Dodaj do ulubionych

Polish urban legends

10.07.08, 15:52
czyli prawie prawdziwe opowiesci krazace po swiecie. wszycy znamy te o
krokodylach zyjacych w nowojorskiej kanalizacji, albo o kobiecie upieczonej w
solarium. A jakie sa nasze polskie mity i legendy?

pytanie rodzi sie na podstawie urlopowych dyskusji nad brzegiem morza, gdzie
wspomnielismy przestrogi rodzicow podczas wizyty na basenie, zeby nie sikac do
wody, bo na basenach dosypuja do wody specjalny srodek, ktory zabarwia wode
wokol osoby sikajacej. Oczywiscie nikt sie nie odwazyl sprawdzic :)

jakies inne historyjki?
Obserwuj wątek
    • noida A dlaczego nie Polskie Legendy Miejskie? 10.07.08, 16:27
      Och, pełno! Tropiłam kiedyś te miejskie mity na potrzeby swojej pracy. Moje
      ulubione to te o tajnej kolei podziemnej, prowadzącej do Pałacu Kultury, oraz o
      pazurach i grzebieniach kogucich, znajdujących się w jedzeniu z MacDonald's. No
      i oczywiście Czarna Wołga :)
      • samica1 Re: A dlaczego nie Polskie Legendy Miejskie? 10.07.08, 20:12
        Podziemia - nie wiem, jak gdzie indziej, ale na Dolnym Śląsku,
        Ziemiach Pozyskanych, prawie wszędzie mówi się o bunkrach i
        korytarzach pod ulicami prowadzących za miasto. I zawsze nieodłączne
        jest dodanie "na własne oczy". Zresztą, sama na własne oczy też
        widziałam otwarte (albo zamknięte na zardzewiałą kłódkę) wejścia pod
        ziemię w nieoczekiwanych miejscach.


        Jest jakaś definicja "urban legends"?
        • kubissimo Re: A dlaczego nie Polskie Legendy Miejskie? 11.07.08, 00:14
          Miejska legenda (ang. urban legend) - z pozoru prawdziwa informacja
          rozpowszechniana w mediach, Internecie bądź w kręgach towarzyskich, która budzi
          wielkie emocje u odbiorców.

          Zazwyczaj takie plotki nie mają pokrycia w faktach, jednak ich niezwykła
          tematyka elektryzuje słuchaczy i prowokuje ich do komentarzy i dalszego
          przekazania tej informacji. Nie jest to jednakże plotka lokalna, dotycząca
          lokalnych spraw, lecz dotycząca znanych osób i powszechnych zjawisk, przez co
          możliwe jest jej rozchodzenie się w obrębie całego kraju lub nawet poza jego
          granice. Era Internetu, szybkiej wymiany informacji przysłużyła się znacznie
          szybszemu obiegowi tego rodzaju plotek, obecnych od wieków w grupach
          społecznych. Miejskie legendy mają charakter podobny do mitu i często są
          nawiązaniem do wcześniejszych mitów np. legenda o czarnych wołgach porywających
          ludzi (dzieci) w epoce PRL nawiązuje do mitu o Żydach porywających dzieci po to,
          by wyssać z nich krew czy o obcych, demonach porywających dzieci. Każda miejska
          legenda może mieć wiele wariantów.

          zrodlo: wikipedia
          zreszta tam jest spora lista roznych legend, ktora przypomniala mi dwie dosyc
          wspolczesne polskie legendy - o Azjatach serwujacych psie i kocie mieso w swoich
          budkach oraz o spermie w bialych sosach do kebabu, ktora to ponoc znaleziono w
          Krakowie/Poznaniu/Gdansku/Warszawie i calej reszcie Polski :)
    • noida Re: Polish urban legends 10.07.08, 16:47
      - Wielki Mur Chiński jest jedyną budowlą na Ziemi, którą widać z Księżyca.
      - Wykorzystujemy tylko 10% możliwości naszego mózgu.
      - Każdy z nas zjada średnio 8 pająków rocznie przez sen.
      - Włosy i paznokcie rosną po śmierci.
      - Można zobaczyć gwiazdy w dzień, jeśli człowiek znajduje się na dnie studni/komina.
      - Kobieta po 40 ma większe szanse, że zginie w zamachu terrorystycznym, niż że
      wyjdzie ponownie za mąż :)
      - Włosy odrastają silniejsze i grubsze, jeśli się je goli.
      - Marylin Manson grał w serialu "Cudowne lata" jako Paul :)
      - Kotki bonsai i "onet zapłaci złotówkę za każdego maila, którego prześlesz do
      przyjaciela".
      Sorki, większość jest niepolska, ale nie mogłam się powstrzymać, poza tym w dużą
      ich część wierzyłam w pewnym momencie swojego życia :)
      • nienietoperz Re: Polish urban legends 10.07.08, 16:57
        > - Kobieta po 40 ma większe szanse, że zginie w zamachu terrorystycznym, niż że
        wyjdzie ponownie za mąż
        > - Marylin Manson grał w serialu "Cudowne lata" jako Paul

        Te dwa sa tak urocze, ze az trudno w nie nie uwierzyc. Zwlaszcza druga.
        • kubissimo Re: Polish urban legends 11.07.08, 00:08
          ten o kobiecie jest boski :)))
          co to sa kotki bonsai?
          • noida Re: Polish urban legends 11.07.08, 10:07
            Nie znaliście wcześniej tego o kobiecie? No tak, nie jesteście targetem, to i
            nie słyszeliście...
            A w bonsai cats chodzi z grubsza o to, tylko jeszcze zdjęcia mailem ludzie sobie
            przesyłali:
            tuska-chomiki.blog.onet.pl/2,ID317404552,index.html
            • noida Bonsai Kitten 11.07.08, 10:09
              A tutaj dokładne wytłumaczenie całej afery:
              www.breakthechain.org/exclusives/bonsaikitten.html
          • mamarcela nie oglądacie głupich filmów?? 11.07.08, 10:08
            OOOOOOOOOO! To zdziwienia jest okrzyk. Zdziwienia dotyczącego Waszego tutaj
            zdziwienia a raczej zachwycenia aforyzmem o kobiecie po czterdziestce i ataku
            terrorystycznym. Ale to pewnie dlatego się zachwycanie, ze mądre wyłącznie filmy
            oglądacie. Albowiem sentencja ta powtarzana jest niemal w każdym głupim filmie,
            a już szczególnie w takim, w którym dochodzi do owego nieprawdopodobnego
            wydarzenia, czyli kobieta po czterdziestce znajduje sobie partnera. I żyją długo
            i szczęśliwie. Przeważnie są to głupie filmy amerykańskie, ale i we francuskim
            ją słyszałam.
            A ostatnio usłyszałam ją w filmie polskim, a słowa te skierowane były do Stenki
            Danuty, oczywiście zanim związała się miłością wielką (po raz kolejny na
            ekranie) z niejakim Fryczem Janem. Niestety a raczej na szczęście faktu tego nie
            doczekałam - film był bowiem tak okrutnie głupi, ze nawet ja nie zdzierżyłam. A
            lubię głupie filmy!
            • noida Re: nie oglądacie głupich filmów?? 11.07.08, 10:11
              O to, to. Ja też się zdziwiłam, że można było tego nie słyszeć. Ale faktycznie,
              jak się głębiej zastanowiłam, to oni nie są targetem tych filmów ani trochę :)))
              • nienietoperz Re: nie oglądacie głupich filmów?? 11.07.08, 10:59
                Troche sie czuje wyrzucony na pozatargetowy nawias, ale podejrzewam, ze mozecie
                miec racje. Musze tez przyznac, ze w wersji `ciety one-liner' z filmu
                amerykanskiego, czy nawet francuskiego, tekst o malzenstwie po 40tce traci sporo
                swojego uroku. Wyobrazalem go sobie jako zywa miejska legende, przekazywana
                przez kolejne osoby z pelna wiara, z poczuciem istotnosci i ogolnie w
                atmosferze: `oczywiscie nikt Ci tego oficjalnie nie przyzna, ale tak naprawde
                to...'
                • noida Re: nie oglądacie głupich filmów?? 11.07.08, 11:09
                  Bo tak właśnie było. A ponieważ miejskie legendy bardzo działają na wyobraźnię,
                  to była tylko kwestia czasu, zanim trafiły do filmów. Ja na pewno czytałam ten
                  tekst, zanim trafił do filmów, jako "prawdę dowiedzioną naukowo".
    • be.like.bru na 10.07.08, 17:34
      Tkaczuk
      Tkaczuk na prezydenta oczywiście

      nie znam innej politycznej czysto polskiej, no może poza słynnymi stoma
      milionami jakby
    • mamarcela o/t czyli o upieczeniu się w solarium 11.07.08, 11:41
      czyli jak słowo stało sie ciałem, Wallenrod Belwederem, a opowieść o upieczeniu
      się w solarium prawdą, albo niemal prawdą.

      Generalnie lokalne plotki mnie omijają. Targetem jestem średnim, bo
      zainteresowania szczególnego nie wykazuję i pewnie dlatego jako ostatnia się
      dowiaduję, ze np. sąsiad zamordował sąsiadkę, albo że inny zapił sie na śmierć w
      piwnicy i go dopiero po dwóch tygodniach znaleźli. Tym razem jednak na psacerze
      podeszła do mnie tzw. pani z jamnikiem i koszykiem i opowiedziała mrożącą krew
      żyłach historię jako to córka pani Bożenki z kiosku pt. Darek leży na OIOMie i
      walczy o życie w wyniku "spalenia się prawie na śmierć w solarium". Pani z
      jamnikiem i koszykiem jest osobą światłą i wykształconą, zasadniczo głupich
      plotek nie przekazuje, ale i tak wpuściłam wiadomość jednym uchem, a wypuściłam
      drugim. Mimo, ze owa pani Bożenka nie jest mi obca, jej córkę (tę spaloną) znam
      z widzenia, a brat tej córki i syn pani Bożenki bywał swego czasu często u
      mojego młodego w celu gothikowania dwa.
      A potem się okazało, ze to wszystko najprawdziwsza prawda jest, ze dziewczę
      nałykało sie jakichś pastylek na bielactwo, a potem naprawdę się w tym solarium
      nadpaliło. W wyniku czego naprawdę ledwo uszło z życiem, a uratowały ją tylko
      rozległe przeszczepy skóry. I t6o wcale śmieszne nie jest.

      A moje głośniki naprawdę gadały po portugalsku. Z brazylijskim akcentem. I byc
      może to wcale tez smieszne nie jest.
      P:-)
      mamarcela watpiąca
    • samica1 Re: Polish urban legends 11.07.08, 19:37
      Płyty CD jako odstraszacze radarów?
      • 3promile Re: Polish urban legends 11.07.08, 20:52
        Nienocotyalekurnazacznijmyabovo:

        krew chrześcijańskich niemowląt dodawana do macy
    • 3promile Re: Polish urban legends 11.07.08, 20:53
      Żył raz sobie wśród zastępów wojska czwartackiego jeden wojak o duszy bardzo
      swawolnej, ale wielkiego serca. Wszędzie znajdował kompanów do dzbana i w każdej
      sytuacji miejsce do spania.

      Bałamucił białogłowy, wszędzie pozostawiał tuzin złamanych serc, nie troszczył
      się o dzień dzisiejszy i jutrzejszy.

      Ale oczywiście nie wszyscy mają to szczęście przez całe życie przejść jak motyl,
      w pewnej chwili karta się odwraca, gwiazda się przesuwa.

      Razu pewnego nasz wojak beztrosko przemierzając na skróty Rynek, pobrzękując
      szabelką u boku przywieszoną, znajome odgłosy w oddali usłyszał.

      Oczywiście mimo wszystko dając ciekawości upust kroki swoje skierował w sam
      środek karczmianego, znajomego hałasu, dymu i zapachu. Połaskotała go w gardle
      znana woń palonej gorzałki wszelakiej.

      Wkroczył w grono znanych kompanów, którzy to już od samego rana czcili
      uroczystość zaręczyn, i stąd też przed przybyszem pojawiło się od razu kilka
      napełnionych dzbanów.

      Szybko stanem upojenia do towarzyszy miał dołączyć.

      Kiedy to już tym i owym języki namoczone odpowiednio zostały, co poniektórzy już
      podśpiewywać poczęli albo im na opowiadanie baśni się zbierało.

      A krążyła wśród wszystkich jedna taka, z której tylko sam wojak miał śmiałość
      się podśmiewywać kiedy innym ona spokoju nie dawała.

      Podobno pod pałacem w podziemiach na Ordynackiej Królewna w Złotą Kaczkę zaklęta
      na odczarowanie czeka.

      Odczarowania ma dokonać prosty chłopak ze Starego Miasta wprzódy oczywiście
      groźną walkę ze strażnikiem diabłem stoczywszy.

      Znalazł się wśród towarzystwa taki, który podjudziwszy ambitnego młodzieńca,
      zakładem do nocnej wyprawy w podziemia go nakłonił.

      Honor żołnierski i odwaga wewnętrzna młodzieńca nie pozwalały mu na wycofanie
      się z zakładu, czego jednak nie zamierzał czynić.

      Dnia następnego, po zmroku, młodzieniec ruszył błotnistą, trudną do przebycia
      drogą do opuszczonego pałacu. Otuchy dodawał tylko wysoko i blado świecący
      księżyc, nieznacznie rozpraszając ciemności nocy.

      Kiedy już znalazł się wojak u wylotu lochu, zapalił niesioną ze sobą lampę,
      poprawił szabelkę, pistolet i wbrew pozorom, z trwożnym sercem wszedł do środka.
      Ząb o ząb począł mu dzwonić i nie wiadomo czy ze strachu, czy faktycznie
      panującego chłodu.

      A strach mógł każdego obejść, bo w korytarzu podziemi panowało takie echo, iż
      nawet najsłabszy oddech jaki wydobył się z piersi junaka, tworzył olbrzymi hałas.

      W labiryncie korytarzy i wyżłobionych nisz skalnych błądził nasz bohater i
      powoli począł tracić nadzieję, iż światło dzienne jeszcze kiedyś ujrzy.

      Panująca atmosfera i efekt echa stwarzały wrażenie, iż w każdym z wyłomów
      uwięziona została grzeszna dusza. Nic to jednak, zapalczywość bowiem była w nim
      tak wielka, że gdyby mu sił zabrakło, szedłby na kolanach. Niedługo o tym
      myślał, bo poczęły drogę mu zastępować jakieś stwory i strachy, które z czasem
      stawały się bardziej ohydne.

      Sam ich widok, nie mówiąc o dotyku, o zwrot spożytego jadła prowadził.

      Ale oto nagle jego oczom ukazał się widok przecudny. Wielka grota kryształem
      lśniąca i zimna a na środku jeziorko małe z przeźroczystą wodą i cel wyprawy
      młodzieńca - Złota Kaczka. Blask, jaki bił od Kaczki oślepił wojaka - i nie
      dziwota - bo nie tylko na dziwnie długiej kaczej szyi i nogach pełno drogiej
      biżuterii wisiało, ale również każde pióro brylantem było ozdobione.


      I tak dalej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka