Gość: zajtok
IP: *.proxy.aol.com
03.01.02, 00:33
"Pamietasz historie o tygrysie bengalskim? Uciekl z cyrku i eszyscy go gonili.
Nawet do niego strzelano...
I nikt pewno nigdy nie wysililal sie by wlasciwie zakonczyc te histrie , by na
koniec wyjasnic co stalo sie z tygrysem. A to dlatego, bo nie warto tego robic -
kwestia jest bardziej niz oczywista. Uciekinira w koncu zlapano i nikt nie ma
co do tego najmniejszej watpliwosci. Tygrys choc to piekne i szlachetne
zwierze, mimo to, a moze wlasnie dlatego, mial przeciwko sobie dokladnie
wszystkich i wszystko: poczawszy od policji i wterenarza, konczywszy na swoich
dalekich krewnych - dachowych kotach, u ktorych nie moglby sie zatrzymac nawet
gdyby chcial.
Jest jednak cos zniewalajacego i porywajacego w tej calej sytutacji to, ze
zwierze bez zadnego planu,
bez przygototwania, od pocztku do konca wszystko improwizujac wykorzystalo moze
jedyna w swoim zyciu szanse i udalo sie w szalona wyprwawe, wyprawe po zlote
runo wolonsci. Tygrys nie baczyl na to co porzuca -codzienne obfite posilki,
wygody, bezpieczenstwo, i na co sie naraza -permanetne ryzyko, agresje ze
strony wszystkich, agresje spowodwana strachem i panika. Od poczatku pewno
wiedzial, ze go zlapia i powloka sila z powrotem do cyrku, ale nie mogl oprzec
sie instynktowi, ktory mowil ze nie wazne czy sie uda, wazne zeby choc przez
chwile czuc wolosc, zeby biec przed siebie niezaleznie, czy po twojej czy
przeciwko tobie jest caly system.
Mimo, ze pokonany, tygrys wygral swoja bitwe o wolnosc. Bez wzgledu na to
bowiem, ze go w koncu ujeto, wazne ze przekleta ludzkosc wladajaca wieloma
roznymi narzedziami do zabijiania pragnien i marzen, do oswajania i
rozleniwiania, nie pozbawila tygrysa ostatniego przyladka dzikosci - jego
ostatecznej tozsamosci.
Z praktycznego punktu widzenia mozna by zapytac: i po co mu to bylo? Co chcial
przez to osiagnac, czy pokazac? Ktos moglby mu wtedy nawet zarzucic, ze chcial
na siebie wzrocic uwage mediow, stac sie popularny. Ala nie zapminajmy, ze
tygrys nie cierpial na brak popularnosci, ale jej nadmiar. To czym juz rzygal
to wlasnie ciagle zainteresowanie ze strony bezmyslnej, rozesmianej gawiedzi -
szcerbatych dzieci z balonikami, ich zrzedzacych matek i znudzonych tatusiow.
Po uszy mial juz zapewne te ciagle okrzyki -"popatrz: tygrys, ale duzy, ale
ladny, ale grozny itp."
Wszystkim pragmatykom odpowiadam: w wymiarze pragmatycznym zwierz niczego nie
osiagnal i niczego nie pokazal, ale i nie mial tez takiego zamiaru. Tygrys
wogole nie stawial sobie takiego pytania. I tu jest caly pies, a raczej tygrys
pogrzebany, ze on nie stawial sobie tego pytania:"a co ja z tego bede mial?" Bo
trzeba byc tegrysem zeby sobie tego pytania wogole nie stawiac. Ale o tym
pracownicy cyrku ani policjanci, ani weterynarz ani tez szerbate dzeci z ich
matkami i ojcami nie maia pojecia."
p.s.
Tekst ten napisalam rok temu. A dzis? Dzis tez uciekam, ale odwracam sie do
tylu i zastanawiam czy warto... Czy warto placic taka cene i co trace....
I nie wiem juz czy wolnosc jest dla mnie najwazniejsza...