Dodaj do ulubionych

Wredny paszkwil na Samantę

IP: 62.26.71.* 13.01.02, 16:35
JEZDEM NIE DO PODROBIENIA

dramat miłosny w trzech aktach

AKT I

-Jezdem nie do podrobienia-wrzasnęła radośnie Samanta,wykonując zgrabny manewr
pieciotysięcznego uderzenia w klawisze kompa
i logując się po raz trzydziesty ósmy pod jakimś wymyślonym
w chwili rozterki paranoicznym nickiem,który znowu nie pasował do jej cudownej
postaci,zwiewnej jak jedwab,wytwarzany przy sporym udziale pracy niewolniczej w
Chinach.
I stało się.Znowu udało się jej na chwile zaistnieć na czacie.Znowu mogła,zanim
wredny serwer wywali ją na ryłko,parę sekund pogadać.Na wejście Samanty chyba
każdy zwrócił uwage,została wszak rozpoznana,jak zwykle.Zaraz posypały się
wyzwiska,słowa ogólnie uznane za obraźliwe,oraz stek innych zwrotów,nie
nadajacych sie do powtórzenia.
Samanta cieszyła się na Forum wielką sympatią.
Menel Lezio siedząc przy ekranie,jak często już,nieśmiało zwrócił uwagę na
niestosowność zdarzenia,komentując sytuację brakiem inteligentnej treści w
puszce mózgowej Samanty.Na co ta po wpuszczeniu wirusa do leziowego
kompa,uprzednim zeskanowaniu się,zamianie na megabajty i przepłynięciu kablami
do jego mieszkania,stanęła nagle przy nim ze świeżo naostrzonym na
dziadkowej,uruchamianej siłą woli szlifierce,skalpelem,mrucząc uprzejmie:
-A może tak kurwa po jajach skalpelkiem,niedorobiony skurwysynu?
Czy wytniemy na razie móżdżek i zważymy,jaki to on naprawde cieżki,hę?!
Menel Lezio,deko zaskoczony rozwojem sytuacji,oraz zmieniając zgrabnie
temat,zapytał z przytomnością umysłu,godną nagrody Nobla,by uniknąć dalszych
kłopotów:
-Słuchaj,Samcia,ta butelka Zubrówki w twoim ręku to tak zawsze
w niej spoczywa,jak przyklejona,czy jest to zwykły przypadek,że akurat ją tam
masz?
Samanta,przedtem zapomniawszy w ogóle o swoim ulubionym, codziennym
napoju,pitym tak do śniadania jak i do kolacji,ściskanym kurczowo w ręku,tak,by
nikt nie ukradł flachy,spojrzała na dół.Cuda cudeńka,ale razem z nią
zeskanowała się jeszcze cała butelka i teraz mogła sobie coś dziabnąć na stress.
-Zaraz cię zacznę obrabiać palancie,ale tymczasem strzelę ździebko w
przełyk,aby eksperymenta lepiej szły,ty mnie i tak nie uciekniesz...
I odkręciła Samanta z trzaskiem na całym świecie znanym,korek flaszki
Żubra,odetchęła najpierw głęboko,jak to szczecinianie, przyzwyczajeni do
rześkiego powietrza morskiego,a potem wypuściła powietrze z płuc i przytknęła
butelkę do swoich pieknych, pamietajacych czasy bogiń i rusałek ust,z bulgotem
wpuszczając trunek do swoich trzewi i pozwalając mu na początkowe zagnieżdżenie
się w żołądku,oraz późniejsze w mózgu i krwi hemoglobinie.
Samanta po wypiciu duszkiem butelki Zubra odetchnęła jeszcze raz głęboko,po
czym rozwaliła flaszkę o futrynę drzwi prowadzących do sypialni menela
Lezia,robiac z butelki tzw.tulipanka i przystawiając Leziowi szkło do szyjnej
aorty,zapytała uprzejmie,czy chce zaraz czuć się jak wyssany z krwi...
Lezio,odbijając cios trzonkiem łopaty,wyciągniętej spod stołu,której używał
przed chwilą jeszcze do zakopywania jakiegoś nielubianego sąsiada,powiedział
półgębkiem:
-Samcia,ja już naprawde nie mam ochoty na ponowne kopanie dołu,bo przez te
korzenie u nas w ogródku zrypałem się niesamowicie.Ale może zostalibyśmy
przyjaciółmi?
XXXXX
Nieoczekiwanie przyjazne słowa menela Lezia wstrząsnęły Samantą,a z jej
zesztywniałych przez nieoczekiwany szok rąk wypadł tulipanek,rozbijając się w
proch i pył na podłodze sypialni Leziowej, wyłożonej dla podniesienia komfortu
spania brukowcem.
Skalpel zabrzęczał o kamienie,kryjąc się zaraz w jakiejś szparze, wymytej przez
częste rzucanie pawi menelskich i się unieszkodliwiając.
Nie mogąca jeszcze zrozumieć znaczenia słów menela Lezia Samanta,usiłowała
odnaleźć w swoim mózgu znaczenie słowa przyjaźń,ale że było to słowo od lat
nieużywane,zdążyło się w jej pojemnej megabajtowej pamięci jednak już trochę
zatracić.
-Czy ty mnie przypadkiem łachudro nie obrażasz?!-zapytała
profilaktycznie,czując jednak podświadomie,że Lezio nie miał nic
w tym sensie na mysli.
Menel Lezio,nie lubiący tłumaczyć się kobietom,niepotrzebnym na dłużej w
domu,piszczał i się wił,usiłując wywinąć się z piwnej zupy,którą sam sobie
nawarzył,jednak wyjścia nie było,bo wirtualna Samanta w pozycji seksownej
Amazonki,wysmarowanej palmowym olejem marki polamargo,w międzyczasie zaczęła
przydeptywać przepite gardło menela Lezia w nadziei uzyskania bliższych
informacji.
-No dobra dobra,chciałem się z tobą zaprzyjaźnić-wycharczał Lezio, usiłując
wywinąć się spod buta wielkości 46 postawnej Samci.
Ta jednak nie popuszczała i naciskała nadal,wiedząc że zaraz rzeka
informacyjnych bajtów popłynie z zapijaczonych ust leziowych.
I tak się stało.Przyciskany masywnym butem stoczniowca menel Lezio zdecydował
się wreszcie na wyjaśnienie całej sytuacji, niechętnie przyznając,że i
owszem,myślał już o zaprzyjaźnieniu się z Samantą od dawna,nie znajdując jednak
nigdy okazji,by jej to powiedzieć.I tak miesiące mijały,przyjaźni nie
było,tylko smętnie zapisany wypocinami,normalnie czytanymi na ścianach toalet
dworcowych dział forum pod nazwą „Towarzyskie”pęczniał do ilości
przekraczającej jakiekolwiek logiczne rozumowanie.
Koniec aktu I

Obserwuj wątek
    • Gość: samanta Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.01.02, 16:51
      :)))))))))))Bucik nr 38!!!!!!!!!!!!!!!!:))))))))))))))))
      • nabokov W dowód sympatii dla samanciny. 13.01.02, 17:00
        Codziennie rano podciągniemy to do góry.
        • Gość: samanta Re: W dowód sympatii dla samanciny. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.01.02, 17:02
          widze Nubus ze to woda na twoj mlyn co? Morda Cie sie usmiecha,nie?
      • czort Re: Wredny paszkwil na Samantę 13.01.02, 17:08
        kurna, zono, nr 49 - i czego klamiesz, kobieto!!!!!
        na taka malenka chudzine o waskich stopkach chcesz pozowac? a tys baba rozmiaru
        kolubryny jezd, w koncu mowie to ja, twoj maz!!!
        • Gość: samanta Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.01.02, 17:11
          Niech Ci bedzie mezu!Nubusia bym chetnie takim kajaczkiem potraktowala:)
          • Gość: czort Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: 10.0.0.* 13.01.02, 19:52
            potraktuj, a ja byda patrzec!!!!!
            • mina.mina Re: Wredny paszkwil na Samantę 13.01.02, 19:59
              kurwa, jak mozna bylo cos takiego spod siebie wyjac i umiescic na forum!
              • Gość: leziox Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: *.arcor-ip.net 13.01.02, 23:01
                Też byłbym ciekaw,co to za osioł dardanelski napisał i naigrywał się czas taki
                z Samanty naszej milutkiej.Trzeba wszcząć śledztwo.No.
                • mina.mina Re: Wredny paszkwil na Samantę 13.01.02, 23:03
                  skurwysyna za jaja do akumulatora przypiac. za takie cos powinna byc kulka w
                  leb - bez sadu, bez wyroku. a moze to jakas zawistna baba, zazadroszczaca samci
                  powodzenia, he?
                • jasmina_tdi ale czy musial az tyle napisac??? 13.01.02, 23:03
                  nie chce mi sie do konca czytac!
                  • Gość: czort Re: ale czy musial az tyle napisac??? IP: *.tkb.net.pl 13.01.02, 23:35
                    nie dosc, ze samante, zone mojom - to jeszcze lezia - menelem zrobili. choc
                    przyznam, ze on menel nad menele
    • mario2 Re: Wredny paszkwil na Samantę 14.01.02, 07:12
      Liliami mi to smierdzi!
      • maryjo2 Re: Wredny paszkwil na Samantę 14.01.02, 07:37
        Absolutnie nie. Jak na moj gust- to polaczone sily- reszty sam sie domysl :))
        • Gość: samanta Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 13:58
          jesli to Lilli to jak mam urznac jej jaja skoro ich nie ma???:(
          • Gość: czort Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 14:07
            Gość portalu: samanta napisał(a):

            > jesli to Lilli to jak mam urznac jej jaja skoro ich nie ma???:(


            to jaj nie ma co rznac!!!!
            wez sie za "arystokratyczna" buzke, przerob na cacy!!!!
            i lapy wez tyz, coby takich swinstw nie wypisywala!!!!!!!!!!!!!
            tluk jeden!!!!!!

            • Gość: samanta Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 14:22
              Masz racje mezu!tym bardziej ze najwyrazniej chce mnie sklocic z Leziem! Niedoczekanie!
              • gero1 Re: Wredny paszkwil na Samantę 14.01.02, 15:50
                Pierwsze primo, Lilly, chociaz imie oskarzonej piszcie poprawnie.
                Drugie primo wstyd takie wymioty pisac do szuflady, co dopiero pour public.
                Trzecie primo, z całym szacunkiem dla Samanty, jest zbyt małym robaczkiem, aby
                Lilly raczyła poswiecic jej chociazby 1/10 czasu, ktory spedził(a) autor/ka
                tego dziełka w przypływie swej weny twórczej.
                Ostatnie primo szybciej uwierze, ze czort to transwestyta niz Lilly to grafoman
                (ka).
                kresle sie
                gero
                • Gość: leziox Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: 62.26.68.* 14.01.02, 16:28
                  I od razu gnojem śmieciarskim zajebało jak sie Gero pojawił na forum.
                  Gero,śmigaj do pani,ona juz czeka z rozchylonymi udami na swojego
                  lokaja.Dzisiaj masz oral w grafiku.
                  • Gość: samanta gero IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 17:02
                    Wiesz co gerus modl sie zebym Cie nigdy w realu nie spotkala. Akurat do Lilli to ja specjalnie nic nie mam ale Ciebie
                    gnido chetnie bym rozdeptala.Chociaz nie wiem czy to dobry pomysl z takim gowienkiem przy bucie chodzic.
                    • crimen Re: gero 14.01.02, 19:07
                      Samantko, zostaw dla mnie tego robaczka;)
                      • mina.mina Re: gero 14.01.02, 19:18
                        crimen - jestes prawdziwym mezczyzna. chyba znowu cos trabne za ciebie:)
                        • crimen Re: gero 14.01.02, 19:21
                          Prawdziwym, czy nie, ale ta gadzina jest moja.Morde widzialem i nie zal bic bo
                          bydle wyjatkowe.Pozdrawiam Ciocie;)
                          • Gość: samcia Re: gero IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 19:23
                            Czesc Cuksik!:))))))) Ty nie badz taki cwany.Lac chcesz wtedy jak ofiary nie ma co??;))))))
                            • crimen Re: gero 14.01.02, 19:25
                              Witaj Skarbie.On tez mocny tylko za klawiaturka:)))
                              • Gość: samanta Re: gero IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 19:27
                                No,Ty go na zywca widziales.Trzeba bylo wtedy profilaktycznie morde mu obic:)))))))))))
                                • crimen Re: gero 14.01.02, 19:37
                                  Zawalilem.W realu byl grzeczny i wiecej sie pewnie nie zjawi:)
                                  • Gość: samanta A po co.. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 19:42
                                    on w ogole tam przyszedl.Przeciez on taki uduchowiony wiec jak mogl z plebsem sie spotykac.A Ty popelniles
                                    niewybaczalny blad!Juz druga taka okazja sie nie zdarzy pewnie. Trza bylo lac w te falszywa buzke:)
                                    • laura! Re: Kto wrobił Lezioxa ? 14.01.02, 19:49
                                      Moi drodzy, jednakowoż to nie moja sprawa i nie chce nic sugerować, ale rzućcie
                                      okiem na tekst lemisy i szczególny układ przecinków (bez spacji). Jest on
                                      charakterystyczny dla jednej osoby na forum i istnieją dwie możliwości, albo
                                      ktoś użył ich z premedytacją, aby skierować na tę osobę podejrzenia, albo.....
                                      ktoś ma duża dawkę autoironii.
                                      Co do nicka lemisa – to po przestawieniu liter uzyskac można Sam i Le, czyli
                                      skróty osób, których miał dotyczyć akt I, nie zapomnijcie, że zapowiedziano 3
                                      akty...
                                      Ale równie dobrze może to być również melisa... czyli popularne ziółko na
                                      uspokojenie, prawda Leziółko ;))))
                                    • Gość: leziox Re: A po co bic IP: 62.26.70.* 14.01.02, 19:55
                                      Ludzie zostawcie Gero w spokoju:Nie bijta go.On sam się powoli w niepamięci
                                      zatraci,tak jak inne parszywce w historii dziejach.Juz teraz nikt nie chce
                                      skurwysyna na forum oglądać,jeszcze jakiś miesiac i bedzie po Gerze-Hitlerze.
                                      A tak stłuczesz mende,to ta zara na posterunek poleci osiedlowy i dla pana
                                      dzielnicowego w rekaw sie wyplacze i sprawa sądowa gotowa.
                                      Nie ruszajta hrabiego.On jest właśnie w trakcie popełniania wirtualnego
                                      samobójstwa,chociaż jeszcze o tym pewnie nie wie.
                                      • ziuta_zona_leziowa Re: A po co bic 14.01.02, 19:57
                                        Moge mu wirtualna zyletke podsunac.Mam dobre serce;)
                                      • crimen Re: A po co bic 14.01.02, 20:02
                                        Gero jest juz tylko bytem wirtualnym,.Tylko dlaczego tak strasznie smierdzi?
                                        • Gość: samanta Re: A po co bic IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 20:04
                                          Mam odswiezacz do powietrza ...dac?
                                          • mina.mina Re: A po co bic 14.01.02, 20:08
                                            nie chce byc kontrowersyjna, ale niech kol. gero pusci baka, to sie powietrze
                                            wokol niego przerzedzi:)))
                                          • crimen Re: A po co bic 14.01.02, 20:09
                                            Dawaj bo ciezko oddychac po tym smrodzie salonowym:)))
                                            • mina.mina Re: A po co bic 14.01.02, 20:13
                                              moj pies ukradl dzis pudelko serkow topionych i zezarl z papierkami, zaraz go
                                              tu zawolam:)))
                                            • Gość: leziox Re: A po co bic IP: 194.162.84.* 14.01.02, 20:14
                                              Tu już deodoranty nie pomogą,ani inne antyzapachowe ustrojstwa.Plutonem gada i
                                              uranem wytepić i niech się cholera świeci,to wtedy go zawsze rozpoznamy na
                                              ulicy.
    • maryjo2 Re: Wredny paszkwil na Samantę 14.01.02, 20:36
      Szczerze mowiac sama was, tzn Lezia, Mine i Samante podejrzewalam o ten
      paszkwil. lemisa- laczony nick Lezio+Mina+Samanta. Tak mi sie skojarzylo.
      • Gość: leziox Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: 62.26.68.* 14.01.02, 21:45
        Maryjko no co ty?My taki wredny numer by odwalili?Nigdy w życiu.
        • maryjo2 Re: Wredny paszkwil na Samantę-Lezio 14.01.02, 21:56
          No wiesz, Leziu- umiejetnosc nasmiewania sie z samych siebie jest wlasciwoscia
          WIELKICH i inteligentych ludzi.
          • Gość: samanta Re: Wredny paszkwil na Samantę-Lezio IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 15.01.02, 10:01
            nie czuje potrzeby samoobrazania sie .Inni robia to lepiej za mnie.:)
    • Gość: & Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: 9.67.96.* 16.01.02, 07:34
      :-))
      • Gość: lemisa Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: *.arcor-ip.net 21.01.02, 21:07
        A może by tak co nowego naskrobać?
        • Gość: samanta Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.01.02, 21:12
          czas najwyzszy?Sama chcialabym wiedziec czy zatluke Lezia czy w lozku z nim wyladuje
          • Gość: mina Re: Wredny paszkwil na Samantę IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 21.01.02, 21:18
            wlasnie lemisa, ty cieniaro, mialy byc 3 akty. pewnie koncept ci sie skonczyl,
            co? gwoazdeczka jednego sezonu, tfu.
        • Gość: lemisa Re: DRUGA CZESC IP: *.arcor-ip.net 21.01.02, 21:14
          No to druga czesc dojrzała do pokazania.
          JEZDEM NIE DO PODROBIENIA
          AKT II
          Tymczasem przygniatany buciorem menel Lezio zaczął charczeć
          i zmieniać kolory fizjonomii jak kameleon-z czerwonego na fioletowy,
          z fioletowego na żółty,z żółtego na beż i z powrotem.
          -O cholera-przemknęło przez głowę Samancie,gdy wreszcie jej but
          nr.46,zakończony metalowym zabezpieczeniem przed spadającymi z góry śrubami
          okrętowymi oraz elementami nadburcia stotysieczników,ustapił z szyi menela
          Lezia-chyba udusiłam skurwysyna...
          Jej przeczucie miało pewne podstawy merytoryczne.Menel Lezio nie ruszał się za
          bardzo,a nawet nie wykazywał zbytniej ochoty na wstanie po demonstracyjnie
          głośnym otwarciu puszki z piwem,co było już dostatecznie złym znakiem.Samanta
          ze znanym już bulgotem wygrzała w zamyśleniu ¾ zawartości puszki w ciągu ułamka
          sekundy,co zakrawało na jej kolejny rekord,mogący zostać zapisany nie tylko w
          Księdze Guinessa,ale również w dziele „Kapitał”Karola Marksa, zastanawiając się
          nad dalszym tokiem postępowania.
          W końcu,z niekłamanym żalem w swoich rubinowych oczkach,wylała resztę piwa na
          mordę menela Lezia,patrząc,jak bursztynowy płyn marnuje się bez sensu,ściekając
          po wiecznie przez menela Lezia noszonej motocyklowej kurtce i spływając po
          szyi,niknie bezpowrotnie w szczelinach brukowanej podłogi sypialni.
          Najpierw nic się nie działo.Ale już po paru,ciągnących się jak pociąg osobowy
          relacji Szczecin-Białystok przez Małkinię,minutach,mogła
          z zainteresowaniem prześledzić cudowną i błyskawiczną przemianę,zachodzącą na
          leziowej fizjonomii.Jego wyglądająca na opaloną,a w rzeczywistości zgrabnie
          zakonserwowana bejcą twarz ożywiła się,przybierając normalny odcień brązowo-
          beżowy.
          Menel Lezio poruszył się wreszcie,usiłując zlizać kropelki piwa,które jakimś
          cudem zatrzymały się w jego dołku obojczykowym.
          -O kuwa jak mi dobrze-wybełkotał.
          Samanta uśmiechnęła się szeroko,ukazując brak górnej dwójki, wybitej jeszcze w
          czasach uczęszczania do szkoły podstawowej końcem butelki z żubrówką,zbyt
          chciwie pochłanianą na długiej przerwie..
          -To ty żyjesz???-ucieszyła się nieszczerze.Tak naprawdę to już przebolała całe
          zdarzenie i rozglądała się ciekawie po melinie,co by tu można było wynieść do
          komisu.
          -A byłam pewna,że cię jednak zadusiłam!
          -Nie,Samcia-odparł Lezio,wycierajac z twarzy resztki piwa,a potem oblizując
          sobie łapczywie ręce dodał:
          -Czasami jak przegnę pałę z zapijaniem piwa płynem do mycia szyb,zwłaszcza tym
          niezamarzającym,to też tracę na chwilę przytomność.A twój but dopadł mnie
          właśnie w chwilę po konsumpcji...
          -Masz w domu płyn do szyb???-oczy Samanty zapłonęły jak koguty policyjnego
          radiowozu-te,to może jednak przepijemy na zgodę???
          -A nie mam już nic,nie spodziewałem się dzisiaj gości,to i wszystko poszło na
          śniadanie-rozwiał brutalnie jej płonną nadzieję Lezio-zostało mi tylko trochę
          pasty do podłogi w płynie.
          -To spadaj na ryj,łachudro-Samanta była wyraźnie rozgoryczona - pastę do
          podłogi to se możesz pić ze swoimi kumplami z niemieckiego kibla dworcowego,ale
          nie z damą!Co za parszywy troglodyta-dodała już nieco spokojniej.
          -A tak właściwie to po cholerę ja tu przyszłam?-wymruczała do siebie,nękana
          nagłą demencją poalkoholową.
          -No…obciąć mi jaja czy coś takiego-podpowiedział nieśmiało menel Lezio,chcąc
          pokazać,że jednak w domu poprawczym,gdzie siedział za gwałt na psie
          sąsiadki,nabył należytą kindersztubę i wie,co to znaczy grzecznie odpowiadać na
          zadane pytania.
          -A właśnie-w oczach Samanty znowu błysnęły policyjne koguty - wywalaj to swoje
          truchło na wierzch.I będziem ciać,a co!
          Lezio pobladł tak bardzo,że było to zauważalne nawet przez zdrowy brąz
          zbejcowanej cery i usiłował zagrać na czasie.
          -Ja tam nie chciałbym być nieuprzejmy-rzekł cicho-ale twój skalpel leży właśnie
          pomiędzy szczelinami mojej wyłożonej brukowcami podłogi i nie ma szans na jego
          odnalezienie...
          Samanta,wkurzona,że odziedziczony po dziadku zabytkowy skalpel,co oddał już
          niejedną dobrą przysługę w jej rodzinie pochodzącej ze szlacheckiego rodu
          Frankenstein,zniknął między brukowcami,zaczeła gorączkowo wyrywać pazurami
          kawały kamieni z podłogi.Po przeszukaniu pierwszych 450 metrów kwadratowych i
          dalszym braku skalpela,Samanta opadła bezsilnie na podłogę, szlochając jak
          dziecko,a krew z jej poranionych paluchów zabarwiała purpurowo brukowce,nadając
          leziowej sypialni sympatyczny i seksowny nastrój szkarłatu.
          -Nie ma mojego skalpela,nie ma-ryczała Samanta,trzęsac się w bezsilnym ataku
          paranoidalnej histerii-nigdy już nie będę mogła przeprowadzać amatorskich
          operacyjek,nigdy już nie będę mogła oblizywać z metalu ciepłej krwi spływającej
          po wycięciu wyrostka, wszystko przepadło,yyyyyyyyyy,maaaamaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!
          Ogłuszający wrzask Samci przygiął swoim brzmieniem menela Lezia do podłogi,a
          ściany meliny zatrzęsły się tak,jakby 5 metrów nad antenami satelitarnymi
          wystającymi z dachu jak końskie penisy,przeleciał z pełną prędkością
          ponaddźwiękowy Concorde,lecący w kierunku pobliskich bagien,by tam lądować
          awaryjnie.
          Menel Lezio nigdy nie mógł przypuszczać,że zawsze tak cicha
          i małomówna Samanta potrafi swój zwykle używany na codzień sznapsbaryton
          zastąpić tak potwornym wrzaskiem.Jedynym porównaniem,jakie nasuwało się w
          związku z potwornym lamentem,było porównanie nawiązujące do właśnie
          wystrzelonej salwy burtowej artylerii najcięższego kalibru
          pancernika „Schleswig-Holstein”.A przyjmniej brzmiało to wszystko tak samo
          głośno.
          Menel Lezio zatkał oburącz uszy i wyskakując przez okno razem
          z futrynami i resztkami szyb,pognał na oślep przed siebie.
          Tak gnając bez pamięci zatrzymał się dopiero na wzgórzach byłej kwatery Adolfa
          Hitlera,znajdującej się na wzgórzach otaczających Berchtesgaden,co przyniosło
          mu otrzeźwienie.Znajdował się ostatecznie w miejscu uświęconym tradycją i nie
          było sensu dalej tak gnać.Duch unoszący się tam,szybko pomógł mu w powrocie do
          siebie i podjęciu pracy przez jego mózg,który przez chwilę znajdował się
          w stanie absolutnej kasacji spowodowanej samantowym wrzaskiem.
          xxxxx
          Upłynęło paręnaście tysięcy sekund.W międzyczasie menel Lezio,po przejechaniu
          300 km na buforach wagonu towarowego,wiozącego odpady radioaktywne przeznaczone
          do przerobu w jakiejś miejscowości uzdrowiskowej,zgrabnie wyskoczył w biegu po
          zobaczeniu przelatującego przed jego oczami szyldu z nazwą prowincjonalnego
          miasteczka,gdzie się gnieździł.Rozwalona w drzazgi budka telefoniczna,wielki
          kosz na śmieci oraz przypadkowo błąkający się po okolicy wściekły pies obronny,
          nazywający się cholera wie dlaczego,Ivan,znacznie złagodziły impet leziowego
          skoku dokonanego przy prędkości 168 km na godzinę. Masując obite podczas skoku
          rozmaite części ciała i klnąc straszliwie pod nosem w pięciu językach,ruszył
          menel Lezio w kierunku swojej meliny,aby zobaczyć,czy zwirtualizowana Samanta
          nadal okupuje
          mury jego siedliska.
          Koniec aktu II.

          • Gość: samanta Re: DRUGA CZESC IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.01.02, 21:17
            znaczy sie zatluke drania..ku radosci wrewa:))))
            • Gość: mina Re: DRUGA CZESC IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 21.01.02, 21:23
              a kto ci pozwolil mojego psa to tego mieszac, he??? moj ivan zaraz ci wytoczy
              proces o znieslawienie, czekaj pindo, juz go wolam!
              • Gość: lemisa Re: DRUGA CZESC IP: *.arcor-ip.net 21.01.02, 21:34
                A to tylko jeden pies na świecie niby Ivan się nazywa?Sama się zniesławiaj a
                potem sądź,spsychiatryczona doktorko od siedmiu boleści,ciekawe po co ci taki
                duży pies w domu?...
                • Gość: mina Re: DRUGA CZESC IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 21.01.02, 21:36
                  jak to po co? do lizania pipy debilko!
                  • samanta1 Re: DRUGA CZESC 21.01.02, 21:39
                    Minusia,pozycz pieska!;))))))))))))))))))))))))
                  • Gość: lemisa Re: DRUGA CZESC IP: 62.26.68.* 21.01.02, 21:40
                    A ja myślałam że do aportowania kijka w ogródku lub podobnych uciech,a ty zaraz
                    psa do obowiązków wrednych szkolisz.Nie ma już na świecie faceta,który nawet za
                    pieniądze chciałby ci polizać cipę?Biednaś ty biednaś...
                    • Gość: mina Re: DRUGA CZESC IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 21.01.02, 21:43
                      samcia, pozycze, na razie jeszcze ciagle tresuje:)))
                      lemisa, a co ja myslisz nie mam co z kasa robic???
                      • samanta1 Re: DRUGA CZESC 21.01.02, 21:46
                        To pracuj pilnie Minusia,pracuj:)))))))))
                        • Gość: mina Re: DRUGA CZESC IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 21.01.02, 21:54
                          a co mi innego zostalo?
                        • Gość: lemisa Re: zboczona IP: 194.162.85.* 21.01.02, 21:54
                          Wiesz co Mina,takie zboczone baby jak ty to tylko w Beneluksach mogą się
                          uchować,bo w naszym kraju chrześcijańskim nie miałabyś żadnych szans na
                          dopuszczenie przez naszego księdza dobrodzieja do spowiedzi a nawet do
                          komunii,myślisz że nie czytałam twojej wypowiedzi o tym co wy w Beneluksach z
                          dziećmi robita,ty szatański pomiocie przeklęty,kara boska pewnie cie nie
                          ominie,za tego psa w szczególności.Zapisz się,póki czas do kółka
                          różańcowego,może to pomoże ci w pokucie,grzesznico jedna ty!!
                          • porfirio Re: zboczona 21.01.02, 22:03
                            nieudolny podrabiacz stylu lemisy napisał(a):

                            Zapisz się,póki czas do kółka
                            > różańcowego,może to pomoże ci w pokucie,grzesznico jedna ty!!

                            To kółko różańcowe już pewnie sprawa dni lub tygodni - wszystkie kurwiszony na
                            starość dewocieją.
                            • Gość: mina Re: zboczona IP: *.turboline.skynet.be 21.01.02, 22:19
                              swieta prawda, osiolku, swieta prawda:))))
                          • Gość: mina Re: zboczona IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 21.01.02, 22:03
                            a pierdol sie mala!
                            • Gość: lemisa Re: AKT III IP: 62.26.68.* 28.01.02, 17:01
                              W związku ze zdecydowanym przesłodzeniem forum przez jebane aniolki i inne
                              cukrzące matoły,rada rewolucyjna Leniwych Miłych Satanistek/Lemisa/postanowiła
                              przesłać kolejny akt dramatu miłosnego,aby wszyscy wiedzieli że życie nie
                              polega tylko na pieprzeniu się,ale również na wyczynowym piciu gorzały.
                              Miodziasom na pohybel!!


                              AKT III
                              Zbliżając się ostrożnie od strony wysypiska złomu,gdzie zwyczajowo lądowały
                              nikomu niepotrzebne części od kradzionych przez mafię aut,menel Lezio bacznie
                              obserwował okna meliny,w których jednak nie można było niczego szczególnego
                              zauważyć.
                              Resztki futryn wywalonych jego cielskiem smętnie zwisały na boki, jak
                              rozkraczone przy pożeraniu muchy żaby,a kawałki szyb leżące na
                              brudnym,proletariackim asfalcie błyszczały w świetle Księżyca, udając
                              oszukańcze brylanty.
                              Cichym krokiem,na paluszkach stóp,znanym każdemu dziecku
                              z filmów animowanych,podszedł menel Lezio do kutej bramy,
                              zamykającej wejście do meliny i odetchnąwszy głęboko,wlazł do środka swojej
                              budy...
                              Samanta siedziała nadal bez ruchu,a jej głowa bezradnie telepała się na chudej
                              szyi,szukając w przestrzeni jakiegoś odpowiednika mogącego jej uświadomić sens
                              zdarzeń ostatnich godzin.
                              Krew wprawdzie przestała kapać z jej palców,a w miejsce ran porobiły się ładne
                              strupy,mogące ucieszyć każdego cierpiącego na nudę chirurga z oddziału
                              intensywnej terapii.Jednakże cierpienia duchowe były większe od jakichś tam
                              niewinnych zadrapań.
                              Jakieś bezładne słowa traktujące o skalpelach,medycznych
                              doświadczeniach,zarówno tych legalnych jak i mniej,tych skończonych i tych
                              mających dopiero nastąpić,tłoczyły się na jej na języku.Było tych słów tak
                              wiele,iż przekraczało to przepustowość ust Samanty.Zamiast logicznej mowy
                              usłyszeć można było tylko bezładny,mrukliwy bełkot,przypominający
                              niezrozumiałe,chóralne mamrotanie mnichów buddyjskich.Bełkot gwałtownie urwał
                              się po wejściu menela Lezia do środka sypialni.Samanta spojrzała nieobecnym
                              wzrokiem na przybysza,a potem nieprzytomnie rzekła:
                              -Ooo,Lezio,a czego ty tu szukasz?Przecież nie podałam ci swojego adresu,skąd
                              wiesz,gdzie mieszkam?Jak mnie znalazłeś?Po numerze telefonu,czy jak?
                              Menel Lezio,radując się w duchu,że Samanta na razie nie wykazuje
                              w stosunku do niego zamiarów agresywnych,podszedł ostrożnie trochę bliżej,jakby
                              wciąż nie dowierzając temu,co widziały jego śliczne oczęta o kolorze taniego
                              wina i odparł flegmatycznie:
                              -Ja tam nie chcę być nieuprzejmy,ale to ty znajdujesz się w moim mieszkaniu,a
                              nie ja w twoim,a na dodatek,to ty mnie znalazłaś,a nie ja ciebie,makówo
                              opiumowa!
                              Samanta spojrzała na menela Lezia z pewnym roztargnieniem, śmiejąc się
                              debilnie,a zaraz potem zapytała inteligentnym tonem, godnym niejednego
                              profesora uniwersyteckiego:
                              -Aaaaa?Naprawdę?-i zapominając znowu za sekundę,o co jej właściwie
                              chodziło.Wyczarowana nie wiadomo skąd,następna butelka żubra leżała niedopita
                              koło niej,błyszcząc zalotnie w świetle latarni,wpadającym przez ramy okienne
                              pozbawione szyb,czego nie omieszkał perfidnie wykorzystać menel
                              Lezio,błyskawicznie,jak ninja,chwytając za szyjkę i chowając flaszkę za plecami.
                              Samanta znowu nieoczekiwanie uśmiechnęła się do Lezia swoim promiennym grymasem
                              dziwki portowej,który to uśmiech zaraz przekształcił się we wściekły wyraz
                              twarzy po tym,jak kątem oka zauważyła menela Lezia właśnie wysysającego
                              ostatnie krople aromatycznej żubrówki z flaszki.
                              -Kurwa,podły skurwysynie,czemu wychlałeś resztki mojej gorzały?Miałam nią
                              przecież zdezynfekować skalpel przed rozpoczęciem opracyjki na tobie!Ty
                              podstępny żulu bejcowany!
                              Zaraz jednak,jak grom z rajskiego nieba,powróciło wspomnienie tragicznej utraty
                              skalpela,oraz niemożność jego odzyskania.Usta Samanty otworzyły się więc
                              szeroko,testując wytrzymałość mięśni utrzymujących szczękę dolną w jako takiej
                              całości,a zdewastowane milionami wypalonych papierosów płuca z rzężeniem
                              zaczęły wypełniać się powietrzem,aby znowu wydać z siebie potępieńczy wrzask o
                              natężeniu startującego jumbo-jeta.Jednak menel Lezio, którego refleks wybitnie
                              się poprawił po spożyciu paru setek żubra,nie zamierzał ponownie przeżywać tej
                              samej historii
                              z wybijaniem szyb i bieganiem po świecie.Skokiem tygrysim wpadł on do
                              przedpokoju,gdzie stały narzędzia murarskie,pomagające
                              w remoncie kapitalnym meliny,następującym po każdej balandze wyprawianej z
                              kumplami z pobliskiego wysypiska śmieci.
                              Błyskotliwie,jeszcze w locie chwytając za dwukilowy worek
                              z gipsem,cisnął go z całej siły w stronę Samanty.Po czym wpadł
                              z łomotem w setki pustych butelek od denaturatu,stojących zaraz przy półce z
                              narzędziami,lądując ze straszliwym łoskotem tłukącego się szkła i przewracanych
                              ocalałych butelek na resztkach obrzyganego parkietu.Lot worka z gipsem trwał
                              przeraźliwie długo,
                              a tak się przynajmniej Leziowo wydawało.Tymczasem Samanta nabrała już w płuca
                              dostateczną ilość powietrza,potrzebną do wydarcia pyska na całą dzielnicę.W tej
                              samej chwili,kiedy pierwsze atomy powietrza zaczynały uruchamiać jej potworną
                              syrenę posiadaną w ustach,nadleciał wspaniale wycelowany worek
                              z gipsem,wbijając się z tępym stukiem pomiędzy rzędy rekinich zębów Samci i
                              blokując drogi oddechowe,zatrzymał się przy jej przełyku,wysypując swą
                              zawartość do oskrzeli oraz przewodu pokarmowego.Z wybałuszonymi oczami i
                              zaskoczeniem
                              jaskiniowca,niespodziewanie pieprzonego,a nie zjadanego od tyłu przez tygrysa
                              szablastozębnego,Samanta umilkła jak okupacyjna
                              hitlerowska „szczekaczka”,wysadzona właśnie w powietrze przez dzielnych
                              chłopaków z ruchu oporu.W chwilę potem zaczęła się dusić,a gips,zalewany
                              potokami śliny powoli zamieniał się w twardą opokę,grożącą całkowitym
                              zdefragmentowaniem Samanty.
                              Menel Lezio,odczuwający właściwie więcej litości dla bezdomnych wściekłych psów
                              i kotów,niż dla targanych hormonalnymi namiętnościami szarpniętych bab,w tym
                              momencie przypomniał sobie o tym,co zrobiła dla niego Samanta,gdy wylewając mu
                              na ryja ostatnie krople piwa,uratowała mu podduszone już nieco życie
                              menelskie.Taki gest,niespotykany w dzisiejszym kurewskim świecie przemawiał
                              tylko i wyłacznie na korzyść Samanty,która nadal się podduszała,zmieniając
                              kolory twarzy w sposób znany już czytelnikom z aktu drugiego.
                              Wzruszonemu Leziowi napłynęły łzy do oczu,a zmysły mile połechtane żubrem
                              ruszyły do działania.Fachowym ruchem
                              4-kilowego łomika,używanego normalnie w charakterze uniwersalnego klucza do
                              wszystkich drzwi trzasnął menel Lezio
                              z półobrotu Samantę w plecy,aż echo poszło po klatce schodowej.
                              Blokujący oddech kawałek zastygłego już gipsu wyleciał
                              z prędkością 5.845 km/h z jej ust i wybijając pozostałą jeszcze
                              w oknie szybę,zniknął w ciemnej otchłani dzielnicy,skąd po chwili dobiegł
                              przeraźliwy,nagle urwany krzyk.
                              Samanta kaszlnęła,a z jej płuc wydobyły się drobinki gipsu,lśniąc
                              w świetle jarzeniówki ulicznej jak płatki śniegu,padającego normalnie o tej
                              porze w Kościelisku.
                              -Lezio,Lezio,czy ty mnie tak musisz napierdalać tym łomem?-wyjęczała
                              Samanta,dobrze jednak wiedząc o tym,że gdyby nie menel,to i wirtualizacja nie
                              pomogłaby jej w uniknięciu nagłego exitusa.
                              -No co ty,Samcia,ja nie mogę sobie już w tym roku pozwolić na dodatkowe zwłoki
                              w moim mieszkaniu.Wiesz,ile się musiałem natłumaczyć ostatnim razem,kiedy na
                              jeden dzień wypożyczyłem chatę dla Ruskich na ucztę weselną,a oni,kurwa,w
                              pijanym widzie, wszyscy się z Kałasznikowów wystrzelali?I tylko panna
                              młoda,córka wojskowego walczącego w Czeczenii,co tradycyjnie nosiła pod suknią
                              ślubną kamizelkę kuloodporną,ocalała?Jeszcze kazali mi 200 złotych kary
                              zapłacić za nie odprowadzenie podatku za wynajęcie mieszkania.Na cholerę mnie
                              to potrzebne znowu.A jaki bałagan
                              w chacie był...
                              Samanta,dobrze wiedząc,że menel Lezio nigdy nie wyrazi swoich prawdziwych
                              uczuć,wyjęła znowu nie wiadomo skąd,świeżą butelczynę żubrówki i potrząsając
                              nią triumfalnie,powiedziała:
                              -Właściwie to powinnam
                              • Gość: leziox Re: AKT III IP: *.arcor-ip.net 28.01.02, 17:27
                                Szaleństwa Majki Skowron były niczym przy szaleństwach Samanty S.
                                Ta poszukiwana listem gończym dziwka portowa nieraz jeszcze pokaże swój godny
                                Fantomasa zmysł przestępczy,pokazując się w różnych miejscach pod przybranymi
                                pseudonimami.
                                Informacji o ewentualnym pobycie w/w prosimy nie kierować pod żadnym adresem.
                              • Gość: samanta Gdzie jest IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 28.01.02, 18:07
                                dalszy ciag??????????????????????? Ja chce wszystko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                • Gość: lemisa Re: ktos zzarl po drodze IP: 62.26.68.* 29.01.02, 01:12
                                  dopisujemy ciag dalszy moze teraz nie zjedzom.
                                  AKT III
                                  Zbliżając się ostrożnie od strony wysypiska złomu,gdzie zwyczajowo lądowały
                                  nikomu niepotrzebne części od kradzionych przez mafię aut,menel Lezio bacznie
                                  obserwował okna meliny,w których jednak nie można było niczego szczególnego
                                  zauważyć.
                                  Resztki futryn wywalonych jego cielskiem smętnie zwisały na boki, jak
                                  rozkraczone przy pożeraniu muchy żaby,a kawałki szyb leżące na
                                  brudnym,proletariackim asfalcie błyszczały w świetle Księżyca, udając
                                  oszukańcze brylanty.
                                  Cichym krokiem,na paluszkach stóp,znanym każdemu dziecku
                                  z filmów animowanych,podszedł menel Lezio do kutej bramy,
                                  zamykającej wejście do meliny i odetchnąwszy głęboko,wlazł do środka swojej
                                  budy...
                                  Samanta siedziała nadal bez ruchu,a jej głowa bezradnie telepała się na chudej
                                  szyi,szukając w przestrzeni jakiegoś odpowiednika mogącego jej uświadomić sens
                                  zdarzeń ostatnich godzin.
                                  Krew wprawdzie przestała kapać z jej palców,a w miejsce ran porobiły się ładne
                                  strupy,mogące ucieszyć każdego cierpiącego na nudę chirurga z oddziału
                                  intensywnej terapii.Jednakże cierpienia duchowe były większe od jakichś tam
                                  niewinnych zadrapań.
                                  Jakieś bezładne słowa traktujące o skalpelach,medycznych
                                  doświadczeniach,zarówno tych legalnych jak i mniej,tych skończonych i tych
                                  mających dopiero nastąpić,tłoczyły się na jej na języku.Było tych słów tak
                                  wiele,iż przekraczało to przepustowość ust Samanty.Zamiast logicznej mowy
                                  usłyszeć można było tylko bezładny,mrukliwy bełkot,przypominający
                                  niezrozumiałe,chóralne mamrotanie mnichów buddyjskich.Bełkot gwałtownie urwał
                                  się po wejściu menela Lezia do środka sypialni.Samanta spojrzała nieobecnym
                                  wzrokiem na przybysza,a potem nieprzytomnie rzekła:
                                  -Ooo,Lezio,a czego ty tu szukasz?Przecież nie podałam ci swojego adresu,skąd
                                  wiesz,gdzie mieszkam?Jak mnie znalazłeś?Po numerze telefonu,czy jak?
                                  Menel Lezio,radując się w duchu,że Samanta na razie nie wykazuje
                                  w stosunku do niego zamiarów agresywnych,podszedł ostrożnie trochę bliżej,jakby
                                  wciąż nie dowierzając temu,co widziały jego śliczne oczęta o kolorze taniego
                                  wina i odparł flegmatycznie:
                                  -Ja tam nie chcę być nieuprzejmy,ale to ty znajdujesz się w moim mieszkaniu,a
                                  nie ja w twoim,a na dodatek,to ty mnie znalazłaś,a nie ja ciebie,makówo
                                  opiumowa!
                                  Samanta spojrzała na menela Lezia z pewnym roztargnieniem, śmiejąc się
                                  debilnie,a zaraz potem zapytała inteligentnym tonem, godnym niejednego
                                  profesora uniwersyteckiego:
                                  -Aaaaa?Naprawdę?-i zapominając znowu za sekundę,o co jej właściwie
                                  chodziło.Wyczarowana nie wiadomo skąd,następna butelka żubra leżała niedopita
                                  koło niej,błyszcząc zalotnie w świetle latarni,wpadającym przez ramy okienne
                                  pozbawione szyb,czego nie omieszkał perfidnie wykorzystać menel
                                  Lezio,błyskawicznie,jak ninja,chwytając za szyjkę i chowając flaszkę za plecami.
                                  Samanta znowu nieoczekiwanie uśmiechnęła się do Lezia swoim promiennym grymasem
                                  dziwki portowej,który to uśmiech zaraz przekształcił się we wściekły wyraz
                                  twarzy po tym,jak kątem oka zauważyła menela Lezia właśnie wysysającego
                                  ostatnie krople aromatycznej żubrówki z flaszki.
                                  -Kurwa,podły skurwysynie,czemu wychlałeś resztki mojej gorzały?Miałam nią
                                  przecież zdezynfekować skalpel przed rozpoczęciem opracyjki na tobie!Ty
                                  podstępny żulu bejcowany!
                                  Zaraz jednak,jak grom z rajskiego nieba,powróciło wspomnienie tragicznej utraty
                                  skalpela,oraz niemożność jego odzyskania.Usta Samanty otworzyły się więc
                                  szeroko,testując wytrzymałość mięśni utrzymujących szczękę dolną w jako takiej
                                  całości,a zdewastowane milionami wypalonych papierosów płuca z rzężeniem
                                  zaczęły wypełniać się powietrzem,aby znowu wydać z siebie potępieńczy wrzask o
                                  natężeniu startującego jumbo-jeta.Jednak menel Lezio, którego refleks wybitnie
                                  się poprawił po spożyciu paru setek żubra,nie zamierzał ponownie przeżywać tej
                                  samej historii
                                  z wybijaniem szyb i bieganiem po świecie.Skokiem tygrysim wpadł on do
                                  przedpokoju,gdzie stały narzędzia murarskie,pomagające
                                  w remoncie kapitalnym meliny,następującym po każdej balandze wyprawianej z
                                  kumplami z pobliskiego wysypiska śmieci.
                                  Błyskotliwie,jeszcze w locie chwytając za dwukilowy worek
                                  z gipsem,cisnął go z całej siły w stronę Samanty.Po czym wpadł
                                  z łomotem w setki pustych butelek od denaturatu,stojących zaraz przy półce z
                                  narzędziami,lądując ze straszliwym łoskotem tłukącego się szkła i przewracanych
                                  ocalałych butelek na resztkach obrzyganego parkietu.Lot worka z gipsem trwał
                                  przeraźliwie długo,
                                  a tak się przynajmniej Leziowo wydawało.Tymczasem Samanta nabrała już w płuca
                                  dostateczną ilość powietrza,potrzebną do wydarcia pyska na całą dzielnicę.W tej
                                  samej chwili,kiedy pierwsze atomy powietrza zaczynały uruchamiać jej potworną
                                  syrenę posiadaną w ustach,nadleciał wspaniale wycelowany worek
                                  z gipsem,wbijając się z tępym stukiem pomiędzy rzędy rekinich zębów Samci i
                                  blokując drogi oddechowe,zatrzymał się przy jej przełyku,wysypując swą
                                  zawartość do oskrzeli oraz przewodu pokarmowego.Z wybałuszonymi oczami i
                                  zaskoczeniem
                                  jaskiniowca,niespodziewanie pieprzonego,a nie zjadanego od tyłu przez tygrysa
                                  szablastozębnego,Samanta umilkła jak okupacyjna
                                  hitlerowska „szczekaczka”,wysadzona właśnie w powietrze przez dzielnych
                                  chłopaków z ruchu oporu.W chwilę potem zaczęła się dusić,a gips,zalewany
                                  potokami śliny powoli zamieniał się w twardą opokę,grożącą całkowitym
                                  zdefragmentowaniem Samanty.
                                  Menel Lezio,odczuwający właściwie więcej litości dla bezdomnych wściekłych psów
                                  i kotów,niż dla targanych hormonalnymi namiętnościami szarpniętych bab,w tym
                                  momencie przypomniał sobie o tym,co zrobiła dla niego Samanta,gdy wylewając mu
                                  na ryja ostatnie krople piwa,uratowała mu podduszone już nieco życie
                                  menelskie.Taki gest,niespotykany w dzisiejszym kurewskim świecie przemawiał
                                  tylko i wyłacznie na korzyść Samanty,która nadal się podduszała,zmieniając
                                  kolory twarzy w sposób znany już czytelnikom z aktu drugiego.
                                  Wzruszonemu Leziowi napłynęły łzy do oczu,a zmysły mile połechtane żubrem
                                  ruszyły do działania.Fachowym ruchem
                                  4-kilowego łomika,używanego normalnie w charakterze uniwersalnego klucza do
                                  wszystkich drzwi trzasnął menel Lezio
                                  z półobrotu Samantę w plecy,aż echo poszło po klatce schodowej.
                                  Blokujący oddech kawałek zastygłego już gipsu wyleciał
                                  z prędkością 5.845 km/h z jej ust i wybijając pozostałą jeszcze
                                  w oknie szybę,zniknął w ciemnej otchłani dzielnicy,skąd po chwili dobiegł
                                  przeraźliwy,nagle urwany krzyk.
                                  Samanta kaszlnęła,a z jej płuc wydobyły się drobinki gipsu,lśniąc
                                  w świetle jarzeniówki ulicznej jak płatki śniegu,padającego normalnie o tej
                                  porze w Kościelisku.
                                  -Lezio,Lezio,czy ty mnie tak musisz napierdalać tym łomem?-wyjęczała
                                  Samanta,dobrze jednak wiedząc o tym,że gdyby nie menel,to i wirtualizacja nie
                                  pomogłaby jej w uniknięciu nagłego exitusa.
                                  -No co ty,Samcia,ja nie mogę sobie już w tym roku pozwolić na dodatkowe zwłoki
                                  w moim mieszkaniu.Wiesz,ile się musiałem natłumaczyć ostatnim razem,kiedy na
                                  jeden dzień wypożyczyłem chatę dla Ruskich na ucztę weselną,a oni,kurwa,w
                                  pijanym widzie, wszyscy się z Kałasznikowów wystrzelali?I tylko panna
                                  młoda,córka wojskowego walczącego w Czeczenii,co tradycyjnie nosiła pod suknią
                                  ślubną kamizelkę kuloodporną,ocalała?Jeszcze kazali mi 200 złotych kary
                                  zapłacić za nie odprowadzenie podatku za wynajęcie mieszkania.Na cholerę mnie
                                  to potrzebne znowu.A jaki bałagan w chacie był...
                                  Samanta,dobrze wiedząc,że menel Lezio nigdy nie wyrazi swoich prawdziwych
                                  uczuć,wyjęła znowu nie wiadomo skąd,świeżą butelczynę żubrówki i potrząsając
                                  nią triumfalnie,powiedziała:
                                  -Właściwie to powinnam teraz wypić tą flaszkę sama...
                                  Ale że w duszy miała tak naprawdę dziwną słabość do tego szubrawca,odkorkowała
                                  szkło i podała menelowi,mrucząc z cicha pod wydatnym nosem:
                                  -Pij,pij,będziesz łatwiejszy...
                                  Lezio,obrzuciwszy pożądliwym wzrokiem butelkę,oślinił się niegodziwie,myśląc
                                  przy
                                  • Gość: lemisa Re: ktos zzarl po drodze IP: 62.26.68.* 29.01.02, 01:26
                                    myśląc przy tym egoistycznie,że dobrze byłoby wychlać na raz wszystko,nie
                                    zostawiając przy tym nic dla Samanty.
                                    Ale ta,jakby obdarzona poza wydatnym nosem jeszcze telepatią,już czuwała i
                                    przystawiwszy do leziowych narządów zabraną z łazienki brzytwę,rzekła
                                    niedwuznacznie:
                                    -Na mój znak masz przerwać chlanie i oddać mi flaszkę,bo inaczej zbuki stracisz
                                    i nic nie będzie z rozmnażania się...
                                    Menel Lezio,odstawiając na kulawy stół ruchem aż za bardzo demonstracyjnym
                                    flaszkę,powiedział coś w stylu,żeby Samanta mu nie przypominała,bo już raz taki
                                    numer był i chciał jeszcze dodać wiele innych,zarówno mądrych jak i obraźliwych
                                    rzeczy.
                                    Wreszcie jednak z rezygnacją potrząsnął głową,nie chcąc
                                    w bezsensowny sposób przedłużać dyskusji w chwili,gdy czekała nań
                                    żubrówa.Złapał więc oburącz za butelkę,a Samanta delikatnym
                                    dociśnięciem do jego jaj brzytwy,dała do zrozumienia,iż nadal czuwa nad
                                    sytuacją.Menel Lezio skwapliwie skinął głową na znak,że pojął powagę
                                    sytuacji,ale nie był w stanie już wykrztusić z siebie ani słowa.Jego ślinianki
                                    umieszczone przy policzkach tak mocno ścisnęły szczęki w oczekiwaniu na
                                    rozkoszny płyn,że jakakolwiek próba powiedzenia czegokolwiek była z góry
                                    skazana na niepowodzenie.
                                    W mgnieniu oka zabulgotało we flaszce,a wóda zaczęła przepływać przez leziowe
                                    gardło tak szybko,że wodospad Niagara,zachwalany namolnie przez zarozumiałych
                                    Jankesów w lśniących prospektach, nie miałby w przeliczeniu na czas i ilość
                                    przepuszczanego płynu żadnych szans na zwycięstwo z grzdylem Lezia.
                                    Z masochistycznym wyrazem twarzy,pamiętając jednak o rodzinnych
                                    klejnotach,zatrzymał się Lezio akurat na czas,wiedząc że dalsze picie może
                                    przynieść mu niespodziewane cięcie brzytwą w okolicy niezbyt do tego celu
                                    pożądanej.
                                    Samanta,odbierając butelkę z trzęsącej się jeszcze alkoholowym pożądaniem ręki
                                    Lezia,pomyślała niespodziewanie:
                                    -Hmmm...A my sobie tak tą butelkę podajemy...Toż to kurwa jakbyśmy się
                                    całowali,hehehe.
                                    I uśmiechając się do lubieżnych myśli,wypiła z rozkoszą swoją połowę
                                    flaszki,bekając po zakończeniu konsumpcji i rozwalając,jak to już jej dziadek
                                    miał w zwyczaju,pustą butelkę o najbliższy twardy przedmiot,znajdujący się w
                                    mieszkaniu.Szkła trzasnęły o ścianę, zagrażając bzyczącymi rykoszetami całości
                                    mordki Samanty.
                                    -No kurwa,co ty Samek,przecież się pogodziliśmy-wycharczał menel Lezio,który
                                    wymyślił akurat,żeby w nowym kasku motocyklowym, skradzionym właśnie na
                                    giełdzie motoryzacyjnej,paradować sobie po mieszkaniu.Pusta flacha rozbijana
                                    właśnie przez Samantę,trafiła prosto w leziowy ryj,na szczęście chroniony
                                    wspomnianym zabezpieczeniem i właściwie nic złego się nie stało.
                                    -O,Lezio-czkając rzekła Samanta-przecież ja niespecjalnie to zrobiłam,musiałam
                                    na czymś rozwalić flaszkę,no wiesz,taka tradycja rodzinna,mama chrzciła zawsze
                                    statki w stoczni,to i mnie się udzieliło deko...Ja zawsze rozpierdalam flaszki
                                    o twarde przedmioty. Jesteś jeszcze cały?-zatroskała się podejrzanie,wzbudzając
                                    w menelu czujność na wypadek jakiejś niespodziewanej,podstępnej akcji...Ale nic
                                    w tym rodzaju nie nastąpiło.Samanta,tkliwie poruszona
                                    w swoich zapomnianych uczuciach przez żubrówkę,zapragnęła nagle,by menela Lezia
                                    mieć tylko dla siebie.Jednak przeklęte zwirtualizowanie nie mogło jej pomóc w
                                    zaspokojeniu uciech cielesnych.I znowu musiała odbyć drogę krzyżową,tym razem
                                    poprzez leziowy skaner.Wpisując się do komputera,zamieniła megabajty na
                                    cielesne gramy,a potem,wykorzystując szybkie wyjście przez usb,wyskoczyła z
                                    leziowego kompa i drapieżnie patrząc na menela Lezia,poczuła dopiero teraz,że
                                    tak naprawdę,to całe życie nieświadomie poszukiwała go w świecie.Właśnie w tej
                                    chwili, wspominając pomyłki lat minionych,dostrzegła niezbity fakt,że tak
                                    naprawdę menel Lezio był cały czas przy niej obecny.Ile razy, wzdychając do
                                    ideału mężczyzny,cierpiała,wymazując kwasem solnym kolejne pułapki wrednej
                                    codzienności ze swojego pamiętnika.Ile razy, wzdychając do twardego faceta z
                                    wielkim sercem,lokowała uczucia w niewartych jej wspaniałego ciała i duszy
                                    bałwanach,niezdolnych nawet do tego,by skoczyć nocą po flaszkę,nie wspominając
                                    o całonocnych dyskusjach na temat wyższości bimbru pędzonego w białostockiem
                                    nad wódką przemycaną przez „mrówki”z Czech.Olśnienie przyszło
                                    niespodziewanie,jak rozbłysk gwiazdy supernowej,rozpierdalającej właśnie którąś
                                    z galaktyk niepotrzebnych widać kosmosowi.To był on!To był ten pierdolony
                                    skurwysyn,za którym wzdychają nocami kobiety,po dwuminutowym numerze
                                    niezaspokojenia,odwalonym na odczepnego przez prawowitego męża,figurującego
                                    przez zupełny przypadek na papierzysku potwierdzenia zawarcia małżeństwa.To był
                                    ten łajdak, który po nieprzespanej z miłości nocy nie pyta rano: ”Kochanie,jaki
                                    byłem”,tylko łapiąc za goły tyłek swoją nową kobietę mruczy jej do ucha:
                                    -Skocz no,Zocha do lodówki po browarek,bo mnie jakoś tak kac jebie straszny,na
                                    klina coś by się wygrzać zdało,a potem możem znowu deko podziałać...
                                    To był ten porypany typek,który znikając miesiącami w świecie na zdezelowanym
                                    motorze wyciągniętym z wysypiska złomu,ma czas i ochotę opowiadać po powrocie o
                                    wzruszeniach nabytych przy ognisku rozpalonym z plastykowych butelek po piwie z
                                    debilami
                                    z całego świata pędzącymi nie wiadomo po co,na jakiś durnowaty zlot opojów
                                    poprzez tysiące kilometrów,a jakieś wyprawy na kobiety są poniżej jego
                                    godności,gdyż w domu już czeka Zocha z otwartą flachą żubrówy,aby powitać w
                                    progu swojego pojeba i wypić z nim za innych,co na zlot nie dojechali...
                                    xxxxx
                                    Tymczasem menel Lezio patrzał zdumiony na przemiany,widoczne całkiem wyraźnie
                                    na twarzy Samanty,dziwiąc się i zarazem trochę lękając tego,co może go spotkać
                                    jeszcze za sprawą nieobliczalnej pseudodoktorki.Ale jego obawy nie miały
                                    żadnych większych podstaw,żadnego sensu,ponieważ ze strony nagle w nim
                                    zakochanej Samanty nic mu już,poza utratą wątpliwej cnoty nie groziło.
                                    Samanta,z drapieżnym rykiem pożądania,rozerwała na sobie dobrze na niej leżącą
                                    kufajkę,przywiezioną kiedyś z Rosji z wypraw po alkohol,aż czarne guziki
                                    uderzając o sufit,z trzaskiem spadły na podłogę,zrzuciła kalosze otrzymane w
                                    pracy jako przydział,potem to samo zrobiła z bielizną wierzchnią i osobistą,
                                    ukazując się zbladłemu nagle menelowi Leziowi tak jak pan Bóg ją stworzył i
                                    wywołując
                                    w nim dawno zapomniane samcze pragnienia.
                                    I stało się to,co musiało się stać,to,o czym beznamiętne,lśniące zimno na
                                    niebie gwiazdy mówiły już od tysiącleci,a czego Nostradamus nie opisał w swoich
                                    księgach,obawiając się wzięcia go raczej za perwersyjnego zboczka,niż za
                                    wieszcza.
                                    Menel Lezio i Samanta,w nagłym przebłysku miłości,dopadli do siebie i nic nie
                                    mogło już raz puszczonej w ruch seksualnej maszyny pożądania zatrzymać.Nic?Ano
                                    właśnie.Samanta,wyłuskując się
                                    z silnych jak ręce orangutana objęć leziowych,rzekła z cicha:
                                    -Lezio,zanim zaczniemy się grzać,to obalmy jeszcze jedną flachę żubra,którą
                                    uzyskałam podczas wirtualnego włamania się do sklepu z monopolem.No
                                    wiesz,chodzi przecież o nastrój...
                                    Wysuszania flaszki nie będziemy tu wspominać,bo trwało ono tak długo,jak
                                    przeczytanie tychże wersów,a nawet krócej.Potem menel Lezio i Samanta powrócili
                                    do uroczych zajęć,mających na celu nie tyle całkowite upojenie się miłością,co
                                    skosztowanie zapomnianego przez lata zwierzęcego stylu seksu,połączonego z
                                    ryczeniem
                                    w tonacjach różnych,rozwalaniem sprzętów domowych
                                    w poszukiwaniu jeszcze większego rajcu,oraz przerabianiem wszystkich
                                    podręczników sztuki kochania i innej kamasutry przez miesiące.Trwałoby to może
                                    nawet przez lata,ale przecież żyć
                                    z czegoś trzeba.Samanta wraz z menelem Leziem,po dopracowaniu systemu
                                    wirtualizacji,zajęli się,naturalnie w rzadkich chwilach wolnych od zajęć
                                    seksualnych,patroszeniem kont bankowych zamożnych klientów w bankach na całym
                                    świecie,a potem założyli swój własny bank w strefie wolnej od 20 %-go
                                    opodatkowania o
                                    • Gość: lemisa Re: ktos zzarl po drodze IP: 62.26.68.* 29.01.02, 01:27
                                      odsetek od wkładów osobistych.
                                      I gdybyście kiedyś,kochani czytelnicy,korzystający,jakby inaczej,
                                      z wirtualnego dostępu do banków,gdzie trzymacie swoje wyprane, szare
                                      pieniądze,stwierdzili,że parę milionów euro poszło,że tak powiem,się jebać,to
                                      nie wińcie za to gremlinsów,koboldów,ani innych durnowatych krasnoludków.
                                      Przecież nikt na świecie,oraz w cyberprzestrzeni nie wie,gdzie w tej chwili
                                      urzęduje menel Lezio i Samanta.Może mieliście zaszczyt właśnie wzbogacić ich
                                      tajne konto swoimi pieniędzmi.Ta miłość, pokonująca wszelkie wirtualne i
                                      fizyczne przeszkody powinna być przykładem dla wszystkich wahających się z
                                      wyznaniem swojego prawdziwego uczucia,ludzi.
                                      Zróbcie to jak najprędzej,albowiem nigdy nie wiadomo,czy wasz partner nie
                                      posiada ukrytych zdolności,które nawet na obliczu matołkowatego supermena nie
                                      wywołałyby rumieńca zażenowania.


                                      THE END
                                      • Gość: samanta Re: ktos zzarl po drodze IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 29.01.02, 01:29
                                        Ja kcem autograf!!!!!!!:)))))))))))))))))
                                        • Gość: mina Re: ktos zzarl po drodze IP: *.turboline.skynet.be 29.01.02, 01:30
                                          autografy to raczej ty, samcia, powinnas teraz rozdawac!
                                          • Gość: samanta Re: ktos zzarl po drodze IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 29.01.02, 01:40
                                            Nie spisz Minusia?Widze ze czujna jak zawsze!:)))))) Piekne to jezd prawda????
                                            • Gość: mina Re: ktos zzarl po drodze IP: *.turboline.skynet.be 29.01.02, 01:45
                                              cudne, ta czesc mi sie najbardziej podoba jako opowiastka parafilozoficzna.
                                              lemisa drugim voltairem!
                                              no nie spie samcia, gdyz juz wstalam hahahaha
                                              • Gość: samanta Re: ktos zzarl po drodze IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 29.01.02, 01:56
                                                Mnie tez ta czesc najbardziej sie podoba .Chyba sie zakocham w menelu leziu:))))))))))
                                                • Gość: Ronja Re: ktos zzarl po drodze IP: 212.244.252.* 29.01.02, 10:47
                                                  Genialne - wydrukuje i swojemu klubowi jeździecckiemu zapodam jako zwyczajowa
                                                  lekture przed wstapieniem do tzw chatki kopulatki (kto tam był, to wie, co mam
                                                  na myśli)
                                                  • Gość: czort nie wydzierze !!!!!!!!! IP: 10.0.0.* 29.01.02, 15:45
                                                    nie dosc, ze ze staskiem maciejow ta szmata - samanta - mieniaca siem zonom
                                                    mojom siem zadaje, terozki jakowas lemisa daje mi do zrozumienia, ze zle siem
                                                    ozenilem, bo zona przeszla na menelstwo !!!!!!!
                                                    a jeszcze za jakimsi synkiem siem rozglada, ona, ta wywloka mysli, ze jak siem
                                                    tyn synek podal za syna szatana - to bedzie taki jak ja/ jej maz czort??
                                                    mysli suka, ze jak synka dorwala, to znaczy sie, malolata bydzie miala ?!!!!!
                                                    a niedoczekanie twoje, cholera !!!!!!
                                                    kurwa mac! jakie te baby somwstrentne - chiba siem rozwiodem.
                                                    menelicem mam we chalupie ?????
                                                    co mam zrobic z tom niewiernom - pomocy!!!!!
                                                    czort - jeszcze maz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka