figa9
21.07.09, 19:17
Znowu zepsuł mi się samochód na dość ruchliwym skrzyżowaniu przy Gen
Maczka na światłach do skretu w lewo zgasł i tyle.
Oczywiście naczekałam się aż mi ktoś pomógł zepchnąć "Wołgę" na pas
zieleni. Dzieci śpią w fotelikach, za małe żeby popchnąć ;), bryka
ciężka, sama nie dałam rady.
I kto mi pomógł? No oczywiście nikt z żadnej z bryki się nie rwał,
żeby wysiąść, mimo, że musieli mnie omijać bo zablokowałam pas..
MOTOCYKLISSSTA
zostawił skuter na pasach podbiegł rzucając po drodze kask na
trawę... normalnie jak na filmie. A ja? Zamiast się ucieszyć, że
wreszcie ktoś się zlitował to patrzyłam na niego i pomyślałam
cholera ale przystojny...
No ale pomógł i pojechał ;)
Poczekałam grzecznie na męża, samochód na hol i do domu.
Tak więc bardzo dziękuję miłemu motocykliście za pomoc.
No mężowi też dziękuję, ale on tu nie zagląda.