwiazek,spedzanie czasu osobno.....chyba jestem staroswiecki,bo
              milosc to bycie razem i czekanie na kazde spotkanie a nie na samotna wyprawe
              zycze jak najlepiej
              ps.nie liczylbym na te odmiane
    • kosik69 Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 19:59
      byla sobie zazdrosna dziewczyna
      ach jaki biedny byl ten jej chlopina
      ciagle byly zaczepki,docinki
      byly moze fochy no i grozne minki

      cierpliwie znosil to poczciwy czlowieczek
      lecz przesypal sie w koncu woreczek
      zaczal myslec o ucieczce przed siebie
      by sie cisza nakarmic wokol siebie

      kupil piekna Yamahe wam mowie
      i rozpoczal z nia wedrowki te dlugie
      bez plecaczka czyli swojej dziewczyny
      oj odpowie on za swe niecne czyny

      czy ja jeszcze kocha Ona czasem pyta
      czy moze Yamaha to juz teraz jego kobieta
      ach udzielic trudno jakies dobrej rady
      bo czasami trudne sa te damsko-meskie uklady

      i nie w motocyklu tkwi najwieksza wina
      i nie jest tylko winna ta nieszczesna dziewczyna
      chlopak rowniez zle postepuje
      bo przez swoje ucieczki ten zwiazek tak psuje

      moze wino i swiece jutrzejszego wieczoru
      rozpoczna wspolny dialog na temat motoru
      bo jesli oni naprawde sie kochaja sie szczerze
      wyjasnia sobie szyblo skoad sie ta jej zazdrosc bierze.

      zycze aby jednak motorek Was laczyl a nie dzielil,jazda we dwoje rowniez jest
      baaaaaaardzo przyjemna
      • amfiria Re: Jestem zazdrosna o... 13.02.08, 22:12
        nieźle.. nieźle.. kosik69

        ja powiem tak..
        znam kolesia.. który ma żonke.. i mimo ze jest z nia kope lat.. z 10
        na pewno.. to dopiero raz ją widziałam na zlocie.. i nie tylko ja..
        bo jego kumple również.. do tego.. panna przyjechała jako
        plecaczek.. ale.. jego kumpla.. który takze "opiekował sie nią"
        przez cała impreze..
        a laska serio spoko.. normalnie kolesiowi to mam ochote w pysk
        strzelic.. ale z 2 strony laska pozwoliła sie tak traktowac..
        nie wazne.. do czego zmierzam..
        kilka opcji:

        1.. faktycznie zarazic sie miłoscia do 2 kólek.. i znaleść własna
        paczke motocyklistów.. ;) jeździc z nimi.. niech poczuje o co
        chodzi.. i pożaluje.. (oczywiscie zartuje - gdybys juz jeździła to
        na bank by Cie brał.. czy nie? gadałas z nim o tym?) do tego chyba
        najwieksza porazka dla faceta kiedy panna ma lepszą maszyne od
        niego ;) to boli.. oj bardzo..
        mój facet jak został bez motocykla to w żadnym wypadku nie chcial
        jechać u mnie jako pasazer :D hje hje..

        2.. moze faktycznie ktoś z jego znajomkow.. albo "znajomek" by Cie
        chetnie zabral? ja nie lubie jeździc z plecakiem.. ale różnie bywa?
        moze zaprzyjaxnisz sie z pannami z ekipy.. nic tak nie rajcuje jak 2
        laski na 1 motorze.. (sprawdzone) :D

        3.. jak byłaś ten raz z nim w trasie?
        serio dobrze sie czułaś? wygodnie?
        dawałas rade?
        co jak co.. ja nie potrafie jeździc jako pasażer.. strasznie sie
        meczę.. zasypiam.. sztywnieję..
        próbowałaś jeździć sama? serio Cie to nie rajcuje?

        pozostaje mi życzyc szczęścia.. mysle że nie ma sie co załamywac..
        ale

        gdyby facet chciał Cie zabrac.. myslę że sam kombinowałby jak ten
        problem rozwiazać.. troche mi to śmierdzi.. nic nie sugeruje.. ale
        jestes go 100% pewna? moi znajomi zabieraja swoje panny na zloty..
        uwielbiam to.. bo poznałam mase cudownychj dziewczyn.. a wierz mi
        maszyny czesto były maxymalnie niewygodne i wartkie.. (szok ze to
        wogole jeździc potrafi)

        powtórze to co wszyscy.. pogadajcie o tym powaznie.. bo meczysz
        sie.. a tak jak ktos wyzej powiedział.. czy warto?

        życze pomyslnego rozwiazania sprawy.. ;)
        • cbol37 Re: Jestem zazdrosna o... 18.02.08, 12:09
          Ja myslę, ze Kobieta jak zwykle z igły robi widły. Gość chce mieć
          trochę spokoju i polatać z kumplami : ) Jakby motocykl był 2-osobowy
          to siedziska byłyby obok siebie ; ) Ze swoją Ż. jezdzimy z 10 lat i
          nie byłem z nią nigdy na żadnym motospędzie. Wspólne wycieczki,
          tudzież w wąskim gronie znajomych jak najbardziej. Jak mam ochotę
          naaprrrawdę pojeździc bądź jadę na wycieczkę z bandą psycholi to
          przcież nie weżmę Ż. ?, dzieci muszą mieć przynajmniej jedno z
          rodziców ; D
          • goha66 Re: Jestem zazdrosna o... 18.02.08, 14:38
            cbol37 napisał:
            Jak mam ochotę
            > naaprrrawdę pojeździc bądź jadę na wycieczkę z bandą psycholi to
            > przcież nie weżmę Ż. ?, dzieci muszą mieć przynajmniej jedno z
            > rodziców ; D

            tja... typowo męskie spojrzenie na sprawę :D ... jak dzieciom ma
            zostać przynajmniej jeden rodzic to dlaczego nie ojciec? ... myślę,
            że byłbyś daleki od zachwytu (a może i od zrozumienia niezbyt
            blisko) gdyby Twoja Ż. postanowiła co jakiś czas umawiać się
            z "bandą psycholi by naprrrrawdę pojeździć, ponieważ punkt widzenia
            niektórych spraw zmienia się po zamianie ról :) pozdr.
          • luk-kasia Re: Jestem zazdrosna o... 18.02.08, 14:54
            Dla mnie jest jasne, że temat został wyczerpany i bez rozmowy
            zainteresowanych ani rusz.

            Z resztą, jak sobie każdy pościele tak się wyśpi. Po ostatniej
            wypowiedzi widać, że niektórym ciężko się „wyspać”.
            Widzę, że cbol37, żyje w błogiej nieświadomości, że kobiety TEŻ!!
            mogą mieć potrzebę takiego wyjazdu. Rany, straszna jest taka
            świadomość. No nie, przecież żona odpoczywa sobie z dziećmi,
            ewentualnie przy garach, bo czego tu chcieć więcej. Wszystkie tu na
            forum postradałyśmy zmysły, brrr straszne!

            Otóż mój drogi motocykl przeważnie jest 2-osobowy, a związek dwojga
            ludzi polega (przeważnie) na partnerstwie!
            • cbol37 Re: Jestem zazdrosna o... 19.02.08, 22:27
              :)) Koleżanki dorabiają ideologię do sprawy której nie ma, czy ja
              komuś bronię jeździć ??? ; ) Myślę (?! ) po prostu, że nalezy dać
              sobie wzajemnie trochę luzu i tyle. Jednym pasuje drugim nie,
              wspominalem cos o garach ?? Frau ma ochote pocisnac 300 km/h, why
              not? ale dlaczego z pasazerem ? : ) Coś za bardzo elektryczne
              jesteście czasami, pozdrawiam / S
          • ansag Re: Jestem zazdrosna o... 22.02.08, 21:19
            My nie mamy dzieci, więc ta sprawa nas nie dotyczy :)
            • amfiria Re: Jestem zazdrosna o... 22.02.08, 23:23
              najwyraźniej "kolega" nie czytał wczesniejszych postów i nawet nie
              wiedzial do czego odpisuje ;) poczul jednak potrzebe solidaryzowania
              sie z plemnikami za wszelką cenę ;) <bez urazy oczywiście>
              nie ma dzieci..
              sa tylko oni..
              tudzież motocykl + banda debili..

              a ja wciąż zagladam tu z nadzieja ze znajde posta o treści:
              "wyjasnilismy sobie juz wszystko.. jest ok.." - lub cos w ten deseń..

              moze sie doczekam..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka