31.08.08, 12:17
Iść do kina, czy nie iść - oto jest pytanie. Wśród krytyków i widzów są tak
skrajnie podzielone zdania, że naprawdę mam mały dylemacik. Zaznaczam, że nie
lubię Abby, nie lubię musicali, lubię Streep i chyba mam ochotę na coś
poprawiającego nastrój, bo z tym ostatnio jakoś u mnie kiepsko. Z drugiej
strony ktoś na forum Kino porównał film do kina Bolywood i to mnie nieco
odstręcza. Trochę szkoda mi kasy i przede wszystkim czasu na coś, co mi się
kompletnie nie spodoba.
Widzieliście? Polecacie, czy lepiej szerokim łukiem?
Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • mamarcela Re: Mamma mia 31.08.08, 13:51
      Dario droga, czyżbyś chciała obarczyć nas odpowiedzialnością za zmarnowane
      pieniądze i czas w przypadku gdyby Ci sie film nie spodobał?
      W swoim poście zawarłaś wszystkie za i przeciw Twojej wizycie w kinie na "Mamma
      mia" - reszta to już tylko kwestia indywidualnych upodobań. Ja kocham ten film,
      ale zdaje sobie sprawę, że ktoś szukający w kinie, czego innego niż ja, może być
      głęboko rozczarowany. To jest rodzaj kina, który się albo kupuje en bloc, albo
      odrzuca również w całości. IMO trzeciego wyjścia nie ma!
      • nienietoperz Re: Mamma mia 31.08.08, 20:24
        Wokół Mammii przetoczyła się w UK głośna dyskusja sprowokowana
        supernegatywną i ociekającą żółcią recenzją w Guardianie. Naród i
        tak do kina poszedł masowo, moje koleżanki z pracy zachwycały się
        aklamacyjnie, a inni zastanawiali się, dlaczego nie ma tradycji
        męskich wypraw do kina (nawet jak się idzie na Rambo, to raczej
        zaciaga się Bogu ducha winną drugą połówkę).
        Sam, mimo wszystko, się nie wybieram.

        Wasz
        NN
        • mamarcela Re: Mamma mia 31.08.08, 20:50
          Bo, Drogi Nienietoperzu, "Mamma" jest filmem do odbioru sensualnego, a nie
          intelektualnego.
          Mam na takie zjawiska od lat osobistą teorię porównującą produkty kultury (żeby
          nie używać sformułowania dzieła sztuki) do kulinariów - większość z nich można
          porównać dajmy na to do pizzy i dyskutować, czy lepsza jest pepperoni, hawajska
          czy quattro fromagi, czy do ciasta powinno się dodawać oregano, a może, a może
          tamto,
          są natomiast takie produkty kultury (tu np. "Mamma mia"), które są jak pistacje,
          albo szpinak - albo się lubi, albo nie i dlatego ja w te supernegatywne i
          ociekające żółcią recenzje po prostu nie wierzę - jak ktoś nie lubi szpinaku to
          niech się przyzna, ze nie lubi , a nie wymyśla teorie, dlaczego mu moja
          przepyszna tarta nie smakowała :)

          O rany, jaka jestem głodna! I w dodatku na diecie!
          • nienietoperz Re: Mamma mia 31.08.08, 21:28
            Tak a propos Poważnych Rozważań Intelektualno-CKrytycznych anegdotka.

            Na niedawnej końferencji w godzinach poważnie wieczornych zacząłem
            niespodziewanie prowadzić głęboką dyskusję typu PRI-CK ze świeżo
            poznanym Francuzem imieniem Maxime. Omawialiśmy przeróżne aspekty
            muzyki popularnej tak od lat 70tych, kina popularnego i
            niepopularnego od lat 20tych. Zdawało mi się, że rozmowa bardzo się
            kleiła, dochodziliśmy do ciekawych wniosków, zapamiętałem też parę
            nowych nazw i nazwisk do sprawdzenia. Następnego dnia rano swojego
            Francuza nie ujrzałem, spotkałem za to jego współlokatora
            hotelowego, dobrze znanego mi Mikaela. Na pytanie o Maxime'a
            dowiedziałem się, że tamten śpi, boli go głowa i ogólnie odcierpia
            alkohol wypity poprzedniej nocy. Na moją delkatną uwagę, że przecież
            toczyliśmy głębokie i poważne dyskusje, a więc nie mógł byc w tak
            słabej formie, Mikael uśmiechnął się od ucha do ucha i powiedział:
            gwarantuję, że Maxime nie pamięta z póżnego wieczoru żadnych
            szczegółów. Jako, że był to już ostatni dzień końferencji nie wiem
            nawet, czy mój interlokutor kojarzy w jakikolwiek sposób, że to ze
            mną PRI_CKa prowadził.

            Z ukłonami,
            NN
    • beatanu Re: Mamma mia 31.08.08, 14:30
      Jeżeli nie lubisz Abby, to zostań w domu i obejrzyj sobie jeszcze
      raz "Godziny" czy jakieś inne "Faling in love" z panią Streep.

      Ja bardzo lubię Abbę i na kinową wersję musikalu wybieram się, ale
      czekam aż przewalą się tłumy, film obejrzało już, piejąc głównie z
      zachwytu, ponad milion Szwedów, w pewnym sensie mają powód do
      narodowej dumy:)
      • daria13 Re: Mamma mia 02.09.08, 13:27
        To chyba jednak pójdę;). Brak miłości do Abby może tak bardzo nie zaszkodzi.
        Dzięki za informacje.
        Może ktoś jeszcze widział? Dalsze komentarze mile widziane.
        P:)
    • kubissimo Re: Mamma mia 02.09.08, 15:47
      heh, sama zebralas wszystkie pros & cons i teraz musisz sama zdecydowac, czy
      bardziej nie lubisz ABBY i musicali (wedlug mnie to zbrodnia podwojna, ale de
      gustibus non autobus), czy jednak bardziej lubisz Meryl Streep, ktora jest
      lokomotywa ciagnaca ten film. I to swietna lokomotywa :)

      moje glowne zarzuty:
      - film zrobiono wedlug wykladni inż. Mamonia, ze lubimy piosenki, ktore znamy,
      wiec material muzyczny jest traktowany na kolanach, a ewentualne zmiany wynikaja
      wylacznie z ograniczen wokalnych "wykonawcow". A czasami az by sie to prosilo o
      jakas nowa, wrecz bluzniercza aranzacje.
      - efekt koncowy niebezpiecznie blisko programu "Dlaczego oni śpiewaja?". Tak to
      jest, jak angazujemy gwiazdy, ktore co najwyzej podspiewuja. Niektorzy krytycy
      chwala Streep. Ale chyba tylko ze wzgledu na ladunek emocjonalny wlozony w
      spiewanie, bo troche nie chce mi sie wierzyc, ze ktos chcialby miec jej plyte ;)
      - sama historia prosciutka jak zupka wiezienna. wyjatkowo odkrywcze moraly
      brzmia: "mam 50 lat i moge byc szczesliwa" oraz "coreczko, najpierw poznaj
      zycie, jeszcze zdazysz sie zestarzec". Na tym tle chociazby CHICAGO to kopalnia
      znaczen i w ogole dzielo wiekopomne. Ze o KABARECIE, czy TOMMYm nie wspomne ;)

      po napisaniu powyszego moge z czystym sumieniem dodac, ze bawilem sie cudownie,
      film dal mi niesamowitego kopa energetycznego, wyszedlem z wielkim bananem na
      twarzy i... pewnie pojde jeszcze raz z moja matrix, ktora w poniedzialek idzie
      pod noz i potrzeba jej dobrej energii.

      a majac w pamieci niedawne, postdemarczykowe rozmowy o dzieciach mysle, ze
      bardzo spodobalaby Ci sie scena, w ktorej Streep przygotowuje corke do slubu. To
      chyba jedyny moment, kiedy film wystaje ponad poziom slonecznej rozrywki i
      autentycznie wzrusza. Niby jedna scena, ale warta biletu :)
      • monikate Re: Mamma mia 02.09.08, 22:26
        No widzisz, Kubu? Taki intelektualista, a jednak, a jednak! :)
        Wymieniona przez Ciebie scena kojarzy mi się z inną. Z filmu (też
        musicalu) "Skrzypek na dachu", kiedy najstarsza córka wychodzi za
        mąż i mamy piękny tekst "Gdzie ta malutka dziewczynka..." (w polskim
        tłumaczeniu).
        Byłam na "Mamma mia", płakałam jak bóbr (widział ktoś płaczącego
        bobra?). I też bawiłam sie cudownie. I idę drugi raz. Pewnikiem z
        córką, która naczytawszy się krytycznych opinii nie poszła na film w
        UK, a teraz, zarażona moim entuzjazmem... etc.
        Ale ja lubię musicale, lubię piosenki Abbby. Uwielbiam Meryl Streep.
        No i lubie bollywoodzkie filmy.
        • monikate Poza tym 02.09.08, 22:32
          ...dla uzupełnienia linkuję dyskusję z forum Kino. Co poniektórzy
          zaczęli juz pyszczeć zupełnie nie na temat, ale parę osób fajnie
          pisze o filmie. B. podoba mi się opiania Dziewczyny szamana.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15&w=84001807
        • kubissimo Re: Mamma mia 02.09.08, 22:37
          "Taki intelektualista"

          yyyy, boze zachowaj! :)
          • monikate Re: Mamma mia 02.09.08, 22:50
            No, ale Ty tak mądrze piszesz :)
            A "słoneczna rozrywka" jest bardzo, ale to bardzo potrzebna.
            • monikate P.S. 02.09.08, 22:53
              "Kabaret" to jest cudo i arcydzieło. Pełne istotnych znaczeń, jak
              piszesz. Ale "Chicago" wg mnie jest takie zimne i akademickie.
              • kubissimo Re: P.S. 02.09.08, 23:06
                zimne? akademickie?
                bluznisz, kobieto ;)
                • monikate Re: P.S. 02.09.08, 23:12
                  A tak! A tam dopiero (w "Chicago" znaczy) historia jest dęta.
                  Dobra, jak będzie okazja, obejrzę drugi raz, bo może sie nie
                  poznałam. Ale czemu, kiedy byłam na "Chicago" w kinie nie zachwycało
                  mnie ono, choć powinno? Raczej myślałam, kiedy to się skończy, bom
                  już głodna, i takie tam. Na "Kabarecie" czy omawianej "Mammy mia"
                  takie uczcia mnie nie nawiedzały. Chciałam, by trwalo to i trwało
                  bez końca.
                  • kubissimo Re: P.S. 02.09.08, 23:24
                    oesu, po prostu na kabaret i mammę mię poszlas najedzona :P

                    a chicago niby ma prosta historyjke, ale udalo sie w tym upchnac m.in. jadowita
                    stayre na amerykanski system "sprawiedliwosci", wysmiac prase, ktora jedna reka
                    potepia, a druga lansuje przestepcow, a do tego daje soba totalnie manipulowac,
                    oraz dokopac showbizowi samemu w sobie, co to polyka, wydala i znowu polyka. To
                    juz nawet nie jest waz, ktory zjada swoj ogon, tylko waz, ktory wciaga swoj
                    odchody ;)
                    • mamarcela Re: P.S. 03.09.08, 09:12
                      Zgadzając się merytorycznie z "takim intelektualistą" znanym Kubu, co do satyr
                      jadowitych i innych Uroborosów, oświadczam, co następuje - mnie również
                      "Chicago" w ogóle nie ruszyło i pozostawiło zimną jak sorbet. Odebrałam ten
                      film intelektualnie i estetycznie natomiast sensualnie i sensorycznie ni... no
                      nie będę się wyrażać.

                      Tak żeście mnie tymi Kabaretami, All that jazzami i innymi Hairami
                      rozwspominali, że przypomniał mi się jeszcze jeden sensualnie odbierany przeze
                      mnie we wczesnej młodości film muzyczny a mianowicie "Sgt Pepper's Lonely Hearts
                      Club Band" z Bee Geesami i Peterem Framptonem. To dopiero była jazda i guilty
                      pleasure, albowiem czysta radość płynąca ku mnie z tego filmu w przaśnej
                      szarzyźnie późnego PRLu nijak nie korespondowała z moim ówczesnym ymydżem
                      przeestetyzowanej intelektualistki. Widział ktoś to może w warunkach "normalnych"?
                      Chyba muszę sobie zaserwować powtórkę z dziecięctwa :)
                      • daria13 Re: P.S. 03.09.08, 10:04
                        Ale numer! Ostatnio okropnie się rozczuliłam słuchając piosenki z Sierżanta
                        Peppera Bee Geesów. Znaczy to była już jakaś kolejna przeróbka, ale ze
                        zdziwieniem stwierdziłam, że znam jeszcze słowa na pamięć i że wspomnienia tego
                        filmu są we mnie wciąż żywe. Baaaardzo byłam nim wtedy zachwycona. Jestem
                        ogromnie ciekawa, jak odebrałabym go teraz. Chyba dobrze, bo przypomniałby te
                        stare, dobre czasy wczesnej młodości i wczesnych zachwytów.
                        Gdyby ktoś dysponował tym filmem, byłabym dozgonnie.
                        P:)
                        • mamarcela Re: P.S. 03.09.08, 10:21
                          daria13 napisała:

                          > Ale numer! Ostatnio okropnie się rozczuliłam słuchając piosenki z Sierżanta
                          > Peppera Bee Geesów. Znaczy to była już jakaś kolejna przeróbka, ale ze
                          > zdziwieniem stwierdziłam, że znam jeszcze słowa na pamięć i że wspomnienia tego
                          > filmu są we mnie wciąż żywe. Baaaardzo byłam nim wtedy zachwycona. Jestem
                          > ogromnie ciekawa, jak odebrałabym go teraz. Chyba dobrze, bo przypomniałby te
                          > stare, dobre czasy wczesnej młodości i wczesnych zachwytów.
                          > Gdyby ktoś dysponował tym filmem, byłabym dozgonnie.


                          No i masz odpowiedź na swoje pytanie :) Wyłącz snobizm albo włącz snobizm
                          wyższego stopnia i leć kurcgalopkiem na Mammę!

                          Jeśli się przeprosiłaś z divixami to chyba będę miała Sierżanta niebawem.
                          • daria13 Re:Bee Gees 03.09.08, 12:50
                            Odkąd nabyłam drogą kupna najtańsze DVD marki Manta, przeprosiłam się z
                            divixami na dobre. Uśmiecham się zatem szeroko i szczerze:) Ale fajna podróż
                            się szykuje w zamierzchłą przeszłość miłości do Barry'ego:)
                            P:)
                • nienietoperz Re: P.S. 03.09.08, 10:42
                  Czyżbyś Kubu wymienił jednym oddechem `Kabaret' i `Chicago'?
                  Hmmm. Jak rozumiem doceniasz też `Czas Apokalipsy' i `Rambo:Pierwsza
                  Krew'.

                  Z ukłonami,
                  NN
                  • daria13 Re: P.S. 03.09.08, 16:04
                    Kabaret - bardzo, bardzo - jednak rzeczywiście niektóre musicale są dobre (ale
                    tylko niektóre), natomiast Chicago ani trochę, kompletnie nic i jeszcze
                    Zellweger, która żeby nie wiem jak się starała, nijak mnie nie przekonuje, albo
                    może zwyczajnie denerwuje mnie jej mimika. Chyba nigdy nie zrozumiem zachwytów
                    nad Chicago, ale żeby aż porównywać do Rambo;)
                    P:)
                    • monikate Re: P.S. 04.09.08, 20:36
                      Tak przy okazji wspomnę, że wypatrywałam, czy cudnościowy Colin
                      Firth nie będzie aby i tutaj w mokrej koszuli. I był, Miśku, był! Po
                      roli w "Dumie i uprzedzeniu" takowa scena to chyba jego talizman :)
                  • kubissimo Re: P.S. 06.09.08, 12:24
                    tak, wymienilem.
                    ale jezeli wedlug Ciebie fragment:
                    "Na tym tle chociazby CHICAGO to kopalnia znaczen i w ogole dzielo wiekopomne.
                    Ze o KABARECIE, czy TOMMYm nie wspomne"
                    oznacza, ze stawiam miedzy nimi znak rownowsci to gratuluje umiejetnosci
                    nadinterpretacyjnych
                    • nienietoperz Re: P.S. 06.09.08, 21:05
                      Punkt dla Ciebie, ogólnie nie należało traktować moich żali zbyt poważnie.

                      Po prostu o ile Chicago zdaje mi się filmem przyzwoitym (podobnie jak w swej
                      kategorii pierwszy Rambo), to `Kabaret' jest jednym z filmów wszechczasów.

                      Z ukłonami,
                      NN
                      • kubissimo Re: P.S. 07.09.08, 01:11
                        ok, wycofuje obruszenie ;)
      • beatanu Re: Mamma mia 20.10.08, 12:06
        kubissimo napisał:
        > moje glowne zarzuty:
        > - film zrobiono wedlug wykladni inż. Mamonia, ze lubimy piosenki,
        > ktore znamy, wiec material muzyczny jest traktowany na kolanach,

        Eee, a ja mam zupełnie odmienne zdanie. Nic na kolanach, totalne
        przymrużenie oka i może dlatego właśnie z tych piosenek lekkich
        łatwych i przyjemnych wychodzi czasami drugie dno, jak na przykład
        w "Does your mother know" w scenie pt. dojrzałe, bogate turystki w
        poszukiwaniu przygód erotycznych z młodymi i biednymi tubylcami.
        Albo na odwrót ;)

        A "The winner takes it all" w wykonaniu Streep, toż to perełka. I
        szalenie odległa od oryginału.

        Film podobał mi się bardziej, niż myślałam, że to możliwe. Wyszłam z
        kina obśmiana i spłakana, no co ja zrobię, że ta muzyka w połączeniu
        z kiczowatym pięknem porusza we mnie czułe struny? Może między
        innymi dlatego, że jestem już na tyle posunięta w latach, żeby
        zrozumieć, jak bardzo słodko-gorzko może smakować upływ czasu, może
        dlatego, że starsza córka całkiem niedawno wyprowadziła się z domu...

        Bardzo podobały mi się akcenty szwedzkie, między innymi - migający
        wsród statystów Björn Ulvaeus i Benny Andersson.

        Jakiś miesiąc temu słuchałam w radiu archiwalnego wywiadu w
        członkami, wtedy jeszcze isniejącej, Abby. Był rok 1977, chyba i
        cała czwórka zastanawiała się, czy ich przeboje nie zostaną
        zapomniane, jak większość muzyki pop. Nie pamiętam, który z panów
        (chyba Benny) zaczął wtedy snuć marzenia o stworzeniu muzyki mniej
        ulotnej, jakiegoś musicalu, opery, albo czegoś w tym rodzaju. Gdyby
        wtedy wiedział...


        :-)))
        • kubissimo Re: Mamma mia 26.11.08, 00:18
          totez stworzyli dwa glosne spektkale muzyczne:
          Chess (znany globalnie)
          Kristina från Duvemåla (znany lokalnie, ale ponoc Szwedzi od lat chodza na to
          stadami i wyplakuja hektolitry lez)

          zreszta pewnie o tym wiesz :)

          > Eee, a ja mam zupełnie odmienne zdanie. Nic na kolanach, totalne
          > przymrużenie oka i może dlatego właśnie z tych piosenek lekkich
          > łatwych i przyjemnych wychodzi czasami drugie dno

          ale ja nie mowie o osadzeniu ich w nowym kontekscie. W odpowiednim kontekscie
          nawet WLAZL KOTEK NA PLOTEK moze byc uznane za hiperwyuzdana przyspiewke. Mi
          chodzi o same aranze, ktore wrecz kurczowo trzymaja sie wersji oryginalnych.

          przyklad zwiazany z filmem, o ktorym chyba tu wspominalem - Across The Universe.
          wersja oryginalna:
          www.youtube.com/watch?v=lfsvE4j4ExA
          wersja powstala na potrzeby filmu:
          www.youtube.com/watch?v=D92Lyxj7U7Q
          i o cos takiego mi chodzi - wkrzesanie z piosenki czegos nowego
    • blue.berry Re: Mamma mia 05.09.08, 16:32
      wysłuchała dzisiaj audycji W kinie i na kanapie Karoliny
      Piotrowskiej (uwielbiam tę audycję i z wielką radoscia odnotowałam
      jej powrót na fale Radia PIN). Karolina bardzo pozytywnie
      wypowiadała sie o Mammamiji. stwierdzila ze dawno nie widziala sali
      kinowej w ktorej ludzie byliby tak od ucha do ucha usmiechnieci.
      wielkie uznanie od niej dla Meryl S. za spiew i taniec oraz dla
      innych aktorow. Ogolnie film opisany bardzo cieplo i pozytywnie.
      a ja tam Karolinie wierze bo wielokrotnie sie na jej
      filmowoserialowych polecankach nie zawiodlam.
      • monikate Dla poddzierżanija razgawora 14.09.08, 19:16
        Dzisiaj ponownie obejrzałam film. Z córką. Płacz i śmiech zarówno u
        mniej, jak u niej. I dużej części widowni kinowej.
        Och Mamma Mia! Boski film! :)
        • daria13 Re:Obejrzałam !!! 25.11.08, 11:55
          Wreszcie się udało. I może dobrze się stało, bo na listopadowy, niedzielny
          wieczór to naprawdę idealny film. Bardzo mi się podobał, reakcje podobne jak u
          Monikate i Beaty; Abba nagle przestała denerwować, wręcz przeciwnie, rozczuliła
          i nastroiła wybornie. Największym atutem filmu jest, dokładnie tak jak myślałam,
          Meryl Streep. Ale też nie mogę wyjść z podziwu wobec scenarzystów, którzy z
          tekstów piosenek popowych potrafili skleić całkiem trzymającą się kupy fabułę,
          którą dało się łyknąć bez bólu.
          Dziękuję za zachęcenie mnie do obejrzenia tego filmu, naprawdę było warto! Tak
          trudno teraz znaleźć lekarstwo na jesienne szarość, ciemność i zimno!
          Pozdrawiam:)
          • kubissimo Re:Obejrzałam !!! 26.11.08, 00:19
            ciesze sie, ze sie cieszysz :)
            • kwiecienka1 Re:Obejrzałam !!! 26.11.08, 22:26
              fajnie, ze sie podobalo :)

              mam nadzieje, ze zalapie sie na niego w grudniu - mieszkam teraz w
              Niemczech i dopiero za trzy tygodnie przyjade do rodzicow na swieta

              mam w planach maraton filmowy: 33 sceny z zycia, Mamma Mia, Lekcje
              pana Kuki, Mala Moskwa i moze cos tam jeszcze :) zobaczymy czy mi
              sie uda ;)

              pozdrawiam
              Kwiecienka & Napiety Program Wizyty

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka