jerzykrajewski7
03.03.06, 18:39
Janusz Koriwn-Mikke nie boi się pójść do więzienia w obronie zasad. Nie boi
się niemoralnych sędziów.
Za to go lubie i podziwiam.
Ja wystraszyłem się zmowy prawników i odpuściłem sobie walke o zasady.
No cóż, nie mam tej klasy, jak Korwin-Mikke.
za gazeta.pl
Janusz Korwin-Mikke będzie sądzony za znieważenie sędziów Sądu Najwyższego,
ponieważ polityk nie zgodził się na warunkowe umorzenie sprawy, jak chciała
prokuratura
O umorzenie wnosił prokurator, pod warunkiem, że Mikke publicznie przeprosi
sędziów SN i wpłaci 5 tys. zł na cel dobroczynny. Polityk nie zgodził się na
to i chce mieć normalny proces. "A jeśli w tym procesie sąd mnie skaże, to
pójdę do więzienia" - powiedział Korwin-Mikke w piątek przed rozprawą w
otwockim sądzie rejonowym.
W całej sprawie chodzi o słowa Korwin-Mikkego w artykule w
tygodniku "Najwyższy Czas" z czerwca 2005 r. Napisał w nim: "Poraziła mnie
(...) informacja (...) o tym, jakimi dowodami dysponował skład SN, który
ostatecznym wyrokiem orzekł, że p. Marian Jurczyk nie był agentem SB:
oryginał podpisanego oświadczenia o współpracy, pokwitowania za otrzymane
pieniądze... Przywykłem już, że >>polskie<< sądy w sprawach politycznych (i
nie tylko) kierują się dziwacznymi interpretacjami Prawa - ale takich
sk...ysynów [tak w oryginale - red.], jak ci, co głosowali nad tym
orzeczeniem, jeszcze nie widziałem. Najwyższa pora coś z tym zrobić! I
zrobię".
O przestępstwie zawiadomił prokuraturę I prezes SN Lech Gardocki. Pod koniec
2005 r. roku Prokuratura Rejonowa w Otwocku postawiła Korwin-Mikkemu zarzut
znieważenia funkcjonariuszy publicznych, za co grozi grzywna, kara
ograniczenia wolności lub do roku więzienia. Korwin-Mikke przyznał się do
zarzutu i złożył "obszerne wyjaśnienia". Na początku 2006 r. prokuratura
wysłała do Sądu Rejonowego w Otwocku wniosek o warunkowe umorzenie tego
postępowania. Wniosek uzasadniono niską szkodliwością społeczną czynu,
dotychczasową niekaralnością podejrzanego oraz tym, że okoliczności sprawy są
jasne.
Korwin-Mikke podtrzymuje swoje zdanie, że wyrok SN w sprawie Jurczyka był
skandalem, za który powinni odpowiedzieć wydający go trzej sędziowie.
W 2002 r. SN - rozpatrując kasację obrońcy Jurczyka od wyroków Sądu
Lustracyjnego dwóch instancji, iż historyczny lider "Solidarności" ze
Szczecina jest "kłamcą lustracyjnym" - uchylił je i po raz pierwszy
całkowicie oczyścił lustrowanego z zarzutu agenturalności.
SN wyjaśniał, że do uznania danej osoby za "kłamcę lustracyjnego" konieczne
jest m.in., by przekazywane służbom specjalnym PRL informacje były im
przydatne, czyli że nie wystarczy samo wypełnianie formalne procedur, ale też
w istocie konieczne jest, by wyczerpać istotę tego pojęcia - aby ów tajny
współpracownik rzeczywiście nie pozorował współpracy i aby informacje, które
zostały przez niego przekazane, były wykorzystane w pracy operacyjnej tajnych
służb PRL.
Korwin-Mikke złożył też doniesienie do prokuratury na sędziów SN, którym
zarzucił, że oczyszczając Jurczyka popełnili przestępstwo poświadczenia
nieprawdy. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie.