bonks
06.08.08, 01:10
Dlaczego jest takie przewrotne? Dlaczego wciąż daje mi kopa? Byłam w zwiazku
małżeńskim 7 lat. Zdążyłam się wyszalec, skończyć studia, znależć mieszkanie..
Po 5 latach urodziła nam się córka (nazwijmy to wpadką bo ja jeszcze nie
chciałam miec dzieci, choć zbliżałam sie do 30stki) Na poczatku bylo ok, przez
jakies 4 miesiące.. potem zaczęły go przytłaczac obowiązki typu "zajmij się
nią przez godzinę"... Nie rozumiał, że bedąc przez cały dzień z dzieckiem moge
czuć się zmęczona. Z pracy wracał coraz później i później... W końcu po dwóch
latach próśb i rozmów wniosłam pozew o rozwód. Zajęło nam to 20
minut...dosłownie - bylismy w sądzie 20 minut... Nie przeszłabym przez to tak
spokojnie bez człowieka (nazwijmy go X), który kilka miesięcy wcześniej
zakochał się we mnie. Dodam, że wtedy bez wzajemności... Byłam przecież w
związku. Przez cały ten czas wspierał mnie jak nikt nigdy przedtem, był ze
mna, nie odstępował na krok. Znałam go już wcześniej..zawsze był lekkoduchem,
więc długo trwało zanim zaczęłam mu ufać. Kiedy dostałam rozwód on mi sie
oświadczył, chciał mieć ze mna dzieci, moją córkę uwielbiał, spędzał z nią
więcej czasu niż jej ojciec... Byłam w 7 niebie, musielismy jednak ukrywac
naszą milość. Obecny eks zagroził, że odbierze mi córke.. Byłam silna,
przynajmniej próbowałam, miałam przeciez swojego X. Spotykalismy się
ukradkiem, po kryjomu... I kiedy eks sie wyprowadzil, u X spadła temperatura
uczuć do mnie..unikał kontaktu, zmienił nr telefonu, kiedy zachodziłam do
niego było ok, przutulił, pocałował, pobawił z dzieckiem...ale już mnie nie
odwiedzał... Tak jest do dzis... Dlaczego zawsze keidy zaczynam ufać mężczźnie
on ucieka ode mnie...?? Silna jestem tylko z pozoru, w środku siedzi mała
istota, szukająca swojego obrońcy... Czy ktos mi pomoże zrozumieć facetów???