Gość: lemisa
IP: 62.26.71.*
13.01.02, 16:35
JEZDEM NIE DO PODROBIENIA
dramat miłosny w trzech aktach
AKT I
-Jezdem nie do podrobienia-wrzasnęła radośnie Samanta,wykonując zgrabny manewr
pieciotysięcznego uderzenia w klawisze kompa
i logując się po raz trzydziesty ósmy pod jakimś wymyślonym
w chwili rozterki paranoicznym nickiem,który znowu nie pasował do jej cudownej
postaci,zwiewnej jak jedwab,wytwarzany przy sporym udziale pracy niewolniczej w
Chinach.
I stało się.Znowu udało się jej na chwile zaistnieć na czacie.Znowu mogła,zanim
wredny serwer wywali ją na ryłko,parę sekund pogadać.Na wejście Samanty chyba
każdy zwrócił uwage,została wszak rozpoznana,jak zwykle.Zaraz posypały się
wyzwiska,słowa ogólnie uznane za obraźliwe,oraz stek innych zwrotów,nie
nadajacych sie do powtórzenia.
Samanta cieszyła się na Forum wielką sympatią.
Menel Lezio siedząc przy ekranie,jak często już,nieśmiało zwrócił uwagę na
niestosowność zdarzenia,komentując sytuację brakiem inteligentnej treści w
puszce mózgowej Samanty.Na co ta po wpuszczeniu wirusa do leziowego
kompa,uprzednim zeskanowaniu się,zamianie na megabajty i przepłynięciu kablami
do jego mieszkania,stanęła nagle przy nim ze świeżo naostrzonym na
dziadkowej,uruchamianej siłą woli szlifierce,skalpelem,mrucząc uprzejmie:
-A może tak kurwa po jajach skalpelkiem,niedorobiony skurwysynu?
Czy wytniemy na razie móżdżek i zważymy,jaki to on naprawde cieżki,hę?!
Menel Lezio,deko zaskoczony rozwojem sytuacji,oraz zmieniając zgrabnie
temat,zapytał z przytomnością umysłu,godną nagrody Nobla,by uniknąć dalszych
kłopotów:
-Słuchaj,Samcia,ta butelka Zubrówki w twoim ręku to tak zawsze
w niej spoczywa,jak przyklejona,czy jest to zwykły przypadek,że akurat ją tam
masz?
Samanta,przedtem zapomniawszy w ogóle o swoim ulubionym, codziennym
napoju,pitym tak do śniadania jak i do kolacji,ściskanym kurczowo w ręku,tak,by
nikt nie ukradł flachy,spojrzała na dół.Cuda cudeńka,ale razem z nią
zeskanowała się jeszcze cała butelka i teraz mogła sobie coś dziabnąć na stress.
-Zaraz cię zacznę obrabiać palancie,ale tymczasem strzelę ździebko w
przełyk,aby eksperymenta lepiej szły,ty mnie i tak nie uciekniesz...
I odkręciła Samanta z trzaskiem na całym świecie znanym,korek flaszki
Żubra,odetchęła najpierw głęboko,jak to szczecinianie, przyzwyczajeni do
rześkiego powietrza morskiego,a potem wypuściła powietrze z płuc i przytknęła
butelkę do swoich pieknych, pamietajacych czasy bogiń i rusałek ust,z bulgotem
wpuszczając trunek do swoich trzewi i pozwalając mu na początkowe zagnieżdżenie
się w żołądku,oraz późniejsze w mózgu i krwi hemoglobinie.
Samanta po wypiciu duszkiem butelki Zubra odetchnęła jeszcze raz głęboko,po
czym rozwaliła flaszkę o futrynę drzwi prowadzących do sypialni menela
Lezia,robiac z butelki tzw.tulipanka i przystawiając Leziowi szkło do szyjnej
aorty,zapytała uprzejmie,czy chce zaraz czuć się jak wyssany z krwi...
Lezio,odbijając cios trzonkiem łopaty,wyciągniętej spod stołu,której używał
przed chwilą jeszcze do zakopywania jakiegoś nielubianego sąsiada,powiedział
półgębkiem:
-Samcia,ja już naprawde nie mam ochoty na ponowne kopanie dołu,bo przez te
korzenie u nas w ogródku zrypałem się niesamowicie.Ale może zostalibyśmy
przyjaciółmi?
XXXXX
Nieoczekiwanie przyjazne słowa menela Lezia wstrząsnęły Samantą,a z jej
zesztywniałych przez nieoczekiwany szok rąk wypadł tulipanek,rozbijając się w
proch i pył na podłodze sypialni Leziowej, wyłożonej dla podniesienia komfortu
spania brukowcem.
Skalpel zabrzęczał o kamienie,kryjąc się zaraz w jakiejś szparze, wymytej przez
częste rzucanie pawi menelskich i się unieszkodliwiając.
Nie mogąca jeszcze zrozumieć znaczenia słów menela Lezia Samanta,usiłowała
odnaleźć w swoim mózgu znaczenie słowa przyjaźń,ale że było to słowo od lat
nieużywane,zdążyło się w jej pojemnej megabajtowej pamięci jednak już trochę
zatracić.
-Czy ty mnie przypadkiem łachudro nie obrażasz?!-zapytała
profilaktycznie,czując jednak podświadomie,że Lezio nie miał nic
w tym sensie na mysli.
Menel Lezio,nie lubiący tłumaczyć się kobietom,niepotrzebnym na dłużej w
domu,piszczał i się wił,usiłując wywinąć się z piwnej zupy,którą sam sobie
nawarzył,jednak wyjścia nie było,bo wirtualna Samanta w pozycji seksownej
Amazonki,wysmarowanej palmowym olejem marki polamargo,w międzyczasie zaczęła
przydeptywać przepite gardło menela Lezia w nadziei uzyskania bliższych
informacji.
-No dobra dobra,chciałem się z tobą zaprzyjaźnić-wycharczał Lezio, usiłując
wywinąć się spod buta wielkości 46 postawnej Samci.
Ta jednak nie popuszczała i naciskała nadal,wiedząc że zaraz rzeka
informacyjnych bajtów popłynie z zapijaczonych ust leziowych.
I tak się stało.Przyciskany masywnym butem stoczniowca menel Lezio zdecydował
się wreszcie na wyjaśnienie całej sytuacji, niechętnie przyznając,że i
owszem,myślał już o zaprzyjaźnieniu się z Samantą od dawna,nie znajdując jednak
nigdy okazji,by jej to powiedzieć.I tak miesiące mijały,przyjaźni nie
było,tylko smętnie zapisany wypocinami,normalnie czytanymi na ścianach toalet
dworcowych dział forum pod nazwą „Towarzyskie”pęczniał do ilości
przekraczającej jakiekolwiek logiczne rozumowanie.
Koniec aktu I