Dodaj do ulubionych

Uznaniowość w polskim prawie

22.07.03, 17:07
[Początkowo miało to iść w wątku pt."Henryk G. znowu w złym kontekście", ale
treść tekstu przerosła temat tamtego wątku]

Problem nie polega na tym, że jakiś burmistrz nie dał pozwolenia bo
chciał "wziąć". Nie polega też na tym, że jakiś Henryk G. chciał "załatwić",
żeby też coś uszczknąć. Nie polega również na tym, że niektórzy
chętnie "dadzą" żeby dostać jakieś pozwolenie.

Problem leży w tym, ze polskie prawo dopuszcza uznaniowość - i to nie tylko w
wydawaniu pozwoleń na handel alkoholem. A skoro burmistrz może dać albo nie
dać pozwolenia to oczywiste jest, że pozwolenia dostaną tylko Ci, którym
najbardziej zależy (słowo "najbardziej" jest tutaj liczebnikiem ;-) a
pozostali nie dostaną, bo byliby niezdrową konkurencją zmniejszającą dochody
osoby wydającej pozwolenia. Proszę zwrócić uwagę, że napisałem "burmistrz" a
nie "burmistrz Marek", ponieważ nie złapaliśmy nikogo za rękę, słyszymy
ciągle tylko pomówienia, a problem jest przecież ogólnokrajowy. W każdej
gminie obowiązują te same, uznaniowe, przepisy.

Nie ma sensu walczyć z takimi przypadkami, bo to jest loteria i zawsze znajdą
się ludzie którzy będą chcieli na niej zagrać. Można dużo zyskać, można też
wpaść. Hazard przyciąga.

Należy natomiast głośno i na każdym kroku krzyczeć, że takie przepisy są do
d... i trzeba natychmiast je zmienić.

Podobnie jest np. z pozwoleniami na broń - też są wydawane uznaniowo
i "biznesmeni" na ogół nie mają problemu ze zdobyciem pozwolenia na broń,
choć wszyscy zainteresowani twierdzą, że posiadanie dużego majątku wcale nie
jest wystarczającym powodem do posiadania broni w celu obrony. Skoro więc
samo posiadanie majątku nie jest powodem, to najwyraźniej trzeba się tym
majątkiem trochę podzielić, żeby pozwolenie dostać.

Co byście powiedzieli, gdyby pewnego dnia zrównano w Prawie handel alkoholem,
posiadanie broni i posiadanie samochodu ? Z powodu nieostrożnego posługiwania
się samochodem (tzw. wypadków) ginie wielokrotnie więcej ludzi niż z powodu
użycia broni palnej. Czy to oznacza, że samochody też powinne być dostępne
tylko dla posiadaczy zezwoleń na posiadanie samochodu ? Każdy chętny na
nabycie samochodu musiałby wystąpić o wydanie pozwolenia na posiadanie
samochodu, policja spradzi, czy ktoś z rodziny, do trzech pokoleń wstecz, nie
spowodował wypadku itd... Śmiesznie to brzmi ? A jednak to właśnie na takich
zasadach w Posce posiada się broń palną czy handluje alkoholem... Oczywiście
ktoś komu zależy i tak dostanie każde pozwolenie. Metodę już znacie...

W wolnym kraju każdy powinien mieć możliwość posiadania broni i możliwość jej
użycia w celu obrony, ale każdy też musi mieć świadomość, że w pełni
odpowiada za to co się stanie w wyniku jej użycia. Tak jak kierowca używając
samochodu musi wiedzieć, że może komuś zrobić krzywdę i będzie musiał za to
odpowiadać. Prawo handlowania alkoholem też powinen mieć każdy sklep a
dopiero jakieś konkretne względy (np. skargi sąsiadów) mogą spowodować, że
Sąd zakaże handlu alkoholem w konkretnym miejscu. Ale to Sąd ma zakazać a nie
jakaś biurwa, która za małą łapówkę dostała. Proszę zwrócić uwagę, że
sąsiedzi często nie skarżą się na sam fakt handlu alkoholem tylko na osoby
spożywające alkohol przed sklepem, na hałasy, albo na zanieczyszczenie
okolicy. Sklep ma pewną możliwość manewru - może udostępnić stoliki w środku,
udostępnić bezpłatną ubikację, zatrudnić sprzątaczkę do przątania terenu
kilka razu dziennie itp., więc całkowity zakaz sprzedaży alkoholu wydawany
przez Sąd byłby raczej wyjątkiem.

Chciałbym żyć w wolnym kraju...
Obserwuj wątek
    • Gość: Rafał R. Re: Uznaniowość w polskim prawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.03, 19:51
      slaw napisał:

      > (...) Problem nie polega na tym, że jakiś burmistrz nie dał pozwolenia bo
      > chciał "wziąć". Nie polega też na tym, że jakiś Henryk G. chciał "załatwić",
      > żeby też coś uszczknąć. Nie polega również na tym, że niektórzy
      > chętnie "dadzą" żeby dostać jakieś pozwolenie.
      > Problem leży w tym, ze polskie prawo dopuszcza uznaniowość - i to nie tylko
      > w wydawaniu pozwoleń na handel alkoholem. (...)

      Podejrzewam, że znajdujesz się Slaw'ie pod silnym wpływem myśli JKM, który
      proste rozwiązania ma na wszystko. Czy przed stwierdzeniem "polskie prawo
      dopuszcza uznaniowość" sprawdziłeś jak wygląda sytuacja w krajach, gdzie
      korupcji jest mniej? Otóż (choć przyznaję, że też nie sprawdziłem) obstawiam,
      że poziom dopuszczalnej prawem uznaniowości w decyzji urzędnika jest tam
      porównywalny. Kraje w których jest mało korupcji (np. skandynawskie) wcale nie
      mają jakiegoś magicznego prawa, które tę korupcję by uniemożliwiało.
      Więc - moim zdaniem - problem jednak właśnie polega na tym, czy ktoś bierze
      czy nie, na mentalności, etyce czy jakkolwiek byśmy tego nie określili. Nie ma
      prawa, które uniemożliwiłby popełniania przestępstw. Oczywiście w pewnym
      zakresie prawo może nasze zachowania modyfikować, dlatego warto je poprawiać
      ale nie sądzę by ten zakres był ogromny.

      > (...) Należy natomiast głośno i na każdym kroku krzyczeć, że takie przepisy
      > są do d... i trzeba natychmiast je zmienić. (...)
      Jak konkretnie należałoby te przepisy zmienić? Obstawiam, że odpowiesz iż po
      prostu zlikwidować wszelkie ograniczenia w handlu alkoholem, bo tylko wtedy
      urzędnik nie będzie miał na to wpływu.

      > Co byście powiedzieli, gdyby pewnego dnia zrównano w Prawie handel
      > alkoholem, posiadanie broni i posiadanie samochodu ? Z powodu nieostrożnego
      > posługiwania się samochodem (tzw. wypadków) ginie wielokrotnie więcej ludzi
      > niż z powodu użycia broni palnej. Czy to oznacza, że samochody też powinne
      > być dostępne tylko dla posiadaczy zezwoleń na posiadanie samochodu? (...)
      Oj, tu popełniłeś nadużycie, że hej - JKM też zawsze tego typu nie zawsze
      logiczne analogie stosuje, co potwierdza moją tezę o jego przemożnym wpływie.
      Przecież istnieje zezwolenie wprawdzie nie tyle na posiadanie co na
      posługiwanie się samochodem - nazywa się PRAWO JAZDY. Tu również jest pole dla
      uznaniowości - egazminatora na prawo jazdy, policjanta przydzielającego punkty
      za wykroczenia, sędziego odbierającego prawo jazdy za jazdę po pijanemu itp.
      Egzaminatorów, policjantów i sędziów też daje się w Polsce przekupić (i to się
      praktykuje), tylko niewiele ma to wspólnego z faktem istnienia prawa jazdy.

      > (...) Tak jak kierowca używając samochodu musi wiedzieć, że może komuś
      > zrobić krzywdę i będzie musiał za to odpowiadać. (...)
      I tu już niepostrzeżenie przechodzisz do pojęcia kierowcy, czyli posiadacza
      prawa jazdy (a zatem także rodzaju licencji wydawanej i odbieranej po części
      uznaniowo)a nie posiadacza samochodu, myśląc, że nikt luki w wywodzie nie
      zauważy :-))

      > (...) Prawo handlowania alkoholem też
      > powinen mieć każdy sklep a dopiero jakieś konkretne względy (np. skargi
      > sąsiadów) mogą spowodować, że Sąd zakaże handlu alkoholem w konkretnym
      > miejscu. Ale to Sąd ma zakazać a nie jakaś biurwa, która za małą łapówkę
      > dostała. (...)
      A nie słyszałeś o przekupnych sędziach? To już zakrawa na myślenie magiczne -
      urzędnika niby da się przekupić a sędziego nie.

      > Chciałbym żyć w wolnym kraju...
      Tylko gdzie taki wymarzony kraj istnieje? Chyba nawet w USA pozwolenia na broń
      nie wydaje się każdemu z marszu, istnieją również prawa jazdy - nie wiem tylko
      czy istnieją licencje na sprzedaz alkoholu (choć w latach międzywojennych
      posunęli się w tym wolnym kraju nawet do prohibicji)

      Odpowiedziałem trochę emocjonalnie ale drażnią mnie wypowiedzi w stylu "my to
      jesteśmy fajne chłopaki, tylko prawo w naszym kraju złe i wszystko przez to".
      Otóż po pierwsze to prawo owe sami tworzymy lub wybieramy tych, co je
      uchwalają, więc jeśli tego nie potrafimy to wcale tacy fajowi nie jesteśmy.
      Po drugie - to już się stało powiedzenie wytrych. Spotkałem ludzi, którzy
      odliczając od podatku fałszywe renty albo otrzymując od księdza fałszywe
      potwierdzenie darowizny, twierdzili, że wykorzystują lukę w prawie a tymczasem
      popełniali zwykłe oszustwo (choć oczywiście bardzo trudne do udowodnienia) -
      prawo pozwalało odliczać prawdziwą a nie fałszywą rentę lub darowiznę.
      Niedługo złodziej będzie twierdził, że okradając Ciebie wykorzystuje lukę w
      prawie, bo przecież skoro go nie złapano to znaczy jest jakaś luka.

      Może trochę mętnie i okrężną drogą ale zmierzam do tego, że prawo tylko w
      pewnym stopniu wpływa na nasze zachowania. Każde prawo da się łamać, omijać
      mniej lub bardziej brutalnymi metodami.
      • slaw Re: Uznaniowość w polskim prawie 22.07.03, 23:52
        Rafał R. napisał:
        > Podejrzewam, że znajdujesz się Slaw'ie pod silnym wpływem myśli JKM, który
        > proste rozwiązania ma na wszystko.

        Jestem inżynierem. Bardzo cenię prostotę i automatyzm działania.

        > Czy przed stwierdzeniem "polskie prawo dopuszcza uznaniowość" sprawdziłeś
        > jak wygląda sytuacja w krajach, gdzie korupcji jest mniej?

        Nie sprawdziłem, mało tego, ja nawet nie widzę sensu sprawdzania.
        W kraju w którym ludzie przywykli do pewnych standardów postępowania
        nawet prawo uznaniowenie jest w stanie wiele zepsuć (przynajmniej
        w niezbyt długiej perspektywie czasu - w skali pokoleń oczywiście).
        W Polsce natomiast mamy korupcję i dosyć dowolne stosowanie prawa
        i przyznam, że przy takiej skali problemu, rozwiązanie polegające
        na znacznym ograniczeniu dowolności w wydawaniu decyzji, wydaje się
        dosyć skutecznym pierwszym krokiem. Zwróć uwagę, że nad każdą wydaną
        decyzją pracuje kilka osób - to urzędnicy utrzymywani z naszych podatków.
        Jeden musi przyjąc wniosek, drugi sprawdzić, trzeci wydać decyzję,
        czwarty podpisać itd. To jest kupa dobrej, nikomu nie potrzebnej pracy.
        Od przekładania papierków z kupki na kupkę chleba na rynku nie przybywa.

        Uff, wiem, że to nie miejsce na takie dysputy polityczne, ale pisałem to
        z myślą, że może komuś otworzę oczy, że obecny system nie jest jedynym
        możliwym do zaakceptowania i warto rozejrzeć się za innymi rozwiązaniami.
      • slaw Re: Uznaniowość w polskim prawie c.d. 23.07.03, 00:31
        Rafał R. napisał:
        > Jak konkretnie należałoby te przepisy zmienić? Obstawiam, że odpowiesz iż po
        > prostu zlikwidować wszelkie ograniczenia w handlu alkoholem, bo tylko wtedy
        > urzędnik nie będzie miał na to wpływu.

        A co powiesz na pomysł, żeby w utawie były zapisane kryteria jakie mają być
        spełnione ? Np. że sklep ma być przemalowany na różowo a najwyższa półka
        a alkoholem ma być na wysokości 150cm, żeby się podpity klient nie przewrócił
        na plecy kiedy będzie oglądał butelki. Bierzesz taką utawę do ręki,
        przemalowujesz sklep na różowo, obniżasz półki i ... zaczynasz handlować.
        I żadnego zezwolenia nie trzeba. Dziwne uczucie ?

        Ludzie w Polsce przywykli do podań, zezwoleń, łaskawych zgód urzędu...
        To taka mentalność niewolnika. Na wszystko musi mieć zgodę swojego Pana,
        a jak już ma zgodę to za nic więcej nie odpowiada, jego Pan przejął
        odpowiedzialność. Ale wcale tak nie musi być. Warunki do spełnienia
        mogą być zapisane w ustawie. Tak jest z samochodami - samochód musi
        spełniać określone warunki techniczne. Jeśli spełnia - może jeździć
        po drogach publicznych. I nikomu nie przychodzi do głowy jechać do
        urzędnika i prosić o zgodę na dopuszczenie do ruchu tego konkretnego
        egzemplarza pojazdu. Potrafisz sobie teraz wyobrazić sytuację,
        że rozporządzenie o warunkach technicznych pojazdów traci moc
        i od teraz każdy właściciel pojazdu musi indywidualnie wystąpić
        do urzędnika o zgodę na dopuszczenie do ruchu a urzędnik może taką
        zgodę dać lub nie wg. własnego uznania ? Wg. Ciebie to co piszę to
        demagogia a ja po prostu usiłuje zmusić ludzi do myślenia, analizowania
        i szukania analogii.
      • slaw Re: Uznaniowość w polskim prawie c.d.2 23.07.03, 01:19
        Rafał R. napisał:
        > > Czy to oznacza, że samochody też powinne
        > > być dostępne tylko dla posiadaczy zezwoleń na posiadanie samochodu? (...)
        > Przecież istnieje zezwolenie wprawdzie nie tyle na posiadanie co na
        > posługiwanie się samochodem - nazywa się PRAWO JAZDY.

        To nie jest to samo. Można być właścicielem samochodu i dysponować nim nie
        mając prawa jazdy. A zatem pomimo braku prawa jazdy można wsiąść do niego
        i pojechać. I tylko spodziewana odpowiedzialność za taki czyn ogranicza
        zachowanie właściciela. I dokładnie tego samego oczekuję w stosunku np.
        do broni palnej, czy handlu alkoholem. Niech każdy sam decyduje czy chce
        posiadać broń lub handlować alkoholem, ale niech czuje odpowiedzialność
        za to co robi. W przypadku handlu alkoholem mam tu na myśli np. zakłócanie
        spokoju sąsiadów i zanieczyszczanie otoczenia przez klientów.

        > I tu już niepostrzeżenie przechodzisz do pojęcia kierowcy, czyli posiadacza
        > prawa jazdy (a zatem także rodzaju licencji wydawanej i odbieranej po części
        > uznaniowo)

        Prawo jazdy nie jest uznaniowe - przynajmniej w założeniach. Są określone
        zasady i warunki i dopiero ich naruszenie może, choć nie musi, spowodować
        cofnięcie uprawnień. Rownież zdobycie prawa jazdy nie zależy od czyjegoś
        humoru - jeśli zdasz przepisy i jazdy bezbłędnie to dostajesz prawo jazdy,
        a przynajmniej możesz się go domagać, bo Ci się należy. Dopiero Twoja pomyłka
        na egzaminie rodzi pole do popisu dla egzaminatorów. W przypadku broni tak nie
        jest - możesz wszystkie kryteria spełniać w 100% a i tak pozwolenia nie
        dostaniesz, bo np. w ocenie policjanta nie potrzebujesz broni - i nawet nie
        musi tej decyzji uzasadniać. I to z powodu takich decyzji urzędników tępię
        wszelką uznaniowość.

        > A nie słyszałeś o przekupnych sędziach? To już zakrawa na myślenie magiczne -
        > urzędnika niby da się przekupić a sędziego nie.

        Jakoś sędziom bardziej ufam niż urzędnikom, choć też trafiają się wśród nich
        czarne owce.

        > Chyba nawet w USA pozwolenia na broń nie wydaje się każdemu z marszu

        Oczywiście - bo tam po prostu nie potrzebujesz zezwolenia. Idziesz do sklepu,
        pokazujesz prawo jazdy - że jesteś pełnoletni i wychodzisz ze sklepu z bronią.
        Tylko broń automatyczna i półautomatyczna, jako ofensywna, jest zakazana.
        Oczywiście to też zależy od stanu - w niektórych broni mieć nie można.

        > istnieją również prawa jazdy

        A wiesz jak tam wygląda kurs na prawo jazdy ? Zdajesz krótki test
        ze znajomości znaków drogowych (nawet nie przepisów!) i już możesz jeździć
        własnym samochodem. Byle obok siedziała osoba posiadająca prawo jazdy. Może
        to być np. ktoś z rodziny. Resztę formalności dopełniasz jak już się pewnie
        czujesz za kierownicą i dopiero wtedy dostajesz papierek uprawniający
        do samodzielnej jazdy.

        > nie wiem tylko czy istnieją licencje na sprzedaz alkoholu (choć w latach
        > międzywojennych posunęli się w tym wolnym kraju nawet do prohibicji)

        I pamiętasz do czego to doprowadziło? i z jaką ulgą z takich pomysłow
        zrezygnowali?

        > Odpowiedziałem trochę emocjonalnie ale drażnią mnie wypowiedzi w stylu "my to
        > jesteśmy fajne chłopaki, tylko prawo w naszym kraju złe i wszystko przez to".

        Nie takie były moje intencje. Nie uzasadniam, że złe prawo usprawiedliwia
        podobne zachowania tylko próbuję przedstawić metodę walki z nimi. Metodę,
        która da się zrealizować dosyć szybko jeśli tylko będą dobre chęci w sejmie.
        Pisałem, że obecne prawo takie zachowania umożliwia a nie usprawiedliwia.
        Nie rozumiem dlaczego odebrałeś mój post jako usprawiedliwianie, czy inni też
        tak to odebrali ?
        • Gość: Rafał R. Re: Uznaniowość w polskim prawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.03, 08:11
          slaw napisał:
          > To nie jest to samo. Można być właścicielem samochodu i dysponować nim nie
          > mając prawa jazdy. A zatem pomimo braku prawa jazdy można wsiąść do niego
          > i pojechać. (...)
          No więc - kontyunując Twoją analogię - tak samo jak można pojechać samochodem
          bez prawa jazdy (nielegalnie), tak można (nielegalnie) prowadzić metę. I
          jednego i drugiego prawo zakazuje. Dlatego wciąż twierdzę, że analogia jest
          naciągana.

          > Prawo jazdy nie jest uznaniowe - przynajmniej w założeniach. Są określone
          > zasady i warunki i dopiero ich naruszenie może, choć nie musi, spowodować
          > cofnięcie uprawnień. Rownież zdobycie prawa jazdy nie zależy od czyjegoś
          > humoru - jeśli zdasz przepisy i jazdy bezbłędnie to dostajesz prawo jazdy
          (...)
          Tylko, że np. ocena bezbłędności jazdy jest do pewnego stopnia uznaniowa i
          tego nie da się wyeliminować.

          > Oczywiście - bo tam po prostu nie potrzebujesz zezwolenia. Idziesz do sklepu,
          > pokazujesz prawo jazdy - że jesteś pełnoletni i wychodzisz ze sklepu z
          > bronią.
          > Tylko broń automatyczna i półautomatyczna, jako ofensywna, jest zakazana.
          > Oczywiście to też zależy od stanu - w niektórych broni mieć nie można. (...)
          No dobra, regulacji posiadania broni w USA nie znam ale właściwie z tym
          najmniej chciałem polemizować :-)

          > A wiesz jak tam wygląda kurs na prawo jazdy ? Zdajesz krótki test
          > ze znajomości znaków drogowych (nawet nie przepisów!) i już możesz jeździć
          > własnym samochodem. Byle obok siedziała osoba posiadająca prawo jazdy. Może
          > to być np. ktoś z rodziny. Resztę formalności dopełniasz jak już się pewnie
          > czujesz za kierownicą i dopiero wtedy dostajesz papierek uprawniający
          > do samodzielnej jazdy. (...)
          Ok, tego nie wiedziałem. Ale myślisz, że u nas takie zasady by zadziałały?

          > (...) I pamiętasz do czego to doprowadziło? i z jaką ulgą z takich pomysłow
          > zrezygnowali?
          To prawda. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że ten mityczny "wolny kraj" (według
          standardów JKM ograniczający udział państwa do wojska, policji i sądów)
          nigdzie nie istnieje. Wszędzie społeczeństwa wprowadzają wiele dodatkowych
          regulacji (czasem udanych, czasem nie).

          > (...) Nie uzasadniam, że złe prawo usprawiedliwia
          > podobne zachowania tylko próbuję przedstawić metodę walki z nimi. Metodę,
          > która da się zrealizować dosyć szybko jeśli tylko będą dobre chęci w sejmie.
          > Pisałem, że obecne prawo takie zachowania umożliwia a nie usprawiedliwia.
          (...)
          Oczywiście prawo należy próbować ulepszać. Naprawdę jednak wierzysz, że gdyby
          wprowadzić w PL prawo np. z USA (by pozostać przy tym przykładzie kraju bodaj
          najbardziej liberalnego) to nagle przestałoby się je omijać, naciągać,
          wykorzystywać, przekupywać tych co prawo stosują? Osobiście nie sądzę. Nie
          wierzę w magiczną funkcję prawa - uważam, że to co się dzieje wokół nas zależy
          w dużo większym stopniu od czegoś zupełnie innego niż jakość prawa, które mamy.

          Pewnie obaj jesteśmy w dziedzinie prawa laikami ale podyskutować miło :-)
          Pozdrawiam.
          • Gość: Pani Ela Re: Uznaniowość w polskim prawie IP: 195.136.3.* 23.07.03, 17:23
            Gość portalu: Rafał R. napisał(a):

            > > A wiesz jak tam wygląda kurs na prawo jazdy ? Zdajesz krótki test
            > > ze znajomości znaków drogowych (nawet nie przepisów!) i już możesz jeździć
            > > własnym samochodem. Byle obok siedziała osoba posiadająca prawo jazdy. Moż
            > e
            > > to być np. ktoś z rodziny. Resztę formalności dopełniasz jak już się pewni
            > e
            > > czujesz za kierownicą i dopiero wtedy dostajesz papierek uprawniający
            > > do samodzielnej jazdy. (...)

            Tytułem wyjaśnienia...
            W większości stanów obowiązują troche inne reguły w tej dziedzinie. Otóż
            umiejętność kierowania samochodem nabywa się w szkole (college),
            Nauka trwa pół roku (semestr) i jest traktowana tak jak każdy inny przedmiot,
            tyle tylko,że nie jest on wybierany przez ucznia, tylko ma charakter
            obligatoryjny. W przeciwieństwie do innych przedmiotów kończy się egzaminem,
            który się zdaje do skutku pod rygorem nie zaliczenia roku szkolnego.
            I tylko w tym okresie, w trakcie nauki, można skorzystać z praktyk wyżej
            opisywanych, pod warunkiem, że jazdy odbywają się na drogach lokalnych. W
            przeciwnym razie należy liczyć się z poważnymi konsekwencjami, łącznie z
            odebraniem prawa jazdy osobie towarzyszącej. Traktowane jest to przez policję,
            jako swego rodzaju korepetycje.

            Pozdrawiam
            • slaw Re: Prawo jazdy w USA 24.07.03, 00:14
              Pani Ela napisała:
              > W większości stanów obowiązują troche inne reguły w tej dziedzinie.

              Dziękuję za wyjaśnienia. Ja o tym słyszałem od osoby, która wyjechała z Polski
              i tam na miejscu w ten sposób robiła prawo jazdy.
            • slaw Re: Uznaniowość w polskim prawie 24.07.03, 00:46
              Mam pytanie do P. Eli - czy teskt ze strony:
              www-math.uni-paderborn.de/~axel/us-d.html
              można traktować jako miarodajny ?

              Polecam ten tekst osobom, które sądzą, że jest gdzieś na świecie kraj idealny.
              • stary.pustelnik Re: Uznaniowość w polskim prawie 24.07.03, 07:05
                slaw napisał:

                > Mam pytanie do P. Eli - czy teskt ze strony:
                > www-math.uni-paderborn.de/~axel/us-d.html
                > można traktować jako miarodajny ?
                >
                > Polecam ten tekst osobom, które sądzą, że jest gdzieś na świecie kraj idealny.

                Serdeczne dzięki za link. Jestem w trakcie studiowania strony. Wygląda na
                bardzo ciekawy.
                Pozdrawiam
                Stary i pustelnik
          • slaw Re: Analogie 24.07.03, 00:26
            Rafał R. napisał:
            > > To nie jest to samo. Można być właścicielem samochodu i dysponować nim nie
            > > mając prawa jazdy. A zatem pomimo braku prawa jazdy można wsiąść do niego
            > > i pojechać. (...)
            > No więc - kontyunując Twoją analogię - tak samo jak można pojechać samochodem
            > bez prawa jazdy (nielegalnie), tak można (nielegalnie) prowadzić metę. I
            > jednego i drugiego prawo zakazuje. Dlatego wciąż twierdzę, że analogia jest
            > naciągana.

            Dokładniejszej analogii nie znalazłem. Różnica, którą staram się wykazać polega
            na tym, że samo posiadanie samochodu nie jest karalne a dopiero jego użycie
            niezgodnie z prawem. Natomiast broni już nawet _mieć_ nie wolno i alkoholu
            również - jeżeli ktoś prowadzi działalność gospodarczą pod nazwą "sklep" i nie
            ma koncesji na handel alkoholem to już samo posiadanie alkoholu w
            pomieszczeniach sklepu oznacza kłopoty.
          • Gość: gbetina Re: Uznaniowość w polskim prawie IP: *.dyn.optonline.net 25.07.03, 20:36
            usa "mityczny wolny kraj" dobrze powiedziane. a co masz na mysli mowiac wolnosc
            w Idaho to moze masz ta wolnosc 1 osoba na 10 mil kwadratowych, ale reszta.
            Tu w USA to jest dopiero komuna, daj mi przklad co uwazasz jest ta wolnoscia a
            ja tobie opisze jak naprawde to wyglada
            pzdr.
            gbetina
            • Gość: Iry Re: do dyskutantów IP: 195.94.206.* 26.07.03, 15:55
              Przeczytałem sobie uważnie Waszą wymianę poglądów, i uważam, że da się ją
              opisać w prosty sposób -"..Pan hrabia gra? Nie! Tak sobie pier..., palcami po
              stole...." . I Sław i Rafał doskonale rozumiecie się . Jednak coś (co ja wręcz
              uwielbiam- toczenie dysputy dla samego jej toczenia) każe Wam to dalej rozwijać.
              Mam więc małą prośbę, włączcie do Waszych argumentów mały czynnik
              nieprzewidywalności. Uczyni to Waszą dyskusję bardziej kolorową, i bardziej
              nieprzewidywalną. Np. co powiecie na wątek erotyczny z odcieniem szpiegowskim w
              funkcji ponownych aspiracji politycznych naszego red. Maja (lokalnego, zresztą
              jak najbardziej) ? Kochani PISZCIE JAK NAJWIĘCEJ !!!
              pzdr
              • slaw Re: wątek erotyczno-szpiegowski 27.07.03, 11:20
                Iry napisał:
                > Mam więc małą prośbę, włączcie do Waszych argumentów mały czynnik
                > nieprzewidywalności. Uczyni to Waszą dyskusję bardziej kolorową, i bardziej
                > nieprzewidywalną. Np. co powiecie na wątek erotyczny z odcieniem szpiegowskim

                Niezłe, ale tutaj poprosimy o pomoc red. J. Krajewskiego, bo możliwość
                położenia kamienia węgielnego pod kolejny wątek z cyklu należy mu się jak psu
                buda. W końcu wszystko to co my tu tworzymy to tylko odległe echa Jego wątków.

                > Kochani PISZCIE JAK NAJWIĘCEJ !!!

                A co do tego to już mam opory. W końcu nie jest to najlepsze miejsce na wątki
                na pograniczu polityki i psychiatri... ;-)
                • Gość: Irytek Re: wątek erotyczno-szpiegowski IP: *.dialup.warszawa.pl 28.07.03, 03:22
                  slaw napisał:

                  >
                  > A co do tego to już mam opory. W końcu nie jest to najlepsze miejsce na wątki
                  > na pograniczu polityki i psychiatri... ;-)
                  A dlaczego- nie !? :-)))))
                  Coś mi się widzi, że nie możesz nabrać dystansu.......
                  pzdr
                  • Gość: Rafał R. [OT] Bezsenność w wielkich Markach? IP: *.nestle.pl 28.07.03, 09:43
                    Gość portalu: Irytek napisał(a):
                    > Coś mi się widzi, że nie możesz nabrać dystansu.......
                    Irytku, dystans dystansem ale co Ty po trzeciej w nocy na forum robiłeś?
                    Bezsenność w wielkich Markach Cię dręczy? Czy może dobytku pilnowałeś? :-)
                    • Gość: Irytek Re: [OT] Bezsenność w wielkich Markach? IP: *.dialup.warszawa.pl 29.07.03, 10:42
                      Jestem obecnie "słomianym wdowcem". Właśnie dzięki temu, o takiej porze -
                      nabieram dystansu do pewnych absorbujących aspektów życia (i przy okazji
                      absorbuję).
                      pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka