Dodaj do ulubionych

teściowa - udręka :)

18.02.09, 10:26
Mam może by się wydawało, ale jednak kłopot z moją fantastyczną
teściową. Od kilku miesięcy przeprowadza remont w swoim mieszkaniu i
tymczasowo o zgrozo mieszka z nami. Ogólnie trzeba przyznać jest ok,
ale jeśli chodzi o moje kontakty z jej ukochanym synem dostaje
szału. Wogóle nie przyjmuje do wiadomości, że jej syn może kochać
się z jakąś kobietą - nieważne że zona - wogóle jak on może to
robić. POtrafi wejśc w czasie trwania akcji do naszego pokoju i
rzucać głupie komentarze. Przeważnie i tak chodzi o mnie, że
biednemu synkowi nie daje się wyspać. Może wydawać się to śmieszne
ale mamy oboje dość. Nie przemawiają żadne argumenty. Tragedia!!
Dlatego mam pytanie czy może ktoś się orientuje gzdie można wynająć
pokoje na godziny w okolicy Sosnowca, Będzina, Dąbrowy -
gdziekolwiek! Póki co weekendy spędzamy w Wiśle. Jest pięknie.
Pozdrawiam - pewnie nie ja jedna mam taki kłopot z zakochanymi
mamusiami
Obserwuj wątek
    • zakletawmarmur Re: teściowa - udręka :) 18.02.09, 10:56
      1. Załóżcie zamek w drzwiach i zamykajcie się przed każdą akcją...
      Jak przez drzwi będzie coś nawijać to można głośno muzykę puścić...
      2. Macie samochód? To może mała przejażdżka po lesie?
      3. Poeksperymentujcie w nietypowych miejscach np. w przebieralni w
      sklepie, w windzie, na klatce schodowej. Na szaleństwa na łonie
      natury niestety za zimno...
      • maxlikaz Re: teściowa - udręka :) 18.02.09, 12:40
        Gdybym mial tu ujac jednym slowem to byloby: M-A-S-A-K-R-A !

        a propos przebieralni z punktu trzeciego to pomysl i owszem -
        ciekawy, ale przynajmniej w jednej z bardziej znanych galerii
        handlowych we Wroclawiu obowiazuje zakaz wchodzenia do przebieralni
        wiecej niz jednej osoby... ;) Nie wiem czy to ze wzgledow
        bezpieczenstwa (kradzieze) czy tez wlasnie ze wzgledow na ulanska
        fantazje klientow? A moze jedynie o komfort chodzi, zeby sie w tej
        przebieralni nie cisnac i widoku w lustrze nie zaslaniac...??? ;)
        • zakletawmarmur Re: teściowa - udręka :) 19.02.09, 00:56
          > handlowych we Wroclawiu obowiazuje zakaz wchodzenia do
          przebieralni
          > wiecej niz jednej osoby...

          Trzeba jeszcze uważać na monitoring. Chłopaki z ochrony mieliby
          frajdę...
      • maxlikaz Re: teściowa - udręka :) 19.02.09, 09:35
        > 2. Macie samochód? To może mała przejażdżka po lesie?

        No... W sumie to tez jest jakis pomysl!
        Mila przejazdzka po lesie...
        ...z tesciowa przywiazana za nogi do haka z tylu samochodu!

        A tak na powaznie to wydaje mi sie, najwyzszy czas w waszym
        przypadku ustalic granice i powalczyc o wlasna autonomie.
        NIE MOZE byc tak, ze ktos korzystajac z Waszej goscinnosci w tak
        bezczelny i chamski sposob ingeruje w Wasza sfere intymna i w Wasze
        zycie w ogole! Jesli szanowna "mamusia" tego nie zrozumie to
        niestety nalezaloby w takim przypadku pokazac jej drzwi (mam na
        mysli ich zewnetrzna strone).
        Pozdrawiam i zycze pomyslnego rozwiazania problemu!

        PS. Zastanowilo mnie ze nie piszesz nic o tesciu... Czyzby w tej
        sytuacji chowal glowe w piasek i nie interesuje go (zly) wplyw
        tesciowej na Wasz zwiazek oraz caloksztalt relacji rodzinnych?
        Czy tez moze przezornie ow Pan skorzystal z mozliwosci dezercji z
        takiego ukladu ze wspomniana wyzej Pania na wczesniejszym etapie
        zycia...?
        • zakletawmarmur Re: teściowa - udręka :) 19.02.09, 10:33

          Tylko że zwróć uwagę, że normalnie z teściową nie mieszkają. Za
          jakiś czas to się skończy i będą mieć święty spokój. Tym bardziej,
          że teściowa może być całkiem użyteczna (obiadki, sprzątanko) a nawet
          miła. Jeśli wyrzucą mamuśkę za drzwi to będzie im to do końca życia
          wypominać... Czy warto dla miesiąca lepszego seksu tak ryzykować?
          • maxlikaz Re: teściowa - udręka :) 19.02.09, 11:22
            > Tylko że zwróć uwagę, że normalnie z teściową nie mieszkają. Za
            > jakiś czas to się skończy i będą mieć święty spokój.

            Tylko ten czas jest jakos blizej nieokreslony a stan taki trwa juz
            wedlug opisu kilka miesiecy... :/
            A co z tesciem? Zapytam ponownie - brak go jedynie w opisie? Czy
            brak go w rzeczywistosci?


            >Tym bardziej,
            > że teściowa może być całkiem użyteczna (obiadki, sprzątanko) a
            nawet
            > miła.

            O tym jakos autorka watka niestety nie wspomina! Nie wiem czy wynika
            to z checi maksymalnego skrocenia wpisu czy moze braku zaslug w
            tymze zakresie...


            Jeśli wyrzucą mamuśkę za drzwi to będzie im to do końca życia
            > wypominać...
            Nie mowie o brutalnej eksmisji "mamuski" (przeciagniecie tesciowej
            za samochodem to oczywiscie byl zart...) tylko o wyraznie i
            asertywnie wyrazonym wlasnym zdaniu w tej kwestii (skoro autorka
            dzieli sie z nami na forum problemem niech to zrobi w domu!) oraz
            KONIECZNYM wyznaczeniu granic we wszelkich plaszczyznach relacji
            rodzinnych. Nie uwazasz ze tesciowa taka postawa moze wyrzadzic duza
            szkode mlodym? Wedlug mnie jest ona niestety toksyczna i nalezaloby
            owa toksycznosc zmniejszyc lub w skrajnym wypadku (niestety!)
            wyeliminowac!


            Czy warto dla miesiąca lepszego seksu tak ryzykować?

            Ok, miesiac to nieduzo i jesli to kwestia miesiaca to mozna sie
            przemeczyc w kazdej sprawie, ale nawet nie o seks miedzy nimi mi tu
            chodzi...
            Zauwaz jak autorka wraz z mezem zostali juz poddani "praniu mozgow"
            jesli jednym z proponowanych rozwiazan jest ucieczka z WLASNEGO domu
            po to zeby "GOSC" nie mogl im z rozmyslem przeszkadzac w zyciu PO
            SWOJEMU!
            Wedlug mnie to jest NIEDOPUSZCZALNE zeby musieli uciekac z WLASNEGO
            domu dla czyjegokolwiek "dobra" :/
            Osobiscie wyznaje zasade: MOJ DOM - MOJA TWIERDZA!
            To JA mam sie dobrze czuc we wlasnym domu a gosc, ktory mnie
            odwiedza nie powinien razaco (i wydaje mi sie ze z premedytacja)
            naruszac panujacych w nim zasad. Jesli ja jestem gosciem to
            zachowuje sie w sposob dokladnie taki jakiego oczekuje od swoich
            gosci!
            • zakletawmarmur Re: teściowa - udręka :) 19.02.09, 11:58
              > O tym jakos autorka watka niestety nie wspomina! Nie wiem czy
              wynika
              > to z checi maksymalnego skrocenia wpisu czy moze braku zaslug w
              > tymze zakresie...

              "Mam może by się wydawało, ale jednak kłopot z moją "fantastyczną"
              teściową."

              "Ogólnie trzeba przyznać jest ok"

              Wiem co mówią koleżanki o teściowych po kilku miesiącach mieszkania
              z teściową:-) I bynajmniej "ok" to to nie jest:-)
              Jeśli ma taki poważny problem z uszanowaniem prywatności a
              dziewczyna i tak mówi o niej "ok" to mamuśka musi być poza tym w
              porządku... Czymś to musi wyrównywać tą wadę... Założyłam że chodzi
              o pomoc, ale oczywiście może być to coś innego, co wyrównuje bilans.

              > Zauwaz jak autorka wraz z mezem zostali juz poddani "praniu
              mozgow"
              > jesli jednym z proponowanych rozwiazan jest ucieczka z WLASNEGO
              domu
              > po to zeby "GOSC" nie mogl im z rozmyslem przeszkadzac w zyciu PO
              > SWOJEMU!

              Gdy mamy gości to sami rezygnujemy z wielu wygód. To normalne. Tak
              zostałam wychowana i wcale nie traktuje tego jak piętna:-).
              Nie pozwolę przybyszowi spać na materacu piankowym czy niewygodnej
              kanapie sama delektując się wygodą mojego ogromnego łoża z materacem
              sprężynowym... Jeśli decyduje się kogoś ugaszczać to automatycznie
              godzę się na różne niewygody z tym związane.
              Tu gościna trwa już długo (jak na obecne czasy, kiedyś kilka
              miesięcy nie robiło wrażenia). Nie wiem czy para miała świadomość,
              że będzie to tyle trwało i jakie były umowy...

              > Wedlug mnie to jest NIEDOPUSZCZALNE zeby musieli uciekac z
              WLASNEGO
              > domu dla czyjegokolwiek "dobra" :/

              Gdy miałam gości w akademiku to też uciekałam pouczyć się do kuchni
              lub "ryjni". Nie wyobrażam sobie powiedzenia im "no dobra
              posiedzieliście, wypiliście a teraz sio na długi spacerek bo ja
              uczyć się muszę". Gdy wiedziałam, że ludzie będą mi przeszkadzać to
              po prostu na ich przyjazd się nie godziłam. Potrafię być też
              asertywna:-)

              Życie we wspólnocie łatwe nie jest.
              • maxlikaz Re: teściowa - udręka :) 19.02.09, 13:36
                > "Mam może by się wydawało, ale jednak kłopot z moją "fantastyczną"
                > teściową."
                >
                > "Ogólnie trzeba przyznać jest ok"

                W pierwszym zdaniu fantastyczna jest napisane w cudzyslowie co
                pozwala podejrzewac pewna doze ironii w tym stwierdzeniu.
                W drugim natomiast krotkie i zdawkowe ok jest na tyle pojemnym
                okresleniem ze moze znaczyc tyle iz jest ok, bo pyszny obiad zrobi,
                albo tez jest ok poniewaz nie uzywa mojej szczoteczki do zebow do
                szorowania kibla...
                Zeby bylo jasne - dla mnie jest NIE ok jesli ta osoba nie potrafi
                uszanowac prywatnosci gospodarzy w bylo nie bylo nie swoim domu a
                dodatkowo po tym co ujrzy czyni niewybredne uwagi!


                > Wiem co mówią koleżanki o teściowych po kilku miesiącach
                mieszkania
                > z teściową:-) I bynajmniej "ok" to to nie jest:-)

                Sama zatem widzisz jak w obecnych czasach sprawdza sie model rodziny
                wielopokoleniowej lub chociazby dluzsze rodzinne tourne... ;-P


                > Jeśli ma taki poważny problem z uszanowaniem prywatności a
                > dziewczyna i tak mówi o niej "ok" to mamuśka musi być poza tym w
                > porządku...

                A moze po prostu z rezygnacja przyjmuje to jako naturalna
                konsekwencje wlasnej wczesniejszej nie do konca przemyslanej
                decyzji...?
                Autorka sama pisze ze:
                1. Nie chce klotni w domu (tesciowa to jednak klotliwa zolza?);
                2. Kolejny remont u tesciowej nie zmiekczy autorki juz na tyle aby
                przyjela ja znowu pod swoj dach;
                To o czyms chyba swiadczy! :/


                > Gdy mamy gości to sami rezygnujemy z wielu wygód. To normalne...

                Tak! Zgadzam sie - to normalne i goscie sa u mnie ZAWSZE na
                specjalnych prawach. Mam jedynie nadzieje ze nie usprawiedliwiasz
                tym samym wybrykow tesciowej...? :/
                Piszesz - Niedogodnosci? Owszem, ale nie daje to jednak gosciom
                prawa do totalnej i tupeciarskiej dezorganizacji (po)zycia
                rodzinno/domowego celem zaspokojenia jakichs niespelnionych
                rodzicielskich instynktow. Teraz juz nie pora na to! Pora za to na
                wytyczenie granic miedzy dwiema juz oddzielnymi komorkami
                spolecznymi!!! Kto tu komu wyswiadcza grzecznosc i przysluge?
                Mamusia dzieciom ze im do prywatnego pokoju nie zajrzy (nawet pomimo
                wykonanych napredce z krzesel "barykad"? Czy dzieci mamusi, ze
                zgadzaja sie na "pewne niewygody" podczas kilkumiesiecznej
                klopotliwej i krepujacej jak sie okazuje gosciny rodzicielki.
                DO CHOLERY - ONI PRZEZ TO NIE CZUJA SIE DOMOWNIKAMI WE WLASNYM
                DOMU!!! Nie przeszkadza to jednak mamusi na coraz wieksze panoszenie
                sie u nich... :/
                Uch... ale napisalem... Moze wygladac na to, ze jestem uprzedzony do
                tesciowych, ale spiesze sprostowac - NIE JESTEM!
                Po prostu klaniaja sie podstawowe zasady dobrego za/(wy)chowania...


                > Tu gościna trwa już długo (jak na obecne czasy, kiedyś kilka
                > miesięcy nie robiło wrażenia). Nie wiem czy para miała świadomość,
                > że będzie to tyle trwało i jakie były umowy...

                No wlasnie... To tez jest dosc niepokojacy sygnal... :/
                Nie wiadomo ile to jeszcze potrwa...? Albo czy tesciowa nie "wpadnie
                na wspanialy pomysl" typu: ze skoro juz tak dlugo razem mieszkamy i
                jest tak fajnie, uzupelniamy sie etc... to moze ja sprzedam/wynajme
                ten moj dom/mieszkanie - bedzie z tego troche pieniedzy za ktore
                wyremontujemy TEN dom/kupimy mebelki etc... i bedziemy zyli razem
                dlugo i szczesliwie...??? Brrrrr... To chyba czarny scenariusz dla
                autorki watku... :/


                > > Wedlug mnie to jest NIEDOPUSZCZALNE zeby musieli uciekac z
                > WLASNEGO
                > > domu dla czyjegokolwiek "dobra" :/
                >
                > Gdy miałam gości w akademiku to też uciekałam pouczyć się do
                kuchni
                > lub "ryjni".

                Ale to jest ZUPELNIE INNA sytuacja!!! Akademik i stabilny dom dajacy
                poczucie bezpieczenstwa to jakby dwa przeciwne bieguny!
                Wedlug mnie przyklad nietrafiony...
                • zakletawmarmur Re: teściowa - udręka :) 19.02.09, 14:17

                  > W pierwszym zdaniu fantastyczna jest napisane w cudzyslowie co
                  > pozwala podejrzewac pewna doze ironii w tym stwierdzeniu.

                  Dodałam cudzysłów w celu podkreślenia:-)

                  > Sama zatem widzisz jak w obecnych czasach sprawdza sie model
                  rodziny
                  > wielopokoleniowej lub chociazby dluzsze rodzinne tourne... ;-P

                  Całym sercem jestem za tym żeby mieszkać z dala od rodziców
                  przynajmniej godzinę drogi:-) Co nie znaczy całkowitego odcięcia
                  oczywiście.

                  > Ale to jest ZUPELNIE INNA sytuacja!!! Akademik i stabilny dom
                  dajacy
                  > poczucie bezpieczenstwa to jakby dwa przeciwne bieguny!
                  > Wedlug mnie przyklad nietrafiony...

                  Dla mnie akademik był bardziej jak "dom", niż mieszkanie rodziców.
                  Rzadko jeździłam na weekendy, w domu na pewno nie czułam się
                  bezpieczniej. W domu byłam "u mamy", w pokoju w akademiku byłam "u
                  siebie". Akademik to nie to samo co hotel, przynajmniej dla mnie...

                  > A moze po prostu z rezygnacja przyjmuje to jako naturalna
                  > konsekwencje wlasnej wczesniejszej nie do konca przemyslanej
                  > decyzji...?

                  Każdy z nas popełnia błędy. Później musimy sobie z tym jakoś radzić.
                  Albo ryzykujemy konflikt z teściową (rozmowy nie pomogły) i ją
                  spławiamy, albo męczymy się jeszcze troche czasu i mamy problem
                  ewentualnego konfliktu z głowy. Ja zastanowiłabym się ile czasu ma
                  ten remont jeszcze trwać. Jeśli miesiąc to bym olała sprawę. Nie po
                  to męczę się już 3 miesiące, żeby teraz jeszcze robić sobie z
                  teściowej wroga. Jeśli końca remontu jeszcze długo nie widać to
                  faktycznie kobity trzeba się pozbyć bo zamęczy... Swoją drogą ile
                  taki remont może trwać? Co ludzie tyle czasu mogą robić?

                  Na przyszłość mają nauczkę, żeby teściowej nie brać do siebie:-)
                  • maxlikaz Re: teściowa - udręka :) 19.02.09, 14:41
                    > Dodałam cudzysłów w celu podkreślenia:-)

                    Ok! :)
                    A tytul watka...??? :P


                    > Całym sercem jestem za tym żeby mieszkać z dala od rodziców
                    > przynajmniej godzinę drogi:-) Co nie znaczy całkowitego odcięcia
                    > oczywiście.

                    W tym stwierdzeniu przyznaje Ci 100% racji!!!


                    > Dla mnie akademik był bardziej jak "dom", niż mieszkanie rodziców.
                    > Rzadko jeździłam na weekendy, w domu na pewno nie czułam się
                    > bezpieczniej. W domu byłam "u mamy", w pokoju w akademiku byłam "u
                    > siebie". Akademik to nie to samo co hotel, przynajmniej dla mnie...

                    Nie wiem zatem jaki byl ten Twoj dom... ale w sumie nie rozmawiamy
                    tu o Tobie lecz probujemy przeanalizowac sytuacje autorki...
                    W zadnym akademiku czy innym podobnym przybytku nie czulem sie tak
                    dobrze jak w rodzinnym domu! Gdy przyszedl czas, ze wyfrunalem z
                    gniazdka nadal chetnie odwiedzam rodzicow, rodzice odwiedzaja mnie,
                    ale nigdy-przenigdy nie zdazyly sie podobne jazdy jak te opisywane w
                    watku...
                    W obie strony byla pelna dyskrecja i poszanowanie prywatnosci tej
                    drugiej strony.
                    Nadal uwazam ze w SWOIM domu musze miec swoista baze... spokoj ...
                    ktore to z kolei zaspokajaja moje szeroko pojete poczucie
                    bezpieczenstwa i komfortu!


                    >Ja zastanowiłabym się ile czasu ma
                    > ten remont jeszcze trwać. Jeśli miesiąc to bym olała sprawę. Nie
                    po
                    > to męczę się już 3 miesiące, żeby teraz jeszcze robić sobie z
                    > teściowej wroga.

                    Oczywiscie, ze tak! Rowniez jestem przeciwnikiem strategii "palenia
                    za soba mostow" jednakowoz na glowe wejsc sobie nie pozwole i
                    (tylko) tyle! ;)


                    >Jeśli końca remontu jeszcze długo nie widać to
                    > faktycznie kobity trzeba się pozbyć bo zamęczy...

                    A wiec jednak...! ;)


                    >Swoją drogą ile taki remont może trwać?

                    No wlasnie! To w tej sytuacji podstawowe pytanie: Jak dlugo
                    jeszcze...?


                    >Co ludzie tyle czasu mogą robić?

                    ...A czego inni w tym czasie NIE MOGA robic...? ;)


                    > Na przyszłość mają nauczkę, żeby teściowej nie brać do siebie:-)

                    Do tego wniosku autorka juz doszla sama bez naszej forumowej
                    pomocy...! :D
                    • zakletawmarmur Re: teściowa - udręka :) 19.02.09, 14:57
                      W tym czasie dom był normalny, matkę mam wesołą i nowoczesną...

                      Na tym etapie życia byłam już po prostu zbyt "niezależna" żeby
                      mieszkając z mamą móc czuć się dobrze. Kiedyś przychodzi taki moment
                      że czas z domu wyfrunąć. Jedni czują to wcześniej inni później:-)
                      Ja "męczyłam" się z mamą już w LO, mój brat ciągle jeszcze chce w
                      domu mieszkać (24 lat).

                      W akademiku czułam się swobodnie, miałam super współpaczkę i cały
                      korytarz znajomych:-) Jedna wielka rodzina:-)

                      Tak teraz wiele osób żyje. Wynajmują mieszkania z przyjaciółmi,
                      którzy stają się czymś w rodzaju rodziny. Wystarczy poczytać jak na
                      zachodzie ludzie święta spędzają a jak u nas (ja wolę tradycyjną
                      wersję). Oczywiście nie jest to opcja dla każdego:-)
    • sigrid.storrada Re: teściowa - udręka :) 18.02.09, 21:33
      Do tego pokoju na godziny, to mam nadzieję teściową macie zamiar wysłać?
      Przecież jesteście u siebie! To co ona robi to czyste chamstwo. Jeszcze raz
      poważnie porozmawiać (tylko nie w momencie, kiedy weszła do pokoju w czasie
      akcji) powiedzieć, że te "żarty" was zupełnie nie śmieszą i zagrozić, że jeśli
      nie się nie pohamuje, będzie musiała pomieszkać gdzieś indziej.
      • erillzw Re: teściowa - udręka :) 18.02.09, 23:06
        Obawiam się, że rozmowa w takiej sytuacji nic nie da.
        Zamontować zamek i to do tego taki który zamyka się głośnym
        chrupnięciem żeby pani tesciowa dostała wyraźny sygnał, że jako
        młode małżeństwo macie czas i chęć na swoją intymność.
        No bo halo... To już jest przegięcie.
        Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
        I odradzam wszedlki akcje pt. my wyjdziemy z domu ona zostanie. Nie,
        nie, nie.
        Poszanowanie cudzej prywatnosci - szczególnie swoich dzieci - jest
        priorytetem!
    • oliweczka30 Re: teściowa - udręka :) 19.02.09, 07:26
      Doskonale zdaję sobie sprawę, że to nie my jestesmy tu winni tylko
      ona. Ja staram się unikać rozmów na ten temat bo po co sie kłócić.
      Mój mąż przeprowadzał tysiące rozmów - bez rezultatu.
      Zamykane drzwi, przystawiane krzesłem i inne cuda - nic zero
      rezultatu. Mam już dość, dlatego szukam miejsca gdzie bez gumowego
      ucha mozna "porozmawiać" z własnym mężem.
      Wiem jedno - kolejny remont mojej teściowej nawet za 100 lat nie
      będzie obchodził mnie wcale, może jej nawet sufit się zawalić -
      dostałam już wystarczająca nauczkę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka