yacey
16.03.09, 10:50
Niedzielne przedpoludnie, slonko pieknie swieci, temperatura
niestety tylko kilka kresek powyzej zera, ale co tam. Ubranko, kask
na glowe i...ten wspanialy dzwiek. O dziwo zadnych sensacji w
postaci, ja chce w lewo a motocykl prosto, zupelnie jak bysmy sie
rozstali wczoraj a nie 1,5 roku temu. No, ale to DL, posluszna,
kochana maszynka. Tradycyjnie, jednak pojechalem pokrecic troche
koleczek i osemek po placyku, jako, ze szlo dobrze... to w droge :D.
Wyjazd z Warszawy i do Czerska, potem bocznymi drogami wsrod
uspionych jeszcze sadow do Warki, nastepnie Grojec i z powrotem do
Gory Kalwarii. A pozniej przez Konstancin do Warszawy. No i pierwsze
130 km w tym sezonie mam za soba. Troche jednak zmarzlem, tak, ze
goraca herbatka, rutinoskorbin i dzis zadowolony, bez kataru
poszedlem do pracy :D
Szerokosci wszystkim na caly sezon zycze :)