Dodaj do ulubionych

co robić?

11.08.09, 07:04
Jestem mężatką od 9 lat mamy 7 letnią córkę i 3 letniego syna.
Kurą domową jestem od początku tego roku z przymusu i z namowy męża
i teściowej.
Z przymusu bo zachorowałam i leczenie trwało parę miesięcy i po
prostu nie dawałam rady zajmować się domem, pracować i leczyć.
Za namową ponieważ córka idzie do szkoły, ogólnie należało jeszcze
badziej zająć się domem (zaznaczam że mąż nigdy nie pomagał w n i c
z y m - on musi zarabiać)
Obecnie w domu robię wszystko o d zajęć kury domowej po wszelkiego
rodzaju naprawy i ogrodnictwo, nie ma narzędzia którego nie
potrafiłabym obsługiwać. Mąż wyniesie śmieci kiedy ma wystawione pod
drzwi i się o nie przewróci, poza tym naprawdę ciężko pracuje
ponieważ otworzył swoją firmę i ciągle ją rozwija wiec nie przeczę
jest przepracowany.
Jednak nie potrafię znieść tego że wychowanie dzieci to tylko moja
działka, zbieranie jego ubrań po domu też moja działka, 1 raz umył w
domu kibelki 1 raz przez 9 lat, jest w domu kilka napraw których się
nie czepie np. trzeba wyciąć płytę kartonową w suficie bo spaliła
się zasilacz i nie ma światła, 3 mieś. temu złamał się "dziubek" z
klamki w drzwiach wejściowych i trzeba je zamykać na klucz itp.
natomias kiedy idziemy 2 razy w miesiącu do teściowej czeka na
mojego lista z pracami tego typu do wykonania i mąż je wykonuje bez
mrugnięcia okiem.
Zpracy wraca po nocy, zdarzyło mu się kilka razy zostać na noc, ale
to już inna historia kochanki nie ma a właściwie ma to jego praca.
Na wakacjach byliśmy 1 raz dwa lata temu było cudownie.
nie mam pieniędzy o każdą złotówkę muszę prosić, kiedy mówię żeby
dał pieniądze na zakupy na obiad - słyszę - Ile? - jakbym powinna
najpierw w sklepie sprawdzić ile będzie kosztował kawałek schabu, 3
marchewki itd. Kiedy mówię że potrzebuję spodni - da mi pieniądze
ale zawsze słyszę komentarz jaki to rachunek w tym miesiącu musiał
zapłacić za światło czy cokolwiek innego.
Pomimo że jestem prawnikiem z wykształcenia chcę otworzyć salon
kosmetyczny, wcześniej były też inne pomysły na tak zwaną drugą
nogę, mój małżonek niby mnie wspiera ale ciągle znajduje nowe
przeszkody lub opuźnia wszystko tak żeby nie doszło do realizacji,
mogłabym mu pomagać w firmie ale twierdzi że lepiej żeby była też
jakaś odmienna działalność.
Po 9 latach pracy nie mam nawet złotówki, dom stoi na teściową, moi
rodzice owszem pomagają, meble, lodówka, pralka itp. rzeczy ruchome,
ojciec powiedział że nie da złotówki dopóki dom nie będzie na męża,
ale prawdę mówiąc jeżeli mu teściowa dom daruje to będzie tylko na
niego, samochód stoi na niego, firma też.
Nie wiem co robić kocham go ale chyba mamy odmienne spojrzenie na
dom rodzinę i obowiązki i on swojego podejścia nigdy nie zmieni.
Kiedy próbuję z nim rozmawiać to odpowiada że nie chce mu się
dzisiaj rozmawiać, a kiedu już go przyduszę mówi że mnie nie rozumie
i że żyję w bajce i tu jest prawdziwy świat i trzeba zarabiać żeby
opłacać rachunki. Jestem ładną kobietą i pomiędzy wycinaniem
gałęzi , szorowaniem kiblów i rozwijaniem zainteresowań dzieci
staram się dbać o siebie księżniczką jednak nie jestem o czym
świadczą blizny od pracy na moich rękach. Myślę że mogłabym odejść
dałabym radę, bo psychiczne zmęczenie tą sytuacją jest gorsze, tylko
gdzie, bez grosza a może przesadzam i to jest normalne i tak powinno
być powiedzcie proszę
dodam że kiedy wraca w nocy z pracy, słyszę Misiu odgrzejesz mi
biadek? sam sobie nie odgrzeje a jeżeli ja tego nie zrobię jest
obrażony przez tydzień
Obserwuj wątek
    • to-wlasnie-ja Re: co robić? 11.08.09, 10:35
      Zartujesz, prawda?
      No dobra, zakladam, ze nie zartujesz. NIEMAL KAZDy MAZ I KAZDA TESCIOWA
      chetnie widzialaby w zonie i synowej gosposie i kucharke,opiekunke dzieci ba!
      nawet robotnika ( co prawda niewykwalifikowanego , za to z coraz wiekszym
      doswiadczeniem ), podleglego w stu procentach a co najlepsze za free :)
      To , co opisujesz to dopiero jest bajka , wprost nie moge uwierzyc, ze dalas
      sie wpuscic w taki kanal i jeszcze nie wiesz co robic? Tesciowa wie- lista w
      lapke i do roboty synku.
      Sytuacja finansowa jest dla mnie zupelnie niezrozumiala. OK, teraz nie
      pracujesz a co bylo wczesniej? Dlaczego musisz prosic o pieniadze na podstawowe
      potrzeby rodziny? Skoro zupelnie nie odpowiada ci takie polozenie, to wroc do
      pracy( rozumiem , ze juz skonczylas leczenie ) . Wiesz, w twoim przypadku jest
      jedna rada do zastosowania NATYCHMIAST - zacznij sie sama szanowac, zacznij
      wymagac szacunku od innych, w tym rowniez najblizszych. Jesli poprzestaniesz na
      obecnej postawie, to juz niedlugo nie tylko maz ci powie " nie chce mi sie z
      toba gadac " ale takze dzieci . Dzieci szybko rosna i sa bardzo wnikliwymi
      obserwatorami.
      • tananas Re: co robić? 11.08.09, 10:55
        kiedy pracowałam, cała pensja szła na życie, chociaż nie ukrywam że
        miałam nawłasny ciuszek czy kosmetyki i nie musiałam prosić o
        złotówkę.
        Do firmy gdzie pracowałam nie chcę wrócić, ze względu na politykę
        Dyrektora, czeka aż się z nim prześpię dopiero wtedy dostanę awans
        (do pracy przyszła stażystka, przespała się i dostała obiecane mi na
        forum firmy stanowisko), wystarczy mi brak szacunku w domu nie będę
        znosić jeszcze tego w firmie.
        Wiem że czas leci, dzieci będą miały swój świat, a ja nie chcę
        pozostać na łasce.
        To trochę sytuacja bez wyjścia bez pieniędzy nie zrobię szkoleń i
        nie otworzę salonu, zostaje mi ponarzekać na forum, bo zrobłam już
        chyba wszystko, prosiłam, krzyczałam, rozmawiałam z teściową, on
        twierdzi że mnie kocha, a tak jest bo takie jest życie, nigdy na
        mnie nie krzyknął nie udeżył, ale nigey nie traktował jak osobę
        odrębną osobę z marzeniami, celami, jestem tylko mamą i czasem
        wieczorem żoną, dla mnie to zamało a nie mam już pomysłu jak to
        zmienić
        • to-wlasnie-ja Re: co robić? 11.08.09, 12:17
          NIE MA SYTUACJI BEZ WYJSCIA. Rozumiem jednak, ze weszlas na to forum
          ponarzekac i to wszystko. Forum do tego celu stworzone, wiec dobrze trafilas.
          Tyle, ze nie pisz, ze chcesz cokolwiek zmienic, bo... nie chcesz. Wiec prosze-
          glaski, glaski, jestes bardzo biedna a maz okropny. Wystarczy ci to na reszte
          zycia ?
          • tananas Re: co robić? 11.08.09, 13:29
            to chyba oczywiste że chcę i szukam rozwiązania
            • wojtek56 Re: co robić? 11.08.09, 14:50
              Co robić?
              1. Ustalić sama dla siebie, co jest dla Ciebie w życiu ważne. Czy na pewno
              zależy Ci na rozwoju osobistym? Czy spełniasz się (czujesz się spełniona) we
              wszystkich aspektach? Może jednak teściowa i jej kłopoty są ważniejsze? W końcu
              to teściowa wyraziła zgodę na to, abyś poślubiła najlepszego możliwego kandydata
              na świecie...
              2. Listę napraw, które mąż ma w domu zrobić.
              3. Listę zajęć (spacer, zabawa, rozmowa, sprzątanie, zakupy, nauka: wszystko
              jedno jakich, ważny jest czas poświęcony dzieciom), które ma obowiązkowo
              wykonywać w tygodniu mąż z dziećmi. Jeżeli nie poświęci dzieciom czasu, to ich
              nie będzie kochał jak należy (ani one jego), a już na pewno nie zrozumie Twoich
              stresów!
              4. Ustalenie pór, w których Ty będziesz miała czasu na własne sprawy (spotkanie
              z przyjaciółmi, wizyta u fryzjera, kino, a choćby i lektura książki).
              5. Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz: rozmawiać z mężem. Nie narzekać, ale
              informować. Przedstawiać swój punkt widzenia. Swoje obawy. Przy okazji sama
              sformułujesz swoje preferencje i oczekiwania.
              6. Posłuchać To_właśnie_ja i przestać stawiać swoje pragnienia wiecznie na
              drugim miejscu. Co z tego, że firma będzie przynosić coraz większe zyski, skoro
              to będą jego (męża) zyski, a nie Twoje? I w ogóle co Ci po pieniądzach, które
              szczęścia nie dają?!
              7. Siódme, ale może najważniejsze: pokochać samą siebie. Uwierzyć w siebie.
              Zaufać sobie. Nie będzie lżej, ale jak nic nie zmienisz, będziesz po prostu
              jeszcze bardziej samotna. Odważ się być sobą.
              • tananas Re: co robić? 11.08.09, 17:08
                1. Nie czuję się spełniona, poprostu egzystuje
                2. Robiłam listę i wieszałam na lodówcę, wykonywał z niej 1-2 prace
                i lista gdzieś znikała
                3. Wychodzi ok.9 wraca między 20 a 24, Sobota do południa w pracy,
                popołudnie zostaje na większe zakupy, niedziela - obiad u teściowej
                4. Mój czas zaczyna się kiedy dzieci śpią, ale nigdzie nie wyjdę bo
                nie zostawię samych dzieci. Spróbuj czytać książkę przy 3 latku :)
                5. Rozmowy wyglądają tak że ja mówię i mówię już prosto z mostu, że
                nie godzę się na taką sytuację, on milczy a na koniec mówi że nie
                chce dzisiaj o tym rozmawiać, mówię to przemyśl to i dokończymy
                jutro ale każdego następnego dnia słyszę " nie miałem czasu o tym
                myśleć"
                6. ja to rozumiem on ma jedną odpowiedź " wiesz ile jest rachunków
                do zapłacenia na dom i firmę?"
                7. Ja umarłam rok temu w wannie, niestety moje ciało przeżyło.
    • joanna784 Re: co robić? 11.08.09, 16:39
      nie bardzo cię rozumiem. nie pracujesz od początku roku i aż takie zmany zaszły? do tej pory ci nie przeszkadzało zachowanie męża? to że cały wasz dobytek stoi na niego? trochę niezaradny z ciebie prawnik ;) nie obrażaj się za to,ale chyba do tej pory było ci z tym wygodnie, a teraz poprostu bardziej to odczuwasz bo nie pracujesz.jak ty nie zaczniesz się szanować to nie licz że bedzie cię szanował mąż czy teściowa, bo trochę przywykli to takiego ciebie traktowania. będzie ci pewnie trudno cokolwiek zmienić ale to nie jest niewykonalne. przede wszystkim pewność siebie i asertywność.i posłuchaj wojtka, on jeszcze nigdy źle nie doradził :)
      • tananas Re: co robić? 11.08.09, 17:21
        tak wyglądało od początku, kiedy mieszkaliśmy u rodziców myślałam "
        jest zajęty pracą i remontem domu (obecnego), nie pomaga w ogrodzie
        myślałam "nie czuje się u siebie",
        potem pracowałam i zajmowałam się domem i kiedy mu mówię że wtedy
        też nie zajmował się domem i dziećmi słyszę "a spróbowałabyś ze
        swojej pensji utrzymać dom" tu ma racje nie dałabym rady
        mogę tylko rozmawiać prosić i krzyczeć nie mogę spakować dzieci i
        wyjść to nie jest rozwiązanie
        piszecie że powinnam zacząć się szanować ale co to dla was oznacza,
        przestać sprzątać? on nie posprząta, nie gotować? dzieci muszą jeść
        wyjść gdzieś? pozostaje mi noc i niedziela która jest dniem
        rodzinnym dla znajomych
        że nie zadbałam od strony prawnej, rozmawiałam przez kilka lat o
        przepisaniu domu, mąż czeka aż teściowa sama przepisze "mam nie ufać
        własnej matce?"
        to jak walka z wiatrakami
        • to-wlasnie-ja Re: co robić? 11.08.09, 20:50
          Zacznij od malych, ale bardzo konsekwentnych krokow. Lista prac
          dla meza niech zawiera jedna lub dwie rzeczy, ale niech one beda
          zrobione. Po ich zrobieniu wpisz nastepne, jak zdejmie liste pisz
          nast. Do skutku. Rozmawiaj na konkretne tematy i przede wszystkim
          nie krzycz. Rozumiem, ze nerwy puszczaja, ale postaraj sie, bo krzyk
          z punktu tworzy zla atmosfere i kontre a nie rozmowe, robi sie
          blyskawiczna awantura , wyjscie lub trzasniecie drzwiami- ergo
          koniec rozsadnej rozmowy. Mow spokojnie , nie pozwol ani krzyczec na
          siebie ani sie lekcewazyc.NIE ROB W DOMU TEGO, CO PRZEKRACZA TWOJE
          MOZLIWOSCI LUB JEST PONAD TWOJE SILY - w koncu niedawno powaznie
          chorowalas, prawda? Jesli musisz prosic o kazda zlotowke zapowiedz
          KATEGORYCZNIE powrot do pracy, ( nawet jesli tego nie planujesz)
          i zmiane w opiece nad dziecmi, WSPOLNA OPIEKE NAD WASZYMI
          DZIECMI. ALE W ZADNYM WYPADKU NIE SPRZATAC PO MEZU. On ma szanowac
          twoja prace. Jasne, ze gotowac, nie chodzi tu o zadne skrajnosci.
          Wyjsc? WYJSC ! dzieci podrzucic raz na jakis czas mamie,
          tesciowej,zostawic MEZOWI w najblizsza niedziele , umowic sie na
          wzajemna opieke z kolezanka ,ktora ma dziecko, wreszcie wyjsc tez z
          dzieci i chocby sasiadka dzieciata na np. basen . SWOJA POSTAWA
          POKAZAC- JESTEM W TYM DOMU PELNOPRAWNA OSOBA , JESTEM ROWNIE WAZNA
          JAK TY.
          Dom, no ok, roznie bywa z tesciowymi, ale samochod tez musial byc
          na meza , wszystko na meza ? Tez pyta- nie ufasz mi?
          Posluchaj, przemysl rady, ktore otrzymalas, nie chodzi tutaj o
          rewolucje czy nakrecanie sie by odejsc , zostawic wszystko, ale o
          to, zeby uporzadkowac to co sie do tej pory posypalo . Masz prawo do
          zycia , do marzen , do wlasnych planow a nie do wegetacji z dnia na
          dzien na nieswoich zasadach.
          • to-wlasnie-ja sorry 11.08.09, 20:54
            zjadlo mi czesc zdania. Sprzatac normalnie, ALE W ZADNYM WYPADKU
            NIE SPRZATAC PO MEZU.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka