Dodaj do ulubionych

urlop tacierzyński

11.07.08, 18:45

wyborcza.pl/1,75248,5444719,Tata_posiedzi_z_dzieckiem.html
Jak zmniejszyć dyskryminację kobiet na rynku pracy? Oto
propozycja "Gazety": wprowadźmy urlopy tacierzyńskie tylko dla
mężczyzn. Część płatnego urlopu macierzyńskiego przypadałaby ojcom,
jeśli mężczyzna z niego nie skorzysta, urlop przepada.

pytanie do panow: czy skorzystalibyscie z takiego urlopu?

:-)

Obserwuj wątek
    • a000000 Re: urlop tacierzyński 11.07.08, 21:17
      pytanie do pomysłodawców: którą piersią tatuś nakarmi dziecko?

      Te pomysły to głupota. Należy się pogodzić z różnicami BIOLOGICZNYMI. Poprzez
      sztucznie tworzone równouprawnienia sytuacja kobiet się nie polepszy.... A
      zmniejszanie dyskryminacji nie polega na niwelowaniu różnic biologicznych.


      • kora3 Re: urlop tacierzyński 12.07.08, 08:10
        Azerciu, a co jeśli z jakiś przyczyn matka nie karmi dziecka piersią
        na urlopie macierzyńśkim? Czy w związku z tym urlop się jej nie
        nalezy?
        Bo chyba poza tym drobiazgiem rączki i główki to nam Bozia dala
        takie same, wiec przewinać, nakarmic dziecko butla, czy umyć je to
        panom owe rożnice biologiczne nie przeszkazdają ?P)
        No chyba, ze to te same "różnice" które rzekomo nie pozwalają im
        sprzątać, mys okien i zmywać garów?:)
        • isma Re: urlop tacierzyński 12.07.08, 09:26
          To wtedy "z jakichs przyczyn" ojciec moze wziac urlop tacierzynski
          na wlasne zyczenie, a nie przymuszany przez panstwo. Panstwo podobno
          liberalne ;-O.

          Nie widze powodu, dla ktorego matka karmiaca piersia milaby tracic
          jeden tydzien urlopu macierzynskiego, bo sie komus "rownosc plci"
          przysnila.
          • maria421 Re: urlop tacierzyński 12.07.08, 10:56
            W Niemczech urlop macierzynski to 6 tygodni przed planowanym porodem i 8 tygodni
            po porodzie i przysluguje on tylko kobiecie. Potem jest urlop wychowawczy i ten
            moze byc brany albo przez matke, albo przez ojca dziecka.
            • isma Re: urlop tacierzyński 12.07.08, 11:01
              No, i to jest OK, jesli polega na wyborze zainteresowanych.

              Nawiasem mowiac, przekonanie, ze rodzicielstwo polega na przewijaniu
              i podawaniu butelki, oraz ze proponowany tygodniowy przymusowy
              trening w tychze przyniesie jakies spektakularne owoce wydaje mi sie
              mocno naiwna, no, ale coz...
              • karafka_do_wina Re: urlop tacierzyński 12.07.08, 23:05
                to ja uwazam przeciwnie: 1.wiele kobiet nie karmi piersia, lub karmi i oprocz
                tego dokarmia sztucznie wiec urlop dla tatusia nie zaburzy tego karmienia,
                2.wiele kobiet po macierzynskim wraca do pracy, wiec w czym problem zeby przez
                ostatni tydzien urlopu pozajmowal sie dzieckiem ojciec? 3.urlop ten nie jest
                obowiazkowy, a wiec to nie przymus tylko wybor. uwazam, ze kazda para powinna
                miec taki wybor, nawet jesli inna para uwaza taki pomysl za naiwny :)
                • isma Re: urlop tacierzyński 13.07.08, 10:51
                  karafka_do_wina napisała:

                  3.urlop ten nie jest
                  > obowiazkowy, a wiec to nie przymus tylko wybor. uwazam, ze kazda
                  para powinna
                  > miec taki wybor, nawet jesli inna para uwaza taki pomysl za
                  naiwny :)

                  Religia w szkole nie jest obowiazkowa. Mozna nie chodzic. A wiec
                  nie jest to przymus, tylko wybor. Uwazam, ze kazdy powinien miec
                  taki wybor, nawet jesli ktos inny uwaza to za przejaw panoszenia sie
                  KK ;-))).
                  • karafka_do_wina Re: urlop tacierzyński 13.07.08, 21:02
                    z religia w szkole to chybiony przyklad. ojciec, ktory nie skorzysta z urlopu
                    nie bedzie musial siedziec na korytarzu zamiast chodzic do pracy i nikt nie
                    bedzie mu wytykal, ze odrzuca wartosci chrzescijanskie. wrecz przeciwnie - w
                    naszym tradycyjnym, katolickim spoleczenstwie zyska uznanie ;-))
                    • isma Re: urlop tacierzyński 14.07.08, 12:44
                      Nie wiem, czy zauwazylas, ze mowimy o przepisach prawa, a nie o tym,
                      co jedna pani drugiej pani ;-))).
                    • karafka_do_wina Re: urlop tacierzyński 14.07.08, 13:56

                      no wlasnie przepisy mowia, ze dzieci nie moga siedziec na korytarzu,
                      a tak sie dzieje.
    • marcinlet Re: urlop tacierzyński 12.07.08, 17:16
      karafka_do_wina napisała:

      > Jak zmniejszyć dyskryminację kobiet na rynku pracy? Oto
      > propozycja "Gazety": wprowadźmy urlopy tacierzyńskie tylko dla
      > mężczyzn. Część płatnego urlopu macierzyńskiego przypadałaby
      ojcom,
      > jeśli mężczyzna z niego nie skorzysta, urlop przepada.
      >
      > pytanie do panow: czy skorzystalibyscie z takiego urlopu?
      Płatny urlop zawsze się przyda.
      • karafka_do_wina Re: urlop tacierzyński 12.07.08, 22:58
        nareszcie facet odpowiedzial :-)
    • diabollo Re: urlop tacierzyński 13.07.08, 10:54
      karafka_do_wina napisała:

      >
      > wyborcza.pl/1,75248,5444719,Tata_posiedzi_z_dzieckiem.html
      > Jak zmniejszyć dyskryminację kobiet na rynku pracy? Oto
      > propozycja "Gazety": wprowadźmy urlopy tacierzyńskie tylko dla
      > mężczyzn. Część płatnego urlopu macierzyńskiego przypadałaby ojcom,
      > jeśli mężczyzna z niego nie skorzysta, urlop przepada.
      >
      > pytanie do panow: czy skorzystalibyscie z takiego urlopu?
      >
      > :-)
      >

      Skorzystałbym. No, może bałbym się tego, co spotyka kobiety, że po powrocie z
      takiego urlopu moje stanowisko byłoby zajęte...

      Kłaniam się nisko.
    • diabollo Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 13.07.08, 13:14
      Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą
      Irena Wóycicka* 2008-07-11, ostatnia aktualizacja 2008-07-11 17:40:28.0

      Stereotypy wbija się do głowy już dzieciom w szkole: mężczyzna ma zarabiać na
      rodzinę, a kobieta zająć się dziećmi. Efekty widać na rynku pracy

      Leszek Kostrzewski: Dlaczego kobiety zarabiają mniej od mężczyzn?

      Irena Wóycicka: - Na pewno nie z powodu niższego wykształcenia. Kobiety w Polsce
      są dużo lepiej wykształcone od mężczyzn. Ale kształcą się w zawodach
      humanistycznych, gorzej płatnych. I to nie jest pozytywne zjawisko. Nie mówię,
      że kobieta ma być traktorzystką, chociaż jak chce, dlaczego nie. Ale nie
      rozumiem, dlaczego kobiety nie mogą być inżynierami.

      Kobiety same są więc sobie winne. Same wybierają mniej opłacalne zawody.

      - Ale co na ten wybór wpływa? Może młodym dziewczynom mówi się: "Twój mąż będzie
      więcej zarabiał jako inżynier, więc ty możesz być nauczycielką - zarobisz mało,
      ale będziesz miała czas dla rodziny". Bo przeważa pogląd, że to mężczyzna jest
      odpowiedzialny za utrzymanie rodziny, a kobieta za opiekę nad dziećmi. Jej praca
      w powszechnym odbiorze nie jest tak ważna jak praca mężczyzn. Stowarzyszenie
      Otwarta Rzeczpospolita przeprowadziło rzetelną analizę podręczników do życia w
      rodzinie i odkryło, że większość z nich preferuje jeden, tradycyjny wzorzec
      podziału obowiązków w rodzinie, nie wspomina o dyskryminacji kobiet. Oczekuje
      się więc, że kobiety, jeśli chcą pracować, powinny szukać takiej pracy, która
      pozwoli im godzić ją z obowiązkami rodzinnymi, a to jest w Polsce bardzo trudne.

      Dlaczego?

      - Brakuje żłobków, przedszkoli, świetlic potrzebnych po zajęciach szkolnych.
      Zwłaszcza na wsi. Chociaż i w Warszawie w wielu dzielnicach na kilka lat
      wcześniej trzeba rezerwować miejsce w żłobku. Wszystko jest na głowie kobiety.
      Państwo jej w tym nie pomaga, mąż zajęty jest pracą zawodową. Stereotypy utrwala
      prawo. Miejsce w przedszkolu należy się w pierwszej kolejności samotnym
      rodzicom. To w większości matki. Zakłada się, że jak mamy pełną rodzinę, to
      przedszkole nie jest niezbędne, bo kobieta może zająć się dzieckiem. Jak ma męża
      i pracuje, to widocznie chce, a nie musi. Taką ma fanaberię.

      Nic więc dziwnego, że wiele Polek nie może pogodzić pracy z wychowaniem dziecka.
      Rezygnuje z pracy i zostaje w domu. Kiedy dziecko ma 4-6 lat i kobieta chce
      wrócić do pracy, jej umiejętności są już mocno zdezaktualizowane, dziecko
      choruje, więc bierze zwolnienia, nie zostaje po godzinach w pracy. Dla
      pracodawców to nie jest wymarzony pracownik. Wolą mężczyzn, którzy są bardziej
      dyspozycyjni. W nich inwestują, wysyłają na kursy, awansują. Kariery zawodowe
      kobiet i mężczyzn rozjeżdżają się.

      Czy wyjściem byłby tzw. elastyczny czas pracy ułatwiający łączenie obowiązków
      rodzinnych z zawodowymi?

      - Badaliśmy, czy elastyczny czas pracy i praca w niepełnym wymiarze są w Polsce
      dostępne dla osób wychowujących dzieci. Okazało się, że nie. Są oczywiście takie
      zawody czy branże, gdzie czas pracy jest bardziej elastyczny, nie jest to jednak
      związane z sytuacją rodzinną pracowników. W innych krajach europejskich
      ułatwienia w organizacji i czasie pracy są dostępne dla rodziców z małymi
      dziećmi. Tego w Polsce nie ma, chociaż matki małych dzieci stawiają elastyczny
      czas pracy na pierwszym miejscu wśród rozwiązań, które mogłyby im pomóc.

      To zarzut do pracodawców.

      - Nie oskarżam ich. Pracodawcy myślą tak jak reszta społeczeństwa, że kobiety
      nie muszą pracować. A ułatwienia organizacyjne to dla nich często dodatkowy
      koszt. Państwo powinno ich do tego zachęcić, dzieląc się tymi kosztami. Powinno
      też wpływać na zmianę stereotypów, a nie je utrwalać. Na przykład przez
      wprowadzenie tzw. urlopów tacierzyńskich. Chodzi o to, aby kawałek płatnego
      urlopu rodzicielskiego mógł być wykorzystany jedynie przez ojca. Jeśli go nie
      wykorzysta, urlop przepada. W wielu krajach Europy, gdzie takie rozwiązanie już
      funkcjonuje, mężczyźni znacznie częściej niż u nas biorą wolne, by zająć się
      dzieckiem. To zmienia stereotypy dotyczące ról kobiecych i męskich, które są
      źródłem dyskryminacji kobiet.

      Dlaczego w Polsce nie da się tego wprowadzić?

      - Większość polityków przywiązana jest do modelu rodziny z tradycyjnym podziałem
      ról. Jednak coraz więcej jest młodych, wykształconych kobiet, które chcą być
      matkami, nie rezygnując z kariery zawodowej i nie godząc się na gorsze
      traktowanie w miejscu pracy. Pod ich wpływem polityka będzie musiała się zmienić.

      Ustawa rodzinna proponowana przez PO-PSL i ta proponowana przez PiS o urlopie
      tacierzyńskim nic nie mówi. Obie zakładają za to wydłużenie urlopów macierzyńskich.

      - Można było wykorzystać tę zmianę do wprowadzenia miesięcznego urlopu
      tacierzyńskiego, o co apelowałam w "Gazecie". Niestety, oba projekty tego nie
      przewidują. Wydłużenie urlopów macierzyńskich o 8 tygodni żadnego problemu nie
      rozwiązuje, wręcz przeciwnie, w oczach przedsiębiorców kobiety mogą być
      odbierane jako jeszcze większe ryzyko. Na szczęście projekt PO-PSL pozostawia
      kobietom wybór - nie muszą korzystać z całego wydłużonego urlopu, mogą też
      łączyć wydłużony urlop macierzyński z pracą w niepełnym wymiarze. Jest pod tym
      względem dużo lepszy niż projekt PiS, który wprowadza obowiązkowe, najdłuższe w
      Europie urlopy macierzyńskie.

      Pracodawcy oferują kobietom mniejsze pensje, bo macierzyństwo oznacza dla nich
      większą absencję w pracy. Czy kobiety jakoś z tym walczą?

      - Zrobiliśmy takie badania. Pytaliśmy osoby bezrobotne, za jaką pensję poszłyby
      do pracy. Podzieliliśmy je na tych, którzy mają małe dzieci, i tych, którzy ich
      nie mają. Co się okazało? Kobiety z dziećmi oczekiwały dużo niższej płacy niż
      kobiety bez dzieci. U mężczyzn było odwrotnie. Ci z dziećmi żądali większych
      pieniędzy. Matki wiedzą, że dla pracodawców są gorszymi pracownikami. Dlatego
      wymagają mniejszej płacy. A mężczyźni wiedzą, że muszą utrzymać rodzinę, więc
      żądają więcej..

      Stereotyp, że to na mężczyznach musi się utrzymać dom, utrwalają reklamy. Co
      pani myśli, gdy słyszy głos Marka Konrada: "Mężczyzna musi zarabiać"?

      - Niestety, reklama nie mówi całej prawdy. Rodziny z dziećmi, w których kobieta
      nie pracuje, dwukrotnie częściej żyją w ubóstwie, niż te, gdzie pracuje oboje
      rodziców. A więc kobieta też musi zarabiać. Ta prawda przebija się w Polsce
      powoli, dlatego trzeba o tym mówić.

      *Irena Wóycicka pracuje w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową, była
      wiceminister pracy i polityki społecznej.

      Irena Wóycicka*

      wyborcza.pl/1,75248,5448468,Praca_kobiet_ratuje_rodziny_przed_nedza.html
      • maria421 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 13.07.08, 13:57
        Diabollo znow cos zacytowal bez zastanowienia a i sam artykul jest pelen
        sprzecznosci. W jednym zdaniu czytamy:

        "Stereotypy wbija się do głowy już dzieciom w szkole: mężczyzna ma zarabiać na
        rodzinę, a kobieta zająć się dziećmi."

        A troche dalej :"Kobiety w Polsce sa duzo lepiej wyksztalcone od mezczyzn".

        Absurdem jest twierdzenie ze kobiety ksztalca sie w zawodach humanistycznych bo
        im sie wmawia ze nie musza duzo zarabiac, bo to maz ma zarobic na utrzymanie
        rodziny.

        Zamiast wiec opowiadac, ze to kobiety sa sobie same winne ze wybieraja zawody
        takie jak nauczycielka, moze by tak wreszcie pomyslec nad odpowiednim
        wynagrodzeniem dla nauczycielek, pielegniarek, przedszkolanek, kasjerek???

        Zalozmy ze pielegniarka zarabia tyle samo co inzynier. Sadzicie ze wtedy cala
        rzesza mezczyzn wybralaby zawod pielegniarza?
        • karafka_do_wina Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 13.07.08, 21:13
          maria421 napisała:

          > Diabollo znow cos zacytowal bez zastanowienia a i sam artykul jest pelen
          > sprzecznosci. W jednym zdaniu czytamy:
          >
          > "Stereotypy wbija się do głowy już dzieciom w szkole: mężczyzna ma zarabiać na
          > rodzinę, a kobieta zająć się dziećmi."
          >
          > A troche dalej :"Kobiety w Polsce sa duzo lepiej wyksztalcone od mezczyzn".
          >

          tu nie ma zadnej sprzecznosci. wyksztalcenie nie przeklada sie na zarobki.



          > Absurdem jest twierdzenie ze kobiety ksztalca sie w zawodach humanistycznych bo
          > im sie wmawia ze nie musza duzo zarabiac, bo to maz ma zarobic na utrzymanie
          > rodziny.

          nie jest absurdem. jesli ktos wie od zawsze, ze bedzie musial zarabial wybierze
          kierunek, po ktorym mozna miec dobrze platna prace. jesli ktos nie nastawia sie
          na zarabianie to wybierze studiowanie etnografii dla przyjemnosci, zamiast np.
          jezykow obcych.

          bardzo wazne jest co sie wklada dziecku do glowy.




          >
          > Zamiast wiec opowiadac, ze to kobiety sa sobie same winne ze wybieraja zawody
          > takie jak nauczycielka, moze by tak wreszcie pomyslec nad odpowiednim
          > wynagrodzeniem dla nauczycielek, pielegniarek, przedszkolanek, kasjerek???


          dawno temu (ze 100 lat temu) zawod nauczyciela byl powazany i znacznie lepiej
          platny. wykonywali go najczesciej mezczyzni.
          gdzy zarobki nauczycieli spadly do najnizszych z mozliwych - zawod sie
          zfeminizowal. zaloze sie, ze gdyby pensje nauczycieli wzrosly do kilku tys. zl
          od razu przybyloby w tym zawodzie mezczyzn. nie da sie ukryc, ze faceci lepiej
          zobie radza z zarabianiem pieniedzy ;-)

          > Zalozmy ze pielegniarka zarabia tyle samo co inzynier. Sadzicie ze wtedy cala
          > rzesza mezczyzn wybralaby zawod pielegniarza?

          przypuszczam, ze w takiej sytuacji wzroslaby liczba pielegniarzy.
          a gdyby zarobki inzyniera spadly nagle do poziomu zarobkow pielegniarek, to
          wiekszosc inzynierow poszukalaby zaraz pracy w bankach, marketingu, itp. nie
          wierzysz? :-)

          • maria421 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 13.07.08, 21:21
            karafka_do_wina napisała:


            > tu nie ma zadnej sprzecznosci.

            Sprzecznosc istnieje miedzy zalozeniem ze Polki wychowywane sa na gospodynie
            domowe, a ich faktycznym wysokim poziomem wyksztalcenia.

            > wyksztalcenie nie przeklada sie na zarobki.

            A to juz powiedz autorom artykulu....

            > nie jest absurdem. jesli ktos wie od zawsze, ze bedzie musial zarabial wybierze
            > kierunek, po ktorym mozna miec dobrze platna prace. jesli ktos nie nastawia si
            > e
            > na zarabianie to wybierze studiowanie etnografii dla przyjemnosci, zamiast np.
            > jezykow obcych.
            >
            > bardzo wazne jest co sie wklada dziecku do glowy.
            >
            A co z facetami studiujacymi etnografie? Przeciez, wedlug artykulu, facetom sie
            wmawia ze maja zarabiac.
            >
            > dawno temu (ze 100 lat temu) zawod nauczyciela byl powazany i znacznie lepiej
            > platny. wykonywali go najczesciej mezczyzni.
            > gdzy zarobki nauczycieli spadly do najnizszych z mozliwych - zawod sie
            > zfeminizowal. zaloze sie, ze gdyby pensje nauczycieli wzrosly do kilku tys. zl
            > od razu przybyloby w tym zawodzie mezczyzn. nie da sie ukryc, ze faceci lepiej
            > zobie radza z zarabianiem pieniedzy ;-)

            > > Zalozmy ze pielegniarka zarabia tyle samo co inzynier. Sadzicie ze wtedy
            > cala
            > > rzesza mezczyzn wybralaby zawod pielegniarza?
            >
            > przypuszczam, ze w takiej sytuacji wzroslaby liczba pielegniarzy.
            > a gdyby zarobki inzyniera spadly nagle do poziomu zarobkow pielegniarek, to
            > wiekszosc inzynierow poszukalaby zaraz pracy w bankach, marketingu, itp. nie
            > wierzysz? :-)

            Nie wierze. Wierze ze ludzie wybieraja sobie pewne zawody dlatego ze maja do
            nich POWOLANIE.
            Artykul zupelnie nie bierze tego pod uwage.
            • karafka_do_wina Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 14.07.08, 14:00
              > A co z facetami studiujacymi etnografie? Przeciez, wedlug
              artykulu, facetom sie
              > wmawia ze maja zarabiac.

              nie bedzie pracowal w zawodzie za grosze, tylko poszuka pracy za
              lepsze pieniadze. ewentualnie zrobi jakis marketing zaocznie i
              dostanie lepsza prace, a etnografie potraktuje jako mile hobby.

              > Nie wierze. Wierze ze ludzie wybieraja sobie pewne zawody dlatego
              ze maja do
              > nich POWOLANIE.
              > Artykul zupelnie nie bierze tego pod uwage.

              nie musisz wierzyc. ale powolanie to jedno, a pieniadze na zycie to
              drugie. jak komus zalezy zeby miec za co zyc to zamieni powolanie na
              godnie zycie.
              • a000000 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 14.07.08, 14:17
                Wierze ze ludzie wybieraja sobie pewne zawody >dlatego ze maja do nich POWOLANIE.

                Albo ZDOLNOŚCI... Co z tego, że głąb zechce mieć kasę jak dobry lekarz...
                będzie i sto lat studiował, a pierwszego roku nie zda...

                Oprócz chęci trzeba mieć jeszcze zdolności... a te nie zależą od woli..
                • maria421 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 14.07.08, 14:34
                  a000000 napisała:

                  > Wierze ze ludzie wybieraja sobie pewne zawody >dlatego ze maja do nich POWO
                  > LANIE.
                  >
                  > Albo ZDOLNOŚCI... Co z tego, że głąb zechce mieć kasę jak dobry lekarz...
                  > będzie i sto lat studiował, a pierwszego roku nie zda...
                  >
                  > Oprócz chęci trzeba mieć jeszcze zdolności... a te nie zależą od woli..

                  Oczywiscie!
                • karafka_do_wina Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 15.07.08, 10:55
                  > Albo ZDOLNOŚCI... Co z tego, że głąb zechce mieć kasę jak dobry
                  lekarz...
                  > będzie i sto lat studiował, a pierwszego roku nie zda...


                  jesli ktos chce miec kase to moze wybrac inne studia jesli do zawodu
                  lekarza sie nadaje, prawda? zreszta kase mozna zarabiac rowniez bez
                  studiow. glab moze rozkrecic handel pietruszka, otworzyc stragany w
                  calym miescie i zarobic pieniadze na budowe domu i beemke ;-)

                  nie tylko zdolnosci, ale i zaradnosc i osobowosc jest potrzebna.
                  wyksztalcenie naprawde jest na drugim miejscu jesli chodzi o
                  robienie kasy.
              • maria421 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 14.07.08, 14:35
                karafka_do_wina napisała:


                > nie bedzie pracowal w zawodzie za grosze, tylko poszuka pracy za
                > lepsze pieniadze. ewentualnie zrobi jakis marketing zaocznie i
                > dostanie lepsza prace, a etnografie potraktuje jako mile hobby.

                Kobiety przeciez tez tak moga.

                > nie musisz wierzyc. ale powolanie to jedno, a pieniadze na zycie to
                > drugie. jak komus zalezy zeby miec za co zyc to zamieni powolanie na
                > godnie zycie.

                Jak juz slusznie napisala Azerka, bez zdolnosci tez sie nie da.
                • karafka_do_wina Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 15.07.08, 10:59

                  >
                  > Kobiety przeciez tez tak moga.

                  to dlaczego tak nie robia? a przynajmniej rzadziej niz mezczyzni?

                  >
                  >
                  > Jak juz slusznie napisala Azerka, bez zdolnosci tez sie nie da.

                  kazdy ma jakies zdolnosci i moze wybrac zawod odpiedni do nich, czy
                  to lekarza, czy hudraulika.

                  sa tacy, ktorzy zadnej szkoly nie potrafili skonczyc, a lepiej
                  zarabiaja niz niejeden po studiach.
                  • maria421 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 15.07.08, 11:35
                    karafka_do_wina napisała:


                    > to dlaczego tak nie robia? a przynajmniej rzadziej niz mezczyzni?

                    Przyczyn moze byc tyle ile kobiet ktore tego nie robia.
                    >
                    > kazdy ma jakies zdolnosci i moze wybrac zawod odpiedni do nich, czy
                    > to lekarza, czy hudraulika.
                    >
                    > sa tacy, ktorzy zadnej szkoly nie potrafili skonczyc, a lepiej
                    > zarabiaja niz niejeden po studiach.

                    Wyobrazasz sobie co by bylo gdyby w kraju wszyscy chcieli tylko "kase robic"?
                    • karafka_do_wina Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 15.07.08, 14:16

                      >
                      > Przyczyn moze byc tyle ile kobiet ktore tego nie robia.


                      wychowanie jest jedna z istotnych przyczyn.




                      >
                      > Wyobrazasz sobie co by bylo gdyby w kraju wszyscy chcieli
                      tylko "kase robic"?

                      nigdy nie jest tak, ze wszyscy chca robic to samo.
                      a jesli chodzi o pieniadze, to kazdy chcialby dobrze zarabiac, i nie
                      ma w tym nic zlego. tyle ze jednym to sie udaje, a innym nie.

                      • maria421 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 15.07.08, 17:06
                        karafka_do_wina napisała:

                        > wychowanie jest jedna z istotnych przyczyn.

                        A jak wytlumaczysz fakt, ze we wszystkich krajach jest wiecej pielegniarek niz
                        pielegniarzy, wiecej nauczycielek niz nauczycieli, wiecej kasjerek niz kasjerow itd?

                        > nigdy nie jest tak, ze wszyscy chca robic to samo.
                        > a jesli chodzi o pieniadze, to kazdy chcialby dobrze zarabiac, i nie
                        > ma w tym nic zlego. tyle ze jednym to sie udaje, a innym nie.

                        Na szczescie nie wszystkim zalezy tylko na kasie, Ale nawet ci, ktorym nie
                        zalezy nie moga pracowac dla idei, powinni dostawac godziwe wynagrodzenie.
                        Dlatego wlasnie pisalam, ze zamiast szukac przyczyny gorszej sytuacji zawodowej
                        kobiet w ich wychowaniu do roli zony i matki, lepiej byloby zajac sie tym jak
                        podwyzszys place pielegniarkom, nauczycielkom, sprzedawczyniom, kasjerkom,
                        sprzataczka, zeby i one mogly z tej pracy wyzyc.
                        • kora3 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 16.07.08, 00:22
                          maria421 napisała:
                          >
                          > A jak wytlumaczysz fakt, ze we wszystkich krajach jest wiecej
                          pielegniarek niz
                          > pielegniarzy, wiecej nauczycielek niz nauczycieli, wiecej kasjerek
                          niz kasjerow
                          > itd?

                          No byc moze wlasnie tym, ze w wielu krajach wychowuje się w ten
                          sposób dzieci - baba nie musi zarabiac, facet - musi :).
                          >
                          > Na szczescie nie wszystkim zalezy tylko na kasie, Ale nawet ci,
                          ktorym nie
                          > zalezy nie moga pracowac dla idei

                          No, ale komu niby nie zalezy ? No wlasnie kobietom przekonanym, ze
                          to facet ma na nie zarabiać ... Bo skoro nie zależy to znaczy, ze
                          skądeś indziej niz z pensji biezre na oplaty, ubrania, jedzenie,
                          kosmetyki, przyjemnosci itede ...


                          > Dlatego wlasnie pisalam, ze zamiast szukac przyczyny gorszej
                          sytuacji zawodowej
                          > kobiet w ich wychowaniu do roli zony i matki, lepiej byloby zajac
                          sie tym jak
                          > podwyzszys place pielegniarkom, nauczycielkom, sprzedawczyniom,
                          kasjerkom,
                          > sprzataczka, zeby i one mogly z tej pracy wyzyc.

                          A to akurat bardzo proste - dodrukować pieniedzy:)
                          Mario - w normalnych krajach, do których Polska dąży, bo jeszcze
                          takowym nie jest także spzrątaczka, zcy sprzątacz zarabia mniej niż
                          np. notariusz - no tak to jest ...
                          Co wcale nie oznacza bynajmniej, ze jestem za tym, by ludzie w
                          jakimkolwiek zawodzie zarabiali pieniądze, które nie pozwalahją na
                          przeżycie. Z tym, ze sporo zawodów ktore wymienilaś to takie,
                          których przedstawiciele pracują w tzw. sferze budżetowej, a ich
                          stawki sa określane pzrepisami. Sprzątaczka w dużym zachodnim,
                          koncernie mzoe zarobić tyle, ile da jej własciciel tejże firmy ( w
                          dużym uproszczeniu), a sprzątaczka w szkole - tyle ile pzrewidują
                          przepisy na tym stanowisku. Rzecz w tym, ze koncern wydaje SWOJE
                          pieniądze, a szkola - cudze - podatników. Pielęgniarka - no cóz moze
                          przecież szukać pracy w prywatnym gabinecie, czy placówce
                          medycznej,a niekoniecznie w szpitalu powiatowym, czy wojewódzkim.
                          Tam jej tyle dadzą, ile sobie wynegocjuje, a w budżetówce nie ma
                          mowy o negocjacji , chynba ze strajk i spór zbiorowy.

                          reasuując co do głownego tematu rozmowy - przyznam się, ze ja mam
                          mieszane uczucia. Z jednej strony uwazam bezwglednei, ze kobiety
                          powinny zdobywac wyksztalcenie i pracować. Dlaczego? Z pzryczyn
                          czysto życiowych...Za socjalizmu paradoksalnie mogły sobie
                          odpuszczać :), boe jesli chłop był obrotny, za wiele nie pyskował o
                          obowiazującym jedynie slusznym systemie i nie bumelował za bardzo -
                          raczej miał robote, a jak wielodzietna rodzina to bankowo. Teraz
                          prace mioze stracic każdy, nawet ten kto dobrze pracuje np. bo
                          padnie firma (dotyczy to zwłaszcza malych i srednich firm) i co?
                          Jest załozmy żona, dwoje dzieci i facet prace traci - kanal.
                          Pewnuie, moze wyjechać za granice, moze szukac innej, ale i tak to
                          trwa. Z czego żyć? Poza tym zawsze, niestety moze sie zdarzyc
                          sytuacja losowa u parnera - wypadek, choroba, ktora uniemozliwia juz
                          pracę. Gdzież takową znajdzie w zamian żona, nawet kobieta po
                          studiach ale 20 lat niepracująca zawodowo, np. 45 letnia?
                          Niem a doświadczenia, nie umie wielu nowosci, nie ma wypracowanego
                          rytmu pracy i trochę lat, wiek, w którym wlasnie doświadczenie ejst
                          w cenie, bo to jedyna pzrewaga, jaką ma sie w stosunku do młodego
                          pokolenia na rynku pracy. Poza tym praca zawodowa to dla kobiet,
                          naprawde wielu, takze matek i żon, nie tylko koniecznosc ratowania
                          budżetu domowego, ale po prostu SATYSFAKCJA. Świadomosc włąsnej
                          wartosci zawodowej, sukcesy - byc moze osoby, które pracę traktują
                          jako keirat nie rozumieją tego, ale serio wiele kobiet CHCE
                          pracowaćm, nawet ghdy ma dzieci, a partner, czy maż zarabiają antyle
                          dobrze, ze domowy budżet wytrzyamłby bez kobiecej pensji. Ponmadto,
                          czy ktos sie z tym zgadza czy nie, praca wiąze się na ogół z
                          rozwoje, nawet taka nie za bardzo ambitna :) - człowiek jest miedzy
                          ludźmi, poznaje ich poglady, ma okazję wymeiniac opinie. Kobieta
                          siedząca non stop w domu takich mozliwosci nie ma, nawet na
                          forumach :) siedząc ma tylko wirtualnych znajomych, a nie
                          uczestnizcy tak naprawde w parwdziwym życiu. Sadze poniekąd z
                          obserwacji, ze taka osoba nie ejst na ogół atrakcyjna dla czynnegio
                          zawodowo partnera. Oczywiscie to nie regula, ale bywa.
                          Poza tym zawsze i kobieta i meżczyzna musza sie liczyc z tym, że
                          zwiazek moze im się nie udać i co wówzcas?
                          Wiem, wiem, zaraz bedzei, ze nie wszyscy zyją na kocią łape albo sie
                          rozwodza :) Jasne, tylko nawet najzagorzalsza katoliczka i
                          pzreciwniczka rozwodów przyszłosci nie przewidzi! Moze być tak, ze
                          partner ją zostawi - jasne, mzoe próbowac wyegzekwować odeń
                          alimenty, ale jesli gosc nie ejst jakiims krezusem sad zasądzi, a
                          jakze ,a le takie, że przeżyc się normalnie nie da. Nie mozna wiec u
                          progu zycia zakladać, ze to facet ma zarobić na kobietę i tego sie
                          trzymać :)
                          Z drugiej natomiast strony - hmmm naprawde podziwiam kobiety, które
                          do tego stopnia chcą mieć meza, czy partnera, ze nie przeszkazda im
                          na przykład, iz taki facet oczekuje od nich wsparcia finansowego,
                          zcy wrecz utrzymania. Mówię rzecz jasna o sytuacji, gdy gosc moze
                          pracować - jest zdrowy itepe.
                          Niestety, takie trutnie są! Mialam okazję pracowac z takim kolesiem,
                          ktory de facto nie robił prawie nic. Mnie to tito, etatu nie miał,
                          co napisal to jego, ale zal było patrzeć na jego żone zapeiprzajaca
                          na etacie, potem jeszcze na korkach z angola i godzinach w jakiejs
                          prywatnej szkole. Koleś bez oporów korzystał z kasy, sam nie
                          wykazując zadnej inicjatywy.
                          Teraz wcale nei pracuje, zona go utrzymuje, zenada.
                          • maria421 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 16.07.08, 11:02
                            kora3 napisała:


                            > No byc moze wlasnie tym, ze w wielu krajach wychowuje się w ten
                            > sposób dzieci - baba nie musi zarabiac, facet - musi :).

                            We WSZYSTKICH krajach na swiecie?

                            > No, ale komu niby nie zalezy ? No wlasnie kobietom przekonanym, ze
                            > to facet ma na nie zarabiać ... Bo skoro nie zależy to znaczy, ze
                            > skądeś indziej niz z pensji biezre na oplaty, ubrania, jedzenie,
                            > kosmetyki, przyjemnosci itede ...

                            Pasjonatom nie zalezy. Stefanowi na przyklad nie zalezy i juz kiedys o tym pisal.

                            >
                            > A to akurat bardzo proste - dodrukować pieniedzy:)
                            > Mario - w normalnych krajach, do których Polska dąży, bo jeszcze
                            > takowym nie jest także spzrątaczka, zcy sprzątacz zarabia mniej niż
                            > np. notariusz - no tak to jest ...

                            Jezeli wszyscy beda chcieli byc notariuszem, to notariusz bedzie zarabial bardzo
                            malo, a kto bedzie u notariusza sprzatal?

                            Sprzątaczka w dużym zachodnim,
                            > koncernie mzoe zarobić tyle, ile da jej własciciel tejże firmy ( w
                            > dużym uproszczeniu), a sprzątaczka w szkole - tyle ile pzrewidują
                            > przepisy na tym stanowisku.

                            Koncern tez placi wedlug taryfy.

                            • kora3 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 16.07.08, 14:22
                              maria421 napisała:
                              >
                              > We WSZYSTKICH krajach na swiecie?

                              no, śmiem przypuszczać, ze taki model obowiązywał kiedyś (dawno
                              temu) w przeważającej większosci krajów swiata, nie zgadzasz się z
                              tym?
                              Pewne stereotypy niełatwo wykorzenić, zresztą pewnie sama wiesz, bo
                              masz doświadczenie życiowe.
                              Weźmy na przykład towarzyskie relacje damsko-meskie:) Nadal w
                              wiekszosci kultur randkowa propozycja ze strony pani w kierunku pana
                              budzi zdziwienie, niesmak, czy wrecz oburzenie, natomiast propozycja
                              w odwrotnym kierunku - nie, nawet jeśli pan mierzy powiedzmy "za
                              wyskoko". Dlaczego tak jest? A no własnie dlatego, ze przez stulecia
                              było tak, ze to mężczyzna wychodził z inicjatywą jawną :) - kobieta
                              o ile tylko z niejawną :)
                              >
                              > Pasjonatom nie zalezy. Stefanowi na przyklad nie zalezy i juz
                              kiedys o tym pisa
                              > l.
                              >
                              Nie czytalam, to nie wiem, ale "nie zalezy" to pojęcie dosc
                              względne, przyznasz? bo chyba na tym, zeby ieć co jesc, w co się
                              ubrać, czym zapłacić rachunki to jednak zależy. NA bycie czystym
                              pasjonatem moze sobie pozwolic chyba tylko rentier, albo osoba
                              utrzymywana przez inną.

                              >
                              > Jezeli wszyscy beda chcieli byc notariuszem, to notariusz bedzie
                              zarabial bardz
                              > o
                              > malo, a kto bedzie u notariusza sprzatal?

                              rzecz w tym, że po pierwsze nie wszyscy chcą yć kimś tam z zawodu
                              oraz nie wszyscy mają mozliwosci takowe, czy to ze względów
                              intelektualnych, czy matetialnych, czy innych.
                              A jak wszyscy beda notariuszami to sami bedą sobie sprzątac w
                              domach, bo nie tzra bedzie kancelarii, kazdy sam soibie wyoisze w
                              domu co mu w temacie potzreba :)

                              >
                              > Koncern tez placi wedlug taryfy.

                              że co???
                              Koncern płaci wg jakiejś ZEWNĘTRZNIE ustanowionej taryfy??? no
                              chyba nie, placić moze wg jakiś "widełek" ale SWOICH:) o to mi
                              chodzi:) A swoje widełki ustala jakiś zarząd, czy szef i MOGĄ ONE
                              szybko ulegać np. zmianom na korzysć, bez koniecznosc zmian np. w
                              ustawach, czy uchwałach, nie?
                              >
                              • maria421 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 16.07.08, 15:09
                                kora3 napisała:

                                > maria421 napisała:
                                > >
                                > > We WSZYSTKICH krajach na swiecie?
                                >
                                > no, śmiem przypuszczać, ze taki model obowiązywał kiedyś (dawno
                                > temu) w przeważającej większosci krajów swiata, nie zgadzasz się z
                                > tym?

                                A moze ten model z czegos wynika? Zastanawialas sie nad tym?
                                Powiedz sama, Kora, widzisz sie jako hydrauliczka? A moze dekarka? Albo murarka?

                                Co do pasjonatow, sa ludzie ktorzy wola jesc chleb z dziemem a robic to, co jest
                                ich pasja.
                                >
                                > rzecz w tym, że po pierwsze nie wszyscy chcą yć kimś tam z zawodu
                                > oraz nie wszyscy mają mozliwosci takowe, czy to ze względów
                                > intelektualnych, czy matetialnych, czy innych.
                                > A jak wszyscy beda notariuszami to sami bedą sobie sprzątac w
                                > domach, bo nie tzra bedzie kancelarii, kazdy sam soibie wyoisze w
                                > domu co mu w temacie potzreba :)
                                > Koncern płaci wg jakiejś ZEWNĘTRZNIE ustanowionej taryfy??? no
                                > chyba nie, placić moze wg jakiś "widełek" ale SWOICH:) o to mi
                                > chodzi:) A swoje widełki ustala jakiś zarząd, czy szef i MOGĄ ONE
                                > szybko ulegać np. zmianom na korzysć, bez koniecznosc zmian np. w
                                > ustawach, czy uchwałach, nie?
                                > >
                                Nie, Kora, koncerny placa wedlug taryf zwiazkowych.
                                >
                                • kora3 Re: Praca kobiet ratuje rodziny przed nędzą... 16.07.08, 20:06
                                  maria421 napisała:

                                  >>
                                  > A moze ten model z czegos wynika? Zastanawialas sie nad tym?
                                  > Powiedz sama, Kora, widzisz sie jako hydrauliczka? A moze dekarka?
                                  Albo murarka
                                  > ?

                                  Wioesz, siebie nie widzę, bo nie mamtakich uzdolnień, ale znam
                                  rzynajmniej kilka babek, kóre całkiem nieźle umieją murować, malować
                                  ściany itepe. Nie uczyunily z tego zawodu, ale ... a powiedz ty się
                                  widzisz jako np. zaawodowy zołnierz, albo celniczka? A mnóestow jet
                                  w tych służbacvh kobiet ...Sporo facetó np. po Akademii Muzycznej
                                  czy polonistyce TEŻ nie widz ę jako hydraulików, po prostu się na
                                  tym nuie znają :)

                                  >
                                  > Co do pasjonatow, sa ludzie ktorzy wola jesc chleb z dziemem a
                                  robic to, co jes
                                  > t
                                  > ich pasja.

                                  Mozliwe, ja uwazam, ze trzeba jednask spróbowasc zarobnić ta pasją
                                  na chleb z brie :)

                                  > >

                                  > > >
                                  > Nie, Kora, koncerny placa wedlug taryf zwiazkowych.

                                  No to firma mniejsza, bez związków:) placi uznaniowo, czy nie?
                                  > >
          • kora3 no jasne :) 15.07.08, 23:42
            karafka_do_wina napisała:

            > tu nie ma zadnej sprzecznosci. wyksztalcenie nie przeklada sie na
            zarobki.
            >
            W kazdym razie niekoniecznie liniowo :)
            Wystarczy zresztą sprawdzić ile zarabia pracownik naukowy uczelni i
            porównac z kolesiem, którym np. jest właścicielem firmy budowlanej
            (wyksztalcenie dowolne przecież) .
            Co natomiast do ksztalcenia sie kobiet - zasada jet bardzo prosta -
            kobiety nadal na rynku pracy sa dyskryminowane (acz juz mniej niz
            np. 10 lat temu) zarobkowo, stąd calkiem rozsądnie, zdobywaja wyższe
            kwalifikacje niz meżczyźni, by być dla nich konkkurencyjne, bo z
            tymi samym kwalifikacjami szanse mają mniejsze.


            > nie jest absurdem. jesli ktos wie od zawsze, ze bedzie musial
            zarabial wybierze
            > kierunek, po ktorym mozna miec dobrze platna prace. jesli ktos
            nie nastawia si
            > e
            > na zarabianie to wybierze studiowanie etnografii dla przyjemnosci,
            zamiast np.
            > jezykow obcych.

            Też prawda, aczkolwiek tu sprawa jest bardziej złożona. Ciagle
            jeszzce obowiazuje pewien stereotyop, że kobiety "nie mają głowy"
            hehe do kierunków technicznych. Stąd niektóre kobiety nie maja po
            prostu zwyczajnie odwagi na wybór takiego zawodu. Jeszcze wcale nie
            tak dawno kobieta-inżynier (po takim typowo technicznym kierunkyu a
            nie np. po zarządzaniu na polibudzie) to było dla niektórych
            pracodawców nieco podejrzane zjawisko :) wiem cosik o tym:)
            Druga sprawa- jest czasem tak jak piszesz - są jeszcze domy, gdzie
            wychowuje się dziewczynki w przeswiadczeniu, ze praca jest dla
            facetów. :) jednoczesnie wyksztalcenie kobiety jest rodzajem jej
            posagu wcale nie od dziś, choć kiedys z załozenia nie miało służyć
            podejmowaniu zarobkowego zajęcia. Obecnie wszelako sporo się
            zmieniło z tego co obserwuję. Modzi mezczyźni, tacy w wieku obecnie
            zakładajacych riodziny ludzi chcą zarabiaćm, ale jednoczesnie
            oczekują od partnerki, ze bedzie w znacznym stopniu partycypowala w
            kosztach wspólnego życia, dotyczy to także ludzi naprawde niexle
            zarabiających. Kto nie wierzy - niech poczyta sobie choćby FK, tam
            roi się od dylematów i zapytań o finanse w zwiażkach.
            Dodam, ze nie chodzi o facetów - utrzymanków, czy facetów-
            trutniów :), czyli takich, którzy z założenia chcą, by kobeita ich
            utrzymywala i zarabiala na dom, a oni przecież już swoje zrobili bo
            sa (choć i takie idywidua są:), ale o mezczyzn chcących pracowac,
            jednak oczekujacych od kobiety, ze bedzie miała swoją kasę.
            >
            >
            > dawno temu (ze 100 lat temu) zawod nauczyciela byl powazany i
            znacznie lepiej
            > platny. wykonywali go najczesciej mezczyzni.

            Dokadnie :)


            > wiekszosc inzynierow poszukalaby zaraz pracy w bankach,
            marketingu, itp. nie
            > wierzysz? :-)
            >
            ja wierzę, chociażby dlatego, ze w czasach kiedy ja skończylam
            studia techniczne, inzynierow było od cholery a jednoczesnie
            upadaly firmy typowo produkcyjne zatrudniające tyakowych, duże
            pańśtwowe zaklady pracy w tym sektorze ( i nie tylkio w tym)
            przechodzily transformacje i prywatyzację i zawód inzyniera nie byl
            znów taki intratny. Sporo wiec ludzi dorabialo kolejne studia
            podyplomowe np. z zakresu markietingu i szukało pracy jako
            handlowiec przykladowo, bo wtedy to było dośc oplacalne. Teraz bywa
            wrecz odwrotnie. Jak zmieniaja się proporcje damsko-meskie w
            zawodach łatwo zobaczyć chociażby po aptekazrach. Kiedyś na farmację
            było mało chętnych, szedl tam w sumie ten, kto nie zdal na lekarski,
            albo stomę i szły glownie panny. Teraz, kiedy aptekarze zarabiają
            całkiem dobrze coraz wiecej panów widać za aptecznymi ladami :) a i
            kierunek jest oblegany, nie ida tam wcale "spady" z lekarskiego.
    • gumpel Re: urlop tacierzyński 13.07.08, 19:36
      Szweckie feministki mają lepszy pomysł. Każdy mężczyzna w wieku mniej więcej
      (dokładnie nie pamiętam) 20 - 35 lat MUSI PRZYMUSOWO udać się na 2 letni urlop.
      W ten sposób przestanie być dla pracodawcy atrakcyjniejszy niż kobieta.


      Moje zdanie: czym więcej radosnych interwencji państwa w prawo pracy tym więcej
      europejskich fabryk w Azji.

      G.
      • diabollo Re: urlop tacierzyński 13.07.08, 19:52
        gumpel napisał:

        > Szweckie feministki mają lepszy pomysł. Każdy mężczyzna w wieku mniej więcej
        > (dokładnie nie pamiętam) 20 - 35 lat MUSI PRZYMUSOWO udać się na 2 letni urlop.
        > W ten sposób przestanie być dla pracodawcy atrakcyjniejszy niż kobieta.
        >
        >
        > Moje zdanie: czym więcej radosnych interwencji państwa w prawo pracy tym więcej
        > europejskich fabryk w Azji.
        >
        > G.

        Myślisz, że większy udział kobiet w gospodarce spowoduje, że gorspodarka stanie
        się mniej konkurencyjna w stosunku do gospodarek azjatyckich?

        Kłaniam się nisko.
    • nauma Re: urlop tacierzyński 14.07.08, 12:38
      Nie tylko chętnie skorzystałbym, ale... sam de facto skorzystałem. W okresie
      ponad półrocznym zrezygnowałem z pracy podczas rozkręcania własnego biznesu
      przez Lubą; aczkolwiek jej pomagałem, to jednak ja przejąłem w głównej mierze
      obowiązki w stosunku do córki :)
      • karafka_do_wina Re: urlop tacierzyński 15.07.08, 10:59

        ale tu chyba byl urlop wychowawczy bezplatny?
        • nauma Re: urlop tacierzyński 16.07.08, 10:06
          Tu w ogóle nie było urlopu - po prostu zrezygnowałem na jakiś czas z pracy :)
          • karafka_do_wina Re: urlop tacierzyński 18.07.08, 17:12

            he he :)
            tym bardziej mysle, ze byloby ci milo, gdybys mogl wykorzystac
            platny urlop na ten cel.
    • jurek_s już sama nazwa jest głupia... 16.07.08, 07:21
      Jeśli już, to, zgodnie z zasadami słowotwórstwa, taki urlop powinien się nazywać
      urlopem pacierzyńskim.
      • maria421 Re: już sama nazwa jest głupia... 16.07.08, 12:00
        Oczywscie ze nazwa jest glupia. Urlop macierzynski jest dla kobiety ze wzgledu
        na jej stan fizyczny przed porodem i po porodzie i dla noworodka ktory ma swoj
        wlasny tryb spania i ssania.

        Potem jest urlop wychowawczy.
        • jurek_s Re: już sama nazwa jest głupia... 16.07.08, 18:35
          maria421 napisała:

          > Oczywscie ze nazwa jest glupia. Urlop macierzynski jest dla kobiety ze wzgledu
          > na jej stan fizyczny przed porodem i po porodzie i dla noworodka ktory ma swoj
          > wlasny tryb spania i ssania.
          >
          > Potem jest urlop wychowawczy.

          To po pierwsze. A po drugie: przymiotnik - "macierzyński" jest wyrazem pochodnym
          od rzeczownika "macierz", który z kolei jest spolszczonym, łacińskim słowem
          "mater" (matka). Analogicznie -
          od "pater" (ojciec) pochodzi spolszczenie "pacierz" (w znaczeniu modlitwa: od
          "pater noster") i od tego wyrazu można by dopiero tworzyć wyraz "pacierzyński".
          Można by... Tylko po co?

          A "tacierzyński" to idiotyczny nowotwór językowy, stworzony przez niedouka, bez
          oglądania się na zasady słowotwórstwa.
          • isma Re: już sama nazwa jest głupia... 16.07.08, 18:49
            jurek_s napisał:

            A po drugie: przymiotnik - "macierzyński" jest wyrazem pochodny
            > m
            > od rzeczownika "macierz", który z kolei jest spolszczonym,
            łacińskim słowem
            > "mater" (matka).

            Noooo, tu bym dyskutowala. Obawiam sie, ze wplywu laciny na jezyk
            rosyjski, bialoruski czy ukrainski sie udowodnic tak prosto nie da,
            a tam tez to slowo brzmi nader podobnie. Na moje niewprawne oko to
            raczej jakis praindoeuropejski rupiec jest.

            > A "tacierzyński" to idiotyczny nowotwór językowy, stworzony przez
            niedouka, bez
            > oglądania się na zasady słowotwórstwa.

            A, to fakt.
            • a000000 Re: już sama nazwa jest głupia... 16.07.08, 19:24
              Ismo, ja zakładam a'priori, że w sprawach językowych niedoścignionym mistrzem
              jest Luzio i jeśli coś twierdzi, to nie tracę nawet czasu na protesty.

              Boże!!! paraindoeuropejski rupieć!!! cuś pięknego.
              • isma Re: już sama nazwa jest głupia... 16.07.08, 19:52
                A, to ja z przyjemnoscia sie dam pouczyc, zwlaszcza ze moja wiedza
                jezykoznawcza jest juz dosyc starej daty. No, moze nie tak, jak
                niektore praindoeuropejskie rupiecie, ale jednak ;-))).

                PS. A, co tam, zaszalejmy, Lynksie - matka to "móðir" byloby po
                islandzku. No, wiec u tych lacina nie miala chyba nic do dodania ;-
                ))).
                • lynx.rufus Re: już sama nazwa jest głupia... 18.07.08, 18:19
                  isma napisała:

                  > A, to ja z przyjemnoscia sie dam pouczyc, zwlaszcza ze moja wiedza
                  > jezykoznawcza jest juz dosyc starej daty. No, moze nie tak, jak
                  > niektore praindoeuropejskie rupiecie, ale jednak ;-))).
                  >
                  > PS. A, co tam, zaszalejmy, Lynksie - matka to "móðir" byloby po
                  > islandzku. No, wiec u tych lacina nie miala chyba nic do dodania ;-
                  > ))).

                  Racja! Choć z drugiej strony w filmie "Seksmisja" występowało hasło
                  uruchamiające windę na powierzchnię złożone z co najmniej jednego łacińskiego
                  słowa. Więc pewnie i drugie też takie było. Dla niepamiętających: to drugie
                  słowo to "mać".

                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                  • isma Re: już sama nazwa jest głupia... 18.07.08, 18:23
                    Etymologia ludowa piekna sprawa ;-))).

                    Ale, ale. Czy juz mozna wirtualnie jakiegos tfu, tfu, zgin,
                    przepadnij, Nabuchodonozora (w akompaniamencie Nabucco)?
                    • lynx.rufus Re: już sama nazwa jest głupia... 18.07.08, 18:34
                      isma napisała:

                      > Etymologia ludowa piekna sprawa ;-))).

                      Bruckner wprawdzie zawodzi, ale tu pisze jasno: indyjski pień: matar-. W wiki
                      coś takiego:
                      praind.: *meh₂ter-
                      Arm. mayr, Alb. ama, Lith. motina, Latv. māte, Old Prussian mūti, Gaulish mātir,
                      Irish máthir/máthair, Kashmiri mā.j, Lat. māter, Oscan maatreís, Umbrian matrer,
                      Gk. μήτηρ (mētēr)), Russ. мать (mat'), Skr. mātṛ, Av. mātar, Toch. mācar/mācer,
                      Gm. muoter/Mutter, Eng. mōdor/mother, Welsh modryb, Kamviri motr, ON. móðir,
                      Persian /mādar, Phrygian mater, Ossetian mad/madæ, Polish matka, OCS. мати (mati)

                      > Ale, ale. Czy juz mozna wirtualnie jakiegos tfu, tfu, zgin,
                      > przepadnij, Nabuchodonozora (w akompaniamencie Nabucco)?

                      Certo! :)

                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                      • isma Finca La Mira 18.07.08, 20:12
                        A, no to doskonale. Sasiad przyniosl tempranillo (niestety, tylko
                        trzy cwiartki, zaden Nabuchodonozor ;-(((), ktore moge wykorzystac
                        wylacznie do wypicia, bo czytac w tym jezyku, w ktorym na nim pisza,
                        to ja nie bardzo ;-))).
                        • lynx.rufus Re: Finca La Mira 18.07.08, 20:59
                          isma napisała:

                          > A, no to doskonale. Sasiad przyniosl tempranillo (niestety, tylko
                          > trzy cwiartki, zaden Nabuchodonozor ;-(((), ktore moge wykorzystac
                          > wylacznie do wypicia, bo czytac w tym jezyku, w ktorym na nim pisza,
                          > to ja nie bardzo ;-))).

                          No, fiński to bardzo trudny język i do niczego nie podobny... Choć znowu napoje
                          mają wysoko procentowe, więc dobrze że nie żaden król babiloński! A trzy
                          ćwiartki to się akurat dobrze dzieli (na trzy).

                          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                          • isma Re: Finca La Mira 18.07.08, 22:32
                            ;-)))))))))))).

                            No to wez, otworz.
          • nauma Re: już sama nazwa jest głupia... 21.07.08, 13:51
            Jurku, nie zgodzę się z Tobą. Język jest żywy, wciąż ewoluuje i "pacieżyństwo"
            byłoby zatrzymywanie tego procesu na siłę. Równie dobrze można byłoby nawoływać
            do tego, aby słowo "tata" zastąpić ponownie słowem "papa" i ew. przeprowadzić
            śledztwo, skąd wziął się ojciec :) "Tacierzyński" powstał nie wbrew
            słowotwórstwu czy złośliwie, lecz intuicyjnie jako analogia do
            "macierzyńskiego". Nowo powstałe słowo niesie ze sobą milsze skojarzenia, niż
            napuszone pacierzyństwo...
            Żeby było zabawniej z formalnego punktu widzenia dyskusja w tym aspekcie sprawy
            jest akademicka. Bo ani tacie ani pacie nie figuruje w słowniku języka polskiego :)
        • karafka_do_wina Re: już sama nazwa jest głupia... 18.07.08, 17:15
          maria421 napisała:

          > Oczywscie ze nazwa jest glupia. Urlop macierzynski jest dla
          kobiety ze wzgledu
          > na jej stan fizyczny przed porodem i po porodzie i dla noworodka
          ktory ma swoj
          > wlasny tryb spania i ssania.

          no chyba niezupelnie, bo dlugosc urlopow macierzynskich zmienia sie
          w czasie i przestrzeni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka