Dodaj do ulubionych

rodzice , a chlopak...

31.10.03, 22:15
Prosze was o porade...otoz sytuacja jest nastepujaca, mam 24 lata, koncze
uniwersytet, kilka tygodni temu poznalam chlopaka ( niestety mieszka 30km ode
mnie). Chlopak ten studiuje na prywatnej uczelni i tu zacyzna sie problem z
moim ojcem, uwaza on ze osoby, ktore studiuja na takich uczelniach sa
niewiele co warte itp. Uwaza ze nei cenie sie spotykajac sie z tym
chlopakiem, nie mam szacunku do siebie znizajac sie do jego poziomu ,
zaznaczam ze ojciec go blizej nei poznal. W domu mam awantury ze
niepotrzebnie tyle czssu ,eczylam sie na Pastwowej uczelni aby teraz znizac
sie do poziomu kogos z prywatnej szkoly..Juz mam dosyc tych awantur i
ciaglych wyrzutow, tlumaczenie ojcu ze ten chlopak jest naprawde inteligentny
i wartosciowy nic nie daje..Myslicie ze moge jakso przekonac jednak ojca do
tego chlopaka? Zalezy mi bardzo na zdaniu rodzicow i na utzymaniu znajomosci
z kolega...licze na zrozumienie, pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • yoric Re: rodzice , a chlopak... 01.11.03, 13:00
      Uważam, że postawa Twojego ojca jest żenująca. Ludziom różnie się układa - a co
      np. ze studentami wieczorowymi, zaocznymi... Zresztą JAKAKOLWIEK generalizacja
      jest nieuprawniona, przecież inteligentni ludzie nie zawsze nawet wybioerają
      studia.
      U siebie też zauważam takie 'nawyki myślenia' - wartościowanie ludzi po
      wykształceniu - ale nie wolno się im bezkrytycznie poddawać. Może daj ojcu
      przeczytać ten wątek, jak się nazbiera trochę opinii.

      pzdrv
      Yorick, [mgr dobrego państwowego uniwerku :)]
      • chiara76 Re: rodzice , a chlopak... 01.11.03, 13:21
        A co z tymi, którzy na przykład nie mają w ogóle tytułu magistra?
        Czy oni nie zasługują na szacunek? Dyplom daje nam szacunek ludzi, no chyba
        nie.To tylko taka refleksja.
        Gdybym sama nie słyszała takiej opinii o uczelniach prywatnych od mojej
        koleżanki pomyślałabym, że to żart, ale wiem, że ludzie rzeczywiście tak
        myślą....bardzo smutne.
    • wakarpl Re: rodzice , a chlopak... 01.11.03, 17:51
      Tak to juz niestety jest!
      Facet zazwyczaj ma klopoty z przekonaniem do siebie ojca. Ja tez tak mam, a
      moze mialem, bo ostatnio nie probuje nawet z nikim byc:)
      Zawsze bylo latwo oczarowac mamusie, ale tatusia, hmmmm.
      Ojcowie, zawsze cha dla swoich corek jak najlepeij, chca, zeby ich corka miala
      ksiecia z bajki, jest przeciez oczkiem w glowie.
      Kiedys jednak mosza sobie szanowni ojcowie zdac jednak sprawe z faktu, ze ich
      corki maja wlasny rozum, wolna wole i potrafia kochac.
      A zeby tradycji stalo sie zadosc, to bede monotematyczny..... tatus (NIE)mojej
      Kamilki tez mnie nie lubil (chyba):)
      Pozdrawiam!
      Pszczolko! Rob to co uwazasz za stosowne!
      • ann.k Re: rodzice , a chlopak... 02.11.03, 17:41
        A wiesz to chyba zależy do charakteru człowieka, a nie jakiejś ogólnej teorii.
        Ja jestem ukochaną córczeką tatusia (chociaż nie jedynaczką), ale nie
        przypominam sobie, żeby mój tata nie przepadał za moimi chłopakami. Do
        większości miał stosunek obojętny, pewnie dlatego, że zanim zaczynało się robić
        poważnie, znajomości się kończyły. Do obecnego, stałego i bardzo poważnego, ma
        stosunek zdecydowanie pozytywny.

        Natomiast wyjątkowo zgodnie (ja, mama i tata) nie przepadamy za aktualną
        panienką brata. Kłótni co prawda z tego powodu nie ma, ale jakoś tak gremialnie
        się krzywimy kiedy dziewczę jest zapraszane do domu.
        • marius17 Re: rodzice , a chlopak... 02.11.03, 18:22
          A ja mylalem ze majac 24 lata jest sie doroslym.
          No i straszna rzecz 30 km - przeszkody nie do pokonania

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15028
          • ann.k Re: rodzice , a chlopak... 03.11.03, 15:50
            Dorosłości nie mierzy się metryką.

            A te 30 km to hmmmm.... Kwestia perspektywy. Do niedawna mój też mieszkał 30 km
            ode mnie, chociaż wciąż w tym samym mieście. Wówczas wydawało to mi się tak
            bardzo daleko. Dziś mieszka 630 km ode mnie :)
    • labeg Re: rodzice , a chlopak... 02.11.03, 20:26
      czesc,
      mialam ten sam problem a moze nawet jeszcze bardziej skomplikowany.. u mnie to
      wygladalo tak: oboje rodzice sa pierwszym pokoleniem z wyksztalceniem wyzszym,
      ich rodzice byli rolnikami, w momencie gdy poznalam mojego bylego bylam na
      piatym roku studiow- Uniwerek co prawda panstwowy ale czy renomowany hmm
      polemizowlabym, studia humanistyczne ale tez nie z tych co bardzo powazane, on
      mial srednie wyksztalcenie - nawet nie wiesz ile razy slyszalam od ojca ze to
      jest schodzenie po drabinie spolecznej nizej, wlasnie takie znizanie sie do
      jego poziomu. a ja nigdy, przez ani jeden dzien naszej 7-miesiecznej
      znajomosci nie odczulam ze facet byl glupi, nieokrzesany czy cos w tym stylu.
      Ojciec marzy o mezu dla mnie co najmniej z wykztalceniem wyzszym, tytul
      doktora jak najmilej widziany. A to trudno dzis kupic dyplom wyzszej uczelni
      na bazarze? Jak zna sie odpowiednich ludzi to zaden problem. Dyplom niczego
      nie gwarantuje! Cech charakterologicznych na pewno - tak jak pisalam w jakims
      starszym poscie: zdarza sie przeciez ze pan doktor, wykladowca uczelni bije
      zone, zdarza sie ze kobieta - mgr katuje swoje dziecko. Dylom nawe nie jest
      powtwierdzeniem inteligencji. Sama nie wiem czego jest potwierdzeniem .. chyba
      tylko tego ze przeszlo sie przez 5 lat jakiejs szkoly.
      Rada w takim wypadku jest jedna moim zdaniem: konfrontacja, ale starannie
      przygotowana, uprzedz chlopaka, zeby wiedzial o tej niecheci ojca. Ale nic na
      sile! Rodzicom trzeba niestety uswiadomoc ze to nie oni beda potem zyli z
      mezczyzna/ kobieta tylko wlasnie my.
      Pozdrawiam, Daj znac jak poszlo :)
      • ariel23 Re: rodzice , a chlopak... 03.11.03, 09:55
        Opinia Twojego ojca jest bardzo krzywdzaca.
        Tym bardziej, ze slabo go zna.
        A moze problem lezy gdzie indziej? Tzn w kazdym Twoim ewentualnym kolejnym
        chlopaku by znalazl cos co mu nie odpowiada.
        Chyba po prostu chce sie do czegos przyczepic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka