juliaana03
20.01.09, 18:48
Im bliżej przeprowadzki na swoje, tym ja bardziej tego nie chce.
Zastanawiam sie dlaczego, i mimo 1000 mysli na nie, nie potrafie
znalesc tej jednej konkretnej...
Maż mnie ostatnio wkurwia, mysle tylko o tym jak sprowokowac
sytuacje, zeby go unikac...
zagladam tu od kolku lat, wiele razy sie zalilam, "starzy" bywalcy,
juz prawie sie ze mna rozwodzili, sadzili o alimenty, godzili. Od
czasu tej przerwy, czyli od 2006 ciagle tersknie za tym czasem w
ktorym bylam sama, choc wtedy wydawalo mi sie ze swiat sie
zawalil... i pamietam jak niegdzie indziej tylko tutaj, nikt inny
tylko Wy pisaliscie, ze wszystko sie ulozy, ze da sie zyc samemu, ze
jeszcze zatesknie za tamtymi czasami... no i stalo sie
zatesknilam... tyko teraz boje sie zrobic to po raz drugi, czuje, ze
tym razem dala bym rade, ze jestem bardziej zdecydowana, juz bym sie
za nim nie wyplakiwala, nie boje sie samotnosci, odpowiedzialnosci
za dziecko w pojedynke... wrecz chce tego.
Nie mam odwagi, wiec marze, a w marzeniach nie ma GO i jest mi wtedy
bajecznie.
Nic mi nie zrobil, owszem klucimy sie czasami, ale ogolnie on jest
bardzo zaangazowany w wice naszego gniazdka, stara sie chce szybko
skonczyc, a ja mysle jak sie wyrwac od niego.
Poza tym mysle o kims innym, kogo znam, a kto nigdy by sie nawet nie
domyslil, ze jest mi bliski.
ale to tylko moje mysli i marzenia, a rzeczywistisc zupelnie inna...